Tak mnie natchnęło po wczorajszym holidejowaniu

Mówicie kelnerowi prawdę gdy pyta czy danie smakowało?
Przeważnie smakuje i nie ma problemu żeby w zachycie potwierdzić,
ale co w przypadku gdy danie jest delikanie mówiąc nijakie acz jadalne?
Wczoraj przewidzieliśmy to pytanie i odpowiedź poprzedziła nawet mała
dyskusja w wąskim gronie

I tak ja i Irol byliśmy za tym, żeby nie psuć
atmosfery i powiedzieć, że było OK (bo obsługa taka miła była), a Mefistto
i agata to by raczej wygarnęli

Koniec końców powiedzieliśmy że było w porządku, chociaż bez entuzjazmu rzecz
jasna.
Ale teraz tak się zastanawiam: czy gdybyśmy powiedzieli prawdę, że dania mdłe
i nijakie, niedoprawione itede to coś by zmieniło, kucharz by się bardziej
przykładał

czy też byłoby to faux pas?
Jak widać sezon ogórkowy to i problemy mam niesamowite