Dodaj do ulubionych

edukacja domowa

07.09.08, 20:51
Witam. Moje najmłodsze dziecko ma 8 miesięcy i tak jak Wy, zamierzam je długo
karmić piersią. Niedawno odkryłam wasz wątek i bardzo się z tego cieszę. Nie
przypominam sobie, żebym gdzieś 'spotkała' aż tyle inteligentnych, niezależnie
myślących osób. Naprawdę miło się Was czyta. Piszę, żeby się z Wami czymś
podzielić. Wydaje mi się, że wiele z Was zainteresowałoby się edukacją domową
swoich dzieci. Dwoje moich starszych dzieci uczy się w ten sposób i muszę
przyznać, że jest to wspaniała sprawa. Nie chodzi mi o jakieś rozreklamowanie
zjawiska. Ot, po prostu, czuję w Was pokrewne duszesmile. Podaję link do
polskiego portalu: www.edukacjadomowa.piasta.pl/
W języku angielskim jest znacznie więcej. Wystarczy 'wklepać' w wyszukiwarkę
słowo homeschooling.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • nuit4 Re: edukacja domowa 07.09.08, 21:08
      super sprawa,znam trochę temat,bardzo mi się podoba idea.co prawda nie czułabym
      się na siłach,ale bardzo podziwiam rodziców którzy się zdecydowali smile
      ja na pewno będę szukac dla mojego dziecka przedszkola/szkoły montessori albo
      waldorfskiej smile
    • kobraluca Re: edukacja domowa 07.09.08, 21:11
      zamierzam zglebic temat, powodem jest moja decyzja o nieszczepieniu.
      Tu gdzie mieszkam nieszczepione dzieci nie sa przyjmowane do szkol
      wiec mam wybor albo zaszczepic albo edukacja domowa. Caly czas lamie
      sobie nad tym glowe, nie wiem czy podolalabym takiemu zadaniu.

      Fresca podziel sie swoimi doswiadczeniami, jak dlugo juz uczysz
      dzieci w domu?
      • monicus Re: edukacja domowa 07.09.08, 22:16
        wlasnie - napisz jak dajesz rade i jako nauczyciel i jako odpierajaca ataki z
        zewnatrz.
        • freska.2 Re: edukacja domowa 09.09.08, 23:41
          Właściwie to najtrudniej jest znosić te ataki z zewnątrz. Ale chyba większość z
          nas doświadczyła nieprzyjemnych komentarzy odnośnie długiego karmienia piersią,
          więc wiecie, jak to jestsmile. Czasem spływa jak po kaczce, a czasami chce się płakać.
          A jako nauczyciel? Wiesz, ja bym się bardziej określiła jako współuczeń (ojej,
          ale neologizm ukułam), a nie nauczyciel. Tak właściwie, to ja miałam spore braki
          na poziomie podstawówki! Tak więc uczymy się z dziećmi razem, z przeróżnych
          źródeł, wspomagając się niekiedy znajomymi, sporadycznie korzystajac z korepetycji.
      • freska.2 Re: edukacja domowa 09.09.08, 23:10
        Witajcie ponownie. Bardzo dziękuję Wam za ciepłe przyjęcie smile

        W edukacji domowej jesteśmy już szósty rok. Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym:
        córka ma 17 lat, młodszy syn 14. Najmłodszy właśnie skończył 8 miesięcy.
        Edukacja domowa zmieniła bardzo nasze dzieci. Stały się bardziej otwarte na
        ludzi, mają dużo większą motywację do nauki i dużo więcej czasu na odkrywanie i
        realizowanie swoich pasji. No i w ogóle życie stało się dla nas wszystkich dużo
        ciekawsze; więcej spontanicznych pomysłów, wspólnych spraw, poznawanie nowych,
        ciekawych ludzi.
        Zaczęło się od młodszego dziecka. Nienawidził chodzenia do szkoły. Nie nadążał z
        programem, w związku z tym po powrocie do domu cały materiał musieliśmy
        'przerobić' z nim od początku. Do tego doszła tak powszechna obecnie w szkołach
        agresja. W pewnym momencie stwierdziłam, że tak nie może być. Synek zamykał się
        w sobie, uważał się za ostatniego głupka (dostawał ciągle złe oceny)i widziałam,
        że cierpi. Postanowiłam zaufać swojej intuicji i zabrałam go ze szkoły. I wiecie
        co? Zaczął powoli wyłazić z tej swojej skorupy i znów zaczął się śmiać. Zaczął
        przyswajać wiedzę - praca z wypoczętym dzieckiem zaczęła przynosić efekty.
        Zaczął rozmawiać z ludźmi, bo wbrew pozorom niechodzenie do szkoły stwarza o
        wiele lepsze warunki do poznawania ludzi i bycia z nimi. Dziecko nie jest
        skazane na spędzanie znacznej części dnia w gronie przypadkowo dobranych
        rówieśników. Ma okazję nauczyć się funkcjonowania w grupie zróżnicowanej
        wiekowo, uczestniczyć w życiu rodziny i środowiska, w jakim się znajduje. Po
        mniej więcej roku, na edukację domową postanowiła przejść także córka. I nie
        żałuje swojej decyzji.
        Czy edukacja domowa jest trudnym zadaniem? Niewątpliwie tak, ale jest to rodzaj
        trudu, który dodaje skrzydeł, a nie wyczerpująca praca. Uczenie się razem z
        dzieckiem jest cudownym doswiadczeniem.
        Kobraluca - nie mam watpliwości, że sobie poradzisz. W edukacji domowej na
        dobra sprawę potrzebna jest tylko motywacja. Reszta sama przyjdzie. Na stronie,
        która podałam, jest informacja o kolejnym zjeździe rodziców uczących w domu.
        Może wpadniesz? Zapraszam Ciebie i innych zainteresowanych oczywiście teżsmile
        • monicus Re: edukacja domowa 10.09.08, 09:39
          a ja napisalam prostest w sprawie 5latkow do men i sie okazalo, ze adres
          zlikwidowali. najlepiej to nie sluchac...
          a wiem, ze w budzecie na nowy rok jest juz kasa przyznana na ten cel ghhhhr
          • abiela Re: edukacja domowa 10.09.08, 10:39
            A jak sobie radzisz z nauczaniem takiej różnorodności przedmiotów,
            przecież trudno być ekspertem z fizyki, polskiego, geografii i
            bilogii jednocześnie>
            • freska.2 Re: edukacja domowa 10.09.08, 16:16
            • freska.2 Re: edukacja domowa 10.09.08, 17:26
              Nie, nie jestem ekspertem od wszystkiego. Wcale nim nie muszę być. Ja się po
              prostu uczę razem z dziećmi. Zapoznaję się wcześniej z materiałem, szperam w
              różnych źródłach, dopytuję. Dzieci też biorą w tym udział; często to one
              opowiadają mi, co ciekawego odkryły. Np. dziś syn sam doszedł do tego, jakim
              sposobem coś tam obliczyć i to on był tym ‘wiedzącym lepiej’. Widziałam, że
              bardzo go to podbudowało. Uczony przez eksperta nie doświadczyłby tego. Poza
              tym jeśli jest się z dzieckiem w edukacji domowej od początku, tzn od
              pierwszych klas szkoły podstawowej, to spokojnie można sobie ze wszystkim
              poradzić. Materiału naprawdę nie ma zbyt wiele. Istnieje jeszcze coś takiego,
              jak wymiana usług. Wiele rodzin e.d. korzysta z takiej formy. Jeśli nie czuje
              się w czymś na siłach lub czegos nie lubię, a nie chcę żeby moja niechęć do tego
              udzieliła się dziecku, szukam jakiegoś pasjonata w danej dziedzinie. W zamian
              mogę pouczyć jego dziecko np. j. angielskiego (jestem nauczycielem tego języka).
              I tak to działa. Przynosi to świetne efekty. Dzieciaki uczą się z przyjemnością
              i bez problemu zdają coroczne egzaminy.
              A profesjonalista do nauczania jest konieczny tylko w szkole. Mając tak wiele
              uczniów i tak mało czasu, nauczyciel musi przeprowadzić lekcję sprawnie i mieć
              gotowe odpowiedzi na ewentualne pytania.
              Jola
              • abiela Re: edukacja domowa 12.09.08, 12:00
                Jolu ja jednak podrążę. Podejrzewam, że mogłabym nauczać większości
                przedmiotów, ale sa jednak takie dziedziny wiedzy, że ani rusz -
                wytłumaczę podstawy, byłam dobra z np. mamtmy, ale już szczególików
                nie wyjaśnię. Uważam, że sama wiedza nie wystarczy, żeby coś
                wyjaśnić, ta wiedza musi być szersza od wiedzy dziecka i z głębokim
                zrozumieniem. Wiesz o co mi chodzi? Jak nauczyć dziecka języka
                obcego nie znając go? jak wyjaśnic chemię czy fizykę nie kumając
                zupełnie tematu, jak nauczyć pisać, nie mając zupełnie drygyu do
                pisania itd. POmysł z wymiana świetny, ale obawiam się, że trudno
                znależć kogoś, kto również praltykuje nauczanie domowe.
                Tak więc jeśli potrafię sobie to wyobrazić w podstawówce, tak liceum
                przekracza moje możliwośći wyobrażeniowe.
                • freska.2 Re: edukacja domowa 12.09.08, 21:00
                  Wiesz, ja też nie cierpię niektórych przedmiotów, na przykład chemii.
                  Rozwiązałyśmy z córką to w ten sposób: obłożyła się różnymi książkami i sama
                  sporo wydedukowała o co w tym wszystkim chodzi, a później znalazłyśmy kogoś, kto
                  jest w tym świetny i udzielił jej kilku lekcji, rozwiewając jakieś wątpliwości.
                  Zdała egzamin z zakresu całej klasy I liceum, a co najważniejsze, nie wzdraga
                  się już tak przed uczeniem się chemii, jak za czasów szkolnych. Z matmą radzimy
                  sobie same, chociaż ja w szkole wcale nie byłam z niej taka dobra. Ale w tych
                  podręcznikach jest przecież wszystko wyjaśnione, krok po kroku, jak się co robi.
                  To tylko na pierwszy rzut oka wydaje się, ze to jest strasznie zagmatwane. Bądź
                  co bądź, nie jest to jednak poziom uniwersytecki, tylko wiedza ogólna, jak sama
                  nazwa szkoły na to wskazuje.
                  Powiem ci jeszcze coś ciekawego. Najbardziej lubimy się z córką uczyć języka
                  hiszpańskiego, chociaż ja go w ogóle nie znałam. Kupiłam program do nauki tego
                  języka, córka korzystała z niego przez kilka miesięcy i mając już dość solidne
                  podstawy, zaczęła uczyć się pod okiem nauczycielki. I znów udało nam się znaleźć
                  tak fajną osobę, dzięki której język ten spodobał jej się tak bardzo, że zaczęła
                  myśleć o studiowaniu w przyszłości iberystyki. A moje ‘uczenie’ jej
                  hiszpańskiego polega głównie na graniu z nią w gry językowe, przy których mamy
                  niezły ubaw, bo córka zna już ten język dużo lepiej ode mnie.

                  Teraz o wymianie. To nie jest tak, że korzystamy tylko z pomocy rodzin e.d.
                  Angażujemy ‘krewnych i znajomych królika’, wszyscy są przecież w czymś dobrzy.
                  I nie chodzi tylko o bycie dobrym w przedmiotach szkolnych; jest przecież milion
                  fascynujących rzeczy do poznania, które nigdy nie znajdą się w programie szkolnym.
                  Pozdrawiam,
                  Jola
                  • abiela Re: edukacja domowa 12.09.08, 23:05
                    Ok, teraz mi się trochę rozjaśniło. To na pewno świetna sprawa, która jednak w
                    pierwszej linii pociągnęlaby za sobą rezygnację z pracy...
                    • ludolphine Re: edukacja domowa 12.09.08, 23:44
                      O fajnie! My na razie jestesmy home-przedszkolni, czy raczej home-
                      zlobkowi smile Napewno przez najblizszy rok, a moze dluzej... Chadzamy
                      na spotkania home-schoolersow i baaardzo nam sie podoba.

                      Na gazecie jest bardzo mile forum o nie-przedszkolakach.
      • ludolphine kobraluca 12.09.08, 23:46
        O to tak jak u nas!
    • tweety_28 Re: edukacja domowa 07.09.08, 22:27
      Moje malenstwo nie skonczylo jeszcze roku, ale juz bardzo powaznie zastanawiam
      sie nad edukacja domowa. Ostatnio troche na ten temat czytalam, ale mam kilka
      pytan:
      - w jakim wieku sa Twoje dzieci i w jaki sposob z nimi pracujesz?
      - jak realizujesz program nauczania? sama dobierasz np. podreczniki czy
      pracujecie z tych samych, z ktorych korzystaja rowiesnicy w szkole, w ktorej
      dzieci zdaja egzaminy?
      - wiem, ze ilosc egzaminow wyznacza dyrektor szkoly, do ktorej powinny chodzic
      dzieci, ale jak to jest w Waszym przypadku?
      • freska.2 Re: edukacja domowa 09.09.08, 23:27
        Wiek dzieci podałam powyżej. Co do podręczników - różnie to bywa. Niektóre
        wybieramy sobie sami, często korzystamy z innych źródeł wiedzy, program
        nauczania tez korygujemy. Uważam, że dostosowywanie go na siłę jest bez sensu.
        Nieraz dziecko po prostu nie jest gotowe na przyjęcie określonej wiedzy. Owszem,
        można ćwiczyć i wkuwać coś do upadłego przez łzy tylko po co, skoro kilka
        miesięcy lub nawet lat to samo można opanować dużo, dużo szybciej i skuteczniej?
        A uzyskany przez to czas przeznaczyć na uczenie się czegoś zupełnie innego? Tak
        więc w niektórych przypadkach ograniczamy się do zrealizowania podstawy
        programowej, zadowalając się niską ocena na egzaminie. Bo nie o stopnie w tym
        wszystkim przecież chodzi.
        Syn (Ikl gimnazjum) ma egzaminy dwa razy w roku, córka (II kl. liceum) zdaje je
        tylko raz.
    • kukulka11 Re: edukacja domowa 07.09.08, 22:57
      ja juz sie kiedys na to natknelam, nawet na forum edukacji zdaje sie napisalam,
      co o tym mysle. planuje, jesli sytuacja zawodowa mi pozwoli, wlasnie zajac sie
      edukacja domowa
      • kukulka11 Re: edukacja domowa 07.09.08, 22:59
        aha, dopisze sie, ze ja jestem jak najbardziej za - jako nauczyciel z
        zawodu,uczacy w tzw normalnej szkole.
        marzy mi sie zmiana pracy i wykorzystanie swojej wiedzy pedagogicznej w
        edukachi domowej. chetnie bym tez w tym pomogla (tzn w uczeniu dzieci) innym
        mamom. mzoe taki szeregowy nauczyciel dwu przedmiotow na cos sie przyda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka