Dziewczyny, po drodze mlecznej z córką (kp 2,5 roku) wiedziałam, że przy synku mogę spodziewać się przespanych nocy w pierwszym półroczu życia dziecka a później ciągłych pobudek. Niemniej pobudki syna mnie wykańczają, jeśli w ogóle on śpi bo ciągle się wierci, drapie, szuka piersi itd. Spimy razem, teraz już w trójkę. Wiem, temat budzenia się dzieci w nocy wałkowy codziennie. Wiem, że wszystko mija to była moja mantra podczas kp córki. Czytałam kiedyś też o braku wpływu spadku żelaza na sen dziecka. Córka przynosi choroby z przedszkola, więc miałam okazję synkowi zrobić morfologię i ma niedobór żelaza. Pediatra podawać mięso. Rozrzerzam dietę synkowi godnie z WHO ale nie wiem czy się nimi nasyca, w sumie nie zależy mi póki co, nie liczę mu jedzenia, bo głównie ma być na piersij. Zresztą czekam aż będzie siedział bo póki co leci do przodu a na kolanach Nam nie wychodzi. Wycofałam się z suplementacji płynnego żelaza żeby nie zniszczyć mu zębów. Dziewczyny, czy naprawdę spadek żelaza nie ma wpływu? U córki nie było powodu do robienia badań. Gdyby on budził się co najmniej co godzinę, półtorej jak córka ale synek śpi niespokojnie. Może zrobić badania na robale? Może go główka swędzi, jeszcze ma minimalną ciemieniuchę? Może brzuszek, często podnosi nóżki do góry?He he i znów rozkminiam, szukam przyczyny tych nieprzespanych nocek

Co myślicie? Synel ma prawie 8 miesięcy.