Wierzyłam, modliłam się i...cud.
Rano zrobiłam test, popołudniu poleciałam do gina. Jest pęcherzyk 7 mm -
odpowiadajacy 4-5 tc.

)
Jako, ze to moja druga ciaza- pierwszą straciłam w pażdzierniku (6/7tc)gin od
razu zapisał mi nospe forte(3x dziennie) i zastrzyki przeciwzakrzepowe.
Wiem jak to jest, wiec juz spiesze opisac Wam objawy:
w grudniu brałam duphaston (16-25dc), w styczniu odstawiłam sama, w lutym
znów wzięłam. W marcowym cyklu odpusciłam, ale gin zapisal mi wczesniej lek
uspokajajco-antydepresyjny. Wprawdzie mialam go brac wczesniej, ale zaczelam
od 1 marca.
Nie napisze wam, ze nie obserwowalam dni płodnych, bo oczywiscie wiedzialam
+/- kiedy mam owu, było przytulanko, a jakze

Nie liczylam dokladnie terminu @ ( uspokajajcy lek), nie miałam ZADNYCH
objawow. Nawet teraz nie mam... Piersi bardziej nabrzmiałe miałam przed @,
ktora potem nadchodziła, niż w tym szczesliwym cyklu. Teraz odczuwam tylko
to, ze piersi sa podobne miejscami do kamieni.
Dziewczyny, nie namawiam do tabletek uspokajajcych, ale ...jezeli noramlnie
nie mozna wyluzowac -trzeba sie wspomagac.
I jeszcze jedno-własciwie Najwazniejsze- wierzyłam, poprostu wierzyłam, ze
Pan Bóg nade mną czuwa, modliłam się do Matki Boskiej. Zostałam wysłuchana.
Udało sie.
Boje sie, nie chcialabym przezywac po raz kolejny tragedii z pazdziernika.
ale znowu wierze, ze bedzie dobrze.
Fluidki dla Was**************************************************************
A i nie odchodze z tego forum

)
chetnie odpowiem na pytania