Dodaj do ulubionych

kiedyś i dziś

16.02.23, 08:35
Cała zabawa polegała na tym, żeby nabytą wiedzę "podać dalej". I to nie tylko współczesnym, ale i następnym pokoleniom. (Stąd "mitologie i ideologiczne bzdury" wink
Dzisiaj mamy naukowców i świat wyjaśniany metodami naukowymi. Naukowcy posługują się specyficznym językiem, właściwym konkretnej wąskiej dziedzinie. Nie wszyscy (właściwie to nieliczni) są w stanie zrozumieć ten język i "przetłumaczyć" go na bardziej zrozumiały dla większości pozostałych.
Rola tłumaczy wydaje się być dziś kluczowa...
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: kiedyś i dziś 16.02.23, 12:21
      … a moja impresja jest taka. Human being jak całość otaczającej nas kosmicznej wizji, nie jest zdeterminowana. nawet genetycznie.
      Świat, jak powiada ewolucja, stale sie uczy. W rożny sposób wiec i human being , jako cześć przyrody, nie ma żadnego stałego wzorca. Co prawda wykreowaliśmy cywilizacje wiec i standardy, dlatego jedni więcej inni mniej potrzebują naukowych tłumaczeń; couchow, gurow, kaznodziei.. lub, i po prostu tylko wskazówek w odkrywaniu tajemnicy życia. Moim zdaniem, jesteśmy prości jak wahadlo Foucault’a.
      • kanciasta Re: kiedyś i dziś 18.02.23, 08:37
        kalllka napisała:

        > Świat, jak powiada ewolucja, stale sie uczy.

        Ewolucja jest mądra i wieczna smile

        A wokół babcie z wnukami.
    • asdzxcvfsrggxdfsd Re: kiedyś i dziś 17.02.23, 11:53
      kanciasta napisała:


      > Dzisiaj mamy naukowców i świat wyjaśniany metodami naukowymi. Naukowcy posługuj
      > ą się specyficznym językiem, właściwym konkretnej wąskiej dziedzinie. Nie wszys
      > cy (właściwie to nieliczni) są w stanie zrozumieć ten język i "przetłumaczyć" g
      > o na bardziej zrozumiały dla większości pozostałych.

      Pomijając masę "popularyzatorów nauki" - którzy sami nie rozumiejąc i nie dopytując - produkują różne szkodliwe mity; to przede wszystkim masz cały pion edukacji szkolnej od podstawówki do studiów.
      Nie wszyscy muszą rozumieć fizykę kwantową - nie mówiąc o teorii strun - ale żeby wiedzieć, że ABS nie zatrzyma samochodu w miejscu to już jednak tak smile
      • kanciasta Re: kiedyś i dziś 18.02.23, 08:28
        asdzxcvfsrggxdfsd napisał(a):

        > Nie wszyscy muszą rozumieć fizykę kwantową - nie mówiąc o teorii strun - ale żeby wiedzieć,
        > że ABS nie zatrzyma samochodu w miejscu to już jednak tak smile

        To prawda smile Ale wiedza bez zrozumienia - sprowadza się do nakazów i zakazów (nie tylko w ruchu drogowym).
        Dawne nakazy i zakazy często dziś wydają się bzdurne, niepotrzebne, szkodliwe wręcz. Bywa, jednak, że wracają
        - w innym opakowaniu, z inną "pieczątką".
        • asdzxcvfsrggxdfsd Re: kiedyś i dziś 18.02.23, 08:59
          Stąd mowa o podstawowej edukacji, żeby poznawszy pojęcia tarcia, przyczepności, bezwładności itd - zrozumieć, że w miejscu można się zatrzymać tylko na grubej ścianie - i przy okazji dlaczego tego lepiej nie robić smile
          O jakich zakazach pisałaś?
          Tu masz inny przykład - zakaz płodzenia potomstwa przez blisko spokrewnionych istniał od dawna na różnych zasadach, potwierdzono go rozlicznymi badaniami genetycznymi - a i tak nadal są społeczności, dla których to bzdurny zakaz; bo z obcymi to się nie mieszamy.
          • kanciasta Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 07:16
            asdzxcvfsrggxdfsd napisał(a):


            > O jakich zakazach pisałaś?
            > Tu masz inny przykład - zakaz płodzenia potomstwa przez blisko spokrewnionych i
            > stniał od dawna na różnych zasadach, potwierdzono go rozlicznymi badaniami gene
            > tycznymi - a i tak nadal są społeczności, dla których to bzdurny zakaz; bo z ob
            > cymi to się nie mieszamy.

            I tu właśnie zawiedli "tłumacze".
            zakaz płodzenia potomstwa przez blisko spokrewnionych wymyślono razem z zakazem cudzołóstwa i instytucją "swata". Swat miał obowiązek śledzić drzewa genealogiczne i sprawdzać do któregoś pokolenia wstecz, czy nie ma pokrewieństwa pomiędzy narzeczonymi. Rzecz oczywista, że nie mając możliwości przeprowadzania badań genetycznych - musiał apelować, by małżeństwa zawierać w kręgu mu znanym/dostępnym do sprawdzenia.

            Dzisiaj prawdopodobieństwo (nieświadomego!) trafienia nawet na przyrodniego brata czy siostrę wcale nie jest takie małe.
            Kto z Was robił badania genetyczne na ewentualne pokrewieństwo, zanim "poszedł do łóżka" z potencjalnym ojcem/matką swojego dziecka?
            • asdzxcvfsrggxdfsd Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 07:49
              kanciasta napisała:


              > I tu właśnie zawiedli "tłumacze".

              No w czym zawiedli, skoro jak piszesz nawet nakładano taki obowiązek na swata? Widocznie tacy Habsburgowie ("szczęka") mieli głupiego swata smile Do współczesnych środowisk też chodzą, tłumaczą, nawet nie muszą pokazywać filmów - bo wystarczy pokazać okoliczne dzieci - i nie dociera.


              > Dzisiaj prawdopodobieństwo (nieświadomego!) trafienia nawet na przyrodniego
              > brata czy siostrę
              wcale nie jest takie małe.

              Jeszcze większe "pierwszego kuzynowstwa".

              > Kto z Was robił badania genetyczne na ewentualne pokrewieństwo, zanim "poszedł
              > do łóżka" z potencjalnym ojcem/matką swojego dziecka?

              Oczywiście nie. Generalnie jednak strukturę swojej rodziny się zna. A jak ktoś coś nabroił i zataił, może i zmarł - to żaden swat nie dojdzie. Nie znam statystyk, ale wydaje mi się to porównywalne z wykryciem w teście krytycznej zbieżności "złych" genów u kompletnie niespokrewnionej pary.

              Problem o którym mówię jest taki, że niektórzy mają na to kompletnie wywalone.

              Tu masz przykład z I świata, bida i zadupie też bywa:

              youtu.be/nkGiFpJC9LM?t=49
              • kanciasta Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 08:53
                asdzxcvfsrggxdfsd napisał(a):

                > kanciasta napisała:
                >
                >
                > > I tu właśnie zawiedli "tłumacze".
                >
                > No w czym zawiedli, skoro jak piszesz nawet nakładano taki obowiązek na swata?
                > Widocznie tacy Habsburgowie ("szczęka") mieli głupiego swata smile Do współczesnyc
                > h środowisk też chodzą, tłumaczą, nawet nie muszą pokazywać filmów - bo wystarc
                > zy pokazać okoliczne dzieci - i nie dociera.

                Habsburgowie mieli władzę.



                > Oczywiście nie. Generalnie jednak strukturę swojej rodziny się zna. A jak ktoś
                > coś nabroił i zataił, może i zmarł - to żaden swat nie dojdzie.

                Trochę o czym innym mówimy. Ja o zakazach/nakazach, które przeważnie nie wynikają z przesądów religijnych (chociaż często powołują się na religię) a Ty o nieprzestrzeganiu/odrzucaniu tych zakazów/nakazów. No weź...

                • asdzxcvfsrggxdfsd Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 09:08
                  No co weź? smile Rozmawiamy o Twojej tezie
                  " Nie wszyscy (właściwie to nieliczni) są w stanie zrozumieć ten język i "przetłumaczyć" go na bardziej zrozumiały dla większości pozostałych. "

                  Jak BARDZIEJ można to wytłumaczyć takim ludziom? Młotkiem? smile
                  • kanciasta Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 18:07
                    asdzxcvfsrggxdfsd napisał(a):

                    > No co weź? smile Rozmawiamy o Twojej tezie
                    > " Nie wszyscy (właściwie to nieliczni) są w stanie zrozumieć ten język i "przet
                    > łumaczyć" go na bardziej zrozumiały dla większości pozostałych. "
                    >
                    > Jak BARDZIEJ można to wytłumaczyć takim ludziom? Młotkiem? smile

                    Jeśli nie wiesz jak - to widocznie nie należysz do tych "nielicznych" wink




    • scand Re: kiedyś i dziś 17.02.23, 19:54
      >Rola tłumaczy wydaje się być dziś kluczowa...

      I tu też - czasami - próbujemy coś tłumaczyć..
      • kanciasta Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 08:12
        scand napisał:

        > >Rola tłumaczy wydaje się być dziś kluczowa...
        >
        > I tu też - czasami - próbujemy coś tłumaczyć..

        Tutaj to sobie ględzimy wink i ewentualnie próbujemy zabłysnąć między sobą ilością zapamiętanych informacji.
        Bez znaczenia dla reszty ludzkości wink
        No, może jeszcze czasem niektórzy ponarzekają, że ewolucja nie wybrała najlepszej ścieżki
        i przez to przyszło im żyć dziś razem z jakimiś niedorozwiniętymi małpami, które pogarszają jakość tego życia wink
        • mu_ndek_on Re: kiedyś i dziś 26.02.23, 20:26
          kanciasta napisała:

          >To prawda Ale wiedza bez zrozumienia - sprowadza się do nakazów i >zakazów (nie tylko w ruchu drogowym).


          Co można poradzić - na brak zrozumienia? (poza młotkiem)
          Pytania! (Przydatna jest także - dobra edukacja ,ale u nas - to czarnko widzę)

          >Dawne nakazy i zakazy często dziś wydają się bzdurne, niepotrzebne, >szkodliwe wręcz. Bywa, jednak, że wracają w innym opakowaniu, z inną >"pieczątką".

          Zawsze interesują mnie przykłady - bo wtedy można coś powiedzieć - o tak ogólnych stwierdzeniach - jak to powyżej.

          >Tutaj to sobie ględzimy i ewentualnie próbujemy zabłysnąć między sobą
          >ilością zapamiętanych informacji.


          Trochę łapy opadają.
          Jak sobie wyobrażasz przekazywanie wiedzy bez jaj zapamiętywania? (Jak sobie wyobrażasz tę zabawę. - „Cała zabawa polegała na tym, żeby nabytą wiedzę "podać dalej". I to nie tylko współczesnym, ale i następnym pokoleniom.”)

          Oczywiście - byłoby wspaniale gdyby każdy rozumiał „formalizmy matematyczne teorii kwantowej” - a w ramach doświadczeń - na lekcjach fizyki mógłby samodzielnie przekonać się o „dziwności” splątania i przedyskutować z kolegami założenia „paradoksu EPR” wyciągając wnioski (wnioski ontologiczne dotyczące „rzeczywistości”) .

          Ewentualnie mógłby na biologii wyodrębnić drobne zmiany epigenetyczne w genomach ssaków (powiedzmy u swoich rodziców) powstałych po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa (co niewątpliwie ułatwiłoby porozumienie między dziećmi a rodzicami).
          Tak, zrozumienie wymaga chęci zrozumienia ewentualnie zaufania do innych którzy rozumieją - ale bez poznania i zapamiętania - to tylko „mitologiczne i ideologiczne bzdury” niestety.

          Ale jak widzę - u Ciebie przeważa brak zaufania do wiedzy naukowej i owa nostalgia do prostoty ziejącej z przeszłości. Podsumowując ten Twój wątek - można zacytować, to co powiedział Eklezjasta - „Pisaniu wielu ksiąg nie ma końca, a wiele nauki utrudza ciało” czyli - niepotrzebny wysiłek.


          >Bez znaczenia dla reszty ludzkości
          >No, może jeszcze czasem niektórzy ponarzekają, że ewolucja nie wybrała >najlepszej ścieżki
          >i przez to przyszło im żyć dziś razem z jakimiś niedorozwiniętymi małpami, >które pogarszają jakość tego życia


          To jeszcze raz - w ewolucji - nie ma „wyboru” są tylko „szczęśliwe” lub nie - ale zawsze przypadki.

          No - do małp - to, jak się domyślasz - zupełnie nic nie mam - zazwyczaj denerwują mnie raczej ci - którzy zapominają, że są jedynie pozbawionymi owłosienia małpami.


          Ps Zakaz kazirodztwa - to jeden z najpowszechniejszych/uniwersalnych instynktów w świecie zwierząt i tam zazwyczaj jest obwarowany zachowaniami które uniemożliwiają krzyżowanie się z blisko spokrewnionymi osobnikami - („wiedzą” to bez potrzeby uczęszczania na religię) — u homosapiensa to rzecz bardziej skomplikowana - bo leży na skrzyżowaniu kilku instynktów i zachowań kulturowo „przydatnych” .Homosapiens jest mniej konsekwentny niż inne zwierzęta…ale może innym razem.
          • kanciasta Re: kiedyś i dziś 28.02.23, 08:05
            Właśnie dotarło do mnie, że Twoim zdaniem niemożliwe jest wyobrażenie sobie czegokolwiek,
            czego Ty nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Cóż...
            • scand Re: kiedyś i dziś 07.03.23, 10:25
              Wyobraźnia jest wielką siłą człowieka, ale czy jest nieograniczona ? - hmm, może po prostu nie potrafimy wyy_obrazić sobie ograniczeń wyy_obraźni ..
            • mu_ndek_on Re: kiedyś i dziś 19.03.23, 14:07
              kanciasta napisała:

              > Właśnie dotarło do mnie, że Twoim zdaniem niemożliwe jest wyobrażenie sobie cze
              > gokolwiek,
              > czego Ty nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Cóż...

              „Cóż…” i dalej ani rusz?

              Już nie pierwszy raz - wyobrażasz sobie to - co ja sobie wyobrażam lub czego nie jestem w stanie sobie nie wyobrazić . Co za wyobraźnia!
              ( można by ponownie - zastosować prostą „zasadę szatniarki” : „co się wydaje - to się - tylko wydaje” i tyle. (nasze wyobrażenia na temat innych wyobrażeń? nawet nasze wyobrażenia dotyczące bliskich , zazwyczaj okazują się nieprecyzyjne , a my nawet się nie znamy - nie mówiąc -o filozoficznych problemach z „istnieniem innych umysłów”)

              Można zakończyć te Twoje wyobrażenia prostym stwierdzeniem - albo tłumaczyć źródła naszych wyobrażeń i innych sposobów podtrzymywania dobrego samopoczucia organizmu - a jest ich wiele (nie mówię jedynie o mechanizmach z zakresu tzw psychologi ale raczej o czysto biologicznych)

              Ale - prościej będzie powiedzieć - jak nie ulegać owym złudnym wyobrażeniom, które wydają się „docierać” (na temat wyobrażeń innych):
              Mamy do tego kilka wypróbowanych narzędzi - argumenty, opisy, przedstawienia lub przykłady (ewentualnie badania lub oryginalny poetycki opis) - wybież jakieś narzędzie i posłuż się nim, a będziemy mieli szansę pozbyć się fałszywych wyobrażeń. (Mnie, oczywiście najbardziej interesuje Twój opis tego - jak sobie wyobrażasz własne wyobrażenia - tego czego nie mogę sobie wyobrazić. ( bo tak zostawiony z tym wysoce refleksyjnym i zagadkowym - „Cóż…„ mogę sobie jakoś błędnie te wyobrażenia wyobrażać. )

              Ps. Mimo wszystko- chyba poważniej traktuję to forum niż jego założycielka - ale to może być , zupełnie nietrafne wyobrażenie.
              • scand Re: kiedyś i dziś 20.03.23, 14:35
                > Mimo wszystko- chyba poważniej traktuję to forum niż jego założycielka - ale to może być , zupełnie nietrafne wyobrażenie.

                Mundek ma nieocenione zasługi w podtrzymaniu ognia dyskusji w czasach, kiedy ciężko było o dyskutantów (teraz też jest to sytuacja dość odległa od tej sprzed powiedzmy 15 lat, ale nieco lepsza niż 5 lat temu).

                Podtrzymywanie ognia, aby nie zagasł to notabene jedno z najważniejszych zadań człowieka jaskiniowego ( w czasach, kiedy nie znano jeszcze metod rozpalania) - gdzie byłaby nasza cywilizacja bez takich ludzi??


    • mu_ndek_on Re: kiedyś i dziś 18.02.23, 15:14
      kanciasta napisała:

      > Cała zabawa polegała na tym, żeby nabytą wiedzę "podać dalej". I to nie tylko w
      > spółczesnym, ale i następnym pokoleniom. (Stąd "mitologie i ideologiczne bzdury
      > " wink

      Jeśli mówimy o wiedzy naukowej…

      No właśnie i dodatkowo - bardzo niestety - Droga założycielko - cała zabawa polega na tym - żeby nie mylić wiedzy z mitologiami i ideologicznymi bzdurami (co oczywiście nie wyklucza wiedzy na temat mitologii i ideologicznych bzdur - jednocześnie ograniczając mitologie i bzdury na temat wiedzy).

      Jeśli dzieje się to indywidualnie - to też smutne ,ale daje się wybaczyć. Natomiast kiedy owe mitologie i bzdury ideologicznie - są systemowym sposobem działania (od wieków) i mają instytucjonalne podstawy - tak jak np. religia i kościół - to już (obecnie) niewybaczalna zdrada wyobraźni i wyjątkowa szkoda dla gatunku.

      (Trudno nie nawiązać do naszej plemiennej sytuacji - bo też wygodne mitologie i ideologiczne bzdury stają się podstawami działania państwa - niestety mojego państwa - ale o czarnku czy innych czarnych dziurach może innym razem - bo nie należy sobie psuć sobotniego wieczoru.

      Ps. Co do wątku o wieczności.

      > Otwartą pozostaje kwestia finansowania tych fizyków i metod…

      Trudno powiedzieć co masz na myśli Droga założycielko - osobiście uważam - że sponsorem Metody naukowej - jest logika i sprawdzalne (lub falsyfikowalne) doświadczenie a szukając głębiej - instynkt poznania, Można także podejrzewać o ciągłe finansowanie fizyki i metody naukowej tzw. Mózg i chęć rozwiązywania (czasami konieczność) problemów gatunku czy poznawania „rzeczywistości” - ale nie wiem - bo nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych.
    • krytyk2 Re: kiedyś i dziś 22.02.23, 13:07
      Zawsze mnie dziwiło,że każdorazowo przy prezentacji osiągnięc aktualnego zdobywcy Nobla np biologii czy fizyki ,zawsze znajdował się taki polski ekspert z danej dziedziny,który klarownie w kilku zdaniach potrafił przedstawić największe osiągnięcie laureata.Czasem chodzi o jedno konkretne mało znaczące dotychczas białko ,które okazywało się -na podstawie badań owego uczonego-bramką do ataku wrogiego wirusa na określone komórki ludzkiego(zwierzecego ciała).Dociekanie naukowe stawia proste pytania(jak dzieci) i uparcie drąży setki (empirycznych i eksperymentalnych) odpowiedzi na nie.To jest tylko to i aż to.
      Problem polega na tym ,że prace naukowe zawierają mase specjalistycznych okreslen ,które naukowcy sa zobowiązani używac w trakcie dyskursu naukowego,natomiast sedno sprawy jest zwykle proste i przejrzyste
    • mu_ndek_on Re: kiedyś i dziś 23.02.23, 22:25
      kanciasta napisała:

      > Dzisiaj mamy naukowców i świat wyjaśniany metodami naukowymi. Naukowcy posługuj
      > ą się specyficznym językiem, właściwym konkretnej wąskiej dziedzinie. Nie wszys
      > cy (właściwie to nieliczni) są w stanie zrozumieć ten język i "przetłumaczyć" g
      > o na bardziej zrozumiały dla większości pozostałych.
      > Rola tłumaczy wydaje się być dziś kluczowa...


      Bez przesady - jest mnóstwo książek popularnonaukowych - odrobina wysiłku (jeśli kogoś to interesuje) i można się wiele dowiedzieć. Są nawet książki które w tym celu (wyjaśnianie w sposób popularny/dostępny) powstają. To są książki w języku polskim. (Angielskojęzycznych ,rzecz jasna - jest około 1000 x więcej.) Poznawanie nowych słów, nowych pojęć - nowych zjawisk … osobiście jako prosta małpa uważam owo poznawanie za podstawowe zadanie gatunku ( tak czy inaczej - napewno nie zaszkodzi)

      Droga założycielko - jeśli masz jakieś dręczące Cię pytania - zadaj je - jeśli będą ciekawe (jak to skromnie zaznaczył Scand) w miarę możliwości spróbujemy wyjaśnić.

      Ps. Książka skromna - nieco powierzchowna - nie zawiera zbyt dużo trudnych wyrazów i ma ambicje zainteresować - dodatkowo świeża - „Ziemia” - ledwie 200 stron autor Andrew H. Knoll - ISBN 978-83-7886-635-0. geolog za 50zł opowiada 4,6 miliarda lat ziemskiej historii - nie tylko historii geologicznej.
      • kanciasta Re: kiedyś i dziś 24.02.23, 08:50
        mu_ndek_on napisał:


        > Droga założycielko - jeśli masz jakieś dręczące Cię pytania - zadaj je - jeśli
        > będą ciekawe (jak to skromnie zaznaczył Scand) w miarę możliwości spróbujemy wy
        > jaśnić.

        Dzięki wielkie.
        Ale jestem pewna, że potrafisz sam wymyśleć ciekawe pytania. I wyjaśnienia do nich.
        Może napiszesz książkę? A może już napisałeś?
        • scand Re: kiedyś i dziś 11.05.23, 12:06
          Dlaczego Kamforo nie zadajesz już tak wielu pytań jak kiedyś? Czy na emeryturze człowiek traci chęci do ich zadawania? wink
    • scand Re: kiedyś i dziś 07.05.23, 20:14
      > Rola tłumaczy wydaje się być dziś kluczowa...

      Wygląda na to, że niedługo w rolę tłumacza wcieli się sztuczna inteligencja...
    • al.1 Re: kiedyś i dziś 12.05.23, 00:14
      kanciasta napisała:

      > Dzisiaj mamy naukowców i świat wyjaśniany metodami naukowymi.

      O nie, nie. Wszystko zależy od tego jak rozumiemy naukę (moja zwięzła uwaga w stopce). Otóż po dziś dzień nauka (ta oficjalna, acz nie cała) błądzi i szerzy absurdy, a ci którzy próbują ją naprawić (sam nawet to robię) są ignorowani (przykładami mogę sypnąć z rękawa).

      > Nie wszyscy (właściwie to nieliczni) są w stanie zrozumieć ten język i "przetłumaczyć" go na bardziej
      > zrozumiały dla większości pozostałych.

      Rzecz w tym, że nauka (ta gównego ścieku) jest irracjonalna i przez to niezrozumiała (a oprócz tego zafałszowana). No bo jak można rozumieć nonsensy?

      > Rola tłumaczy wydaje się być dziś kluczowa...

      Jest ich całe morze, lecz nikt przebić się nie może, bo jest hermetyczna (zamknięta w swym rezerwacie).

      --
      Ci którzy twierdzą że rozumieją relatywistykę, automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
      Those who admit to understanding relativity, automatically acknowledge understanding of nonsense

      • scand Re: kiedyś i dziś 16.05.23, 10:41
        > Rzecz w tym, że nauka (ta gównego ścieku) jest irracjonalna i przez to niezrozumiała (a oprócz tego zafałszowana). No bo jak można rozumieć nonsensy?

        Ale o jakie fałszerstwa konkretnie chodzi?

        > a ci którzy próbują ją naprawić (sam nawet to robię) są ignorowani (przykładami mogę sypnąć z rękawa).

        Tak, przykłady przydałyby się.
    • mu_ndek_on Re: kiedyś i dziś 18.06.23, 13:44
      tade-k53 napisał:

      > Żyjemy w czasach, gdy wszystko zmienia się w tempie niesłychanym wcześniej.
      > Czy wiesz w jakich czasach żyjemy?


      Tu ,to nie wiem jak odpowiedzieć - bo chyba, na forum nie było jeszcze kogoś tak bardzo odklejonego.

      ps
      Chociaż ,można zwrócić uwagę na konstrukcję tych wypowiedzi - truizmy na początek - wszyscy się zgodzą, że tępo zmian jest wyjątkowe (życie to nie bajka?) - potem obietnica zbawiennego wyjaśnienia oraz pewnie instrukcja jak owo zamieszanie opanować. Czyli klasyka - „przestraszyć” a potem „obronić”. (I zarobić na blogu?)

      To odwieczny sposób religii - wywołać strach apokaliptycznymi wizjami a potem obiecać ochronę bóstwa i zbawienie. (Skąd my to znamy? Tak, tak to ta sama technika stosowana przez naszą oświeconą władzę. Przestraszyć rozwiązłym zachodem, emigrantami, gejami, zabójcami płodów - a potem zawzięcie i nieustępliwie „bronić” choćby po trupach samego suwerena i tak będzie zadowolony. )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka