Dodaj do ulubionych

do "zaszytych" :) lub z pessarem

08.10.05, 17:58
Niestety, wszystko wskazuje na to, że i mnie nie ominie ta "przyjemność"... :
((
Dzisiaj zaczęłam 14 tc. I martwię się bardzo, bo moja szyjka coś za bardzo
się przejęła przyszłym (dopiero kwietniowym!) porodem i zaczęła się skracać.
Zaniepokoiło mnie kilka sygnałów - duży nacisk na pęcherz, ciągnący ból w
podbrzuszu i w dole pleców, twardnienie brzucha - i kilka dni temu, gdy
naprawdę źle się czułam, poszłam do przychodni do gina, tak interwencyjnie,
bo mój lekarz był akurat niedostępny. Miła pani doktor zbadała mnie i zrobiła
nawet usg i co się okazało?
Że mam tak obniżoną szyjkę macicy, że praktycznie zaczyna się u ujścia
pochwy. Jest rozwarcie zewnętrzne na palec, ujście wewnętrzne na szczęście
zamknięte. Szyjka jest rozpulchniona i w części pochwowej ma najwyżej 1 cm
długości! sad( Nie wiem, jak długa jest cała szyjka, razem z jej wewnętrzną
częścią, ale 1 cm w pochwie to chyba bardzo mało?... W każdym razie pani
doktor zaleciła mi przyspieszyć wizytę u swojego lekarza (idę za 4 dni) i
prorokowała założenie szwu lub pessaru.

Dlatego mam kilka pytań do dziewczyn z podobnym problemem.

Jak to wyglądało u Was? Jaką długość i ew. rozwarcie miała szyjka w chwili
zakładania szwu?
W którym tygodniu ciąży wtedy byłyście?
Czy przed założeniem szwu robi się jakieś badania?
Jak długo leży się w szpitalu?
Czy potem do końca ciąży trzeba leżeć albo są jakieś inne przeciwwskazania do
prowadzenia normalnego trybu życia? (o seksie już wiem, że nie wolno, ale my
i tak w celibacie...)
Jak wygląda sam zabieg i jakie jest po nim samopoczucie?
Czy miałyście jakieś powikłania w związku z założonym szwem?
No i przede wszystkim - jeśli rozwiązanie już za Wami - w którym tygodniu
odbył się poród?

Martwię się bardzosad( Mam 16-miesięczną córeczkę i niestety nie mogę w 100%
wyeliminować wysiłku, bo czasami trzeba ją np. podnieść, a to na pewno źle
wpływa na szyjkę macicy. Staram się jak najwięcej leżeć, chyba nie obejdzie
się bez niani dla małej...
Obserwuj wątek
    • asia.76 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 08.10.05, 19:18
      witaj
      miłam ten sam problem z szyjka moja tazke sie skróciła do 2cmm, i bardzo sie to
      lekarzowi nie podobało.Powiedział ze kladzie mnie szpitala i zakładamy
      szew.Troche poczytałam w internecie , posłucham osób które miałay podobny
      problem i jednak zdecydowałam sie na załozenie pessaru .wiem że po szwie lezy
      sie w szpitalu a ile to chyba zalezy od lekarza., a pessar lekarz załozył mi w
      gabinecie i trwało to dosłowie sekundy.Wydaje mi sie że pessar jest
      bezpieczniejszy niz szew.Załozony miałam go w 23 tygodniu jak narazie czuje sie
      dobrze bo takze meczyły mnie twardnienia brzuchola i na to dostałam fenoterol.
      Przy pesarze jest zakaz współzycia a o lezeniu to też chyba powie Ci lekarz ,
      mój pozwolił mi na małe spacerki,że nie powinno sie nic złego dziać ale mimo to
      staram sie trochę lezec.A jak boli mnie brzuchol to siedze w domku.Mam nadzieje
      że donoszę do konca ciążę.
      Pozdrawiam
      • hebbe Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 08.10.05, 20:52
        Asiu, dziękuję za odpowiedź. Pani doktor, która badała mnie kilka dni temu,
        powiedziała, że ona zalecałaby szew jako rozwiązanie pewniejsze. Mówiła, że
        wadą pessaru jest to, że w miejscu jego założenia mogą się tworzyć odleżyny, a
        to jest z kolei niebezpieczeństwo infekcji, co przy mojej rozwartej szyjce
        byłoby niewskazane, bo bakterie mają srosunkowo łatwy dostęp do kanału szyjki i
        dalej do macicy. Czytałam, że założenie szwu wiąże się z kilkudniowym pobytem w
        szpitalu i jest to zabieg wykonywany w narkozie, więc na pewno niesie ze sobą
        jakieś ryzyko. Szpital jest mi nie na rękę również ze względu na moją córkę, z
        którą jestem praktycznie non stop od kiedy się urodziła i nie wiem, jak by
        zareagowała na moją kilkudniową nieobecność... Tak więc to byłby dla mnie i dla
        małej przede wszystkim, dodatkowy stres. Ale jak będzie trzeba, to trudno.
        Chętnie poczytam opinie dziewczyn, które mają zabieg założenia szwu za sobą. W
        necie jest wiele informacji, ale najlepiej jest zawsze zapytać o wrażenia
        kogoś, kto już to przeżyłsmile
        • ariana1 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 08.10.05, 21:06
          Wielu lekarzy straszy infekcjami, ale dlatego przy pessarze zakłada się
          globulki "dowcipne" profilaktycznie. Zresztą przy szwie też jest ryzyko
          infekcji, ale tego już lekarze nie mówią. Dziewczyny na forum, nosiły pessary
          przy różnych szyjkach, i otwartych i zamkniętych.
    • ariana1 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 08.10.05, 20:42
      Ja też mam pessar i jestem bardzo zadowolona. Tak samo jak asia76 zrezygnowałam
      ze szwu (chcieli mi go założyć w szpitalu) na rzecz pessara. Mam go od 29tc,
      teraz kończę 35tc i uważam,ze to świetny wynalazek smile Żałuję,ze w I ciąży o nim
      nie wiedziałam i musiałam leżeć plackiem z rozwarciem. Teraz leżeć nie muszę,
      mogę prowadzić w miarę aktywny tryb życia, oszczędzając się oczywiście. Są dni,
      kiedy mam więcej skurczy, wtedy się wyleguję, a jak czuję dobrze - żyję
      normalnie. Na skurcze też mam fenoterol. Przed założeniem pessara moja szyjka
      miała 20 mm i była zamknięta. Teraz, po prawie 7 tyg. noszenia, jest bez zmian.
      Zasadnicza różnica jest taka,że nie czuję tego rosnącego naporu na podbrzusze.
      No i jestem spokojna o szczęśliwe donoszenie ciąży smile
      Co do szwu, to wiem,że zakłada się go w narkozie, przeciwskazaniem do założenia
      go są skurcze a głównym powikłaniem jest przekłucie pęcherza płodowego.
      Ale muszę cię zmartwić - dźwigać dziecka i tak nie będziesz mogła, ani ze szwem
      ani z pessarem ani tym bardziej bez nich.
      pzdr.
      • hebbe Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 08.10.05, 21:01
        Hmmm, więc może jednak pessar?...
        Zobaczymy, co powie mój lekarz, wizytę mam 12 października.
        Tylko na co mi lekarz ten pessar założy, skoro ja praktycznie nie mam prawie
        wcale szyjki w części pochwowej?...

        Obie piszecie, że miałyście założone pessary po 20 tygodniu ciązy, a ja jestem
        dopiero u progu 14 tygodnia i już mam problem, co dopiero będzie za kilka
        tygodni, kiedy zacznie się intensywny wzrost maluszka?... Oby krążek wystarczył.
        • asia.76 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 09:28
          Hebbe musisz porozmawiac ze swoim lekarzem, ale wydaje mi sie ze pessar to
          chyba lepsze rozwiazanie niz szew.Ja tez sie wachałam ale jednak postawiłam na
          pessar.Mam go juz ponad dwa tygodnie i naprawde czuje sie o wiele lepiej , to
          prawda nie mam takiego naporu na pęcherz - a na infekcje biorę co cztery dni
          globulki i jak narazie jest wszystko ok.Co do szyjki to gdzies wyczytałam że
          pessar mozna załozyc nawet o,5cm szyjkę wiec chyba nie bedzie kłopotu.
          Co do wzrostu maluszka tez sie nad tym zastanawiam czy pessar wytrzyma ale
          chyba po to on jest .
          Pozdrawiam i daj znać co tam po wizycie.
          Pozdrawiam cieplutko
          • ariana1 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 10:37
            Dziewczyny! Moja "baba" ma już 35tc i waży już 2600g. A na wizycie piątkowej
            okazało się,ze pessar trzyma mocno, nie ma naporu główki i ja nie czuję tego
            naporu, co najważniejsze. Nie bójcie się,że on nie wytrzyma wagi dziecka.
            Moja szyjka miała w badaniu też tylko 1 cm,ale to jest długość części
            pochwowej. A w usg miałam 2 cm, więc twoja też jest na pewno dłuższa niż 1 cm.
            A do szwu czy pessara wystarczy 0,5 cm. Tu masz linkę, poczytaj do poduszki smile
            www.twojlekarz.pl/
            • ariana1 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 10:38
              O pessarach jest w "Najnowsze artykuły".
            • hebbe Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 12:13
              Dzięki za kolejną porcję informacji! Przeczytałam cały artykuł, który polecała
              Ariana1 i faktycznie zaczynam się bardziej przekonywać do pessara. Rzeczywiście
              o wiele mniej inwazyjna metoda i powikłania chyba też mniejsze niż przy szwie.
              Na początku myślałam o szwie, bo chciałam, żeby sprawa została załatwiona "raz
              a dobrze", ale teraz to już sama nie wiem, muszę porozmawiać ze swoim lekarzem.

              A czy przed założeniem pessara trzeba robić jakieś badania, posiew na przykład?
              I czy pessar jest drogi? Leczę się prywatnie, za wszystkie badania płacę, więc
              pewnie i za to cudeńko będę musiała...
              • hebbe Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 12:15
                aha, chciałam jeszcze zapytać, czy lekarz zakłada taki pessar u siebie w
                gabinecie? I czy przy kolejnych wizytach wyjmuje go, żeby sprawdzić, czy
                wszystko w środku w porządku? Ile tygodni można z tym chodzić?
                • mamawikusia Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 12:54
                  ja też ma pytanko do zaszytychsmile
                  od kilku dobrych dni mam dziwne uczucie w szyjce ( kajarze go z uczuciem jakie
                  miałam kiedy położna przy porodzie "klikała" mi paluszkami w pochwie by
                  rozwarcie poszlo szybciej, fakt wtedy to było bardzo bolesne, teraz nie ale
                  mniej wiecej tak to moge zobrazować,
                  czuje sie tak wtedy kiedy stoje lub chodze,
                  prosze Was napiszcie jeśli znacie to uczucie a moze nie potrzebnie panikuje?
                  zaalarmowałam już lekarza , jutro jade do niego do szpitala by mnie przebadał,
                  boje i mam dosyc już tych badań...za każdym razem boje sie że to lekarz
                  sprowukuje mi kaieś rozwarcie bo ma takie badanie z racji mojego samopoczucia
                  i "schizów" około co tydzień,
                  nie moge doczekac sie jutra , modle sie by to było coś niegroźnego tym bardziej
                  ze wśrode czeka mni dłuższa podróz do warszawy do dr Dangel na ecgo serduszka,
                  tak sie boje...
                  • hebbe Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 13:22
                    Mamo Wikusia, trzymaj się dzielnie, będzie dobrze!
                    Weszłam na link, który masz w swojej sygnaturce i teraz ryczę jak bóbr...
                    nie wiem co napisać po prostu
    • dorota53 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 19:13
      Kilak dni temu sama zalozylam podobny watek bo mialm ten sam porblem. W sobote
      byla na USG i sprawa sie wyjasnila.
      Jestes wielorodka a wiec zewnetrzne ujscie ma prawo miec rozwarcie, szyjka tez
      nie nalezy do dlugich ale najwazniejsze ze to ujscie wewnetrzne jest szczelne.
      ja mialam podobne dolegliwosci:ciagla napinanie sie brzucha, bole miesiaczkowe
      w podbrzuszu i do tego doszel niesamowity bol krzyzowy. Lekarz kazal sie
      naprawde oszczedzac, wiecej polegiwac ale ja cie rozumiem ze z tym trudno bo
      sama mam dziecko i nie da sie lezec plackiem.Biore nospe forte, gdyby po nospie
      bole nie przechodzily szybko reagowac. Wtedy fenoterol i modlic sie aby
      rozwarcie nie postepowalo. Mi gin tlumaczyl ze szew zaklada w przypadku
      niewydolnosci szyjki macicy, a skoro nie bylo z tym problemu w pierwszej ciazy
      to teraz to rozwarcie tez nie ma z tym nic wspolnego a wlasnie z czestymi
      skurczami, ktore to wlasnie sa winowajca rozwierania sie szyjki.
      Dorota
      Mama Kubusia (14.03.2002), Aniołka (IX 2004) i Grudniowej niespodzianki
      Grudniowa niespodzianka
      • bogna74 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 09.10.05, 21:22
        czescwinkja mialam szew zalozony pod koniec 5 mc -szyjka skrasala mi sie
        niebezpiecznie i ne mialam wyjscia. szew zakladany jest pod narkoza pozniej
        troszke plamilam no i nie moglam wstawac -w dzien zabiegu wogole a nazajutrz
        tylko do wc (choc slyszalam ze w niektorych szpitalach kobiety wychodza do domu
        w ten sam dzien)ogolnie nie bylo zle -pozniej bralam fenoterol i w terminie
        urodzilam syna ktory dzis ma 6 latsmilepozdrawiam i naprawde nie ma sie czego bacsmile
    • ariana1 odp. do Hebbe 09.10.05, 21:39
      Przed pessarem robi się wymaz albo posiew w celu zbadania czystości pochwy. Ja
      miałam akurat jakąś infekcję i musiałam ją najpierw wyleczyć. Pessar zakłada
      się w dowolnym tc i zdejmuje po 37 tc. Na każdej wizycie gin tylko kontroluje
      czy on siedzi na miejscu, nie wyjmuje go. Koszt ok. 150 zł. lekarze maja różne
      opinie, niektórzy są zwolennikami szwów, inni - pessarów. Moja poprzednia ginka
      była przeciwniczką pessara i zmieniłam ją na innego lekarza, który uratował mi
      ciążę.
      Trafnego wyboru życzęsmile
      • ariana1 Re: odp. do Hebbe 09.10.05, 21:40
        Aha i zakłada go w gabinecie, ściąga też.
        • ewam81 Re: odp. do Hebbe 10.10.05, 09:03
          czy zakładanie/zdejmowanie krazka boli?
      • hebbe Re: odp. do Hebbe 10.10.05, 20:37
        Ariana, dzięki za odpowiedzi.
        Po przeczytaniu kilku artykułów w sieci i Waszych opinii zaczynam naprawdę
        przekonywać się do pessara, a przynajmniej widzę jego zalety. Jedna pani
        doktor, która mnie badała, zalecała szew jako metodę pewniejszą, ale decydujący
        głos ma mój lekarz, który jak dotąd mnie nie zawiódł, więc wierzę w trafność
        jego zaleceń.
        Dzięki jeszcze raz za wszystkie wypowiedzi! smile)
        • malgolkab Re: odp. do Hebbe 11.10.05, 11:37
          witam. ja mam pessar od 10 dni. od 17 tygodnia twardnial mi brzuch, bralam
          magnez i nospe, ale niestety nie pomoglo. w 20 tyg.na wizycie okazalo sie, ze
          szyjka sie bardzo skrocila i lekarka zadecydowala, zeby jak najszybciej zalozyc
          pessar. 2 dni pozniej trafilam do szpitala, bylam tam tydzien. skurcze sie
          uspokoily, rowniez biore fenoterol, pessar trzyma i szyjka jest utrzymana. i
          moja lekarka i reszta lekarzy w szpitalu dobierali metode indywidualnie, tzn. w
          zaleznosci od przypadku, wychodzilo mniej wiecej pol na pol. to nieprawda, ze
          szew jest pewniejszy, niektore kobiety musza miec go zakladany po 3 razy.
          zakladanie pessaru przyjemne nie jest, ale trwa kilkadziesiat sekund. lekarze
          zalecili mi oszczedny tryb zycia, do konca ciazy mam L4, mam duzo lezec, no i
          odpada wiekszosc prac domowych. niewskazane jest tez czeste jezdzenie autem.
          lepiej zdecydowac sie w miare szybko, bo szyjka czasem skraca sie w ciagu paru
          dni i potem bywa za pozno, wtedy jedyna metoda jest lezenie plackiem.
          • malgolkab uplawy 14.10.05, 19:28
            dziewczyny z pessarem, czy wy tez macie takie okropne uplawy???- na szczescie
            sa biale i nie ma infekcji, ale ilosc okropna... i jeszcze jedno, wiem, ze
            teraz jestem zabezpieczona, duzo leze i malo robie, ale caly czas sie boje, ze
            pessar sie zsunie albo mimo to szyjka sie bedzie skracac- czy tez mialyscie
            takie obawy na poczatku? wiem, ze to glupie.
            • asia.76 Re: uplawy 15.10.05, 09:04
              Mam to samo upławów jest bardzo duzo ten strach że pessar sie zsunie to chyba
              normalne, ja też statam sie sporo lezec ale takze wychodze na małe
              spacerki.Czasami mam twardnienia brzucha i wtedy boję sie że szyjka dalej sie
              bedzie skracac a co najgorsze rozwierac .Ale byłam u lekarza , wizyty mam co
              dwa tygodnie i lekarz mnie usopkaja ze wszystko jest ok, pessar trzyma.ale
              strach i tak pozostaje.
    • malgolkab Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 15.10.05, 23:31
      dzieki za odpowiedz. jeszcze jedno pytanko- wiem, ze mam calkowity zakaz
      stosunkow, a jak to jest z pieszczotami (bez penetracji)- w sumie orgazm to
      skurcze, a skurcze sa niewskazane. wizyte mam za 5 dni, to na pewno zapytam,
      ale moze orientujecie sie??
      • ariana1 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 16.10.05, 15:26
        Ja też panikowałam,ze pessar mi się zsunie z szyjki, chyba każda właścicielka
        pessara tak ma na początkusmile Ale kolejne wizyty upewniały mnie,ze szyjka jest
        bez zmian a pessar ją mocno trzyma. Więc przestałam się przejmować skurczami (a
        były dni,ze miałam ich naprawdę sporo i niektóre dość silne), brałam fenoterol
        i żyłam sobie spokojnie. Na początku życia z pessarem bałam się nawet
        wypróżnićsmile Teraz to śmieszne, ale wtedy to był prawdziwy dramat! Zaparć co
        prawda nie mam, ale i tak jakiś wysiłek trzeba włożyć w "TĘ" czynnośćsmile
        A upławy to normalna sprawa. Na początku myślałam,ze wody mi odchodzą i
        poleciałam do gina, ale uspokoił mnie, na USG też wyszły wody w normie i teraz
        już się nie przejmuję,że stale mam wilgotną wkładkę.
        A co do seksu, to jest zakazany we wszystkich formach, z penetracją czy bez.
        Bardzo silne skurcze mogą wywołać przedwczesny poród, MIMO posiadania pessara.
        Więc ja bym ci zdecydowanie odradzała.
    • aagata4 Re: do "zaszytych" :) lub z pessarem 17.10.05, 08:51
      też dołączam do Was ...

      kilka dni temu mialam zalozony pessar

      ktoraś z Was pytala czy jest to bolesne... wg mnie zakladniae jest bardzo
      nieprzyjemnie ale chyba do bolesnych nie można tego zaliczyć- choc w prownaniu
      do badania ginekologicznego to troche boli bo trzeba go wlozyc a potem
      poprzekrecac na wlasciwe strony ale trwa to chwilke ...

      co do uplawow i zapowiedzianych ewentualnych dwudniowych plamień- nie mam ich na
      szczescie, wkladeczki sa wilgotne i czytam Was i dzieki temy jestem spkojna....

      pozdrawiam

      Agata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka