Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać z 13-latką?

IP: 192.160.110.* 28.03.02, 11:14
Moja córka zawsze miała "chrakterek" ale teraz wydaje mi się zupełnie
niemożliwa.Usiłuje wymusić na mie rzeczy na które się nie zgadzam np. malowanie
się.Komentuje każdy mój zakup bo uważa że jej się wszystko należy.Większość
rozmów kończy się awanturą i nikt nie jest zadowolony.Rozumiem że to taki głupi
wiek że oficjalnie biega się za chłopakami a pokryjomu bawi lalkami ale ja też
mam swoją wytrzymałość.Chcę pomóc i jej i sobie, tylko jak?
Obserwuj wątek
    • Gość: DDD Re: Jak rozmawiać z 13-latką? IP: 198.208.26.* 28.03.02, 13:06
      Wszystko tlumacz do bolu ale nie ustepuj. Chocby nie wiem co. Racjonalne i
      spokojne tlumaczenie dociera do dzieciakow mimo ze czasami nie daja tego po
      sobie poznac.
    • pletwa3 Re: Jak rozmawiać z 13-latką? 28.03.02, 13:07
      Współczuję Ci bardzo, przejście szczęsliwie przez ten wiek "burzy i naporu"
      wymaga niemal stalowych nerwów. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że to mija. Ja
      mam osiemnastolatkę - i jest już w porządku. Ale ostatnie lata podstawówki i
      początki liceum były okropne. Nagle wszystkie bliskie osoby stają się dla niej
      wrogami, bezsensownie narzucającymi swoją wolę. Ona wie lepiej, a nikt jej nie
      rozumie. U nas największym wrogiem okazał się (dotychczas bardzo lubiany) mój
      mąż (nie jest jej ojcem). Potem beznadziejni okazali się dziadkowie. Mnie jakoś
      ominęło - mimo że kłóciła się ze mną, zawsze okazywała miłość - jak i ja jej. I
      to chyba pomogło nam przetrwać. W podobnych wątkach pojawiały się rady, aby
      wprowadzać wręcz wojskowy reżim i dyscyplinę, ja to odrzuciłam. Tzn. owszem,
      stawiałam wymagania, ale nie na zasadzie :rozkaz, wykonać! Raczej jako wspólne
      ustalanie, co do kogo należy, albo prośba typu: słuchaj, czy mogłabyś pomóc mi
      w ....., sama nie dam rady. Kaprysy w rodzaju malowania się, kolczykowania,
      tatuaży też były dyskutowane, rozważane za i przeciw, w końcu jakiś kompromis :
      pomaluj się, ale niewidocznie (bo taka moda przecież), kolczyk w uchu, a nie w
      nosie (a co zrobisz, jak ci się znudzi - będziesz miała trzecią dziurę w
      nosie), a tatuaż - zrobisz sobie po maturze, jak będziesz dorosła. Zauważyłam,
      że awantury są mniejsze i rzadsze, kiedy wlaśnie nie stwaiam takich
      kategorycznych zakazów i nakazów, ale o wszystkim dyskutujemy, a dyskusja jest
      prowadzona jak z równorzędnym partnerem - racje wysłuchane, rozważone, a nie
      odrzucane od razu. Dzieciaki są wtedy bardzo wyczulone na punkcie swojej
      domniemanej dorosłości i łatwo stracić ich zaufanie. Warto na coś pozwolić w
      zamian za rezygnację z czegoś innego (zrób kolczyk, ale zrezygnuj z tatuażu).
      Mój mąż nieraz zarzucał mi, że jestem za miękka, że trzeba ją wziąć "krótko za
      pysk", ale ja czułam, że nie tędy droga. I miałam rację. Teraz mam naprawdę
      kochaną córkę, moją przyjaciółkę, ufamy sobie nawzajem, ona opowiada mi o
      wszystkim, ja wiem, że jak mówi "będę o 11-tej", to mogę wg niej naregulować
      zegarek, że nie muszę jej zabraniać wyjścia z domu, bo wiem że nie wyjdzie,
      kiedy ma naukę....
      Ale tak było z moją córcią. Może czasem warto "wziąć za pysk". Ja jednak zawsze
      byłam przeciwna wojskowym rygorom. Na moje dziecko zawsze mobilizująco wpływało
      okazanie mu zaufania i wiary, że nie zawiedzie - budzi to w niej pokłady
      odpowiedzialności.
      Pozdrawiam i życzę spokojnego dojrzewania,
      Płetwa
    • czarodziejka Re: Jak rozmawiać 28.03.02, 13:11
      Luka napisał(a):
      > Chcę pomóc i jej i sobie, tylko jak?

      polecam ksiazke:
      "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"
      Adele Faber i Elaine Mazlish
      wydawnictwo "Media Rodzina of Poznań,Inc."


      pzdrwm ;o)

    • Gość: Kulka Re: Luka witaj w Klubie! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 14:09
      ...mam to samo.Nie wiem ile to jeszcze potrwa ale czasem ogarnia mnie
      przerażenie.Najgorsze,ze boję się stracic z nią kontakt,zastanawiam się
      dlaczego wciąż jeszcze pyta czy może wyjść z domu?Przeciez siłą jej nie
      zatrzymam. Najbardziej męczące są skoki nastroju : z rozpaczy godnej Niobe do
      euforii i ataków histerycznego wręcz smiechu...Dobrze jest usłyszeć ,że nie ja
      jedna mam takie problemy:)
      Pzdr serdecznie:)
      • Gość: frisky2 Re: Luka witaj w Klubie! IP: 62.233.139.* 28.03.02, 14:13
        Pomocna jest empatia. jak sie czlowiek wczuje w sposob rozumowania, myslenia,
        odczuwania takiego nastolatka, to bardzo latwo moze sie z nim dogadac. No i
        wszelkie rygorystyczne zakazy sa glupie, chyba, ze ktos traktuje dom jak
        wojsko. Z reguly dzieci reaguja buntem wtedy, gdy widza, ze dorosli ich nie
        rozumieja. Czy zle, jak dziewczyna sie bedzie malowac? lepiej z nia pogadac jak
        z kumpela i powiedziec ktore kosmetyki lepiej jej pasuja, a ktore mniej i ktore
        moga zaszkodzic itp.
        A w ogole taki bunt mlodzienczy to chyba zbawienna sprawa dla czlowieka.
        • Gość: Malwina Re: racja z ta empatia IP: *.abo.wanadoo.fr 28.03.02, 14:51
          zdaj sobie sprawe z tego jak sama reagujesz gdy cie ktos pod wlos glaszcze i dialog bedzie lepszy.
          Segreguj sprawy wedle realnej ich waznosci (muzyka ryczaca czy lakier na pazurach nie jest wart
          awantur !)
          Ja mowie : scisz bo NAM sasiedzi narobia klopotow.
          Chcial piercing - powiedzialam (z glupim usmiechem) zgoda pod warunkiem ze ja wybiore miejsce na
          kolczyk ;-) no ale to specyficzne dla naszych osobowosci i relacji ;-) moje dziecko (ktoremu wypominam
          nie ekscentrycznosc a zbytni konformizm) uwaza ze jestem zdolna do wszystkiego ;-)
      • Gość: nadja Re: Luka witaj w Klubie! IP: *.wave.net.pl 29.03.02, 00:09

        Wytrzymajcie :-)
        Dobry z nimi kontakt da wiecej, niz wrzaski,
        obrazanie...
        a ten wiek przechodzi :)



        n.
    • kasia-s Re: Jak rozmawiać z 13-latką? 28.03.02, 22:53
      W pełni popieram Pletwę, tez jestem juz po tym trudnym okresie u córki,
      dodałabym tylko jeszcze odrobinkę lekceważenia. "Chcesz iść tak późno na
      spotkanie, ja bym na Twoim miejscu tam nie chodziła o tej porze, ale jeżeli
      musisz to idź, tylko mnie nie budź jak wrócisz pobita, jestem zmeczona" "chcesz
      sobie kłuć ucho, proszę bardzo, ja bym tego nie robiła bo może sie babrać,
      pamiętaj że na operacje plastyczna nie dostaniesz, bo mnie w końcu jest
      wszystko jedno czy będziesz miała blizny na uchu". Skutkowalo w 100% (czasami
      jeszcze teraz skutkuje mimo wieku maturalnego). A w ogóle trzeba zacisnąć zęby
      i przeczekać.
      • Gość: fanny Re: Jak rozmawiać z 13-latką? do kasi-s IP: *.chello.pl 29.03.02, 12:42
        kasia-s napisał(a):

        > W pełni popieram Pletwę, tez jestem juz po tym trudnym okresie u córki,
        > dodałabym tylko jeszcze odrobinkę lekceważenia. "Chcesz iść tak późno na
        > spotkanie, ja bym na Twoim miejscu tam nie chodziła o tej porze, ale jeżeli
        > musisz to idź, tylko mnie nie budź jak wrócisz pobita, jestem zmeczona" "chcesz
        >
        > sobie kłuć ucho, proszę bardzo, ja bym tego nie robiła bo może sie babrać,
        > pamiętaj że na operacje plastyczna nie dostaniesz, bo mnie w końcu jest
        > wszystko jedno czy będziesz miała blizny na uchu". Skutkowalo w 100% (czasami
        > jeszcze teraz skutkuje mimo wieku maturalnego). A w ogóle trzeba zacisnąć zęby
        > i przeczekać.

        Qrcze, co Ty piszesz?
        Nigdy sie nie zastanawialas jaki komunikat przekazujesz swojemu dziecku mowiac do
        niego w ten sposob?
        Moze dzieki tej chorej metodzie osiagasz swoje cele, tzn. na pozna impreze nie
        pojdzie i nie ma kolczyka w uchu, ale Twoje dziecko dowiaduje sie, ze Ci nie
        zalezy na jego zdrowiu, ba dla Ciebie jest wazniejsze, zebys sie mogla wyspac,
        niz to, ze jest pobita!
        Ze jest Ci wszystko jedno czy jej sie ucho paprze czy nie, w koncu nie Twoje ucho!

        Pieknie, po prostu pieknie!
        • Gość: frisky2 Re: Jak rozmawiać z 13-latką? do kasi-s IP: 62.233.139.* 29.03.02, 12:52
          To nie tak fanny. W takim mowieniu chodzi o podkreslenie doroslosci dziecka:
          "pamietaj, ze za to co zrobisz bedziesz glownie ty ponosic odpowiedzialnosc i
          skutki dotkna przede wszystkim ciebie". Moim zdaniem to bardzo madre, bo uczy
          mlodego czlowieka doroslosci.
          Skoro to dziecko "wie lepiej",. to niech poczuje samo na wlasnej skorze, czy
          mialo racje. jesli bedziesz mu matkowala do 18 roku zycia, to pozniej bedzie
          tego oczekiwalo oid ciebie i po 18 roku.
          • Gość: fanny Re: Jak rozmawiać z 13-latką? do kasi-s IP: *.chello.pl 29.03.02, 13:16
            Gość portalu: frisky2 napisał(a):

            > To nie tak fanny. W takim mowieniu chodzi o podkreslenie doroslosci dziecka:
            > "pamietaj, ze za to co zrobisz bedziesz glownie ty ponosic odpowiedzialnosc i
            > skutki dotkna przede wszystkim ciebie". Moim zdaniem to bardzo madre, bo uczy
            > mlodego czlowieka doroslosci.
            > Skoro to dziecko "wie lepiej",. to niech poczuje samo na wlasnej skorze, czy
            > mialo racje. jesli bedziesz mu matkowala do 18 roku zycia, to pozniej bedzie
            > tego oczekiwalo oid ciebie i po 18 roku.

            Frisky masz 100% racji.
            Ale chyba widzisz roznice w swoim tekscie i tekscie kasi?
            Wydaje mi sie, ze lepiej do dziecka mowic wprost, a nie zawoalowywac swoje
            wypowiedzi ironia czy lekcewazeniem.
            Mozna powiedziec: "Czy liczysz sie z pobiciem jesli wyjdziesz teraz z domu? Boje
            sie o twoje bezpieczenstwo i nie chce zebys tak pozno wychodzila"
            "Co zamierzasz zrobic jesli bedziesz miec paskudna blizne na uchu? Nie zamierzam
            dawac ci pieniedzy na plastyke twojego ucha"

            • Gość: frisky2 Re: Jak rozmawiać z 13-latką? do kasi-s IP: 62.233.139.* 29.03.02, 13:21
              Now wiec moze rzeczywiscie chodzi o precyzyjniejszy dobor slow
            • pletwa3 Re: do Fanny 29.03.02, 13:27
              A ja uważam, że taki sposób mówienia, jak Ty proponujesz, jest strasznie nadęty
              i taki "rodzicielsko-pouczający". Myślę, że do nastolatka bardziej przemówi
              takie pozornie lekceważące zdanko niż te pouczenia. Przecież nie pomyśli sobie,
              że matka go naprawdę lekceważy. Co by nie powiedzieć, to już bardzo duże i
              rozumne dziecko i naprawdę nie ma potrzeby mówić do niego dużymi literami i
              dosłownie. Nastolatki lubią "luz" i takie "luzactwo" matki robi na nich
              pozytywne wrażenie.
              • Gość: fanny Re: do Fanny IP: *.chello.pl 29.03.02, 14:32
                pletwa3 napisał(a):

                > A ja uważam, że taki sposób mówienia, jak Ty proponujesz, jest strasznie nadęty
                >
                > i taki "rodzicielsko-pouczający".
                Zgadzam sie, ze jest taki niestety. Ale ja bedac nastolatka wolalam to niz
                lekcewazenie mnie przez rodzicow (czego zreszta nie robili chyba wcale).

                > Myślę, że do nastolatka bardziej przemówi takie pozornie lekceważące zdanko niż
                > te pouczenia. Przecież nie pomyśli sobie, że matka go naprawdę lekceważy.

                Skad wiesz, ze to zdanko jest _pozornie_ lekcewazace?
                Czyli Ty jak ktos do ciebie mowi lekcewazaco nie odbierasz tego na powaznie?
                Ja niestety nie posiadlam umiejetnosci lekcewazenia sobie, ze ktos, kogo cenie
                lekce sobie mnie wazy.
                Mysle, ze jesli ja bedac dorosla osoba nie lubie zeby ktos do mnie mowil
                lekcewazaca (maz na przyklad), to tym bardziej osoba aspirujaca do doroslosci i
                przewrazliwiona na tym punkcie.

                > Co by nie powiedzieć, to już bardzo duże i
                > rozumne dziecko i naprawdę nie ma potrzeby mówić do niego dużymi literami i
                > dosłownie. Nastolatki lubią "luz" i takie "luzactwo" matki robi na nich
                > pozytywne wrażenie.

                Coz, smiem twierdzic, ze mowienie do kogos w sposob lekcewazacy jego czy tez jego
                problemy i opinie nie ma nic wspolnego z "luzactwem".
                Natomaiast nie chce sie z Toba sprzeczac o slowka, tym bardziej, ze zgadzam sie
                calkowicie z tym co napisalas w swoim glownym poscie opowiadajac jak poradzilas
                sobie z tym trudnym wiekiem u swoich dzieci.
                Oczywiscie rodzice nie musza byc przez caly czas smiertelnie nadeci i powazni.
                Moga mowic ironicznie i od czasu do czasu pewnie tez wypowiadac sie lekcewazaco.
                Bardziej chodzilo mi o to, zeby z tego lekcewazenia nie zrobic glownego
                sposobu "splawiania" trudnych spraw.
                Pozdrawiam
                • pletwa3 Re: do Fanny 29.03.02, 14:56
                  Napisałam, że to pozorne lekceważenie , bo wyobraziłam sobie reakcję mojej
                  córki, gdybym tak do niej powiedziała. Ona by się po prostu obśmiała i uznała
                  to za żartobliwą formę poważnej przestrogi. Ale to moje dziecko, może inni mają
                  inaczej. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że nie jest to sposób na załatwienie
                  jakiegoś poważnego problemu. Chiciaż i w takich przypadkach staram się uniknąć
                  tego wychowawczego tonu, który dzieci tak irytuje.
                  Pozdrawiam
        • kasia-s Re: odpowiedź dla FANNY 29.03.02, 20:33
          Gość portalu: fanny napisał(a):

          > Nigdy sie nie zastanawialas jaki komunikat przekazujesz swojemu dziecku mowiac
          > do niego w ten sposob?
          > Moze dzieki tej chorej metodzie osiagasz swoje cele,

          Metoda nie jest chora tylko skuteczna, w sprawach poważnych moje dziecko zawsze
          wiedziało, że może na mnie liczyć i nigdy się na mnie nie zawiodło (gdyby tak nie
          było, to teraz kiedy wyrosła z wieku buntu, nie przychodziła by ze swoimi
          problemami jak do przyjaciółki) natomiast kolczyk w uchu czy prywatka nie są
          sprawami, które należy traktować ze śmiertelną powagą, bo po pierwsze na to nie
          zasługują (już wyobrażam sobie reakcję mojej córki gdybym jej poważnie zaczęła
          tłumaczyć zagrożenie dla zdrowia wynikające z instalowania kolczyka w uchu -
          powiedziałaby, że wszystkie noszą i poszła sobie też założyć), a po drugie są
          właśnie takimi sprawami, za pomocą których można dziecka uczyć samodzielnego
          podejmowania decyzji.
          A tak na marginesie pracowałam kiedyś przez pięć lat w liceum, różne matki
          przychodziły do mnie i mi opowiadały, jak to potrafią przemówić do rozsądku swoim
          córkom i jak rozmowa o problemach i zagrożeniach jest najskuteczniejsza, aby te
          dzieci przed zagrożeniami ustrzec. A ja wiedziałam co te panienki i młodzi ludzie
          robią za plecami przekonanych o swojej racji mamuś, włos się jeżył (i nie pisz mi
          teraz, że jak wiedziałam co się dzieje to powinnam te matki ostrzec, próbowałam,
          ale one były tak przekonane o swoich racjach, że nie chciały słuchać, czas
          pokazał że nie miały racji...)
    • bogumilka Postaraj sie o braciszka lub siostrzyczke dla niej 29.03.02, 13:19
      U mnie bylo podobnie, ale minelo :-))))

      Buzka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka