Dodaj do ulubionych

Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie?

01.06.08, 21:21
Zainspirowal mnie watek ktory pojawil sie na stronie glownej na
temat-czego szkoda Wam wyrzucic. Mi szkoda wyrzucic doslownie
wszystkiego!Jak cos kupie-musze zuzyc do konca-paste do zebow
rozcinam nozyczkami zeby wyciagnac z tubki resztki-pomadki
rozkrecam....gazet nie wywalam wcale a jak juz kupuje to czytam od
deski do deski nawet to co mnie nie interesuje-bo przeciez za to
zaplacilam.To chyba choroba jakas?
Obserwuj wątek
    • konopielka80 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.06.08, 21:28
      Nie wyobrazam sobie czytania artykulow, ktore mnie zupelnie nie interesuja,
      tylko dlatego ze zaplacilam za gazete. Mam nawyk, ze tygodniki w tylu Newsweek,
      Angora, Polityka itp przegladam przed zakupem, gdyz czasem zdarzaja sie numery
      swietne a czasem tak slabe, ze interesuje mnie tylko kilka artykulow. I od tego
      uzalezaniam zakup.
      Poza tym swietnym pomyslem jest wymiana gazet ze znajomymi. Ja tak robie, oddaje
      kolezance wyzej wymienione tygodniki, ona mi oddaje jakies inne i w ten sposob
      mozna zaoszczedzic.
      Aha..oszczedzanie to jedno. Czasem jednak moze sie ono przeobrazic w skapstwo.
    • kaaarolinkaa Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.06.08, 21:28
      we wszystkim potrzebny jest umiar... nie nalezy wyrzucac np jedzenia
      którego kupiło sie za duzo ale nie nalezy takze wlasnie np. rozcinac
      tybki z pasta... wg. mnie to przegiecie i objaw skapstwa, nie
      gospodarnosci...
      • konopielka80 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.06.08, 21:37
        Ja tez nigdy nie rozcinam tubek ani nie rozkrecam pomadek.
        Tak samo nie rozcinam butelek po szamponach czy balsamach. Wydaje mi sie, ze to
        juz jest przegiecie. Nie lepiej postawic taka butelke do gory nogami na kilka
        godzin i poczekac az splynie?
        Aby wycisnac paste do konca wystarczy ja przeciagnac np. po kancie stolu i od
        razu spora czesc zawartosci wyjdzie.
      • nuova Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 09:28
        > nie nalezy takze wlasnie np. rozcinac
        > tybki z pasta... wg. mnie to przegiecie i objaw skapstwa, nie
        > gospodarnosci...

        Dlaczego objawem skąpstwa jest rozcinanie tubek, itp??

        To jest właśnie oznaka jak ktoś dba o swój portfel i że umie wykorzystać produkt
        do końca.
    • iberia.pl Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.06.08, 22:26
      etna222 napisała:

      > Zainspirowal mnie watek ktory pojawil sie na stronie glownej na
      > temat-czego szkoda Wam wyrzucic. Mi szkoda wyrzucic doslownie
      > wszystkiego!

      to sie nazywa syndrom "przydasie"....albo "chomik".

      >Jak cos kupie-musze zuzyc do konca-paste do zebow
      > rozcinam nozyczkami zeby wyciagnac z tubki resztki-pomadki
      > rozkrecam....

      krem owszem, pasty do zebow juz nie.

      >gazet nie wywalam wcale a jak juz kupuje to czytam od
      > deski do deski nawet to co mnie nie interesuje-bo przeciez za to
      > zaplacilam.To chyba choroba jakas?

      no faktycznie lekka przesada...
    • krzysztofsf Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.06.08, 22:36
      My w rodzinie mamy taki zart, co do nietrafionych zakupow "Jedz (nos, czy co tam pasuje) zaplacone!!!". Naturalnie nei oznacza to, ze delikwent musi skonsumowac do konca swoj nietrafiony wybor.

      Bez przesady, czytac na sile, bo kupione nietrafione...
      Albo kompletnie niepasujace ze smakiem czy gustami cokolwiek innego?

      Natomiast tak ogolnie uwazam, ze wiele opakowan jest (celowo?) tak skonstulowanych, ze czasem nawet sporo zakupionego artykuku pozostaje w srodku. Zeby starczylo na krocej?
      Razi mnie to nie tyle w kontekscie straty osobistej i koniecznosci kupowania nie z powodu zuzycia, a wyrzucenia niewykorzystanego, co w szerszym aspekcie.
      W wiekszej skali sa to setki ton niszczonej zywnosci. Szkoda...
    • gochalodz Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.06.08, 23:58
      A niby czemu nie rozcinać tubki?Pasty do zębów (dobre)tanie nie są,a po
      rozcięciu tubki okazuje się,że zostało tam np 1/5 opakowania!
      To samo z kremami.Jak kupuję drogie kremy to nie po to by wyrzucić połowę
      opakowania tylko po to by służyło dobrze i do końca!
      Nie lubię marnotrawienia czegokolwiek,bo ciężko na to zapracowałam!

      A gazet nie kupuję takich,które mnie nie interesująwink
      • konopielka80 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 01:43
        Akurat drogie kremy, ktore mam sa w sloiczkach, wiec nie musze ich rozcinac. Ale
        gdybym miala taki kremik w tubce i kosztowalby majatek, to pewnie bym rozcielawink
        Jeszcze jedno. Staram sie niepotrzebne rzeczy, ktore sa jeszcze w dorbym stanie
        sprzedawac na Allegro. Glownie mowie o ksiazkach, plytach, rzadziej odziezy.
      • e.milia Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 08:55
        No właśnie, często w opakowaniu od kremu do rąk, pasty do zębów, balsamu zostaje
        niewykorzystana 1/5 opakowania. Ja czasem rozcinam, a czasami nie. (chociaż
        rozcinam głównie wtedy, jak mi sie dany kosmetyk skończy, a nie mam w domu
        drugiego i potrzebuję, albo jak coś było drogie)
    • nuova Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 09:39
      Dla mnie nierozcięta tubka/butelka to jak wyrzucanie nie tylko pieniążków, ale
      też pełnowartościowego produktu, więc rozcinam smile Rozcinam kremy, pastę d/zębów,
      peeling, szampony, żel p/prysznic, itp (nie wystarczy postawić butelki do góry
      nogami, bo czasem konststencja produktu jest tak gęsta, że produkt osiada na
      ściankach - więc zostaje w opakowaniu). Czasem przepłukuje wodą: butelki po
      szamponie, żelu w czasie prysznica i zużywam produkt do końca.

      Szminek nie rozkręcam, może dlatego, że nie używam. Jedynie pomadki ochronne ->
      te z kolei wykańczam w domu na noc wydłubując paluszkiem.
      Błyszczyków już nie rozcinam, bo to wielki dyskomfort dla mnie.

      Z tymi gazetami to lekka przesada - dla mnie startą czasu CZYLI JEGO
      MARNOTRAWSTWEM jest czytanie tego, co mnie nie interesuje.
      Z resztą ja wogóle nie kupuję gazet.

      Czego nie wyrzucam zanim się nie znosi, to buty i odzież: buty muszą się
      rozlecieć to wtedy lądują w koszu, a odzież to samo. Z tym, że o obie dbam
      bardzo, żeby służyły jak najdłużej.
      • serendepity Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 11:21
        Ja rozcinam kremy, bo naprawde sporo zostaje w opakowaniach, a nie da sie
        wycisnac. Np rozciety krem do rak sluzy mi zwykle przez tydzien, wiec nie widze
        powodu, zeby go wyrzucac nie zuzytego do konca.

        Szampony przeplukuje woda przed wywaleniem i zuzywam do konca.

        Jedzenia nie wyrzucam, bo nie kupuje nadmiaru. Nie znosze marnotrastwa.
        • konopielka80 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 12:11
          Ja tez przeplukuje woda zele pod prysznic, szampony i plyny do naczyn. Czasem sa
          tak geste ze nie splywaja , gdy sie je postawi do gory nogami. Taki rozwodniony
          plyn do naczyn spokojnie starcza jeszcze na kilka razy.
          Nie wyrzucam tez zuzywtych baterii, tylko je ponownie laduje.
          • cornerek Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.12.14, 20:24
            Na baterie uważaj, bo możesz doprowadzić do wybuchu albo rozszczelnienia - jeśli baterie nie są przeznaczone do ponownego ładowania.
      • nuova Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 24.06.08, 12:38
        > Błyszczyków już nie rozcinam, bo to wielki dyskomfort dla mnie.

        Ale jednak rozcięłam, z ciekawości, została mi tam 1/5... Ciżęko go używać w
        terenie, a w domu nie ma sensu malować ust uncertain
    • hala24_2 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 15:32
      Jeśli chodzi o chemie to raczej rozcinam lub płukam co się da,
      gorzej u mnie ostatnio z żywnością zaczełam wyrzucać troszke gotuje
      na zapas np zapomne zamrozić lub nie mamy na to ochoty i tak po 3
      dniach ląduje w koszu.
      Jeśli ktoś ma jakiś dobry sposób na niewyrzucanie żywności to
      poprosze o podpowiedz czytałam "w mojej kuchni nic się nie marnuje"
      jednak u mnie ostatnio dość sporo się marnuje sad, nie kupuje na
      zapas wiec to co się marnuje to np gotowany ryż, makaron, jakiś sos
      lub zupa.
      • beatrix_75 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 15:41
        mam to samo ..jedyne co mi przychodzsi do głowy to gotowac raczej za
        malo , niz za duzo .
        Kiedys poprosilam tesciowa ,zby ugotowala nam ziemniaki ...
        przychodze - a tam 6 nie -za duzych zieniaczow ...w sumei okazało
        sie ,ze to wystarczyło wink, mówiła mi potem ze ona tak gotuje , bo
        zawsze jej zostawalo 2 ziemniaczki i to ja wkurzalo .
        • nuova Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.06.08, 18:28
          U mnie zanim ktoś zabiera sie za gotowanie obiadu, pada pytanie: "ile każdy zje
          ziemniaków/ryżu/makaronu?" i tyleż gotujemy smile Nic prostszego - zapytać
          delikwenta ile zje!
      • marta_pl69 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 12.09.08, 10:25
        Zeby nie wyrzucac ugotowanego ryzu lub makaronu,mozna go zamrozic.
        Ja zawsze gotuje specjalnie duzo makaronu (ryzu) i reszte zamrazam w
        woreczkach.Wtedy jak gotuje nastepnym razem zupe,to tylko zalewam w
        misce zamrozony makaron wrzatkiem i odcedzam-tym sposobem mam gotowy
        w 3 minuty-dodlownie jak goracy kubek smile
        Robie tez tak z sosem do spaghetti-wtedy jest awaryjny obiad w 5
        minut,albo kolacja-sos do mikrofalowki i makaron z zamrazalnika.
        Szczerze mowiac robie to bardziej z oszczednosci czasu, a nie
        pieniedzy,chociaz teraz pomyslalam,ze w ten sposob oszczedza sie tez
        gaz(prad) jak gotuje sie wieksza ilosc na raz-na jednym ogniusmile
    • iwoniaw Rozróżnijmy jednak 03.06.08, 13:21
      - co innego nie kupowanie niepotrzebnych rzeczy czy nadmiaru żywności, a
      zakupionych zużywanie do końca (nawet rozcinając tubki), a co innego gromadzenie
      i nie wyrzucanie starych gazet, opakowań...
      • mgieuka Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 24.06.08, 11:58
        Rozciecie tubki z pastą byłoby przegięciem? Przegięciem , a dokładniej
        marnotrawstwem dla mnie jest wyrzucanie gdy na dnie jest jeszcze trochę
        produktu. Nie rozcinam pasty ale bardzo mocno wyciskamy do końca. Zdarza mi się
        rozciąć kosmetyk w tubie, np krem do rąk lub podkład. Zapłaciłam za to więc nie
        wyrzucę tylko dlatego, że nie da się go wycisnać. Gazety czyta cała moja
        rodzina, ale niektóre kolekcjonujemy ,taki np National Geographic. Inne oddaję
        albo do biblioteki albo znajomemu, który natomiast zawozi do polskiej rodziny
        na Ukrainę.
        I nigdy nie znosiłam wyrzucania jedzenia. U mnie w domu też jest taki żart: jedz
        zapłaconesmile Staram się nie dopuścić do tego ale czasami zdarza się, że coś
        zepsuje się i musze wyrzucić.
        • marzeka1 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 26.06.08, 12:05
          1. Nie znoszę marnotrawstwa (szczególnie gdy chodzi o jedzenie!).
          2. Nie znoszę "przydasi"- ponieważ źle czuję się w zagraconych pomieszczeniach bezwzględnie wyrzucam to, co już niepotrzebne (znoszne ubrania, stare gazety, kurzołapy)-2 razy do roku robię generalny przegląd, wyrzucam i....od razu mi leiej.
          • exotique Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 27.06.08, 11:13
            nie rozcinam zeli pod prysznic, szamponow czy odzywek. Wyplukuje
            woda i nie strasza takie porozcinane opakowania w lazience czy w
            kuchni. Jedzenie- nie kupuje na promocjach, gdzie niby mozna
            przyoszczedzic, ale produkty maja 2 dni przydatnosci. I wtedy albo
            trzeba sie tym zapychac, albo sie wyrzuca. No chyba ze sa to
            produkty, ktore mozna zamrozic.
            Kremy mam w sloiczkach wiec nic nie zostaje. Szminki- jak sie koncza
            to wyrzucam- glownie dlatego, ze malowanie ust w domu mnie nie
            kreci, a szminka nie ma 10 lat przydatnosci. Nie wyrzucam gazet-
            puszczam je w obieg- mam kolezanki, ktore sobie nie kupuja
            magazynow, bo ich nie stac, a moga sobie poczytac.
            Nie wyrzucam skorkowanych win- na ich bazie wychodza dobre sosy do
            mies- mozna zamrozic w woreczkach do lodu, czy malych pojemnikach.
            Zupy tez mroze.
    • sarunia21 dla mnie to chore...troche, rozcinanie pasty itp.. 03.09.08, 22:59
      staram sie osatnio oszczedzac ale bez przesady...
      • kreatywni Re: dla mnie to chore...troche, rozcinanie pasty 04.09.08, 08:42
        Rozcinam. I wcale nie uważam się za oszczędną.
      • isia2711 Re: dla mnie to chore...troche, rozcinanie pasty 04.09.08, 11:12

        To wszystko kwestia odpowiedniej motywacji smile
        Dla mnie tez rozcinanie pasty ze wzgledu na oszczednosc pieniedzy
        wydawala sie co najmniej... khm... dziwna wink Ale jak sobie
        uswiadomilam, ze to tez oszczednosc zasobow i robie to jako
        dzialanie proekologiczne - od razu lepiej smile
        • beatrix_75 nikt ci tak nie kaze robic :-) 04.09.08, 11:22
          kazdy orze - jak moze smile
          jedni oszczędzają tylko troche inni na maxa - jesli uważasz ze to
          przesada - to tak nie rob - ale nie oceniaj ...
          • sarunia21 no wiem ze nie trzeba ale autorka sama zapytała 04.09.08, 18:20
            czy to nie choroba? no wiec wyraziłam zdanie ...nie potepiam ale dla
            mnie akurat troche dziwne...
            • beatrix_75 Re: no wiem ze nie trzeba ale autorka sama zapyta 12.09.08, 10:54
              akurat - ' wyciskanie do ostatniej kropelki " to odbieram w
              kategorii - konsekwencji swojego działania ...nie choroby

              nie zrozum mnie zle - ja tez nie jestem super- oszczędzająca .
              Jak cos budzi moja niechęc - to tego nie robie ...
    • rydzyna1213 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 14.09.08, 19:45
      Z tą gazeta to przesada, bo jesli czytasz, to co Cie nie interesuje to chyba tracisz czas, a to już oszczędzanie nie jest smile)))
      ostatnio zauważyłam, jak cenny jest czas i jego marnotrawienie tez jest rozrzutnościa. Albo brak czasu na rozrywke: przemęczony = niewydolny. Trzeba umiejetnie odpoczywać, według mnie to sztuka.
      • angelaxyz84 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 14.09.08, 23:08
        Mój ojciec zawsze powtarza: "co się nie najesz, to się nie na liżesz" !
      • dorota20w Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 20.01.09, 02:43
        oszczędność czasu akrat dla mnie ważna jest
        • sorbek Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 20.01.09, 21:42
          hmm no to ja chyba nie jestem aż tak oszczędna jak mi się wydawało - pastę tylko
          wyciskam ile się da - rozcinanie nie przyszło mi do głowy, podkład mam akurat w
          szklanym "słoiczku" rozbijać nie zamierzam wink
          Szampon przepłukuje tylko wtedy jak nie mam nowego w zapasie a kremy zwykle mi
          zostają - termin mija i wyrzucam sad
          Jedzenie co się da - zamrażam
          Gazetami sie wymieniam ale w życiu nie czytałabym tylko dlatego ze zapłaciłam smile
          • elina_kr Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.12.14, 15:54
            Jeśli o mnie chodzi to rozcinam tubkę po paście czy po kremie wtedy, gdy była to droga rzecz i szkoda marnować. Gazetami się nie wymieniać, a oszczędzam raczej porównując i kupując najtaniej. Czyli wejde na alegro i będę szukać książki tak długo aż znajdę najtańszą z dostawą. Albo korzystam z porównywarek cen i innych. Ostatnio się ze mnie śmiali bo skorzystałam z apki lepszaoferta żeby zaoszczędzić 10 zł na prądzie. No ale każdy grosz się liczy, jak zarabia się przeciętnie i mieszka w PL.
            • czekolada72 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 01.12.14, 17:29
              Od lat rozcinam tubki, jeszcze nie spotkalam sie z taka, w ktorej po rozcieciu, bylaby pustka. Wczesniej uzywalam takiej "wyciskarki", ale za kazdym razem - to nie byl TEN efekt. Nie widze nic chorego w przecieciu tubki na pol i wykorzystaniu zawartosci za ktora zaplacilam. Producentom zalezy na kasie i pakuja towar tak, by jak najczesciej kupowac nowy. A mi ma na kasie niezalezec??
              • zuzula1976 Re: Niewyrzucanie sposobem na oszczedzanie? 02.12.14, 08:14
                Temat ciągle na czasie, choć wiekowy. Do pasty wystraczy takie ustrojstwo za 3 zł, które mam od 10 lat i się sprawdza. Kremy w słoiczkach. Resztki płynu do naczyń wypłukuję, wlewam do butelki ze spryskiwaczem i wykorzystuję do doraźnego mycia zlewu, kuchenki itp. Tak samo uniwersalne do mycia, resztki szamponów itp do mycia wanny, wc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka