Dodaj do ulubionych

Wódka znowu zabrała mi Mamę

11.02.09, 21:02
Po 11 latach abstynencji koszmar powrócił.
A przede wszystkim wrócił ten cholerny irracjonalny strach.
Jestem już dorosła, mam swoją rodzinkę ale mieszkamy z moją Mamą i
niestety uderza "to" w nas bezpośrednio.
wróciła do nałogu prawie 3 lata temu, szukałam pomocy w klubie do
którego chodziła ale jak nie chce chodzić na terapie to nikt nie
jest w stanie nic zrobić. Rozmowy, prośby, groźby nic nie dają.
Jest coraz gorzej- na początku między "ciągami" były 2,3 mies.
przerwy-teraz potrafi co tydzień, dwa. (zawsze zamyka się w pokoju)
Pracuje na wysokim stanowisku ale to jej nie przeszkadza brać
dni "na żądanie"
Ostatnio wyciągnęła do mnie ręce...
Mój mąż wkroczył...
Inaczej znosi się takie rzeczy jak jesteś dzieckiem i jesteś zależna
od rodziców a inaczej jak to ty jesteś odpowiedzialna za małego
człowieka a twoja matka robi ci krzywde.
już drugi tydzień omijamy się i tak na dobrą sprawę to nie wiem czy
jest jej głupio czy jest na mnie obrażona!???
...
Kolejny raz wódka zabiera mi matkę, przyjaciółkę, powiernika i chyba
przegrywam tą walkę :(
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Wódka znowu zabrała mi Mamę 11.02.09, 21:55
      Jest jej głupio.

      • myszabrum Re: Wódka znowu zabrała mi Mamę 11.02.09, 22:01
        Rozwinę: myślę, że Twojej mamie jest ogromnie wstyd. Tylko że z tego wstydu nic konstruktywnego nie wynika. Bolesna prawda jest taka: w większości przypadków NIKT NIC NIE JEST W STANIE ZROBIĆ. Twoje życie nie jest życiem Twojej mamy. Ona się wykończy albo nie. NIE MASZ na to wpływu. I nikt nie ma złotej recepty.
        • tenjaras Re: Wódka znowu zabrała mi Mamę 11.02.09, 22:04
          > Twoje życie nie jest życiem Twojej mamy.

          czasem jednak wygodniej jest mieć kogoś winnego przy boku
        • jerzy30 Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 11.02.09, 22:05
          Wiec dbaj o siebie i swojego meza. Mame zostaw - wie co robic by
          przerwac chlanie - moze sie opamieta. Choc po latach 11-stu musi sie
          zapewne dopic. Urlop na zadanie tez nie jest wieczny.
          • 1962wolf Re: Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 11.02.09, 22:15
            Jerzy............skoro pije juz trzy lata na powrot------to
            nie jest to "dochlanie"-------tylko uzaleznienie calkiem
            wzielo wladze nad nia. i tylko Ona sama moze sobie z tym
            poradzic
            przeciez wiesz ,ze tak jest
            a te dziwne wpisy o szukaniu winnego pod reka---------radze
            potraktowac jak nieporozumienie.szkoda na nie czasu

            traciusz dziewczyno mame, przyjaciolke-------a te slowa
            znacza ,ze bylyscie sobie bliskie........przynajmniej Ty bylas.
            zajmij sie soba -----taki jest "urok" tego paskudztwa.
            "soba"--------nie oznacza wykreslic jak psa z serca i umyslu---
            ale nie zyc cudzym zyciem.
            • kinga_n1 Re: Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 12.02.09, 12:04
              Z całych sił chciałabym żyć tylko swoim życiem i widywać się z Nią
              przy okazji "niedzielnych obiadków" ale nie da się uniknąć życia
              razem skoro mieszkamy pod jednym dachem, a moje dziecko babcie
              poprostu uwielbia. Staram się, narazie, wytłumaczyć tej małej
              dziewczynce która we mnie siedzi, że to już nie ta sama kobieta-
              kochająca, ciepła... bo jest mi strasznie ciężko nie móc do niej
              zadzwonić, pogadać, posiedzieć razem, bo wiem że wszystko co jej
              powiem Ona wykorzysta przy pierwszym piciu.
              Najgorszy jest ten strach...
              Pewnie jest to jeden z objawów DDA, ale nie wiem jak go pokonać!
              Boje się jak pije
              A jak nie pije zastanawiamy się z mężem za ile będzie kolejny raz.
              • kurczak1 Re: Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 12.02.09, 12:15
                A czy Ty, Kingo, robiłaś DDA? Jakąś terapię?
                • kinga_n1 Re: Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 24.02.09, 19:56
                  Nie nie chodziłam na DDA, niestety.
                  Do tej pory ze mną nie rozmawia, obwinia mnie za tą sytuację
                  (rozmawiała z moim tatą), twierdzi że nie powinnam mówić mężowi co
                  było u nas w domu jak piła i nikt nie będzie jej oceniał. (jak
                  zaczęła pić mój mąż był w szoku i zaczęliśmy rozmawiać o swoich
                  dzieciństwach).
                  Źle mi z tym wszystkim, do tej pory wydawało mi się że wiem co robić
                  w takich sytuacjach ale teraz rozkładam bezradnie ręce.
                  • 7zahir Re: Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 24.02.09, 20:25
                    Mysle, że tu znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania Kingo.
                    piekniezyc.republika.pl/
                    Pozdrawiam ciepło.
                    • kinga_n1 Re: Nawiazujac do wypowiedzi powyzej... 24.02.09, 20:29
                      Chętnie poczytam, dziękuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka