Dodaj do ulubionych

ANDRELIX - NIGDY WIĘCEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

IP: 81.210.122.* 24.09.04, 23:39
Uprzedzam z góry,że to długa wypowiedź,ale warto poczytać by się nie
denerwować!Wprawdzie jest już po sezonie i teraz może niewiele osób to
przeczyta, to jednak opiszę moją historię by przestrzec wszystkich, którzy
kiedykolwiek chcieliby gdziekolwiek się z tym biurem wybrać!Zaczęło się od
tego,że bardzo chciałam udać się do jakiegoś ciepłego kraju, z racji tego, że
jestem studentką termin wybrałam we wrześniu (mało ludzi, przyjemne
temperatury itp.), no i oczywiście za niezbyt duże pieniądze, choć
"zwiedzając" biura podróży doszłam do wniosku iż po sezonie prawie wszędzie
jest tanio.By nie paść ofiarą pośredników wybrałam filię biura "Andrelix" w
Żorach.Wyjazd był do Grecji, do Olimpic Beach,cena zawierała przejazd
autokarem, zakwaterowanie w apartameńcie z wyposażonym aneksem kuchennym,
ponieważ powiedziano mi iż na miejscu nie ma możliwości wykupienia
wyżywienia.Autokar miał być firmowy, piętrowy z andrelixa.Dwa dni przed
wyjazdem zadzwoniła do mnie Pani z biura, a konkretnie z księgowości i
rezerwacji i zapytała czy nie zgodziłabym się na zmianę miejsca pobytu na
miejscowość o nazwie Panteleimonas.Na pytanie dlaczego, odpowiedziała, że w
tym roku klienci nie byli zadowoleni z Olimpic.Po zastanowieniu i upewnieniu
się, że na miejscu będzie wszystko co zostało zapisane w umowie i że
miasteczko jest bardzo podobne - zgodziłam się.Pomyślałam,że nie będę sprawiać
kłopotów skoro wszystko będzie niemal takie samo.O 4 rano w dniu wyjazdu
przyjechał w umówione miejsce neoplan bez jakich kolwiek oznaczeń andrelixa,
ale za chwilę wyszedł młody człowiek krzycząc:"Andrelix do Grecji - proszę
wsiadać".Cóż nie było co protestować - za bardzo chciałam wypocząć.Ale przy
wsiadaniu, zauważyłam, że przy moim nazwisku jak i mojego chłopaka widnieje
Olimpic, pytam więc pilota czy wie o co chodzi w odpowiedzi słyszę, że nie,
ale na miejscu to wyjaśni.Podróż była długa i męczoca, choć muszę przyznać, że
nie tak jak myślałam.Już na terenie Grecji popsuł się autokar,staliśmy
30min.na szczęście kierowcy sobie poradzili.Zatrzymaliśmy się na postój w
Katerini na stacji, po czy okazało się, że jeszcze cztery osoby jadą do
Panteleimonas i tu będą się przesiadać do innego autokaru, znów więc pytam
pilota co z nami i znów słyszę,że on nie wie (A!pilot trzeba powiedzieć, że
się nie przedstawił, nie powiedział którędy jedziemy, nie mówił nic prócz ceny
kawy,herbaty i piwa w autokarze).Proszę, więc by skontaktował się z biurem i
to wyjaśnił, a on na to, że ma komórkę z heyah i mu nie działa, więc na mój
koszt wysyła sms-y do kobiety która mu odpisuje:"spokojnie nie mów nic
ludziom,niech najpierw jadą do Olimpic a potem zobaczymy".Pilot zaleca byśmy
jechali do Olimpic, bo on nie wie czy w tej drugiej miejscowości będą dla nas
miejsca, po za tym tak mamy na umowie i zawsze możemy się kłócić.Narzeka przy
tym na biuro, autokar i Graka z którym mamy się kłócić...Jedziemy więc dalej,
a nasz pilot zostaje na stacji z turystami.Na miejscu pan Janis mówi, że nie
ma nas na liście, nie ma z nami nić wspólnego i że mamy czekać na autokar
który jest w drodze tam jedzie pani Basia która to załatwi.Zostajem więc przed
hotelem ze sporą grupą ludzi, którzy z kolei usłyszeli "no many no room", po
pół godzinie dowiedzieliśmy się także, że mamy się usunąć spod jego hotelu, bo
wyglądamy jak "polskie centrum emigracyjne".Po kilku godzinach przyjeżdża
słynna już pani Basia, zostajemy zabrani do Panteleimonas.Tam po jeszcze kilku
