bluebebe
29.10.08, 14:05
Po krótce (bo historia choroby jest długa)
Córka 3 lata - od ponad pół roku walczymy z przewlekłymi gradówkami (takie
upierdliwe, niegojące się jęczmienie na powiekach). Medycyna konwencjonalna
proponuje operację, na którą się nie zgadzam, bo uważam, że nic nie da w tym
wypadku, bo córce wyskakują nowe gradówki, w nowych miejscach na powiekach.
U lekarza homeopaty, próbowałam 6 różnych leków, w tym sprowadzane z zagranicy
(o które tu na forum też pytałam) m in. pulsatilla, thuja, staphysagria i
ostatni lolium thumulentum.
Brak znaczących zmian.
Znajoma homeo zasugerowała sulfur (w najwyższej potencji, nie pamiętam bo
kupiłam kilka kulek od niej).
I miało być tak:
1 kulka na wodzie
i jeśli nie będzie gorzej to po 3 dniach przez 5 dni 1 kulka z wody
a jeśli będzie gorzej to nic więcej nie dawać.
I ja to pomyliłam.
Córkę po tym Sulfurze wysypało na jednym oku w 4 miejscach i ja ją jeszcze
przez 5 dni poiłam.
Co w takich sytuacjach?
Czy daje się jakieś antidotum?
Nie wygląda córcia moja za ciekawie teraz, ale może to tak ma być?