Dodaj do ulubionych

Oszczedne zycie w Trojmiescie?

03.01.09, 23:23
Hej forumowicze! Moze jest tu ktos z Trojmiasta i podzieli sie wrazeniami na temat trojmiejskich kosztow zycia? Szczesliwym (?) trafem losu „odziedziczylismy” mieszkanie w Gdańsku, koszt utrzymania (czynsz i zaliczki na CO i wode) to okolo 400zl. Jak wyglada reszta, tzn. ceny zywnosci, uslug, dojazdy?
Obecnie mieszkamy pod Warszawa, pracujemy w Warszawie i jest nam raczej ciezko. Nasze wydatki to:

1300-1400 wynajecie mieszkania ze wszystkimi rachunkami
300 dojazdy do pracy
1100-1200 zycie (jedzenie i chemia)
250 przedszkole

Zarobki to dokladnie 3300, wiec jesli uda nam sie utrzymac budzet to mamy luznej kasy 150-250 zl na miesiac i to musi starczyc na ubranie, leki w razie czego, nagle wydatki. Jest nam naprawde ciezko, glownie pozera pieniadze ten wynajem, ciagle jestesmy na debecie. Ja pracuje na ¾ etatu bo nie wyrabialismy z odbieraniem corki z przedszkola, maz ma caly etat, Ja jestem po pedagogice, maz jest z wyksztalcenia nauczycielem WF, nie pracujemy w zawodzie tylko w handlu. Maz zarabia 2000 netto, ja 1300. Myslimy bardzo powaznie o tej przeprowadzce, bo to by rozwiazywalo problem wynajmowania, tylko boimy sie jak bedzie ze znalezieniem pracy i realnymi kosztami utrzymania w Gdansku. Mamy czas do konca sierpnia by sie zdecydowac, bo corka od wrzesnia idzie do zerowki i chcielibysmy by zaczela juz tam. Nie wiem jakie mamy szanse na prace w zawodzie, ale od biedy moglibysmy nadal pracowac w handlu (obecnie sieciowki odziezowe, ewentualnie jakas gastronomia).
Zakladajac, ze zarobilibysmy po 1300-1500 na reke, i tak pewnie zostawaloby nam po odjeciu kosztow stalych nieco wiecej niz teraz. Tylko pytanie czy 1300-1500 na reke to realna pensja w Trojmiescie?
Niestety, sprzedaz czy wynajmowanie mieszkania nie wchodzi poki co w gre wiec albo zaryzykujemy i sprobujemy zycia w Gdansku albo dalej bedziemy klepac biede w Warszawie/Pruszkowie. Prosze o powazne wpisy.

Obserwuj wątek
    • kaka73 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 11:26
      Ja czasowo pomieszkuję w gdańsku i myślę, że za tyle z pewnosci,ą
      znajdziecie pracę. Wiem, że u męża w firmie przyjmują i tyle
      spokojnie zarabia sprzedawca.W gdańsku z pewnościa Wam sie będzie
      lepiej zyło (przeżyłam juz i Warszawę - tam również pracował mój
      mąż). A nie chcieliście poszukać w swoich zawodach? Teraz
      nauczyciele bedą mieli podwyżki, będą lepiej zarabiać.
      • alina.walkowiak Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 11:33
        Tak, dostaną jakieś śmieszne podwyżki o 200 złotych i do emerytury mogą planować
        wydatki właśnie na tym poziomie.
        • kaka73 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 12:06
          Alina - Nie wiem czy jesteś nauczycielem - z racji mojego zawodu
          na bieżąco mam z nimi do czynienia i jest to jedno z najbardziej
          roszczeniowych środowisk które znam.
          Nauczyciel mianowany lub dyplomowany zarabia za swój wkład 18
          godzinny niemało uważam, a to ze pracuje w domu - ja również pracuje
          dodatkowo w domu a pracuję 40 godz/tydz i nie narzekam tak jak oni.
          Zawsze mogą zmienić zawód. Niejednemu z nich życzę pracy w
          normalnych wolnorynkowych warunkach - czym prędzej wracaliby na
          swoją 18 godzinną posadkę i siedzieli w końcu cicho.

          A podwyżki rzędu 200-300 zł brutto zagwarantowane w tym roku
          nauczycielom to mało? Rzadko kto takie dostanie w innym zawodzie.
          Karina
          • alina.walkowiak Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 13:33
            To ja odwrócę problem: jak n-le mają tak fajnie to zapraszam do zawodu smile

            Jeśli chodzi o zarobki to powiem Ci tylko tyle, że w mojej szkole woźny i
            sprzątaczki zarabiają więcej niż ja po dwóch fakultetach i ze znajomością
            języków. Czasem myślę, że wolałabym być taką sprzątaczką, ale nie chcą mnie na
            to stanowisko ze względu na zbyt wysokie kwalifikacje smile

            Nie ma co się licytować, kto ma lepiej, kto gorzej, bo zawsze łatwo oceniać
            powierzchownie, subiektywnie, tak jak chcemy widzieć. A właśnie jednym z minusów
            pracy nauczycieli jest podejście społeczeństwa do tego zawodu. Takie jak masz Ty.
            • kaka73 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 14:52
              No to teraz przegięłaś - chyba nie wiesz ile zarabia sprzątaczka w
              szkole - znam płace w 3 miastach na tych stanowiskach i zarabiają
              max 900 zł netto z wszystkimi dodatkami. Pensja nauczyciela
              mianowanego, z dodatkami i kilkoma nadgodzinami to około 3000
              brutto, dyplomowany ma więcej. A może ty jestes po prostu stażystą i
              dlatego narzekasz? No cóz, ale każdy z nas w pracy powoli się pnie i
              zarabia z biegiem czasu więcej - rzadko kto ma na wstępie 2 lub 3
              tys zł.
              Nauczycielem nie zostałam z prostego powodu - nie pociąga mnie ten
              zawód - chociaż w moim czasie ten, kto sie njie dostał na bardziej
              konkretne studia szedł na nauczycielskie, bo tam było zawsze
              miejsce. I stąd mamy wielu kiepskich nauczycieli - przykładem jest
              nauczycielka mojego syna w klasie 1-3 kompletnie się do tego fachu
              nie nadająca. Przegladając niejednokrotnie akta osobowe nauczycieli
              przeraża mnie, ze ktoś, kto skończył studia na tróję, i zrobił kilka
              rocznych studiów podyplomowych naucza dzieci - w kilku przedmiotach.
              Niestety nauczycieli z powołania można ze świeczką szukać.
              Polonista, który jest jednocześnie informatykiem i matematykiem to
              dla mnie absurd. A to wszystko po to, aby zapełnić sobie owe 18
              godzin tygodniowo - a czy nauczy dzieci to już inna sprawa -
              niestety nikt go z tego nie rozlicza. Nauczyciela praktycznie nie
              można zwolnić - chyba, że popełni przestępstwo.
              I to tyle nie ma sensu polemizować z nauczycielem, ponieważ on i tak
              zawsze jest poszkodowany.
              Karina
              • alina.walkowiak Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 15:16
                Masz rację. Szkoła, kwalifikacje, przydatność do zawodu - generalnie cała "idea"
                edukacji jest w Polsce beznadziejna. Co najmniej połowa nauczycieli nie nadaje
                się do zawodu, a tych z powołania ze świeczką szukać. Może gdyby pensję
                przełożyć na powołanie byłoby inaczej, ale jak powszechnie wiadomo - i tak
                najmniej zaangażowani są dyplomowani smile

                Masz też rację do do mnie -jestem stażystą, a woźny zarabia u mnie 300 zł więcej
                --> przysięgam smile
                • tigerlily30 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 10:41
                  >>jak powszechnie wiadomo - i tak najmniej zaangażowani są
                  dyplomowani smile <<
                  Mogłabyś nie generalizować. Napisz po prostu że tak u ciebie w
                  szkole jest.
              • tigerlily30 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 10:39
                kaka73, przykro mi to powiedzieć, ale rację ma Alina. w kazdym
                większym mieście zarobki nauczyciela kontraktowego lub stażysty to
                żenada. Na mianowanie ma się szanse po około 10 latach pracy, i co
                do tego czasu? głodować? a po 15 latach pensja dyplomowanego to też
                nie miód.
                Zwłaszcza w dużym mieście- policz koszt wynajmu mieszkania lub
                chociaż pokoju albo kredytu mieszkaniowego. 2 nauczycieli ma marne
                szanse żeby wieść skromne życie w przyzwoitych warunkach.

                A w mojej 30 tys. mieścinie mieszkanie 50 metrów to 150 tys. A
                pensja nauczyciela też nie zrobi wrażenia w banku przy kredycie.
          • edwina2111 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 16:34
            Jak już musisz przelewać swoje frustracje związane z nauczycielami i
            ich rzekomymi zarobkami, to podawaj sprawdzone informacje, a nie te
            obiegowe i wyssane z palca, dobrze?

            Nauczyciel stażysta- zarabia 1418 zł brutto;
            Nauczyciel kontraktowy - (do 5 lat w szkole)- 1644 zł brutto;
            Nauczyciel mianowany (od 5 lat do 8 lat w szkole)- 2014 brutto;
            Nauczyciel dyplomowany (po około 8 latach w szkole) - 2380 zł brutto.

            Wszystkie progi awansu wymagają oczywiście zgromadzenia
            odpowiedniego dorobku zawodowego i zdania egzaminu, powyżej
            nauczyciela dyplomowanego awansować ( i w związku z tym zarabiać
            więcej) już nie można, czyli od mniej więcej 8 roku pracy do
            emerytury zawsze ta sama stawka.

            Nadgodziny w szkole ( o ile są w ogóle, ewentualny dodatek
            wychowawczy (w mojej gminie 24 zł brutto), ewentualny dodatek
            wiejski (jeśli jest się z wiejskiej szkoły), ewentualny dodatek za
            pracę opiekuna stażu (jeśli się ma takowego) - 24 ł brutto- wszystko
            to może (ale nie musi, bo nie każdy nauczyciel ma nadgodziny,
            wychowawstwo, jest opiekunem stażu...) może dać w porywach 200-300
            brutto dodatkowo.

            Nie wiem, jakim cudem może z tego wyjść 3000 nauczycielowi
            mianowanemu, a niby dyplomowanemu jeszcze więcej. Tyle to może
            dyrektor zarobi, jak go organ prowadzący docenia i sporo lat stażu
            ma na koncie.
            • asik_w Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 21:23
              Szkoda tylko, ze nauczyciele nie pamietaja o "13", 2 miesiacach wakacji, ferii
              zimowych czy swiatecznych itd i to jest naprawde max 25-30 godzin tygodniowo( z
              praca w domu).
              • gwenllian Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 06.01.09, 03:47
                Nauczyciel ma co robić w wakacje, przynajmniej ten który porządnie wykonuje swój
                zawód, a dodatki to żenada, jałmużna śmiem twierdzić. Poza tym jak to taki
                świetny zawód i nie wymaga ani intelektu ani wysiłku, jak wielu twierdzi, to nie
                rozumiem dlaczego ludzie się nie pchają do tej roboty.

                Dodam, że nie jestem nauczycielką, ale wielu ich znam.

                Natomiast wnerwia mnie to ciągłe psioczenie na nauczycieli. Zamknąć szkoły,
                niech rodzice uczą (to przecież pestka) i dostają za to 800 zl, bo na tyle
                wycenia, mniej więcej, społeczeństwo, pracę nauczyciela . Mój świetny pomysł.
                Trochę mnie poniosło, przepraszam.
                • alina.walkowiak Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 06.01.09, 15:48
                  Częstujcie się tym torcikiem , dziewczyny, polecam! smile)
            • ofelia1982 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 21:25
              taaaak, jasne..tylko, ze ja nie mam dwumiesiecznych wakacji, nie
              pracuje do 16:00 i nie ide na wczesniejsza emeryture. Wiem -bo mam
              znajome nauczycielki - ile mozna dorobic korepetycjami
              (kilkadziesiat zl/h), ze mozna byc przewodnikiem wycieczek przez te
              platne 2 miesiace urlopu i ze mozna jezdzic na dodatkowo platne
              obozy jako wychowawca. I ta stresujaca, straszna praca
              uprzywilejowana jest jeszcze tym, ze stosunkowo mloda i w pelni sil
              osoba idzie na emeryture. Przepraszam, ale kwestia nauczycieli
              wyjatkowo mnie drażni, bo tak jak ktos wyzej napisal - jest to jedna
              z najbardziej roszczeniowych grup zawodowych i zawsze uwazajaca sie
              za poszkodowaną..Ciekawe co by powiedzial nauczyciel, ktory z
              budzetowki musialby przejsc do korporacji i np. trzepac bezplatne
              nadgodziny - problem nagminny..albo czasem pracowac w weekend. I
              odpowiadac za np. sprzedaz i tlumaczyc sie szefom z regionu z jej
              niezrealizowania..Czy to nie jest stresujace?! To dlaczego ludzie
              spoza budzetowki, z tak stresujacymi zawodami nie chodza na
              wczesniejsze emerytury??
              • ofelia1982 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 21:26
                To byla oczywiscie odpowiedz na post edwiny. A wlasnie, jeszcze
                zapomnialam o "13"...
                • edwina2111 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 10:40
                  ofelia1982 napisała:

                  > To byla oczywiscie odpowiedz na post edwiny. A wlasnie, jeszcze
                  > zapomnialam o "13"...

                  Każdy zawód ma swoje przywileje, większe lub mniejsze, ja nie
                  wypominam innym w budżetówce "13". O pracy w szkole może tak
                  naprawdę wypowiedzieć ten, kto choć rok w niej przepracował.

                  Przykro mi tylko, że zajadłość społeczeństwa do naszej grupy
                  zawodowej i ciągłe robienie nas "w balona" przez kolejnych
                  ministrów, powoduje jedno (i właśnie to moje kochane obserwujecie,
                  tylko błędne wnioski wyciągacie!)- CORAZ BARDZIEJ NEGATYWNĄ SELEKCJĘ
                  DO TEGO ZAWODU.

                  Ci wszyscy przeciętni nauczyciele bez powołania, emeryci, którzy
                  wciąż uczą, choć nie powinni (z różnych powodów), nauczyciele mający
                  po 3 specjalizacje (a w tylko jednej kierunkowe pełne studia)itd.
                  biorą się stąd, że ci, którzy byli zaradni, mieli odwagę i uwierzyli
                  w swoje umiejętności i fachowość, odeszli z zawodu albo nigdy do
                  szkoły nie dotarli.

                  Nie życzcie tak nauczycielom, żeby zmieniali zawody i zmagali się z
                  wolnym rynkiem, bo nawet nie wiecie, ilu to robi i świetnie sobie
                  radzi (wbrew proroctwom o naszej niezaradności).

                  W mojej szkole od lat nie ma anglisty (bo żadnemu się "nie opłaca"
                  uczyć za te pieniądze), nie ma od roku jednej germanistki (bo się
                  okazało, ze praca sekretarki i tłumaczenia są o niebo lepsze niż
                  praca w szkole), odszedł świetny historyk z powołaniem i pasją (bo
                  wybrał pracę w więziennictwie dla dobra finansowego rodziny),
                  odszedł świetny wuefista prowadzący do tej pory darmowe zajęcia z
                  koszykówki, które chłopcy kochali i jeżdżący z dzieciakami w czasie
                  wolnym na basen (bo założył sklep z częściami samochodowymi i
                  dorabia jako instruktor tenisa, bo rodzina jeść wołała), od roku nie
                  ma dobrego, po pełnych studiach, matematyka (są dojeżdżający z
                  innych szkół), nie ma fizyka, też po pełnych studiach (bo nikt nie
                  chce pracować w tym zawodzie, jest fizyko-matematyko-informatyk), po
                  urlopie macierzyńskim mam zamiar odejść też ja (nie twierdzę, żem
                  taka niezastąpiona...,również z przyczyn finansowych). I to obraz
                  jednej wiejskiej szkoły. Zostało kilku, którzy albo mają nieźle
                  ustawioną "drugą połówkę", albo blisko pracę (bo z tej samej wsi i
                  nie muszą dojeżdżać), no dobra... ze trzech ma może prawdziwe
                  powołanie i ducha Siłaczki... Braki kadrowe uzupełnione zostały tak
                  naprawdę ludźmi dość przypadkowymi (już widać efekty), którzy
                  zechcieli u nas trochę popracować (pytanie jak długo) lub są
                  nauczycielami z innych szkół (trudno być zaangażowanym w pracę,
                  kiedy w żadnym miejscu nie jest się tak naprawdę). Wcale jakoś nie
                  waliły tłumy bezrobotnych belfrów na te wolne wakaty.

                  A szkoły zawodowe, technika, licea profilowane niemające kim
                  obsadzić przedmiotów zawodowych? Uczą tam ludzie, którzy z
                  przedmiotem zawodowym mają bardzo luźne powiązanie, nie są
                  praktykami, douczyli się na studiach podyplomowych "na szybko".
                  Zawodowcy-praktycy nie chcą dzielić się swoimi umiejętnościami i
                  doświadczeniem za stawki oferowane w szkole, bo wielokrotnie więcej
                  zarabiają na wolnym rynku.

                  I tak mamy coraz bardziej marny obraz polskiej szkoły i złudzenia
                  pani minister Hall, że jak da podwyżkę stażystom i kontraktowym
                  (młodzi nauczyciele) to ich "przyciągnie do zawodu". Taak... śmiem
                  twierdzić, że nie na długo, bo właśnie ci młodzi się najczęściej
                  zmieniają.
                  Dobrze, że choć ministerstwo (pierwszy raz)dostrzegło to niepokojące
                  zjawisko, że dobrze rokujący studenci jakoś do zawodu nauczyciela
                  przestali docierać i wchłania ich wolny rynek...

                  Chcecie "mniej roszczeniowych" nauczycieli z powołaniem oddanych
                  pracy i waszym pociechom, uczących z pasją i radością,
                  kompetentnych, doświadczonych wychowawców, psychologów i pedagogów w
                  szkole, fachowców-mistrzów uczących konkretnych umiejętności? Trzeba
                  im zacząć coś więcej oferować niż niską pensję w nieciekawych
                  warunkach pracy bez możliwości awansu i ciągle pretensje.
                  W polskiej szkole wygrywa coraz silniej tendencja "jaka płaca, taka
                  płaca", Siłaczki są na wymarciu lub się właśnie wypaliły zawodowo,
                  lub właśnie przechodzą w popłochu na emerytury...
                  • alina.walkowiak Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 14:49
                    Edwina, stawiam kawę i tort za wspaniały post. Nic dodać, nic ująć. Mi się już
                    nie chce nikogo przekonywać, że jest jak jest. Z doświadczenia wiem, ze każdy i
                    tak wie swoje najlepiej. Fajnie, że Tobie się jeszcze chce zmienić ludzkie
                    opinie. Pięknie napisałaś, naprawdę. Aż się wzruszyłam.
                    • ofelia1982 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 07.01.09, 00:05
                      Edwina, ladnie napisane. Tyle, ze pominelas to co napisalam w poscie
                      powyzej - nie ustosunkowalas sie do tych 18 h tygodniowo, nie
                      napisalas nic o tych wakacjach, podczas ktorych wiekszosc
                      nauczycieli dorabia sobie, o korepetyccjach, na ktore jest czas, jak
                      sie pracuje kilkanascie h tygodniowo, o "13"...
                      • edwina2111 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 09.01.09, 11:06
                        Nie było mnie kilka dni, więc Ci nie odpisałam Ofelio od razu. Skoro
                        już i tak wyprodukowałyśmy gigantyczny off top, to pozwolę sobie
                        jeszcze raz dopisać, co myślę, skoro mam się "ustosunkowywać" do
                        tych naszych "przywilejów" nauczycielskich.

                        Po pierwsze, tak jak napisałam wcześniej- każdy zawód ma przywileje,
                        jeden ma krótszy czas pracy, inny służbowy samochód, laptopa i
                        komórki lub diety za wyjazdy i zwrot paliwa, inny deputat węglowy,
                        inny darmowe przejazdy, inny pierwszeństwo w kolejkach w służbie
                        zdrowia, inny wyjazdy integracyjne na ciepłe wyspy, inny procenty ze
                        sprzedaży farmaceutków, czasem "13", a nawet "14", inni jeszcze
                        kilkuzerowe odprawy nawet za niewielki staż pracy...

                        Czy mam toczyć pianę z ust, tylko dlatego, że mnie nikt nie zwróci
                        za codzienne dojazdy do pracy, że nie mam darmowego papieru ksero,
                        długopisów, kolorowej kredy (wiem, wymagania mam co do zapewnienia
                        podstawowego warsztatu pracy)a toner w drukarce, żeby wydrukować
                        dzieciakom testy kupuję z własnej kieszeni? Że nikt się ze mną
                        integrować pod palmami nie chce, że nikt nie chce mi opłacić karty
                        zdrowia w prywatnej przychodni, albo mnie wysłać na basen... No nie,
                        bo nie pracuję w "koncernie", tylko w biednej polskiej wiejskiej
                        szkole...

                        No ale dają mi "13"!!! Co prawda dają ją większości pracowników
                        sfery budżetowej, ale że mnie nauczycielowi dają, to społeczeństwo
                        boli, bom darmozjad.
                        Że pani w urzędzie też dostaje, już mniej, bo pani w biurze tak nie
                        drażni w oczy jak roszczeniowy nauczyciel. A że petent niewiele może
                        i ma być pokorny, coby coś załatwić, to na urzędnikach psów nie
                        wieszajmy, bo nam utrudnią... Niech mają "13" i darmowe materiały
                        biurowe, diety i darmowe kawy, bo powaga urzędu wymaga. Powaga
                        nauczyciela nie wymaga niczego, niech sobie przyniesie, tylko chce i
                        chce...

                        I jeszcze bezczelnie w oczy kole 18 godzinami pracy!!! To
                        społeczeństwo boli najbardziej! O! to jest wrzód na tyłku, który
                        doskwiera! Dlaczego nie 8h, jak każdy przykładny obywatel? Tylko 4h
                        i to h 45-minutowe, nie zapominajmy! A że te 4h to praca bez przerwy
                        przed obstrzałem 30 bardzo krytycznych par oczu, że to chodzenie,
                        sprawdzanie, gadanie, pokazywanie i inne ...anie non stop, to się
                        nie zauważy. To się przemilczy!
                        Ale przerwy ma!!!- no ma, akurat na to, by dolecieć do pokoju,
                        rzucić dziennik, pobiec na dyżur (bezpieczeństwo! asekuracja!
                        odpowiedzialność zawodowa- pamiętaj nauczycielu!każdy kąt szkoły ma
                        być dopilnowany, bo inaczej kryminał, boś tam nie dotarł i nie
                        zapewniał bezpieczeństwa!)na drugi koniec szkoły lub na boisko, bo a
                        nuż obecny tam o tej porze bałwan rzuciłby się na ucznia, pilnuj
                        bałwana na pustym boisku, wszak Twoja praca to misja, nauczycielu!
                        Potem wróć pędem do pokoju, chwyć dziennik i notatki, tudzież
                        sprawdziany i na następną lekcję.
                        A kogo obchodzi, że od 7 rano nic w ustach nie miałeś, że nawet
                        ciepłej herbaty do zwilżenia suchego gardła sobie nie zdążyłeś
                        zrobić, 30 par oczu czeka!!!Powołanie, pamiętaj!
                        A że inni w tym czasie są po 3 przerwie na papieroska, po 3 kawusi,
                        po lunchu, czy miłej pogawędce w stołówce z kolegami po fachu, że
                        zdążyli zajrzeć tam czy siam w internecie, pogadać przez służbowy
                        telefon z koleżanką, poczytać po kryjomu gazetkę z rana lub
                        wyskoczyć "na miasto" w "pilnych" służbowych sprawach, to nic, Ty
                        nauczycielu misję masz do spełnienia!

                        I jeszcze 2 miesiące wakacji masz i ferie i inne dni wolne!!! No...
                        kochany... full wypas. Co z tego, że inni też mają miesięczne płatne
                        urlopy i długie weekendy, Ty masz jeszcze WIĘCEJ. A, dzieci mają
                        wolne? Nie... TY MASZ WOLNE! Do szkoły idź, puste ławki nauczaj,
                        gazetki rób, zagospodaruj się jakoś, a nie w domu konspekty i
                        rozkłady układasz, nowe programy nauczania i podręczniki studiujesz,
                        na kurs z własnej kieszeni opłacony pojechałeś "jak być lepszym
                        wychowawcą..." Kto to widzi? Pasożyt jesteś i tyle! A że z psychiką
                        trochę nie teges po 10 miesiącach pod obstrzałem 30 par oczu i
                        drugich 30 rodzicielskich... że zregenerować byś się chciał?, chybaś
                        na głowę nauczycielu upadł... do roboty, kulig zrób, do teatru
                        zabierz, na zieloną szkołę, na basen, czas masz, to jedź!Dzieci
                        cudze ważniejsze od własnych są!

                        I nie zapomnij się nachapać na korepetycjach!!! Boś sobie tak
                        sprytnie wykombinował, nauczycielu, że w szkole to nauczyć niczego
                        nie chcesz, za to na korepetycjach, to... Jaki program przeładowany?
                        Jakie trudności z dotarciem do uczniów w przepełnionej klasie? Że
                        wyścig szczurów w drodze do lepszych szkół, uniwersytetów, że
                        egzaminy wstępne i punkty?... Indywidualnie masz uczyć, każdego! i
                        Jasia z ADHD i Jolę z dysleksją, i Janka z opóźnieniem i wybitnie
                        zdolnego Krzysia, i pozostałą 20!
                        A że lekarz też po godzinach dorabia, że pani księgowa z pitami
                        dorabia, że kafelkarz na fuchach dorabia?, nie... TY DORABIASZ się
                        gorzej niż inni, bo Tobie ma wystarczyć 1200zł i już! Resztę ku
                        chwale Ojczyzny Ci jedynie wolno! Dla dobra społecznego, bo Cię
                        społeczeństwo utrzymuje i hojną ręką emerytury wcześniejsze daje (co
                        z tego, że 700 zł)! Nie kąsa się ręki, która karmi!

                        Uff... ustosunkowałam się... Wystaczająco? A że ironicznie, to wiem,
                        z roli roszczeniowego nauczyciela wyjść nie chciałam.

                        * wszelkie znaki interpunkcyjne są zamierzone i pisownia też
                        przemyślana, choć nie zawsze niezgodna z zasadami interpunkcji i
                        ortografii, czegom świadoma!
                        * jestem na zwolnieniu tuż przed porodem, to sobie o 11 pisać mogę-
                        informacja dla złośliwych
                        • siedzibabanaulu Re: edwina 09.01.09, 21:41
                          brawo!!!!!!

                          https://www.pulpecik.pl/Lekki_tort_z_owocami,1967,960,700,.jpg
                        • pty-sia Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 12.01.09, 14:51
                          mam wrażenie że niechęć do nauczycieli bierze się z tąd, że
                          niektórzy z nich sa jak święte krowy - jak najmniej wysiłku, nie
                          obchodzi ich dobro nauczanych dzieci, a zwolnić nie można. Świetnie -
                          niech zarabiają więcej, ale niech będzie możliwość pozbycia się
                          nauczyciela, któremu się nie chce (tak jak i mnie zwolni szef jak
                          przestanę sie przykładać).
                          Skadinąd świetna nauczycielka mojej córki stwierdziła, że
                          wypracowanie to tylko raz na pół roku, bo ona nie ma czasu
                          sprawdzać. Jakoś moja nauczycielka 20-cia lat temu sobie z tym
                          radziła i nie narzekała.
                          Narzekania, że nie ma kiedy uczyć, a dzieci ciągle jak nie w kinie
                          to na jakiś szkolnych imprezach i lekcje przepadają.
                          Wycieczka z noclegiem to w pierwszej klasie nie, może w drugiej (bo
                          się boją, a jest to renomowane liceum i są to raczej rozsądne
                          dzieci).
                          Za to papierologia - każda nieobecność, spóźnienie musi być
                          udokumentowane (najlepiej lekarz, WKD, PKP, MZA), nawet jak kolejką
                          jechało 20 dzieci, to muszą przynieść 20 papierków z kasy, że
                          kolejka się spóźniła.


                          • araceli Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 12.01.09, 15:19
                            pty-sia napisała:
                            > mam wrażenie że niechęć do nauczycieli bierze się z tąd, że
                            > niektórzy z nich sa jak święte krowy - jak najmniej wysiłku, nie
                            > obchodzi ich dobro nauczanych dzieci, a zwolnić nie można

                            Zdecydowana większość jest jak święte krowy i te święte krowy
                            najgłośniej kryczą o podwyżki!

                            > Skadinąd świetna nauczycielka mojej córki stwierdziła, że
                            > wypracowanie to tylko raz na pół roku, bo ona nie ma czasu
                            > sprawdzać.

                            A nauczyciele twierdzą, że dlatego pracują 18h/tydzień bo pozostała
                            część to sprawdzanie sprawdzianów, wypracowań i zeszytów. Jak widać
                            to tylko pozory.
                        • araceli Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 12.01.09, 15:16
                          Wiesz co edwino - Twój post jest żałosny sad Powielasz najgorszy
                          stereotyp roszczeniowego nauczyciela.

                          KAŻDA praca ma swoje wady i zalety. KAŻDA! W korporacji też pracuje
                          się ciężko, tylko tam pracownicy nie mają związku zawodowego, który
                          by za nich krzyczał. Podajesz przykłady innych pracowników
                          budżetówki - jasne, że też mają '13'-tki tylko oni nie wychodzą na
                          ulice drąc się o podwyżki!

                          Masz odpowiedzialną i męczącą pracę - zgadza się. Dlatego wykonujesz
                          ją 18h tygodniowo a nie 40. Rachunek się wyrównuje. Inna kobieta
                          zasuwa przy taśmie 8h dziennie - chcesz się przekonać co bardziej
                          męczy?

                          Zawód nauczyciela ma przywileje - etat 18h, 2 miesiące
                          wakacji, '13'tki, płatne nadgodziny. MA PRZYWILEJE choćbyś nie wiem
                          jak sobie ironizowała. Tak samo jak MA WADY!!!! Nie jest lepszy ani
                          gorszy od innych tylko ma związki, które potrafią głośno krzyczeć!!
                          • edwina2111 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 13.01.09, 13:05

                            Coż, jak ktoś nie potrafi odczytać ironii, to już niech będzie, żem
                            żałosna. Doskonale znam pracę po 16 godzin dziennie, bo tak się
                            składa, że praca w szkole, to nie jest moje jedyne źródło
                            utrzymania.

                            Jeśli o mnie chodzi, jeżeli tylko będą stworzone odpowiednie warunki
                            do pracy i sprawdzania (tzn. jakiś stolik, krzesło, komputer, a nie
                            kąt w zimnym pokoju nauczycielskim i krzesło na spółkę z innym
                            nauczycielem), to ja mogę wszystko, co robię w ramach swoich
                            obowiązków, robić w szkole, nie w domu. Mogę podbijać kartę czasu
                            pracy, mogą mi nawet założyć licznik na nogę mierzący ile czasu
                            pracuję albo wprowadzić monitoring, naprawdę wink. I po tygodniu
                            sprawdzić, ile przepracowałam, a za ile mi płacą. Nie boję się tej
                            konfrontacji z rzeczywistością, ba! JA JEJ ŻĄDAM! Niech ktoś
                            wreszcie to sprawdzi i zamknie dzioby tym wszystkim zarobionym po 8
                            h!!!

                            Już raz był pomysł MEN, żeby sprawdzić, ile pracuje polski
                            nauczyciel, że może zmienić siatkę płac i dostosować do
                            rzeczywistego czasu pracy. I w te pędy zaczęto się z niego wycofywać
                            w popłochu, bo się okazało, że 18 godzin, to jedna wielka utopia, że
                            to nie 40h, ale nawet i 50. I pomysł się zrobił niebezpieczny.

                            A tak w ogóle, to gdzie Ty tych drących się o podwyżki nauczycieli
                            widzisz? Bo jak na tę chwilę, to był jeden jednodniowy strajk i
                            jeden 2 godzinny (o rany...) od 10 lat i to w dodatku z zapewnieniem
                            dzieciom opieki, jak przyjść chciały. Bo zawsze dzieci szkoda... tak
                            strajkujemy. To nawet pielęgniarki i lekarze więcej ducha walki
                            mieli i żadnych skrupułów niż my. A my zawsze: bo dzieci, bo
                            matury, bo przygotowania, bo stracą, bo się z materiałem przez to
                            nie wyrobimy... No żałośni jesteśmy, fakt święty.
                            • sorbek Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 13.01.09, 13:16
                              Ja nie opowiadam się ani za ani przeciw nauczycielom - uczyłam kiedyś dzieci w
                              przedszkolu angielskiego i był to dla mnie koszmar - nigdy więcej. Gardło ledwo
                              wytrzymywało i nie od darcia, od samego mówienia po prostu. Dzieki Bogu z
                              wykształcenia nie jestem pedagogiem tylko ekonomistą więc teraz pracuje juz w
                              swoim zawodzie smile

                              Rozumiem jednak głosy sprzeciwu - nie przesadzajcie znowu ze pracujecie drodzy
                              nauczyciele 50 h tygodniowo bo akurat mam w bardzo bliskim otoczeniu
                              nauczycielkę i wiem ile pracuje, a jest polonistką i historyczką - i na pewno
                              nie jest to 40-50 h tygodniowo
                            • araceli Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 13.01.09, 18:17
                              edwina2111 napisała:
                              > Nie boję się tej
                              > konfrontacji z rzeczywistością, ba! JA JEJ ŻĄDAM! Niech ktoś
                              > wreszcie to sprawdzi i zamknie dzioby tym wszystkim zarobionym po
                              > 8 h!!!
                              (...)
                              > bo się okazało, że 18 godzin, to jedna wielka utopia, że
                              > to nie 40h, ale nawet i 50. I pomysł się zrobił niebezpieczny.

                              Ciekawe skąd te 40-50h się wzieło. Żaden znany mi nauczyciel (a mam
                              w rodzinie kilku) chyba nigdy tyle nie przepracował.

                              > A tak w ogóle, to gdzie Ty tych drących się o podwyżki nauczycieli
                              > widzisz? Bo jak na tę chwilę, to był jeden jednodniowy strajk i
                              > jeden 2 godzinny (o rany...) od 10 lat i to w dodatku z
                              zapewnieniem
                              > dzieciom opieki,

                              W moim mieście rodzinnym przez ostatnie 10 lat były ze 3 pikiety pod
                              Urzędem Miasta (lub innymi instytucjami). Ile w tym czasie widziałaś
                              strajków/protestów pracowników hipermarketów?

                              > A my zawsze: bo dzieci, bo
                              > matury, bo przygotowania, bo stracą, bo się z materiałem przez to
                              > nie wyrobimy... No żałośni jesteśmy, fakt święty.

                              Przykro mi Edwino ale jeżeli jesteś takim nauczycielem to jesteś w
                              niesamowitej mniejszości. Większość ma dzieci głęboko gdzieś.
              • roburb1 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 06.01.09, 19:07
                ofelia1982 napisała:

                > Ciekawe co by powiedzial nauczyciel, ktory z
                > budzetowki musialby przejsc do korporacji i np. trzepac bezplatne
                > nadgodziny - problem nagminny..albo czasem pracowac w weekend.

                Zapewne powiedziałby, że tylko głupek pracuje za darmo, albo delikatnie mówiąc
                "małomiasteczkowy obniżacz zarobków"

                > I odpowiadac za np. sprzedaz i tlumaczyc sie szefom z regionu z jej
                > niezrealizowania..Czy to nie jest stresujace?! To dlaczego ludzie
                > spoza budzetowki, z tak stresujacymi zawodami nie chodza na
                > wczesniejsze emerytury??

                Może z tego samego powodu, dla którego pracują za darmo? Bo są głupkami?

                W.
            • kaka73 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 10:10
              Dobrze, tylko, że to są pensje podstawowe za 18 h pracy, rzadko kto ma goły etat
              - do tego dochodzą dodatki typu za staż pracy, motywacyjny, funkcyjny oraz
              nadgodziny, które są płatne z dołu, wiec nie wchodzą do wynagrodzenia, są
              wypłacane w innym czasie. I uwierz, mi ponieważ zajmuję się tym zawodowo.
              Najczęściej jest tak, iż są nauczyciele, którzy zarabiają więcej niż dyrektor -
              szczególnie w małych gminach.
              No ale watek miał być o Trójmieście, więc przepraszam .
              • edwina2111 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 06.01.09, 19:12
                Kaka73, ja nie wiem, dlaczego wmawiasz ludzim, że nauczyciele tyyyle
                tych nadgodzin mają, bo zawzyczaj to gołe etaty jednak są i tyle z
                tych nadgodzin, na których się nachapać mamy. Dodatek motywacyjny w
                wysokości 3-4% to śmiech, a nie motywacja (nie dlatego, że tak się
                obijam, tylko, ze dyrektorka może by i chciała dać więcej, ale z
                próżnego to i Salomon nie naleje), dodatek wychowawczy to 24 zł
                brutto (to dużo??? brutto zaznaczam), jaki funkcyjny?- ten ma tylko
                dyrektor i vice, ale im się chyba należy, ja mam jeszcze dodatek
                wiejski (bo na wsi uczę, ale ci "miastowi" go nie dostają, swoją
                drogą wydaję go dokładnie na paliwo, dojeżdżając), dodatek za
                sprawdzanie zeszytów nam odebrali (jakieś 12 zł brutto tego było)-
                wszystko to dajemi do mojej gołej pensji kontraktowego jakieś 200zł
                dodatkowo (akurat na paliwo, za które mi nikt nie zwraca). Do 3000
                brutto to ho, ho, ho i jeszcze trochę.
    • progesteronek Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 04.01.09, 23:04
      pomijajac kwestie pensji i wartosci rpacy nauczycieli bo chyba nie
      taki jest temat tego wątku.
      po pierwsze gdzie jest to mieszkanie, jaka dzielnica Gdańska?? jeśli
      znajdziecie pracę w Gdańsku to spokojnie sobie poradzicie a pewnie
      będzie lepiej niż w 100licy. jest jedna bardzo poważna różnica i to
      na niekorzyść 3miasta. Ceny transportu miejskiego. o ile dobrze
      pamietam to jakies 3 lata temu 90 dniowy bilet na wszystkie srodki
      komunikacji miejskiej w granicach Wawy kosztowal 166PLN w
      Trojmiescie zeby jezdzic swobodnie po Gdańsk Sopot i Gdyni bez
      obrzeży to do tej pory bylo ponad 300 miesiecznie, teraz chyba jest
      bilet metropolitalny - ale nie znam szczegółów. Droższe chyba jest
      też przedszkole ale nie jestem pewna.
      Tak ogólnie to ceny są porównywalne jak w Wawie - mieszkałam tam
      pare lat a od dwóch lat znowu Gdańsk. Jeśli Wasz zawód nie wymaga
      pracy w centrali korporacji to napewno będzie Wam tu lżej.
    • sasznika Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 09:45
      na rynku pracy specjalnie sie nie znam, ale na pewno drozsze w Gdansku jest przedszkole i komunikacja miejska
      • kklekss Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 15:08
        Za pracę w handlu lub w gastronomi można spokojnie dostać 1500zł.
        miesięcznie. Nie zapomnijcie , że atutem też jest morze i plaża albo
        jeziora za miastem .
        • kasia-1971 Re: Oszczedne zycie w Trojmiescie? 05.01.09, 15:38
          W Gdańsku mieszka się super, bilet sieciowy w Gdańsku 98 zł,
          przedszkole ok. 300 zł.
          • siedzibabanaulu Re: edwina i alina 05.01.09, 21:30
            https://www.abcgospodyni.pl/tort3.jpg
            • alina.walkowiak Re: edwina i alina 05.01.09, 21:51
              Mniam, uwielbiam smile Ale to już będzie drugi tort dzisiaj smile) Co tam - jest zimno
              i kalorie się przydadzą wink)
              • wiewiorka76 Re: 06.01.09, 00:34
                Wszystkim zazdroszczącym nauczycielom, ew. nie lubiącym nauczycieli
                z racji wakacji albo 13 polecam przekwalifikowanie się. Pokończycie
                właściwe studia, zrobicie awans zawodowy, poznacie ten zawód od
                podszewki i wtedy będziecie sobie mogli pagadać, bo na razie to
                macie tylko jakieś mętne wyobrażenia... Naprawdę śmieszy mnie to,
                jak niektórych żółć zalewa z zazdrości o wakacje itp. Nawet nie
                wkurza, po prostu mam ubaw, zwłaszcza, że to oni mają z tym
                problem, a nie nauczyciele, bo takie nakręcanie się to tylko do
                wrzodów może doprowadzić big_grin Chętnych zapraszamy do szkoły smile
                • roburb1 Re: 06.01.09, 19:31
                  wiewiorka76 napisała:

                  > Wszystkim zazdroszczącym nauczycielom, ew. nie lubiącym nauczycieli
                  > z racji wakacji albo 13 polecam przekwalifikowanie się. Pokończycie
                  > właściwe studia, zrobicie awans zawodowy, poznacie ten zawód od
                  > podszewki i wtedy będziecie sobie mogli pagadać, bo na razie to
                  > macie tylko jakieś mętne wyobrażenia... Naprawdę śmieszy mnie to,
                  > jak niektórych żółć zalewa z zazdrości o wakacje itp.

                  Też tego nie rozumiem, ja bym chciał, żeby moje dzieci były uczone przez
                  wypoczętego zrelaksowanego, uśmiechniętego nauczyciela.

                  I niech sobie te dwa miesiące w domu posiedzi, książki poczyta, dokształci się,
                  do teatru pójdzie - jeszcze bym mu jakiegoś karneta* ufundował, żeby dzieci
                  jakoś zainspirował, coś ciekawego przekazał. Co będę człowiekowi żałował,
                  przecież nie będę na własnym dziecku oszczędzał smile

                  I coraz bardziej się zastanawiam nad wysłaniem dziecka do jakieś prywatnej
                  szkoły, żeby z dziećmi takich frustratów nie przebywał i żeby tego jadu od nich
                  nie przyjmował.

                  W.

                  * pisownia zamierzona
            • wiewiorka76 Witaj Babo ;) 08.01.09, 20:31
              big_grin
              • siedzibabanaulu Re: Witaj Babo ;) 08.01.09, 22:50
                big_grin
    • sorbek Puk puk halo 06.01.09, 19:52
      Miało byc o trójmieście a nie o nauczycielach - ja niestety nie pomogę mieszkam
      na południu Polski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka