Dodaj do ulubionych

Wyglądać jak milion dolarów za grosze

25.02.09, 02:03
Moj pytanie jest skierowane głównie do Pań - co robicie żeby świetnie wyglądać
za naprawdę niewielkie pieniądze?
Ja mam kilka sposobów:
- kupuję ciuchy wyłącznie na wyprzedażach, w Zarze i w Orsayu można dostać
super ubrania za mniej niż 30 PLN, natomiast w Deichmannie buty.
- mam bazę - jeansy, biała koszula, mała czarna, ołówkowa spódnica, czarny
kardigan, oprocz tego mam "swoje kolory" - u mnie beże grają główną rolę
- zawsze, jak coś kupuję, stosuję zasadę że musi pasować do przynajmniej
trzech rzeczy w mojej szafie.
- kupuję rzeczy raczej z miękkich, naturalnych tkanin, bawełniane chętnie
lekko lśniące (nie błyszczące) - dzisiaj np bluzkę w Zarze za 15 PLN, a
wygląda jakby miała w cenie jedno zero więcej
- LUMPEKSY!! - polecam, ale przy zachowaniu zasady trzymania się swojej gamy
kolorystycznej
- dobre dodatki - ładne okulary słoneczne i torba (niekoniecznie drogie!!)
podkręcają każdy strój.

Jakie Wy macie sposoby??

Obserwuj wątek
    • inessta Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 25.02.09, 08:30
      kupuję na wyprzedażach. Poluję na ubrania chodząc do sklepów kilkakrotnie. Nie
      kupuję na zasadzie odruchu, jak coś mi się podoba, daję sobie jeden dwa dni na
      odczekanie, potem idę i kupuję. Nie zostawiam zakupów na ostatnią chwilę (np.
      przed jakąś imprezą). No i oczywiście lumpeksy, ale zasada jest ta sama. Idę 10
      razy,oglądam, raz kupuję. Ubrania kupuję klasyczne, pasujące do wielu innych
      rzeczy. I starczające na kilka lat. Co do butów to mam ulubiony sklep z butami,
      które są zabierane z innych sklepów, bo np. sklep zbankrutował, nie ma dużego
      magazynu itp. Czasem a nawet często można tam upolować buty dobre, skórzane i
      dużo taniej niż w normalnych sklepach.
      • haritka za grosze nie ma jakości- a jakoś to wygląd za mil 06.03.09, 11:26
        za grosze nie ma jakości- a jakoś to wygląd za milion.
        Najważniejsze to zdrowy wygląd,dobra fryzura i lśniące włosy i
        prostota, z ubioru dobre skórzane buty.


        • meltmedown Re: za grosze nie ma jakości- a jakoś to wygląd z 06.03.09, 11:36
          Autorka posta mowila o wyprzedazach. Mysle, ze bluzka ktora
          kosztowala 100zl, a teraz kosztuje 30zl nie stracila na jakosci.
          Poza tym, i tak wszystko szyte jest w Bangladeszu etc. za dolara
          dziennie. Zwroc uwage na swoje markowe metki.
      • starucha_izergiel Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 07.03.09, 09:49
        A macie na to czas, żeby tak łazić 10 razy za jedną bluzeczką? To ja juz wolę
        poświęcić ten czas na zarabianie by sobie potem kupić ciuch szybko i taki jaki
        mi się podoba, a nie taki, który jest akurat przeceniony, dobrej jakości i bez
        żalu straconej kasy.
    • the_city Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 25.02.09, 12:30
      Ja postępuję bardzo podobnie:
      - ubrania kupuję najczęściej na wyprzedażach, mam też jeden ulubiony
      ciucholand, gdzie można dostać również rzeczy zupełnie nowe,
      wszystkie sprowadzane z Anglii - ładne, orygialne, dobrej jakości;
      - buty kupuję często, ale prawie wyłącznie w outlecie Baty, ceny
      przynajmniej o połowę tańsze niż w regularnej Bacie, a można
      wyszperać perełki, bardzo kobiece, jeśli w innych sklepach to prawie
      zawsze na wyprzedażach;
      -na kosmetykach może niekoniecznie oszczędzam, ale też nie wydaję
      bardzo dużo - Galeria Centrum lub Rossman;
      - perfumy - jeżeli kupuję sama to w Superpharm - czasem ogromne
      promocje;
      - na fryzjerze nie oszczędzam, ale chodzę co 2 miesiące, więc
      tragedii finansowej nie masmile

      • majka.da Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacje 25.02.09, 22:16
        Wyglądać dobrze, nie znaczy w drogich ciuchach. Zazdroszcze dziewczynom, które mają swój styl (pewnie i Wamsmile).Przeważnie wystarczy jakiś fajny dodatek-apaszka, torba, kolczyki, korale lub 1 element oryginalny w stroju, by wyglądać super.NIby ubrane podobnie jak ja,a jednak coś je wyróżnia i to na pewno nie cenasmile.Znam jedną kobietkę w średnim wieku, która zawsze wygląda świetnie i odróznia sie od innych, jest elegancka, a ciuchy kupuje również w lumpeksach i umie sobie je ładnie dobrać.
        Poczytam, moze sie czegoś nauczętongue_out
        • anula36 Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacj 25.02.09, 22:53
          wydaje mi sie ze tak naprawde zeby wygladac dobrze podstawa to zadbana figura,wlosy, cera, dlonie, swoj styl - miejsce zakupu ciuchow to rzecz drugorzedna.
          • seidthe Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacj 25.02.09, 23:58
            Pewnie że miejsce zakupu to rzecz drugorzędna - liczy się fajny materiał, krój,
            skomponowanie całego stroju.
            Tylko mnie czasem rozczulają zestawy w gazetach dla pań, gdzie ceny ubrań idą w
            kilka setek lekko, a równie dobrze można się ubrać za ułamek tej kwoty smile)
            • anula36 Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacj 26.02.09, 00:19
              lepiej ze rozczulaja,niz gdyby mialy frustrowacwink
              • inessta Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacj 26.02.09, 08:00
                oczywiśce, że połową sukcesu są zadbane włosy, skóra i czystość. ważne też jest
                żeby w danym dniu, gdy się ubieramy to żeby trzymać się jednego stylu i nie
                mieszać sportu z koronkami czy elegancji z dresem. Całość stroju też musi się
                komponować. I rację mają Ci, co mówią, że o całości decydują dodatki. Ja trzymam
                się wersji, że jeden ciuch ma być wyrazisty reszta to tło. Jeśli ciuchy są mdłe
                to dodatek (torebka, apaszka, czy nawet wisiorek) decyduje o wszystkim.
                • green_sofia Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacj 26.02.09, 09:52
                  Smutna prawda jest taka że jak ktoś nie ma figury to nigdy super
                  pięknie nie będzie wyglądał.Widzę to chociażby po sobie, schudłam
                  ostatnio 6 kg (nie odchudzając się ani jednego dnia) i mimo ze nie
                  ubieram się drożej czy inaczej, wyglądam dużo lepiej i to jest nie
                  tylko moje opinia ale i znajomych.

                  • the_city Re:Wyglądać jak milion dolarów za grosze-dywagacj 26.02.09, 10:26
                    To zależy. Oczywiście pomijam skarajności, tzn. bardzo dużą nadwagę
                    czy bardzo dużą niedowagę, ale dbanie o siebie, makijaż, ładna
                    fryzura i gustowne (niekoniecznie drogie) ciuchy wiele dają. Jestem
                    wysoka, noszę rozmiar 40 i wierz mi, że dzięki dbaniu o siebie
                    wygladam dużo lepiej niż wiele dziewczyn noszących rozmiar 36 czy
                    38. I chociaż uważam się za osobę szczupłą, wiem doskonale, że dla
                    równieśników (mam 28 lat) zawsze będę za wysoka i niewystarczająco
                    szczupła, bo dla dwudziesto- i trzydziestoletnich facetów ideałem
                    urody są dziewczyny niskie i chude (wąskie biodra i mały biust), ale
                    na szczęście nigdy nie podobali mi się równieśnicysmile
                    • majka.da Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 11:07
                      Moim zdaniem nie prawda,że faceci wolą chude laski. To tylko nam sie tak wmawia (albo my sobie wmawiamy). Faceci lubią jak kobieta ma biust, kawałek tyłeczka i nie przeszkadza im przy tym tochę tłuszczyku tu i ówdziewink. Wiem sama z autopsji. Parę lat temu odchudzałam się i doszłam do 47 kg przy srednim wzroście. Piersi mi prawie zanikły, no ale miałam upragniony płaski brzuch.I chłopaki w pracy mówili mi,że za chwile znikne (a nie że super wygladam). Potem przytyłam i doszłam do swojej wagi 58 kg, znów widziałam tylko ten wystający brzuch-dla mnie okropne. A co słyszałam od kolegów z pracy? Że nareszcie znów kobieco wyglądam. Tyle komplementów, ile usłyszałam po przytyciu od facetów upewniło mnie,że odchudzać sie już przy tej wadze nie będęsmile.
                      • magdalaena1977 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 11:31
                        majka.da napisała:
                        > Moim zdaniem nie prawda,że faceci wolą chude laski.
                        Ale Twój post świadczy o czymś przeciwnym. IMHO przy średnim wzroście 58 kg to
                        właśnie jest normalna szczupła dziewczyna czy inaczej mówiąc "chuda laska". Przy
                        47 kg musiałaś wyglądać na niedożywioną i chorobliwie chudą.

                        Ale gdybyś naprawdę zaczęła mieć "trochę tłuszczyku" i ważyć 70 - 80 kg sytuacja
                        wyglądałaby inaczej.
                      • the_city Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 11:58
                        Dobrze, nie chude tylko bardzo szczupłesmile Z moim obserwacji wynika,
                        że mniej więcej do czterdziestki faceci wolą kobiety o
                        figurze "dziewczęcej" (typ Keiry Knightley), a później "kobiecej"
                        (jak np. Monica Bellucci). Dziewczyna może być nawet koszmarnie
                        brzydka, oby tylko była niska i drobna.

                        Zresztą faceci wolą zdecydowanie mieć niezbyt ładne żony. Ciągle
                        obserwuję, że żeby wyjść za mąż nie można w żadnym wypadku za bardzo
                        o siebie dbać: makijaż, wysokie obcasy i fajne ciuchy są absolutnie
                        zabronione. Nie śmiejcie się, ale mam wokół same tego przykłady.
                        • ula27121 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 27.02.09, 08:34
                          the_city napisała:
                          >
                          > Zresztą faceci wolą zdecydowanie mieć niezbyt ładne żony. Ciągle
                          > obserwuję, że żeby wyjść za mąż nie można w żadnym wypadku za bardzo
                          > o siebie dbać: makijaż, wysokie obcasy i fajne ciuchy są absolutnie
                          > zabronione. Nie śmiejcie się, ale mam wokół same tego przykłady.


                          Może i racja....bo ja niezbyt zadbana byłam ( znaczy czysta, umyta , przycięta
                          ale bez szpilek i makijażu) i atrakcyjnością też nie grzeszę ( ani ja szczupła,
                          przeciętna uroda......bardzo przeciętna) a kandydatów na mężów ( tych co się
                          oświadczali) było kilku. Choć znalazłabym przykłady na obalenie tej teorii ale
                          może to te wyjątki potwierdzające regułę?
                          • kabaste Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 27.02.09, 09:11
                            Ale no właśnie to ty tak myślisz! Nie jest powiedziane, że ci faceci też uważali
                            cię za przeciętną. Kobiety zazwyczaj są wobec siebie bardzo krytyczne.
                            Swoją drogą faceci są przecież wzrokowcami i wygląd jest dla nich równie istotny
                            co charakter więc takie generalizowanie, że na żony biorą sobie brzydsze jest
                            bez sensu.
                            No a poza tym, nie jest to regułą, ale zazwyczaj jest tak, że jak dziewczyna
                            jest cudnej urody to w głowie za wiele nie ma. A facet żeniąc się z kobietą woli
                            mieć taką, z którą będzie miał również o czym pogadać smile
                            • the_city Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 27.02.09, 09:42
                              kabaste napisała:

                              > Swoją drogą faceci są przecież wzrokowcami i wygląd jest dla nich
                              > równie istotny co charakter więc takie generalizowanie, że na żony
                              > biorą sobie brzydsze jest bez sensu.

                              To dlaczego u mnie w pracy ilekroć widzę brzydką, zaniedbaną kobietę
                              zawsze ma ona na palcu obrączkę, a te ładne są wolne?

                              > No a poza tym, nie jest to regułą, ale zazwyczaj jest tak, że jak
                              > dziewczyna jest cudnej urody to w głowie za wiele nie ma.

                              Teraz Ty generalizujeszsmile Prawda jest taka, że nic tak facetów nie
                              przeraża jak ładna i mądra kobieta. Oglądałam jakiś czas temu wywiad
                              z prof. Starowiczem o tym co zniechęca mężczyzn. Powiedział, że są
                              trzy cechy, które przerażają mężczyzn - jeżeli kobieta jest
                              JEDNOCZEŚNIE bardzo ładna, bardzo inteligentna i nardzo seksowna.
                              Prof. Starowicz stwierdził, że taka kobieta nie ma praktycznie szans
                              na stały związek.
                              • ula27121 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 27.02.09, 10:42
                                the_city napisała:

                                >
                                > To dlaczego u mnie w pracy ilekroć widzę brzydką, zaniedbaną kobietę
                                > zawsze ma ona na palcu obrączkę, a te ładne są wolne?
                                >
                                No, to aż tak źle ze mną nie jest hehehe.Poza tym przyznam szczerze, że naprawdę
                                bardzo rzadko widuję brzydkie i zaniedbane kobiety w swojej pracy. A pracuję w
                                dwóch można powiedzieć i zarówno w jednej jak i drugiej mam bardzo wiele klientek.
                              • titta Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 07.03.09, 02:21
                                > To dlaczego u mnie w pracy ilekroć widzę brzydką, zaniedbaną
                                kobietę
                                > zawsze ma ona na palcu obrączkę, a te ładne są wolne?

                                Moze dlatego, ze wolne kobiety maja czas i ochote aby dbac o siebie,
                                te zamezne nie maja czasu, motywacji albo i tego i tego.
                            • alba.alba ale jedziesz stereotypami 01.03.09, 12:41
                              kabaste napisała:
                              > No a poza tym, nie jest to regułą, ale zazwyczaj jest tak, że jak dziewczyna
                              > jest cudnej urody to w głowie za wiele nie ma. A facet żeniąc się z kobietą wol
                              > i
                              > mieć taką, z którą będzie miał również o czym pogadać smile

                              Jeden z najgorszych stereotypów to: brzydka=mądra, ładna=głupia. Osoba, która go wyznaje, chyba sama nie grzeszy inteligencją. Związek między urodą a inteligencją jest żaden. Co ma jedno do drugiego? Co ma piernik do wiatraka?

                              Stereotyp ten został chyba wymyślony przez zazdrosne kobiety.
                        • mujer82 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 06.03.09, 12:17
                          the_city napisała:

                          > Dobrze, nie chude tylko bardzo szczupłesmile Z moim obserwacji wynika,
                          > że mniej więcej do czterdziestki faceci wolą kobiety o
                          > figurze "dziewczęcej" (typ Keiry Knightley), a później "kobiecej"
                          > (jak np. Monica Bellucci). Dziewczyna może być nawet koszmarnie
                          > brzydka, oby tylko była niska i drobna.
                          >
                          > Zresztą faceci wolą zdecydowanie mieć niezbyt ładne żony. Ciągle
                          > obserwuję, że żeby wyjść za mąż nie można w żadnym wypadku za bardzo
                          > o siebie dbać: makijaż, wysokie obcasy i fajne ciuchy są absolutnie
                          > zabronione. Nie śmiejcie się, ale mam wokół same tego przykłady.
                          A ja jestem szczupła i panowie po 40 dość często mnie podrywają.
                          Co gorsza mężatki, które znam są bardzo ładne i bardzo o siebie dbają.
                          I jak ma się do tego twoja teoria wink ?
                      • kasiaaaa24 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 12:09
                        Moja przyjaciółka przy wzroście 170 cm waży 80 kg i ma nieziemsko
                        kobiece kształty i faceci strasznie lecą na nią. Ja też nie noszę
                        rozmiaru ani 36 ani 38, ani 40, mam 172 cm i „kobiece kształty” i
                        zawsze się podobałam. A mój mąż nigdy jako kawaler nie oglądał się
                        za wieszakami bez biustu i którym dżinsy nie mają się na czym opiąć.
                        Więc potwierdza się ta teoria smile I to nie prawda, że młodzi faceci
                        lubią chude, bo mój mąż ma 25 lat, a ja 26 smile
                        A co do wyglądu, to po pierwsze higiena. Zdrowa skóra, błyszczące
                        włosy (ale nie przetłuszczone wink ), zadbane paznokcie i gadżety. Ja
                        preferuję dużą torbę, wyjątkowe szale i chusty, okulary i zawsze,
                        intrygujący, ciągnący się za mną zapach.
                        • the_city Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 12:28
                          Mój narzeczony też nie cierpi bardzo szczupłych i niskich dziewczyn.
                          Nawet mnie (174 cm wzrostu) uważa za zbyt niskąsmile bo sam ma 190 cm,
                          ale on jest ode mnie ponad 20 lat starszy. Oczywiście spotykałam się
                          też z rownieśnikami i im się podobałam, ale obawiam się, że wyjątki
                          potwierdzają regułę. Aczkolwiek bardzo mnie cieszy, że (jak
                          piszecie) są młodzi faceci, którzy lubią kobiece kształty.
                          • capricorn1212 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 12:55
                            ja też się absolutnie nie zgadzam że faceci wolą chude - owszem jest garstka
                            takich ale większość woli kobiety które mają kształty. Nigdy nie narzekałam na
                            powodzenie wręcz przeciwnie a zawsze miałam rozmiar nie filigranowy smile - moje
                            przyjaciółki również

                            A już na pewno nie zgodzę się ze moze być brzydka byle była chuda nawet ta
                            garstka w moim otoczeniu, która lubi chude na pierwszym miejscu stawia buzię (
                            oczywiście mam na myśli wygląd kwestie osobowości pomijam tutaj całkiem smile
                            • anula36 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 13:18
                              no pieknie,ale dyskusja sie rozpetala nad odwiecznym problemem grube
                              versus chudesmile
                              A mnie chodzilo mi raczej o likwidacje ekstremalnych usterek,jesli
                              jest mozliwa i o to,zeby nie dopuszczac do ich prezentacji - dobra
                              bielizna potrafi zdzialac cuda. W tym sensie zadbana figura- to
                              dobre proporcje, jesli nie jest idealna niech sie idealna wydajewink
                              Sama chyda nie jestem bynajmniej chuda, ostatnio rozm 42,a bywalo
                              wiecej.
                              • green_sofia Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 13:32
                                To powiedzcie mi gdzie szukać tych facetów co wolą chudsze smile Ja
                                przez ostatnie kilka lat przy wzroście 160 cm ważyłam 57 kg i raczej
                                słyszałam że jestem "okrąglutka" co doprowadzało mnie do szału;D.
                                Teraz ważę 51 kg i wreszcie usłyszałam od mojego faceta że piękna
                                jestem. Za późno troche ;P
                                • kabaste Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 13:43
                                  A mi się wydaje, że to wcale nie faceci powodują u nas kompleksy typu za gruba,
                                  za chuda... tylko my kobiety jesteśmy temu winne. Koleżanka powie drugiej że coś
                                  jej się ostatnio przytyło i ta się już nakręca, że gruba jest, itp. Mi sporo
                                  brakuje do klasycznej chudej piękności. Kształtów też jakiś super kobiecych nie
                                  mam a na brak powodzenia narzekać nie mogę smile Faceci tak krytycznie na nas nie
                                  patrzą - najważniejsza jest pewność siebie no a jak jakiejś dziewczynie
                                  koleżanki nagadają głupot że jest za gruba to ona to potem sobie wbija do głowy
                                  i odbija się to na jej pewności siebie. Zresztą co tu dużo gadać: Joanna
                                  Liszowska to najszczuplejszych nie należy ale moim zdaniem jest śliczna i
                                  niejedna chudzina mogłaby jej pozazdrościć sexapilu.
                                  • hala24_2 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 26.02.09, 14:56
                                    Dokładnie jesteśmy piękne gdy się takie czujemy, gdy akceptujemy
                                    siebie takimi jakie jesteśmy.
                                    Moj styl zgodny z trybem życia i pracy czyli sportowo, bez korali,
                                    wisiorkow. Torebki sportowe lub coś co mozna łaczyć z takim stylem.
                                    Posiadam troszke ubrań na okazje jednak nie są mi one bliskie.
                                    Największy problem dla mnie to buty, niecierpie ich kupować . No i
                                    troszke mniejszy to wlosy a raczej wizyty u fryzjera nie mam swojego
                                    ulubionego i nie znosze jak mnie ktoś ciągnie za włosy- nie lubie
                                    mówić dziewczynie ze mnie ciągnie gdy za nią stoi jej szefowa.

                                    • majka.da Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 27.02.09, 12:34
                                      Ojej to ja będę chodzić za Ciebie do fryzjerawink. Uwielbiam jak mi ktoś majstruje przy włosach, obojętnie co masuje, strzyże, układa, a nawet ciągniewink. tak mnie to odpręża, że mogłabym usnąć na fotelusmile. Nie lubie tylko czekać aż mi sie włosy odbarwią-jasne pasemka, bo muszę siedzieć z rozjaśniaczem ze 3 godz.-takie cholery odpornesmile.
                                      • b-b1 Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 27.02.09, 21:17
                                        Racja-to nie faceci powodują u nas kompleksy...ale dobrze żyć ze sobą w zgodzie
                                        i czuc się dobrze we własnej skórze-bo jak humor sie poprawia -to dlaczegóż by
                                        nie?smile
                                        Ja w tym roku inwestuje w obuwie na wysokim obcasie-znaczy kobieco-choć nie do
                                        końca-bo obcasy-to koturny.. Nie chodziłam w takim obuwiu ponad 10 lat-nauczę
                                        sięsmileW koncu zaczęto szyć i eleganckie rzeczy na moje długasnie nogi i
                                        ręce-więc moge nareszcie wyskoczyc z jeansów. Kupuje przeważnie na
                                        wyprzedażach-mało-ale konkretnie...chyba, że mam wakat niezbędnej
                                        rzeczy(przewaznie spodni)-wtedy od ręki...
                        • jamesonwhiskey Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 28.02.09, 19:04

                          > Moja przyjaciółka przy wzroście 170 cm waży 80 kg i ma nieziemsko
                          > kobiece kształty i faceci strasznie lecą na nią.

                          sa rozne preferencje dewjacje i zboczenia
                          ale generalnie 80 kg to wieloryb a nie nieziemsko kobiece ksztalty
                          • you_look_adopted Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 02.03.09, 19:20
                            prawda.
                        • szalona.manuela chcialam poczytac o sposobach.. 07.03.09, 11:26
                          ale po piatym chyba wpisie nt. tego, co podoba sie facetom, a
                          wlasciwie kto i bzdurach jakie czytam, musze zabrac glos..

                          jakie znowu teorie wam sie potwierdzają? jest oczywiste, ze jedna
                          grupa facetow bedzie wolala i ogladala się tylko za dziewczynami-
                          wieszakami, a druga grupa tylko za dziewczynami-z ksztaltami...

                          ile dziewczyn, tyle potwierdzen na te teorie...
                          ja jestem bardzo szczupla, chociaz wysoka (49kg przy 173cm, 75B) i
                          nigdy na powodzenie nie narzekalam, niestety na nadmiar czasem tak uncertain

                          Pisząc np. kasiaaaa24 napisała:

                          I to nie prawda, że młodzi faceci
                          > lubią chude, bo mój mąż ma 25 lat, a ja 26 smile

                          popelnia sie blad.

                          Mozesz napisac.. to nie jest prawdą w Waszym przypadku, tylko i
                          wyłącznie smile
                        • upartamama Re: Faceci wolą chude?- nie zgadzam się! 23.12.13, 14:03
                          Doprawdy nie wierzę, że kobieta o wzroście 170 i wadze 80 kg może ładnie wyglądać.
                          Ja mam 174 i obecnie ważę 68 kg bo mi się 4 przytyło po zmianie tabletek./ Uważam, że wyglądam okropnie.
                          Zadowolona z siebie będę jak wrócę do wagi 63-64 kg.

                          Z męskiego punktu widzenia coś w tym jest, bo mąż nie pozwala mi zrzucić tych nadprogramowych kg bo mówi, że mi piersi urosły smile. Nie to, żeby mniejsze mu się nie podobały no ale weź się nie odchudzaj.
                          Ja natomiast czuję się źle.
    • asia_i_p Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 28.02.09, 19:34
      Jestem w trakcie przebudowy szafy. I tak:
      - na starcie obejrzałam Trinny i Susannah - typy sylwetki, typy
      kolorystyczne i porady dotyczące zakupów - stworzyłam listę, czego
      mi trzeba;
      - poluję na wyprzedażach;
      - poluję na Allegro.
    • martag2 szanuj swoje rzeczy 04.03.09, 20:25
      A jak już uzbierasz swoja garderobę to dbaj o nią.
      Ja zawsze po pracy odwieszam płaszcz na wieszak, Buty czyszczę szczoteczką, jak
      potrzeba pastuję. Buty zawsze w prawidłach. Potem szczotkuję płaszcz. Zawsze po
      przyjściu z pracy zmieniam strój na domowy.
      Koszule zawsze wykrochmalone, swetry wyprane ręcznie. Nigdy nie używam do tkanin
      z lycra płynów do płukania.
      Nawet po 4 latach rzeczy wyglądają jak nowe.
      Dokupując niewiele, zawsze jest wiele zestawów.
      Do tego biżuteria i gotowe.

      Dziś byłam w małym biurze ubezpieczeniowym, pracują tam dziewczyny ok 30lat. W
      pracy w jeansach biodrówkach, gdzie majtki wystają. Obciśnięte sweterki, przy
      sylwetce foki. Ach, żeby im tak pracodawca szkolenie z estetyki ubioru
      zafundował, tak z okazji Dnia Kobiet.
      • clepsydra Re: szanuj swoje rzeczy 06.03.09, 11:49
        Kobiety by ladnie wygladac musza zrobic tylko 1 rzecz- duuuzy dekolt pokazac. I
        nie wazne czy ciuchy z Zara czy podarty worek po ziemniakach.
        • ardzuna Re: szanuj swoje rzeczy 07.03.09, 00:15
          Pomyliłaś kobietę z panna lekkich obyczajów.
    • buraczana.lejdi na allegro kupuje 06.03.09, 13:21
      ja kupuje wiekszosc rzeczy na allegro; o wiele wiekszy wybor niz w sklepach; nie
      tylko jakies tam sieciowki typu zara, hm i inne, ale naprade oryginalne,
      interesujace ubrania
    • ardzuna Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak milion $ 07.03.09, 00:10
      Ubieracie się na białozielono???
      • maminka-2 Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 09:39
        ubierając się w orsayu czy zarze i kupując badziewny obuw w deichmannie NIGDY
        nie bedziesz wyglądała jak "milion dolarów". wyglądasz na tego, kim jesteś:
        osobę bez kasy i bez klasy. niestety, wprawne oko od razu zauważy kiepski krój i
        tandetne materiały. możesz byc czysta, zadbana i schludna, a nawet w granicach
        swoich możliwości modna, natomiast nie pisz o wyglądzie "jak milion dolarów", bo
        bredzisz.

        jeśli nie bedziesz zarabiała pięciocyfrowej sumy albo nie podwiesisz się pod
        bogatego faceta/rodziców, to sorry, ale każdy na kilometr wyczuje ciuchy z
        wyprzedaży, allegro i sklepów ze starzyzną (nawet jesli je nazwiesz second handami).

        lajf is brutal.
        • araceli Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 10:33
          maminka-2 napisała:
          > jeśli nie bedziesz zarabiała pięciocyfrowej sumy albo nie
          podwiesisz się pod
          > bogatego faceta/rodziców, to sorry, ale każdy na kilometr wyczuje
          ciuchy z
          > wyprzedaży, allegro i sklepów ze starzyzną (nawet jesli je
          nazwiesz second hand
          > ami).
          >
          > lajf is brutal.

          I tu się całkowicie mylisz smile

          Na TVN Style właśnie leciał program 'Czary-mary Goka' autora
          programu 'Jak dobrze wyglądać nago'. Przeprowdził on eksperyment.
          Pokazał publiczności 4 kreacje od projektantów (kosztujące razem 17
          tysięcy 500 funtów) oraz 4 które sam wyszukał w popularnych
          sieciówkach (TopShop, Zara), poprzerabiał, przyozdobił. Łączny
          budżet jego 4 kreacji wyniósł 750 funtów (5% wartości kreacji
          projektantów). I co wybrała publiczność?! Te TAŃSZE! smile smile smile

          Grunt to dobry gust, bo bez niego możesz wydać jak
          piszesz 'pieciocyfrowe' sumy i i tak wyglądać tragicznie. Drogie
          ciuchy nie mówią 'wyglądam super' tylko 'mam kupę kasy'. I bardzo
          często krzyczą 'mam kupę kasy ale nie potrafię się ubrać' wink
          • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 12:36
            araceli napisała:

            > Na TVN Style właśnie leciał program 'Czary-mary Goka' autora
            > programu 'Jak dobrze wyglądać nago'. Przeprowdził on eksperyment.
            > Pokazał publiczności 4 kreacje od projektantów (kosztujące razem
            17
            > tysięcy 500 funtów) oraz 4 które sam wyszukał w popularnych
            > sieciówkach (TopShop, Zara), poprzerabiał, przyozdobił. Łączny
            > budżet jego 4 kreacji wyniósł 750 funtów (5% wartości kreacji
            > projektantów). I co wybrała publiczność?! Te TAŃSZE! smile smile smile

            A publiczność oglądała je z bliska? Bo w normalnym życiu niestety,
            ale podchodzi się do rozmówców na pół metra.
            • ula27121 Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 12:47
              Ale z tym "wyglądaniem jak milion dolarów" to, to chyba przenośnia była????
              • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 13:01
                Nie przenośnia, tylko kompletna bezradność językowa. Ale nikt nie
                podjął tematu, znaczy nikomu to nie przeszkadza.
                • ula27121 Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 13:16
                  No to dobrze, że się Ty znalazłaś i wszystkim głupim wytłumaczyłaś. Bardzo
                  dobrze. Ja też się przy okazji czegoś dowiedziałam.
                  • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 13:18
                    Najlepiej byłoby napisać "Wyglądać za grosze jak za milion dolarów".
                    • ula27121 Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 13:29
                      Ogólnie racja, że temat trochę niezręcznie ujęty.
                      Bo co innego wyglądać dobrze a co innego wyglądać na "ubraną w drogie ciuchy".
                      Mam koleżankę ubraną w za spore pieniądze, która potrafi ubrać jednocześnie
                      kratkę, paski, groszki , turkus, zieleń, róż i skórę węża....wszystko, wszystko
                      na raz plus korale długie i baardzoooo kolorowe.
                      Zatem pod tym względem zgadzam się z ardzuna. Tak samo jak i z tym, że nie ma
                      cudów. Garderoba musi być przynajmniej przemieszane. Lumpeks zawsze jest lumpeks
                      i sieciówki sieciówkami.
                    • mamagapka Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 14:31
                      co do tytułu, nie macie racji. powiedzenie wzięło się z angielskiego
                      gdzie 'look like a million dollars' znaczy- 'wyglądac bosko'. tak
                      więc tłumaczenie brzmi- 'wyglądać jak milion dolców' a nie - jak za
                      milion dolców. co jest zresztą dość logiczne bo milion dolców tak
                      właśnie wygląda. bosko. tzn, tak mi się wydaje bo na własne oczy nie
                      widziałamsmile
                      to tak na marginesie. mnie bardzie zirytował ton w jakim poprawiacie
                      dziewczynę i teksty o bezradności językowej. nie ma to jak ocena
                      fachowca.

                      dawno nie widziałam na tym forum napastliwych komentarzy, ale jak
                      widać- nic co dobre nie trwa wiecznie. a szkoda...
                      • black_magic_women Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 15:07
                        mamagapka napisała:

                        > co do tytułu, nie macie racji. powiedzenie wzięło się z angielskiego
                        > gdzie 'look like a million dollars' znaczy- 'wyglądac bosko'.


                        Tak się np mówi/pisze o mlodych aktorkach,typu Jessica Alba itp
                      • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 15:45
                        mamagapka napisała:

                        > co do tytułu, nie macie racji. powiedzenie wzięło się z
                        angielskiego
                        > gdzie 'look like a million dollars' znaczy- 'wyglądac bosko'. tak
                        > więc tłumaczenie brzmi- 'wyglądać jak milion dolców' a nie - jak
                        za
                        > milion dolców.

                        O ile mi wiadomo, jeszcze nie mówimy angielszczyzną słowo w słowo
                        przetłumaczoną na polski, a już zwłaszcza nie używamy dosłownie
                        przetłumaczonych angielskich idiomów, więc to co napisałaś powyżej,
                        to żaden argument. Poparłaś tylko moją tezę o bezradności językowej,
                        która wyziera z tytułu wątku. Nie wiem, co tu jest napastliwego.
                        Stwierdzenie faktu.

                        co jest zresztą dość logiczne bo milion dolców tak
                        > właśnie wygląda. bosko. tzn, tak mi się wydaje bo na własne oczy
                        nie
                        > widziałamsmile

                        Milion dolarów wyglada jak plik banknotów.
                        • mamagapka Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 19:22
                          w sprawie idiomów i ich tłumaczenia na polski się zgadzam, ale w tym
                          akurat przypadku zwrot 'wyglądac jak milion dolców' to zwrot który
                          wchodzi lub wszedł do języka polskiego a nie jednorazowe tłumaczenie
                          autorki wątku. poprawne, zresztą.

                          co do angielszczyzny- w ogóle nią nie mówimy, a raczej nie
                          powinniśmy. nie ja zaczełam ten temat, i to na forum o
                          oszczędzaniu. i gadki o czyjejś bezradności językowej są tu nie na
                          miejscu. przeczytaj sobie uwagi moderatora, dowiesz się że na tym
                          forum złośliwościom mówimy nie, bo to nie było zwykłe stwierdzenie
                          faktu. kompleks wyższości to też nie jest coś czymś należy się
                          chwalić więc tego nie rób.

                          a już gadka o tym że milion dolarów wygląda jak plik banknotów
                          wybitnie świadczy o tym że brakuje ci poczucia humoru.

                          no nic. może zobaczę kiedyś na własne oczy taki plik, jak jeszcze
                          trochę pooszczędzam. bo na razie idzie mi jak krew z nosa. ale uczę
                          się, uczę.

                          i, oczywiście, pozdrawiam. mimo wszystko.

                          • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 08.03.09, 00:38
                            mamagapka napisała:

                            > w sprawie idiomów i ich tłumaczenia na polski się zgadzam, ale w
                            tym
                            > akurat przypadku zwrot 'wyglądac jak milion dolców' to zwrot który
                            > wchodzi lub wszedł do języka polskiego a nie jednorazowe
                            tłumaczenie
                            > autorki wątku. poprawne, zresztą.

                            Niepoprawne. Idiomów nie tłumaczy się słowo w słowo, tylko przekłada
                            się ich znaczenie. Nie zrozumiałabyś ani pół rozdziału literatury
                            pięknej przetłumaczonej dosłownie z języka angielskiego. Do języka
                            polskiego taki idiom, czy raczej kalka językowa, jeszcze nie weszła.
                            W Wielkim słowniku frazeologicznym jej nie ma, ale może ty znasz
                            jakiś słownik, w którym jest - podaj, proszę.

                            > forum złośliwościom mówimy nie, bo to nie było zwykłe stwierdzenie
                            > faktu.

                            Ależ jak najbardziej stwierdzenie faktu. Kalki językowe, niewłaściwa
                            frazeologia, błędy językowe, w tym ortograficzne, są świadectwem
                            nieporadnosci językowej i w takiej konstatacji nie ma nic a nic
                            złośliwego. Żaden opis rzeczywistości nie jest złośliwością.

                            > a już gadka o tym że milion dolarów wygląda jak plik banknotów
                            > wybitnie świadczy o tym że brakuje ci poczucia humoru.

                            ????
                            A jak niby wygląda milion dolarów według osoby mającej tak znakomite
                            poczucie humoru jak ty? Czekam na wyjaśnienia.
                      • ula27121 Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 15:51
                        Ja przepraszam, ale próbowałam ironizować tą "bezradność językową" jednak jak to
                        często ze mną tutaj bywa, zrozumiano mnie opacznie.
                        Uważam, że co do tytułu wątku to jaki by on nie był każdy zrozumiał intencję i
                        że czepianie się go jest bez sensu. Natomiast ta historyjka o drogo ubranej
                        koleżance to tak jako ciekawostka. Przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony
                        moimi wypowiedziami.
                • seidthe Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 17:49
                  Nie bezradność językowa, tylko wyrażenie idiomatyczne. Pozwoliłam sobie
                  skalkować z angielskiego, ponieważ tłumaczenie dosłowne jest niezręczne.
                  • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 08.03.09, 00:39
                    seidthe napisała:

                    > Nie bezradność językowa, tylko wyrażenie idiomatyczne. Pozwoliłam
                    sobie
                    > skalkować z angielskiego,

                    Czyli bezradnosć językowa. CBDO.
                    • seidthe Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 08.03.09, 13:17
                      No cóż, będę się upierać że jednak nie. Ale skoro Ty tak chcesz uważać, to z
                      okazji Dnia Kobiet odpuszczam dalszą dyskusję, popław się spokojnie w błogim
                      przeświadczeniu o swojej nieomylności, a moje certyfikaty językowe Proficiency i
                      CELTA kłaniają Ci się w pas. Zapewne wiesz lepiej.
                      • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 08.03.09, 17:25
                        Wiem przynajmniej tyle, ze nie masz certyfikatu biegłości z języka
                        polskiego, a na Proficiency powołuj się na forach anglojęzycznych z
                        łaski swojej (przyjmuję pokłony). Mam nadzieję, ze jako biegła
                        językowo nie próbujesz tłumaczyć polskich idiomów dosłownie na
                        angielski w błogim przeświadczeniu, że mówisz poprawnie.

                        Nie żołądkowałabym się tak bardzo gdyby nie to, ze gazeta ten wątek
                        umieściła na stronie głównej i kłuł w oczy przez całą dobę.

                        Polecam lekturę większej liczby takich tłumaczeń, jakie właśnie nam
                        zafundowałaś:
                        nonsensopedia.wikia.com/wiki/S%C5%82owniktongue_outolsko-angielski
                    • araceli Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 08.03.09, 17:48
                      ardzuna napisała:
                      > Czyli bezradnosć językowa. CBDO.

                      A potrafisz powiedzieć dlaczego kalka jest bezradnością JĘZYKOWĄ? Bo
                      dla mnie to dowód bezradości języka, który nie posiada słów/idiomów
                      mogących oddać sens wypowiedzi.

                      A języku polskim jest mnóstwo wyrażeń będących kalkami a w związku z
                      tym, że to język żywy to dochodzą nowe. Słów takich jak komputer,
                      myszka internet też nie uznajesz?
                      • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 08.03.09, 20:40
                        araceli napisała:

                        > ardzuna napisała:
                        > > Czyli bezradnosć językowa. CBDO.
                        >
                        > A potrafisz powiedzieć dlaczego kalka jest bezradnością JĘZYKOWĄ?

                        Lektura tego artykułu powinna ci wiele wyjaśnić:
                        nonsensopedia.wikia.com/wiki/Słowniktongue_outolsko-angielski
                        To było pierwsze wyjaśnienie.


                        Drugie:
                        www.ang.pl/idiomy.php - wyciągnij wnioski z tego, dlaczego
                        np. a golden handshake nie jest tłumaczony jako złoty uścisk ręki,
                        tylko jako "duża odprawa", natomiast a sitting duck nie
                        jako "siedząca kaczka", tylko "łatwy cel". Dlaczego tak jest też we
                        wszystkich słownikach? Czyżby to bezradność polskiego języka
                        spowodowała, ze nie mówimy "siedząca kaczka", lecz "łatwy cel"? Czy
                        to te wszystkie słowniki, tłumacze, lingwiści się mylą, a my
                        powinniśmy po prostu zacząć pisać "siedząca kaczka" w
                        sensie "łatwego celu", a jak ktoś nam to wytknie, obrazić się i
                        powołać na Proficiency, które zdaliśmy? Kazdy język ma swoje idiomy
                        i Anglik też nie zrozumie, co to znaczy "Philip from a hemp", choć
                        my świetnie wiemy, do czego się odnosi "filip z konopi".

                        Powoływanie się na komputer jest mało adekwatnym argumentem, to
                        słowo jest od lat we wszystkich słownikach.
                        • prunio4 Re: a czy o wypowiedź n/t 08.03.09, 21:34
                          można w końcu prosić?

                          Ja zgadzam się z wypowiedziami poniżej, tzn że człowiek dobrze wygląda wówczas,
                          kiedy jest po prostu domyty i zadbany. Wtedy ciuch stanowi tylko dodatek. Czysty
                          i schludny rzecz jasna.

                          Wspominam koleżankę z podstawówki i jej mamę: nie były obydwie urodziwe ani
                          bosko zgrabne. Ale zawsze czyste, pachnące, inwestujące w wygląd niewielkie
                          pieniądze, a wyglądające zawsze świetnie.

                          Co prawda koleżanka naginała w drugą stronę tzn bez makijażu, tapiru (wtedy
                          modnego) i szpilki nie wyszła po zakupy i śmietnika.

                          Ale pamiętam swoje zdziwienie, kiedy zaprzyjażniłyśmy się przez chwilę i
                          zobaczyłam tę kasę jak się wydawało wkładaną w ich wygląd od środka: minimum
                          kosmetyków w łazience, ciuchy po bogatszej ciotce. Co prawda później koleżanka
                          pracowała w Em-piku i wszelkie luksusy miała w próbkach zasięgu codziennego
                          używania.

                          Ale do dzisiaj wiem, że bez względu ile natura urody dała, zadbany tzn domyty i
                          wypielęgnowany człowiek wygląda po prostu dobrze.

                          Bo ziemista i z wypryskami cera wyglądać będzie nawet spod najlepszego podkładu.


                          ---------------------------------------------------------
                          * jeśli ktoś dobrze Ci życzy, tak bedzie w Twoim życiu, ponieważ cały czas daje
                          Ci pewną siłę *
                        • araceli Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 09.03.09, 19:54
                          Uwielbiam ludzi, którzy na proste pytanie odpowiadają wszystkim co
                          wiedzą tylko nie na temat smile

                          ardzuna napisała:
                          > Powoływanie się na komputer jest mało adekwatnym argumentem, to
                          > słowo jest od lat we wszystkich słownikach.

                          Ale kiedyś NIE BYŁO. A być może wyrażenie, którego użyła autorka
                          wątku też niedługo będzie w każdym słowniku - język polski to język
                          żywy smile

                          Zasypujesz przykładami dosłownego tłumaczenia idiomów, które
                          pozbawiają wyrażenia sensu. W przypadku 'wyglądać jak milion
                          dolarów' sens nie jest tracony - dlatego być może wejdzie do języka
                          polskiego w takim właśnie brzmieniu.
                          • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 09.03.09, 23:32
                            araceli napisała:

                            W przypadku 'wyglądać jak milion
                            > dolarów' sens nie jest tracony - dlatego być może wejdzie do
                            języka
                            > polskiego w takim właśnie brzmieniu.

                            Ależ oczywiście, ze jest utracony - milion dolarów wygląda jak plik
                            banknotów. Wyglądać jak księżniczka to co innego. Wyglądać za grosze
                            jak księżniczka - to również jest w miarę zrozumiałe, choć można
                            sobie wyobrazić zgrabniejsze sformułowania. Nie ma co gdybać, czy ów
                            nieszczęsny milion dolarów wejdzie, czy nie wejdzie; na razie cos
                            takiego skreśliłaby z kazdej ksiązki każda przyzwoita korekta oraz
                            na maturze nauczyciel obniżyłby ocenę z polskiego.

                            Nie rozumiem, dlaczego na siłę chcesz kalkować idiomy z
                            angielskiego, w którym jak widać milion dolarów zachwyca jako
                            przykład olśniewającego piękna, skoro mamy wystarczająco wiele
                            odpowiednich wyrażeń, a jeśli nie mamy, to stać nas na inwencję
                            własną. Komputer to co innego - tego przedmiotu w ogóle nie było. A
                            dopóki nie wszedł do słowników, nikt nie mial pewności, czy mówi
                            poprawnie. Zresztą uzus nie tak szybko staje się normą słownikową.
                            Do dziś "półtorej krzesła" nie jest poprawne, choć mówi tak chyba
                            ponad 50% Polaków, jak również każdy, kto mówi "wyłanczam" (99%
                            społeczeństwa) nie powinien mniemać, że jego polszczyzna jest
                            wysokich lotów.
            • araceli Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 12:52
              ardzuna napisała:
              > A publiczność oglądała je z bliska? Bo w normalnym życiu niestety,
              > ale podchodzi się do rozmówców na pół metra.


              Z bliska wink Zarówno jedne jak i drugie kreacje miały takie same
              warunki do oceny. Poza tym te 'przeróbki czary-mary' Goka miały na
              celu upodobnie sukienek do tych drogich (np. maskowanie szwów
              lamówką itp.) No ale nie da się ukryć, że facet ma gust i wyczucie wink

              • ardzuna Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 13:08
                Tak, tylko nie wyobrażam sobie maskowania na co dzień wszystkich
                szwów lamówkami, żeby nie było widać niestarannego wykończenia.
                Dobry wygląd za relatywnie umiarkowane pieniądze rozumiem tak, że
                kupuje się rzeczy dobrej jakości (Deichmann odpada), niewiele,
                klasyczne i zestawialne w różnorodne zestawy, żeby długo posłużyły i
                nie rzucało się w oczy, że człowiek ma ich niewielki wybór, i się o
                nie dba (z tym mam największy problem, ale już się nauczyłam
                odwieszać na wieszak po zdjęciu, choć nie odprasowuję ich od razu).
                Staram się tak robić, bo choć może mogłabym sobie pozwolić na jakieś
                szaleństwa, to nie chcę wydawać połowy dochodu na ciuchy, a mam tak,
                że jak wejdę do sklepu, to wszystkie rzeczy, które mi się podobają,
                okazują się być najdroższe.

                I oczywiscie trzeba pamiętać, że i za duże pieniądze rezultaty mogą
                być opłakane.
        • mamagapka Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 14:36
          a ty kochana, jak masz zły dzień i chcesz się na kimś wyżyć, zmień
          forum. nie tobie decydować co znaczy 'bez klasy'. i co to znaczy w
          ogóle- wyglądasz na osoę bez kasy? a to grzech? czy też powinam
          wyglądac na osobę z kasą?
          w kwestii podwieszenia się pod bogatego faceta/rodziców nie
          skomentuję bo nie mam doświadczenia, jak przypuszczam większośc osób
          na forum 'oszczędzanie' i twoją wypowiedż uważam za obrażliwą.
          • mamagapka to oczywiście do maminki 07.03.09, 14:37
            sorry, żle mi się podpięło.
        • seidthe Re: Za żadne pieniądze nie chcę wyglądać jak mili 07.03.09, 17:45
          Maminko - bardzo łatwo Ci przychodzi ocenianie kim jestem. Przykro mi również,
          że w Twojej ocenie lajf jest takie brutal. No bo właśnie nie jest - można
          wyglądać świetnie za grosze, nie podwieszając się pod bogatego faceta ani
          rodziców. Wydaje mi się, że trzeba być naprawdę mało kreatywnym, żeby uważać że
          jedynym sposobem na świetny wygląd jest wejście do najdroższego butiku i zakup
          najdroższych ciuchów z wieszaka. Broń boże nie przecenionych, bo przecież widać.
          Wiesz, tematem mojej pracy magisterskiej była firma Gucci, przewinęło się tam
          również postrzeganie luksusu przez różne grupy społeczne. No i właśnie wychodzi
          na to, że tak mało elastyczne pojęcie elegancji jakie prezentujesz świadczy o
          braku zaufania do swojego gustu i sporych kompleksach "majątkowych". Co do
          jakości - tylko do pewnego poziomu usprawiedliwia wysoką cenę. Wiele elegantek,
          które wydają krocie na buty czy torebki, byłoby załamane wiedząc, że szyte są w
          tych samych zakładach w Chinach, gdzie rzeczy ze średnie półki, i tylko metka
          jest zmieniana. No ale to trzeba coś wiedzieć o rynku modowym, a nie ślepo
          wykonywać ruchy zaplanowane przez speców od marketingu. To dopiero jest
          brutality of life smile)))))))))
          • mamaziq dziewczyny, a może wrócimy do MERITUM sprawy? 08.03.09, 07:40
            mnie ten wątek bardzo zainteresował i rady autorek postów są dla
            mnie świetne,
            sedithe napisała mądrą rzecz a to, skąd bierze swe ciuszki nie ma aż
            takiego znaczenia. Po ulicach nie śmigają sami styliści z "rentgenem
            metkowym" w oczach czy czepialscy, jak niektóre z koleżanek tutajsmile
            w butach Deichmanna nie widzę nic złego, są pomysłowe, jeśli chodzi
            o wzory, a tanie. Ja np. zimowe buty kupuję wyłącznie w tanich
            sklepach, bo potwornie je niszczy wielkomiejskie błoto z solą.
            Czy Deichmann, czy Prada - kozaki są do wyrzucenia po sezonie mimo
            pielęgnacji, pastowania itp.
            Zresztą - ja w ogóle strasznie niszczę buty (sposób chodzenia chyba)
            Dlatego inwestuję raczej w ciekawe chusty i szale, poncha
            (uwielbiam!!), okulary przeciwsłoneczne, fajną biżuterię i torby -
            to zbieram i staram się mieć markowe.
            A wtedy tańsze buty "uchodzą uwagi"

            Zresztą - uważam, że wyglądanie "jak milion dolców" za trochę
            mniej smile świadczy o pomysłowości, kreatywności i.. dalekowzroczności.
            Żadna sztuka wejść do butiku Max Mary, Escady, Polliniego -
            wystarczy przejść sobie 50 m np. ulicą Grodzką w Krakowie i pomachać
            tam kartą swoją czy męża - nie wnikam.smileAlbo odwiedzić Złote Tarasy
            czy jak tam się zwie galeria warszawska.
            Ale za rok można sobie już nie pomachać i wtedy co? Na ulicę nie
            wyjść, bo nie ma w czym?

            Wolę przeznaczyć te pieniądze jako zabezpieczenie, część wydając na
            przyjemności podróż, wypoczynek,edukację dzieci.
            To inwestycja w zdrowie i przyszłość.
            Mam nadzieję, że moje kochane wykształcone dzieciaczki będą wozić
            mamusię do Mediolanu do Mistrza Armaniego smile

            Ale przyznaję - bazę ciuchową (kostium, spodnie, sukienkę, trencz)
            warto mieć markową i dobrą - wymienia się tylko bluzki, dodatki.
            A jeśli nie - zawsze można poszperać.

            A komentarze i wycieczki osobiste o guście, znajomości języków, w
            tym polskiego i stanie majątkowym można sobie darować - ani to
            sensowne, ani taktowne.

            Z niecierpliwością czekam na dalsze pomysłysmile))))))))))





            • miska_malcova Re: dziewczyny, a może wrócimy do MERITUM sprawy? 08.03.09, 09:44
              ok, to teraz ja smile Może napiszę banały, ale może kogoś zainspiruję smile

              Strój:
              zwykle ciuchy kupuję na placu żydowskim (taki wielki krakowski szmateks). Staram
              się, aby ubranie było nieskazitelne: czyste, wyprasowane, swetry niezmechacone,
              wszystko dobrane kolorystycznie, rozmiarowo i w zależności od okazji.
              Zainwestowałam w dobre żelazko, płyn do prania wełny i golarkę do swetrów. Dbam
              o ciuchy i dlatego mam je latami. Mam dużo topów, T-shirtów, koszul, aby można
              było łatwo skomponować ciekawy zestaw. Do tego duzy wybór apaszek, szali,
              biżuterii, kilka torebek...
              Buty zawsze kupuję dobrej jakości - lubię Wojasa, Ryłko i Batę. Do Deichmana i
              CCC nie wchodzę, bo kupiłam u nich buble i nie chce ponownie sie przejechać.
              Dbam o buty, nawet zimowe mam na wiele lat. Mam wiele par, dlatego tak się nie
              zużywają. Impregnuję je, czyszczę regularnie... Zawsze po sezonie robię przegląd
              i gdy trzeba - zanoszę do szewca.

              Przede wszystkim jednak dbam o urodę. Mój kompleks do włosy (nie są zbyt bujne),
              więc cały rok mam na ich punkcie fioła. Muszą być czyste, błyszczące, sama je
              farbuję ziołami, wzmacniam i dzięki temu są niezłe smile Maseczki, pilingi do
              twarzy i ciała robię chałupniczo, chyba, że nie mam czasu, to mam gotowe. Sama
              robię depilację pastą cukrową. Sama robię sobie manicure i pedicure. Bardzo dbam
              o wygląd, bo jak wiadomo poprawia samopoczucie, ale maluję się bardzo
              oszczędnie. Mam tani tusz do rzęs, ale za to drogi podkład.

              Dbam o kondycję: pływam, chodzę po górach, odżywiam sie zdrowo, ale dosyć tanio.
              • mamaziq Re: dziewczyny, a może wrócimy do MERITUM sprawy? 08.03.09, 11:31
                Bardzo fajne pomysłysmile też uważam, ze pielęgnacja to klucz do
                dobrego wyglądu swojego i garderobysmile

                Ja generalnie kupuję na wyprzedażach ciuchy nowe, dobrej jakości,
                wypatruję w markowych sklepach i czekam, a ponieważ mam nietypowy
                rozmiar, zwykle moja cierpliwośc zostaje nagrodzonasmile.
                Oczywiście, jeśli czegoś potrzebuję zaraz, na jakąś okazję, kupuję.
                Na szczęście nie mam problemów finansowych, więc mogę to zrobić.
                Buty tez kupuję na sezonowych przecenach (na Ryłce akurat się
                przejechałam) przeważnie zagraniczne, bo te polskich firm, choć
                fajne, sa na mnie zwykle za szerokie (tzw. "tęgość") i "pływam".
                Tanie buty, o których pisałam, kupuję przeważnie "do latania" w
                jesieni/zimie, w Deichmanie są fajne wzory - ciepłe i nieprzemakalne
                z nubuku lub skóry eko. Co do CCC - chała, zgadzam się.
                A mając wąską stopę, z wysokim podbiciem, jak trafię fajny fason
                eleganckiego bucika, na niezbyt wysokim obcasie, to zwykle biorę 2
                pary od razu, hehesmile

                Najbardziej lubię i serdecznie polecam markę Azaleia - świetne
                wzory, płótno, len, skóra, bajeczne kolory- nie ma dla mnie lepszych
                butów na wiosnę i lato. Ich sandały - dzieła sztuki!!!
                Firma jest brazylijska, więc typowo zimowych butów na nasze warunki
                nie uświadczysz, ale uwielbiam ich piękne, zamszowe, krótkie
                kozaczki- noszę na wiosnę i w jesieni, gdy jest ciepło i sucho.

                Nie gardzę tez ciuchami z drugiej ręki, choć dla mnie kryterium jest
                tu raczej oryginalność - gromadzę piękne szale, apaszki,rzeczy z
                kaszmiru i innych ekskluzywnych materiałów.

                I dbam o moje nabytkismile

                Co do kosmetyków - mam dość tanią "kolorówkę", ale drogie podkłady i
                kremy, w kosmetykach myjąco- pielęgnujacych stawiam na Ziaję, włosy
                farbuję na rudo, jak wiadomo to kolor błyskawicznie się wypłukujący,
                ale odkąd wypróbowałam Elseve color-vivre serię do włosów
                farbowanych (czerwona) zauważyłam, ze kolor się utrzymuje dłużej i
                lepiej wygląda. Długo utrzymuje się też nowa, ruda gama farb l'
                Oreala Preference (ja mam odcień Mango - nazwa dziwna jak na rudy,
                ale wychodzi piękny tycjan bez czewonej poświaty)
                • seidthe Re: dziewczyny, a może wrócimy do MERITUM sprawy? 08.03.09, 13:39
                  Ja powdójnie kupuję staniki, jeżeli uda mi się trafić na świetnie
                  leżący/kształtujący model. To taki fundament i połowa sukcesu, dobry stanik
                  pomaga utrzymać dobrą postawę, sprawia że ciuch leży jak trzeba i sama
                  świadomość, ze ma się na sobie taki fajny fikuśny fatałaszek zapala ten
                  szczególny błysk w oku.

                  Poza tym nie oszczędzam na perfumach - mam "swój" zapach i oprócz niego kilka
                  innych na zmiany humoru, bez perfum czuję się niedoubrana.

                  Z tanich kosmetyków - polecam tusz MagnifEyes Rimmela, jest niedrogi, a wyczynia
                  cuda z rzęsami.
                  Poza tym w ramach luksusów mam wykupioną kartę do siłowni, dzięki której mogę
                  wchodzić kiedy i na ile chcę, a poza tym korzystać z sauny - bardzo polecam,
                  skóra po saunie jest przepiękna, gładka i lekko lśniąca, i świetnie chłonie
                  kosmetyki nawilżające. Do kompletu - peeling z kawy ziarnistej wymieszanej w
                  oliwą z oliwek - to też domowy sposób na skórę jak marzenie.

                  Manicure, pedicure, staranna depilacja i maseczki na twarz, ciało i włosy to
                  jest oczywiste, zgadzam się z przedmówczyniami że takie ogólne zadbanie to
                  więcej niż połowa sukcesu.


              • babeth Re: dziewczyny, a może wrócimy do MERITUM sprawy? 09.03.09, 14:29
                Farbujesz ziołami- czyli henną? Czy takie farbowanie jest trwałe (farbowałam w
                liceum, piękny efekt ale nie pamiętam kiedy farba zaczynała się zmywać).
                Proszę też o info odnośnie depilacji pastą cukrową.
                • miska_malcova Re: dziewczyny, a może wrócimy do MERITUM sprawy? 09.03.09, 20:00
                  farbuję farbami ziołowymi:
                  www.eld.pl

                  Zawsze raz w miesiącu.
                  O paście cukrowej poczytaj tu:
                  www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=57463&highlight=pasta+cukrowa
                  • magdagoszcz Re: ja 09.03.09, 20:15
                    ja mam takie spostrzeżenia:
                    po pierwsze prysznic kiedy sie da;
                    czyste puszyste włosy - ja myję tylko ziołowymi polskiej firmy Eva;
                    świeży oddech + zawsze gumy, cukierki, tik-taki, chrom pod ręką
                    ciuchy czyste, pachnące, wyprasowane
                    kocham apaszki, szaliczki, sztuczną bizuterię - tanie dodatki, a już
                    zdobią;
                    kolorówka tania - tusz Rimmel, błyszczyk maybelline, cienie Joko,
                    puder Biguine. I jest git!

                    • morwa23 Zgadzam się , super proste rady 07.12.13, 17:36
                      Ale tego tez trzeba się nauczyć i wyczuć , fajne porady zawsze warto takie rzeczy poczytać a tu wszystko w pigułce, super,
                      A blogi jakieś polecicie ?
    • black_halo Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 14.12.13, 16:26
      Nie wiem czy moze tylko ja tak ma czy inni tez ale jak sie przeleciec po sieciowkach to jakos od kilku lat jest fatalna. <bluzeczki z bawalny tak cieniutkiej, ze sie pieprzyki przebijaja. Marnej jakosci spodnie, wytarte i powypychane najdalej po 3-4 miesiacach.

      Od jakiegos czasu postanowilam, ze po prostu bede kupowala rzeczy dobrej jakosci, nawet jesli to bedzie tylko jedna rzecz raz na jakis czas. Juz wczesniej zainwestowalam w dobra torebke i buty, nie musza to byc rzeczy bardzo drogie ale za lepsza jakosctrzeba zaplacic.

      Zara i Orsay to jedne z tych miejsc, ktore dramatycznie zeszly z jakosci, jeszcze pare lat temu w Orsayu kupowalam 2-3 pary spodni na kant co roku. Gdyby nie to, ze przytylam to pewne nosilabym dalej. To co ogladalam wola o pomste do nieba. Zara zas ma rzeczy brzydko wykonczone, nawet z serii biznesowej.

      Ostatnio kupilam 2 swetry z outletu Stefenela, czysta welna- kosztowaly srednio - jeden 45 euro, drugi 55 - to nieco wiecej niz przecietna sieciowka ale zdaje sie, ze przecietny sweterek w Reserved czy Camaieu nie schodzi ponizej 100 zlotych.

      Ogolnie lepiej mniej niz wiecej ale przemyslanie. Jesli ktos ma dostep do second handow to jak najbardziej, jesli nie to lepiej allegro albo brytyjski ebay. Czasem udaje sie upowalam perelki za grosze ale czesto tez warto zaplacic wiecej za dobra rzecz.
      • 70upartykrasnal Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 17.12.13, 10:20

        >
        > Ogolnie lepiej mniej niz wiecej ale przemyslanie. Jesli ktos ma dostep do secon
        > d handow to jak najbardziej, jesli nie to lepiej allegro albo brytyjski ebay. C
        > zasem udaje sie upowalam perelki za grosze ale czesto tez warto zaplacic wiecej
        > za dobra rzecz.
        >

        Popieram
    • kropkaa Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 22.12.13, 23:28
      Jak chce się wygladać elegancko, to na pewno nie w ciuchach z Orsaya i to za mniej niż 30 zł/szt. Można wygladąć przyzwoicie, ale z prezesem banku na pewno nikt Cię nie pomyli wink Rzeczy firmowe (nie mam to na myśli Zary czy H&M) kosztują tyle, ile kosztują, bo są uszyte w porządnych materiałów (wełna wełnie nie równa, kupując garnitur należy zwrócić uwagę na splot), mają lamówki, wykończenia, guziki z masy perłowej etc. Porządne buty są dobrze wyprofilowane, torby mają dobrze wszyte zamki, okulary chronią oczy przed slońcem. Może i w lumpeksach jakąś perłę można upolować, ale nawet tam nie ma opcji, by w podłym, tanim lumpie tanio kupić zjawiskowy ciuch. Do tego dochodzi fryzura, makijaż, perfumy, biżuteria, zegarek. Baza jak najbardziej, ale nie z tanich sieciówek czy na kilogramy.
      • babka.pracujaca Re: Wyglądać jak milion dolarów za grosze 23.12.13, 18:54
        Najpierw trzeba mieć zadbana psychikę,potem ciało, potem można się ubierać i czuć jak milion dolarów -nawet w przenośni.Pozatym prawdziwa jakość i klasa albo niestety tylko moda kosztuje i mimo chęci nie będziemy wyglądać lepiej niż inni.Pozatym juz dawno odkryłam że dopóki nie znajdę się na imprezie na której mój wygląd nie ma znaczenia dopóty mója osoba nic nie znaczy.To czy mam sukienkę z mohito, zara itd to naprawdę pikus.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka