maadzik3
29.04.14, 10:33
Na taki artykuł trafiłam:
wyborcza.pl/1,87648,15873657,Dziecko_nie_zyje__A_szarlatan_.html#MT
Sprawy nie znam, nie wiem czy opis jest prawdziwy, ale trwam w zadziwieniu. Bo owszem wiem, że przemoc istnieje (niestety), w dodatku wszędzie, ale tu nie przemoc była problemem bo ci ludzie dziecko kochali (lub tak im się wydawało)
Owszem wiem że każdy z nas ma swoje ała (ja mam niejedno) I w jakimś zakresie/ fragmencie żyje I dzieci wychowuje niestandardowo
Ale to co opisano to jakoś mi się kojarzy z włożeniem na 3 zdrowaśki do pieca, sposobem Tomka Sawyera na brodawki czy wyrzucaniem dzieci z rodziny/ wspólnoty w KOngo jako "czarowników" (lub sporządzaniem lekarstw I fetyszów z rogu nosorożca, jąder tygrysa - W Chinach czy - wyjątkowo powszechny i okrutny proceder - ciała albinosa w subsaharyjskiej Afryce). Ja wiem, nie ma miejsc, ludzi i czasów odpornych na przesądy, gusła, głupotę. I w sumie mam wrażenie że I tak nie jest tego za dużo, ale jednak jesli historia jest prawdziwa nie mogę wyjść z zadziwienia. I strasznie mi tego dziecka żal.