Dodaj do ulubionych

Kupowanie prac

17.02.13, 21:14
trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,13408470,Ghostwriter_od_magisterek___Uczelnia_stara_sie_wyciszyc.html?as=2
Szlag mnie trafia, jak czytam coś takiego. Nie tylko dlatego, zę proceder istnieje, ale też dlatego, zę takie artykuły są faktyczną reklamą tych, co piszą prace. I podają sposoby, jak nie dać szans promotorowi. Trochę jak instrukcja wyrywania torebki staruszkom.
Miałam parę razy taką sytuację, że student powiedział mi, ze jest w stanie napisać pracę w dziesieć dni. Takich prac po prostu nie przyjmuję.
Zastanawiam się też, czy promotorzy nie mogliby jednak czegoś zrobić. Jesli student ma pracować systematycznie - na przykład oddawać rozdziały stopniowo, to znacznie trudniej jest kupić pracę. Bo przy zmianie koncepcji czy poważnych poprawkach trzeba by władciwie zapłacić raz jeszcze.
Obserwuj wątek
    • retro-story Re: Kupowanie prac 18.02.13, 01:12
      Masz całkowitą rację.

      Dodatkowo, na jakim poziomie w ogóle są studia jeśli przeciętny informatyk potrafi napisać pracę z KAŻDEJ dziedziny?

      Dla mnie to kosmos, ponieważ w mojej dziedzinie wymagano badań. Nie da się zlecić komuś z zupełnie innej działki zbadania czegoś w laboratorium czy w terenie. Praca magisterska, o ile się nie mylę, jest pracą badawczą - jak można po prostu przepisać książkę o betonie i w ten sposób zaliczyć cokolwiek? Podczas swojej magisterki przez dwa miesiące mieszkałam ze swoim promotorem w stacji badawczej w RPA, dość ciężko byłoby mi zatrudnić ghostwritera. Zbieranie danych, analiza, opis. Czy to aż takie trudne?
      • jhbsk Re: Kupowanie prac 18.02.13, 08:54
        W szeroko pojętych naukach przyrodniczych jest to bez wątpienia trudniejsze. Do mojej pracy magisterskiej miałam przebadanych 68 próbek gleb (chodziło o zawartości poszczególnych pierwiastków). Na podstawie wyników analiz powstały mapy i potem praca. Nikt za mnie tych próbek by nie zebrał, nie poznał w ten sposób terenu pracy.
        • hankam Re: Kupowanie prac 18.02.13, 10:28
          Podejrzewam, że wiele badań można sfałszować.
          • snakelilith Re: Kupowanie prac 18.02.13, 11:19
            hankam napisała:

            > Podejrzewam, że wiele badań można sfałszować.

            No i wiele badań się fałszuje. Co samo w sobie nie jest jeszcze aż taką tragedią, praca magisterska, czy jakaś podobna końcowa nie jest zazwyczaj wkładem w rozwój nauki, a ma tylko wykazać, że absolwent potrafi posługiwać się metodycznym arsenałem typowym dla konkretnej dziedziny. Więc podrasowanie danych tam, czy upiększenie wyników tu, niczego nie zespuje. Świadczy nawet o pewnym kompetencjach i znajomości tematu. Jeżeli ktoś potrafi jednak skonstruować całe badanie, by wszystko trzymało się kupy, wyglądało na prawdziwe i dało podciągnąć pod sprawdzone teorie, to należy mu się respekt, bo to wcale nie jest takie łatwe i o wiele prościej jest jednak w normalny sposób zebrać dane. Też musiałam taką eksperymentalną pracę wykonać i nie wyobrażam wyciągać sobie liczb z nosa, do tego musiałabym wiedzieć w jakim kierunku i tygodniami kombinować, by pasowało. Bardziej upierdliwe od uczciwej pracy. To już naprawdę lepiej mierzyć, zbierać i z czystym sumieniem dawać liczyć programom statystycznym. Nie sądzę, by ktoś spoza branży potrafiłby całą tą drogę badania sfałszować, bez zagrożenia, że promotor, czy inny oceniający tego by nie dostrzegł. A jak ktoś jest aż tak genialnym oszustem, to robi pewnie karierę w bardziej lukratywny sposób, a nie pisaniem prac nieudolnym studentom. wink Chyba, że mamy do czynienia ze słabo opłacanymi pracownikami naukowymi z danej branży, szukającymi możliwości dodatkowej forsy, ale to jest moim zdaniem jeszcze gorszy kryminał i upadek moralności.
            • verdana Re: Kupowanie prac 18.02.13, 11:33
              Recenzowałam pracę, gdzie student ukradł badania (z wykresami) komuś, piszacemu na zupełnie inny temat. Jedno pytanie brzmiało "Czy w twojej pracy występuje zagrozenie życia lub zdrowie" - 15% respondentów odpowiedziało "tak". Student pisał o szkołach językowych...
              Wina częściowo lezy po stronie promotorów, ktoś musiał tego nie czytać, aby przepuścić coś takiego.
              • retro-story Re: Kupowanie prac 18.02.13, 11:54
                Proszę, powiedz że uwaliłaś studencinę! Czy też uczelnia "zamiotła pod dywan"?
                • verdana Re: Kupowanie prac 18.02.13, 12:31
                  Pewnie, ze uwaliłam. Uwaliłam tyle, ze przestałam dostawać prace do recenzji.
                  • iwoniaw I to mówi wszystko 18.02.13, 13:01
                    CytatUwaliłam tyle, ze przestałam dostawać prace do recenzji.

                    I to mówi wszystko o woli walki ze zjawiskiem po stronie teoretycznie "oszukiwanej" i od której student "wyłudza". Zresztą dokładnie to samo, choć z innej perspektywy, mówi w linkowanym artykule sam piszący cudze prace za pieniądze - fragm. o odsyłaniu pracy do poprawy, gdy program antyplagiatowy (!) ją odrzuci. uncertain
                    Niestety, do ogólnej mizerii na uczelniach rękę przykładają przede wszystkim same uczelnie. To, że nieuczciwy student robi źle, nie ulega kwestii, niemniej ktoś bierze pieniądze m.in. za to, by go sprawdzać. Jeśli czyni to metodą "zbyt gorliwym recenzentom/promotorom lepiej odejmijmy ten zaszczytny obowiązek" to jest to de facto POPIERANIE procederu, by móc sobie w statystykach i reklamach dla kolejnych roczników podbijać wyniki.
                    • verdana Re: I to mówi wszystko 18.02.13, 13:18
                      Ależ oczywiście.
                      Problem w tym, że to nie tylko uczelnie - to takze PAKA, która teoretycznie ma sprawdzać prace, a praktycznie sprawdza, czy praca dokładnie odpowiada zakresowi tematycznemu specjalizacji. I za "nieodpowiadanie" mozna oberwać, za przedstawienie pięknego zbioru plagiatów - raczej nie. Byle na temat... I brak wymuszania stosowania programów antyplagiatowych - naprawdę odetchnęłam, kiedy na kolejnej uczelni nie musze sprawdzać, czy student przepisał pracę.
                      Kolejny obłęd to wymuszanie, szczególnie na zaocznych studentach, pisania w terminie - inaczej sporo dopłacają. Studenci zaoczni nie mają czasu na pisanie prac podczas studiów. Powinni mieć minimum semestr na dokończenie pracy, wtedy podejrzewam, część wolałaby naprawdę napisać sama.
                      No i promotorzy, którzy prac nie czytają, to jest plaga. Pamiętam mojego kolegę, który w ciągu chyba 2 czy 3 lat miał wypromowanych 80 magistrów - a to wzbudziło niedowierzanie Rady Naukowej, która twierdziła, ze to nie jest zasługa, tylko dowód olewactwa.
                      • anndelumester Re: I to mówi wszystko 18.02.13, 18:37
                        Cóż, same sobie uczelnie winne.
                        Na moich studiach na proseminarium i seminarium było trzech studentów i profesor.
                        Atmosfera kawiarniana, ale nie było szans się nie przygotować, dać coś nie swojego.
                        Teraz uczelnie przypominają jakością i przerobem wielkie zakłady mięsne i produkują parówki. Oczywiście jak się trafi zaangażowany student, to jest git, ale nadmiar pytań i wątpliwości zazwyczaj przeszkadza, bo promotor nie ma czasu, czasami też nie ma pojęcia o temacie.
                        Co do recenzowania - moja pedantyczna i bezkompromisowa matka też uwalała,czytała i sprawdzała - teraz na wydziale prace dają osobom mniej wymagającym, żeby statystyk doskonałych nie psuły.
      • croyance Re: Kupowanie prac 18.02.13, 13:23
        Otoz to, przeciez robi sie badania, i ma sie regularny kontakt z promotorem, ktory dokladnie wie, co czlowiek robi. W miedzyczasie czlowiek publikuje, jezdzi na konferencje, opowiada o swoich badaniach ... podrobic to wszystko byloby trudniej, niz po prostu zebrac dane i je opracowac.
    • turzyca Re: Kupowanie prac 18.02.13, 21:09
      > Miałam parę razy taką sytuację, że student powiedział mi, ze jest w stanie napi
      > sać pracę w dziesieć dni. Takich prac po prostu nie przyjmuję.

      W moim towarzystwie chodzily zaklady, czy jeden nasz asystent zdola sie obronic w tym semestrze, bo dwa tygodnie przed ostatecznym terminem skladania prac nie mial ani jednej strony napisanej. Fakt ze mial zrobione wszystkie tabele i wykresy, ale z tekstu - nic. Dzisiaj przyszedl pochwalic sie zlozona praca. Wzial tydzien urlopu od roboty i od rodziny, a ma czworo dzieci, zaszyl sie u rodzicow na stryszku i pisal. Wymodzil blisko 100 stron.
      Ze zrobil to uczciwie sam, to pewne.
      Pisal zreszta z dziedziny, w ktorej od lat zbiera doswiadczenia, przeczytal chyba wszystko, co jest na rynku. I mial potezny bat nad glowa.

      Tak wiec po spelnieniu pewnych warunkow brzegowych sie da. Inna sprawa ile osob spelnia te warunki.
      • verdana Re: Kupowanie prac 18.02.13, 21:10
        Jak badania ma, to nie ma problemu. Dziewczę nie miało jeszcze żadnych badań.
    • a.nancy Re: Kupowanie prac 19.02.13, 11:59
      > Miałam parę razy taką sytuację, że student powiedział mi, ze jest w stanie napi
      > sać pracę w dziesieć dni. Takich prac po prostu nie przyjmuję.

      na forum (bodajże emama) był kiedyś wątek, w którym laski licytowały się, ile czasu im zajęło napisanie magisterki. panowała opinia, że jeśli ktoś pisze dłużej niż miesiąc, to albo leń, albo głupi.
      widać jestem głupia i leniwa, bo samo zbieranie danych zajęło mi wiele miesięcy, wymagało niezłej logistyki, żeby dotrzeć do rzadkich publikacji (w większości niedostępnych w Polsce), zawracania głowy różnym ekspertom itp.
      • iwoniaw Re: Kupowanie prac 19.02.13, 12:57
        Cytat na forum (bodajże emama) był kiedyś wątek, w którym laski licytowały się, ile c
        > zasu im zajęło napisanie magisterki. panowała opinia, że jeśli ktoś pisze dłuże
        > j niż miesiąc, to albo leń, albo głupi.


        No, na niektórych "kierunkach" i "uczelniach" to szczera prawda - taka praca nie różni się specjalnie od zadań pisemnych wymaganych w dobrych szkołach średnich. wink
        Gdyby było inaczej, to wszak pan z linkowanego artykułu nie byłby w stanie pisać prac nawet ze "swojej" dziedziny, a co dopiero z innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka