Dodaj do ulubionych

chyba potrzebuję potwierdzenia...

08.03.15, 22:08
... że nie powinnam odstawiać teraz synka, bo robię to nie w zgodzie ze sobą, raczej pod presją i bo jest okazja.
To forum częściej podczytywałam niż się udzielałam, ale było dla mnie zawsze nieocenionym źródłem informacji o kp i wsparciem, potwierdzeniem, że dobrze robię. Starszą córkę odstawiłam, gdy miała 2 lata i 3 mies., nie było to tak całkiem na siłę, ale ja za nią zadecydowałam i uważam, że dobrze na tym wyszła. Przez 2 tyg. po narodzinach synka męczyłam się próbując karmić dzieci w duecie, ale się nie dało (serio!), córka chciała mnie wyłącznie dla siebie, nie akceptowała zasypiania w innej pozycji, tylko leżąca (czyli nie wchodziło w grę ułożenie inaczej) i we własnym łóżku (spaliśmy wszyscy w jednej sypialni, jej tapczan był przystawiony do naszego z jednej strony a łóżeczko małego z drugiej). Ssała tylko do spania, od dawna przesypiała noce, powiedziałam więc, że mleczko jest dla brata i cycy więcej nie będzie. Było niestety trochę płaczu, ale raczej nie za mleczkiem, a za mamusią, której nie mogła mieć tylko dla siebie (mąż usypiał ją, a ja karmiłam małego w innym pokoju). Histerii nie było, bardzo szybko przeszło i dziecko było weselsze-chyba nie musiała się już mną dzielić wieczorem i okazało się, że da się zasypiać z tatą i też jest ok. Po trzech miesiącach z chęcią przeniosła się do własnego pokoju. Nigdy nie okazała niechęci do brata z powodu kp. Młody jest przeciwieństwem siostry, która od urodzenia ssać nie chciała, zasypiała od razu i bardzo wolno i rzadko łykała, przeżyłyśmy horror - udało się dopiero po 2 miesiącach, a laktacyjna powiedziała, że jestem dzielna, że dałam radę. On wisi na piersi od urodzenia, nie uznaje żadnych kompromisów. Nie było mowy w ogóle o tym, aby usypiał go tata. Przez jakieś 4 pierwsze miesiące w ogóle go się do łóżeczka nie dało odłożyć w ciągu dnia. Spał po 20-30 min. w chuście, bardzo czujnie, czasem wybudzało go coś głośniejszego niż zwykle po 15 min. drzemki... Nie będę już dokładnie opisywać jakie mieliśmy fazy, bo to podobnie jak większość maluchów-cycoholików, ale było już ssanie co 2 min. w dzień, które w apogeum ograniczyłam i zostało mi karmienie nocne. To było jak miał 2 lata. Budził się wtedy jakieś 3-4 razy (jak była gorsza noc to częściej) w ciągu nocy. Od jakichś 2-3 m-cy wisi na cycku przez całą noc, a że gada od baaardzo dawna, to potrafi powiedzieć "teraz druga" albo "chcę tą" i tak zmienia bez przerwy, zmuszając mnie do turlania się w tę i we w tę, leżę na jednym boku przez całą noc, mały i tak śpi z nami, przełazi w nocy przeze mnie i śpi wtedy między nami, praktycznie z cycą w buzi. Próbowałam wyjmować mu jak zaśnie. Da się, ale i tak za jakieś 15 min. się budzi i "daj jeszcze cycy!" Jest takim mądrym, kumatym chłopcem, tyle rozumie naprawdę trudnych rzeczy jak na 2,5 latka, rozmawia jak 4-latek (serio!), ale w tym jednym temacie nie da się z nim absolutnie nic ustalić, jest jak on chce, bo inaczej histeria nie do zniesienia. Myślałam, że jak będzie miał 2 latka to mu zacznę ograniczać, da się wytłumaczyć, że mama zmęczona... A teraz mam poważną anginę ropną, biorę Amoksilav (karmić można ma L2), ale stało się to pretekstem do odstawienia. Próbowałam tłumaczyć, że mama jest chora, że biorę lekarstwa, po których mleczko jest niedobre. Nic to nie dało. Płacze. Tłumaczyłam w dzień, że w nocy będzie spał z tatusiem, w efekcie mieliśmy w nocy wrzaski i płacz "chcę do mamy, chcę do mamy...." (i tak 50 razy), a że mąż do cierpliwych nie należy i choć bardzo go prosiłam, żeby pod żadnym pozorem nie krzyczał na małego (obruszył się nawet, że przecież wie), to i tak słyszałam tekst: "przestań k... wrzeszczeć". Jest mi wstyd za niego, ale to jego problem i zupełnie inna bajka. Myślałam, że teraz już dam radę, odstawię małego i z głowy, wytrzymam. Tymczasem przed nami druga noc a ja siedzę i placzę. Nie mogę na to pozwolić. To znaczy, nie chcę chyba całkiem rezygnować z karmienia, bo szkoda mi stracić tej czułości, tych słodkich oczek wpatrzonych w mamę, głaskania, zapachu włosków..., ale ograniczyć w nocy bym chciała. Nie chcę, żeby tak wył. Gdyby tylko dał się przekonać do taty, ale on nie daje mu nawet szansy-strasznie wyje, kopie go nie da się dotknąć, a co dopiero przytulić (córka reagowała kiedyś podobnie, ale była dużo młodsza, może roczek miała)sad Kilka dni temu zdarzyła się taka noc, że zasnęłam u córki, bo mnie w nocy potrzebowała i przez całą noc nie wróciłam do swojej sypialni, bo nie słyszałam płaczu synka. Czyli się da, tylko nie wiem od czego to zależy. Bywa, że pozwoli tacie utulić się do snu, ale częściej strasznie zawodzi do mamusi (a często wtóruje mu jeszcze siostra, która też nie chce żeby to tatuś czytał jej bajeczkę, a ja się nie rozdwoję... spanie z nimi dwojgiem w jednym łóżku nie wchodzi w grę, choć czasem tak robię, jak są bardzo zmęczeni i nic nie pomaga). Wiem, że długi post, tym bardziej dzięki, jeśli wytrwałyście do końca. Chciałam opisać co było, jak tu nie zaglądałam i na czym stoję teraz. W każdym razie czuję, że wszyscy wymagają ode mnie że odstawię go właśnie teraz, bo przyjmuję antybiotyk. Moja mama, bo uważa, że jak jeszcze trochę pokarmię to dzieci nie będą miały matki (no szczupła jestem, ale raczej waga w normie ;p). Mąż natomiast nie bierze pod uwagę moich wątpliwości, nastawił się, ż damy radę i odstawimy właśnie teraz. Dostałam kręćka uncertain Dziewczyny, co sądzicie?
https://s2.suwaczek.com/201005254865.png
https://s7.suwaczek.com/201208161762.png
Obserwuj wątek
    • fizula Re: chyba potrzebuję potwierdzenia... 08.03.15, 23:54
      Ewidentnie nie jesteś gotowa na zakończenie karmienia. +Dziecko tym bardziej nie jest. + Nie jesteś dzieckiem, abyś musiała się słuchać, co mama, tata kazali. = Szkoda dziecka tak odstawianego.
      Serce mówi, żeby pozwolić dziecku być dzieckiem- i ma to sens.
      Sama czujesz, że takie odstawianie, uczenie dziecka krzyków, płaczów nocnych, niepokoju, przeklinania ojca- nie ma najmniejszego sensu.
      • mamarianka Re: chyba potrzebuję potwierdzenia... 10.03.15, 12:00
        Fizula, dziękuję że to napisałaś, nie jestem gotowa, uległam naciskom. Na szczęście tylko na jedną noc. Kolejnej nie było, weszłam jak maluch wrzeszczał, bo przyszedł go pocieszyć tatuś zamiast mamusi i mąż się na mnie obraził, ale ja odzyskałam spokój i nakarmiłam synka. A dziś w nocy uśpiony przy piersi obudził się dopiero ok. 5 rano! Synek jest bardzo przywiązany do mnie i do cycy, chyba boję się, że będę go karmić do np. 4 lat, a jak dla mnie 3 lata to już baaaardzo długo, a nie zanosi się, żeby miał rezygnować jak pójdzie do przedszkola...
        • aguar Re: chyba potrzebuję potwierdzenia... 10.03.15, 19:23
          To naprawdę nic strasznego karmić 4 lata smile (Mój syn sam się odstawił w wieku 4,5.) Początek przedszkola to niestety przeważnie infekcje - karmienie jest bardzo pomocne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka