Dodaj do ulubionych

nie palę!

26.08.07, 13:17
Od wczoraj. Rzucałam 10-15 razy, z różnym skutkiem co do długości
niepalenia, ale z jednym co do wyniku: zawsze wracałam. Palę (ok.
przyznam się samej sobie) ok. 13 lat, najdłużej nie paliłam w ciąży
(choć na początku pozwalałam sobie czasami na papierosa - jednego
dziennie? poźniej jednego tygodniowo, później już nie) i przy
karmieniu dziecka.
Łatwo mi jest wytrzymać 1-2 dni, dół zaczyna się 4-6 dnia: depresja,
smutek bezbrzeżny, przekonanie, że jak tak ma wyglądać reszta mojego
życia, to nie chcę tak żyć.
Teraz próbuję z Tabexem i wiem, że nie chcę palić.
Kto ze mną?
Obserwuj wątek
    • brum.pl Re: nie palę! 27.08.07, 10:54
      Ja zaczynam od dziś walkę. Tabex mam. Ostatni papieros wypaliłem wczoraj
      wieczorem. Zobaczymy, jak sie potoczy bitwa. Na razie jestem nastawiony na
      zwycięstwo. Będę cię wspierał, możesz na mnie liczyć.

      PS Bardzo podoba mi sie twój nick.
    • mich.999 Re: nie palę! 27.08.07, 11:41
      U mnie to już drugi tydzień.Stosuję Niquitin.Na razie skutecznie.
      • cortona Re: nie palę! 27.08.07, 13:45
        mich.999 napisał:

        > U mnie to już drugi tydzień.Stosuję Niquitin.Na razie skutecznie.

        A co konkretnie stosujesz, plastry czy tabletki?
        Pytam, bo ja używam tabletek pod język nicorette, ale może jest coś lepszego.
        Pozdrawiam.
        • mich.999 Re: nie palę! 27.08.07, 14:02
          Używam tabletek do ssania.Drogie jak cholera ale skuteczne.Nawet jak w międzyczasie zapaliłem jednego to wcale nie korciło za więcej.Mało tego - nie kusi nawet jak jestem wśród palących.
    • nie_ty Re: nie palę! 27.08.07, 14:12
      Ok, obiecałam sobie, że będę kompletnie szczera. Wczoraj zapaliłam
      2 - zupełna porażka, bo to dopiero 2 dzień (zgubiło mnie piwo czy
      brak silnej woli?). Ale dalej walczę. Nie chcę zadnych Nicorette, bo
      od nikotyny trzeba się uwolnić.
      No i dziś - smutek tropików. Nie jest jeszcze tragicznie, ale
      zaczynam czuć te fale, kiedy jedyne, na co mam ochotę, to się
      rozpłakać.
      • nie_ty Re: nie palę! 27.08.07, 14:14
        PS. piwo było 1 i to małe, coby mi nikt nie zarzucił, że ten smutek
        to z kaca:)
      • mich.999 Re: nie palę! 27.08.07, 17:44
        Uwolnienie się od nikotyny to mały pikuś - najważniejsze to opanować chęć sięgnięcia po papierosa.Mnie tabletki w tym pomagają i nie zamierzam z nich rezygnować.
    • spojrzenie_w_gore Re: nie palę! 27.08.07, 19:04
      a ja rzucam i nie uzywam zadnych tabletek bo mam sposob.
      Zaczynam od 1 dnia niepalenia, nastepnego dnia pale. Potem 1 dzien
      palę, 2 dni nie palę. Znów 1 dzien palę, 3 nie palę i tak dalej.
      W sumie nie paliłam juz 13 dni. Ten sposob jest dobry dlatego, ze
      nie masz tej strasznej wizji "ooo nie, juz nigdy nie zapalę, moje
      zycie straciło sens" :) i jak chce ci się palić to klepiesz się po
      ramieniu i mowisz "spoko, jeszcze tylko X dni" :D
    • brum.pl Re: nie palę! 28.08.07, 09:19
      Drugi dzień bez fajurki. Ciężko jak jasny gwint. Najgorzej rano. Nie wiem co mam
      robić, w głowie się kołuje, nic się nie klei. Gadam do siebie co powinienem
      teraz zrobić, co i w jakiej kolejności. Jeszcze nigdy tyle czasu nie zajęła mi
      poranna toaleta. I ten facet w lustrze, taki jakiś przymulony, o melancholii w
      oczach, flegmatyk jakiś upiorny. To nie mogę być ja. Muszę dobrze uważać by nie
      założyć dwóch różnych skarpet, w ogóle muszę uważać. Dobrze, że dziś jest trochę
      chłodniej, może na powietrzu dojdę do siebie.
      Nie_ty, a co u ciebie?
    • nie_ty Re: nie palę! 28.08.07, 11:15
      Wczoraj ani jednego, ale po południu i pod wieczór syndrom adhd dla
      dorosłych;) To można potraktować też trochę jak plus - to jak
      wejście na wyższy poziom energetyczny. Trochę kłopoty ze snem, ale
      nie tak bardzo, jak ostatnio przy rzucaniu bez Tabexu. Najgorszy to
      rzeczywiście ten brak koncentracji i niemożliwość skupienia się.
      Smutek pewno nadejdzie po południu.
      Pozdrawiam Brum i trzymam kciuki:)Wygląda na to, że masz silne
      objawy głodu fizycznego, ale podobno mijają po 6 dniach;) Nokotyna
      rozkłada się w 72 godziny, czy dopiero po 3 dniach - do 3 dni może
      być jeszcze gorzej.
      • lisia312 Re: nie palę! 28.08.07, 13:50
        na nakaz już nigdy się nie napiję. zapalę/ reagowałam bardzo negatywnie i z
        melancholią, dopiero jak powiedziałam sobie, że przecież MOGĘ, ale NIE CHCĘ
        pomogło mi, czego i Wam Kochani życzę. Minęło mi 2 miesiące i 5 dni niepalenia,
        jak dotąd bez wpadki.
    • ira.siad Re: nie palę! 28.08.07, 15:22
      Siemno. Pale (a moze dobrze bedzie uzyc czasu przeszlego - palilem)
      ok 12 lat. Nigdy nie rzucalem fajek bo sprawialy mi one
      przyjemnnosc. Probowalem coi prawda "ograniczac sie" ale z mizernym
      skutkiem. Nie pale od 11 sierpnia. Dzis to bedzie 17 dzien bez
      nikotyny. Pierwszego dnia kupilem sobie gumy nicorette ale po jednym
      listku dalem sobie spokuj i zyje wolny od nikotyny.
      Jestem z Toba. Aha ! jeszcze jedno. Z paleniem jest jak z alkoholem.
      Alkolohiliem jest sie zawsze nawet kiedy przestaje sie pic. Z
      fajkami jest podobnie. Wysatarczy jedna i recydywa gotowa jak nic.
      Pozdr. i zycze wytwalosci. Jestem z Toba !
    • brum.pl Re: nie palę! 29.08.07, 09:52
      Trzeci dzień bez dymka. Ranek do wytrzymania, o niebo lepszy od wczoraj. Czy wy
      tez macie sensacje żołądkowo-gastronomiczne? Zaparcia, itd? Bo ja tak. Wczoraj
      wieczorem tak ściskał mnie żołądek, że miałem do wyboru, albo wyć jak pies, albo
      zapalić. Poszedłem do podłej kawiarni, napiłem się kawy, a przy okazji,
      nawdychałem sie dymu do woli. Jak on pięknie pachniał, kurczę, do upojenia... Po
      takiej dawce aromatu, spałem w domu jak dziecko. Zobaczymy, co przyniesie
      wieczór...
      • nie_ty Re: nie palę! 29.08.07, 12:12
        sensacje gastryczne - normalka:) polecam duuużo warzyw i owoców
        (brukselka, brokuły chyba najskuteczniejsze), ew. właśnie kawa lub
        herbatka z sensenem (taka na odchudzanie, np. figura, tylko trzeba
        uważać, żeby nie przegiąć).
        Dziś u mnie dzień trzeci, albo piąty (zależy jak liczyć, hehe).
        Wczoraj - poziom agresji 100 po południu (wrrrr..), na wieczór po
        raz pierwszy od początku rzucania prawdziwy spokój i ukojenie przez
        jakieś 2 godziny. Czyli nadzieja, że nie będzie tak źle.
        Nadal - trudności z koncentracją i skupieniem.
        Brak trudności ze spaniem (to chyba robota tabexu).
        Oczywiście biorę tabex nieprzepisowo, jak środek ostatniej pomocy -
        więc wczoraj tylko 3, pierwszy dzień 5, później po 4.
        Dziś już 1.
        Brum dalej trzymam kciuki:)) Dziś już powinieneś być wolny od
        nikotyny zupełnie, może dopiero zaczną się jazdy, uważaj.
        Trochę się boję jutra - babskie spotkanie w knajpie, pewno jakieś
        piwo, oj , muszę sobie przypominać, że naprawdę NIE CHCĘ palić.
        • cortona Re: nie palę! 29.08.07, 12:30
          Problemy trawiennie przy rzucaniu palenia zawsze bardzo mnie męczyły
          i właściwie strach przed tym zniechęcił mnie na długie lata.
          Używam teraz tabletek nikotynowych i nie mam żadnych sensacji.
          Nie polecam tej metody, bo chyba lepiej się przemęczyć przez parę dni
          i mieć z głowy, niż zatruwać się w dalszym ciągu.
          Ale ja jestem bardzo ciężkim przypadkiem i muszę się czymś wspierać.
          Pozdrawiam:)
          • magtomal Re: nie palę! 29.08.07, 12:38
            Potwierdzam. "Problemy trawienne", jak ładnie nazwała to Cortona, i bezsenność
            najbardziej dawały mi w kość. Ale minęły! - czego i Wam życzę :)
    • brum.pl1 Re: nie palę! 29.08.07, 14:43
      brum.pl napisała:

      > Drugi dzień bez fajurki. Ciężko jak jasny gwint. Najgorzej rano.

      No właśnie. Na domiar złego założyłem sobie konto jako kobitka! Dopiero dzisiaj
      to zauważyłem. No i musiałem założyć nowe. Niech to wszystko jasny piorun, chyba
      się załamie i zapalę...
      • nie_ty Re: nie palę! 29.08.07, 15:34
        brum, na nie zapalę, nawet, jakbym miała stać się mężczyzną! co
        właściwie nie jest tak odległe od rzeczywistości, patrząc na mój
        poziom agresji ostatnimi dniami;)
      • nie_ty Re: nie palę! 29.08.07, 22:13
        Brum, jak się trzymasz? Bo ja melduje posłusznie, że u mnie dziś
        poziom depresji 100 dla odmiany;) ale nie pale! choć świat jest jak
        wyprany z kolorów...
        • brum.pl1 Re: nie palę! 29.08.07, 23:12
          Jak sie trzymam? Kiepsko. Wsiadłem do samochodu, pojeździłem sobie trochę. W
          samochodzie nigdy nie paliłem, więc jazda przebiegała spokojnie, nie miałem
          skojarzeń z fajurka. Po powrocie do domu, polazłem na ogród i zacząłem podlewać
          kwiaty. Zabrało mi to dwie godziny. Musze być stale w ruchu, bo jak tylko
          przycupnę, to od razu bym sobie coś zapalił. Ale spójrz, mija trzeci dzień,
          czyli u mnie 120 fajek nie wypalonych. 120 gwoździ do trumny zostało w sklepie,
          nie w moich płucach. Mocno kaszlę teraz. Chyba płuca się oczyszczają. Nie zrobię
          im już tego świństwa i nie będę ich truł. I tak zasłużyły na medal za
          poświęcenie, za to, że tak dzielnie znosiły tę poniewierkę i głupotę swojego
          pana. Gadam jeszcze jak potłuczony, ale to minie, mam nadzieję. Trzymaj się, we
          dwójkę będzie nam raźniej.
    • nie_ty Re: nie palę! 30.08.07, 11:07
      dzień szósty:) nastrój - w miarę, po wczorajszym dole lekki przypływ
      energii. Mocne postanowienie na dzis wieczór. Hehe, zauważyłam, że
      jednak to forum wspiera - tak głupio się jakoś przyznać, że się
      jednak złamało. A poza tym co innego swoja decyzja na piśmie, a co
      innego w duszy;) Z koncentracją minimalnie lepiej. Również jeszcze
      nie przytyłam, ale na razie nie mam zbyt mocnych ciągot jedzeniowych
      (składam to znowu na karb tabexu, bo poprzednio zawsze miałam). A
      więc do przodu!:))
    • blueelvira Re: nie palę! 30.08.07, 12:28
      Witam, przyłączam się do Ciebie. Próbuję rzucić palenie (chyba 15
      raz), zawsze na początku jest dobrze, a potem po kilku dniach szukam
      sobie pretekstu żeby zapalić. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda.
      Nie palę od wczoraj dokładnie od godziny 12.30. Pozdrawiam Cię
      serdecznie - może wspólnie, relacjonując sobie własne przeżycia
      związane z rzucaniem uda nam się pokonać ten okropny nałóg.
      • abog00 Re: nie palę! 30.08.07, 12:45
        Tak bardzo chciałabym do Was dołączyć :) Od 2 tygodni staram się
        rzucić :/ Póki co ograniczyłam się. Pierwszy tydzień paczka na 5
        dni, potem weekend - wolny od nałogu :) A potem przyszedł
        poniedziałek no i przerwa w pracy "na papieroska" :( To jest
        cholerne przyzwyczajenie!!! W poniedziałek wypoliłam 1, we wtorek
        też, wczoraj 2 i dziś też 2!!! Pomocy!!! Co zrobić, żeby się od tego
        uwolnić??? Najgorsze jest to, że bliskim mi osobą mówię, że nie
        palę, a tym samym oszukuję sama siebie!
        • nie_ty Re: nie palę! 30.08.07, 12:57
          jak palisz tak mało, to pewno nie masz jeszcze uzależnienia
          fizycznego, ale tylko z psychicznym też nie jest lekko - wiem, wiem.
          Ostatnio czytałam, że kobiety to w ogóle mają inny model palenia,
          łatwo im się powstrzymać 1-2 dni, ale ciężej rzucić na dobre (czyli
          ciężej się nie złamać po dłuzszym okresie nie palenia). Może to
          wynika z jakiej konstrukcji psychicznej - są bardziej emocjonalne
          itd, na co na pewno wpływają kobiece hormony.
          Więc znam ten ból:)
          Moja rada to tabex - mi troszeczkę jednak pomaga w jakiś wahaniach
          emocjonalnych. I oczywiście mocne przekonanie, że naprawdę już nie
          chcę, że jak zapalę jednego, to na tym jednym się nie skończy - wiem
          to, bo przerabiałam 100 razy, jestem po prostu nałogowcem i nie mogę
          sobie pozwolić na tylko 1.
          Aha - co mnie wspiera: zdjęcia raka płuc (wygooglajcie sobie) i
          pamięc, jak umierała moja teściowa.
          To taki kij. A marchewka? Więcej kasy (choć tego na początku się nie
          odczuwa - przeciez nie odmówisz sobie np.pysznego soczku),
          ładniejsza cera (już po tygodniu zaczynam zauważać!) i brak
          porannego bólu głowy. Aha - brak kaca pofajkowego, gdy mi sie zdarzy
          na 2 piwka wyrwać.
          Wspieram Was dziewczyny mentalnie i siebie też oczywiście i jeszcze
          Bruma, który wypalał (jeśli dobrze policzyłam) 40 papierosów
          dziennie. Ten to dopiero ma ciężko! Ale jest chłop twardy (prawda?).
          • abog00 Re: nie palę! 30.08.07, 13:33
            Bruma jest twardy jak kamień!!! Jestem pełna podziwu dla niego! Co
            do tego kobiecego uzaleznienia to w 100% się z Tobą zgadzam :) Z
            tego co zaobserwowałam wiele kobiet bardzo lubi palić dla
            towarzystwa. Ja też niestety należe do tej grupy. Pale od 10 lat,
            paliłam ok. paczki dziennie i większość wypalonych przeze mnie
            papierochów to właśnie te "towarzyskie": przy kawce, na pogaduchach
            w pracy, przy piwku itp. Trzymam za Was kciuki (i za siebie
            również) :) Pozdrawiam gorąco!
            • abog00 Re: nie palę! 30.08.07, 13:36
              Sprostowanie :) Oczywiście BRUM jest twardy! :)
    • brum.pl1 IV dzień 30.08.07, 13:22
      Musze przyznać, że dzisiejszy poranek przeszedł moje oczekiwania. Nie boli mnie
      głowa, nie odczuwam deprechy, że czeka mnie znów dzień bez ulubionych fajeczek.
      Na razie jest OK. Zobaczymy, co przyniosą następne godziny. Staram sie nie
      myśleć o fajkach, ale nie jest to takie łatwe.
      Najważniejsze, że przestał mnie boleć żołądek, a ściślej rzecz biorąc przestało
      mnie ssać i żaden złośliwy krasnal już nie chce mi wyrwać jelit. Chyba będzie
      dobrze!
      • lisia312 Re: IV dzień 30.08.07, 17:59
        ja też Was i siebie wspieram, nie palę 2 miesiące i tydzień. Pierwszy raz po 24
        latach palenia 20 papierosów dziennie przestałam palić.
        Też miałam przymiarkę 2 lata temu, doszłam do 2 papierosów dziennie i co ?
        oczywiście jojo, wróciłam w ciągu tygodnia do paczki.Teraz nie biorę żadnych
        podpórek / tabsy i inne/ i nie palę, nawet nie miałam żadnych sensacji
        gastryczno-bezsennych, aż się dziwię. Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • nie_ty Re: nie palę! 30.08.07, 23:53
      nie jestem dobrym przykładem jednak:( piwo=papieros, niestety. no
      więc się złamałam i jest mi głupio i jestem zła na siebie, ale
      takiej trzęsawki to ja jeszcze nie miałam w knajpie. Moze dlatego,
      że towarzystwo (w miarę) nowe, może z tysiąca innych powodów, w
      każdym razie jak szłam, to naprawdę myślałam, że nie będę palić.
      Muszę to zapamiętać - palę w sytuacjach niepewności, żeby się dobrze
      bawić, żeby się nie denerwować, może nie popełnię znowu tego błędu.
      Hmmm, może powinnam zupełnie odstawic alkohol?? No to od jutra
      zaczynyam odliczanie znowu, co wcale mi się nie podoba. Dlaczego w
      chwili jak masz na to taką straszną ochotę nie pamiętasz, że nie
      palisz??? Może nie potrafię sobie wyobrazić knajpy i siebie bez
      papierosa? To jest jak odruch bezwarunkowy. Ech, nie podoba się mi
      to sobie samej, jest mi głupio, ale jak szczerość, to szczerość.
      • blueelvira Re: nie palę! 31.08.07, 08:00
        Ja mam zupełnie tak samo. Dobrze już siebie znam, że jak wypiję choć
        1 piwo zawsze muszę zapalić. Może faktycznie lepiej zrezygnować
        zupełnie z alkoholu. Nie wiem, ale póki co się trzymam, dziś minie 3
        dzień mojego niepalenia. Boję się tylko,że przytyję, a tego bym nie
        chciała. Pozdrawiam wszystkich rzucających:)
    • brum.pl1 5 - ty dzionek bez dymka 31.08.07, 08:14
      Ranek znów miły i sympatyczny. To dziwne, ale nie mam już ochoty rano palić.
      Najtrudniejszy jest wieczór, wtedy myśli o zapaleniu krążą jak opętane ćmy wokół
      światła. Nie dam sie złamać, nie pozwolę by papieros mną rządził. Albo mam
      słowo, albo nie.
      Nabyłem sobie ziołowe tabletki uspokajające i zażywam jedną pod wieczór. To
      pomaga. Niektóre panie z tego forum polecały wkładanie codziennie do słoika
      zaoszczędzonych, bo nie wydanych na fajki pieniędzy. To im pomogło w walce z
      nałogiem. Ja sobie wymyśliłem inny sposób. Wyobrażam sobie dół, ocementowany, z
      wierzchu przykryty kratą. Do tego dołu, codziennie wrzucam 40 papierochów, swoją
      dotychczasową dzienną dawkę. Jeśli dziś wytrwam, to pod wieczór zbierze sie już
      tego 200 sztuk. Zaczyna mi sie to podobać...:)
    • nie_ty Re: nie palę! 31.08.07, 10:36
      Znam swój słaby punkt i wkręcam sobie nowe myślenie: czy ważniejsze
      jest, żebym się tego wieczora z tymi ludźmi dobrze bawiła, zeby nie
      myśleli o mnie, że jestem nadęta, czy moje zdrowie i postanowienia?
      Wiem, w którym momencie się złamałam: po pół małego piwa, kiedy
      wszyscy palili zaczęłam intensywnie myśleć o papierosie. Przez jakiś
      czas się trzymałam (hehe, krzesła), ale wszyscy zaczęli się
      dopytywać, co mi jest. I wtedy nadeszła ta myśl: jak sobie nie
      zapalę, to cały wieczór będę o tym myślała, będę siedziała jak
      nieprzytomna i miała wielkiego papierosa w głowie. I zapaliłam.
      Wniosek: nie dać się takim myślom. To nie ważne, że stracę ten
      wieczór, ważne, że zyskam szacunek do siebie i więcej wieczorów w
      życiu.
      Dziś oczywiście nie palę.
      • brum.pl1 Re: nie palę! 31.08.07, 11:32
        nie_ty napisała:

        > Wniosek: nie dać się takim myślom. To nie ważne, że stracę ten
        > wieczór, ważne, że zyskam szacunek do siebie i więcej wieczorów w
        > życiu.

        Nie przesadzaj moja miła, ten jeden papieros o niczym nie świadczy.
        Najważniejsze, że sie dobrze bawiłaś. Przyjdzie czas, gdy okrzepniesz bez
        nałogu, gdy długo nie będziesz palić, wtedy też łatwiej przyjdzie ci oprzec sie
        pokusie zapalenia w towarzystwie. A co ty jesteś jakis manekin bez czucia, czy
        kobieta radziecka co jak raz postanowi to gniotsja nie łamiotsja nie oprze się
        żadnej pokusie? Daj sobie spokój, dziewczyno i tak jesteś wielka!

        PS Zaraz mnie tu ktos obsobaczy, ale mi to wisi i się majta.
      • abog00 Re: nie palę! 31.08.07, 11:35
        Ja też mam do siebie żal :/ Wczoraj wybrałam się z przyjaciółką do
        kawiarni...Ona nie pali. Teoretycznie. Bo kiedy widuje się ze mną to
        zawsze ode mnie popalała. No a wczoraj pyta czy mam fajeczki, ja jej
        mówię, że NIE, bo rzucam. Na co ona: To ja skocze do sklepu i kupię
        to zapalimy do kawki :( A ja głupia w cale się nie broniłam. Po
        prostu znowu zapaliłam. Naszczęscie zaraz weekend! Napewno nie
        zapalę!!! I mam nadzieję, że w poniedziałek też wytrzymam... Na
        pewno wytrzymam!!!
    • nie_ty Re: nie palę! 01.09.07, 10:48
      witajcie,wyjezdzam na weekend, mam nadzieje, ze bedzie dobrze:)
      wczoraj zadnego i to raczej bez tabexu (nie czułam potrzeby). Brum,
      mam nadzieje, ze sie trzymasz! Dziewczyny tez:)
      Odezwe sie w poniedzialek jak mi poszlo.
    • brum.pl1 Re: nie palę! 03.09.07, 07:52
      Połamało mnie, boli jak diabli. Dopadły mnie korzonki nerwowe, od kilku lat
      uśpione, nagle przebudziły sie bestie i zaatakowały. Jestem na zwolnieniu
      lekarskim. Leżeć nie mogę, siedzieć nie mogę, stać też nie, chodzić tym bardziej
      nie. Nawet zapalić nie mogę. Smutno mi...
      • nie_ty Re: nie palę! 03.09.07, 11:19
        Brum trzymaj się, może to organizm się wreszcie oczyszcza? Jak mój
        mąż rzucał (i rzucił jak na razie), to nagle zaczął chorować -
        gardło, grypa, korzonki też! i różne inne cholerstwa. Przeszło po 2
        miesiącach.
        Ja wróciłam z wyjazdu z którego nie mogłam się wykręcić, tam
        niestety impreza, więc nawet się już nie stresowałam, tylko sobie
        odpuściłam niepalenie. Ale po imprezie oczywiście nie palę nadal,
        nie kupiłam fajek i tak dalej. Postaram się chociaż przez miesiąc
        wykreślić imprezy z kalendarza, to może mi się uda przeżyć go bez
        papierosów.
        Trzymaj się, odpoczywaj, bo już wyczuwam smutek w Twoim poście -
        czyżby lekka depresja;)?
        • brum.pl1 Re: nie palę! 03.09.07, 14:08
          Wszystko sie rypie. To z czego mam się cieszyć? Na korzonki mam wypróbowana
          metodę, mnie pomaga znakomicie. Cierpię na tzw. korzonki zstępujące, najgorszą
          odmianę, która nie wyleczona może sparaliżować mnie od pasa w dół. Stąd dmucham
          na zimne i natychmiast, przy pierwszych symptomach, zażywam swój lek. I po
          sprawie. Kumpel przyniósł mi rakiję, białą i kremową. Spróbowałem. Gorszego
          świństwa chyba nie ma pod słońcem. Wypiłem po naparstku każdej z nich,
          serdecznie podziękowałem i kazałem zabrać z powrotem. Wracając do fajek, chyba
          sobie kupię jakieś plastry lub tabletki do ssania, typu Niquitin. Po kiego iwana
          mam sie tak męczyć, co ja ojca i matkę zabiłem? Zaraz poczłapie do apteki, już
          mnie tak bardzo nie boli. W ogóle spacer to cudowne antidotum na chęć zapalenia.
          Na ulicy nie paliłem nigdy, takie mało eleganckie zachowanie. Nie wiadomo, co
          zrobić z petami. Do kieszeni je wkładać, czy co?
          • ira.siad Re: nie palę! 03.09.07, 15:35
            Ja już jestem "czysty" juz 24 dzień. Męczy mnie trochę poranny
            kaszel ale trwa to raczej krótko. Zacząłem głębiej oddychać no i
            wreszcie odzyskałem trochę sprawności ruchowej. Nie męczę się tak
            szybko jak kiedyś a i lepiej też śpię. Zacząłem trochę się
            gimanstykować i kupiłem sobie rolki. Fajne uczucie. Z uprawianiem
            sportu wiążę swoje nadzieje, że może nie wróce już nigdy do palenia.
            Mój plan jest taki, że jak wytrzymam do 11.09. to kupię sobie buty i
            dres do biegania.
            Te bóle korzonek o których pisaliście.....bardzo ale to bardzo
            dziwne....też mnie złapały parę dni temu.
            Dziś jestem tez pierwszy dzień w pracy po 2 tyg urlopie. Jadąc do
            pracy trochę się bałem, że wrócę do "ulubionych" wyjść z biura na
            fajka i po kawie. W pracy, po urlopie - pierwszy dzień to SZOK !
            Przerażenie i nerwy. Dziś stoczyłem ostrą walkę sam ze sobą.
            Miałem myśli żeby zapalić ale udało mi się je pokonać.
            Mam nadzieję, że dotrwam do 11.09 wtedy będę miał swoją 1 małą
            rocznicę heh.
            Pozdrawiam wszystkich walczących
    • nie_ty Re: nie palę! 04.09.07, 11:06
      Znowu i dalej nie palę, jest nieźle:) jak na razie 0 deprechy,
      trochę agresji, po ostatnim złamaniu nie miałam odruchu, zeby
      zapalić, jak już wróciłam do domu. Jestem w domu=nie palę. Jedyny
      odruch wczoraj, jak mi dziecko zaginęło na godzinę (poszło do sklepu
      po słonecznik) - wybiegłam z domu i pierwsza myśl: muszę sobie
      zapalić. A potem: przecież bez sensu, co mi fajki pomogą w tym, że
      dzieciak godzinę do domu nie wraca? Ale z imprezami muszę
      przystopować. To dobrze właściwie. To witam w taki piękny dzień:)
    • darsana Re: nie palę! 05.09.07, 07:35
      Życzę Ci powodzenia w rzucaniu palenia. Tak trzymaj, nie poddawaj się.Rzuciłam
      palenie w tamtym roku w marcu, tak szybko zleciał ten czas - a pamiętam jak było
      mi trudno, zresztą do dzisiaj zdarza się ochota na zapalenie, ale nie można
      popełnić błędu i zapalić. Najgorsze to w towarzystwie, jak wszyscy palą,
      częstują cię. Ale po co palić, lepiej sobie coś kupić,mieć ładniejszą cerę,
      lepszą kondycję itp. Pozdrawiam.
      • barbarasz3 Re: nie palę! 05.09.07, 08:14
        ja nie palę od 8 marca 2007 to cud palilam dużo i długo nie
        stosowałam wyzwalaczy chemicznych tylko psychczne,może od roku w
        skryciu przed domownikami i znajomymi myślałam co zrobić by uwolnić
        się od tego "gówna" prosiłam Boga i wszystkich świetych zadziałało.
        I za to jestem Bogu wdzięczna.Wszystkim życzę powodzienia w
        uwalnianiu się od nałogu nikotynowego.Pozdrawiam i jestem z
        Wami.
        • kotix Re: nie palę! 05.09.07, 10:28
          Witam wszystkich ktorzy tak jak ja probuja rzucic. Ja nie pale od
          1.09.2007 palilem 10 lat, jest to moja druga proba rzucenia nalogu,
          pierwsza skonczyla sie po 7 miesiacach. Mam nadzieje ze teraz uda
          sie na dluzej, a moze na zawsze. O dziwo nie mam takich dolegliwci
          jak te o ktorych tu piszecie, dobrze spie, nie mam dolegliwosci
          zoladkowych, troche jestem nadpobudliwy i nerwowy.Nie stosuje
          zadnych srodkow wspomagajacych, gum, plastrow itp. moze to one
          powoduja te stany, ale w sumie jest ok. najgorzej w pracy bez
          papierosa. W domu szukam sobie dodatkowych zajec, zeby nie myslec o
          paleniu. Odliczam sobie dni i zaoszczedone zlotowki, zapisuje to w
          kalendarzyku :-) Zycze wszystkim wytrwalosci.
    • nie_ty dzień 4 06.09.07, 12:29
      No więc 2 raz dzień czwarty. Jak na razie - brak depresji, za to
      mnóstwo energii, czasem agresji. Może depresja i agresja się
      równoważą, zgodnie z Freudowskim równaniem depresja = agresja
      skierowana do wewnątrz? He, to wolę agresję;) choć, oczywiście,
      najbardziej to wolałabym spokój i zrównoważenie.
      Pęd, by coś robić: działać, szperać itd. Podskakiwanie, jakbym miała
      5 lat.
      Niestety, wzrost apetytu.
      Ale wewnętrzne zadowolenie z siebie:) No to będę gruba i już!
      Oprócz tego nie planuję na razie piwa, wiem, że w knajpie poddaję
      się już po chwili. Może za jakiś czas...
      Ciekawe, co u Bruma?
      Może poległ?
      Jeśli tak, to zawsze można zacząć od nowa:)
      • lemmerdeur Re: dzień 4 07.09.07, 12:21
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości!:)
        Mnie udało się za trzecim razem, wcześniej gubiły mnie różne sensacje
        fizjologiczne, no i to, że nie umiałam nie zapalić przy piwie...
        Przy ostatnim rzucaniu na jakiś czas zamieniłam piwo na soki z dużą zawartością
        wit. C i posiłkowałam się homeopatią, zeby usunąć nieprzyjemne skutki uboczne.
        jak na razie działa i nie palę już od 14 stycznia...
    • nie_ty dzień 6 07.09.07, 12:08
      Jakby tak miało byc już zawsze, to jest w miarę dobrze:) Oprócz
      tego, że mycie łazienki o 24 jest troche dziwne, to cieszy mnie ten
      wzrost energii. Dziś sniło mi się, że miałam zapalić, już już
      sięgałam po papierosa, gdy koleżanka powiedziala: Ale ty przecież
      nie palisz! No i przypomniało mi się, że nie palę i nie zapaliłam.
      Ale gdzieś w torebce miałam głęboko ukrytego jednego szluga (jeśli
      tak można powiedzieć o cienkich vouge'ach) i myślałam tylko o tym,
      że jak bedę sama to sobie zajaram. Ech, czyli w śnie chciałam
      oszukać samą siebie.
      Martwi mnie jedynie apetyt - w ciągu tyg. przytylam kilo. Śpię
      dobrze.
      Martwi mnie tylko taki ogólny stan jakby "nienasycenia" - mimo
      robienia mnóstwa rzeczy na raz mało mam chwil odprężenia czy
      ukojenia, znalezienia tego, czego szukam. Takich chwil - no wiecie:
      z papieroskiem na balkonie w zachodzącym słońcu, gdy czujesz, że to
      jest właśnie Twoje miejsce na ziemi. Albo z papieroskiem i piwkiem w
      gronie przyjaciół (bo piwka też unikam, na razie alkohol=palenie u
      mnie i nie jestem w stanie tego przeskoczyć).
      Czyli brak jakiegoś zaspokojenia bólu istnienia, o tak, juz wiem co
      mi najbardziej przeszkadza w niepaleniu.
      Ale zdając sobie sprawę, że jest to tylko kwestia chemii (mhmmm ta
      serotoninka, dopaminka i noradrenalinka po zapaleniu) cierpliwie
      czekam, aż organizm sam sobie ureguluje.
      A co u Was?
      Brum? Halo halo?
      • kotix Re: dzień 6 07.09.07, 12:58
        u mnie strasznie,samopoczucie okropnosc, wczoraj stwierdzilem ze to
        wszystko nie ma sensu, ze bez papierosa to juz nic nie ma sensu.
        Jak zjem cos, to ciagle czuje niedosyt, ze czegos jeszcze brakuje.
        Oprocz wynajdowania sobie wciaz bardziej absurdalnych zajec, ktore i
        tak nie pomagaja na ciagla pokuse zapalenia, to chyba zaczyna sie
        kryzys, to zabawne ale juz rano w pracy mysle co bede robil
        popoludniu zeby zabic wolny czas i nie myslec. Koszmar. Mam nadzieje
        ze to przejsciowe, zastanawiam sie jak dlugo...
        • nie_ty Re: dzień 6 07.09.07, 14:16
          poczucie, że bez papierosa moje życie nie ma sensu, że już lepiej
          jarać i życ te 10 lat krócej, niż nie jarać i męczyć się o 10 lat
          dłużej - to normalka:) Zawsze tak mam:))
          Ostatnio wymyśliłam sobie metodę, że nie myślę, że nie palę, tylko
          myślę, co zrobię: pobiegam, pójdę do kina, poczytam coś po
          hiszpańsku, pójdę do parku na spacer. A że mam więcej enegrii, to i
          więcej udaje mi się wykonać. Przez to nieukojenie nosi mnie na
          maksa, ale już sobie to w głowie ustawiłam: to jak z planami
          dalekich podróży po pijaku - najczęściej na tych planach się kończy.
          Bo Twoja potrzeba doznań została zaspokojona samym piciem i snuciem
          wizji. A teraz ja chcę te wizje zrealizować - bo nie chcę za 2
          tygodnie znowu zacząć marudzić, że "możeby tak do Meksyku...". Mam
          wrażenie, że z paleniem jest u mnie podobnie. Niepalenie jest
          niezgodą na takie życie, takie, żeby Cię zwykłe zapalenie szluga
          zaspokajało. Ja tak nie chcę. To znaczy trzeba myśleć odwrotnie: ja
          chcę dobrze oddychać, mieć dużo energii, chodzić na spacery, biegać,
          oglądać filmy i tak dalej:)Odrzucam fałszywe ukojenie, podstępną
          chemię pomagającą mi rozładować napięcie w prymitywny sposób i
          wybieram coś, co pozwala mi (posługując się wyświechtanym, ale jakże
          prawdziwym banałem) cieszyć się życiem. I nie żałować za 10 lat, że
          ciągle przy tej kawie lub piwie z tym papierosem i nic więcej.
          Nie wiem, czy Ci pomogłam, ale starałam się opisać to, co mi trochę
          pomaga.
          To tak, jak piszą często na tym forum: niepalenie jest fajne:)
          • kotix Re: dzień 6 07.09.07, 15:23
            dzieki za pomoc, jakos teraz lepiej mi sie zrobilo, mam juz plany na
            dzisiaj : " wyszoruje lazienke' :-))))) i bede staral sie nie myslec
            o paleniu, tylko przede mna weekend , a ten zapowida sie alkoholowo
            tak jak piszesz ze u ciebie piwo=papieros, u mnie podobnie, od
            soboty nie napilem sie piwa , a od soboty wlasnie nie pale, wiec
            bedzie to wielka proba.
            • aaugustw Re: dzień 6 07.09.07, 15:44
              kotix napisał:
              > ... przede mna weekend , a ten zapowida sie alkoholowo
              > tak jak piszesz ze u ciebie piwo=papieros, u mnie podobnie, od
              > soboty nie napilem sie piwa , a od soboty wlasnie nie pale, wiec
              > bedzie to wielka proba.
              ______________________________________________________________.
              Tej proby Ty nie wytrzymasz - przegrasz, a ja wiem dlaczego...!
              A... ;-))
              • kotix Re: dzień 6 07.09.07, 15:57
                aaugustw napisał:

                > kotix napisał:
                > > ... przede mna weekend , a ten zapowida sie alkoholowo
                > > tak jak piszesz ze u ciebie piwo=papieros, u mnie podobnie, od
                > > soboty nie napilem sie piwa , a od soboty wlasnie nie pale, wiec
                > > bedzie to wielka proba.
                > ______________________________________________________________.
                > Tej proby Ty nie wytrzymasz - przegrasz, a ja wiem dlaczego...!
                > A... ;-))


                --------------------------------------------------------------------

                A dlaczego tak uwazasz???
                i jeszcze wiesz z jakiego powodu?
                • aaugustw Re: dzień 6 07.09.07, 16:10
                  kotix napisał:
                  > A dlaczego tak uwazasz???
                  > i jeszcze wiesz z jakiego powodu?
                  __________________________________.
                  Odpowiem na to w poniedzialek,
                  jezeli jeszcze tutaj bedziesz....!
                  A... ;-))
                  • kotix Re: dzień 6 07.09.07, 16:14
                    oczywiscie , ze bede i powiem wiecej nie zapale przy tym piwku :-)))

                    milego weekendu wszystkim, trzymajcie tak dalej.
    • nie_ty kolejny dzień 08.09.07, 17:38
      To składam meldunek: najbardziej przeszkadza mi jakies takie
      nieukojenie, niezaspokojenie, niemożność zatrzymania się w miejscu z
      błogim uśmiechem "to jest to". Hmm, przewijało się to już wcześniej -
      trochę jako agresja, trochę jako depresja, teraz jest już tylko
      niepokojem, ale jako taki kąsa mnie okrutnie. To może pyszną rybkę
      na obiad? Ok, rybka zrobiona, zjedzona, to teraz co? Może kawka -
      super. Po kawce spacer. Dalej niespokojnie. Robię coś w nadziei, że
      efektem tego będzie osiągnięcie tego stanu wewnętrznego spełnienia,
      a tu dupa. Każdy palacz i pijak w knajpie ma to bez wysiłku, a ja
      co???
      Wszystko staje się środkiem, a cel umyka.
      Chyba to mi najbardziej przeszkadza na dzień dzisiejszy:)

      Ale nie palę. Muszę to przejść po prostu. Muszę znaleźć coś, co
      będzie spełnieniem (proszę tylko bez dobrych rad o seksie, bo pomaga
      na godzinę;).
      • obsmialem_sie_jak_norka Re: kolejny dzień 08.09.07, 20:34
        > Ale nie palę. Muszę to przejść po prostu. Muszę znaleźć coś, co
        > będzie spełnieniem (proszę tylko bez dobrych rad o seksie, bo pomaga
        > na godzinę;).

        owszem, znajdziesz......to bedzie papieros. raczej tego szukania "spelnienia"
        trzeba sie chyba oduczac. to samo mialem przy swoich probach rzucania. moze
        trzeba sie nauczyc pracowac na jakies wieksze szczescie, a nie szukac szybkiej
        konsumpcji, nie wiem.
        • nie_ty chyba dzien 7 09.09.07, 13:36
          no to kolejny dzień. Bez. I dobrze. Samopoczucie względnie dobre,
          nieukojenie sobie śpi chyba jeszcze. Właśnie się okazało, że to był
          zwykły PMS, a ja już na te fajki zrzucałam wszystko! Wieczorny
          spacer pomógł trochę. Jeden tabex rano. Kawka. Na spacer z
          dzieckiem. Wieczorem do kina.
          Zastanawiam się, czy ciągnąć ten wątek, bo jakoś tak nie chce mi sie
          myśleć, że właśnie rzucam palenie - może czas, żebym przestała się
          kręcić wokół nikotyny? Hmm. Napewno będę pisać w chwilach kryzysu.
          Ale dzięki rzucaniu palenia wróciłam do nauki hiszpańskiego:)
    • ira.siad Re: nie palę! 10.09.07, 14:39
      Za moją wypowiedź na pewno zostanie zmyta mi głowa. Pewnie też
      zostanę skrytykowany. Ale co mi tam, krytyki się nie boję i napiszę
      co myślę.
      Jeżeli ktoś próbuje rzucić/rzuca palenie i czuje w głębi duszu
      SMUTEK, że rozstaje się z czymś co noramlnie sprawiało mu zawsze
      przyjemność i radość, no to sorry ale mówimy tu o dłuższej przerwie
      w paleniu polegającej na chwilowej absytencji a nie o rzucaniu
      palenia.
      Jeżeli chce się z tym g**** skończyć raz na zawsze, ten nałóg trzeba
      znienawidzić. Trzeba obudzić w sobie wściekłość samego na siebie, za
      to że jest się cherlawym człowieczkiem nie potrafiącym wejść po
      schodach na 3 piętro, za ogromną kasę płaconą koncernom tytyniowym
      za własną śmierć, za dzień "bez śniadania" rozpoczęty kolejnym
      fajkiem, wściekłość za swoją słabość przejawiającą się tym, że to
      papieros rządzi czasem i portefelem.
      Jeżeli ktoś uważa, że żegna się z starym dobrym przyjacielem, zawsze
      będzie miał ochotę wrócić do niego "na chwilę" i powspominać stare
      dobre czasy.
      Jutro minie miesiac jak nie palę. To mój życiowy rekord po 12 latach
      palenia. Teraz odczuwam kryzys ale nie zwiazany z głodem nikotynowym
      lecz z odruchami które sobie przez lata wyrobiłem. Wiem, że gdybym
      wtedy, 11 sierpnia nie wkurzył się na siebie tak cholernie mocno, za
      ten litrowy słoik wypełniony brunatną cieczą, za zmarnowane
      dziesiatki tysięcy złotych za które mogłem kupić sobie jakieś
      używane dobre audi i za zniszczone zdrowie to napewno teraz
      siedziałbym teraz przed kompem z paczką "mentholów".
      Nie_Ty, wytrwałości, silnej woli, i więcej wściekłości na samą
      siebie, życzę Ci !
    • nie_ty Re: nie palę! 10.09.07, 23:44
      Cieszę się, że Tobie wściekłość pomaga, ale mi nie:) Wściekłość jest
      bowiem uczuciem, równie naturalnym, co smutek - jest sobie, a potem
      mija. Nie potrafiłabm czuć wściekłości cały miesiąc, już sobie
      siebie wyobrażam, hehe! Tak, czuję (czułam?) smutek - nie dlatego,
      że rozstaję się z czymś miłym, tylko dlatego, że chemia w moim mózgu
      tak działała. Depresja jest jednym z objawów odstawienia nikotyny,
      która działa na wydzielanie m.in. dopaminy, noradrenaliny
      odpowiedzialnych m.in. na nastroje. I tyle. Ja to wiem i to mi
      pomaga - skoro przez tyle lat rozstroiłam sobie łeb, to nic
      dziwnego, że organizm nie wraca do równowagi natychmiast. Ale to
      mija, to są tylko nastroje, to mija:) I to mnie pociesza.
      A dziś już za mną 8 dzień bez:)
      I - uwaga, uwaga! - byłam z knajpie, napiłam się piwa, pochichrałam
      się i NIE ZAPALIŁAM! Mimo, że laski paliły. Bo ja po prostu nie chcę
      już palić i tyle.
      Mam nadzieję, że kiedy twoja wściekłość się już wyczerpie, to dalej
      nie będziesz palił:)
      Bo jak mi smutek mija, to tym bardziej nie palę.
      I mam nadzieję, że nie będę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka