02.09.08, 12:26

ostatnio jak pisalem w watku obok, nawiedzala mnie regularnie
wieczorami obsesja picia- tak to nazwalem, mimo ze nie lubie tej
uklepanej nomenklatury trzezwieniowej- ale kazdy wie o co chodzi.
W piatek gdy to pisalem wkurzylem sie na siebie. Od tego dnia
obsesje odeszly jak reka odjal. Nie wiem, co sie stalo.
Po prostu- nagle nie czuje wieczorem ochoty na picie- wrecz
odwrotnie, mam ochote na niepicie.

Jak to sie stala ze ta obsesja- niezalezna przeciez ode mnie-
odeszla tak nagle jak i sie pojawila i to jakby na moje zyczenie?
Moze to cud?
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: cud? 02.09.08, 12:35
      tak to CUD!!!!!!
      opisany tutaj naukowo ;-)

      www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=1609
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 02.09.08, 12:49
        ela_102 napisała:

        > tak to CUD!!!!!!
        > opisany tutaj naukowo ;-)
        >


        Nieco nie na temat, to mogla wkleic w watku o obesji picia a nie o
        jej ustapieniu.
        A ja pisze ze dziwnie mi przeszlo. Sam sie temu dziwie.

        A z tego artykulu pare rzeczy sie zgadza- przmowil do mnie ten
        fragment o zaburzeniach obsesyjnych i przyzwyczajeniu oraz o tym
        naglym spostrzezeniu "gdy zamnkeli sklep monopolowy".

        Tak wlasnie bylo- folgowalem sobie dosyc bezmyslnie az postanowilem,
        ze czas z tym skonczyc- i wtedy odczulem te obsesje,
        przyzwyczajenie, wytrenowana reakcje mozgu czy co tam jeszcze pisza.
        Ale na szczescie szybko mi minelo. Oby na dluzej:)
        • ela_102 Re: cud? 02.09.08, 12:54
          Ustąpienie glodu to składowa glodu....
          pewnik że jak się zaczął to i się skończy...kwestia jak?
        • aaugustw Re: cud? 02.09.08, 14:07
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > Nieco nie na temat, to mogla wkleic w watku o obesji picia a nie o
          > jej ustapieniu.
          > A ja pisze ze dziwnie mi przeszlo. Sam sie temu dziwie.
          _______________________________________.
          Zaraz drak napisze, ze przez to powstala u ciebie teraz
          dziura...! :-()
          (mam nadzieje, ze nie w glowie, bo czym ja wypelnisz...(!?). :-((
          A.. ;-))
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 02.09.08, 12:52

        przyznam, ze te obsesje mnie dosyc mecza.
        Nie jestem chory na ZOK- bo nie myje rak 80 razy dziennie i obsesje
        nie uniemozliwjaja mi zycia, ale sa meczace dosyc.
        Powiem, ze mam lekkie ale upierdliwie obsesje.
        Wszystko na podobienstwo tego glodu- jak wbije mi sie mysl to nie
        moge jej wybic. Np. czekam na list, ktory ma przyjsc w piatek- nie
        przyjdzie to mam przechlapane do soboty kiedy przychodzi listonosz-
        mysle ciagle, ze list zaginal, czemu nie przyszedl choc powinien.

        • drak02 Re: cud? 02.09.08, 13:33
          Addi, nie przeszkadza ci to ciagłe rozmyślanie o piciu w codziennym
          życiu? spójrz ile czasu poświęcasz na zajmowanie się swoim problemem.
          Może warto podjąc męską decyzję i dać sobie spokój, przestać walczyć.
          Abstrahując od wszystkich wałkowanych juz wielokrotnie korzysci z
          niepicia ,jednym z plusów życie bez piwa jest tzw święty spokój .
          Dystans do życia, do siebie i brak tych natrętnych ciągłych
          rozmyslań o piciu.
          Podejrzewam, ze gdybyś swoja inteligencje , energię , wiedzę
          zainwestował w jakieś konkretne działania byłbyś sobą zachwycony a
          przy okazji zachwycałbyś innych :)
          • tenjaras Re: cud? 02.09.08, 15:56
            no tak... tylko trzeba mieć pomysł...
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 02.09.08, 22:03

            • tenjaras Re: cud? 02.09.08, 22:22
              zanim zaczniesz poddawać się tej obsesji, pogadaj z kobietami jakie
              robi wrażenie pijany facet, bo znowu będziesz nieszczęsliwy przez te
              baby i znajdziesz kolejną nazwę na swój alkoholizm...
            • drak02 Re: cud? 03.09.08, 08:51
              Prawie każdy z nas ma skłonoośc do zaniżania własnej wartości. Addi
              ta dziewczyna to byłoby spore wyzwanie ale realne.
              Właściwie moim głownym przesłaniem było to , że obsesje mijają wtedy
              gdy kompeltnie zrywamy z alkoholem i nie zajmujemy sie nim w ogóle.
              Każda inna opcja wiaze się niestety z próbą kontrolowania i
              obsesjami o których piszez. To co napisałem to nic odkrywczego ale
              proste prawdy są najbardziej skuteczne.
              Jeżlei nie poradzisz sobie z własnym problemem , to chyba sądzę że
              nie byłoby fair zawracać tej dziewczynie głowę. Byłoby nie fair
              wciągać ją w twoje problemy. Powodzenia Addi:)
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 03.09.08, 11:25

                Tak, wlasciwie to boje sie odrzucenia- jak zawsze w swoim zyciu-
                boje sie uczucia porazki wiec wole go unikac nic nie robiac-
                normalne:(

                A odnosnie zerwania z alkoholem i obsesjach- zgadzam sie, tak jest,
                stara prawda- tylko to jest trudne i dlugo trwa. W sensie- zeby to w
                ogole wyrugowac z zycia to sie nigdy nie da, ale zminimalizowac.

                Teraz "odkrylem" kolejna rzecz- zwiazana z moimi wieczornymi tylko i
                wylacznie glodami picia- otoz nie mialem tychze w dzien chyba
                dlatego, ze podswiadomie wiedzialem, ze wieczorem sie napije- wiec
                moglem sprawe odlozyc na bok i o tym nie myslec.
                taki paradoks- nie chcialo mi sie pic bo wiedzialem, ze sie moge
                napic. Tak mi sie wydaje.
                A gdy wiem, ze wieczorem nie chce sie napic- to sie na tym zbytnio
                koncentruje, zeby sie nie "zagapic", mysle oczywiscie czesto w
                kontekscie calego zycia (juz nigdy?) oraz projektuje- sytuacje, ze
                bede w pubie i co, jak sie wytlumacze- czyli stare odgrzewane
                problemy.
                • drak02 Re: cud? 03.09.08, 11:35
                  Nie bałbym sie odrzucenia, bałbym się ze dziewczyna wezmie sobie na
                  głowę kłopot , ktorym niewatpliwie jest pijacy facet.

                  W ogoel to totalnie rozmijamy sie w swoich postach, ja sugeruje ci
                  abys pozbyl sie obsesji i mysli o alkoholu odrzuvajac alkohol wogole.
                  A T w dalszym ciagu kombinujesz jak go ograniczyc i kontrolowac. I
                  zupelnie nie łączysz dwoch oczywistych faktów , ze twoje obsesje i
                  romyslania wynikaja z picia i tak dlugo beda cie dreczyc ja k dlugo
                  bedziesz uwazal ze mozna sobie czasem cos wypic.
                  Zapewniam cie ze bez odrzucenia alkoholu , bedziesz jescze przez
                  nastepne 20 lat zajmowal sie swoim problemem i swoimi obsesjami , to
                  jest niekonczaca sie bajka.
                  Zdajesz sobei sparwe z tego ze twoje rozmyslanie prowadza do nikad ,
                  z nich zupełnie nic nie wynika, to taka sztuka dla sztuki.
                  Trzymaj się :)
                  • ela_102 Re: cud? 03.09.08, 11:56
                    drakO2:

                    Nie bałbym sie odrzucenia, bałbym się ze dziewczyna wezmie sobie na
                    głowę kłopot , ktorym niewatpliwie jest pijacy facet.

                    zycie w ogole jest klopotliwe i nieprzewidywalne.
                    Znalam dlugie lata smotną panią neurolog która poświeciła się
                    całkowicie swojej pracy.Zapytałam ja kiedyś czy nie chciałam mieć
                    dzieci? odpowiedz do dziś jest dla mnie częstym tematem rozważań i
                    nie mam do końca na ten temat swojego zdania...oprócz szacunku do
                    jej poglądu. bardziej jest to jednak mój dylemat...otóz..

                    powiedziała...Zawsze nie chciałam mieć męża i a szczególnie nie
                    chciałam mieć dzieci, bo jak pomyślałam że mogłyby być do mnie
                    podobne to od razu bałam się unieszczęsliwiać te istoty.

                    taka padla wtedy odpowiedz...
                    nie wydaje mi sie aby Adi nie miał prawa do szczęscia tylko dlatego
                    że teraz pije...bo to jest trochę takie patrzenie jak tej p.Doktor.

                    jest ono mozliwe ale czy słuszne?
                    • drak02 Re: cud? 03.09.08, 12:37
                      Zgadzam sie , ze Addi ma prawo do szczescia , tak jak kazdy czlowiek.
                      Ale dziewczyna o ktorej wspomnial tez ma prawo do swojego szczescia,
                      nie znam zbyt wielszczesliwych kobiet ktore sa w zwiazku z kims kto
                      naduzywa alkoholu lun jest uzalezniony. (Chyba ze sama ma pdobny
                      problem i picie jej nie przeszkadza).
                      Uwazam ze postawa fair byloby uswiadomienie jej w czym twki problem.
                      Kiedys nie zdawalem sobie z tego sprawy z tego ze mozna krzywdzic
                      innych swoim piciem.
                      • aaugustw Re: cud? 03.09.08, 13:12
                        drak02 napisał:
                        > Uwazam ze postawa fair byloby uswiadomienie jej w czym twki
                        problem....
                        ___________________________________.
                        Czyli, ze beka powinien zaczepic te pania na korytarzu, dac jej
                        najblizszy adres Al-Anonu i powiedziec cos w tym stylu:
                        Idz tam, a potem pogadamy...!? :-()
                        (beka niedawno pisal, ze chcialby byc wziety w rece...!).
                        A... ;-))
                        • drak02 Re: cud? 03.09.08, 14:58
                          Myślę , ze mógłby podejsć i sie przedsatwić - miło mi bardzo ,
                          jestem "beka śmiechu w sali obok" od czasu do czasu miewam obsesyjne
                          myśli dotyczące łyknięcia czegoś mocnniejszego ale tak ogólnie to
                          nieźle sobie radzę.
                          Co do "chęci bycia wzętym w ręce " to raczej nie wypada mi
                          komentowac ukrytych pragnień :)
                      • ela_102 Re: cud? 03.09.08, 14:04
                        drak02:

                        Kiedys nie zdawalem sobie z tego sprawy z tego ze mozna krzywdzic
                        innych swoim piciem.

                        Nie tyle piciem się krzywdzi co tym kim się człek staje w czasie
                        uzależnienia...a uzaleznienie też pojawilo się jako skutek uboczny
                        "wad" "ubytków" nieumiejetności życia.
                        Wyobrazmy sobie ilu ludzi pomimo tych wad i zapowiadajacego się
                        uzaleznienia mimo wszystko pozostało z sobą tworząc rodzinę a potem
                        wspolnie się z tego wydobyli nie żałując niczego.
                        Wyobrazmy sobie ile osób pomimo tych wad i nie wchodzenia w
                        uzaleznienie nie potarfi tworzyć związków a tworzy je... krzywdząc
                        nie miej dotkliwie niż osoba uzależniona.

                        ja wiem jedno...
                        niczego nie da się przewidzieć...
                        ale Miłość jest w stanie zniesć wiele :-)


                        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                        • aaugustw Re: cud? 03.09.08, 14:31
                          ela_102 napisała:

                          > drak02:
                          > Kiedys nie zdawalem sobie z tego sprawy z tego ze mozna krzywdzic
                          > innych swoim piciem.
                          - - - - - - - - - - - -
                          > Nie tyle piciem się krzywdzi co tym kim się człek staje w czasie
                          > uzależnienia...a uzaleznienie też pojawilo się jako skutek uboczny
                          > "wad" "ubytków" nieumiejetności życia.
                          > Wyobrazmy sobie ilu ludzi pomimo tych wad i zapowiadajacego się
                          > uzaleznienia mimo wszystko pozostało z sobą tworząc rodzinę a
                          potem wspolnie się z tego wydobyli nie żałując niczego.
                          > Wyobrazmy sobie ile osób pomimo tych wad i nie wchodzenia w
                          > uzaleznienie nie potarfi tworzyć związków a tworzy je... krzywdząc
                          > nie miej dotkliwie niż osoba uzależniona.
                          >
                          > ja wiem jedno...
                          > niczego nie da się przewidzieć...
                          > ale Miłość jest w stanie zniesć wiele :-)

                          > ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                          __________________________.
                          Dziekuje Elu za te slowa...
                          Pozdrawiam: A...
                        • drak02 Re: cud? 03.09.08, 15:07
                          Niestety mam znacznie bardziej krytyczny stosunek do siebie i do
                          osob uzaleznionych. Mam wrażenie że troche idealizujesz szczęśliwe
                          przypadki , które czasem faktycznie się zdarzają. Niewielki procent
                          uzależnionych radzi sobie mniej lub bardziej z nałogiem , natomaist
                          zdecydowana wiekszość brnie w uzaleznienie i raczej nie rokują
                          dobrze na przyszłość.
                          NIgdy nie zgodziłbym sie na to aby moja córka związała się z osobą
                          uzależnioną- to dosyć cyniczne i kontrowersyjne ale szczere i
                          prawdziwe.

                          • ela_102 Re: cud? 03.09.08, 15:15
                            drak:
                            NIgdy nie zgodziłbym sie na to aby moja córka związała się z osobą
                            uzależnioną

                            gdybym ja była Twoją córką pomyślałabym "zapomniał wół jak cieleciem
                            byl" i tak zrobiłabym swoje...
                            A Ty w opozycji do moich wyborów oddalilbys sie jeszcze bardziej
                            choć byc może nawet nie zdążyłeś się przyblizyć...
                            Nic nie idealizuje piszę jak życie wyglada mam w nie spory wgląd
                            od strony uzależnionego Swiata...
                            sama wychowywalam sie wsród uzaleznonych gdym ich nie zrozumiala,
                            nie wybaczylabym im i nie potrafilabym ich kochać ani zrozumiec czym
                            tak naprawde uzaleznienie jest...to nie jest wada charakteru drak.
                            • tenjaras Re: cud? 03.09.08, 15:48
                              trzeba pamiętać, że takie córki przeważnie myślą, że są mądrzejsze
                              od mam i nie popełnią tego błędu - ich mąż nie będzie pił, bo ona go
                              kocha, wie jak postępować itp... itd...
                          • aaugustw Re: cud? 03.09.08, 16:14
                            drak02 napisał:
                            > NIgdy nie zgodziłbym sie na to aby moja córka związała się z osobą
                            > uzależnioną- to dosyć cyniczne i kontrowersyjne ale szczere i
                            > prawdziwe.
                            ______________________________.
                            Jakie to "slodkie i naiwne"...! ;-))
                            To tak, jakbys powiedzial nadchodzi niż, pozamykam wszystkie okna.
                            Przeciez ta twoja corka, (jezeli ja masz) nie zna innych ukladow i
                            polezie w inny podobny, (albo taki sam) uklad... Kazdy czlowiek jest
                            od czegos tam, mniej lub wiecej uzalezniony i ona wybierze akurat
                            tego, ktory jej pasi emocjonalnie...
                            Ja mam dwie dorosle corki i (np.) jedna z nich wziela sobie za meza
                            pracocholika... - Na razie sa szczesliwi...! ;-))
                            A...
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 03.09.08, 21:45

                              • rauchen [...] 03.09.08, 23:02
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 04.09.08, 00:40

                                  Rauchen, co sie tak rozzloscilas?
                                  Coz ja takiego uczynilem? Napisalem co mysle i w co wierze.
                                  Pic sie przestaje oczywiscie dla siebie- ale nie w sensie, ze nie
                                  moze to miec w zwiazku z innymi. Dla siebie- oznacza tez dla kogos,
                                  bo gdy poznam kogos i mi na nim bedzie zalezalo- to moge nie pic dla
                                  niej a zarazem dla siebie, bo chce ja miec przy sobie, nie chce jej
                                  stracic. Zrozumiale?

                                  A dalej to juz jakies histerie- ze co jak sie kobieta zacznie
                                  starzec albo bedzie zle gotowac to ja zostawie? Co to za imputacje?

                                  Poza tym to nie wiem, ale nie widze zwiazku z piciem tutaj. Zostawic
                                  mozna czy sie pije czy nie- to zalezy od osoby i sytuacji.

                                  Raczej alkoholik rzadko kogos zostawia, raczej to jego zostawiaja-
                                  tak swoja droga:)

                                  Pani wielkoduczna

                                  • ela_102 A może to zazdrość ;-) 04.09.08, 07:54
                                    to tylko żarcik Rauchen (jakby co:-)))))))))

                                    ja bardziej obawiała bym się jednak zasady która
                                    wystepuję u ludzi w ogóle ( u alkoholików szczegolnie)
                                    Ze szukamy sobie zupelnie podswiadomie partnera zbilizonego
                                    klimatem lub aura emocjonalną do nas samych...
                                    i całkiem możliwe że ta dziewczyna jest "podobna" Adiemu
                                    zamyka się w pokoju i popija..
                                    samotna, zagubiona z masą dylematów do rozwiązania.
                                    Ja dopoki nie uleczyłam w sobie tego mechanizmu tak
                                    własnie miałam...
                                    zawsze przyciągali mnie "niegrzeczni chlopcy" a potem zwyczajnie
                                    "łajdaki" tudzież "alkoholiki" nie z kazdym wchodziłam
                                    w blizsze kontakty...ale mialam ciągoty własnie ku takim.
                                    dlatego piszę jak ważane jest uleczenie swojej emocjonalność
                                    aby nie krzywdzić siebie a przy okazji innych.
                                    Wielu alkoholików zyjących od lat w związkach po tym
                                    procesie opuszcza swoją wybrankę , bo okazuje sie że pasują do
                                    siebie jak wół do karety...
                              • tenjaras Re: cud? 04.09.08, 21:36
                                myślisz, że skoro Twój własny rozsądek nie wygrał z alkoholem, to
                                zrobi to za Ciebie rozsądek jakiejś dziewczyny?
                                • janulodz Re: cud? 04.09.08, 21:47
                                  Kiedy człowiek trzeźwieje i jest zdany tyko na siebie ( w sensie braku
                                  partnera)jest mu o wiele trudniej.
                                  Pomoc i obecność osoby bliskiej dopinguje i wyzwala dodatkowe siły.
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 05.09.08, 00:22
                                    janulodz napisał:

                                    > Kiedy człowiek trzeźwieje i jest zdany tyko na siebie ( w sensie
                                    braku
                                    > partnera)jest mu o wiele trudniej.
                                    > Pomoc i obecność osoby bliskiej dopinguje i wyzwala dodatkowe siły.

                                    Janu, to jest oczywiste.
                                    Ale tutaj niektorzy tego nie chca zrozumiec, bo kryja sie za
                                    magicznym parawanem stwierdzenie, ze alkoholik sam musi chciec nie
                                    pic. Ze nie zrobi za niego tego najlepsza zona i najgrubsze konto.
                                    Zgoda, nie zrobi.

                                    Ale wydaje mi sie, ze jak sie ma fajna zone, prace czy nie ma
                                    problemow finansowych- to chyba jest szansa, ze bardziej sie
                                    bedzie "chcialo"?

                                    A moze nie, moze bezrobotny bez rodziny w malej wsi ma takie same
                                    szanse na trzezwosc?

                                    Moze i tak- przeciez w koncu teoretycznie kazdy z nas ma szanse
                                    zostac milionerem. Teoretycznie tak.
                                    Ale nie kazdy- uhuhuh- zostaje.
                                    • tenjaras Re: cud? 05.09.08, 16:01
                                      Addi, jak ktoś ma fajną żonę i żadnych problemów finansowych to nie
                                      da sobie wmówić jakiejś "głupoty" z nadużywaniem alkoholu - przecież
                                      wszystko gra! ;-)
                                  • aaugustw Re: cud? 05.09.08, 09:40
                                    janulodz napisał:
                                    > Kiedy człowiek trzeźwieje i jest zdany tyko na siebie ( w sensie
                                    braku partnera)jest mu o wiele trudniej.
                                    > Pomoc i obecność osoby bliskiej dopinguje i wyzwala dodatkowe siły.
                                    ____________________________________________________.
                                    Blad myslowy...!
                                    Osobiscie znam mnostwo ludzi samotnych, ktorzy rownie
                                    skutecznie zatrzymali ten nalog... (a moze i wiekszosc...!)
                                    Ja sam dopiero wtedy, kiedy juz bylem sam...
                                    A...
                                  • tenjaras Re: cud? 05.09.08, 16:06
                                    janu, sam wiesz, że to nie jest ani takie oczywiste, ani takie proste
                                    • janulodz Re: cud? 05.09.08, 21:21
                                      Czytam to co jaras napisałeś i nie wiem jak mam to rozumieć. Chyba jako
                                      zaczepkę. To samo dotyczy augusta
                                      Napisałem najprostsze z prostych zdań, że jak człowiek trzeźwieje i nie jest
                                      sam, to mu łatwiej.
                                      August napisał, ze to błąd myślowy, choć jak wiem bardzo dużo zawdzięcza swojej
                                      żonie, że przy nim była w tym czasie.
                                      Ty jaras napisałeś, że to nie jest takie oczywiste, a ja przecież nie napisałem,
                                      że to jest oczywiste.
                                      Sam , ze swojego doświadczenia wiem, że bardzo mi pomogła obecność przychylnie
                                      nastawionej do mojego trzeźwienia osoby, a ludzie zdani tylko na siebie mają gorzej.
                                      Po co więc ta polemika.
                                      Żeby wasze było na wierzchu, chociaż myślimy podobnie?
                                      Tak mają wyglądać te przeciwstawne bieguny?
                                      • ela_102 Każda chorobę lepiej się leczy.. 05.09.08, 22:08
                                        przy wsparciu bliskich ludzi...
                                        nawet zwykłą grypę...
                                        tutaj nie ma chyba żadnych wątpliwości :-)
                                        To że są tacy którzy wychodzą z niej sami nie zmienia faktu że
                                        wolimy mieć kogoś przy sobie w czasie jej trwania ;-)
                                        • janulodz Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:02
                                          Jeżeli nie ma wątpliwości to po co ta dyskusja. Trzy osoby zabrały głos po moim
                                          ewidentnym stwierdzeniu faktu i nie wiadomo po co?

                                          Addi wyrażnie tęskni za poznaniem normalnej dziewczyny, nie jakiegoś dziwusa,
                                          czy alko z salki, ale kogoś na kim mógłby się oprzeć.
                                          A Ty Ela piszesz o grypie.
                                          Ja miałem kogoś nie tylko przy grypie i wiem, że to łatwiej.

                                          I rzeczywiście może wtedy jest mniej czasu na głupoty (sorry addi)
                                          Gdzie tu jest błąd myślowy?
                                          Jak podejmowałem decyzję o przestaniu picia też byłem sam.
                                          Stałem w oknie:)))
                                          A, że się powtarzam. Hmmm ...... Ponoć powtarzanie jest matką nauk.
                                          • ela_102 Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:16
                                            Janu...
                                            pytasz mnie po co dyskusja?

                                            dla mnie jest niezbędną rzeczą w życiu...
                                            dzięki niej poznaję poglądy innych ludzi i uczę się przedstawiać
                                            własne...
                                            Natomiast po co kłótnia?
                                            Nie wiem Ja ani Ty za czym Adi tęskni...
                                            więc o tym w ogóle nie ma sensu się rozpisywać..
                                            Ważne aby on wiedzial...

                                            Rozumie te trzy wpisy jako wyrażenie pewnych poglądów...
                                            August chcial powiedzieć ( dla przeciwwagi) że mienie przy sobie
                                            bliskich osób nie musi gwarantować sukcesów w leczeniu...bo zna
                                            przypadki które wyszły z choroby same (bez pomocy bliskich)
                                            a to żadna zaczepka...
                                            a jaras że żadna bliska osoba nie wyleczy się za nas...
                                            i to też żadna zaczepka...
                                            Natomiast ja chciałam rzecz bardziej globalnie...
                                            i to też nie jest zaczepka...

                                            natomist rozumiem że można każdemu stwierzdeniu przypisać formę
                                            zaczepki...zwłaszcza gdy sie ją chce tam znależć.
                                            • janulodz Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:46
                                              Bardzo dobrze Elu, że wiesz co august i jaras chcieli przez to powiedzieć.
                                              Natomiast nie wiesz co addi chciał powiedzieć, (no za czym tęskni), choć o tym
                                              on też mówi. Hmmmm...
                                              Nie napisałem też o żadnej kłótni. Nie dorabiaj ideologii.
                                              A te poglądy to nie poglądy - tylko racje Elu.
                                              A globalnie to w tej chwili jest ocieplenie atmosfery.
                                              Jakkolwiek można to rozumieć :))
                                              • ela_102 Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:56
                                                janu:-):-)

                                                a może to tylko "techniczny" błąd...
                                                bo ja nie odnosiłam sie do postu Adiego - to zrobiłam trochę
                                                wcześniej...
                                                lecz do Twojego...
                                                w sprawie pomocności bliskich w leczeniu chorób w ogóle.
                                                Dodam: bliskich serdecznych i kochających - bo nie wszyscy tacy
                                                przecież muszą być ;-)
                                              • ela_102 puk puk 06.09.08, 13:11
                                                janu:
                                                Bardzo dobrze Elu, że wiesz co august i jaras chcieli przez to
                                                powiedzieć.

                                                nie napisałam że wiem co chcieli powiedzieć zauważ...
                                                napisałam jak ja rozumiem ich wpisy...

                                                zobacz, taki "niuans" a jakie inne znaczenie:-)
                                                • janulodz Re: puk puk 06.09.08, 13:29
                                                  Popatrz jak to trzeba na wszystko uważać, człowiek się musi cały czas
                                                  kontrolować. Nie wiadomo, kiedy się można podłozyć.

                                                  Na przykład twój wpis
                                                  "August chcial powiedzieć ( dla przeciwwagi) że mienie przy sobie
                                                  bliskich osób nie musi gwarantować sukcesów w leczeniu...bo zna
                                                  przypadki które wyszły z choroby same (bez pomocy bliskich)
                                                  a to żadna zaczepka..."

                                                  Pomijając fakt, że można by sobie pomysleć ,ze z alkoholizmu wychodzi się
                                                  samodzielnie, co wszem i wobec ogłosił august Twoimi elu ustami, to ja przecież
                                                  nie napisałem, ze NIE ZNAM przypadków o pomocy osób bliskich.
                                                  Napisałem, ze JEST ŁATWIEJ.
                                                  I zapytałem po co dalsza polemika, w stylu: to nie jest takie oczywiste, znam
                                                  inne przypadki, czy też ze z grypy przyjemniej jest wychodzić nie samemu. Może
                                                  z kiły już mniej.
                                                  Jeżeli to ma być konstruktywna dyskusja to.....
                                                  • ela_102 Re: puk puk 06.09.08, 13:44
                                                    janu...
                                                    Popatrz jak to trzeba na wszystko uważać, człowiek się musi cały
                                                    czas kontrolować. Nie wiadomo, kiedy się można podłozyć.

                                                    to co napisałeś poniżej..
                                                    nie udowodnilo mi tego co stoi wyżej.
                                                    a taki zdaje się miałes cel?

                                                    Z Alkoholizmu rzeczywiscie wychodzi się samodzielnie...
                                                    nikt nie jest w stanie zrobić tego za mnie...
                                                    moja sprawa z pomocy czego i kogo w tym wychodzeniu korzystam.
                                                    i nie August to oglosił moim ustami..lecz JA ela_102...
                                                    Ja wychodziłam z alkoholizmu nie mając przy sobie "męża"
                                                    i nie mogę napisać z całą pewnoscią że bylo mi trudniej od kogos
                                                    kto go miał...
                                                    bo tego nie da się porównać...
                                                    w myśl zasady "kazdy ma swoje zycie do przezycia"
                                                    Mogę tylko się domyślać jak jest u innych...
                                                    lub widzieć że coś w ich zyciu działa na korzyść...
                                                    często osby bliskie "ograniczają" alkoholika...
                                                    i o tym pisała rauchen...
                                                  • arielka49 Re: puk puk 06.09.08, 13:49
                                                    Jaras , Ela ....:-)))
                                                    Macie zamiar do końca swoich dni siedzieć
                                                    przed kompem ????? :-))

                                                    Narka ...

                                                    ***********************************************
                                                    Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • janulodz Re: puk puk 06.09.08, 14:24
                                                    Ela
                                                    Czy zgadzasz się ze zdaniem;
                                                    "Mając przy sobie bliską osobę łatwiej jest pokonać wszelkie życiowe trudności?
                                                  • ela_102 Re: puk puk 06.09.08, 14:54
                                                    Janu:-)
                                                    napiszę tak...
                                                    Fajnie jest mieć takie doświadczenie w życiu aby to zdanie było
                                                    prawdą absolutną.
                                                    Ja z tym zdaniem mogę sie zgodzić jak najbardziej...bo doświadczam
                                                    aktualnie takich przeżyć.
                                                    Natomiast mogę też zgodzić się ze zdaniem:
                                                    "Z powodu bliskiej osoby mogę doświadczyć wielu klopotów i trudności
                                                    z którymi potem muszę samotnie się zmagać"

                                                    bo i takie doświadczenie mam za sobą...

                                                    i ani jedno ani drugie stwierdzenie nie jest kłamstwem.

                                                    sama też moge być dla kogoś klopotem lub wsparciem.

                                                    Janu poprostu piszę że może być bardzo róznie...
                                                    Wazne by nie sprzeczać się z czyimyś autentycznymi przeżyciami.
                                                  • tenjaras Re: puk puk 06.09.08, 15:14
                                                    w ostatecznym rozrachunku z życiem, wierzący nazwaliby to Bogiem,
                                                    jesteśmy sami - tylko my i to co reprezentujemy

                                                    dobrze jest mieć wsparcie

                                                    dobrze jest korzystać ze wsparcia, skoro jest ono naszykowane
                                                  • janulodz Re: puk puk 06.09.08, 15:31
                                                    No właśnie.
                                                    Też uważam, ze dobrze jest mieć wsparcie. Nie tylko ze strony małżonka. Ogólnie
                                                    człowiek się lepiej czuje ( przynajmniej ja), jak jest akceptowany i rozumiany.
                                                    Wcale nie sprawia mi radości kłócenie się do upadłego, czyja racja jest mojsza.
                                                    Czasami ustępuję, tylko argumenty muszą być rzeczowe.
                                                    Akurat naszykowane wsparcie mi nie odpowiada.
                                                    To musi być spontan:)))
                                                  • ela_102 Re: puk puk 06.09.08, 15:47

                                                    Uważam że nie da się "naszykowć" wsparcia bo kazdy alkoholik jest
                                                    inny...można przygotować miejsce do takiego wsparcia...i czekać tam
                                                    ze swoją historią bo ona być może ( nie napewno ) będzie komuś
                                                    pomocna. Niechby to ktoś mówil mi co mam zrobić i jak...odrazu
                                                    uciekam. Co innego gdy pytam...wtedy rozważam co w moim przypadku
                                                    może byc skuteczne.
                                                    ja znalazłam kilka takich miejsc...
                                                    i nie poprzestaję na szukaniu ;-)
                                                  • janulodz Re: puk puk 06.09.08, 16:06
                                                    Ja też nie przestaję w poszukiwaniu.
                                                    Też mam swoją historię.
                                                    Nie zadawalam się tym co znalazłem.
                                                    Szukam dalej.
                                                    Wiewiórka podobno, jak znajdzie orzeszek to go zakopuje, tylko potem nie pamięta
                                                    gdzie.
                                                    Ja pamiętam. Tylko tych zepsutych już nie odkopuję.
                                                  • ela_102 Re: puk puk 06.09.08, 16:13

                                                    No tak jak coś nie działa...
                                                    też nie zawracam sobie głowy:-)
                                                    Intuicyjnie też wiem które miejsca
                                                    i jakich ludzi omijać WIELKIM Łukiem...
                                                    i muszę przyznać Tutaj się tego nauczyłam ;-)
                                                  • ela_102 August :-( 11.09.08, 19:38
                                                    Chcę wyrazić smutek z powodu śmierci Twojego brata [*]

                                                    jak i szacunek dla Twoich napisanych słów.
                                                    Jeśli przestaniesz tutaj bywać będzie mi Ciebie BARDZO brakowało...
                                                    ale też sama jeszcze nie wiem czy ja zagoszczę tutaj dłużej.
                                                    Życie toczy się swoim pędem i kazdy musi przeżyc je po swojemu...
                                                    Ja mam wielką wiarę że i tak będzie co ma być.
                                                    jak mamy się spotkać to się spotkamy...
                                                    Bądż dzielny jutro i pamiętaj...Bóg jest Miłością :-)
                                                  • aaugustw Re: August :-( 11.09.08, 19:43
                                                    Dziekuje Ci Elu...!
                                                    A co do mego stad odejscia, coz postaram sie (dla samego siebie)
                                                    odejsc stad pomalu i "bezbolesnie" i oby mi sie to udalo...
                                                    Pozdrawiam Cie serdecznie i koncze na dzisiaj:
                                                    Dobranoc wszystkim i do uslyszenia:
                                                    A...
                                                  • ela_102 Re: August :-( 11.09.08, 19:59
                                                    Nie byłabym sobą gdybym nie wtrąciła pewnej myśli;-)
                                                    Gdy przestajemy pić i zaczynamy robić kroki...
                                                    robimy je pomimo że Świat wokół jest dokładnie taki sam
                                                    jak w czasie naszego pijaństwa. W wyniku kroków zmieniamy się
                                                    MY nie Świat..
                                                    naginanie Swiata do własnych potrzeb mamy już za sobą...
                                                    Teraz to MY dostosowujemy się do niego...zmieniając swoje
                                                    rzeczy spostrzeganie...
                                                    Czy odchodzenie z miejsca Ci bliskiego pomoże Ci w zrobieniu kroku
                                                    który rozważasz?
                                                    Chyba że net stał sie dla Ciebie czymś takim jak alkohol kiedyś...

                                                    Wtedy rozumiem takie podejscie do sprawy lub tylko wtedy.

                                                    dobranoc:-)
                                                  • aaugustw Moj kolejny powrot do Kroku 1-go (i nie tylko). 11.09.08, 16:52
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Ja też nie przestaję w poszukiwaniu. Też mam swoją historię.
                                                    > Nie zadawalam się tym co znalazłem. Szukam dalej...
                                                    _________________________________________.
                                                    Janu, podobaja mi sie Twoje ostatnie dojrzale wypowiedzi (nie
                                                    gniewaj sie ze oceniam). Reszta bedzie juz o mnie i moich odczuciach
                                                    oraz uczuciach...
                                                    Duzo sie u mnie w przeciagu tych paru dni zmienilo...
                                                    Duzo przemyslan bylo i zaleglej pracy fizycznej...
                                                    Umarl mi brat, (jutro pogrzeb)... A pare dni wczesniej na naszej
                                                    macierzystej Grupie AA obchodzilismy 5-rocznice jej powstania. To
                                                    byla naprawde wspaniala uroczystosc. Bylo ponad 50 osob, (w tym 7 z
                                                    Belgii, ktorzy zabawili tylko jeden wieczor i wracali z powrotem do
                                                    swoich domow i pracy).
                                                    Byl zaproszony terapeuta, (trzezwy alkoholik), o nim to glownie chce
                                                    pisac, gdyz to on spowodowal, ze ja po dwoch dniach jego wykladow
                                                    cos zrozumialem, czego wczesniej nie widzialem... - Przez to
                                                    zapragnalem powrocic (znowu) do Kroku Pierwszego i zamienic ten
                                                    swiat wirtualny, na realny, bo tylko ten realny jest prawdziwy...! -
                                                    (mimo, ze czuje sie juz tutaj z Wami jak w rodzinie).
                                                    Dlatego pisze to do Ciebie, Janu bo byles tu przez dlugi czas moim
                                                    oponentem i tym wspanialym "biegunem przeciwnym", ktory powodowal
                                                    wytwarzanie sie tego pola, w ktorym odbywaly sie nasze dyskusje...!
                                                    Nie zawsze byly one spokojne i zrownowazone... - W tym miejscu
                                                    pragne szczegolnie Ciebie Janu i Eske, oraz pare innych osob (daleh,
                                                    wolf, ariel, etc...) przeprosic za moj nie zawsze "parlamentarny"
                                                    sposob wyrazania sie...! ;-\
                                                    Nie wiem o czym byly poprzednie Wasze teksty...(!?)
                                                    Aby nawiazac do rozmowy wybralem nie tylko Twoj ladny tekst, lecz
                                                    przede wszystkim osobe, czyli Ciebie - Janu...
                                                    Piszesz o swoich poszukiwaniach... - Ja tez poszukuje dalej i
                                                    odkrylem znowu cos, co pozwoli mi (mam nadzieje) uporac sie takze z
                                                    moimi chorymi emocjami - wg. terapeuty...(!?).
                                                    Po moim uczestnictwie w jego dwudniowych wykladach postanowilem
                                                    zamieni(a)c moj swiat wirtualny na realny i pomalu z Wami sie
                                                    pozegnac i rozpoczac moj nowy etap, powracajac (po raz kolejny) do
                                                    poczatku, czyli do Kroku Pierwszego, ktory mimo mojego dlugoletniego
                                                    juz trzezwienia nie w pelni jeszcze go rozumiem... - Od lat mowilem
                                                    zawsze na glos, ze Krok Pierwszy mam juz przerobiony, a te
                                                    pozostale, (jezeli chce trzezwiec i rozwijac sie duchowo, moralnie,
                                                    etc...) musze przerabiac cale zycie, bo inaczej sie nie da...
                                                    Krok Pierwszy i moja bezsilnosc wobec alkoholu pojmowalem zle, czyli
                                                    tak jak pewna kobieta, ktora nie odrozniala Benza od Mercedesa...
                                                    I znowu musze sobie przypomnac co to jest "alkoholizm", czy to tylko
                                                    ten plyn, czy moja cala osobowosc i jej relacje do swiata i Ciebie -
                                                    Janu...!?
                                                    Nie bede wiecej rozwijal tego tematu, zbyt duzo czasu by mi to
                                                    zajelo...
                                                    Jedno jest pewne: Mylilem sie wtedy kiedy podkreslalem, ze Krok
                                                    Pierwszy mam juz przerobiony... - Nic bardziej blednego. Takie
                                                    interpretowanie Kroku 1-go jest dobre dla nowicjusza, ktory umacnia
                                                    swoja abstynencje, ale nie dla takich Janu, ktorzy maja po nascie
                                                    juz lat juz trzezwienia... - Mowie o sobie, Janu...
                                                    Gdybym tu juz nie powrocil, przepraszam raz jeszcze za wszystko zlo,
                                                    ktore Tobie wyrzadzilem... - Cieszylbym sie spotkac Ciebie, Eske, i
                                                    innych na tym naszym szlaku...
                                                    Pozdrawiam serdecznie:
                                                    A... ;-)
                                                  • janulodz Re: Moj kolejny powrot do Kroku 1-go (i nie tylko 12.09.08, 08:17
                                                    Składam Ci Auguście wyrazy współczucia z powodu śmierci Brata.
                                                    Takie zdarzenie, oprócz żalu i smutku po odejściu bliskiej osoby łączy się z
                                                    chwilą zadumy i wspomnień. Zastanawiamy się nad marnością tego świata i nad
                                                    nieuchronnym losem. Przynajmniej ja tak mam. I nic nie możemy zmienić. Możemy
                                                    zmienić jedynie siebie. I to też nie zawsze, tak jakbyśmy tego chcieli.

                                                    Myślę Auguście, że nie przeprosiny są tu najważniejsze. Nieraz się już
                                                    obrażaliśmy i nieraz przepraszaliśmy. I nic z tego nie wynikło.
                                                    Najważniejsze jest to, co jest w nas.
                                                    Też przemyślałem sobie pewne rzeczy i doszedłem do wniosku, że nieraz
                                                    przesadzałem. Wszystko można wyrazić, tylko należy przede wszystkim szanować
                                                    swojego rozmówcę, choćby jego zdanie było szokująco odmienne od mojego. Wiele
                                                    nas dzieli, ale i wiele łączy. Choćby to forum.
                                                    Cenię sobie Twój rozsądek i spokój. Myślę, że jeszcze nieraz nasze poglądy będą
                                                    się ścierać, aż iskry będą lecieć.
                                                    Też jestem ciekaw, jak wyglądałoby nasze osobiste spotkanie. Może miałbym okazję
                                                    w końcu w realu porozmawiać z prawdziwym alko.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • aaugustw Re: Moj kolejny powrot do Kroku 1-go (i nie tylko 13.09.08, 13:14
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Składam Ci Auguście wyrazy współczucia z powodu śmierci Brata.
                                                    > ... Myślę, że jeszcze nieraz nasze poglądy będą
                                                    > się ścierać, aż iskry będą lecieć.
                                                    > Też jestem ciekaw, jak wyglądałoby nasze osobiste spotkanie. Może
                                                    miałbym okazję w końcu w realu porozmawiać z prawdziwym alko.
                                                    ____________________________________________________________.
                                                    Dziekuje Ci Janu za wyrazy współczucia i wyciagniecie reki w
                                                    kierunku mojej reki wyciagnietej do Ciebie...
                                                    Co do tych "iskier"... - Mysle Janu, ze miedzy nami juz nie
                                                    zaiskrzy... - Wylaczylem prad... A sam nawet gdybys chcial nic nie
                                                    zdzialasz...! ;-)
                                                    Pragne jeszcze napisac o tym, ze podziwiam Cie za Twoj niezmienny i
                                                    niezlomny charakter i teraz dopiero powiem, ze caly czas rozumialem
                                                    Ciebie i to Twoje "samo...ne" wyjscie z nalogu...!
                                                    Jak ja to widze i jak mnie nauczono...?
                                                    Wyobraz sobie literke "V". Alkoholicy idacy po niej wyobrazaja sobie
                                                    to "dno" zawsze tam juz na dole. Ale idacy po tej literce z lewej
                                                    strony na prawo, czlowiek dotkniety choroba alkoholowa
                                                    systematycznie i regularnie opada coraz nizej... - Ja doszedlem do
                                                    takiego "dna", ze sam poradzic juz sobie nie potrafilem. Ty
                                                    natomiast w tzw. "pore", jako jeden z tych innych dwudziestu, ktorzy
                                                    koncza tragicznie, zostales oswiecony (przez jakas tam Sile Wyzsza,
                                                    cokolwiek o tym sadzisz) i potrafiles "sam" przeskoczyc z tego
                                                    osiagnietego swojego "dna", znajdujacego sie przed tym "dnem
                                                    krytycznym", na samym dole literki "V" - na druga strone, ktora pnie
                                                    sie juz tylko w gore...
                                                    Do tego uwazam (mysle, ze o tym jeszcze nie wiesz) ;-) polknales juz
                                                    ten haczyk swego dalszego rozwoju... - Rozwoju, ktory jest
                                                    niekonczaca sie ulica jednokierunkowa i kazda proba nawrotu
                                                    spowodowalaby krakse, ale my tej kraksy oboje juz nie chcemy...
                                                    Chyle czolo przed Toba za to, ze juz nie pijesz...!
                                                    (a Ci, ktorzy tego dokonali sa pozytywnymi w kazdym calu
                                                    ludzmi...!) ;-))
                                                    A...
                                                  • janulodz Re: Moj kolejny powrot do Kroku 1-go (i nie tylko 13.09.08, 19:24
                                                    Mam nadzieję Auguście, że z tym wyłączeniem prądu to żartowałeś.

                                                  • aaugustw Re: Moj kolejny powrot do Kroku 1-go (i nie tylko 14.09.08, 19:17
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Mam nadzieję Auguście, że z tym wyłączeniem prądu to żartowałeś.
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Chcialbym to (u siebie) zamienic na zwyczajne "pole magnetyczne"!
                                                    A... ;-))
                                                  • tenjaras Powrot do Kroku 1-go 12.09.08, 14:40
                                                    > Jedno jest pewne: Mylilem sie wtedy kiedy podkreslalem, ze Krok
                                                    > Pierwszy mam juz przerobiony... - Nic bardziej blednego.

                                                    moje własne doświadczenie, kilka rozmów i to co tutaj napisałeś
                                                    utwierdza mnie w przekonaniu, że "przerobienie Kroku Pierwszego" w
                                                    12-stokrokowym programie zdrowienia polega na przeżyciu swoistego
                                                    lęku, który opisałbym pytaniem "i co ja mam teraz zrobić?" -
                                                    dosłownie, wynikającego z rzeczywistego poczucia niemocy

                                                    pytanie to wraca, a właściwie sam lęk, podczas jakiegoś poważnego
                                                    przeżycia, przejścia życiowego, które robi jakąś "rewolucję" w
                                                    samoświadomości, w rozumieniu własnej tożsamości i priorytetach

                                                    nagle wszystko staje się inne, świetnie, jak głębsze i lepsze, część
                                                    ludzi jednak ulega pewnemu rozproszeniu, które niczym próchnica
                                                    drewno, stopniowo osłabia pierwotne przekonanie o własnej
                                                    bezsilności...

                                                    takie przewartościowania, co jakiś czas, mają prawdziwie
                                                    uzdrawiające działanie ;-)

                                                    przeżyłem coś podobnego zanim udałem się na terapię DDA, myślałem,
                                                    że praca nad sobą, jaką tam przejdę, nie będzie miała nic wspólnego
                                                    z 1 Krokiem, jakie to szczęście, że się myliłem...
                                                  • aaugustw Re: Powrot do Kroku 1-go 13.09.08, 13:35
                                                    tenjaras napisał:
                                                    > moje własne doświadczenie, kilka rozmów i to co tutaj napisałeś
                                                    > utwierdza mnie w przekonaniu, że "przerobienie Kroku Pierwszego" w
                                                    > 12-stokrokowym programie zdrowienia polega na przeżyciu swoistego
                                                    > lęku, który opisałbym pytaniem "i co ja mam teraz zrobić?" -
                                                    > dosłownie, wynikającego z rzeczywistego poczucia niemocy
                                                    > pytanie to wraca, a właściwie sam lęk, podczas jakiegoś poważnego
                                                    > przeżycia, przejścia życiowego, które robi jakąś "rewolucję" w
                                                    > samoświadomości, w rozumieniu własnej tożsamości i priorytetach
                                                    > nagle wszystko staje się inne, świetnie, jak głębsze i lepsze...
                                                    > ...takie przewartościowania, co jakiś czas, mają prawdziwie
                                                    > uzdrawiające działanie ;-)
                                                    > przeżyłem coś podobnego zanim udałem się na terapię DDA, myślałem,
                                                    > że praca nad sobą, jaką tam przejdę, nie będzie miała nic
                                                    wspólnego z 1 Krokiem, jakie to szczęście, że się myliłem...
                                                    ___________________________________________________________.
                                                    Jaras, ja takze jestem szczesliwy, że się myliłem...
                                                    Takie bledy pozwalaja mi dalej sie rozwijac...
                                                    Teraz dopiero zobaczylem nowa szanse dla siebie i nadzieje na to, ze
                                                    wreszcie bede mogl poradzic sobie z moimi chorymi emocjami, ktore sa
                                                    najgorszym i najwiekszym moim problemem...
                                                    Po takim "oswieceniu", ktorego ostatnio doznalem i u mnie powstalo
                                                    to samo pytanie, ktore kiedys Ty postawiles sobie; "co ja mam teraz
                                                    zrobić?".
                                                    Dzieki innym alkoholikom dowiedzialem sie, ze mam po prostu po tym
                                                    oswieceniu w Kroku Pierwszym (moja bezsilnosc), przystapic do Kroku
                                                    Drugiego i Uwierzyc, ze tylko Sila Wieksza ode mnie moze przywrocic
                                                    mi zdrowie.
                                                    Ale, zeby ten fundament byl mocna plaszczyzna i mial trzeci punkt
                                                    oparcia (albo krzeslo na trzech nogach), mam Powierzyc moja wole i
                                                    swoje zycie tej Mocy, ktora mnie stworzyla i ktora mnie stad
                                                    zabierze kiedy przyjdzie moj czas...
                                                    Czyli, jak mowia; "Badz wola Jego, (Jej...!?) - nie moja.
                                                    A...
                                            • rauchen Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:49
                                              ta sama bliska osoba nie przeszkadzala w picu, i nagle ma pomagac w
                                              trzezwieniu....hmmm...to jak rzut moneta chyba
                                              • janulodz Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:58
                                                Możesz to rauchen rozwinąć, bo nie łapię
                                          • rauchen Re: Każda chorobę lepiej się leczy.. 06.09.08, 12:20
                                            > Addi wyrażnie tęskni za poznaniem normalnej dziewczyny, nie
                                            jakiegoś dziwusa,
                                            > czy alko z salki, ale kogoś na kim mógłby się oprzeć.

                                            w knajpie najlatwiej poznac normalna dziewczyne, po 10-tym piwie :)))
                                            • ela_102 Są długie okresy w moim życiu... 06.09.08, 12:39

                                              Kiedy nie potrzebuję dyskusji forumowych bądż też nie chcę poznawać
                                              pogladów innych osób wtedy piszę np.pamiętnik...lub robię inne
                                              rzeczy na które akurat mam ochotę.
                                              Dziwne bylo by moje pojawienie się na forum po to aby nie brać
                                              udziału w rozmowach...
                                              to trochę tak jakby wejść do pociągu i dziwić się że jedzie...
                                              Mozna też wejść do pociągu i mieć pretensje do wszystkiego...
                                              zapominiając o powodzie dla którego się w tym pociagu znalazłam.
                                              Można przecież wszystko mozna:-)
                                      • tenjaras Re: cud? 06.09.08, 13:40
                                        nic na to nie poradzę, jeśli moje słowa odczytujesz jako zaczepkę,
                                        nie siedzę w Twojej głowie i nie steruje Twoimi reakcjami i
                                        zachowaniami, to już Twoja broszka

                                        w kontekscie pisaniny o znajdowaniu sobie partnera przez czynnego
                                        alkoholika napisałeś, że wyjśc z nałogu łatwiej, gdy ma się wsparcie
                                        bliskich (lub dalszych) przychylnych trzeźwieniu osób

                                        rauchen zauważa, że osoba, która tkwiła przy nas, przed
                                        rozpoczęciem "jazdy" i jej w trakcie, sama musi być świadoma co się
                                        dzieje, bo zmiana jest przecież ogromna, chyba, że celem nie jest
                                        zmiana własnej osobowości, poprzez nowe utożsamienie siebie w tym
                                        czasem dziwnym świecie

                                        od dawna tu piszę o rozróżnieniu abstynencji od trzeźwości

                                        abstynencją nazywam zaprzestanie picia, trzeźwością, efekt pracy nad
                                        sobą, której motywacją jest zachowanie trwałej abstynencji

                                        zazwyczaj wchodzenie w nałóg to wieloletni, powolny i systematyczny
                                        proces, bierzemy w nim udział nie tylko my, ale również nasze
                                        rodziny, przyjaciele, znajomi, współpracownicy, pracodawcy, nawet
                                        ludzie pracujący w serwisie samochodowym, do którego zazwyczaj się
                                        udajemy - każdy, rzecz jasna, na swoją skalę

                                        kiedy następuje ten proces "stania w oknie" następuje jakaś
                                        przemiana w nas samych, a nie w otoczeniu

                                        co może uważać za zmianę owo otoczenie będące przy nas przez te
                                        ostanie "20 lat" nałogu? jedynie to co przynosi mu ulgę, nic więcej
                                        nie potrafi ogarnąć, taka jest natura rzeczy, nie w tym niczyjej
                                        winy, bo przecież nikt nie planuje sobie choroby alkoholowej, a
                                        nawet jak cierpi, to bardzo broni swoich pozycji, co widzimy tutaj w
                                        postawie Addiego, a sami przecież nie ulegliśmy lobotomii, choć
                                        nieraz by się wolało ;-)

                                        otoczenie, które rzeczywiście wspiera nasze trzeźwienie musi, w
                                        zależności od skali współuzależnienia, również rozpocząć swój
                                        niezależny proces wychodzenia z degrengolady w jaką dało się wpuścić
                                        i/lub wspierało(!)

                                        wiadomo, że mechanik powie "fajnie widzieć pana w dobrym nastroju",
                                        ale żona, czy taki ktoś dalszy bezpośredniego wsparcia, musi być na
                                        znacznie wyższym etapie świadomości osotukuwachozi

                                        i jeszcze coś z podwórka terminologia mniemana

                                        polemika kojarzy mi się z wymianą racji, sporem, kłótnią
                                        a dyskusja z wymianą poglądów, wiedzy i doświadczen
                                        • janulodz Re: cud? 06.09.08, 14:10
                                          A gdzie ja napisałem jaras, że odczytuję twoje słowa jak zaczepkę?
                                          Po co ta agresja? - nie siedzę w twojej głowie, nie steruję twoimi reakcjami.
                                          Ubolewasz nad tym?
                                          Skąd więc wiesz w jakim ja napisałem swoje zdanie kontekście.
                                          Napisałem je o sobie.
                                          Że lepiej się trzeźwieje mając przy sobie życzliwą bliską osobę.
                                          Bez kontekstów , ideologi i walki klasowej.
                                          Wiadomo, że taka osoba zmienia się razem z nami, bez wzgledu na to, czy jest w
                                          Al Anon, czy nie.
                                          Ale tu nawet nie o to chodzi.
                                          Wiem, że addi jest sam i że chciałby mieć towarzyszkę życia.
                                          Bez kontekstów.
                                          Bez tej całej demagogii o wspólnym wchodzeniu i wychodzeniu. Napisał, że
                                          zrobiłby wszystko. Też z tym nie dyskutuję, czy byłby do tego zdolny. Napisał.
                                          Miłość czyni cuda, przenosi góry, wywołuje wojny, bywa śmiertelna, niebezpieczna
                                          i nieszczęśliwa :((((.
                                          Weź jaras tę wielką trąbe i zawieś na chwilę na kołku.
                                          Pozdrowionka .
                                          • tenjaras Re: cud? 06.09.08, 15:09
                                            czyli jak piszę o swojej mało chlubnej przeszłości, opisując
                                            podobne, własne doświadczenie jakie ma Addi, o tym ożenku i
                                            towarzysce życia, to trąbie w duby?

                                            post który wpisałem poprzednio jest, niejako, moim rozumieniem
                                            Twojej sytuacji, niczym więcej

                                            o sytuacji Adiego pisałem, wspominając jakie to ja snułem plany na
                                            przyszłość, które tak wyśmienicie odwiodąmnie od nadmiernego
                                            pijanstwa, a okazały się jedynie pobożnymi życzeniami - z mojego
                                            doświadczenia

                                            a przecież to zaledwie dwie ścieżki, a tych ścieżek tyle, ilu
                                            ludzi...

                                            i jeszcze coś z osobistych stosunków, jakie wykazujesz w moim
                                            kierunku

                                            to o czym piszę jest moją codziennością, normalką, jeśli odczytujesz
                                            to jako nadymanie się, to nic na to nie poradzę
                                • aaugustw Re: cud? 05.09.08, 09:37
                                  tenjaras napisał:
                                  > myślisz, że skoro Twój własny rozsądek nie wygrał z alkoholem, to
                                  > zrobi to za Ciebie rozsądek jakiejś dziewczyny?
                                  ________________________________________________.
                                  Spotkalem duzo takich, ktorzy mysla, ze z dwoch nieszczesc
                                  utworzy sie jedno szczescie...! :-((
                                  A.. ;-))
                                  • tenjaras Re: cud? 05.09.08, 16:05
                                    sam myślałem, że jak znajdę "tę kobietę", hajtnę się, zaczne mieć
                                    rodzine, inne potrzeby, inne motywacje, to pić przestane...

                                    więc, w razie jakby co, nie spotkałem tej kobiety ;-)

                                    chociaż... moim terapeutą była kobieta... :-/
                          • ela_102 drak02 mam pytanie: 04.09.08, 14:15
                            Czy w związku z tym zdaniem , które przyznam nie daje mi spokoju:

                            NIgdy nie zgodziłbym sie na to aby moja córka związała się z osobą
                            uzależnioną- to dosyć cyniczne i kontrowersyjne ale szczere i
                            prawdziwe.

                            Byłbyś na tyle uczciwy aby aby odradzać kazdemu zalotnikowi również
                            swoja córkę gdyby stała się też osobą uzaleznioną? nie koniecznie od
                            alkoholu . Wiemy jak częstym przypadkiem jest powielanie losów
                            rodzinnych...i jak czułbyś się gdyby wyszla juz z tego problemu a
                            jednak jej przyszly teść nie chcialby jej znać?

                            tak sobie..wyobraziłam druga stronę medalu...
                            bez chęci kłótni lecz dyskusji...
                            Ja właśnie teraz kiedy jestem "po" nadaje się w ogole do życia.
                            • drak02 Re: drak02 mam pytanie: 04.09.08, 22:15
                              Ciekawe pytanie. Mysle ze zalotnik powinien wiedziec o uzaleznieniu , jezlei nie
                              bylby zachwycony to potrafiłbym go zrozumiec. Uważam , że nistety osoby
                              uzależnione są jakimś sensie wadliwe - "niepłnowartościowe". Mam na myśli
                              oczywiscie przede wszystkim alkoholizm - inne nałogi są mi zdecydowanie mniej
                              znane.Oczywiście mozemy sie nawzajem zapewniać jacy to jesteśmy odnowieni
                              duchowo i jacy szcześliwi bez uzywek. Ale tak naprawdę to jesteśmy nieźle
                              sponiewierani i dla większosci "normalnych" ludzi dosyć podejrzani.
                              Założę się że znaczna część populacji traktuje niepijących alkoholików jako
                              "ciekawe przypadki" godne uwagi i byś może szacunku ale podświadomie istnieje
                              pewien dystans i bariera psychologiczna.
                              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: drak02 mam pytanie: 05.09.08, 00:16

                                • drak02 Re: drak02 mam pytanie: 05.09.08, 09:27
                                  Addi, zawsze miałeś skłonnośc do umniejszania problemu
                                  alkoholowego , powołujac się na przykłąd uzaleznionych celebrytów
                                  lub sławne osobistosci.
                                  Abstarhujac od jego umiejetnisci aktorskich , to jako jednostka
                                  ludzka jest w jakimś sensie wadliwym egzemplarzem- tak jak kazdy
                                  inny alkoholik.

                                  • tenjaras Re: drak02 mam pytanie: 05.09.08, 16:13
                                    gdyby tak patrzeć na ludzi, to nie trzeba być alkoholikiem być w
                                    jakimś sensie wadliwym egzemplarzem

                                    mówi się, że nie dostajesz po krzyżu więcej niż potrafisz udźwignąć,
                                    znaczy to, że ci bardziej sponiewierani są większej siły, od tych
                                    mniej - choć oczywiście nie ma tu żadnych rankingów, nikt nie jest
                                    lepszy, czy gorszy, jeden potrzebuje doświadczyć to, inny to

                                    osobiście uważam ludzi związanych z problemem alkoholowym (samych
                                    uzależnionych jak i współuzależnionych) za ludzi nieprzeciętnych,
                                    choroba wskazuje jedynie, że są pogubieni, jakby natenczas, nie
                                    potrafiący sobie z tym poradzić
                              • ela_102 Re: drak02 mam pytanie: 05.09.08, 07:55
                                Drak02 :-)
                                fajnie że odpisałeś...
                                To jak opisujesz spostrzeganie alkoholików przez resztę populacji
                                jest moim zdaniem jedynie wglądem w to co sam myslisz o sobie jako
                                alkoholiku i uderza mnie pewna ogromna "surowość" wobec siebie.
                                Ja staram się pisać o swoich tylko doświadczeniach bo one sa przecież
                                autentyczne a i w tej materi mam je spore.
                                Przeszlam okres wstydu z powodu choroby, potem wścieklości wręcz i
                                poczucia winy, potwornego dokopywania sobie po to aby wejść w
                                poczucie skrzywdzenia,Nadszedł jednak czas zupełnej AKCEPTACJI i
                                wykorzystywania faktu choroby( zarówno mojej jak i moich bliskich)
                                w zacnych celach - świadcząc że alkoholik to zazwyczaj bardzo
                                wrażliwy i wyjatkowy czlowiek zwłaszcza jak się z choroby podżwignie.

                                Kiedyś dawalam świadectwo z własnego zycia wśród ludzi którzy znali
                                mnie od lat "dość" dobrze, ale akurat nie znali mojej przeszlości.
                                Poczułam taka potrzebę ponieważ było wsród nich sporo młodych ludzi
                                których rodzice pili...
                                Byla też wsród nich kobieta pisatująca stanowisko "wojewódzkiego
                                Konsultanta od spraw uzależnień"...
                                po mojej wypowiedzi podeszla do mnie i powiedziala:
                                "bardzo Ci dziekuję za Twoją wypowiedż" i dodała: "Nigdy bym Ciebie
                                nie podejrzewała o takie życie" jak sobie z tym poradziłaś skoro
                                jesteś taka "radosna i szczęsliwa" taka normalna?

                                drak02...złagodniej wobec siebie :-)
                                • drak02 Re: drak02 mam pytanie: 05.09.08, 09:21
                                  Ela, jestem przekonany , że jesteś osoba szczęśliwą i pewnie bardzo
                                  pozytywnie ocenianą przez osoby które miały szanse cię poznać.
                                  Wbrew pozorom nie oceniam siebie bardzo surowo. Zdaję sobie sprawe
                                  również z tego , ze wsród trzeźwych alkoholików są osoby wrażliwe i
                                  bardzo wartosciowe. Ale to nie zmienia ogólnej percepcji , tego jak
                                  normalni ludzie reagują na słowo "alkoholizm"
                                  Ta percpecja zmienia sie oczywiscie wtedy gdy - tak jak w twoim
                                  przypadku- dochodzi do nawiazania bezposrednich , bliskich relacji.
                                  • tenjaras Re: drak02 mam pytanie: 05.09.08, 16:18
                                    ludzie reagują na słowo "alkoholik" - jak to ty alkoholik?
                                    dlatego, że myślą stereotypowo, może wśród niealkoholików dane jest
                                    nam burzyć stereotypy ;-)

                                    czynni alkoholicy mają taki stereotyp w głowie, że pić muszą i
                                    basta, tylko, że mniej, my trzeźwi burzymy im ten stereoytyp właśnie
            • ela_102 Re: cud? 03.09.08, 11:14
              Adi:
              podoba mi sie pewna sasiadka, ale
              jest tak urodziwa ze boje sie do niej zagadac. Dodatkowo rzadko ja
              widze- mimo ze probuje- wylaze na korytarz sprawdzac poczte niby w
              nadziei- moze spotkam, ale 2 razy spotkalem ja od czasu nastania
              obsesji i obydwa razy sie nie odwazylem. ALe moze w koncu sie uda.

              Wtedy moze mnie osaczy- i dobrze:)

              żebyś Ty tak miał do alkoholu...
              zbyt "urodziwy" jak na mnie ;-)
              a powaznie zagadaj ją...lepsze nawet odrzucenie (choć przecież nie
              musi nastąpić) niż wbijanie sobie że na kogoś nie zasługujesz a Ty
              co - wronie spod ogona wypadłeś?
              Pamietaj zasługujesz na wszystko co najlepsze:-)
              i po takie siegaj:-)
              • aaugustw Re: cud? 03.09.08, 11:33
                ela_102 napisała(do beki):
                > co - wronie spod ogona wypadłeś?
                > Pamietaj zasługujesz na wszystko co najlepsze:-)
                > i po takie siegaj:-)
                _____________________________.
                W to jednak trzeba umiec uwierzyc,
                a on nie potrafi wierzyc...! :-((
                A... ;-))
    • aaugustw Re: cud? 02.09.08, 14:02
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > Jak to sie stala ze ta obsesja- niezalezna przeciez ode mnie-
      > odeszla tak nagle jak i sie pojawila i to jakby na moje zyczenie?
      > Moze to cud?
      ________________________________.
      To Sila Wyzsza... ! - A moze ty chory...!?
      Ja tez zaplanowalem, ze nie bede tu od wtorku, przez
      ok. 10 dni pisal, a stalo sie inaczej... - W lecie
      dostalem przeziebienia...(!?), wiec obsesyjnie, ale kontrolowanie
      pisze dalej... :-(
      A... ;-))
    • e4ska Re: cud? 02.09.08, 15:53
      Żeby ci się jakie stygmaty nie przyplątały...

      Cuda mają paskudny charakter dla cudami doświadczanego, ale przyjemny dla
      wyznawców. W razie czego szlak pielgrzymkowy możesz sposobić.

      Też się cieszę, zdrufki, hej:)
    • rauchen Re: cud? 02.09.08, 19:56
      ups, wrescie ci ulzylo zes nie alkoholik bo ci obsesja przeszla
      • aaugustw [...] 02.09.08, 20:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • 7zahir Nie cud - Huśtawki emocjonalne . 03.09.08, 13:18
      ...typowe w naszej chorobie - przyczyny nawrotów.

      www.bielany.waw.pl/data/other/page5.pdf
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: cud? 04.09.08, 01:14

      Jeszcze raz sie potwierdza to co kiedys napisalem- ze pewien rodzaj
      alkoholika, jak rauchen, drugiego utopilby w lyzce wody.

      Popatrzcie- rauchen, wspaniale dojrzala zasluguje na milosc. Jak
      wspaniale pisala o kims tam- ze moze milsoc. Ale nie Addicted- on
      nie moze nawet probowac bo on na pewno bedzie pil, zostawi kobiete,
      zrobi z czlowieka wrak i pojdzie chlac. to normalne. to alkoholik.

      Ale nie rauchen. Ona ukoi i da szczescie. Ona da radosc i sile.
      Nigdy nie zostawi, bedzie lojalna i wielkoduszna.

      Szczegolnie to widac na tym forum- z jej pogarda i egoizmem.
      Wszedzie tylko Ja Ja Ja - ja trzewieje, ja bede, ja wiem, ja
      rozumiem, ja bylam, ja pojde, ja ja ja!

      Na pewno taka bedzie siedziec do smierci z siwiejacym i biedniejacym
      chorowitym dziadkiem- oh tak, wierze wierze, jak w krasnoludki
      :-)
      B.
      • rauchen Re: cud? 04.09.08, 20:24
        pij dalej,
        nie bedzie problemu z wyborem kobieta czy alkohol :)))

        • aaugustw Re: cud? 04.09.08, 20:37
          rauchen napisała:
          > pij dalej, nie bedzie problemu z wyborem kobieta czy alkohol :)))
          __________________________________.
          Czyli: Milosc wszystko zwyciezy...! ;-))
          A...

          • deoand Re: Addi lektura obowiązkowa dla debiutantów 04.09.08, 22:33
            No cóż ... trzeba oddac honor Addiemu , że lektura jego
            tekstów winna byc obowiazkowa dla wszystkich
            współuzależnionych w temacie " Manipulacja alkoholika "

            Nic dodac nic ując - kontrolowane picie - naukowe
            eksperymenty - próba picia piwa zamiast dętki - dziś dwa piwa
            jutro dziesięc ale pojutrze żadnego itd itp ...

            Klasyka gatunku - alkoholik

            pzdr deoand
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Addi lektura obowiązkowa dla debiutantów 05.09.08, 00:19
              deoand napisał:

              > No cóż ... trzeba oddac honor Addiemu , że lektura jego
              > tekstów winna byc obowiazkowa dla wszystkich
              > współuzależnionych w temacie " Manipulacja alkoholika "
              >
              > Nic dodac nic ując - kontrolowane picie - naukowe
              > eksperymenty - próba picia piwa zamiast dętki - dziś dwa
              piwa
              > jutro dziesięc ale pojutrze żadnego itd itp ...
              >
              > Klasyka gatunku - alkoholik
              >
              > pzdr deoand
              • tenjaras Re: Addi lektura obowiązkowa dla debiutantów 05.09.08, 16:27
                > Swietny ze mnie manipulant.

                opisany w większości książek na ten temat, kieszonkowej Wielkiej
                Księdze również ;-)

                kwestia w tym, że ci co chcą być zamanipulowani przez alkoholika lub
                nie potrafią się obronić, jakimś cudem, takich książek nie
                znajdują...
    • gold-tea Re: cud? 05.09.08, 06:38
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

      >
      > ostatnio jak pisalem w watku obok, nawiedzala mnie regularnie
      > wieczorami obsesja picia- tak to nazwalem, mimo ze nie lubie tej
      > uklepanej nomenklatury trzezwieniowej- ale kazdy wie o co chodzi.
      > W piatek gdy to pisalem wkurzylem sie na siebie. Od tego dnia
      > obsesje odeszly jak reka odjal. Nie wiem, co sie stalo.
      > Po prostu- nagle nie czuje wieczorem ochoty na picie- wrecz
      > odwrotnie, mam ochote na niepicie.
      >
      > Jak to sie stala ze ta obsesja- niezalezna przeciez ode mnie-
      > odeszla tak nagle jak i sie pojawila i to jakby na moje zyczenie?
      > Moze to cud?


      Ilekroc poprosisz Boga o sile do walki z ta bestia, dostaniesz te
      sile.

      Popros Boga: Panie, bez ciebie nie dam rady. Daj mi sile do walki.
      Nie pozwol zebym sie zalamal itd. Zobaczysz jak wielka otrzymasz
      pomoc. Modl sie w podobny sposob ilekroc zle moce cie dopadna i
      zaczna pracowac nad tym bys zaczal pic. Nie daj sie
      • deoand Re Manipulacja 05.09.08, 10:44
        Swietny ze mnie manipulant. Najwyzej
        manipuluje samym soba, ale nie otoczeniem

        Dla nauki zajmującej sie uzależnieniami zupełnie obojetne
        jest czy manipulujesz soba czy otoczeniem

        Po prostu manipulujesz a jest to klasyczny objaw choroby
        zwanej alkoholizmem ...

        i to na tyle ... a szczęśliwie skutki twojego alkoholizmu
        ponosisz chwilowo sam ale może uda sie to zmienić jak
        piszesz ...

        będziecie juz wtedy pili razem bo pewno twoja wybranka to
        też jakas jeszcze nie zdiagnozowana alkoholiczka ...

        Swój zawsze przyciąga swego !!!
        • tenjaras Re: Re Manipulacja 05.09.08, 16:25
          > będziecie juz wtedy pili razem bo pewno twoja wybranka to
          > też jakas jeszcze nie zdiagnozowana alkoholiczka ...
          >
          > Swój zawsze przyciąga swego !!!

          och, bez przesady, przecież to może być córka ... wcale nie musi
          pić, by z powodu nadmiernego pijanstwa, stać się nieszczęśliwą
          kobietą
          • ela_102 rauchen i Adi :-) 05.09.08, 16:29
            A ja sobie pomyslałam, że być może jesteście dla siebie
            stworzeni...obydwojgu bardzo zależy na sobie;-)
            mam pewną historię swatania :-)
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Re Manipulacja 05.09.08, 16:50

            Do Draku:
            Nie wiem, jak moglem umniejszac swoj alkoholizm przez porownania do
            gwiazd- ja moge go najwyzej w ten sposob usprawiedliwiac czy
            uszlachetniac, ale umniejszac?

            Do Deo Jarasa- manipulacja.

            Pewien alkoholik tak sam soba zamanipulowal, tak skutecznie, ze
            zalogowal sie na forum o uzaleznieniach i napisal, ze niepokoi go
            wieczorna obsesja picia.
            Gdyby nie byl manipulantem- co by napisal?
            Oto pytanie.

            Pewnie, ze nie niepokoi go wieczorna obsesja picia. Gdyby go
            niepokoila i by napisal, ze go niepokoi- to by byl uczciwy. Gdy go
            zaniepokoila i o tym napisal- manipuluje.

            Wszystko do gory nogami.

            Czy to chodzi o te picie kontrolowane?
            Ile razy mam powtarzac, ze koncepcja picia kontrolowanego to jest
            cos, czego ja nawet nie dotknalem. Ja nie testowalem picia
            kontrolowanego- ono polega na zupelnie czyms innym, o czym zreszta
            pisala Rauchen.

            Jezeli bronie teorii tejze to bronie jej nie w stosunku do siebie i
            nie jestem jej przykkladem bo ja z tym nie mialem w ogole do
            czynienia. Bronie dla zasady- w imie pluralizmu. Skoro istnieje na
            swiecie pokazne grono prpfesorw psychiatrii, ktorzy taki poglad
            glosza- to pozwolmy temu pogladowi istniec w panteonie wielu innych.

            Na tym polega wolnosc slowa. I tejze bronie.
            A mnie, jak mowielm od poczatku samego- picie kontrolowane poki co
            nawet nie interesuje, bo ja jesli pije to dla efektu a nie dla
            towarzystwa- co jest istota "kontrolowanego".

            Ile razy to jeszcze mozna wyjasniac?

            • tenjaras Re: Re Manipulacja 05.09.08, 17:16
              > Ile razy to jeszcze mozna wyjasniac?

              przecież wszystko jest jasne, pijesz, bo chcesz pić

              wszystkie te opowieści, które snujesz tu obficie, są bzdurami, na
              potrzeby uzależnienia, kreowane przez to właśnie uzależnienie i ku
              złapaniu jakiegoś frajera lub frajerki, co uwierzy i pocieszy
              skacowanego pijaka

              > Gdyby nie byl manipulantem- co by napisal?

              mam tego dość, idę się leczyć
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Re Manipulacja 05.09.08, 18:27

                tenjaras napisał:

                > > Ile razy to jeszcze mozna wyjasniac?
                >
                > przecież wszystko jest jasne, pijesz, bo chcesz pić
                >
                > wszystkie te opowieści, które snujesz tu obficie, są bzdurami, na
                > potrzeby uzależnienia, kreowane przez to właśnie uzależnienie i ku
                > złapaniu jakiegoś frajera lub frajerki, co uwierzy i pocieszy
                > skacowanego pijaka


                Haha, przeciez pisalem wyraznie- chcialem pic i pilem. Czy napisalem
                cokolwiek innego? Czy napisalem "pije bo mam zla prace, nie mam
                pieniedzy i deszcz na mnie pada gdy ide ulica"?
                Nie. Napisalem wyraznie- pilem bo chcialem. Potem napisalem, ze
                zaniepokoilo ze cos zbyt czesto mi SIE CHCE pic. Nazwalem to
                obsesja.
                Gdzie tu klamstwo i manipulacja, gdzie tu tysiace usprawiedliwien?

                Chcesz wyczytac to wyczytujesz te bzdury na temat uzaleznienia.
                ALe ich faktycznie nie ma, tylko w Twojej glowie.


                >
                > > Gdyby nie byl manipulantem- co by napisal?
                >
                > mam tego dość, idę się leczyć

                Heh, a co jesli juz bylem?
                Zaraz, zaraz- bylem?
                Mowia na miescie, ze podobno tak.


                A ja powiem, ze twoje wsyzstkie opowiesci tutaj sa bzdurami na
                potrzeby oszukiwania samego siebie- ze jestes szczesliwy, spelniony
                i madry. Bajki z zielonego lasu.


                • tenjaras Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:02
                  nie pisałem, że się usprawiedliwiasz, tylko, że snujesz opowieści
                  różnej treści, zamiast się wziąć za siebie konkretnie
                • rauchen Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:18
                  poszedlem na terapie bo chcialem pic - obsesji tez dostalem bo
                  chcialem pic :))
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Re Manipulacja 05.09.08, 18:35

                Dojrzala opowiesc:

                Pije, bo mi to daje przyjemnosc. Chwilowa. Ale ta chwila mnie
                pociaga. Wiem doskonale, ze to chwilowe- ale czasem nie moge sie
                oprzec. Nie pije zasadniczo dlatego, bo mam problemy- wiem, ze przez
                picie ich nie rozwiaze. Na chwile o nich zapomne- i to dla tego
                zapomnienia ewentualnie czasem pije-ale rzadko pije przez problemy.
                Mam pelna swiadomosc, ze jesli wpadlem raz w alkoholowy swiat moge
                pijac dalej miec klopoty. Ale mimo to ryzykuje. Oczywiscie z
                zalozeniem, ze nic zlego sie nie zdarzy- ale ze swiadomoscia, ze
                moze. Znam siebie i wiem, ze raczej mocno nie zaszkodze nikomu i
                niczemu, raczej sobie- co mnie we wlasnych oczach usprawiedliwia.
                Dalej- swiadomosc, ze mam pewna kontrole pozwala mi bardziej
                wierzyc, ze poki co ryzyko nie jest wielkie. Licze na to, ze jak
                bedzie gorzej potrafie to dostrzec. Jestem wyczulony- o czym
                swiadczy to, ze przestalem pic i zaczalem przygladac sie problemowi
                na relatywnie bardzo wczesnym etapie. To pozwala mi wierzyc, ze
                dalej bedzie podobnie.

                A teraz TenJarasie wskaz mi w tym mysleniu manipulacje,
                usprawiedliwienia i uzalanie. Prosze- gdzie.

                A ten opis to jest w skrocie to, co pisze o sobie odnosnie picia.

                Cala reszta dotcyzaca zycia, celow, sensow, klopotow, dylematow i
                zasad- to jest po prostu forumowa dyskusja i nic wiecej.


                • tenjaras Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:10
                  skoro sobie życzysz...

                  zrobiło się gorzej, a nie zrobi, zauważenie problemu nie jest jego
                  rozwiązaniem

                  pijesz nie dla zapomnienia, pijesz dla alkoholu, nic innego cię nie
                  motywuje

                  szkodząc sobie, szkodzisz wszystkim w swoim otoczeniu oraz każdej
                  osobie, która kiedykolwiek i jakkolwiek wyraziła wobec ciebie troskę

                  i wiem, że to co tutaj napisałeś to skrót, chciałbyś pisać wiecej,
                  bo dzięki temu schodzi ci ciśnienie, czujesz się usprawiedliwony, a
                  skoro pisałeś tu już o 10 piwach i obsesji napicia się, to pijesz
                  dwa, trzy i w poczuciu ulgi
                • rauchen Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:24
                  > Dalej- swiadomosc, ze mam pewna kontrole pozwala mi bardziej
                  > wierzyc, ze poki co ryzyko nie jest wielkie. Licze na to, ze jak
                  > bedzie gorzej potrafie to dostrzec. Jestem wyczulony- o czym
                  > swiadczy to, ze przestalem pic i zaczalem przygladac sie
                  problemowi
                  > na relatywnie bardzo wczesnym etapie. To pozwala mi wierzyc, ze
                  > dalej bedzie podobnie.



                  kontrola 10tego piwa codzienne picie z obsesja to wciaz wczesny
                  etap, nieprawdaz???
                  • tenjaras Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:29
                    jak się widzi 10 piwo, to znaczy, że ma się kontrolę
            • rauchen Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:16
              blablablablablabla

              jestem uczciwa bo napisalam ze mam obsesje na temat alkoholu;
              jestem sprytna, bo jak napisze wszystkim o tej obsesji, to moze
              grono zajmie sie moja obsesja, a nie moim kolejnym piwkiem
              nie zainteresowali sie obsesja, znow zlezli na temat mojego piwa - a
              to chamy jakie!!!
              i jeszcze mnie obrazaja i od manipulantow wyzywaja!
              to pojde sobie z tego forum, i dopiero bedzie im zle jak mnie tu nie
              bedzie, dni i noce beda o mnie mysleli, ale ja nic nie napisze,
              zwieracze scisne i nic nie popuszcze!!!!

              aa, i jeszcze na koniec im napisze ze jak to pisalem to nie pilem, a
              moze nawet napisze ze przez ostatnie dni wcale nie pilem, ups, a
              moze im napisac ze przez ostatnie 10 lat nic nie pilem, tylko ich
              oglupialem na tym forum??? chachacha, ale bede mial zabawe, pewnie
              pojda sie wszyscy nachlac ze zgryzoty, bo to alkoholiki, a ja - ja
              uswiadomiony, ja wiem co to uczciwosc (to takie cos na czubku mojego
              nosa) i zawsze w tym kierunku daze.

              I jeszcze jedno, jak sobie pojde stad, to bede mial wiecej czasu na
              wymyslenie takiego tekstu po moim powrocie, ze wszyscy zzielenieja!!!
              • arielka49 Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:19
                Tak zwana : FURIA .:-))))
                Mnie tam ,,rypka,, ...

                ***********************************************
                Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                • ela_102 Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:29
                  a ja myślę że to tak...
                  Mysleć że sie ma wplyw na ksztalt Forum i że się ludzi przyciaga
                  ze względu na siebie to spory egocentryzm...(byc o tym przekonanym)
                  ja tutaj dla Adiego się nie pojawiłam jakby co...
                  choć z chęcią z nim słówko zamieniłam...
                  Ciekawi mnie nowy ksztalt Forum i chcę się temu zjawisku przyjrzeć...
                  Ale rozumiem ze wisząca w powietrzu atmosfera "zgody" i "akceptacji"
                  może być dla wielu nie do zniesienia...
                  czuwają jak widzimy za winklem wytrwale :-)
                  aby wnieść "starą" atmosferę...bo nic przecież w kwesti nas
                  interesującej ...czyli ALKOHOLIZMU i nie tylko ;-)

                  jakby to wróciło...ja się pożegnam...a Adi znowu poczuje sie
                  bezpiecznie i jak u siebie :-))))))
              • tenjaras Re: Re Manipulacja 05.09.08, 19:21
                > I jeszcze jedno, jak sobie pojde stad, to bede mial wiecej czasu
                na
                > wymyslenie takiego tekstu po moim powrocie, ze wszyscy
                zzielenieja!!!

                szykuje się nam kolejna zmiana nicka :-)
                i jakaś dramatyczna opowieść na dzien dobry, w stylu, "mi Bóg
                przywrócił rozsądek 83 lata temu i nie potrzebuje żadnego AA, wy AA
                Boga w sercu nie macie i ledwo wam wąsy wyschły i mózgi
                odparowały... uhuu uhuu huuu"
                • oryginal23 Re: Re Manipulacja 05.09.08, 22:51
                  AAugust milczy,udaje,że ma gości,udowadnia uniezależnienie od kompa.
                  Ja tam się nie dam nabrać temu panu.
                  23.
                  PS.Przepraszam za wtręt nie na temat.
                  Dobranoc.
                  • ela_102 Re: Re Manipulacja 06.09.08, 10:38
                    orginal23:
                    AAugust milczy,udaje,że ma gości,udowadnia uniezależnienie od kompa.
                    > Ja tam się nie dam nabrać temu panu.

                    masz swoje życie?
                    Czy tylko Zespół Odstawienny po AAuguscie ? ;-)
                    • deoand Re: Re Manipulacja 07.09.08, 15:26
                      Ano i za setnym postem STAŁ SIĘ CUD !!!

                      Addi z ALKOHOLIKA przemienił się w DROBNO-PIJACZKA czyli
                      wyleczon został !!!!

                      Cuda cuda cuda ogłaszają

                      jak woda w wino !!!
    • slawek23333 Re: cud? 09.09.08, 09:25
      To nie cud.
      Po prostu przeprogramowales swoj mozg.
      Najlepsze momenty do takich przeprogramowan to wlasnie maksymalne
      wku... lub maksymalna żalość. W obu przypadkach następuje akceptacja
      rzeczywistości - wtedy mozesz zdecydowac czy chcesz ja zmienic, czy
      tez nie. Ty chciales - wiec zmieniles bez problemu. Zapisales nowy
      schemat:)

      W obu przypadkach po czyms takim masz mozliwosc zmiany okreslonego
      schematu w glowie na nowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka