Dodaj do ulubionych

MissRepresentation

01.05.12, 11:43
Ogladal ktos moze ten film? Jak wrazenia? Ja obejrzalam w sobote i nasunely mi sie dwie mysli.

Po pierwsze:
Potrzebuje wzorca. Kobiety spelnionej zawodowo, rodzinnie, i nie poswiecajacej swojej kobiecosci, zeby osiagnac sukces. Moze to zabrzmi plytko, ale ta ostatnia kwestia jest dla mnie rownie istotna, jak dwie pierwsze - zwlaszcza ze otaczajace mnie kobiety na wysokich stanowiskach w srodowisku akademickim zupelnie o siebie nie dbaja, jakby osiagniecie sukcesu zawodowego wymagalo od nich odwiecznego polarka i dzinsow, jakby w spodnicy i makijazu nie mogly byc traktowane powaznie. Podejrzewam, ze sytuacja troche inaczej wyglada np w biznesie, ale jesli chodzi o srodowisko naukowe, to do tej pory nie spotkalam jeszcze kobiety spelniajacej wszystkie trzy kryteria. W polityce mamy Julie Tymoszenko i Sare Palin - niestety pierwsza siedzi w wiezieniu, a z druga nijak sie nie moge identyfikowac. Przychodzi Wam ktos do glowy?

Po drugie:
Brakuje mi inteligentnych filmow o kobietach - nie plytkich komedii romantycznych, nie filmow akcji z superbohaterkami w bikini, ale czegos z ciekawa, zyciowa bohaterka w roli glownej. Cos w stylu Juno, Amelia i Bend it like Beckham. Znacie? Polecacie?

Kto jest dla Was wzorcem (w zyciu, albo w TV)? Jakie macie kryteria doboru wzorcow?
Obserwuj wątek
    • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 11:48
      retro-story napisała:

      > jakby osiagniecie sukcesu zawodowego wymagalo od nich odwiecznego polarka i dzinsow

      Tiaaa, bo w dzinsach i polarku nie można być kobiecą kobietą tongue_out
      • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 11:57
        I jakby dbanie o siebie polegało na chodzeniu w niewygodnych szpilkach, niewygodnym kostiumiku, depilacji, woskowania, fryzjera itd.
        Ja DBAM o siebie, bo chodzę w dźinsach. Dbam o to, aby mi było wygodnie, o to, zebym spędzała czas tak jak lubię, a nie u kosmetyczki, której nie lubię (tzn. chyba nie lubię, bo nie bylam). Rozumiem, że dbanie o siebie może polegać na dbaniu o9 nieskazitelny wygląd i wymuskane ubranie - jeśli ktoś to właśnie lubni i jest to wtedy OK. Natomiast wymaganie, abym "dbała o siebie" w sposób, który ktoś mi narzuca, jest dla mnie nie do przyjęcia.
        Dbam o siebie starając się nie utyć, aby sie zmiescić w stare dźinsy i proszę o uznanie tego za właśnie "zadbanie", a nie "zaniedbanie".
        Myslę zreszta, że byc moze brak konieczności dress code na wyższych stanowiskach w nauce powoduje, ze kobiety ubierają sie jak chcą, a nie jak muszą i dlatego są "zaniedbane".
        • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:07
          Alez mi nie chodzi o to, zeby lazic za moimi kolezankami w polarkach i wytykac im brak kobiecosci. One sa na ogol ladne, zadbane, czyste, wysportowane i szczesliwe! I maja prawo chodzic w dzinsach i sie dobrze czuc we wlasnym ciele. Ale ja rowniez chcialabym miec prawo nosic spodnice i szpilki i byc traktowana powaznie. Poniewaz nie widze u siebie na wydziale kobiet na wysokich stanowiskach ubranych (przyznaje, jade stererotypem i uproszczeniem) po kobiecemu, to zastanawiam sie, czy aby osiagnac takie stanowisko w dziedzinie zdominowanej przez mezczyzn nie trzeba pozbawic sie upodobania do sukienek i makijazu.
          • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:12
            Aha, no i oczywiscie nie chodzi mi o kobiecosc typu rozowa Barbie ze sztucznymi rzesami i wywalonym biustem, tylko o np noszenie olowkowej spodnicy, obcasow, dyskretnej bizuterii; delikatny makijaz i elegancka fryzura.
            • jottka Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:19
              retro, a co to za wydział? przejdź się na filologie obce, to sobie obejrzysz pożądane wzorce, zwłaszcza jeśli ktoś leci na tłumaczenie ustnesmile osobiście popieram verdanę, zadbanie przejawia się w ogólnie przyjemnym wyglądzie dla oka (dbającej i otoczenia), a nie wbijanie się w biznesową zbroję, bo tak.

              i co to u licha za fetysz z tymi obcasami?? rozumiem, że facet może tak uważać, rozumiem, że czasem można założyć (przy założeniu, że się nie będzie chodzić za dużosmile, ale nakaz wysokich - się domyślam - obcasów non stop, bo inaczej jesteś fleja, budzi we mnie odruch wymiotny.
          • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:15
            Po pierwsze - akurat w sukienkach czy spódnicach widzę bardzo wiele kobiet. Mniej w solennych sukienkach.
            Zastanawiam się też, czy nie jest to kwestia odwrotna - czy po prostu zazwyczaj w pracy wymaga się od kobiet makijażu, elegancji, rajstop itd. I czy nie jest tak,że tam, gtdzie nie ma tych wymnagań, kobiety po prostu nie muszą i radośnie oraz bezrefleksyjnie odpuszczają sobie malowanie się i fryzjera.
            Szpilki na zajęcia ze studentami po prostu sie nie nadają. Ani do biblioteki. Bo na wykładach czy ćwiczeniach sporo osób stoi czy chodzi, a w bibliotece chodzenie między regałami w szpilkach i siadanie na podłodze, abuy znaleć książkę na dolnej półce jest uciążliwesmile
            • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:36
              verdana napisała:

              > I czy nie jest tak,że tam, gtdzie nie ma tych wymnagań, kobiety po prostu nie muszą i radośnie oraz bezrefleksyjnie odpuszczają sobie malowanie się i fryzjera.

              Oj, wypraszam sobie tongue_out
              U mnie nie ma wymagań ubiorowych, a właściwie są: czasem znienacka jadę w teren i muszę mieć na sobie spodnie. Czasem muszę włożyć buty typu BHP (takie ze wzmacnianymi noskami, antypoślizgowe i anty-coś-tam-jeszcze), więc wożę je w bagażniku, miałabym je na pończochy wkładać? big_grin

              Mimo to maluję się, noszę biżuterię i bluzki bardziej eleganckie niż t-shirt, używam dobrych perfum. I też dbam o wagę, regularnie chodzę strzyc się do fryzjera, regularnie robię przeglądy u dentysty.

              > Szpilki na zajęcia ze studentami po prostu sie nie nadają.

              Przyznam, ze zawsze oceniałam n-lki moich dzieci po tym atrybucie. Babka w szpilach i rajstopkach, która ma się opiekować młodszymi dziećmi jest u mnie skreślona-jak ona się schyli czy poleci za dzieckiem? A jak się cofnie i nadepnie pałętającego się malucha???
              • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:38
                Nie muszą nie oznacza "nie wolno im"smile
                Te co nie lubią, sobie odpuszczają. Te co lubia malują się, jeśli chcą. Ale jeśli nie ma przymusu, to tak czy inaczej jest ich po prostu trochhę mniej.
                Dentysta to zupełnie inny wymiar "dbania o siebie" niż konkretny strój.
                • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:54
                  verdana napisała:

                  > Te co nie lubią, sobie odpuszczają. Te co lubia malują się, jeśli chcą.

                  No nie do końca, ja nie bardzo lubię malowanie, zabiera mi cenny czas rano. Ale iść całkiem saute do pracy jest IMO nieteges, jestem już stateczną panią i to zobowiązuje smile

                  > Dentysta to zupełnie inny wymiar "dbania o siebie" niż konkretny strój.

                  Ale to też podpada pod wygląd.
                  • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:56
                    Ale nie pod kobiecość.
                    A malowanie - cóż, ja nie mam potrzeby malowania się, momo statecznego wieku. I nie widzę, co w nieumalowaniu może być nieteges.
                    • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:08
                      verdana napisała:

                      > I nie widzę, co w nieumalowaniu może być nieteges.

                      A ja u siebie widzę, mam lustro tongue_out
                      • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:12
                        Czyli malujesz się, bo jednak to lubiszsmile Tzn. wolisz swój wygląd osoby umalowanej, od nieumalowanej.
                        • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:15
                          verdana napisała:

                          > Tzn. wolisz swój wygląd osoby umalowanej, od nieumalowanej.

                          To tez nie tak smile
                          Nieumalowanie to tak, jakbym miała na sobie klapki, podkoszulkę i spodenki. Albo strój kąpielowy big_grin
                          To swobodny strój, dobrze się w nim czuję na wakacjach, ale do pracy tak nie pójdę.
                          • onion68 Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:18
                            > Nieumalowanie to tak, jakbym miała na sobie klapki, podkoszulkę i spodenki. Alb
                            > o strój kąpielowy big_grin
                            > To swobodny strój, dobrze się w nim czuję na wakacjach, ale do pracy tak nie pó
                            > jdę.

                            O, to, to smile
                            • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:37
                              Jako, ze nie malowałam się - podobnie jak moja matka, babcia i córka - nigdy w życiu, absolutnie nie mam takiego uczucia. Przy czym jest to uczucie, bo faceci zazwyczaj odróżniają wyłącznie, czy kobieta ma szminkę czy nie, ale umalowanej od nieumalowanej nie odróżniają ni cholerysmile
                              Sprawdzone eksperymentalnie.
                              • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 14:09
                                verdana napisała:

                                > Przy czym jest to uczucie, bo faceci zazwyczaj odróżniają wyłącznie, czy kobieta ma szminkę czy nie, ale umalowanej od nieumalowanej nie odróżniają ni cholerysmile

                                Ale ja mam w odwłoku co faceci widzą, a co nie smile Maluję/ubieram się dla siebie, żeby się dobrze czuć. A oni widzą raczej całokształt, a nie szczegóły, tu masz rację.
                                • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 14:10
                                  Ależ ja to rozumiem, że człowiek coś robi bo xle się bez tego czuje. Ostatnio np. nie umiem wyjść z domu bez użycia mojej ukochanej wody toaletowej, choć wiem, zę pachnie tylko mniesmile
                              • turzyca Re: MissRepresentation 02.05.12, 21:25
                                Przy czym jest to uczucie, bo faceci
                                > zazwyczaj odróżniają wyłącznie, czy kobieta ma szminkę czy nie, ale umalowanej
                                > od nieumalowanej nie odróżniają ni cholerysmile

                                Alez skad. Odrozniaja swietnie. Te majaca no-make-up-make-up bezblednie okreslaja jako te, co zawsze tak ladnie wyglada, choc sie nigdy nie maluje.
          • paszczakowna1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:24
            >Ale
            > ja rowniez chcialabym miec prawo nosic spodnice i szpilki i byc traktowana powa
            > znie.

            Noś, kto ci zabrania? Ale spróbuj wykładać przez 1,5 h na szpilkach (albo prowadzić przez 4 h pracownię), optyka ci się zmieni.

            A tak przy okazji, jak ubierają się panowie? Czy też "poświęcają swoją męskość" nosząc dżinsy+swetry albo garniak typu "ratunku, przenieśli mnie z lat 70-tych"? Czy oni sobie mogą ubierać się dowolnie i nie przyczepisz się, że coś poświęcają?
            • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:33
              Nikt mi nie zabrania, nikt mi nie kaze, nosze obcasy bo lubie. Rowniez na kilkugodzinnych zajeciach ze studentami (jesli akurat ucze programowania, czy innej statystyki - do bioroznorodnosci w terenie wkladam trepy i wodoodporne gacie, bo nie bede przeciez latac po lesie w garsonce). Wydzial dosc specyficzny - zoologia. Faceci ubrani roznie, ale na wyzszych stanowiskach przewazaja jednak koszule i marynarki.
              • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:36
                Na wyższych stanowiskach przeważają - u mnie w każdym razie - faceci po 50-ce w marynarkach bez krawatów, ew. swetrach, oraz damyu w garslonkach. Ż żabocikiem.
                Jedna z nich jest himalaistką.
              • gaja78 Re: MissRepresentation 01.05.12, 22:21
                retro-story napisała:

                > Nikt mi nie zabrania, nikt mi nie kaze, nosze obcasy bo lubie. Rowniez na kilku
                > godzinnych zajeciach ze studentami

                Miałam na studiach zajęcia z kobietą, która na każdy wykład przychodziła na obcasach. Podziwiałam ja za kondycję do chodzenia w takich butach, bo jeden wykład wiadomo ile trwa, a ona miała dość mocno zapchany plan zajęć. Ale żeby to wpłynęło na mój szacunek do niej jako do nauczyciela, to nie mogę powiedzieć. Dla mnie była to wyłącznie ciekawostka zahaczająca o egzotykę - jak ona w tym wieku (50+) daje radę w takich butach tyle godzin.
            • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:34
              No właśnie.
              Zrobiłam pobierzny przegląd kolegów po fachu. Czy sweter, stare sztruksy, górskie buty i krótko obcięte włosy z jednym warkoczykiem z tyłu coś oznaczają, czy też nie?
          • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:38
            retro-story napisała:

            > Ale ja rowniez chcialabym miec prawo nosic spodnice i szpilki i byc traktowana powaznie.

            A ktoś ci broni?
            Pierwsze słyszę, że stanowiska się uzyskuje w zamian za wygląd na chłopa big_grin
            • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:52
              Przyklad 1: moja znajoma szuka osoby na stanowisko asystenta do prac administracyjnych i terenowych. Jesli zglosi sie dziewczyna z manikiurem, odpada niemalze na starcie. Znajoma nie przyjmuje do wiadomosci, ze licza sie umiejetnosci i wiedza - zaklada, ze kandydatka nie bedzie chciala ubrudzic sobie wymanikiurowanych raczek, i tyle.

              Przyklad 2: spotkanie w Senacie pare lat temu - grupa osob z organizacji polonijnych, plus kilku senatorow. Wstaje, przedstawiam sie, zadaje pytanie. Jeden z senatorow: czy my sie nie poznalismy w zeszlym roku na regatach w Londynie? Ja: Owszem. Inny senator: Aaa, pani taka ladna, pani tam pewnie cheerleaderka byla! Kurtyna w dol, nazwiska tego pana laskawie nie wymienie.
              • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:01
                Przyklad 3: Kolezanka (o wygladzie modelki) sklada aplikacje na studia doktoranckie. Administratorka przyjmujaca zgloszenie mowi: Dziecko, ty taka sliczna jestes, szkoda cie na doktorat, ty powinnas kosmetyczka zostac!
              • alanta1 Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:07
                retro-story napisała:

                > nie bedzie chciala ubrudzic sobie wymanikiurowanych raczek, i tyle.

                ROTFL
                zdarzyło mi się kilka razy, że musiałam się ubabrać w smarach i rdzy, a zaraz potem iść na spotkanie do biura. Smar jest ciężko domyć spod paznokci, trzeba zrobić kilka przepierek ręcznie żeby zeszło. Jak ja błogosławiłam że mam frencza, bo zakrył to, czego nie zdołałam domyć suspicious
    • onion68 Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:21
      > waznie. Podejrzewam, ze sytuacja troche inaczej wyglada np w biznesie, ale jesl
      > i chodzi o srodowisko naukowe, to do tej pory nie spotkalam jeszcze kobiety spe
      > lniajacej wszystkie trzy kryteria. W polityce mamy Julie Tymoszenko i Sare Pali
      > n - niestety pierwsza siedzi w wiezieniu, a z druga nijak sie nie moge identyfi
      > kowac. Przychodzi Wam ktos do glowy?

      No nie wiem, Agnieszka Graff może?

      >glownej. Cos w stylu Juno, Amelia i Bend it like Beckham. Zna
      > cie? Polecacie?

      Tak na szybko przypomniały mi się: Coco Chanel, Niczego nie żałuję, Wszystko w porządku, Hanna i jej siostry, Alice.
      • jottka Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:23
        no, graff to kiedyś cały artykuł napisała o tym, że już jest trzecią falą feminizmu i może malować paznokcie na czerwono oraz nosić barwne paciorkismile szczuka też nie wywiera na mnie wrażenia myszy polarowej..

        a w ogóle gnębi mnie myśl, gdzie też biedna retro się obraca, że strach jej zrobić się na boską angelinęsmile
        • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:37
          O, Graff - dobrze, ze mi przypomnialas.
          Nic mi nie wiadomo na temat zycia rodzinnego Szczuki. Generalnie latwo jest znalezc osobe spelniajaca dwa z trzech kryteriow, wszystkie trzy - juz gorzej.
          • verdana Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:42
            Bo przyjęłaś jedynie słuszny wzorzec kobiecości. Będzie Ci trudno znaleźć "wzorzec", bo go nie szukasz, tylko oceniasz kobiety po tym, czy mieszczą się w konkretnych ramkach, bardzo sztywno wyznaczonych. Zazwyczaj jednak osoby, mieszczące sie w sztywnych ramach nie zachęcają do tego, aby się na nich wzorować ...
            • jottka Re: MissRepresentation 01.05.12, 12:47
              i tu się mnie przypomniała pewna pani dziś profesor, która na zajęcia przychodziła wprawdzie w spodniach, ale w bardzo rewolucyjnych barwach na sobie (żywe oranże, czerwienie i inne zielenie, ale bardzo dobrze zestawione), oraz ze szpadą czy innym floretem w ręku, bo akurat przed czy po miała treningsmile
              • ding_yun Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:45
                Myślę, że jednak należy rozróżnić dwie grupy. Jedna to kobiety, które dobrze czują się w dżinsach/polarach/trampkach/bez makijażu/niepotrzebne skrelić i taki styl po prostu lubią. Druga to kobiety, które wolałyby się nosić bardziej "po kobiecemu", ale unikają tego bo mają wrażenie, że będą przez swój wygląd traktowane mniej poważnie. I ja się zgodze z retro-story w całej rozciągłości, że takie różnice w traktowaniu będące wynikiem oceniania czyjegoś potencjału intelektualnego po wyglądzie się zdarzają. Możemy uważać, ze problem nie istnieje bo przecież "jak ma ochotę nosić szpilki to nikt jej nie broni", ale jest coś na rzeczy: wygląd jest ważnym elementem tego jak dana osoba jest oceniana. Moja mama opowiadała mi, że ma jej studiach obowiazkowym punktem programu było pojawianie sie na egzaminie ustnym bez makijażu i z lekko tłustymi włosami, żeby podkreślić, że ma się czas wyłącznie na naukę, a nie na bzdury. Egzaminatorka patrzyła krzywym okiem na wymalowane studentki z trwałą ondulacją.
                I, jak zrozumiałam, o to chodziło retro-story: o model kobiety, która nie przejmuje się/nie musi zajmowac się takimi wzorcami, nawet jeśli otoczenie próbuje jej to narzucać.
                • jottka Re: MissRepresentation 01.05.12, 13:51
                  tyle że to nie jest problem ogólny, jak to sformułowała retrostory, tylko problem z konkretną osobą czy grupą, w dodatku niezależny od płci, bo zasadniczo zasadza się na obowiązku mimikry całkowitej. pożądany przez retrostory kostium ze szpilkami i cudownym makijażem też przecież nie jest dowodem na niezależność kobiety tak w ogóle (byłby nim ewentualnie w otoczeniu retrostory), a wyrazem tejże mimikry w środowiskach, powiedzmy, korporacyjnych.

                  a w ogóle to ponure studia miałyściesmile mnie się zdarzyło zdawać egzaminy i w stroju galowym, i na bosaka, i z kwieciem we włosach, i nigdy nie odniosłam wrażenia, że egzaminatora czy egzaminatorkę interesuje coś innego niż poziom mojej wiedzy. znaczy jeśli oberwałam, to po sprawiedliwości, a nie za niewłaściwy wygląd.
                  • ding_yun Re: MissRepresentation 01.05.12, 14:01
                    > tyle że to nie jest problem ogólny, jak to sformułowała retrostory, tylko probl
                    > em z konkretną osobą czy grupą, w dodatku niezależny od płci, bo zasadniczo zas
                    > adza się na obowiązku mimikry całkowitej.

                    Nie powiedziałabym, że to jest zupełnie niezależne od płci, jednak kobiety są częściej oceniane przez pryzmat wyglądu niż mężczyźni.


                    Pożądany przez retrostory kostium ze
                    > szpilkami i cudownym makijażem też przecież nie jest dowodem na niezależność ko
                    > biety tak w ogóle (byłby nim ewentualnie w otoczeniu retrostory), a wyrazem tej
                    > że mimikry w środowiskach, powiedzmy, korporacyjnych.

                    Pewnie tak, do każdego środowiska nie da się tego zastosować. W środowisku biznesowym to działa wręcz na odwrót.

                    > a w ogóle to ponure studia miałyściesmile mnie się zdarzyło zdawać egzaminy i w st
                    > roju galowym, i na bosaka, i z kwieciem we włosach, i nigdy nie odniosłam wraże
                    > nia, że egzaminatora czy egzaminatorkę interesuje coś innego niż poziom mojej w
                    > iedzy. znaczy jeśli oberwałam, to po sprawiedliwości, a nie za niewłaściwy wygl
                    > ąd.

                    To do mnie? Ja dawalam przykład studiów mojej mamy nie moich. Ja mam to szczęście, że mogę przyjść na egzamin w czymkolwiek bo moi egzaminatorzy również mają to w odwłoku.
                  • retro-story Re: MissRepresentation 01.05.12, 14:05
                    Ding yun, dzieki, jak zwykle ujelas moje mysli lepiej ode mnie smile

                    Jottko, oczywiscie ze problem nie jest ogolny. Poniewaz jestem tylko soba, wiec pisze we wlasnym imieniu, odnoszac sie do wlasnej rzaczywistosci (trudno by mi bylo opisywac swiat widziany oczami twoimi, verdany, czy Baracka Obamy). Moge tylko po cichu liczyc na to, ze inni zauwazaja podobne zjawiska lub tez ich brak, i podziela sie ze mna swoimi spostrzezeniami. Co tez i czynia. I za co dziekuje smile
                    • jottka Re: MissRepresentation 01.05.12, 14:19
                      ale mnie nie chodziło o to, że opisujesz jakiś wydumany problem znany tylko tobiesmile tylko o to, że moim zdaniem on nie polega na tym, że "w środowisku naukowym kobieta nie może być kobieca, czyli nosić szpilek i kostiumu", bo w takiej tezie już się mieści parę kontrowersyjnych twierdzeń, natomiast to, co wyraźnie widać, to moim zdaniem ów problem mimikry. i ciebie on boli w taki, a nie inny sposób.

                      ding_yun, pisałam wyżej, że właśnie to w środowisku biznesowym działa odwrotnie, tam mimikra nakazuje to, czego brak retrostory. i to nie jest sprawa tylko wyglądu, ale i zachowania, dlatego dotyka też mężczyzn (tu się mnie przypomina pewien niezwykle delikatny z wyglądu i zachowania mechanik samochodowy, którego równo obśmiewano w miejscu pracy, ale na szczęście dobry był, więc mu to wiele nie szkodziło). to są jakieś tam zachowania grupowe (moje stado vs. obce stado), więc chcąc je zwalczać, trzeba by się wspiąć na wyższy poziom świadomoścismile albo poczekać w spokoju na zmianę obyczajów.
                      • nessie-jp Ale miało być o FILMACH! 01.05.12, 14:33
                        Odnoszę wrażenie, że troszkę zbyt zapalczywie rzuciłyście się na retro. Przecież w założycielskim poście miało być o filmach, w których mają być te wzorce. A to medium stawia swoje wymagania
                        • paszczakowna1 Re: Ale miało być o FILMACH! 01.05.12, 15:44
                          >Ale fajnie byłoby, gdyby takie wzorce w
                          > kinie istniały
                          • alanta1 Re: Ale miało być o FILMACH! 01.05.12, 15:53
                            paszczakowna1 napisała:

                            > Akurat w większości filmach (zwlaszcza hollywodzkich) kobieta-naukowiec to obow
                            > iazkowo wystrzałowa laska z nogami do ziemi.

                            Nooo, moja ulubiona to ta smile
                            https://bp2.blogger.com/_snfQKXZSH3E/R3R1ja9Dq7I/AAAAAAAAAPM/3x7vuI-r_6w/s400/dr+elsa+schneidar-+indiana+jones+and+the+last+crusade.jpg
                            • kebbe Re: Ale miało być o FILMACH! 01.05.12, 17:33
                              Tak tylko chybcikiem i offtopowo: retro-story, masz świetnego bloga smile
                              Z mojego poletka archeologicznego znam jedną, dosłownie jedną wykładowczynię, która na co dzień (na zajęcia ze studentami w sensie) przychodziła właśnie w butach na wysokich obcasach, miała pomalowane paznokcie itp. Reszta pań wyglądała jakby właśnie przed chwilą wychynęła z wykopu...w sensie, czyste były (i zęby miały zdrowe wink ) no, ale sznyt w stylu dzielnego poszukiwacza skarbów w spodniach i (o zgrozo wink) kamizelce przeważał...
                              • retro-story Re: Ale miało być o FILMACH! 02.05.12, 13:51
                                Dzieki kebbe!

                                U mnie wlasnie jest podobnie - o ile studentki ubieraja sie elegancko/modnie/ladnie, o tyle wsrod asystentek i wykladowczyn przewaza styl "wlasnie wrocilam z lasu". O dziwo, akurat te kobiety do lasu czesto nie musza chodzic, bo do pracy terenowej zaprzegaja studentow i wolontariuszy smile
                          • nessie-jp Re: Ale miało być o FILMACH! 01.05.12, 16:02
                            > Akurat w większości filmach (zwlaszcza hollywodzkich) kobieta-naukowiec to obow
                            > iazkowo wystrzałowa laska z nogami do ziemi.

                            Ale to nie jest żaden wzorzec, bo nie chodzi o barbiemegalaski, tylko o normalne ładne kobiety, wyglądające normalnie i ładnie nie MIMO inteligencji, nie MIMO kariery naukowej, tylko po prostu bo tak.

                            Dla mnie pani ze zdjęcia nie jest dobrym wzorcem kobiety w udany sposób łączącej życie rodzinne z pracą naukową i dbaniem o siebie...
    • gaja78 Re: MissRepresentation 01.05.12, 22:10
      retro-story napisała:

      > Potrzebuje wzorca. Kobiety spelnionej zawodowo, rodzinnie, i nie poswiecajacej
      > swojej kobiecosci, zeby osiagnac sukces. Moze to zabrzmi plytko, ale ta ostatni
      > a kwestia jest dla mnie rownie istotna, jak dwie pierwsze - zwlaszcza ze otacza
      > jace mnie kobiety na wysokich stanowiskach w srodowisku akademickim zupelnie o
      > siebie nie dbaja, jakby osiagniecie sukcesu zawodowego wymagalo od nich odwiecz
      > nego polarka i dzinsow, jakby w spodnicy i makijazu nie mogly byc traktowane po
      > waznie.

      Potrzebujesz spódnicy i makijażu u drugiego człowieka, żeby traktować go poważnie ?
      Nie wystarczy po prostu fakt, że jest ubrany stosownie, tzn. nie przychodzi do pracy w krótkich spodenkach i podkoszulku z wielkim napisem ADIDAS ?

      > Po drugie:
      > Brakuje mi inteligentnych filmow o kobietach - nie plytkich komedii romantyczny
      > ch, nie filmow akcji z superbohaterkami w bikini, ale czegos z ciekawa, zyciowa
      > bohaterka w roli glownej. Cos w stylu Juno, Amelia i Bend it like Beckham. Zna
      > cie? Polecacie?

      "Frida"

      > Kto jest dla Was wzorcem (w zyciu, albo w TV)? Jakie macie kryteria doboru wzor
      > cow?

      Nie mam wzorców wśród bohaterów książek czy filmów. Za to mam pewne wzorce konkretnych zachowań czy przemyśleń. Nie mam wyimaginowanego bohatera, którego chciałabym naśladować, ale korzystam z pewnych punktów widzenia na świat, zapożyczam z nich co nieco dla siebie.
      • gaja78 Aaa sorki, źle zrozumiałam :) 01.05.12, 22:26
        z tym traktowaniem poważnie. Cofam pytanie z pierwszej części mojej powyższej wypowiedzi, to o traktowaniu poważnie smile
    • meg_mag Re: MissRepresentation 01.05.12, 22:18
      Moja pani od teorii literatury - naukowiec, matka (syn od jakiegos czasu pracuje na wlasne nazwisko z sukcesami) i swietny pedagog, na zajeciach zawsze z makijazem, nieprawdopodobnie kobieca, w powiewnych sukienkach, czasem w mini. Sportretowana zreszta jako wulkan kobiecosci w jednej z powiesci przez swojego bylego studenta .
      Kompletne zaprzeczenie dowcipu: "ida trzy panie z filologii, za nimi czwarta, tez brzydka".
      Studia skonczylam bardzo dawno temu, ale ta babka do dzis mi imponuje!
    • sporothrix Re: MissRepresentation 02.05.12, 00:26
      Moje obserwacje dotyczą kobiet pracujących w środowisku akedemickim i laboratoriach biologiczno-medycznych - tych, które znam oczywiście.
      Sporo, młodszych szczególnie (studentki), ubiera się na luzie - dżinsy, koszulki. Brak makijażu, włosy rozpuszczone. Biżuteria często nieobecna.
      Ale równie duża jest grupa pań zawsze umalowanych, uczesanych, ze sporą ilością biżuterii. Wiele chodzi w butach na obcasach w ciągu całego dnia w labie. Mam koleżankę, która zawsze przychodzi z mocnym makijażem, zawsze w modnych, podkreślających figurę ciuchach, zawsze z bardzo dużymi, wiszącymi kolczykami, zawsze na wysokich obcasach. Inna z kolei uwielbia różowy, więc i ubrania i rozmaite gadżety ma w tym kolorze. Z tego, co wiem, są spełnione i rodzinnie, i zawodowo (choć praca wre w tej dziedzinie cały czas).

      Sama maluję się codziennie, nie chodzę w polarku, dżinsy owszem, ale i spódnice, i sukienki zakładam bardzo często (podobnie jak moje koleżanki). Mimo że i tak zakrywamy się fartuchami. Do fryzjera latam regularnie, paznokcie mam umalowane zawsze. Biżuterię noszę, zwłaszcza kolczyki, które uwielbiam. Nie noszę tylko pierścionków ani obrączki do pracy, a to dlatego, że przeszkadzają mi pod rękawiczkami. No i nie lubię w pracy chodzić na wysokich obcasach, więc tego nie robię.
      Wzorcem nie będę, bo na żadnym wysokim stanowisku nie jestem, ale jakiś tam swój malutki sukces osiągnęłam. I nie wymagało to ode mnie rezygnacji z ubierania (czy prezentowania) się tak, jak lubię.

      retro-story napisała:
      > Brakuje mi inteligentnych filmow o kobietach - nie plytkich komedii romantyczny
      > ch, nie filmow akcji z superbohaterkami w bikini, ale czegos z ciekawa, zyciowa
      > bohaterka w roli glownej.

      Temple Grandin.

      > Kto jest dla Was wzorcem (w zyciu, albo w TV)? Jakie macie kryteria doboru wzor
      > cow?

      Nie mam. Miss Representation też nie widziałam.
    • ambivalent Re: MissRepresentation 02.05.12, 13:39
      Szukasz jakiegos idealu Retro a takich nie ma. Nie wiem dlaczego ludzie tak bardzo potrzebuja wzorcow w zyciu, czy to jakis sposob na zastapienie/dopelnienie religii?
    • turzyca Re: MissRepresentation 02.05.12, 21:23
      Nie ogladalam, wiec odpowiadam tak troche na czuja, ale jesli chodzi o wzorce to akurat w mojej dziedzinie uniwerek warszawski daje rade - np. dyrektor instytutu historycznego i jej zastepczyni ds. studenckich. Kilka dalszych moge wymienic rownie bez namyslu. I przez kontrast z tutejszym uniwerkiem, gdzie pan jest bardzo malo, uswiadomilam sobie, jak bardzo uksztaltowaly mnie moje wykladowczynie. Niby czlowiek sam z siebie to wie, ale spotkanie osobiste z czlowiekiem, ktory jest dobrym naukowcem i swietnym dydaktykiem, a jednoczesnie nie probuje ukryc swojej plci, nie robi z siebie babochlopa, jest zona, matka i zawiera w swoim wizerunku liczne elementy wizualne tradycyjnie pojmowanej kobiecosci, jakos jednak ustawia optyke.
      To nie oznacza, ze bez garsoneczki nie jest sie kobieta, ale chodzi o ten wyrazny sygnal "tak, wygladam jak tradycyjnie wygladajaca kobieta, ale nie mam zamiaru w ramach tej tradycji dac sie zamknac w kuchni". Oczywiscie sa w srodowisku ludzie, ktorzy lamia tradycyjny wyglad i chodza w sweterku i dzinsach, ale istnieje tez odmienny nurt - panow ogolonych na gladko (albo ze starannie wypielegnowanym zarostem), milo pachnacych, w dopasowanych garniturach, zazwyczaj pod krawatem, z wypastowanymi butami. I ich damski odpowiednik z twarzowa fryzura (co nie zawsze oznacza trwala i farbe, wystarczy chocby ciecie dobrane do rysow), w stroju estetycznym - garsonce (takze ze spodniami), sukience z wyjsciowego materialu, spodnicy/spodniach i koszulowej bluzce, w czolenkach, podmalowanych, dyskretnie pachnacych. Mozna sobie wybrac nurt.
      Ja osobiscie po przemysleniu sprawy i uznalam, ze jednak bawi mnie podejscie takie jak u ktorejs z bohaterek Izabeli Sowy - mocno zwodnicze opakowanie: bardzo grzeczne i kryjace wybuchowa zawartosc.
      W dodatku znacznie mi to ulatwia zycie i ogranicza rozmiary szafy, bo ta sama sukienka zestawiona z koszula jest odpowiednikiem meskiego garnituru, z fuksjowa bluzka i takimiz rajstopami jest odpowiednikiem tweedowej marynarki. A w obydwu przypadkach jest znacznie wygodniejsza. I na rower nadaje sie znacznie lepiej niz spodnie.
      • verdana Re: MissRepresentation 02.05.12, 21:29
        Aaa - nie, nigdy. Dyr. IH to dla mnie antyteza tego, jak powinno sie ubieraćsmile Nie wiem, czy o tę samą zastępczynię Ci chodzi, ja myślę o zastępczyni do spraw zaocznych - o, ta jest naprawdę dobrze ubrana. Jednak, nie chcę za dużo mówić - ja bym w życiu nie chciała żyć pod taką presją dobrego wyglądu.
        • retro-story Re: MissRepresentation 02.05.12, 22:20
          Podeślijcie foty na priva wink
          • verdana Re: MissRepresentation 02.05.12, 22:28
            Nie posiadam fot w/w damsmile
        • turzyca Re: MissRepresentation 03.05.12, 10:33
          Ta do spraw zaocznych wyglada niezle, ale ja z nia nie mialam do czynienia. A w ogole to ona jest dosc mloda i sie nie liczy jako wzorzec. Za to z zastepczynia do spraw studenckich mialam sporo spotkan, bardzo szanuje ja jako dydaktyka i to jest dla mnie taki idealny przyklad laczenia z wielka klasa roznych funkcji w zyciu. I w wieku juz jest takim do uchodzenia za wzorzec, tylko zdjecie na stronie instytutu ma takie sobie, w sieci sa lepsze. A jesli chodzi o idealny wzorzec noszenia sie - bez sztywnej garsonki i rownie sztywnej trwalej, ale szykownie, na dystyngowanym luzie - to zdecydowanie wybieram najbardziej lubiana promotor mediewistow (mimo ze z pracowni NPH), specjalistke od tematyki warszawskiej.

          Co do dyrektor instytutu - wole ja niz jej niemieckie odpowiedniki, z ktorymi sie stykam. Naprawde moze byc znacznie gorzej.


          A Retro niech siadzie do google'a, to sobie znajdzie. smile No moze oprocz ww. pani promotor, bo ta to tylko na jednym zdjeciu i to jeszcze raczej w tle.
          • verdana Re: MissRepresentation 03.05.12, 10:44
            To ja tej od spraw studenckich nie znam. A od zaocznych ma ok. 40-tki. Nie liczy się? Dla mnie jak najbardziej, szczególnie, jesli wygląda jakby była za młoda na wzorzecsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka