29.10.04, 19:07
Mało filmów portugalskich oglądałam w swoim krótkim życiu, ale jeden należy
do moich faworytów: "A bomba". Fati nam wyświetliła na zajęciach i wszyscy
zdechliśmy ze śmiechu.
I jeszcze pamiętam "Amo-te Teresa", z którego to filmu musieliśmy wypisać
słówka, a potem Fati zrobiła nam z tego sprawdzian.
A potem już nic nie pamiętam...
Obserwuj wątek
    • kraksa2 Re: Filmy 30.10.04, 14:50
      Bombe pamietam, puszczal ja nam Jose i tez zesmy sie ze smiechu kitlosili.
      Chetnie bym jeszcze raz to obejrzala, bo niewiele pamietam. Wiem, ze bylo kilka
      niepowtarzalnych tekstow i sytuacji, ale nic poza tym. Moze komus by sie
      chcialo w kilku slowach pamiec mi odswiezyc?
      Amo-te Teresa tez mialam przyjemnosc. Ile osob w grupie, tyle bylo opinii na
      temat filmu. Milosc miedzy nastoletnim szczeniakiem a trzydziestoparoletnia
      kobieta. Niektorzy strasznie skrytykowali ten film, bo taki nieprawdziwy,
      nieprawdopodobny. Mnie tam sie podobal.
      "Delfin". Mialam hmmm... przyjemnosc widziec go na festiwalu filmow UE.
      Zlinczowalam go i rownie szybko wyrzucilam ze swej glowy.
      Bardzo cieplo wspominam Agua e Sal, glownie ze wzgledu na zdjecia. Mam fiola na
      punkcie dobrych zdjec w filmach. W tym byly nieprzecietne.

      Capites de abril... Niech wypowiedza sie ci, co to maja lepsza pamiec. Ja, jak
      ogladam film raz, to po kilku latach nie jestem w stanie go oceniac.
      • endereco Re: Filmy 30.10.04, 22:00
        Pamiętam rekordowo nudny film Manoela de Oliveiry o nieszczęśliwej miłości z
        Pedro Abrunhosą w roli głównej, w którym, jak mi się zdaje, aktorom zabroniono
        się uśmiechać, a główną atrakcją były wstawki z koncertów PA. W telewizji
        polskiej leciał też film pt "Tristeza" z Marią de Medeiros o dziewczynie,
        której w życiu przytrafiły się chyba wszystkie mozliwe nieszczęścia (gwałt,
        niechciana ciąża, samobójcza śmierć matki itd)
        • kraksa2 Re: Filmy 31.10.04, 18:24
          Czytalam niedawno, ze telewizja polska pokazywala tez "Klasztor", oczywiscie w
          porze najwiekszej ogladalnosci, gdy to kazdy Polak siedzi i zajada czipsy przed
          tv: okolo godziny 24.00. Nachwalili sie, nachwalili, smaku mi narobili, wiec
          zaczelam szukac CZEGOKOLWIEK Oliveiry w wypozyczalniach. Chyba mialam
          wyjatkowego pecha, bo nie znalazlam niczego :/

          Moze ktos zna sie na tworczosci Oliveiry? Bo slyszalam, ze jego filmy wprost
          zieja nuda. Nie zamierzam opierac sie na opiniach, ale chetnie poslucham czegos
          rzetelnego na ten temat.
          • menina Re: Filmy 01.11.04, 23:49
            moja ex-kumpela ze studiów (filmoznawstwo) pisała prace mgr z kina
            portugalskiego, co było sercem, ale bynajmniej nie do kina portugalskiego,
            podyktowane.
            coś tam kiedyś na bazie tej pracy na którejś z polskich filmowych witryn
            opublikowano. można wrzucić w wyszukiwarkę.
            mnie się w zeszłym roku bardzo za to podobał zegarek Swatcha "Manuel de
            Oliveira" - no ładny taki był. poza tym oliveira ma już chyba ze sto lat
            i o ile wiem, jego (apetyczniejszy) wnuk grywa w filmach.
    • brasilka2 Re: Filmy 03.11.04, 10:20
      A słyszeliście o filmie "Cinderela"?
      Bo oglądać podobno nie ma czego - reżyser poszedł na całość i pokazał widzom...
      czarny ekran. Z głosami aktorów w tle, którzy ponoć nie wiedzieli, że obrazu
      nie będzie i grali normalnie.
      Czy to prawda czy tylko plotki - pojęcia nie mam.
      Pozdr,
      Br.
      • chiara76 Re: Filmy 03.11.04, 10:22
        no nieźle...:)
        Kabaty-Moczydlo
        Portugalia i portugalski
        Japonia
      • xavier111 Re: Filmy 03.11.04, 15:59
        A i owszem byl taki film, zrobiony przez pewnego dosc perwersyjnego i mocno
        szurnietego dziadka o nazwisku Joao Cesar Monteiro, ktory zmarl jakies 2 czy 3
        lata temu. Monteiro byl czyms w rodzaju heteroseksualnej reinkarnacji
        Passoliniego z nalecialosciami z tworczosci Petera Greenawaya. Probowalem pare
        jego filmow obejrzec, ale zawsze srednio po 10 minutach dawalem za wygrana.

        A ten "mowiony" film to, o ile dobrze pamietam, nazywal sie "Branca de Neve" a
        nie "Cindirela". Zreszta niewielka roznica, Krolewna Sniezka czy Kopciszek,
        wszystko jeden czort.



        • keepersmaid Re: Filmy 04.11.04, 00:24
          Glownie film byl slawny bo Monteiro dostal na niego jakis duze dofinansowanie
          panstwowe i reakcje byly... podzielone. Czesc uwazala, ze jaja sobie robi i
          niech zwraca dotacje, ale niektorzy (zawsze sie tacy znajda) dywagowali o
          czystej sztuce i innych dyrdymalach.
          A Monteiro byl wariat i tyle (w ramach czystej sztuki powiesil marynarke na
          kamerze i zaslonil obiektyw, jak sie polapal bylo za pozno, wiec juz tak zostawil).
          • kraksa2 Re: Filmy 04.11.04, 14:29
            Dla mnie bomba pomysl, tez o tym filmie slyszzalam.Zreszta sztuka to pojecie
            wzgledne i nie uwazam, ze mozna mu odmowic orginalnosci. Dzielo, ktore wzbudza
            tyle emocji i dostaje tak rozne opinie, sztuka nazwac mozna, chociazby sztuka
            zwracania na siebie uwagi.
            Facet osiagnal to co chcial. Mowi sie o nim? Mowi sie ;p
            • xavier111 Re: Filmy 04.11.04, 14:43
              W sumie to racja. W koncu sztuka jest wszystko co ktokolwiek kiedykolwiek uznal
              za sztuke i potrafil to krytycznie uzasadnic. Takie jest przynajmniej moje
              zdanie.

              • keepersmaid Re: Filmy 06.11.04, 00:55
                No z tym krytycznym uzasadnieniem tez roznie bywa. Jakis czas temu w NYC stala
                "instalacja", ktora artystycznie przerabiala wiktualy na ... kupe, czyli byla
                artystyczna wizja przewodu pokarmowego, dosc doslownie.
                Stala ta instalacja na wystawie (oknie wystawowym) gdzies w okolicach Greenwich
                Village i oczywiscie jakis krytyk "uzasadnil". I pewnie sprzedali za ciezkie
                pieniadze...
                • kraksa2 Re: Filmy 06.11.04, 12:24
                  Nie nalezy chyba wytyczac granicy, gdzie zaczyna a gdzie konczy sztuka. Moim
                  zdaniem nie ma czegos takiego jak SZTUKA w ogolnym i uniwersalnym pojeciu tego
                  slowa. Czesto zdarza sie, ze cos, co sztuka jest dla autorytetow, dla mnie jest
                  kupka gruzu. Pewnie oznacza to, ze sie nie znam i jestem prowincjonalna w swym
                  guscie :-/ Dla mnie sztuka instalacja ktora opisalas nie jest, choc bylo o niej
                  glosno. Tak samo jak sztuka nie jest tez palma na Rondzie de Gaulle'a ;p A
                  jednak znajda sie tacy, co to sie rozplywac nad nia beda w zachwycie...

                  Pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka