www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,16707062,_Paranoja_polskiego_skapstwa__populizmu__tabloidyzacji_.html#BoxSlotI3img
Są dwa sposoby wynagradzania urzędnika jak głosi stara angdota: pruski (dobra pensja, czyste reguły, ale niech spróbuje pomataczyć, dorobić na boku korzystając z praw swej funkcji czy wziąć łapówkę!) I ruski (po co płacić? wyżywi się)
Tyle angdoty. Drzwi do szerokiego przeplatania interesów bardzo osobistych członków najwyższych władz I państwowych pieniędzy otworzył Bielecki wpuszczając szeroko urzędników najwyższych szczebli do rad nadzorczych spółek skarbu pańswa, na doradztwa I pozwalając je traktować jak polityczne synekury. I tak zostało nad czym głęboko boleję.
W tej sytuacji obrona przez Żakowskiego (z którym się zwykle nie zgadzam, ale który ma zwykle poglądy lewicowe do bólu) posady dla świeżo byłego funkcjonariusza państwa wysokiego szczebla za 2 miliony, bez konkursu, z nadania w państwowej spółce jest dla mnie niczym innym niż pokazaniem, że państwo traktuje swoich poddanych jak feudał swoich chłopów, że jest to prywatny folwark właścicieli "państwa" , że żadne zmarnowane pieniądze (milliard na nie zbudowaną wciąż korwetę) albo wypłacone swojej klice (wszelkie takie absurdalne wynagrodzenia, odprawy na tanowiskach bez konkursu w przynoszących straty I źle działających - jak np. PKP - spółkach Skarbu Pańswa) się nie liczą. Można wyrzucać je w błoto. Zaiste, rząd się wyżywi, reszta może zdąży wyjechać
PS I tak, uważam, że premier powinien zarabiać więcej niż 15.000 zł. ale po pierwsze wszelkie ciężary jego utrzymania z rodziną I tak ponosi państwo, ale to jest ok, premier to premier

ale po drugie przy dobrej pensji żadnych powiązań z państwowym biznesem przez doradztwa, synekury itp. budzących wątpliwości, to samo dla całęj wierchuszki. Jak dla mnie Żakowski dziś odleciał w kosmos wyjątkowo