Dodaj do ulubionych

Polowanie na chrzestnych

22.04.12, 15:27
wyborcza.pl/1,75480,11566449,Ojciec_chrzestny__Z_internetu.html
Mnie raz dopadli w rodzinie, nie przejmując się tym, że nie praktykuje i nie ukrywam co myślę o KK.
Na kategoryczną odmowę obrazili się na trochę.
Już im przeszło, ale jakiś niesmak we mnie został...

Znak czasów? tongue_out
Obserwuj wątek
    • ibelin26 Re: Polowanie na chrzestnych 22.04.12, 15:54
      Co raz więcej osób albo nie może być rodzicem chrzestnym (np. są rozwiedzeni) albo nie ma ochoty w ogóle być chrzestnym (zwłaszcza po raz kolejny), bo bardzo często od chrzestnych oczekuje się jedynie kosztownych prezentów.

      Odmowa bycia chrzestnym powoduje histerie, fochy i szantaże "bo dziecku się nie odmawia".
      • alanta1 Re: Polowanie na chrzestnych 22.04.12, 16:52
        ibelin26 napisała:

        > Odmowa bycia chrzestnym powoduje histerie, fochy i szantaże "bo dziecku się nie odmawia".

        Jak można niewierzącego prosić na chrzestnego i się fochować, że odmówił, to mi się w pale nie mieści big_grin
        • ibelin26 Re: Polowanie na chrzestnych 22.04.12, 17:25
          > > Odmowa bycia chrzestnym powoduje histerie, fochy i szantaże "bo dziecku s
          > ię nie odmawia".
          >
          > Jak można niewierzącego prosić na chrzestnego i się fochować, że odmówił, to mi
          > się w pale nie mieści big_grin

          Bo tu nie chodzi o wiarę. Tylko o tradycję "bo tak się robi".

          Jeśli nie jesteś ochrzczona, nie byłaś u komunii i nie masz bierzmowania to sprawa jest jasna - na chrzestnego się nie kwalifikujesz i już. Na rozwód czy brak ślubu kościelnego wielu księży przymyka oko i daje stosowny papierek.

          Jeśli zaliczyłaś wszystkie sakramenty i deklarujesz się jako niewierząca to wielu ludzi nie wie o co chodzi. Przecież to w niczym nie przeszkadza, pójdziemy wszyscy do kościoła, potem będzie impreza. Nikt nie oczekuje od chrzestnych "wsparcia w wychowaniu w wierze" tylko ogólnego zainteresowania dzieckiem, najlepiej wyrażanego w formie prezentów.
          • gat45 Re: Polowanie na chrzestnych 22.04.12, 19:13
            ibelin26 napisała:
            [...]
            >
            > Jeśli nie jesteś ochrzczona, nie byłaś u komunii i nie masz bierzmowania to spr
            > awa jest jasna - na chrzestnego się nie kwalifikujesz i już. [...]

            pozwól, że uzupełnię : w Polsce
            Osobiście spełniam wszystkie wymienione warunki, a trzymałam do chrztu dziecię wespół z ojcem chrzestnym, który miał podobne kwalifikacje, a raczej ich brak. Ksiądz proboszcz wezwał nas tuz przed uroczystością na rozmowę, podczas której padło tylko jedno pytanie : czy w razie gdyby rodziców zabrakło nie będziemy sprzeciwiać się, żeby dziecko miało dostęp do katechizacji. Dokładnie takie sformułowanie. Odpowiedzieliśmy zgodnym chórem "ależ oczywiście, że nie będziemy się sprzeciwiać" i z dziecięcia wypędzono szatana.
    • nessie-jp Re: Polowanie na chrzestnych 22.04.12, 16:56
      Rozłożyło mnie to:

      "Mam 19 lat i już drugie dziecko. Szukam rodziców chrzestnych dla swojego Gabriela, którzy zechcą czynnie uczestniczyć w naszym życiu i nas wspierać. Nikt z mojej rodziny nie chce zostać chrzestnym, wszyscy są strasznymi egoistami i materialistami. "


      No rzeczywiście, jakim strasznym materialistą trzeba być, żeby nie mieć ochoty wspierać nastoletniego dziecioroba!
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Sposób 22.04.12, 17:04
      Jeden mój kolega nie chciał, choć rodzina głowę mu truła. Więc poszedł do księdza i poprosił o zaświadczenie, że nie może zostać chrzestnym, bo ma tylko ślub cywilny. Dostał zaświadczenie z pieczątką i ma spokój. smile
      • ding_yun Re: Sposób 22.04.12, 17:22
        Wydaje mi się, że ta niechęc wynika głównie ze specyficznego podejścia do obowiązków chrzestnych w naszej kulturze. Mają oni głównie dawać prezenty. Drogi prezent na chrzciny, drogi prezent na komunię, drogi prezent na osiemnastkę no i na ślub obowiązkowo porządna koperta. Niby przymusu nie ma, ale oczekiwania społeczne swoje robią. Do tego dochodzi jednak fakt, że coraz mniej osób czuje się pełnoprawnymi członkami KK - bo albo odchodzą od wiary, albo dochodzą do wniosku, że nie są w stanie odnaleźć się w ramach tej instytucji, więc nie chcą się głębiej pakować w jej struktury. Ale obstawiam, że powód numer 1 wygrywa.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sposób 22.04.12, 18:45
          > Drogi prezent na chrzciny, drogi prezent na komunię, drogi prezent na osiemnastkę no i
          > na ślub obowiązkowo porządna koperta.

          Serio tak jest? Jeszcze rozumiem ewentualnie - na chrzciny, ale oczekiwanie specjalnych prezentów na komunię, osiemnastkę(??) i ślub? Może to w rodzinach szczególnie kultywujących tradycje, np. na wsiach? Bo ja się nie spotkałam. Pierwsze słyszę w ogóle. A zaznaczam, że pochodzę w Podkarpacia, z tym że raczej z miasta wink.
          • ibelin26 Re: Sposób 22.04.12, 19:12
            Jak najbardziej serio.

            Jak ja szłam do komunii to z reguły dostawało się rower i/albo zegarek - teraz: quad, laptop/komputer, kamera, aparat fotograficzny, komórka.

            Oczywiście nie wszyscy oczekują takich prezentów i nie wszyscy dają, ale taka jest "średnia" - duże miasto, centralna Polska.

            Koperta na wesele - minimum 2 tysiące.

            Chrzciny i komunie organizowane na sali, na 60 - 80 osób, z orkiestrą i tańcami.
            • alanta1 Re: Sposób 22.04.12, 19:48
              też się zetknęłam ze zdaniem "chrzestny daje więcej w kopertę"
            • ding_yun Re: Sposób 22.04.12, 20:11
              ibelin26 napisała:

              > Jak najbardziej serio.

              Zgadza się, to nie jest urban legend.

              > Jak ja szłam do komunii to z reguły dostawało się rower i/albo zegarek - teraz:
              > quad, laptop/komputer, kamera, aparat fotograficzny, komórka.

              Ja na komunię (15 lat temu) z prezentów bardziej wartościowych materialnie dostałam złoty medalik i złotą bransoletkę. Poza tym prezenty takie jak dla dziecka przy każdej innej okazji - jakieś farby i kredki, encyklopedią ilustrowaną i kilka takich drobiazgów. Moja kuzynka (dwa lata temu) dostała bardzo porządnego laptopa.


              > Oczywiście nie wszyscy oczekują takich prezentów i nie wszyscy dają, ale taka j
              > est "średnia" - duże miasto, centralna Polska.

              Też sie zgadza.

              > Koperta na wesele - minimum 2 tysiące.

              Zgadza się, również słyszałam o przedziale 1000 do 3000 złotych.

              > Chrzciny i komunie organizowane na sali, na 60 - 80 osób, z orkiestrą i tańcami

              Tu jedynie się różnimy doświadczeniem, chrzciny i komunie organizowane, owszem, w restauracji, ale bez orkiestry i tańców. Uroczysty obiad na 20-30 osób.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sposób 22.04.12, 20:23
                No zobaczcie. To ciekawe. Ja dostałam na komunię od chrzestnych malusieńkie złote kolczyki i malutki złoty krzyżyk. Miasto Rzeszów.

                Tak myślę sobie, że osoby wychowane w rodzinach, które były religijne ale bez przegięć, nie mają aż takiego powodu być później antyreligijne. Niektórzy mi w internecie zarzucają konserwatyzm, niepotrzebne trzymanie się religii itp. No ale ja żyłam zawsze w środowisku, gdzie religijność była raczej zdrowa: bez fanatyzmu, bez materializmu, bez podejścia magicznego. Gdy widzę, że tak można, to jakby mam mniej powodów do buntu.
                • pavvka Re: Sposób 23.04.12, 10:22
                  No więc ja z Podkarpacia (też z miasta, nie samego Rzeszowa, ale jednego z większych w regionie) mam całkiem inne doświadczenia. Nie z własnej rodziny, ale z całego otoczenia poza. Przez całą edukację szkolną nie spotkałem się przypadkiem osoby niechodzącej na katechezę. Ponieważ mnie rodzice nie zapisali na takową (wtedy jeszcze przy parafii, nie w szkole) na początku roku szkolnego w pierwszej klasie, szybko została przeprowadzona akcja werbująca przy pomocy kolegów z klasy.
                  Z wczesnych lat podstawówki pamiętam przerywanie lekcji o 12 żeby odmówić Anioł Pański. Tak, w państwowej szkole, za głębokiej komuny! (tzn. nie robiła tego nasza stała nauczycielka, tylko inna z równoległej klasy, która kiedyś miała u nas zastępstwo przez kilka dni). Później, kiedy już religia weszła do szkoły, każdy dzień w szkole zaczynało się i kończyło modlitwą.
                  Pamiętam też (również jeszcze przed 89r.) planowane zabawy szkolne, które trzeba było odwoływać, bo ksiądz powiedział, że w piątek nie wolno takich rzeczy. I księdza przychodzącego po kolędzie, który robił matce wyrzuty, że nie chodzi do kościoła. Aha, i 'Niemy krzyk' oczywiście też oglądałem obowiązkowo na katechezie, gdzieś chyba w okolicach 6. klasy.
                  Wystarczy czy trzeba więcej przykładów?
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sposób 23.04.12, 11:00
                    Matko Święta! Znaczy Rzeszów je metropolia! winkwinkwink
                    • pavvka Re: Sposób 23.04.12, 11:09
                      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                      > Matko Święta! Znaczy Rzeszów je metropolia! winkwinkwink

                      Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz czemu mam o Podkarpaciu takie zdanie jak mam.
                  • marajka Re: Sposób 23.04.12, 13:57
                    O matko, a skąd jesteś? Ja też miasto podkarpackie i szczękę z podłogi zbieram. Katechezy jak katechezy, zdarzało się, że ktoś nie chodził i nie było problemu.

                    > Z wczesnych lat podstawówki pamiętam przerywanie lekcji o 12 żeby odmówić Anioł
                    > Pański. Tak, w państwowej szkole, za głębokiej komuny!

                    Przemyśl i biskup pod szkołą stał czy co?

                    Dla mnie nie do pomyślenia, ale ja już późniejszy rocznik, szkoła w latach 90.
                    • pavvka Re: Sposób 23.04.12, 14:17
                      marajka napisała:

                      > O matko, a skąd jesteś? Ja też miasto podkarpackie i szczękę z podłogi zbieram.

                      Widzisz, mnie też się to wszystko już w dzieciństwie wydawało dziwne. Moi rodzice byli przyjezdni (a tam praktycznie wszyscy mieszkańcy są z dziada pradziada) i jakoś kulturowo różni od otoczenia, w związku z czym ja też czułem, że tam nie pasuję, mimo że niby byłem miejscowy od urodzenia.

                      > Dla mnie nie do pomyślenia, ale ja już późniejszy rocznik, szkoła w latach 90.

                      No nie wiem, ja się na lata 90. w szkole też załapałem, mam wrażenie, że było jeszcze gorzej, bo po wejściu religii do szkół KK zyskał bardziej formalny wpływ. Jako przykład jeszcze jedna historyja:
                      Moje liceum mieściło się w budynku dawnego klasztoru. Pewnego razu przyjechał z wizytą prymas Glemp i wyraził oburzenie faktem, że dawna kaplica służy jako sala gimnastyczna (kiepska to była sala, bo mała i nieforemna, ale lepszego pomieszczenia nie było). I co? I oczywiście zaraz potem salę gimnastyczną zlikwidowano. Przez następne parę lat na WF trzeba było chodzić na zewnątrz, np. do miejskiej hali sportowej.
                      Ostatecznie zresztą budynek oddano kościołowi, a szkole zbudowano nową siedzibę, ale to już nastąpiło parę lat po mojej maturze.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sposób 23.04.12, 14:35
                        > Moje liceum mieściło się w budynku dawnego klasztoru.

                        Przemyśl jak nic. Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki. wink
                        • pavvka Re: Sposób 23.04.12, 15:16
                          Żeby to, pani, tylko dziewięć... Ale faktycznie, Monachomachia pokazuje, że to miasto nawet biskupa potrafi natchnąć do antyklerykalizmu wink
                • slotna Re: Sposób 23.04.12, 13:14
                  Ja odmowilam pojscia do komunii. Babcia pomyslala, ze moze mi byc przykro, jak wszyscy inni dostana predzenty, i kupila mi zloty pierscionek z diamencikami. Kosztowal "pol miliona" (dzisiejsze 50 zl) i to byla masa forsy wtedy. Oczywiscie od razu go zgubilam, szczesliwie na babcinej dzialce, wiec sie znalazl. A bylo dac mi ksiazke. Albo jakas gre..
              • jhbsk Re: Sposób 23.04.12, 11:00
                A ja w 1981 roku Pismo Święte. I tyle.
              • ibelin26 Re: Sposób 23.04.12, 13:36
                > > Chrzciny i komunie organizowane na sali, na 60 - 80 osób, z orkiestrą i t
                > ańcami
                >
                > Tu jedynie się różnimy doświadczeniem, chrzciny i komunie organizowane, owszem,
                > w restauracji, ale bez orkiestry i tańców. Uroczysty obiad na 20-30 osób.

                Sama byłam na takich chrzcinach w ubiegłym roku - stroje części gości i klimat jak z wiejskiego wesela w remizie. Mam znajomych zajmujących się organizacją i obsługą imprez, powiedzieli że to nic dziwnego. Część imprez wygląda właśnie tak.
                • nessie-jp Re: Sposób 23.04.12, 15:27
                  > Sama byłam na takich chrzcinach w ubiegłym roku - stroje części gości i klimat
                  > jak z wiejskiego wesela w remizie. Mam znajomych zajmujących się organizacją i
                  > obsługą imprez, powiedzieli że to nic dziwnego. Część imprez wygląda właśnie ta

                  Ale czy to rzeczywiście taka wielka różnica w stosunku do tego, co się działo 30 czy 40 lat temu? Wtedy też chrzciny to było wielkie wydarzenie towarzyskie i też wyglądały trochę jak wesele.

                  Na chrzciny mojej kuzynki 28 lat temu była zaproszona cała rodzina z miasta i okolic, a po uroczystości w kościele odbyła się klasyczna biesiada, z konieczności bez tańców i orkiestry, tylko "zasiadana" impreza (bo organizowana w bloku). Tak wtedy wyglądały również i komunie, i wesela
                  • ibelin26 Re: Sposób 23.04.12, 15:41
                    Może kwestia tradycji rodzinnej - jakoś nie kojarzyłam chrzcin i komunii z tańcami i popijawą.
                    • nessie-jp Re: Sposób 23.04.12, 15:45
                      ibelin26 napisała:

                      > Może kwestia tradycji rodzinnej - jakoś nie kojarzyłam chrzcin i komunii z tańc
                      > ami i popijawą.

                      A czy ja coś napisałam o popijawie?

                      Ja wesela w swojej młodości też nie kojarzyłam z tańcami i popijawą, bo wesela urządzane w blokach tak nie wyglądały.
    • ginny22 Re: Polowanie na chrzestnych 23.04.12, 11:24
      Poinformowałabym przyjaciół, że jak coś, to chrzestną być nie mogę, mogę zostać świadkiem chrztu, jeśli komuś to odpowiada (zawsze to prościej znaleźć tylko jednego wierzącego i chętnego).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka