kukulka11 28.09.08, 16:25 Że dziecko jednoczesnie chce piersi i nei chce? Ze chce spac i brykac jednoczesnie, a jak probowac je uspic to sie wkurza? ja tak od kilku dni mam. zwariowac mozna Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 16:37 zdarza sie, u mnie na szczescie kolysanie zawsze pomaga w takiej sytuacji Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 16:45 a dlugo musiss kolysca? u mnei sie to cianie w nieskonczonosc Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 20:04 Tak, pomagało aboslutne wyciszenie, tzn. kołysanie, noszenie i śpiewanie w jednym jakieś dwie godziny Albo chusta Albo nic, i ja dostawałam szału Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 21:15 mamy mamy, nie stresuj sie. ssie, wscieka sie, bryka, wali nosem w sciane, ryczy, ssie, beka, wscieka sie jak z przejedzenia i domaga sie piersi, pocycka dwa razy wygina sie w palak i tak w kolko. az padnie. taki wiek Odpowiedz Link
fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 21:45 Teraz nie mam tak, ale miałam, stąd nic co ludzkie nie jest mi obce. To się nazywa ambiwalencja: dziecko chce i nie chce zarazem. Teraz Lidzia ma już 9 lat, wiele rzeczy widzę z perspektywy, wiele moich błędów dostrzegam o wiele wyraźniej. Trudno mi Waszą sytuację oceniać, ale napiszę Ci, dlaczego u mnie tak się działo (kilka moich błędów): *przebodźcowanie- to jest znana sytuacja, gdy zbyt przemęczone dziecko pomimo że pada, nie jest w stanie zasnąć; ja też tak mam :o) No i mogłabym się siebie pytać, dlaczego nie chroniłam dziecka przed zbyt wieloma bodźcami, wrażeniami? Mi się wydaje, że przeceniałam jego możliwości, chciałam zbyt wiele ją nauczyć, pokazać, stąd może nie starczało mi już sił, by wyczuć własne dziecko, kiedy zaczyna być zmęczone, śpiące (a nie przemęczone); warto uczyć się wyczuwać, kiedy dziecko zaczyna być śpiące i wtedy ostrożnie z wrażeniami, lepiej bez eksperymentowania; *wydaje mi się, że też niepewność, niezdecydowanie matki dziecko doskonale wyczuwa i wykorzystuje; po prostu testuje nasze granice, na ile mu się pozwoli, szaleć, bawić, ssać; także dobrze by było jakieś rozsądne granice (do zaakceptowania dla nas i dla niego) znaleźć i stopniowo pokazywać je dziecku; *"a jak probowac je uspic to sie wkurza?"- ale czasem warto dać powkurzać się własnemu dziecku (skoro sami nie denerwujemy go i nie zostawiamy go z tymi trudnymi emocjami, by było same i zrozpaczone); w końcu my też dajemy sobie prawo denerwowania się; i czasem "opowiedzenie" (przez płacz czy krzyk) o tym swoim niepokoju, zdenerwowaniu pozwala dziecku się wyciszyć; maluch jeszcze nie ubierze tego w słowa, ale nam się wypłacze w ramię; po prostu nie zawsze musimy od razu uciszać, uspokajać zatykać piersią swoje dziecko- czasem potrzebuje być wysłuchane; my też, gdy jesteśmy zdenerwowani, nie zawsze lubimy być uciszeni, dobrze jest czasem zaprzyjaźnionej osobie wyżalić się, wypłakać w rękach, albo wyrazić swój gniew itd.; z najstarszym dzieckiem wydawało mi się, że będę dobrą mamą wtedy, gdy jak najszybciej uspokoję/uciszę swoje dziecko, ale nie tędy droga; nie trzeba się bać płaczu dziecka, tylko dać mu odczuć, że my jesteśmy po jego stronie, że może na nas liczyć; Pozdrowionko :o) P.S. Daj znać, jak będziesz wiedziała na kiedy napisać artykuły, chętnie napiszę. Odpowiedz Link
kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 22:00 nie kolysze dlugo 5-10 minut cos jest w tym co fizula pisze,ze nie trzeba dziecka za wszelka cene uspokajac, ono musi nieraz sobie poplakac. Moj maly wlasnie zabkuje, budzi sie w nocy strasznie placzac, wczoraj nie mialam juz sily wstawac z nim i go kolysac, po prostu przytulilam go do siebie, poplakal pare minut, opowiedzial mi o swoim bolu i zasnal spokojnie, nawet piersi nie potrzebowal Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 22:39 Święta racja, fizulo, z przebodźcowaniem. Czasami bywało tak, źe wyciszałam, rytuał, cuda na kiju, a mała nie zaśnie, bo nie. Z resztą tak bywało zazwyczaj. Jak pisałam w wątku o spaniu, nie mogłam jej zostawić samej sobie, bo następowało przbeodźcowanie (śpiąca była), więc musiaąłm nosić, lulać po 2-3 godziny. Po drugie od 3 do 7-8 miesiąca nie mogłam jej nakarmić nigdzie poza zaciemnioną naszą sypilanią. Czasem jednak trzeba było wyjść i jak zgłodniała na wyjściu, to następowało to, co opisała kukułka. Więc gnałam z nią do domu, mokra, zmachana, a w domu już była taka histeria, że nie wzięła piersi wogóle. Musiałam lulać, żeby na półspaniu nakarmić. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 07:57 jakbym o sobie czytala , abiela z przebodzcowaniem to wiem, ale on sam to sobie funduje - nawet czytanie na wyciszenie nei pomaga. bryka po calym lozku(podlodze, porywa mi ksiazeczke), w mieskznaiu ucieka po calej chalupie, no masakra. dzis w nocy mi sie o0budzil, jesc nei chcial i prawie 3h zasnac nie mogl. jestem tak zmeczona,z e oszalec mozna. bo 3/4 doby spedzam na lulaniu go/probach uspienia. nei zeby na sile, po prostu widze,z e zmecozny. a tu jeszcze kolezanka takie teksty mi: moze go brzuch od mleka boli, daj mu bebilon jak ja probuje wyczuc moment zmeczenia, ale jeszcze nie przemeczenia, on za chinskiego boga nie da sie nakarmic, ululac, bo przeciez on chce ogladac, chodzic po mieszkaniu. no horrrror. Odpowiedz Link
kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 20:45 abiela, tez do domu na karmienia latalam, a wlasciwie jezdzilam. Wszystko wokol karmien planowalam, bo nigdzie poza zaciemniona sypialnia nie bylo szans dac piersi. Juz jest lepiej na szczescie. Kukulko, od 3 dni tez mam sajgon,ale to chyba zwiazane z zabkowaniem jest, maly sie drze, w nocy z krzykiem sie budzi. Wczoraj wieczorem 1,5 godziny plakal, tak sie zanosil i piszczal,ze juz chcialam na pogotowie jechac, bo sie balam ze drgawek znowu dostanie. Mam nadzieje,ze dzisiaj nie bedzie takich szopek, bo wczoraj to az sie poryczalam Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 08:01 fizula, akurat wczoraj wlasnie do ciebie wyslalam maila (na poczte gazetowa) a powiedz mi, jak postawic te granice? bo nei bardzo rozumiem.. dodam tylko, z emma tak jak abiela - karmienie tylko w ciemnym pokoju Krzysia i po cichu. inaczej ryk, od zawsze tak ma, ze np w gosciach zaryczy sie z glodu/zmeczenia, a piersi nie wezmie, bo nie jest u siebie. przez te cyrki macierzynstwo az przestaje mnie cieszyc(w pewnym tylko sensie oczywiscie), bo mam wrazenie,z eto sie nigdy nei skonczy aha, i jeswzcez jak moj maly zarwie nocke, w dzien i tak wstaje 6.30. nie daj boze wtedy tata wychodzi do pracy i kichnie np, juz maly nei zasnie znow, chcobym probowala uspic. zyc sie odechciewa Odpowiedz Link
aldonakatarzyna Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 09:47 tak moj polroczniak tez tak potrafi cudowac, kompletnie po nim nie widac kiedy jest zmeczony, tak sie potrafi nakrecic.. u mnie pomaga trzymanie sie scislego planu dnia, co do godziny, o tej i o tej drzemka, kapanie, zabawa, spacer itp... oprocz piersi ktora jest na zadanie nawet jak nie wyglada na zmeczonego to usypiam go o tych konkretnych porach zazwyczaj z sukcesem, po 15 minutach ( a ciagna sie ciagna ) kolysania i spiewania, albo jakiejs muzyki medytacyjnej wazne zeby bylo dobrze wywietrzone a dziecku nie za goraco! na pocieszeie zmeczonej kukulce powiem ze takie wariactwa to robia dzieci bardzo bystre i inteligentne Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 14:48 Kukulko, u nas to było wcześniej i przeszło samo, stopniowo było coraz lepiej, im córka była starsza id ojrzalsza emocjonalnie. Widziałąm, że coraz epiej potrafi kontrolować siebie i było łatwiej. Tez słyszałam o tym, co napisała, aldonakatarzyna, że często tak bywa w wypadku dzieci bardzo żądnych wiedzy, inteligentnych. Przekonamy się za parę lat! BTW u nas też ścisły plan, niemal co do minutym trochę ratował sytuację. Z drugiej jednak strony bardzo dużo podróżowaliśmy, dotą 16 lotów samolotem (mała ma niecałe 3 lata) i jakos sobie radziliśmy, choć z zadrością patrzyłam na rodziców, których dzieci spały, oczywiście z "kneblem" w buzi Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 15:47 mi tez sie zdaje ze plan dnia bardzo pomaga.i to raczej bez odstepstw. taki plan, zeby ubiec pojawienie sie przemeczenia. no ale latwo sie mowi wszystkim Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 16:17 u nas plan dnia nie pomaga przed chwila nosilam w chuscie przy sparzatniu. ryczal,z e glodny. skonczylam sparzatanie, dostal obiad (bon wczesniej nei chcial), potem mleko. juz prawie przy mleku przysypial, ale sie odbilo i koniecn zasypiania. na rekach bawi sie z emna, chce uciekac, odlozony do lozeczka placze tak z pol minuty, po cyzm zaczyna sie bawic. i tak z 10 min, potem wola mnie, ja podkarmiam, probuje hustac, sytuacja sie powtarza itd kolo macieju. a przeciez ziewa i ledwo zyje. to samo jets po nocnej pobudce. proceder trwa 2-3h. wysiadam juz Odpowiedz Link
kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 20:48 a probowalas Krzysia usypiac na lezaco przy piersi? moze on w lozeczku nie chce spac Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 21:27 toż ja go od urodzenia tak usypiam. ale teraz nie dziala, wyrywa sie przemeczenie tez chyba nei wchodzi w gre, bo w koncu po poludniu iudalo mu sie spac 1,5h. potem go polozylam po kapieli po 2 godz czuwania (spokojnego czuwania) i tez troche szalal, ale juz lepiej, po 40 min udalo mi sie go uspic. niby chcial, zeby po karmieniu go hustac (bo teraz to on sie naje zanim zasnie), ale potem sie wkurzal i wreszcie sie okazalo,z eon chce do lozeczka. on nie wie czego chce, a ja razem z nim Odpowiedz Link
fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 22:10 >Tez słyszałam o tym, co napisała, aldonakatarzyna, że często tak >bywa w wypadku dzieci bardzo żądnych wiedzy, inteligentnych. >Przekonamy się za parę lat! Ja już się o tym przekonałam. Moja Lidzia zadziwia mnie czasami swoją inteligencją. Rok temu, gdy była w drugiej klasie (poszła rok wcześniej) miałyśmy taką rozmowę: -Lidziu, jak będziesz starsza, to nauczę Cię czytać nie poszczególne słowa, ale całymi zdaniami, tak że czyta się o wiele szybciej. -Mamusiu, ale ja tak właśnie od dawna czytam! No i rzeczywiście czyta od dawna o wiele szybciej ode mnie (np. "Krzyżaków w 3 dni, kiedy oprócz tego chodziła do szkoły, bawiła się z rodzeństwem, koleżankami)! To w ramach pocieszenia i co by nie spisywać malucha na straty- wyrośnie z tego! Na pewno w wieku 2,5 i 3 lat zasypiała już o wiele lepiej. > niby chcial, zeby po karmieniu go hustac (bo teraz to on sie naje zanim zasnie) > , > ale potem sie wkurzal i wreszcie sie okazalo,z eon chce do lozeczka. Mam taką teorię i z tego, co czytałam też takie wnioski wyciągam, że po kilku/kilkunastu miesiącach w umiejętnościach/zdolnościach do zasypiania wiele się zmienia. O ile w pierwszych miesiącach widzę taką prawidłowość: więcej bodźców, więcej bujania > szybsze zasypianie. O tyle po jakimś czasie powoli to się zmienia. Owszem bujanie dalej ma działanie uspokajające, ale to nie znaczy, że dziecko podczas niego będzie chciało/potrafiło usnąć. Podobnie dzieje się ze ssaniem, ale to raczej może jeszcze dłużej się ciągnąć. Też w pewnym momencie dziecko chce (bo jest przyzwyczajone) i nie chce (bo zaczyna to utrudniać zaśnięcie) ssać w trakcie samego zaśnięcia. Trzeba mu wtedy pomóc przejść na dalszy etap, a więc nauczyć zasypiać bez ssania. >on nie wi > e > czego chce, a ja razem z nim No ale Ty powinnaś wiedzieć czego chcesz, bo nie ułatwiasz wtedy zadania maluchowi będąc sama niezdecydowana ;o) A w ciągu dnia masz możliwość odpocząć trochę od lubej dzieciny?- może łatwiej wtedy byłoby na spokojnie do tego całego usypiania podejść wieczorem. O granicach może jutro coś wymyślę, jak to wyjaśnić. Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 22:26 Kukulko jeszcze mi się przypomniało. U mnie czasem działało moje głębokie odprężenie, tzn. gdy zasypiałam przy karmieniu. Wtedy córcia się lepiej wyciszała. Nie zawsze, ale czasem się tak udawało. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 08:41 " fizula napisała ile w pierwszych miesiącach widzę taką prawidłowość: więcej bodźców, więcej bujania > szybsze zasypianie. O tyle po jakimś czasie powoli to się zmienia. Owszem bujanie dalej ma działanie uspokajające, ale to nie znaczy, że dziecko podczas niego będzie chciało/potrafiło usnąć. Podobnie dzieje się ze ssaniem, ale to raczej może jeszcze dłużej się ciągnąć. Też w pewnym momencie dziecko chce (bo jest przyzwyczajone) i nie chce (bo zaczyna to utrudniać zaśnięcie) ssać w trakcie samego zaśnięcia. Trzeba mu wtedy pomóc przejść na dalszy etap, a więc nauczyć zasypiać bez ssania. " tez to widze, ale pojecia nei mam , jak nauczyc spac bez ssania. moj od 3mies zycia stosuje kciuka. no i teraz niby chce piers, niby kciuka i tak sobie zmienia, a zasypia i tak dopiero jak pada i ejst wyczerpany. ale mam podobne obserwacje jak Ty - ze chyba przechodiz na kolejny etap - zasypiania bez ruchu na lezaco przy mamie. a pewnie z akilka lat bedzie zasypianie na lezaco bez ruchu bez mamy. jak to fajnie widac, ajk rozwoj dziecka postepuje. a niektorzy mowia, zeby na sile uczyc zasypiania. w takich sytuacjach widac, jak bardzo jest to bez sensu Odpowiedz Link
basiak36 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 21:55 Tez mam takie wariactwa, i w nocy po prostu zabieram mala do nas. Byc moze maly wie ze sobie pojdziesz i dlatego takie szopki odstawia... W koncu czlowiek to tez zwierze stadne Ja sie dzieki temu wysypiam, mimo tego ze wstaje po 5 rano do pracy. Odpowiedz Link
mruwa9 a ja kukulke rozumiem 29.09.08, 23:49 i nie mam pocieszajacych wiadomosci My sie tak bujalismy przez dluuugi czas z pierworodnym, podejrzewajac (i slusznie , potwierdzona diagnoza), ze sa to wczesne objawy ADHD + zaburzenia integracji sensorycznej. Maly czlowiek pelen sprzecznosci: im bardziej zmeczony, tym trudniej zasypial. Domagal sie piersi, choc mleko przebieralo gora. Sprawial wrazenie nadwrazliwosci na neutralne bodzce (swietlne, dzwiekowe, dotykowe), jednoczesnie domagajac sie hyperstymulacji (zadne delikatne kolysanie czy przytulanie: zamiast lagodnego kolysania maszerowanie krokiem defiladowym, z zolnierska piosenka na ustach, zamiast kolysanki. Przytulac sie nie dal,tylko odpychal z wszystkich sil, ale jednoczesnie nie pozwolil sie odlozyc, jedynym skutecznym wyjsciem bylo bardzo silne przytulenie go do siebie, wrecz unieruchomienie, dociskajac do wlasnego ciala i usypianie na rekach, maszerujac. Tak trwalo to ponad poltora roku, gdy odstawilam go od piersi i jakos wreszcie nauczyl sie zasypiac w lozku, choc nie sam. To, co mnie ratowalo a wlasciwie moja psychike), to powrot do pracy i mozliwosc opuszczenia tego domu wariatow na kilka godzin dziennie, na zasadzie: niech sie dzieje, co chce,. zamykam za soba drzwi i nic mnie nie obchodzi. Moze to okrutne, ale desperacja moja i zmeczenie (zwlaszcza psychiczne) bylo przeogromne. Wrogowi nie zycze Odpowiedz Link
kukulka11 Re: a ja kukulke rozumiem 30.09.08, 10:27 mruwa, u mojego dziala jednak spokojne uspokajanie, tylko jak sie zdązy przed przemeczeniem. no i nadwrazliwy na bodzce tez nei jest. jest za to bardzo komunikatywny i spostrzegawczy. zreszta widziala go kilka razy w sytuacjahc codziennych moje przyjaciolka-psycholog, ona tam ADHD zadnego nawet nei podejrzewa fizula, to nie tak,z e ja nei wiem, czego ja chce. ja wiem czego aj chce, ale nie wiem, czego on chce. i on tez nei wie. to mialam a mysli Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 10:23 nie pomaga zabieranie do siebie, bo on nie nauczony. od zawsze spal w swoim lozeczku. wczoraj zasnal mi na 3 drzemke spal 1,5h a po 1,5h czuwania juz mu sie spac chcialo. w nocy super, tylko pobudki na jedzenie. im ladniej spi w dzien, tym lepiej w nocy potem. inna sprawa,z e widze, z eon w tym wieku potrezbuje 3 drzemek. serio. ale od urodzenia lubil duzo spac. ADHD? tez tak myslalam, ale chyba raczej nie. potrafi sie dosc dlugo koncentrowac na 1 czynnosci Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 17:24 a w tym kontekscie - zdazra wam sie, jak dziecko nie mogace zasnac doprowadza was do odstatecznosci - wyjsc z pokoju na krociutki moment? ja ostatnio musialam tak zrobic (maz od rana do nocy w pracy, a ja nawet noszac w chuscie rozhisteryzowane dziecko przerzucalabym na nei swoje nerwy. ja po rpostu,zeby sie uspokoic, jak jestem do dostatecznosci doprowadzona, musze pzrez krociutki moemnt w ogole dziecka nei ogladac. bo po godzinie jego bezskutecznego rzucania sie, chcenia i odmawiania piersi czasem moje nerwy siegaja zenitu, tlumienie ich w sobie powoduje, ze zaczynam myslec w kolko o tym: kiedy on wreszcie zasnie, a on czuje presje i klops. nie bardzo mi sie usmiecha wychodzic z pokoju i zostawiac go ryczacego, ale czasme nei mam wyjscia. oczywiscie nie trwa to 20 minut ani nawet 5, ale i tak mam moralnego kaca. ale po prostu jak przez moment go nie ogladam, choc slysze, nerwy ze mnei opadaja i wracam do niego spokojna. gdyby tata byla akurat w domu, on by go wzial na ten krociutki zcas, a tak.... odwrocenie uwagi dziecka w postaci zabawy tez nei zadziala, bo on sie wtedy nakreci i ze spaniem ejszcze gorzej bedzie. dzis po poludniu przed chwila strasnzie mu sie chcialo spac, ale ja chyba przedobrzylam i zamiast po godzinei czuwania, gdy zaczal trzec oczy, zaczelam go usypiac po poltorej. no i godzine byl cyrk wasze dzieic tez maja taki krotki a intensywny czas czuwania? U nas to jest 1-2h jak slysze z eneiktorym dzieckiom polrocznym po 4h dopiero sie spac hce to oczy wytrzeszczam ze zdumienia. tyle pytan naraz, mzoe troche chaotycznie - wybaczcie, ale czuje sie bardzo zagubiona i nei chce robic krzywdy emocjonalnej dziecku Odpowiedz Link
mruwa9 teraz latwo mi sie wymadrzac 30.09.08, 20:55 choc sama bylam, zwlaszcza przy påierworodnym, malo konsekwentna (na zasadzie: tonacy brzytwy sie chwyta i cel uswieca srodki), ale moze po prostu w twoim zachowaniu brakuje konsekwencji? Tzn. sama nie wiesz, czego chcesz, ani twoj synek nie wie, czego chcesz, podczas usypiania. U nas te cyrki nieco sie uspokoily (choc idealnei nigdy nie bylo) wtedy, gdy podchodzilam do dziecka z nastawieniem, ze chocby sie walilo i palilo, nie odejde, dopoki nie zasnie. Dokoncze mysl pozniej, musze uciekac. Odpowiedz Link
mruwa9 koncze szybko 30.09.08, 22:02 tzn. zamiast zachowywac sie niekonsekwentnie (ni to usypiam, ni to pozwalam sie bawic, ni to jestem z dzieckiem, ale za chwile wychodze i zostawiam malego samego), wyciszalam, zaciemniony pokoj, tlumaczenie, ze teraz spimy i koniec zabawy. Przy probie wstawania czy krzyku- znow klade, tlumacze, ze teraz zasypiamy, ostentacyjnie obracalam sie plecami do dziecka, jesli juz nie karmilam, a glaskanie i tulenie przynosilo odwrotny skutek, do zamierzonego. I w ogole,przydaloby Ci sie troche odpoczynku od dziecka, dla zregenerowania sil ( wyjscie bez dziecka do fryzjera, na zakupy ciuchowe, na plotki do kolezanki). Odpowiedz Link
abiela Re: koncze szybko 30.09.08, 22:11 Mruwa ja się starałam podobnie, ale mnie dosłownie szlag trafiał jak ona to olewała i mi się w twarz śmiała albo szczebelkiem bawiła. Wtedy musiałam wyjść, żeby dziecka do lodówki nie włożyć A tak na serio, to ja też wiem, co to za horror i podejrzewam, że nasze rady sobie, a kukulka i tak ma dość. Kukulko trzymaj się! Odpowiedz Link
mruwa9 Re: koncze szybko 30.09.08, 22:15 abiela napisała: > podejrzewam, że nasze rady > sobie, a kukulka i tak ma dość. Kukulko trzymaj się! Nasze rady sobie, a mlody wczesniej czy pozniej i tak wyrosnie z upiornych obtyczajow zasypianiowych i zycie znow stanie sie piekne :- ) I tego sie trzymajmy.. Rowniez ode mnie: 3maj sie, Kukulko Odpowiedz Link
kukulka11 Re: koncze szybko 01.10.08, 08:38 mnie dosłownie szlag trafiał jak ona to > olewała i mi się w twarz śmiała albo szczebelkiem bawiła. Wtedy musiałam wyjść, > żeby dziecka do lodówki nie włożyć o to to. a tak sobie ejszcze mysle - z emoze klucz do tego to nie dopuscic do przemeczenia. tylko jak? moj maly dzis rano o 6 wstal na cyca. no i ok, ale ze sie powietrza nalykal, musialo mu sie odbic, a to juz jest atrakcja i juz nei8 bedzie spania. no i ziewa i na starcier przemeczony, ale nei zasnie. jako ze nie zasnie, czekam 2 godz, czyli jego normalny czas czuwania i probuje uspic, ale wscieklizny dostaje jak: cyc - zle, lezec z nim, zle , hustac zle, nie hustac zle. 40 min czekalam (na zmiane akrmiac, noszac itp, bo 1 rzecz to za malo zeby zasnal, ciagle mu cos nei pasowalo), az go wreszcie zmogło. i tak krotko te 40 min, wczoraj po kapieli to bylo 1,5h, az wreszcie byl tak padniety, z emoglam sie obok niego polozyc i wtedy zasnal. wczesniej by mnei ciagnal za wlosy, wsadzal palec do oka/nosa mojego i ogolnie sie bawil. grrrrrrrrrrrrrrr Odpowiedz Link
abiela Re: koncze szybko 01.10.08, 10:59 kukulka11 napisała: > a tak sobie ejszcze mysle - z emoze klucz do tego to nie dopuscic do > przemeczenia. tylko jak? To było właśnie problemem. Bo zaczynałam usypiać zanim to nastąpiło, ale usypianie tak długo trwało, że przemęczenie nadchodziło. A próbowałaś do fotelika i jeździć autem? U nas CZASEM się tak udawało. Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 22:09 Oj jasne, wiele razy, wychodziłam i dotąd tak robię i nakrzyczałam i różne takie. Tylko nigdy nie uderzyłam i nie zamierzam. Do wszystkiego nmam cierpliwość, ale jak mi dziecko nie chce zasnąć to mi psychika strasznie siada. Co do czsu czuwania, moje dziecko w tym wieku miało jedną drzemkę, 40 minut, na którą nawet do godziny usypiałam....no comments, co? Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 22:11 nie miej kaca moralnego. ty tez masz swoja wytrzymalosc. ja sie przerazam soba, bo czasami mam ochote trzasnac mojego trzylatka tak zeby sie o sciane odbil, bo mnie wpienia. wpienia mnie tak, ze mam ochote rzucic mlodzszym. trzeba nauczyc sie jakos zyc ze swiadomoscia tego co sie w twojej glowie dzieje a im bardziej jestem zmeczona tym mniej cierpliwosci mam i tym gorzej reaguje na te same rzeczy. ja ze starszym robilam tak. pory kladzenia spac co do 10 min. przy czym w wieku ok roku (nie pamietam ile twoj ma) od wstania do I drzemki bylo ok 4h (szedl spac ok 11). natomiast wczesniej ok. 2-max 3. wrzucalam do lozeczka i pozwalalam sie kotlowac do bolu. kladlam sie obok i albo udawalam ze spie, albo odwracalam tylkiem i udajac ze spie czytalam. i zero reakcji chyba ze juz byl jakis placz albo usilne wolania. nazywalam to godzinny program nudy. czasmi trwalo to 2h. ale on sie czul bezpiecznie, ja wiedzialam ze sobie krzywdy nie zrobi i nie zwieje. i w koncu padal. po jakims czasie sie tak ustawial ze zasypial po 10-15 min. ale tak samo kazde "pierdniecie" w trakcie "prawie spania" powodowalo ze kolejna godzina z bani. grunt to wrzucic sobie: leje na to, leje na to ile mi to czasu zajmie, nie mam planow. leje na to czy usnie. ma odsiedziec w lozeczku 2h a ja mam odpoczac Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 22:13 monicus napisała: > grunt to wrzucic sobie: leje na to, leje na to ile mi to czasu zajmie, nie mam > planow. leje na to czy usnie. ma odsiedziec w lozeczku 2h a ja mam odpoczac Monicus świetnei to napisałaś, tyle że ja tego programu nie mam I tym większa ch..ra, za przeproszeniem, mnie brała, im więcej punktów programu na wieczór w myślach skreślałam. A przyznajcie, że jak człowiek przez 2 lata nie zjadł spokojnie nawet kolacji, to ma serdecznie dość Odpowiedz Link
aldonakatarzyna Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 09:38 przypomnialo mi sie ze bylismy z mlodym u chiropraktyka jak mial 4 tygodnie i to pomoglo w popoludnowo-wieczornych rykach interpretowanych jako kolka teraz ma pol roku i znow zamowilam mu wizyte w dalszej kolejnosci bedzie terapia kranio-sakralna sama robie refleksoterapie i trening rozluzniajacy wykluczylam ze swojej diety wszelkie pobudzacze w tym cukier Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 09:48 dzieki, ale nie uznaje medycyny niekonwencjonalnej Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 11:01 A szkoda, bo właśnie osteopatia bardzo pomaga - widziałam na własne oczy cuda! Może faktycznie ma w skutek porodu jakoś przesnuięty kręg czy coś i go to denerwuje. Niestety medycyna konwencjonalna bardzo często jest do bani, a jeszcze lekami organizm rujnuje. Odkąd przestałam stosowac, jestem o wiele zdrowsza. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 13:01 pozostanę jednak przy swoich przekonaniach. a na marginesie - kreg nie przesunięty na pewno wskutek porodu, bo było cc własnie przed chwila ze stoickim spokojem usypialam go przez godzine. i spal... 15 min. wrrrrrrrr. ide sie pochlastac Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 13:37 kukulka11 napisała: > pozostanę jednak przy swoich przekonaniach. > a na marginesie - kreg nie przesunięty na pewno wskutek porodu, bo było cc > własnie przed chwila ze stoickim spokojem usypialam go przez godzine. i spal.. > . > 15 min. wrrrrrrrr. ide sie pochlastac Osteopaci głównie zajmują się dziećmi po cc. Właśnie taki poród może być powodem różnych dolegliwości, problemów z układem nerwowym, ponieważ nie nastąpiło przesunięcie się płytek czaszkowych, które naturalnie przechodzi każde dziecko podczas porodu siłami natury. Znany mi osteopata zajmuje się niemal w 100% dziećmi po cc - poprawa wręcz niesamowita. BTW terapia kranio-sakralna z medycyna niekonwencjonalna wiele wspólnego nie ma. Cokolwiek by pod tym określeniem rozumiałaś? Zobacz tu: Caesarean delivery Can present a number of problems; 1) If a normal delivery has been attempted, but not successful, the baby will have already gone through the problems associated with a difficult 1st stage 2) Caesarean sections produce a very sudden birth for the baby, which can be very shocking; one moment they're in the familiar comfort of the womb, the next they're being pulled out into the bright clinically lit operating room, whilst their mother (who is still supplying them with oxygen, blood and hormones) is cut ( causing her to produce the hormones of stress) and anaesthetised. 3) Caesarean's can also cause as many problems as a difficult 2nd stage ; by missing out the natural process that normally occurs as the baby passes through the birth canal the head never gets correctly moulded. Caesarean's are a life saving procedure ( although it is thought that the dramatic increase in their numbers in recent years is due to doctors fears of litigation ) but the problems outlined above can result in difficulties after birth which can often be redressed. www.hands-on-london.com/craniosacral_osteopathy.html www.triuneosteopaths.co.nz/pages/kids_life05.html www.osteopathireland.com/children.htm itd. W googlu tego mnóstwo, ale nie wiem jakimi władasz językami. Powinnam właściwie wyjść z założenia, że dobrze znasz temat, skoro te metody odrzucasz. Coś mi jednak mówi, że to raczej odrzucanie na zasadzie, czego nie znam, to złe. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 15:16 nie, to nie jest tak, ze nie znam i odrzucam Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 15:48 kukulka11 napisała: > nie, to nie jest tak, ze nie znam i odrzucam Naprawdę orientujesz się w osteopatii? Terapii karnio-sakralnej? To jesteś pierwszą Polką, którą spotykam, która z marszu wie z czym się osteopatia je, na czym polega itd. Duży respekt. Ciekawiłoby mnie w takim razie, dlaczego odrzucsz ten rodzaj terapii? Poród s.n. zupełnie inaczej wygląda, niż wydzieranie dziecka za głowę przy cesarce. Nie bez przyczyny natura taki poród "wymyśliła". Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 16:13 > Poród s.n. zupełnie inaczej wygląda, niż wydzieranie dziecka za > głowę przy cesarce. Nie bez przyczyny natura taki poród "wymyśliła". wiem, wiem, troche zartem pisalam masz priva Odpowiedz Link
jola_ep Re: Osteopatia i terapia kranio-sakralna 08.10.08, 13:48 > Naprawdę orientujesz się w osteopatii? Terapii karnio-sakralnej? To > jesteś pierwszą Polką, którą spotykam, która z marszu wie z czym się > osteopatia je, na czym polega itd. Znam ogólnie. Liczy się? Oczywiście to medycyna konwencjonalna. Ale w Polsce fizjoterapia jest zacofana. Stosuje się metody, które na świecie są odrzucone ze względu na wątpliwą skuteczność, np. balneoterapię. Za to mało znane są te, które już zdobyły uznanie. (już chyba zupełnie nieznane dla tych z NFZ) To się zmienia. Na razie w dużym stopniu w leczeniu prywatnym. O tych metodach słyszałam, bo moje dzieciaki mają skoliozę. Akurat tych metod nie stosowałam. Ale np. terapię powięziową i terapię manualną i widzę efekty Dodam jednak, że z fizjoterapią jest tak, że są to niesłychanie trudne rzeczy do naukowego usystematyzowania i udowodnienia na zasadzie EBM Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 14:58 oni przecie za glowe je wyciagaja. brrr moje tez wyrwali rzezniki. ja sie po drugim cc odcianam od lekarzy. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 15:24 silami natury tez głową wychodzi Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 20:48 ale to znaczna roznica stac na glowie i wisiec za glowe. to drugie zle sie konczy Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 13:04 > grunt to wrzucic sobie: leje na to, leje na to ile mi to czasu zajmie, nie mam > planow. leje na to czy usnie. ma odsiedziec w lozeczku 2h a ja mam odpoczac nie da rady, po 2 minutach bedzie darcie, bo on chce do ammy albo na podloge (ma prawie rok w tej chwili) Odpowiedz Link
aldonakatarzyna Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 19:18 alez kukulko, medycyna manualna to jak najbardziej konwencjonalna metoda! to samo medycyna krzyzowo-czaszkowa! moj maly byl na sile pociagniety vacum i to w dodatku z boku glowki, mial naciagnieta szyjke, wzmozone napiecie karku i szyi juz po 1 zabiegu spal tak dlugo ze czulismy sie dziwnie bezrobotni a cisza dzwieczala w uszach, plulismy sobie tylko w brody ze nie wpadlismy wczesniej na ten pomysl ( natchnela nas pielegniarka na emeryturze ) ale cesarka jest rowniez bardzo niezdrowa dla dziecka badz elastyczna)( chodzi mi o swiadomosc ) Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 20:24 ale przeciez moj ma napiecie w porzadku. zreszta mniejsza o te metode przed chwila nakarmilam, odbilo sie 2 razy tak,z e zmiemia zardzala, pogadal sam do siebie w lozeczku ze 20 min i spi. sam zasnal. i badz tu madry czlowieku Odpowiedz Link
styczniowamamahani Re: Tez macie takie wariactwa? 04.10.08, 13:56 u nas to samo od jakiegoś czasu, mała tak się zachowuje jakby bała się że coś straci jak zaśnie, i czasem na prawdę pada już na twarz prawie zasypia przy cycu i nagle się zrywa podnosi , wstaje , przewraca turla po całym łóżku, zaczyna marudzić i wraca do cyca i sytuacja się powtarza aż w końcu pada i zasypia ... Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 05.10.08, 07:59 kiedys tu było o środkach homeo,m wiec znalazlam takie cos: STANOWISKO NACZELNEJ RADY LEKARSKIEJ z dnia 4 kwietnia 2008 r. w sprawie stosowania homeopatii i podobnych metod przez lekarzy i lekarzy dentystów oraz organizowania szkoleń w tych dziedzinach Naczelna Rada Lekarska negatywnie ocenia zjawisko stosowania homeopatii i pokrewnych nienaukowych metod przez niektórych lekarzy i lekarzy dentystów, a także organizowanie szkoleń w tych dziedzinach przez instytucje i organizacje mające sprawować pieczę nad prawidłowym wykonywaniem zawodów medycznych. Stale narasta liczba dowodów oraz przekonanie środowisk naukowych w medycynie, że homeopatię należy zaliczać do nienaukowych metod tzw. medycyny alternatywnej, która proponuje stosowanie bezwartościowych produktów o niezweryfikowanym naukowo działaniu. Rada wyraża zaniepokojenie, że część lekarzy i lekarzy dentystów jak również niektóre organizacje lekarskie i uczelnie medyczne angażują się w popularyzację homeopatii i pokrewnych metod, służąc pomocą w organizacji szkoleń i działań mających na celu legitymizowanie oraz promocję homeopatii. Naczelna Rada Lekarska uważa, że działania takie stoją w sprzeczności z art. 57 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który mówi: ,,Lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe lub bezwartościowe. Nie może także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego uprawnień.’’, jak również ze stanowiskiem Naczelnej Rady Lekarskiej Nr 24-02-IV z dnia 8 listopada 2002 r. w sprawie tzw. medycyny alternatywnej. Zapisy te zobowiązują Naczelną Radę Lekarską, inne organy samorządu lekarskiego oraz wszystkich jego członków nie tylko do przeciwstawiania się w/w tendencjom, ale również do popierania działań tych lekarzy, lekarzy dentystów i organizacji lekarskich, których celem jest troska o zachowanie racjonalnego charakteru medycyny praktykowanej w naszym kraju oraz racjonalnego wydatkowania prywatnych i publicznych środków przeznaczanych na leczenie. SEKRETARZ PREZES Mariusz Janikowski Konstanty Radziwiłł www.nil.org.pl/doc/702/homeopatia.pdf 17 wrzesień 2008 Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 05.10.08, 19:04 jasne. mozna nie uznawac, ale pelno tu na przyklad watkow o tym, ze 30lat temu LEKARZE zalecali karmic co 3h, i ze LEKARZE twierdza ze pokarm po roku jest bezwartosciowy. ja uwazam i w kolko powtarzam, ze w medycynie jest zbyt wiele pychy. kiedys wysmiewali bańki a teraz zalecaja. moznaby wymieniac i wymieniac co LEKARZE i MEDYCYNA uwazala a co uwaza. Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 06.10.08, 15:42 Aż zal ściska. Chodziłam na zajęcia do lekarki, ordynatora działu noworodków wielkiego szpitala w Berlinie, która leczy te dzieci homeopatią. W Polsce by ją pewnie za to ścigali...ech... MNie bardziej przeraża fakt, że niemal każdy pediatra przepisuje cebion, vigantol, wit. k, a przy kaszelku bactrim.....nie mówiąc już o szczepieniu tuż po urodzeniu. Jak te dzieci mają być zdrowe. A rada sobie ustala..... Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 06.10.08, 20:09 dlatego niektorzy (patrz: ja) leja zgrubsza na to co doktory mowio. luuudzie uciekajta!!! doktory ido!!! to moje motto ostatnio hehe Odpowiedz Link
fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 00:51 A ja Ci, Kukulko11, bardzo dziekuje za przytoczony cytat z Naczelnej Rady Lekarskiej (wykorzystam w najblizszym czasie na Szkole Rodzenia, bo ten temat wlasnie ostatnio wyszedl- skoro tak wiele jest reklamy homeopatii juz u niemowlat). I popieram Cie w calej rozciaglosci odnosnie homeopatii. Wolalabym moim dzieciom szklanke wody prosto z jeziora podac niz 1 lekarstwo homeopatyczne. Uwazam, dziewczyny, ze nie powinnyscie sie z nikogo natrzasac, troche mi sie zal zrobilo Kukulki. Nie podalyscie ze swej strony zadnych argumentow naukowych. Ja tez jestem w wielu punktach krytycznie nastawiona do lekarzy, ale w tym punkcie maja racje i chwala im za to, ze osmielaja sie to mowic glosno. A dlaczego mieliby polecac stosowac leki, ktore sa niezweryfikowane, nie daja zadnych naukowych uzasadnien co do ich stosowania? Wystarczy przyjrzec sie obiektywnie sposobowi ich >produkcji<. Dawka lecznicza jest taka jakgdyby w jeziorze rozpuscic kilka lyzek i wielokrotnie (w "cudownie" magiczny sposob) zamieszac. Dlaczego wiarygodny lekarz mialby polecac takie cos? Niestety, ale w moich oczach sa skompromitowani lekarze, ktorzy polecaja mi homeopatie, unikam takowych. A juz dno osiagnela pewna lekarka, ktora zapisala mi kiedys dla dziecka chyba ze 12 lekow na zwykle zapalenie gardla (zwykle leki plus homeopatyczne)- jeszcze bylam niedoswiadczona mama, niechcacy wykupilam, na szczescie nie podalam tego "ustrojstwa". I bez homeopatii da sie nie truc dzieci. Ja stosuje najczesciej domowe tradycyjne leczenie, ktore z pewnoscia nie jest truciem dziecka, ani zadnym hokus-pokus: herbatki ziolowe, inhalacje ziolowe i z olejkow, syropy cebulowe, czosnkowe, ogorkowo-czosnkowe. Zreszta teraz tez w aptece jest sporo lekarstw bazujacych na naturalnych skladnikach: propolisie, aronii, echinacei, czosnku, wyciagach ziolowych. Nauczylam starszaki juz od dawna plukac gardlo, gdy boli. Masowanie, kompresy, oklepywania, banki nie sa mi obce- w razie lekkich chorob zwykle to wystarcza. Takze homeopatia to nie zaden cud, jak dla mnie zwykle oszustwo, ktorego warto unikac. Dzieki jeszcze raz za oswiecenie nas. Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 10:18 Podałam przykład lekarki, ordynatora naprawdę wielkiego szanowanego szpitala, która stosuje homeopatię, jako niejedna z resztą. Szarlatanka? Robi ludziom wodę z mózgu? W szpitalu, w którym rodziłam (klinika) podawano mi w czasie porodu homeopatię. Na własne oczy widziałam jak homeopatia działa, wystarczy mi. Widziałam też kupkę dziecka po podaniu antybiotyku, kupkę, która zawierała śluzówkę jelita. Nie znam chyba ani jednego trzyletniego polskiego dziecka, które by dotąd nie brało antybiotyku. Za to widziałam recepty matek, które były u lekarza z przeziębionym niemowlęciem: bactrim opiewany jako nieantybiotyk (!!!), syropki, kropelki i do tego cała bateria podobno homeopatycznych leków typu drossetux itp. Bo pewnie o takich piszesz. Chwalisz za to echinaceę, która np. uźywana jest również w homeopatii. Gdzie ta ogormna róznica? Trochę przykro, gdy ktoś odrzuca bezpardonowo coś, czego NIGDY sam nie wypróbował. Stąd ten "naskok" na kukulkę. Dla nmie rachunek jest prosty, gdy mam do wyboru lek ze skutkami ubocznymi oraz lek, który żadnych skutków ubocznych nie czyni, to oczywiste, co wybiorę? Nie rozumiem zupełnie skąd bierze sie to zupełne odrzucenie homeopatii. Niewiedza? BTW oczywistym jest, że nie używam li tylko homeopatii, stosuję zawijania, wszelkie domowe środki, aromaterapię. I nie szczepię - za co pewnie też zostanę zlinczowana, bo przecież Naczelna Rada Lekarska zaleca. BTW ciekawa jestem co by owa rada powiedziała w takim razie o szarlatańskich lekarzach, choćby w Niemczech, bo homeopatię stosuje ich bardzo wiele. Odpowiedz Link
fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 13:08 abiela napisała: > Podałam przykład lekarki, ordynatora naprawdę wielkiego szanowanego > szpitala, która stosuje homeopatię, jako niejedna z resztą. > Szarlatanka? Robi ludziom wodę z mózgu? Według mnie, tak. Chociaż nie musi sobie z tego zdawać sprawy. W szpitalu, w którym > rodziłam (klinika) podawano mi w czasie porodu homeopatię. > Na własne oczy widziałam jak homeopatia działa, wystarczy mi. Placebo też działa, nie dziwię się, że widziałaś. Chciałaś zobaczyć, to zobaczyłaś. Co nie zmienia faktu, że badania naukowe nie potwierdzają ŻADNYCH leczniczych właściwości homeopatii- na tej podstawie Naczelna Rada Lekarska wydała powyższe oświadczenie. Za to naturalne pozytywne oddziaływanie roślin i ziół leczniczych, np. czosnku, czarnego bzu nauka potwiedza. > Widziałam też kupkę dziecka po podaniu antybiotyku, kupkę, która > zawierała śluzówkę jelita. A to już zupełnie inna sprawa, stosowanie antybiotyków, które jest zbyt rozpowszechnione. Też nie jestem ich miłośniczką, ale sięgnęłabym po antybiotyki, gdyby to była sprawa życia i śmierci mojego dziecka albo ciężkiej choroby. W najczęściej spotykanych chorobach udaje mi się ich unikać i moje dzieci bez nich się obywają zazwyczaj. > Trochę przykro, gdy ktoś odrzuca bezpardonowo coś, czego NIGDY sam > nie wypróbował. Stąd ten "naskok" na kukulkę. Ale my wielu rzeczy nie musimy używać, bo po prostu wiemy, że są złe albo są oszustwem (jedno i drugie można powiedzieć o homeopatii). Nie odrzucam z góry homeopatii, ale po przeanalizowaniu, np. przemyśleniu, poczytaniu tu i ówdzie (chociażby powyższego linku). I nie szczepię - za > co pewnie też zostanę zlinczowana, bo przecież Naczelna Rada > Lekarska zaleca. Ja Cię akurat nie zlinczuje, bo sama jestem trochę zdystansowana do szczepionek (mój Daniel znosił je jak najgorzej). Ale dziwię się takiemu połączeniu: homeopatia+odrzucenie szczepionek, bo często spotykam się z taką reklamą, że homeopatia działa podobnie do szczepionki, tylko że z mniejszą dawką, wiekszym rozcieńczeniem. Tyle że różnica jest taka, że homeopatia to dosłownie WIELKIE NIC, bo tyle jest w niej środka leczniczego. Za to wielką rolę gra w niej mieszanie w tą i ową stronę dokładnie tyle a tyle razy- po prostu >Powrót Magii II<, tyle że w gorszym wydaniu. No a ja w magię wierzę (że jest zła opierając się na Słowie Bożym) i nie wierzę (bo to najczęściej zwykłe oszukaństwo). Może załóżymy nowy wątek o leczeniu dzieci, bo zmieniłyśmy temat tego wątku w międzyczasie? Mogłybyśmy w nim sobie podyskutować i powymieniać się naszymi receptuarami, dobrymi ksiazkami. Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 21:19 fizula - ale ja napisalam co ja uwazam i nie nasmiewam sie z kukulki tylko pisze ze medycyna sie czesto myli. poza tym piszesz podobnym tonem co my. ze wielkie nic. ja tam uwazam, ze nawet jesli to nic ale dziala jak placebo ze skutkiem pozytywnym to tym lepiej nie truje i leczy. a co do skutecznosci - ja jestem dziecko wojny, od malenkiego faszerowane lekami. ostatnio olalam leki z grubsza, stosuje ziola, propolis i homeopatie i czuje sie lepiej. Odpowiedz Link
fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 21:27 >ja tam uwazam, ze nawet jesli to nic ale dziala jak placebo ze >skutkiem > pozytywnym to tym lepiej No ale tańszym placebo będzie szklanka wody, nieprawdaż? Odpowiedz Link
fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 21:29 > nie truje i leczy. Co do tego nie ma właśnie w świecie medycznym żadnych dowodów. To ja już wolę szklankę wody- nie otruje mnie, a nerki przeczyści ;o) Odpowiedz Link
monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:11 aaa to zalezy skad pijesz bo tu gdzie jestem lepiej homeo stosowac. zaciekawila mnie kukulka tym egzorcysta. Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:05 fizula napisała: > Ja Cię akurat nie zlinczuje, bo sama jestem trochę zdystansowana do > szczepionek (mój Daniel znosił je jak najgorzej). Ale dziwię się > takiemu połączeniu: homeopatia+odrzucenie szczepionek, bo często > spotykam się z taką reklamą, że homeopatia działa podobnie do > szczepionki, tylko że z mniejszą dawką, wiekszym rozcieńczeniem. I właśnie te słowa świadczą, że o homeopatii poza zasłyszanymi i gdzieś przeczytanymi informacjami, niewiele wiesz. Stwierdzenie jest totalnie bzdurne. No a ja w magię wierzę > (że jest zła opierając się na Słowie Bożym) i nie wierzę (bo to > najczęściej zwykłe oszukaństwo). Wplątanie tu Słowa Bożego totalnie mnie rozwaliło...nie skomentuję. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 16:44 o przepraszam, a jaka masz pewnosc,z enei stosowalam homeo? zastosowalam raz, nie sprawdziwszy ulotki. moje dziecko bylo tak niespokojne,z eodstawilam. teraz ulotki czytam i homeo nie zastosuje nigdy , bo: a) niesie zagrozenia duchowe b) jest naukowo nieskuteczne czym innym jest krytykowanie lekarzy za zalecenai karmienia co 3h (wszak mamy naukowe podstawy, by to krytykowac, -skłąd mleka, fizjologia laktacji itp), a czym innym negowanie homeo. Ordynator- czlowiek jak kazdy inny, ot co. dla mnei nei jest autorytetem ktos tylko dlatego,ze ma takie czy inne stanowisko. zreszta ja homeo nie stosuje z tego samego powodu, z ktorego np nie uprawiam jogi czy zen. wolę leki konwencjonalne albo naturalne (czosnek miod i tam takie) i gimnastyke bez obciazen ideologicznych. Poza tym - z takim homeo to tez jest dziwna sprawa z czysto ludzkiego pktu widzenia - no bo co w takim oscilococcinum np ma piernik do wiatraka. w sensie co ma wyciag z watroby i serca kaczki rozcienczony x razy do grypy? i nei mieszajmy prosze tego z antylekarskim ruchem prolaktacyjnym, bo to zupelnie inna bajka. za postawa prolaktacyjna stoja DANE. za homeo - moda i moze i skutecznosc, ale jakiego pochodzenia ta skutecznosc jest? Prosty przykłąd O. James Manjackal (wpiszcie w google, się dowiecie kto to, bo duzo by pisac), zostal poproszony kiedys przez dyr jakiegos szpitala homeo, by pomodlil sie za ten szpital, zeby nie bylo,z ehomeo to szatanskie okultystyczne itp. i wiecie co? gosc sie pomodlil, poblogoslawil. z ajakis tydzien do tego ojca leci ten dyr i mowi: co ojciec zrobil? wszytskie leki w spzitalu przestaly dzialac! sa do wyrzucenia! co ojciec zrobil.? Manjackal na to - ja sie tylko modlilem, skoro potem te leki stracily moc, to cyzjego pochodzenia moc to musiala byc? i dyr bez slowa zamknal szpital. Każdy niech to osadzi we włąsnym sumieniu, ja sie tylko tłumacze ze swoich pogladów - ze ja poza naukowa nieskutecznoscia z diabłem w romanse nie wchodze. i tyle. i do tego nie trzeba wytrwale stosowac homeo, zeby do takiego wniosku dojsc. wystarczy uczyc sie na szkodach duchowych innych (a takich swiadectw w necie jest pelno, kto nie wierzy, moge zalinkowac). tak samo jak nie musze byc x lat satanista, zeby potem satanizm negowac. Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:09 kukulka11 napisała: > o przepraszam, a jaka masz pewnosc,z enei stosowalam homeo? > zastosowalam raz, nie sprawdziwszy ulotki. moje dziecko bylo tak niespokojne,z > eodstawilam. teraz ulotki czytam i homeo nie zastosuje nigdy , bo: > a) niesie zagrozenia duchowe > b) jest naukowo nieskuteczne > A co to był za lek? Tak sobie jakiś kupiony w aptece? Homeopatii nie stosuje się w ten sposób. Leki homeopatyczne nie mają ulotek. Bo dobierane sa do pacjenta a nie do choroby. > > Poza tym - z takim homeo to tez jest dziwna sprawa z czysto ludzkiego pktu > widzenia - no bo co w takim oscilococcinum np ma piernik do wiatraka. w sensie > co ma wyciag z watroby i serca kaczki rozcienczony x razy do grypy? Tego nie rozumiem. > Prosty przykłąd > O. James Manjackal (wpiszcie w google, się dowiecie kto to, bo duzo by pisac), > zostal poproszony kiedys przez dyr jakiegos szpitala homeo, by pomodlil sie za > ten szpital, zeby nie bylo,z ehomeo to szatanskie okultystyczne itp. i wiecie > co? gosc sie pomodlil, poblogoslawil. z ajakis tydzien do tego ojca leci ten dy > r > i mowi: co ojciec zrobil? wszytskie leki w spzitalu przestaly dzialac! sa do > wyrzucenia! co ojciec zrobil.? > Manjackal na to - ja sie tylko modlilem, skoro potem te leki stracily moc, to > cyzjego pochodzenia moc to musiala byc? Przyznam szczerze zbaraniałam. Aż mi mowę odjęło wobec takiego argumentu. Jesteśmy w XXI wieku?? > Każdy niech to osadzi we włąsnym sumieniu, ja sie tylko tłumacze ze swoich > pogladów - ze ja poza naukowa nieskutecznoscia z diabłem w romanse nie wchodze. > i tyle. Diabeł??? Sorry, odpadam. Idę pomodlić się do diabła czy coś....a tak na serio, to śmiać mi się chce. Przepraszam. Odpowiedz Link
mruwa9 Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 23:57 abiela napisała: Homeopatii nie stosuje si > ę > w ten sposób. Leki homeopatyczne nie mają ulotek. Bo dobierane sa do pacjenta a > nie do choroby. terefere kuku... A swistak siedzi i zawija sreberka... sorry, ale to "dobieranie leku" to dorabianie ideologii do nieskutecznej metody. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 08.10.08, 08:41 mruwa9 napisała: > abiela napisała: > > Homeopatii nie stosuje si > > ę > > w ten sposób. Leki homeopatyczne nie mają ulotek. Bo dobierane sa > do pacjenta a > > nie do choroby. > > > terefere kuku... > A swistak siedzi i zawija sreberka... > sorry, ale to "dobieranie leku" to dorabianie ideologii do > nieskutecznej metody. Jasne, to raz. a dwa - tym gorzej to dla leku podszytego okultyzmem. działa na cąła osobę a nie tylko an jej sferę phisis.. abiela. tak, jestesmy w XXI wieku i co z tego? czy to ma wykluczać racjonalnośc (tak, racjonalnośc!) chrześcijańskiej wiary? niby na jakiej podstawie? z wątrobą kaczki - nie rozumiesz, abiela. juz wyjaśniam. Jak może wyciąg z wątroby kaczki leczyć grypę? niby na jakiej podstawie? jakie substancje aktywne? po co to rozcieńczanie? pomijając aspekt duchowy - toz to czysta szarlataneria i tyle Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 08.10.08, 08:38 nikt ci nie każe w diabła wierzyć. mozesz sie śmiać albo nie. z diabłem juz tak jest - chodzi mu o to, zebysmy w niego nei wierzyli. czytałaś Lewisa? PS ja się nei smieję z tego, w co Ty wierzysz. szacunku trochę Odpowiedz Link
jola_ep Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:41 > Nie znam chyba ani jednego trzyletniego polskiego dziecka, które by > dotąd nie brało antybiotyku. Moje. Choć miało antybiotyk, jak już ukończyło trzy lata - raz. Miał ropne naloty na migdałkach i uznałam, że nie będę ryzykować - może to angina ropna. Teraz ma 9 lat i ten był jedyny. Moja starsza też od 9 lat nie brała antybiotyków. Odkąd zmieniłam lekarza Ale. Rozmawiałam kiedyś z moją mamą, że dzieci trują tymi antybiotykami. Mama odpowiedziała: kiedyś antybiotyków nie było, ale za to dzieci umierały... To nie jest zło. To dobro, które powinno być rozsądnie stosowane. W nowej przychodni powtórzyła się stara procedura: idę z dzieckiem, pani osłuchuje - zapalenie oskrzeli - i antybiotyk. Grzecznie wyjaśniłam, że miałam wypraktykowane w poprzedniej przychodni, że czekamy parę dni, zanim sięgnie się po antybiotyk. Pani z pewnym niedowierzaniem, ale ostatecznie przyznała mi rację. Na kotroli mój synek był zdrowy i antybiotyk okazał się niepotrzebny. > Chwalisz za to echinaceę, która np. uźywana jest również w > homeopatii. Gdzie ta ogormna róznica? Piszesz, jakbyś nie wiedziała, na czym polega homeopatia > Trochę przykro, gdy ktoś odrzuca bezpardonowo coś, czego NIGDY sam > nie wypróbował. Do homeopaty nie trafiłam. "apteczna" homeopatia chyba nie się liczy? Osobiście przejechałam się na "Tharteophedril" czy jakoś tak. Działało. I to jak. Świetnie pomagało na atak nocnego kaszlu... Dopóki nie przeczytałam, że w astmie stosuje się alkohol... Następnym razem podałam córze zamiast kropelek leku parę kropelek wódki na łyżce wody... Efekt ten sam. Mam ufać lekarzowi, który przypisał maleńką buteleczkę alkoholu za ciężkie pieniądze? > BTW ciekawa jestem co by owa rada powiedziała w takim razie o > szarlatańskich lekarzach, choćby w Niemczech, bo homeopatię stosuje > ich bardzo wiele. Przychodzi matka do lekarza i oczekuje leku. Na większość dziecięcych chorób pomaga czas, macierzyńska troska itp. Leki są niepotrzebne. Ale matki oczekują pomocy - więc proszę bardzo, homeopatia. Jak nie zadziała, to nie zaszkodzi. A w dodatku drogie, opakowane, przepisane przez lekarza spełnia wszystkie warunki, aby zadziałał efekt placebo. Bo w tym celu szklanka wody niestety nie wystarczy... Nie spotkałam się z poważnymi badaniami, które wykazałyby skuteczność homeopatii większą od placebo. Ale zwracam uwagę, że placebo ma całkiem niezłą skuteczność. Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:57 jola_ep napisała: > Przychodzi matka do lekarza i oczekuje leku. Na większość dziecięcych chorób po > maga czas, macierzyńska troska itp. Leki są niepotrzebne. Ale matki oczekują po > mocy - więc proszę bardzo, homeopatia. Jak nie zadziała, to nie zaszkodzi. A w > dodatku drogie, opakowane, przepisane przez lekarza spełnia wszystkie warunki, > aby zadziałał efekt placebo. Bo w tym celu szklanka wody niestety nie wystarczy > ... Nie widzę prawie żadnej różnicy w cenie między lekami homeopatycznymi, a chemicznymi, że tak to ujmę. Co do czasu i troska to się absolutnie zgadzam i przeraża mnie, jak wiele ludzi o tym zapomina a wręcz to neguje. Pozwólcie, że po postach o diable i okultyzmie wyłącze się z dyskusji na temat homeopatii, bo jednak za mało o niej wiem, z resztą nie widzę potrzeby rozpisywania się, bo po postach oponentek widzę, że o klasycznej homeopatii jeszcze dużo mniej ode mnie wiedzą a i dokształcić się nie zamierzają. Powyższe argumenty są dla mnie jednak tak absurdalne, żeby nie powiedzieć śmieszne (na myśl by mi nigdy w życiu nie przyszyły i kojarzą mi się ze znajomym Baptystą, który głosił nadejście szatana, gdy koleżanka horoskop w jakimś czasopiśmie sobie czytała), że odbierają mi jakąkolwiek płaszczyznę do prowadzania dyskusji. Ogranicze się wiec li tylko do laktacji. Odpowiedz Link
jola_ep Re:Homeopatia 08.10.08, 13:56 > bo po postach oponentek widzę, że o klasycznej homeopatii > jeszcze dużo mniej ode mnie wiedzą a i dokształcić się nie zamierzają. Serio? Czego nie wiem? Wydaje mi się, że rozumiem ideę homeopatii (leczenie całego organizmu, bardziej oddziaływanie na jego układ odpornościowy, a nie na samą chorobę, leczenie środkiem wywołującym chorobę, aby pobudzić te mechanizmy). Rozumiem działanie leków, które zawierają środek chemiczny inny niż woda i cukier. (przy niektórych potencjach w przyjętym leku może się akurat nic innego nie trafić) Nie twierdzę też, że stosowanie homeopatii należy porównywać z odprawianiem czarów. Na magii za bardzo się nie znam. Choć doskonale tłumaczyłaby, dlaczego homeopatia działa Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
mruwa9 Re: Tez macie takie wariactwa? 08.10.08, 00:03 No i wlasnie twoj przyklad o lekarce i oddziale stosujacym w klinice homeot´patie jest bardzo drastycznym przykladem, jak dyplom lekarski nieuzasadnienie nobilituje szarlatanerie. I wlasnie dlatego to jest nieetyczne, bo pacjent ma prawo sie na tym nie znac. Psim obowiazkiem lekarza jest sie na tym znac. Zadne badania , zgodne z EBM (Evidence Based Medicine- medycyna oparta na faktach) nie udowodnily skutecznosci homeopatii. Lekarz w swojej pracy powinien bazowac na EBM a nie na FBM (Faithful Based Medicine- medycyna oparta na poboznych zyczeniach).Cala homeopatia miesci sie w tej drugiej kategorii. Odpowiedz Link
mruwa9 chore..sama ze soba gadam,.. 08.10.08, 08:56 ale chce dopiac komentarz, do tego, co namazalam w nocy: pacjent przychodzacy do lekarza ma prawo oczekiwac, ze lekarz, podejmujac decyzje diagnostyczno-terpeutyczne kieruje sie obowiazujaca wiedza , poparta naukowo. Lekarz zlecajacy homeopatie celowo (lub nieswiadomie, co tym gorzej swiadczy o kompetencjach lekarza) wprowadza pacjenta w blad, zlecajac terapie nieskuteczna (co jest udowodnione, albo odwrotnie- skutecznosc homeopatii nie jest udowodniona naukowo), co jest nieprofesjonalne, nieuczciwe i nieetyczne. Nieetycznosc takiej postawy poglebia jeszcze nieuzasadnione nabijanie kasy producentom preparatow (bo przeciez nie lekow) homeopatycznych. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: chore..sama ze soba gadam,.. 08.10.08, 09:45 mruwa9 napisała: > ale chce dopiac komentarz, do tego, co namazalam w nocy: > pacjent przychodzacy do lekarza ma prawo oczekiwac, ze lekarz, > podejmujac decyzje diagnostyczno-terpeutyczne kieruje sie > obowiazujaca wiedza , poparta naukowo. Lekarz zlecajacy homeopatie > celowo (lub nieswiadomie, co tym gorzej swiadczy o kompetencjach > lekarza) wprowadza pacjenta w blad, zlecajac terapie nieskuteczna > (co jest udowodnione, albo odwrotnie- skutecznosc homeopatii nie > jest udowodniona naukowo), co jest nieprofesjonalne, nieuczciwe i > nieetyczne. Nieetycznosc takiej postawy poglebia jeszcze > nieuzasadnione nabijanie kasy producentom preparatow (bo przeciez > nie lekow) homeopatycznych. dokładnie Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 16:51 i na koniec:gdyby ktoschcial poczytac, jak rozwinela sie podobna dyskusja, gdy temat zapodałam gdzie indziej forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=85374885 Odpowiedz Link
jutycha kukulka11 08.10.08, 11:15 Nie przeczytalam wszystkiego bo nie jestem w stanie. Po prostu nie wierze w to co jest tu pisane. Mamy XXI wiek a dla niektorych homeopatia=diabel i szatan. Wystarczylo napisac ze nie wierzy sie w te metode. Toz to jakies sredniowiecze, zaraz zaczniesz wzywac do palenia na stosie tych, ktorzy stosuja homeopatie. Szanuje Twoje poglady ale to jest forum dotyczace DLUGIEGO KARMIENIA PIERSIA a nie rozwrzn na temat wiary i slusznosci stosowania lub nie stosowania homeopatii. Kazdy zrobia jak uwaza ake straszenie diablem, szatanem i zlem to jak dla mnie przegiecie. A w takim przypadku to ja musze poddac swoje dzieci jakims egzorcyzmom. Odpowiedz Link
jola_ep Homeopatia 08.10.08, 13:31 > Po prostu nie wierze w to > co jest tu pisane. Mamy XXI wiek a dla niektorych homeopatia=diabel i szatan. XXI wiek nie oznacza, że z powierzchni ziemi zniknęła wiara. Dlatego normalne jest, że wierzymy w diabła i szatana. Idąc trochę dalej dochodzimy do magii i tego, czy jej unikamy, czy nie. Jeśli nasza wiara ma korzenie chrześcijańskie, to w nie powinniśmy stosować praktyk magicznych (złe moce itp.) Z homeopatią jest taki problem, że stosuje się w niej tak małe stężenia środka leczniczego, że czasem można w naszym leku nie otrzymamy nawet jednej dawki środka leczniczego. Jednym słowem nie powinno działać. A działa. Dlaczego? Lekarze homeopaci twierdzą, że na przykład potrząsanie dynamizuje roztwór i dlatego działa. Ktoś, gdzieś chlapnął, że zachowuje "ducha" leku i poooszło. (oczywiście to "działa" jest wątpliwe: nie znam wiarygodnych badań, które wykazałyby skuteczność homeopatii większą od placebo) > A w takim przypadku to ja musze poddac swoje dzieci jakims egzorcyzmom. Odpowiedź dla wierzących: " Chrześcijanin całym swoim sercem zawierza siebie Chrystusowi Panu i paktowanie z jakimikolwiek „alternatywnymi” siłami duchowymi nawet nie przychodzi mu do głowy. Zawierzywszy zaś całego siebie Chrystusowi, chrześcijanin czuje się bezpiecznie w Jego ramionach i nie lęka się żadnych sił obcych Chrystusowi. Zatem na pytanie, czy wolno chrześcijaninowi korzystać z takich form medycyny niekonwencjonalnej, w których nie ma powodu podejrzewać obecności magii, czarów ani bałwochwalstwa, odpowiedziałbym słowami z Listu do Tytusa: „Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane”. Jacek Salij OP" mateusz.pl/wdrodze/nr363/17-wdr.htm Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
kukulka11 Re: Homeopatia 08.10.08, 13:50 Dziekuje, jolu. \ to jest dokładnie to, co miałam na mysli Odpowiedz Link
kukulka11 Re: kukulka11 08.10.08, 13:48 ja nie strasze, ja strwierdzam fakty. kazdy robi jak uwaza, juz pisalam i nie ma to nic wspolnego z paleniem na stosie Odpowiedz Link
fizula Re: kukulka11 08.10.08, 14:04 jutycha napisała: > Nie przeczytalam wszystkiego bo nie jestem w stanie. A to błąd, bo nie przeczytałaś, że Kukulka zaczęła od podania stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej odnośnie homeopatii i ta stwierdziła, że (w skrócie) poważni lekarze ani dentyści nie powinni jej stosować, propagować itd. Ale że dziewczyny dalej drążyły temat, więce dokopały się do diabła czyli głębszych powodów. Odpowiedz Link
joannaiwa Re: kukulka11 08.10.08, 14:24 Przeczytałam tak w większości, bo długi wątek. Moja pediatra - bardzo wierząca osoba, matka czwórki dzieci, jest homeopatką, ale i też zwolennikiem czosnku, cebuli, szałwii, mięty itd. Mój mały generalnie nie choruje (odpukać), ze dwa - trzy razy trafiły się większe katary (czosnek + syrop cebulowy + herbata z malin + engystol zrobiły swoje), trzydniówkę (pierś + paracetamol na zbicie temperatury), afty w buzi- pędzlowanie rumiankiem i szałwią (lekarka przekonała mnie żeby nie stosować żadnych sterydów). Antybiotyku dzięki Bogu nie dostał jeszcze nigdy (ma prawie 3 lata). Na ząbki (kiepsko znosił) stosowaliśmy chamomille za poradą lekarki (homeopatyczne oparte na rumianku), a w stanach ciężkich nurofen. Szczerze mówiąc nie wiem, jak homeopatię moja lekarka godzi ze swoją głęboka wiarą i zaleceniami NRL. Jej porady zawsze działały, choć oczywiście nie były to stany ciężkie. Myślę, że lepiej nie mieszać diabła w metody leczenia, bo diabeł raczej szkodzi niż pomaga i to chyba nie domena jego działalności. Odpowiedz Link
kukulka11 Re: kukulka11 08.10.08, 14:43 joannaiwa napisała: > bo diabeł raczej szkodzi niż pomaga i to > chyba nie domena jego działalności. czasem nie do końca jest to takie proste. nei chce tu drążyć, więc zainteresowanych odsyłam do książek C.S. Lewisa. w temacie homeopatii powiedziałąm juz wszytsko co miałam do powiedzenia. Odpowiedz Link
mruwa9 joannaiwa 08.10.08, 14:57 zwroc uwage, w jakich chorobach najchetniej stosuje sie homeopatie: w banalnych infekcjach, dolegliwosciach, ktore zwykle same , nieleczone, mijaja w krotkim czasie.jak latwo wowczas sukces samoistnego wyzdrowiena zrzucic na cudowne granulki... Czy naprawde nie budzi waszego podejrzenia haslo, ze homeopatia nie ma dzialan niepozadanych? Ze nie szkodzi? Przeciez na logike biorac, tam , gdzie jest akcja, tam musi byc i reakcja. Preparat aktywny farmakologicznie ZAWSZE ma jakies dzialania niepozadane. Chyba, ze nie wykazuje absolutnie zadnej aktywnosci farmakologicznej, ani pozadanej, ani niepozadanej. Argumentm, ze moze nie pomoze, ale przynajmneij nie zaszkodzi? No to po co nabijac kabze producentom preparatow , kupowaniem najdrozszej wody / najdrozszego cukru swiata? Dasz dziecku kostke cukru z cukierniczki, do popicia wody z czajnika i efekt terapeutyczny bedziesz miala tozsamy z preparatem homeopatycznym. O, przepraszam, kostke cukru trzeba rozkruszyc i dawac co 2 godziny okruszek pod jezyk, do tego co godzine 3 krople kranowy zakraplaczem...do tego sprowadza sie dzialanie homeopatii. A o ile taniej! Odpowiedz Link
joannaiwa Re: joannaiwa 08.10.08, 15:04 Tak naprawdę nie upieram się, bo nie mam tematu homeopatii dokładnie zbadanego (szczęśliwie nie było takiej potrzeby i więcej stosowałam naturalnych uodparniaczy i ziół niż preparatów homeopatycznych) - zaufałam lekarce, która stosowała to wobec swoich dzieci. Generalnie najlepiej jakby dzieci były zdrowe i nie trzeba byłoby nic stosować Odpowiedz Link
mruwa9 Re: joannaiwa 08.10.08, 15:11 No, ale dzieci choruja..a rodzice, zwlaszcza matki, nie potrafia czekac na naturalny bieg wydarzen i naturalne zdrowienie. Chca dzialac! Sprawic, zeby dziecko bylo zdrowe, juz! natychmiast! I tu homeopatia wychodzi naprzeciw owym potrzebom: dzialac , nie dziala, ale matce sie wydaje, ze robi wszystko, co mozna, a moze nawet wiecej, zeby przywrocic dziecko do zdrowia. Dlaczego przy kazdym banalnym katarze (wejdzcie na forum zdrowie dziecka lub male dziecko, tam widac, o co chodzi) musza podawac wapno, rutinoscorbin, syropy cebulowe,czosnkowe (sorry, fizula!), euphorbium, echinacee, kilka innych syropow, i innych preparatow, ktorych nie wpamietam zamias pozwolic sie dziecku wysmarkac , jak nalezy? Bo pozostawienie chorego dziecka bez leczenia jest tozsame z zaniedbaniem obowiazkow rodzicielskich? Wiem z autopsji, ze nicnierobienie i bierne towarzyszenie dziecku w (banalnej) chorobie bywa trudniejsze od dzialania. nawet nieskutecznego, byle dzialania. No, ale wszystkiego mozna sie nauczyc Odpowiedz Link
joannaiwa Re: joannaiwa 08.10.08, 15:18 Ale wiesz co, część z tych działań ma na celu po prostu ulżenie dziecku. Np. przy mocnym katarze dziecku trudniej jest ssać pierś. Jak mu trochę udroznisz nosek, to po prostu jest mu łatwiej. Ja sama jak mam problemy z katarem i zatokami, to też nie zostawiam tego, żeby się wysmarkać, tylko próbuję sobie ulżyć i udrażniać nos. Po to są różne pomocne preparaty żeby z nich korzystać przecież i spróbować przynajmniej ułatwić sobie życie (te które nie działają skreslamy). Odpowiedz Link
jutycha fizula 08.10.08, 14:34 fizula napisała: > jutycha napisała: > > Nie przeczytalam wszystkiego bo nie jestem w stanie. > > A to błąd, bo nie przeczytałaś, że Kukulka zaczęła od podania > stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej odnośnie homeopatii i ta > stwierdziła, że (w skrócie) poważni lekarze ani dentyści nie powinni > jej stosować, propagować itd. Ale że dziewczyny dalej drążyły temat, > więce dokopały się do diabła czyli głębszych powodów. > To akurat czytalam. O homeopatii doczytalam wszystko. Ja ja stosuje, ale nie taka apteczna tylko dobiera mi te specyfiki< bo przeciez to nie sa leki> pediatra indywdualnie do potrerzeb moich dzieci. Ja rozumiem ze sa ludzie mniej lub bardziej wierzcy ale to podobno forum o DLUGIM KARMIENIU PIERSIA. Odpowiedz Link