przygodach zostajemy wreszcie zakwaterowani w pokoju.Sam pokój był ok., z
aneksem w którym było następujące wyposażenie:2 talerze,2 szklanki,2
kubki,jeden nóż,jedna łyżeczka i mały garnuszek z którego wody wystarcza na
zrobienie jednej herbaty.Na garnek czekaliśmy tydzień!!!!Gdy już ochłonęłam
było dobrze, choć to miasteczko diametralnie różniło się od Olimpic (jedna
ulica, parę sklepów i knjp - do najbliższego miasteczka nieco większego
Leptokarii- 1 godz.marszu w jedną stronę), ale wszystko to rekompensowało mi
morze i słońce.W dniu wyjazdu wykwaterowano nas o 10 rano i tak sobie na
walizkach siedzieliśmy, a na pytanie o czas odjazdu odpowiedź była zawsze taka
sama:"wszystkiego się dowiecie".Wreszcie ok.16.30 poszliśmy się przejść, bo
już byłam głodna i chciałam coś zjeść.Po drodze natknęliśmy się na kierowcę,
który jak się okazało od kilku godzin próbuje nas znaleźć (tj.nas i te cztery
osoby które wysiadły na tej stacji). Kierowcy byli bardzo fajni i świetnie
jechali.Wiem,że ktoś powie że za małe pieniądze nie należe oczekiwać wiele,
ale po co mi te nerwy, nie wymagałam basenów i kortów tenisowych?!!Kto inny,
że każdy ma wpadki, ja też tak myślałam kiedy przed wyjazdem czytałam opinie o
tym biurze, ale czy tych wpadek nie za wiele?!!Rozważcie to sami.Nie jestem z
konkurencji ani nie piszę tego by się wyżalić, chcę tylko byście się
zastanowili zanim podpiszecie umowę z tym biurem.Jest nierzetelne i
niezorganizowane.A i na koniec dodam, że to co na miejscu usłyszałam od ludzi
o ich przygodach mnie przeraziło.Pozdrawiam wszystkich turystów - bądźcie
ostrożni!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: ANDRELIX - NIGDY WIĘCEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 12:05
      Niestety muszę się z Tobą zgodzić-NIGDY WIĘCEJ!! W sierpniu byłam w Olimpic
      Beach i miałam okazję spotkac Janisa-byl tam rezydentem.Poroblem polega na tym,
      że wszystko wyglądało całkiem nieżle-co prawda autokary nie posiadały
      klimatyzacji, organizacji-właściwie nie było, ale pocieszałam się myślą, że
      przecież wycieczka była tania i nie mogę żadać luksusów. Wszystko byłoby ok,
      gdyby nie fakt, że zatrułam się w Grecji i sam Janis podwiózł mnie do lekarza.
      Klimat świetny, bardzo przyjemna atmosfera, jednak okazało się, że Andrelix nie
      zapłacił składki ubezpieczeniowej, za którą zapłaciłam. W tej chwili otrzymuję
      pisma od ubezpieczyciela, że rachunku za wizytę u lekarza nie zapłaci, bo
      Andrelix nie opłacił w ogóle składek-wysłał na wycieczkę ponad 20 grup, z czego
      tylko jedna miała ubezpieczenie. Strach mnie obleciał, gdy pomyślałam co by
      było gdyby stało się cos poważniejszego i gdyby suma, którą zostałam obarczona
      byłaby większa niż 80 EUR. Teraz próbuję dodzwonić się do ich biur, niestety
      jak łatwo mozna się domyślić-nic z tego. Sprawa w sądzie teoretycznie jest do
      wygrania, ale tylko teoretycznie. Andrelix jest Sp z o.o. i odpowiada do
      wysokości majątku firmy, którego już nie ma. Teraz mam już pewność, że Andrelix
      to oszuści i w żadnym biurze nie wykupię grupowego ubezpieczenia, tylko
      indywidualne, zawierane bezpośrednio u ubezpieczyciela. Poza tym rewelacje na
      temat Andrelixu, które usłyszałam od ubezpieczyciela spowodowały, że włosy się
      jeżą-podobno lekarz miał dostawać prowizje od ilości Klientów nagonionych przez
      to biuro.
      Przestrzegam wszystkich ludzi przed tym biurem, może ktoś skorzysta z mojego
      doświadczenia i nie popełni juz takiego błędu.
      POzdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka