Dodaj do ulubionych

posag dla dzieci :)

13.05.11, 08:15
Zainspirowała mnie ożywiona dyskusja na ostatniej imprezie. Frakcje były dwie:

1. tylko wykształcenie do wyższego włącznie + ew. kilka lat darmowego mieszkania po studiach
2. rodzice powinni zakupić co najmniej kawalerkę, samochód, albo posadę załatwić - ogólnie "ustawić" dziecko w życiu

Nadwyżki finansowe mają i jedni i drudzy, tylko pierwsi wydają je na podróże i własne przyjemności - drudzy składają dla dzieci.

Co o tym myślicie?
Jak sami postępujecie ?
Obserwuj wątek
    • joko5 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 08:51
      Wykształcenie TAK
      Pomoc finansowa TAK
      Moi rodzice bardzo nam pomogli przy kupnie pierwszego i drugiego mieszkania, dzięki temu nie mamy żadnego kredytu. Mam nadzieję, że tak samo będę mogła pomóc moim dzieciom.
      • tomekjot Re: posag dla dzieci :) 17.05.11, 21:43
        Pod warunkiem, że inwestujucie w nauke dzieci i odkładacie po parę zł. co m-c aby mieli pewny start w dorosłe życie


        inwestycjenaemeryture.blogspot.com/

    • figrut Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 09:23
      Przede wszystkim wędka, a więc wykształcenie ( nie mylić koniecznie ze studiami) + darmowe mieszkanie na czas kształcenia i pierwszego szlifowania umiejętności. Jeśli rodziców stać, wtedy jakieś mieszkanko samodzielne na początek. Opcja odwrotna jest dla mnie nie do przyjęcia. Najpierw niech dziecko pokaże, że nie zaprzepaści dóbr materialnych im podarowanych.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 10:18
        nie da się jednoznacznie powiedzieć, tak mi się wydaje.
        wykształcenie jak najbardziej, ale pod warunkiem, że dziecko chce się uczyć (nie muszą to być studia wyższe, mogą być inne formy), jeśli dziecko zaczyna kolejne studia, po to, aby po pierwszym roku z nich rezygnować, być wyrzuconym, i tak kilka razy to przestałabym finansować takie poczynania. (oczywiście rozumiem, że ktoś mógł popełnić błąd, wybrać nie taki kierunek do jakiego ma predyspozycje, nie dostać się na wymarzony kierunek, albo nie poradzić sobie na studiach, mimo starań, wtedy potrzebne jest wsparcie, również psychiczne), ale jeśli ktoś cały rok nic nie robi i tylko się bawi, to jednak ja bym tego nie finansowała.
        jeśli chodzi o mieszkanie, samochód itp sprawy. jeśli rodziców na to stać, nie widzę nic złego w sfinansowaniu startu w tej materii, niech zamiast koncentrować się na zarabianiu na kredyt, raczej inwestuje w siebie, w szeroko pojętym zakresie.
        ale "zarzynać się" i odmawiać sobie przez kilkanaście lat wszystkiego, nie jeździć na wakacje, nie kupować nic dla siebie, po to aby uzbierać na to mieszkanie, to lekka przesada. pomóc w spłacie kredytu itp jak najbardziej, ale nie może to tak wyglądać, że dziecko wydaje swoją pensję na przyjemności, a rodzice harują na spłatę kredytu.
        pomoc finansowa, mieszkaniowa na początku, jak najbardziej, wiadomo jakie są początkowe zarobki, ale wtedy gdy dziecko stara się, pracuje, rozwija się. jeśli dziecko ma wydawać swoją pensję na głupoty, a mieszkać i żywić się u rodziców to jednak jak dla mnie odpada.
        pomoc w załatwieniu pracy. cóż w wielu branżach, pomimo kwalifikacji ciężko jest zaistnieć, jeśli nie jest się z polecenia. jeśli rodzice mają możliwość pomóc dziecko wkręcić się do branży, to dlaczego tego nie wykorzystać.
        ale pchanie na stanowisko dziecka, które kwalifikacje posiada mierne, przez cały okres kształcenia bimbało sobie, wiedząc, że rodzice załatwią pracę - odpada.
        podobnie pomoc przy dziecku (czy to w postaci opieki, czy finansowania opiekunki), po to, aby dziecko mogło wrócić do pracy, aby mogło pracować, zarabiać i rozwijać się, jak najbardziej, ale pomoc po to, aby dziecko dalej żyło, tak jakby swojego dziecka nie miało - odpada.

        wiadomo, że dziecko powinno być tak wychowane, żeby "starać się" w życiu, w nauce, w pracy, żyć rozsądnie. ale są "dzieci", które pomimo takiego wychowywania, mają wszystko gdzieś i tylko liczą na to, że rodzice dadzą.
    • jagoda_pl Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 10:15
      Ciężko mi się wypowiadać, bo nie jestem jeszcze na takim etapie, ale wśród znajomych mojej mamy bardzo popularny jest model nr 2 i niestety często widzę z tego "ustawiania" dzieci więcej szkody niż pożytku... W większości mają oni około trzydziestoletnie dzieci, które na nic nie musiały sobie zarobić. Mieszkania/domy, samochody to pakiet podstawowy. A teraz ci rodzice nie rozumieją dlaczego te dzieci nie są wdzięczne, dlaczego muszą wysłuchiwać pretensji "A mojej koleżance to rodzice mieszkanie urządzili!", dlaczego wciąż im mało... Ja chyba jestem za umiarkowanym wsparciem dostosowanym do rozwoju charakteruwink
      • zuzanna56 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 10:49
        Czasami martwię sie, że niewiele dam dzieciom. Na pewno mają i będa miały nadal mozliwość wyjazdów, nauki poza szkołą, dodatkowych zajęc, studiów, mieszkania z nami w czasie studiów. Nie sądze, abym była w stanie jednocześnie spłacając nasz kredyt, zakupić także dwie kawalerki, ale mam nadzieje, że dam im chociaz fundusze na 20% tej kawalerki. Sama wyszłam z domu dośc wczesnie, dorabialiśmy się wszystkiego sami, jakąs pomoc i to nie za wielką dostaliśmy dobrze po trzydziestce. Jednak gdybym tylko mogła, wolałabym aby moim dzieciom było trochę łatwiej na starcie.
        • chwalipieta Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 10:59
          wykształcenie - TAK
          pomoc na studiach - TAK ale już z naciskiem, na szukanie pracy oczywiście w miarę możliwości (żeby nie zawalać nauki)
          mieszkanie - chciałbym podarować kawalerkę ale czy mnie będzie stać to nie wiem
          samochód - można kupić za parę tys PLN'ów, to nie problem. Problemem jest jego utrzymanie i tu bym chciał, żeby dziecko samo to robiło.
          • czarne-jagody Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 11:16
            Najważniejsze dla mnie to pomóc dzieciom w zdobyciu wykształcenia, na miare ich chęci i mozliwości. Jeżeli chodzi o pomóc materialną, to na razie mamy działki budowlane dla córek, jedna 13 lat, druga 4 lata. Jeżeli będzie nas stać na wiekszą pomoc, to fajne. Jednak bez nadmiernych wyrzeczeń.
        • nvv Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 11:41
          > Czasami martwię sie, że niewiele dam dzieciom. [...]

          Wg mnie, nie rodzica, a dziecka, które przeżyło wiele skrajności, wsparcie psychiczne, wiara w dziecko, oraz szczery dialog są najcenniejsze; żadna góra pieniędzy, samochodów i mieszkań tego nie zastąpi.
          • zuzanna56 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 11:54
            Tak, tak wiem...
            Mają wsparcie, pomoc, nasze zaufanie, są kochane i o tym wiedzą. Do tego wyjazdy, zajęcia pozaszkolne zgodne z ich zainteresowaniami, wspólne spędzanie czasu, rowery itp. Ja to wszystko miałam w domu rodzinnym. Miałam fajny dom, naprawdę. Ale nie było nam zawsze łatwo finansowo, szczególnie na początku małżeństwa. Chciałabym dac dzieciom troche więcej w sensie materialnym, a wiem, że nie dam rady, bo teraz ten czas jest bardzo ważny, nasz kredyt trzeba spłacać, wychowanie dzieci pochłania sporo pieniędzy, ich wyjazdy itp. Ważne jest także to jak zyją teraz.
    • fruzia01 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 11:57
      gdybym przez 30 najbliższych lat nie musiała spłacać kredytu hipotecznego, być może byłoby mnie stać na ufundowanie dziecku mieszkania na start. W tej chwili nie spodziewam się tak pomyślnego obrotu wydarzeń, aby było mnie na to stać
    • mlodyniedowziecia Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 12:04
      Wszystko zależy od możliwości rodziców i od świadomości dziecka (na studiach już przecież dorosłego).
      Ja postaram się moim pomóc (2 chłopcy na początku podstawówki), bo i mnie pomagano.
      Wykształcenie - jak najbardziej. Jeśli nie będą się rwali do nauki to na początek na własną firmę. Na ten cel odkładam miesięcznie 400 zł.
      Praca - wiem jak trudno o tę pierwszą. Pomogę, ale nigdy w mojej firmie.
      Mieszkanie - kawalerka na początek to dobra opcja. NIe ma się wszystkiego od razu, nie płaci obcym, ale trzeba zapracować na coś więcej. Odkładam miesięcznie 1500 zł.
      Urządzenie mieszkania - zdecydowanie nie. Tu już miejsce do inicjatywy młodych.
      Samochód- tak, ale tylko pierwszy i z umiarem. Plus jest taki, że będą dbały i nie zniszczą auta tatusia, może nauczą się sami wykonywać drobne naprawy.
      Opieka nad dziećmi - zdecydowanie tak. Kiedy widzę mojego tatę, przez wiele lat szefa sporej firmy, dla którego wnuki to cały świat, a on dla nich przyjaciel, to marzę o tym by mieć siły aby zajmować się wnukami, kiedy pojawią się na świecie.
      Takie są moje plany i działania. Obserwując świat dostrzegam jednak, że wiele zależy od dzieci i rozsądku rodziców.
      Wielu moich znajomych - kilka ładnych lat po studiach - często w wolnych zawodach jest na utrzymaniu rodziców lub utrzymują się na powierzchni dzięki sporej pomocy materialnej starszych pokoleń (np. dopłacają im do strat firmy, zapewniają mieszkanie, darują samochody, płacą za naprawy, lekarzy, prywatną szkołę dla dzieci, a zarobki albo idą na rozkurz albo nie wystarczają).
      Mam kolegę, który mówiąc o rodzicach przeprowadzających się do mniejszego mieszkania, a jemu zostawiających większe stwierdzał "juz się namieszkali, niech idą do socjalnego".
      Inny (jedynak) miał pretensję, że rodzice dali mu "tylko" działkę budowlaną wartą kilkaset tysięcy i 50m2 mieszkanie, a na budowę domu (po sprzedaży mieszkania) musi sam zapracować (choć prace nadzorował jego tata). Krytykował też teściów "bo się nie dołożyli".
      Tak więc pomoc może albo umożliwić lepszy start albo całkowicie zdemoralizować młode pokolenia.
      • gk102 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 12:31
        Mnie osobiście przeraża roszczeniowość młodego pokolenia. Uważam, że nie ma żadnego obowiązku utrzymywać dorosłe, zdrowe, wykształcone dzieci. A więc wykształcenie TAK, pomoc w trakcie studiów TAK, pomoc w chorobie TAK, ale później zaczyna się dorosłe życie i brutalna rzeczywistość. Ostatnio dyskutowałam z córką, która stwierdziła, że nie chce jej się uczyć (14 lat), i powiedziałam wyraźnie, że w naszym domu mając 18 lat , albo kontynuuje się naukę albo idzie się do pracy i zarabia. Brutalne? a nie sądzicie, że nasze dzieci mają dzisiaj wszystko, na tacy, pod nos??
        Oczywiście, jak będą finanse, z ochotą na dorosłą drogę życia zafunduję córkom mieszkanie/samochód/lub coś innego, ale nie na siłę i w żadnym przypadku nie przymuszana tekstami "bo inni dostali" itp.
    • lee-aa Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 12:56
      Jestem tą, która od rodziców dostała bardzo solidne wykształcenie i wsparcie w czasie studiów. Ponieważ wyjechałam z rodzinnego domu dostawałam od rodziców stałą kwotę na utrzymanie, co wystarczało mi na opłaty, jedzenie i książki. Jeśli chciałam sobie poszaleć dorabiałam korepetycjami. Nie pracowałam w wakacje, bo nie było takiej potrzeby, w wakacje szlifowałam języki obce. Rodzice pomagali i pomagają w sytuacjach kryzysowych, dorzucą do jakiegoś sprzętu, żebyśmy mogli kupić coś lepszej klasy, dorzucą mi do studiów podyplomowych, czy specjalistycznego kursu. Żeby nie było niedomówień - nie wisimy na rodzicach finansowo.
      Dzięki wsparciu rodziców w czasie studiów mogłam skupić się na nauce, co teraz bardzo procentuje w moim życiu zawodowym. Przy okazji już na studiach nauczyłam się 'życia' i gospodarowania.

      Moi teściowie mieli zupełnie inne podejście - utrzymywali dzieci do skończenia szkoły średniej, potem choć nie wyrzucali z domu, wymagali określonych wpłat ' do budżetu'. Skończyło się to tym, że zarówno mąż, jak i szwagierka skończyli studia zaoczne, doświadczenia zawodowego za bardzo nie zdobyli w czasie studiów, nie znają języków obcych i naprawdę bardzo średnio sobie radzą zawodowo, życiowo też raczej średnio, bo szwagierka z mężem i dziećmi mieszka u teściów i nie ma zielonego pojęcia o prowadzeniu domu, mąż do dnia pierwszego ślubu mieszkał też z rodzicami, potem z pierwszą żoną, w końcu zamieszkaliśmy razem. ZERO umiejętności życiowych (planowanie, obowiązki domowe, gospodarowanie czasem i pieniędzmi, radzenia sobie z codziennymi problemami).
      Szwagierka po ślubie dostała działkę budowlaną, mąż przy okazji pierwszego ślubu kawalerkę (z której i tak połowę musiał oddać ex).

      Reasumując - dzieciom trzeba dać wędkę - zapewnić wykształcenie i wykształcić w nich umiejętności życiowe. W przypadku zakrętu można łatwo stracić dom, samochód, pieniądze, ale wiedzy raczej nie odbierze nikt (poza ciężką chorobą).
      • agattka_84 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 13:12

        > Szwagierka po ślubie dostała działkę budowlaną, mąż przy okazji pierwszego ślub
        > u kawalerkę (z której i tak połowę musiał oddać ex).

        I tutaj jest nauka dla rodziców chcących przekazać swoim dzieciom mieszkanie - mieszkanie przekazujemy PRZED ślubem, a jeśli po ślubie, to z wyraźnym wskazaniem w akcie darowizny, że mieszkanie idzie do MAJĄTKU OSOBISTEGO syna / córki.
        • lolka.77 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 14:21
          Ja zdecydowanie opcja pierwsza.
          Oczywiście jak będzie mi zbywało to dołożę do mieszkania ale to już nie kosztem jakichś specjalnych wyrzeczeń. I na pewno nie pod presją bo inni dostali, a ja nie.
          Oczywiście, jeśli córka będzie chciała, to będzie mogła ze mną pracować, a w przyszłości przejąć firmę, ale to na zasadzie prawdziwej współpracy, a nie tylko figuranctwa.

          W moim środowisku jest akurat sporo trzydziestolatków, którzy z rodzinami żyją na koszt rodziców (chociaż "kieszonkowe" dostają nie małe, to i tak im się rozchodzi) i w życiu nie chciałabym dopuścić, żeby moje było w takiej sytuacji.
          Bo rodziców kiedyś zabraknie, a takie pasożyty raczej do samodzielnego życia nie przyuczone.
      • martamamafilipa Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 14:38
        ja od rodziców dostałam ogromne wsparcie pomagali w edukacji oraz kupili mi mieszkanie do tej pory wiem że jeśli załszaby potrzeba pomogli by mi zawsze. Chciałabym aby mój syn tez zawsze mógł liczyć na mnie i męża. Mam nadzieję i zrobię wszystko żeby ułatwić mu start w dorosłe życie jest to ogromne ułatwienie dla młodych ludzi wiem to po sobie smile odkładamy dla synka pieniążki zarówno na edukację jak i na pierwsze własne mieszkanie
    • wuwujama Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 14:51
      Mam podobnie do zuzanna56, chcialabym corce dac wiecej, zwlaszcza ze jest jedynaczka, ale nie ma na to za bardzo szans. Sama wiem jak trudno jest w dzisiejszych czasach bez pomocy. Odkladamy od ok 2 lat 200 zl miesiecznie dla corki, co i tak po kilkunastu latach kiedy skonczy studia da za mala kwote zeby kupic choc kawalerke. Dlatego dobre wyksztalcenie corki jest dla mnie bardzo wazne, zreszta w rodzinie mojej i m to byly zawsze najwyzsze watrosci, bez tego trudno w zyciu cos osiagnac. Pomoc w znalezieniu pracy - nie mamy takich mozliwosci. Pomoc w przyszlosci przy wnukach - jak najbardziej, bardzo bym chciala miec na to sily.
      • wuwujama Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 15:00
        Ja nie dostalam materialnie nic, oprocz niewielkiej kwoty od mamy na prezent slubny, na studiach utrzmywalam sie z renty po tacie i stypendium, w wakacje pracowalam, po studiach musialam radzic sobie sama. Meza na studiach utrzymywali rodzice z ktorymi mieszkal, dostal od nich nowy samochod i sfinansowali jego pierwszy slub (ja jestem druga zona), po rozwodzie mieszkal z nimi, wiec nie musial wynajmowac. Nie bylo latwo, dlatego chcialabym dac corce wiecej.
    • joanna_poz Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 14:59
      sama "otrzymałam" od rodzicow wszelkie wsparcie, aby ukonczyc studia.
      z chwilą ich ukonczenia honorowo poczułam się do tego, aby nie brać już od nich zadnych pieniędzy i utrzymywac się samej, bo wystarczająco dużo mi juz dali.

      mam nadzieję, że syn podejdzie do sprawy równie honorowosmile
      zapewne jakoś mu pomożemy - ale raczej kupna mu mieszkania nie planuję.
      napewno też nie pozwole, abyśmy mieszkali razem z jego ewentualną przyszłą rodziną i nie piszę sie na pelnoetatowe bawienie wnukasmile
      • wiatro-dmorza Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 17:03
        O widzę, że i tutaj dyskusja ożywiona smile W sumie myślicie podobnie jak ja - utrzymujemy dorosłą córkę, aby mogła spokojnie dziennie studiować, podobnie będzie z synem, jeśli nie zechce studiować, nie będę naciskać, choć raczej tego nie przewiduję.
        Po studiach córka może z nami mieszkać, ale już jeśli załozy rodzinę - wolałabym nie. Jeśli będę mogła (odkładam na to) pomogę w zakupie pierwszego mieszkania

        Jednak na wspomnianym grillu jedna frakcja zarzucała drugiej, że 3 razy w roku na wczasy jeździ, zamiast na mieszkanie dla syna odkładać. Bo stać na zakup kawalerki po kilku latach byłoby i jednych i drugich - ale ci drudzy byli w tym roku w Alpach, Japonii i Egipcie, a ci pierwsi nigdzie.

        I jak tak sobie z m przemyśleliśmy, to bliżej nam do tych pierwszych, raczej coś dla dzieci odkładamy, niż na własne przyjemności wydajemy - sama nie wiem czy dobrze.
    • volta2 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 16:06
      my mamy dla dzieci mieszkanie już bez kredytu - pójdzie do sprzedaży i podziału kasy między ich obu albo zamieszkają tam razem w okresie studiów(2 lata różnicy) a potem pomyślimy jak to rozwiązać, ale na pewno dostaną tyle samo kasy z tego mieszkania.

      samochodów nie planujemy - sami lubimy zbiorkom mimo 2 aut, więc wiemy, że auto to raczej w dużym mieście żadna wygoda. jak poczują potrzebę to sobie sfinansują i zakup i potem utrzymanie.

      wnuki - w zależności od naszych planów, ale raczej jestem na tak, czyli weekendy, wieczory czy nagle zachorowania - pomogę, pełnoetatowo raczej nie, bo nie...(ale nie wykluczam że mi się nie zmieni), wakacje nad morzem - chętnie zabiorę, jeśli będę na chodzie.

      co do wykształcenia to już teraz sporo inwestujemy w ich naukę, ale oczywiście do matury - tak, jak najbardziej, zainteresowania i hobby w miarę akceptacji też finansować zamierzam(no ale jakby hobby był ścigacz i wyścigi na nielegalnych torach to nie sfinansuję), studia - teoretycznie tak, w praktyce - to wyjdzie w praniu.
      • verdana Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 16:48
        Nauka - tak, ale zgodnie z możliwosciami finansowymi. Rodzice nie musza się zarzynać na prywatne szkoły, choć na naukę językow czy na konieczne korepetycje z jakiegoś przedmiotu, jeśli dziecko chce się uczyć, a z czymś sobie nie radzi, albo chciałoby się lepiej przygotować do egzaminu - już tak.
        Po studiach wszystko zalezy od możliwosci. Jestem za pomocą w kupieniu mieszkania, jesli rodzicow na to stać, ale na pewno nie jest to obowiązek. My zdecydowalismy się nie eymieniać mieszkania na większe, tylko kupić synowi kawalerkę. Córka dostała kawalerkę głównie ze spadkowych pieniędzy poc iotce. Ale czy starczy nam na trzecią - już nie wiem i jesli nie, nie uważam, abym byla zobowiazana do jej kupienia.
        samochodu nie mam zamiaru kupować, sama tez nie mam. W dużym miescie nie jest konieczny.
        W ogóle pomoc po studiach jest tylko dobrą wola rodziców, wymagać jej nie można. Z drugiej strony jesli rodziców stać i chcą pomoc - nie uwazam, aby przyjmowanie takiej pomocy było niehonorowe. No, chyba , że to jest po prostu życie na koszt rodziny.
        • gwiazdeczka-z-nieba Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 17:08
          verdana, nie wiem, czy dobrze rozumiem: córka dostała kawalerkę, syn dostał/dostanie bo są na to środki, a piszesz, że nie wiesz czy na trzecią będzie Cię stać. Czyli masz jeszcze jedno dziecko, które nie dostanie mieszkania, w przeciwieństwie do dwójki swojego rodzeństwa?
          • verdana Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 17:16
            Tak, nie jest to wykluczone. Podobnie jak córka dostała kawalerkę cudem, wiedziała dobrze,z ę raczej nie ma na nią szans. I wiesz co? Najmlodszy, uprzedzony o takiej mozliwosci, wie, ze jest nam przykro, ze nie mozemy go zapewnić,z e tez dostanie wykazał pełne zrozumienie dla sytuacji. Podobnie jak wczesniej córka, która nie zgłaszała cienia pretensji, ze tak się ułożyło.
            Zapytany syn stwierdził, ze nie jest idiotą i rozumie, że tłoczenie się w piatkę w trzech pokojach w imię sprawiedliwosci nikomu nie wyjdzie na dobre.
            • agattka_84 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 17:30

              A nie byłoby bardziej sprawiedliwie podzielić kasę ze sprzedaży obu kawalerek pomiędzy trójkę dzieci?

              Mój mąż od swoich rodziców nigdy nic nie dostał, bo "jest najstarszy i sobie poradzi", a jego rodzeństwu sfinansowano wesela i kawalerki. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie i stwierdził, że nigdy nie dopuści do takiej niesprawiedliwości wobec naszych dzieci (jeśli oczywiście będzie więcej niż jedno).
              • myszmusia Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 17:50
                agattka_84 napisała:

                >
                > A nie byłoby bardziej sprawiedliwie podzielić kasę ze sprzedaży obu kawalerek p
                > omiędzy trójkę dzieci?

                tez tak uwazam, ze to byłob ysprawiedliwiej niezaleznie od tego co teraz mówi najmłodszy.



                >
                > Mój mąż od swoich rodziców nigdy nic nie dostał, bo "jest najstarszy i sobie po
                > radzi", a jego rodzeństwu sfinansowano wesela i kawalerki. Rozmawialiśmy o tym
                > wielokrotnie i stwierdził, że nigdy nie dopuści do takiej niesprawiedliwości wo
                > bec naszych dzieci (jeśli oczywiście będzie więcej niż jedno).

                my obydwoje z męzem nie dostalismy NIC . NAsza córka na miare mozliwosci dostanie to co bedziemy w stanie dac. Jest jedna (zreszta 100% świadoma decyzja,ze ma byc jedynaczka)- tego typu problemów i dylematów jak wyzej nie bedzie
                • verdana Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 19:17
                  Jakich dwóch kawalerek? Przecież my ich nie mieliśmy, tylko kupilismy dla doroslych dzieci. na pewno byloby dobrze dla ich braterskiej miłości, gdyby po paru latach powiedzieć - teraz się wyprowadzacie, a kawalerki sprzedajemy. Czy raczej zaczekać aż najmlodszy dorosnie do wyprowadzki i wtedy będzie się mogło wyprowadzić dwoje starszych - najstarszy kolo trzydziestki. Do tego czasu niech sobie pomieszkają w jednym pokoju 12 m kw.
                  Tak, tak byloby bardzo sprawiedliwie. I rozsadnie. Lepiej, aby nikt nic nie miał i aby najmlodszy nigdy nie mieszkał we własnym pokoju, niż żeby bylo niesprawiedliwie.
                  Sprawiedliwie trzeba dzielić miłość. I pomoc, gdy jest konieczna. A dzieciom dawać to, czego aktualnie potrzebują, nie pozbawiajac starszych możliwości załozenia rodziny, póki nie doroście mlodszy o kilkanaście lat braciszek...
                  Niesprawiedliwie bedzie też, jesli zaplacę najmlodszemu za studia, chociaż córka studiowała bezplatnie? Dla pełniej równości niech nie studiuje, jak sie na Uniwersytet nie dostanie. jak równość, to równość.
                  • kamooola Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 20:59
                    Hehe, dobre.
                    Verdano, zgadzam się w 100 %.
                    Nie cierpię "sparwiedliwego" dawania w sensie, że każdemu to samo i koniecznie po równo.

                    Świetnie byłoby wychować dzieci w taki sposób, aby chciały dobrze dla siebie i rodzeństwa i rozumiały, że sprawiedliwie to niekoniecznie po równo. Raczej wg potrzeb, możliwości itd.
                    Twoje chyba rozumieją smile
                    • agattka_84 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 21:40
                      > Świetnie byłoby wychować dzieci w taki sposób, aby chciały dobrze dla siebie i
                      > rodzeństwa i rozumiały, że sprawiedliwie to niekoniecznie po równo. Raczej wg p
                      > otrzeb, możliwości itd.

                      I naprawdę uważasz, że sfinansowania dwójce dzieci wesela i mieszkania, a trzeciemu nie ("bo jest najstarszy i sobie poradzi") jest przejawem sprawiedliwości? Mieszkania były zakupione jeszcze w trakcie studiów, śluby cała trójka brała świeżo po studiach, więc raczej trudno tu mówić o różnych potrzebach i możliwościach.
                      • kamooola Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 22:10
                        > I naprawdę uważasz, że sfinansowania dwójce dzieci wesela i mieszkania, a trzec
                        > iemu nie ("bo jest najstarszy i sobie poradzi") jest przejawem sprawiedliwości?
                        > Mieszkania były zakupione jeszcze w trakcie studiów, śluby cała trójka brała ś
                        > wieżo po studiach, więc raczej trudno tu mówić o różnych potrzebach i możliwośc
                        > iach.

                        Ale ja się w ogóle nie odnosiłam do opisywanej przez Ciebie sytuacji!
                        To, co mnie denerwuje, to kwestionowanie rozwiązania, które jest OK (tak jak u Verdany), bo sprawiedliwiej byłoby gdyby dostali po równo.
                        Nie twierdzę, że dzielenie po równo jest z zasady złe!
                        Często jednak cała rodzina wychodzi na tym lepiej (szczególnie kiedy nie ma kokosów) jeśli nie trzyma się sztywno ustalonych zasad dzielenia, a rodzice dają tyle ile w danym momencie mogą tym dzieciom które akurat potrzebują.
                        I strasznie to miłe, jeśli rodzeństwo to rozumie, bo się lubi, chce dla siebie dobrze itp. itd.
                        I przedkłada to nad: "A dla mnie?"

                  • agattka_84 Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 21:38
                    Ok, duże różnice wieku między dziećmi w jakiś sposób uzasadniają Waszą postawę.

                    Natomiast w przypadku mojego męża różnice wieku między dziećmi są minimalne (1-2 lata), więc akurat ich postawę uważam za niesprawiedliwą.
                  • volta2 Re: posag dla dzieci :) 14.05.11, 08:19
                    na ten moment rozwiązanie jakie masz jest idealne, niemniej jednak nie jest sprawiedliwe na przyszłość, co by syn najmłodswzy nie mówił(zresztą co ma ci powiedzieć?- jest dobrym kochającym synem i nie chce cię stawiać w sytuacji bez wyjścia)

                    ale twoje rozwiązanie nie jest dobre, co byś nie mówiłą, rozkładasz ręce bo dla najmłodszego nie starczy?
                    i twoje dzieci też przyjmują tą sytuację nie czując, że najmłodszy będzie zrobiony w bambuko?

                    oczywiście być może synowi coś tam zostwawicie "w spadku" po sobie - nie dzieląc już między dwójkę pozostałych, wtedy rozumiem wasze podejście.
                    rozumiem chęć niezmieniania mieszkania na większe a w zamian kupno kawalerki dla obecnie dużego syna - podkreślam, na dziś rozwiązanie idealne, ale jak tak to zostawisz na zawsze, mogą pojawić się żale - może nie do ciebie, ale do rodzeństwa, że tak po prostu wzięło co dawali a za nim nikt się nie ujął.

                    mój ojciec też jest najmłodszy - dla niego też już "nie starczyło", nieważne że starszy był tylko starszy o 17 minut, no reszta to już powyżej 10 lat różnicy.
                    dobił do pozostałych z majątkiem swoją ciężką pracą i idziś nie powodzi mu się gorzej niż pozostałym, ale całe lata miał żal - jak żyli rodzice to do nich(niewypowiedziany oczywiście), a jak ich zabrakło to jakoś tak nagle rozluźnił kontakty z bliźniakiem.(to taki nieuświadomiony żal, jak sądzę)
                    • gwiazdeczka-z-nieba Re: posag dla dzieci :) 14.05.11, 13:10
                      przez kilkanaście lat, wiele może się wydarzyć, zarówno jeśli chodzi o sytuację na rynku mieszkaniowym, jak i jeśli chodzi o finanse rodziny.
                      Można pomóc inaczej, niekoniecznie kupując kawalerkę. może np syn będzie chciał raczej np rozkręcić własną firmę, albo ożeni się z dziewczyną posiadającą dom do remontu i będzie potrzebował raczej pomocy przy tym remoncie. albo np zostanie księdzem i nie będzie potrzebował mieszkania wcale.
                      Można również rozważyć np zamianę mieszkania obecnego na dwa mniejsze?
                      Wydaje mi się, że za wcześnie decydować o tym w jaka pomoc będzie potrzebna i uzasadniona dla syna za kilkanaście lat.
                      Verdana nie powiedziała, że nie pomoże najmłodszemu. Myślę, że najmłodszy również może liczyć na nie mniejszą pomoc, ale nie koniecznie w takiej samej formie jak starsze dzieci.
    • aleksandrah Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 21:04
      proponuję model 3 smile
      Utrzymanie, wyżywienie, mieszkanie, różnie pojęte atrakcje do 18 roku życia.
      Po 18stce nasz "malec" powinien podjąć pracę, która zapewni mu pieniądze na własne potrzeby (kino, nowy telefon, wypad ze znajomymi do pubu, na narty, nad morze) mieszkanie, wyżywienie, potrzeby szkolne/studencki nadal w gestii rodziców.
      Po skończeniu studiów – NIC!!! - żadnej pomocy ze strony rodziców, żadnych pieniędzy, mieszkań, samochodów i innych dóbr na które nasz potomek powinien zarobić własną głową i rękami !!!
      • el-an Re: posag dla dzieci :) 13.05.11, 22:08
        Oczywiści studia i nauka – TAK. Aktualnie to przerabiam.
        Po studiach – starsza córka jest rok po studiach, pomogłam jej, bo dostała pracę za granicą i wyjechała. Podsumowałam wtedy wydatki „wyjazdowe”, wyszło 24 tys. Teraz utrzymuje się sama, choć chętnie zapłaciłabym np. za bilet do domu. Gdy wróci za 3 lata, a mam nadzieję, że wróci, może mieszkać w domu, mam nadzieję, że nadal będę pracować i nie będzie konieczności dokładania się, ale przecież życie się różnie plecie. Na studiach nie pracowała, płaciłam za języki, ciuchy, książki, wyjazdy. Gdy będzie mieć dzieci, chętnie pomogę, pewnie tylko częściowo, ale myślę, że chętnie wezmę wnuki na weekend, kawałek wakacji, wieczory, żeby młodzi sobie odpoczęli czy gdzieś razem pojechali. Z młodszą córką pewnie będzie podobnie.
        Co do wydatków na siebie, zamiast na dorosłe dzieci – niektórzy niespecjalnie lubią dalekie podróże, czyli drogie hobby. Może być książka albo płyta.
        Chyba najtrudniej jest, jak młodzi mają b. ciężko i własne dziecko pracuje, oszczędza, dorabia, a np. zięć „ciągle nie może znaleźć pracy”. Taka sytuacja jest opisana w ostatnim DF. I wtedy pomagać, czy niech się weźmie do roboty?
    • black_halo Re: posag dla dzieci :) 14.05.11, 10:08
      Dostalam od rodzicow 3 tys po studiach, kiedy wyjezdzalam za granice, mialam kolejne parenascie tysiecy wlasnych oszczednosci - pracowalam na studiach w roznych miejscach: na ostatnim semestrze etat a wczesniej kelnerka, barmanka, opiekunka do dzieci, korepetycje ... stypendium - uzbieralo sie.

      Powiem szczerze, ze jesli bede miala wlasne dzieci to nie widze powodu, zeby im kupowac mieszkanie. Mam 27 lat, pracuje, zarabiam, oszczedzam i za pare lat kupie wlasne. Mam tez glebokie przekonanie, ze rodzice po 23 latach wychowywania mnie maja tez prawo zeby tuz przed emerytura pouzywac troche zycia.
      • gk102 Re: posag dla dzieci :) 14.05.11, 12:35
        Chciałabym by moje dzieci prezentowały taką właśnie postawę, wtedy chętnie bym pomogłasmile
    • zonaniezona1 Re: pomoc - a nie posag! 14.05.11, 10:32
      Wykształcenie dziecku od rodziców się należy - i to żaden posag. Nawet prawo rodzinne gwarantuje dziecku pmoc od rodziców do 24 roku życia jeśli się uczy. Dla mnie to norma.
      Chciałabym, żeby dziecko mogło się usamodzielnić i jęli będe mogła pomogę mu kupić mieszkanie (np: kawalerkę). Chcę także żyć normalnie i nie tylko zbierać na moje dziecko. W pewnym wieku dziec ko musi się odpępowić - boolesne to pewnie bywa...(mnie to spotkało ...).
      Natomiast w razie jakiś sytuacji życiowych musi mieć świadomość ,ze jesteśmy rodziną i musimy sobie pomagać !
    • mysterious1988 sytuacja odwrotna 14.05.11, 11:09
      nie mam swoich dzieci i nie przewiduje ich posiadania. smile

      Niemniej jednak gdybym je mial, to staralbym sie zapewnic im solidne wyksztalcenie. jesli zas chodzi o inne wydatki, to na pewno zalezaloby to od moich mozliwosci finansowych.

      Moi rodzice praktycznie wcale mi nie pomogli, od ukonczenia liceum praktycznie caly czas pracuje studiujac zaocznie. obecnie zarabiam prawie 5 razy wiecej miesiecznie niz moi rodzice.

      czasami mam wrazenie, ze to oni oczekuja mojej pomocy. czesto czuje wyrzuty sumienia, ze wydaje swoje pieniadze na przyjemnosci (np. na ksiazki warte 200-500zl), a dla nich to sporo pieniedzy.

      Czy powinienem zaczac odmawiac sobie i pomagac rodzicom, ktorzy zyja na skraju ubostwa? Oczywiscie nie gloduja, ale ledwo lacza koniec z koncem.
      • myszmusia Re: sytuacja odwrotna 14.05.11, 12:10
        > Czy powinienem zaczac odmawiac sobie i pomagac rodzicom, ktorzy zyja na skraju
        > ubostwa? Oczywiscie nie gloduja, ale ledwo lacza koniec z koncem.

        nie wiem jak w tym wypadku, ale nie kazdemu nalezy sie pomoc tylko z racji bycia rodzicem. Tak jak nie nalezy sie "z definicji" szacunek, czy miłosc ogólnie pojeta. Na konkretne traktowanie niestety trzeba sobie zasłuzyc
      • nvv Re: sytuacja odwrotna 14.05.11, 12:51
        > Czy powinienem zaczac odmawiac sobie i pomagac rodzicom, ktorzy zyja na skraju
        > ubostwa?

        Wg mnie tak, choć oczywiście dużo zależy od indywidualnej sytuacji. Może nie tyle odmawiać sobie wszystkich przyjemności, co wspomóc rodziców zamiast np. co drugą ekstrawagancką przyjemnością.
        Wg mnie, jak już ktoś napisał w tym wątku, rodzina wzajemnie powinna się wspierać i sam rodzaj relacji (rodzic-dziecko, brak-siostra, itp.) jest wg mnie drugorzędny: pierwszorzędne uważam wspieranie się nawzajem wśród ludzi sobie bliskich.

        Jeśli w mojej rodzinie rodzice, siostra, lub ktoś inni bliski ledwo wiązałby koniec-z-końcem, a ja wydawałbym dużo na ekstrawaganckie przyjemności i w ogóle takiej osobie nie pomagał (o ile nie zasłużyłaby sobie na to w jakiś szczególny sposób), to spaliłbym się ze wstydu już nawet przed samym sobą, a te przyjemności nie cieszyłyby mnie. No ale to ja, nie mówię że to jedynie słuszne, ale chyba jednak z moralnego punktu widzenia osoby bliskie powinny się choć trochę wspierać, móc na siebie liczyć.

        Wg mnie nie można też winić rodziców za brak pomocy jeśli nie mieli zbytnio takiej możliwości (np. z powodów niskich zarobków, choroby, itp.). Wg mnie ważniejsze są w tym przypadku intencje, emocje, uczucia, niż pieniądze-które-można-mieć-lub-nie-mieć czasem nie z własnej winy, ale z powodu m.in. przeciwności losowych.
      • wuwujama Re: sytuacja odwrotna 14.05.11, 18:56
        mysterious1988 napisał:

        >
        > Czy powinienem zaczac odmawiac sobie i pomagac rodzicom, ktorzy zyja na skraju
        > ubostwa? Oczywiscie nie gloduja, ale ledwo lacza koniec z koncem.

        Z tego co napisales wynika ze nie musisz odmawiac sobie, zeby pomoc rodzicom, bo zarabiasz duzo. Dla ciebie kwota np 300 zl nie jest niczym wielkim a rodzicom na pewno sie przyda. Ja mysle ze jesli rodzice dali nam szczesliwe dziecinstwo, to my jestesmy zobowiazani im pomoc w trudnej sytuacji, a pieniadze to chyba najlatwiejszy sposob, wymagajacy najmniej zaangazowania.
        Z wlasnego doswiadczenia, wspomagam wspolnie z bratem nasza mame od lat, siostra pomaga fizycznie, mimo za cale zycie mama pracowala ma niska emeryture i trudno jest jej sie utrzymac. Dla mnie i brata nie jest to az tak duza kwota, po 150 zl, zebysmy musieli czegos istotnego odmawiac sobie czy naszym dzieciom. Mielismy wspaniale dziecinstwo, rodzice zawsze o nas dbali, dobrze nas wychowali, robili wszysko, zebysmy sie wyksztalcili, dali nam wszystko co najlepsze, mama nadal sie o nas troszczy, nie moze nam pomoc, ale wiem ze by chciala. Dlaczego mielibysmy jej nie pomoc?
      • mlodyniedowziecia Re: sytuacja odwrotna 14.05.11, 19:48
        Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytania. Jak różne są dzieci, tak różni rodzice.
        Piszesz "rodzice prawie wcale mi nie pomogli". Jeśli rodzice po prostu wypięli się na Ciebie po skończeniu liceum na zasadzie "masz maturę radź sobie sam, baba z wozu koniom lżej" to nie pomagałbym.
        Jeśli nie pomagali materialnie bo nie byli w stanie a teraz żyją na granicy ubóstwa, to pomagałbym nawet kosztem własnych potrzeb zwłaszcza, że nie masz i nie planujesz dzieci (więc pomagasz tylko swoim kosztem). Zresztą to nie tylko kwestia wyboru ale prawa rodzinnego.
        Poza tym myślę, że dla coraz starszych rodziców ważny jest po prostu kontakt z dzieckiem.
      • zonaniezona1 Re: sytuacja odwrotna 14.05.11, 20:49
        Dziwne pytanie...A jak uważasz?
        Moja mama, nie żyje na skraju ubóstwa, ale biorąc po uwagę, że żyje skromnie - czasem partycypuję jej duże wydatki - kuchnia gazowa ostatnio, lodówka itd
      • marta.uparta Re: sytuacja odwrotna 15.05.11, 23:42

        > Czy powinienem zaczac odmawiac sobie i pomagac rodzicom, ktorzy zyja na skraju
        > ubostwa? Oczywiscie nie gloduja, ale ledwo lacza koniec z koncem

        Trudno powiedziec, bo nie znam sytuacji, niemniej uważam, że nie zawsze i bezwzględnie nalezy wspierać osoby z najbliższej rodziny, bo ledwo wiążą koniec z końcem.
        Podam przykład taki: moja znajoma wyszła za mąż za faceta "obarczonego" rodziną - kompletnie niezaradni rodzice i dwóch młodszych, ale już dorosłych braci. Dopóki facet był bez kobiety odgrywał właściwie rolę głowy rodziny - już jako przedsiębiorczy nastolatek pracował, uczył się i następnie skończył dobre studia, cały czas wspierając finansowo rodziców, bo ojcu nie chciało się podjąc regularnej pracy (pracował sporadycznie mimo iź był dobrym fachowcem). Natomiast jego matka mimo niewielkich dochodów trwoniła pieniądze na bzdury.
        Jak facet związał się z moją znajomą, pomoc finansowa dla rodziny trwała nadal i były to naprawdę spore kwoty, sięgające 2-3 tys miesięcznie. A moja znajoma wcale nie miała ochoty odmawiac sobie wszystkiego, żeby zostały zaspokojone potrzeby rodziny jej przyszłego męża. Trafiło ją, jak facet zapłacił zaległe rachunki za prąd na 1000 przeszło złotych, a na następny dzień mama faceta pochwaliła się, jakie buty kupiła dla młodszych synów, po 300 zł każde.
        Odbyła się poważna rozmowa i pomoc się skończyła, znajoma podejrzewa, że po cichu nadal jej mąz wspiera matkę, ale już na pewno niższymi kwotami. Ale dzięki temu mogli zdecydować się na kredyt na mieszkanie, chociaż wiadomo, kto jest najgorsza synową na świecie.
    • mysz0lec Re: posag dla dzieci :) 15.05.11, 07:46
      Wykształcenie tak, ale niekoniecznie wykształcenie bezrobotnego magistra, który nie pójdzie pracować byle gdzie, bo przecież jest po studiach. Niech to będzie zawód technika. Ale niech to będzie przydatne w życiu. Ale mieszkanie kilka lat z rodzicami po studiach? Studia kończy się mając 25 lat, to te kilka lat to do 30-stki? Nie jestem za kupowaniem wszystkiego dorosłym dzieciom, bo trzeba na stare lata mieć coś również na swoje przyjemności.

      Mi rodzice zapewnili studia, ale po drugim roku wyszłam za mąż i wyprowadziłam się od nich, utrzymywałam się sama. Nie kupowali mi mieszkania, nawet bym nie przyjęła tak drogiego prezentu, posady nie załatwili, dostałam od taty samochód, 10 letnie seicento, bo kupił z salonu nówkę i szkoda było mu sprzedać za 3500.

      > Nadwyżki finansowe mają i jedni i drudzy, tylko pierwsi wydają je na podróże i
      > własne przyjemności - drudzy składają dla dzieci.

      Moim zdaniem dobrze robią ci pierwsi. Moi rodzice też tak robią i ja tez tak kiedyś ( o ile będe miała dzieci) zamierzam robic. Czemu nie można pomyśleć w koncu o sobie? Ja się cieszę, ze moi rodzice sobie jeżdżą, są zadowoleni z życia i pogodni, a nie zrzędzą...
      • hruka Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 12:00
        mysz0lec napisała:
        . Czemu nie można pomyśleć w kon
        > cu o sobie? Ja się cieszę, ze moi rodzice sobie jeżdżą, są zadowoleni z życia i
        > pogodni, a nie zrzędzą...

        moze dlatego, ze wydali na siwat dzieci, za ktore odpowiadają-dluzej niz do 30 r.z, bo do swoje smeirci. I gdy dziecko nie ma mieskzania, albo jest zakredytowane, to do cholery, wydawanie przez starych na podroze jakos sie z tym gryzie, co nie?
        • zuzanna56 Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 13:00

          hruka napisała:
          >
          > moze dlatego, ze wydali na siwat dzieci, za ktore odpowiadają-dluzej niz do 30
          > r.z, bo do swoje smeirci. I gdy dziecko nie ma mieskzania, albo jest zakredytow
          > ane, to do cholery, wydawanie przez starych na podroze jakos sie z tym gryzie,
          > co nie?

          Nie, nie gryzie się, moim zdaniem. Rozumiem pomoc po 24-26 roku życia, gdy dziecko (dorosłe dziecko) jest chore, ma jakieś problemy, przejściowo nie ma pracy itp, ale to jest dorosły człowiek. Jeśli rodzice wychowywali dziecko przez 24 lata, to wystarczy, nadchodzi czas aby dorosłe dziecko zaczęło samo zarabiać, a rodzice mają czas na odpoczynek, podróże, jeśli to akurat lubią, a nie pomoc 40 letniemu dziecku w spłacaniu kredytu.
          • zuzanna56 Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 13:01
            Od 21 roku życia radzę sobie sama i mam się dobrze smile
        • mlodyniedowziecia Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 16:17
          Trochę dziwny to pomysł, że rodzice odpowiadają za dzieci do swojej śmierci. Każdy dorosły odpowiada za siebie sam.
          To że wziął za dużo kredytów i jest zakredytowany to wynik jego wyboru. Konsekwencje ponosi sam. Jak nie ma mieszkania to kupuje lub wynajmuje. Wyboru dokonuje sam.
          Rodzice mogą co najwyżej pomóc, jeśli chcą.
        • mysz0lec Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 16:18
          > mysz0lec napisała:
          > . Czemu nie można pomyśleć w kon
          > > cu o sobie? Ja się cieszę, ze moi rodzice sobie jeżdżą, są zadowoleni z ż
          > ycia i
          > > pogodni, a nie zrzędzą...
          >
          > moze dlatego, ze wydali na siwat dzieci, za ktore odpowiadają-dluzej niz do 30
          > r.z, bo do swoje smeirci. I gdy dziecko nie ma mieskzania, albo jest zakredytow
          > ane, to do cholery, wydawanie przez starych na podroze jakos sie z tym gryzie,
          > co nie?

          O problemach w spłacie kredytu trzeba pomyśleć zanim ten kredyt się weźmie. nie rozumiem ludzi, którzy biorą kredyty na 200-metrowe domy, chociaż ledwo ich na to stać, ale przeciez rodzice pomoga... Otóż nie mają obowiązku pomagac. Bo niby czemu? Co innego jest choroba i brak funduszy na leki, a co innego spłacanie za dziecko kredytu na mieszkanie. Jak człowiek kończy studia to jest dorosły i sam musi o siebie zadbać. A najbardziej śmieszy mnie, gdy takie "dorosłe dziecko" zakłada rodzine i jego rodzice musza łożyc jeszcez na wnuka...
          • verdana Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 17:35
            Chociaż ja jestem z rodziny, ktora rzeczywiscie pomaga dzieciom az do emerytury, jestem zdania, ze jest to wyłącznie dobra wola, a nie obowiązek. Rodzic moze kupić dziecku kawalerkę, ale równie dobrze może za te pieniądze kupić sobie mercedesa, albo pojechać do Honolulu i absolutnie nie musi mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
        • ablims Re: posag dla dzieci :) 16.05.11, 22:15
          > moze dlatego, ze wydali na siwat dzieci, za ktore odpowiadają-dluzej niz do 30
          > r.z, bo do swoje smeirci. I gdy dziecko nie ma mieskzania, albo jest zakredytow
          > ane, to do cholery, wydawanie przez starych na podroze jakos sie z tym gryzie,
          > co nie?

          Osobiście jak bym takie coś usłyszał od mojego dziecka bym baaardzo mocno sie zastanowił czy mu pomóc. A napewno bym był wściekły jak śmiał w jakikolwiek sposów podejść do mnie w taki sposób. Długo bym nie pomagał...

          Dorosła osoba odpowiada za swoje czyny. Pomoc to jedyna dobra wola....
    • marta.uparta Re: posag dla dzieci :) 15.05.11, 23:20
      od urodzenia naszego syna (16 l) odkładamy co jakiś czas pieniądze na konto, które traktujemy jako taki posag, w założeniu maja być to pieniądze na studia (zakładamy, że wyjedzie studiowac do innego miasta, a to sa wyższe koszty niż na miejscu), Ale w syt. (odpukać) wyższej konieczności jesteśmy w stanie ruszyć je na inny cel. Jak urodziła się córka też jej założyliśmy takie konto.

      Nie sa to zakieś zawrotne kwoty, na mieszkanie na pewno nie starczy, ale zawsze na jakiś start. Może żeby jakiś np. biznes rozkręcić, jak dziecko będzie miało pomysł.

      Na pewno nie będziemy w stanie kupić dzieciom mieszkania, ale wykształć - wykształcimy. Dostaną od nas tyle, ile mniej więcej my z mężem od naszych rodziców.
      • hruka ludzie!!! 16.05.11, 11:58
        w dzisjeszych czasach 110% ma wyzsze wykszptlacenie
        a reszta go nie ma, bo ma orzeczony stopien niepelnosprawności....

        Wiec nie myslcie sloganami, stereotypowo i nie pitolcie o wyklsztceniu

        to co sie nie zmieni to uslugi fryzjerskie-ludziom zawsze beda rosnac wlosy i uslugi medyczne-bo ludzie sa smeirtelni, chorują i umierają

        Prawinkow mamy od gromna
        ograniczonych informatykow tez przybywa
        wojsko ograniczylo lcizbe przyjmowanych, bo jak wczesniej nikt nie chcial do niego isc, tak teraz do mundurowki, policji i strazy lecą tlumy (jedyne w miare stabilne i platne (PŁATNE) ZATRUDNIENIE..

        wIEC DAJCIE SPOKOJ Z TYM "Wykształcenie" W POSAGU...
        tO JAK DAWAC/ wychowuywac w WARTOSCIach , pt. miłość, dobrośc, piękno i uczynnośc..
        • naturella Re: ludzie!!! 17.05.11, 09:45
          Właśnie dlatego, że tyle ludzi ma wyższe wykształcenie, że powoli skończenie studiów staje się standardem, to ludzie z wykształceniem średnim itp są na starcie skazani na dużą trudność. choćby z tego względu warto studiować, bo nawet z wyższym wykształceniem ciężko jest się wybić - a bez wyższego jest to jeszcze trudniejsze.
          • joanna_poz Re: ludzie!!! 17.05.11, 10:54
            choćby z tego względu warto studiować, bo nawet z w
            > yższym wykształceniem ciężko jest się wybić - a bez wyższego jest to jeszcze tr
            > udniejsze.

            no niekoniecznie.
            czasem od wykształcenia wyższego (w "praniu" dość ogólnego, bez konkretnej wiedzy) w cenie jest konkretny fach, zdobyty w szkole średniej, zawodowej.
            ot chocby wspomniany wyżej fryzjersmile

            wolałabym, zeby moj syn byl mistrzem fryzjerstwa niż (bezrobotnym) magistrem po studiach humanistycznychwink
            • nela12 Re: ludzie!!! 17.05.11, 11:18
              Dokładnie,,,
              u nas w firmie szukają; tokarzy , spawaczy , ślusarzy
              na start dają im 3x więcej niż ja zarabiam,i co z tego ich po prostu brak!
              Szkoły zawodowe,takie z prawdziwego zdarzenia z przyszkolnym warsztatem-pozamykali- gdzie młodzi mieli praktyki po 2 lata,i mogli iść do pracy bo coś umieli,a kiedyś to po prostu najsłabsi/najgorsi uczniowie szli do tej zawodówki , lepsi do ogólniaka po którym nic dalej nie umieli.
              A podań o pracę ze studiami , językami mamy kilka segregatorów...
              • verdana Re: ludzie!!! 17.05.11, 16:07
                Tak, to prawda - na starcie czasem łatwiej bez wykształcenia.
                Tylko z czasem okazuje się,z e zawody dla ludzi bez wykształcenia wymagają siły. 50 letnia fryzjerka z trudem ustoi cały dzień, kolejki sa do młodszych i sprawniejszych, tokarz przestaje moc wyrabiać normę - a ich koledzy, z wyksztaceniem nie tylko spokojnie pracują dalej, ale częściej awansują - i w rezultacie zarabiają coraz lepiej.
    • ladyjm Re: posag dla dzieci :) 18.05.11, 11:43
      nie mam dzieci i ich nie planuje i szkoda, ze moi rodzice mnie nie "ustawili" sad
    • cruzbos Re: posag dla dzieci :) 18.05.11, 13:53
      Utrzymanie do czasu, gdy dziecko chce się uczyć i nie jest w stanie samo tego robić, oczywiście utrzymanie na takim poziomie na jaki stać moją rodzinę.
      Inwestowanie w wykształcenie, niekoniecznie pieniądze, ale swój czas i zaangażowanie.
      Pomoc przy kupnie mieszkania/samochodu, oczywiście taka na jaką będzie nas stać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka