Dodaj do ulubionych

Tez macie takie wariactwa?

28.09.08, 16:25
Że dziecko jednoczesnie chce piersi i nei chce? Ze chce spac i brykac
jednoczesnie, a jak probowac je uspic to sie wkurza? ja tak od kilku dni mam.
zwariowac mozna
Obserwuj wątek
    • kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 16:37
      zdarza sie, u mnie na szczescie kolysanie zawsze pomaga w takiej
      sytuacji
      • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 16:45
        a dlugo musiss kolysca? u mnei sie to cianie w nieskonczonosc
        • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 20:04
          Tak, pomagało aboslutne wyciszenie, tzn. kołysanie, noszenie i śpiewanie w
          jednym jakieś dwie godzinysmile Albo chustasmile Albo nic, i ja dostawałam szałucrying
        • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 21:15
          mamy mamy, nie stresuj sie. ssie, wscieka sie, bryka, wali nosem w sciane,
          ryczy, ssie, beka, wscieka sie jak z przejedzenia i domaga sie piersi, pocycka
          dwa razy wygina sie w palak i tak w kolko. az padnie. taki wiek
    • fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 21:45
      Teraz nie mam tak, ale miałam, stąd nic co ludzkie nie jest mi obce.
      To się nazywa ambiwalencja: dziecko chce i nie chce zarazem. Teraz
      Lidzia ma już 9 lat, wiele rzeczy widzę z perspektywy, wiele moich
      błędów dostrzegam o wiele wyraźniej.
      Trudno mi Waszą sytuację oceniać, ale napiszę Ci, dlaczego u mnie
      tak się działo (kilka moich błędów):
      *przebodźcowanie- to jest znana sytuacja, gdy zbyt przemęczone
      dziecko pomimo że pada, nie jest w stanie zasnąć; ja też tak mam :o)
      No i mogłabym się siebie pytać, dlaczego nie chroniłam dziecka przed
      zbyt wieloma bodźcami, wrażeniami? Mi się wydaje, że przeceniałam
      jego możliwości, chciałam zbyt wiele ją nauczyć, pokazać, stąd może
      nie starczało mi już sił, by wyczuć własne dziecko, kiedy zaczyna
      być zmęczone, śpiące (a nie przemęczone); warto uczyć się wyczuwać,
      kiedy dziecko zaczyna być śpiące i wtedy ostrożnie z wrażeniami,
      lepiej bez eksperymentowania;
      *wydaje mi się, że też niepewność, niezdecydowanie matki dziecko
      doskonale wyczuwa i wykorzystuje; po prostu testuje nasze granice,
      na ile mu się pozwoli, szaleć, bawić, ssać; także dobrze by było
      jakieś rozsądne granice (do zaakceptowania dla nas i dla niego)
      znaleźć i stopniowo pokazywać je dziecku;
      *"a jak probowac je uspic to sie wkurza?"- ale czasem warto dać
      powkurzać się własnemu dziecku (skoro sami nie denerwujemy go i nie
      zostawiamy go z tymi trudnymi emocjami, by było same i zrozpaczone);
      w końcu my też dajemy sobie prawo denerwowania się; i
      czasem "opowiedzenie" (przez płacz czy krzyk) o tym swoim niepokoju,
      zdenerwowaniu pozwala dziecku się wyciszyć; maluch jeszcze nie
      ubierze tego w słowa, ale nam się wypłacze w ramię; po prostu nie
      zawsze musimy od razu uciszać, uspokajać zatykać piersią swoje
      dziecko- czasem potrzebuje być wysłuchane; my też, gdy jesteśmy
      zdenerwowani, nie zawsze lubimy być uciszeni, dobrze jest czasem
      zaprzyjaźnionej osobie wyżalić się, wypłakać w rękach, albo wyrazić
      swój gniew itd.; z najstarszym dzieckiem wydawało mi się, że będę
      dobrą mamą wtedy, gdy jak najszybciej uspokoję/uciszę swoje dziecko,
      ale nie tędy droga; nie trzeba się bać płaczu dziecka, tylko dać mu
      odczuć, że my jesteśmy po jego stronie, że może na nas liczyć;
      Pozdrowionko :o)
      P.S. Daj znać, jak będziesz wiedziała na kiedy napisać artykuły,
      chętnie napiszę.
      • kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 22:00
        nie kolysze dlugo 5-10 minut

        cos jest w tym co fizula pisze,ze nie trzeba dziecka za wszelka cene
        uspokajac, ono musi nieraz sobie poplakac. Moj maly wlasnie zabkuje,
        budzi sie w nocy strasznie placzac, wczoraj nie mialam juz sily
        wstawac z nim i go kolysac, po prostu przytulilam go do siebie,
        poplakal pare minut, opowiedzial mi o swoim bolu i zasnal spokojnie,
        nawet piersi nie potrzebowal
        • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 28.09.08, 22:39
          Święta racja, fizulo, z przebodźcowaniem. Czasami bywało tak, źe wyciszałam,
          rytuał, cuda na kiju, a mała nie zaśnie, bo nie. Z resztą tak bywało zazwyczaj.
          Jak pisałam w wątku o spaniu, nie mogłam jej zostawić samej sobie, bo
          następowało przbeodźcowanie (śpiąca była), więc musiaąłm nosić, lulać po 2-3
          godziny. Po drugie od 3 do 7-8 miesiąca nie mogłam jej nakarmić nigdzie poza
          zaciemnioną naszą sypilanią. Czasem jednak trzeba było wyjść i jak zgłodniała na
          wyjściu, to następowało to, co opisała kukułka. Więc gnałam z nią do domu,
          mokra, zmachana, a w domu już była taka histeria, że nie wzięła piersi wogóle.
          Musiałam lulać, żeby na półspaniu nakarmić. smile
          • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 07:57
            jakbym o sobie czytala , abiela
            z przebodzcowaniem to wiem, ale on sam to sobie funduje - nawet czytanie na
            wyciszenie nei pomaga. bryka po calym lozku(podlodze, porywa mi ksiazeczke), w
            mieskznaiu ucieka po calej chalupie, no masakra. dzis w nocy mi sie o0budzil,
            jesc nei chcial i prawie 3h zasnac nie mogl. jestem tak zmeczona,z e oszalec
            mozna. bo 3/4 doby spedzam na lulaniu go/probach uspienia. nei zeby na sile, po
            prostu widze,z e zmecozny.
            a tu jeszcze kolezanka takie teksty mi: moze go brzuch od mleka boli, daj mu
            bebilon sad

            jak ja probuje wyczuc moment zmeczenia, ale jeszcze nie przemeczenia, on za
            chinskiego boga nie da sie nakarmic, ululac, bo przeciez on chce ogladac,
            chodzic po mieszkaniu. no horrrror.
            • kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 20:45
              abiela, tez do domu na karmienia latalam, a wlasciwie jezdzilam.
              Wszystko wokol karmien planowalam, bo nigdzie poza zaciemniona
              sypialnia nie bylo szans dac piersi. Juz jest lepiej na szczescie.

              Kukulko, od 3 dni tez mam sajgon,ale to chyba zwiazane z zabkowaniem
              jest, maly sie drze, w nocy z krzykiem sie budzi. Wczoraj wieczorem
              1,5 godziny plakal, tak sie zanosil i piszczal,ze juz chcialam na
              pogotowie jechac, bo sie balam ze drgawek znowu dostanie. Mam
              nadzieje,ze dzisiaj nie bedzie takich szopek, bo wczoraj to az sie
              poryczalam sad
      • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 08:01
        fizula, akurat wczoraj wlasnie do ciebie wyslalam maila (na poczte gazetowa)
        a powiedz mi, jak postawic te granice? bo nei bardzo rozumiem..
        dodam tylko, z emma tak jak abiela - karmienie tylko w ciemnym pokoju Krzysia i
        po cichu. inaczej ryk, od zawsze tak ma, ze np w gosciach zaryczy sie z
        glodu/zmeczenia, a piersi nie wezmie, bo nie jest u siebie.
        przez te cyrki macierzynstwo az przestaje mnie cieszyc(w pewnym tylko sensie
        oczywiscie), bo mam wrazenie,z eto sie nigdy nei skonczy
        aha, i jeswzcez jak moj maly zarwie nocke, w dzien i tak wstaje 6.30. nie daj
        boze wtedy tata wychodzi do pracy i kichnie np, juz maly nei zasnie znow,
        chcobym probowala uspic. zyc sie odechciewa
        • aldonakatarzyna Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 09:47
          tak moj polroczniak tez tak potrafi cudowac, kompletnie po nim nie widac kiedy
          jest zmeczony, tak sie potrafi nakrecic..
          u mnie pomaga trzymanie sie scislego planu dnia, co do godziny, o tej i o tej
          drzemka, kapanie, zabawa, spacer itp... oprocz piersi ktora jest na zadanie
          nawet jak nie wyglada na zmeczonego to usypiam go o tych konkretnych porach
          zazwyczaj z sukcesem, po 15 minutach ( a ciagna sie ciagna ) kolysania i
          spiewania, albo jakiejs muzyki medytacyjnejwink
          wazne zeby bylo dobrze wywietrzone a dziecku nie za goraco!

          na pocieszeie zmeczonej kukulce powiem ze takie wariactwa to robia dzieci bardzo
          bystre i inteligentnebig_grin
        • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 14:48
          Kukulko, u nas to było wcześniej i przeszło samo, stopniowo było
          coraz lepiej, im córka była starsza id ojrzalsza emocjonalnie.
          Widziałąm, że coraz epiej potrafi kontrolować siebie i było łatwiej.
          Tez słyszałam o tym, co napisała, aldonakatarzyna, że często tak
          bywa w wypadku dzieci bardzo żądnych wiedzy, inteligentnych.
          Przekonamy się za parę lat!
          BTW u nas też ścisły plan, niemal co do minutym trochę ratował
          sytuację. Z drugiej jednak strony bardzo dużo podróżowaliśmy, dotą
          16 lotów samolotem (mała ma niecałe 3 lata) i jakos sobie
          radziliśmy, choć z zadrością patrzyłam na rodziców, których dzieci
          spały, oczywiście z "kneblem" w buzismile
          • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 15:47
            mi tez sie zdaje ze plan dnia bardzo pomaga.i to raczej bez odstepstw. taki
            plan, zeby ubiec pojawienie sie przemeczenia. no ale latwo sie mowi wszystkim smile
          • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 16:17
            u nas plan dnia nie pomaga sad
            przed chwila nosilam w chuscie przy sparzatniu. ryczal,z e glodny. skonczylam
            sparzatanie, dostal obiad (bon wczesniej nei chcial), potem mleko. juz prawie
            przy mleku przysypial, ale sie odbilo i koniecn zasypiania. na rekach bawi sie z
            emna, chce uciekac, odlozony do lozeczka placze tak z pol minuty, po cyzm
            zaczyna sie bawic. i tak z 10 min, potem wola mnie, ja podkarmiam, probuje
            hustac, sytuacja sie powtarza itd kolo macieju. a przeciez ziewa i ledwo zyje.
            to samo jets po nocnej pobudce. proceder trwa 2-3h. wysiadam juz
            • kobraluca Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 20:48
              a probowalas Krzysia usypiac na lezaco przy piersi? moze on w lozeczku
              nie chce spac
              • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 21:27
                toż ja go od urodzenia tak usypiam. ale teraz nie dziala, wyrywa sie
                przemeczenie tez chyba nei wchodzi w gre, bo w koncu po poludniu iudalo mu sie
                spac 1,5h. potem go polozylam po kapieli po 2 godz czuwania (spokojnego
                czuwania) i tez troche szalal, ale juz lepiej, po 40 min udalo mi sie go uspic.
                niby chcial, zeby po karmieniu go hustac (bo teraz to on sie naje zanim zasnie),
                ale potem sie wkurzal i wreszcie sie okazalo,z eon chce do lozeczka. on nie wie
                czego chce, a ja razem z nim sad
                • fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 22:10
                  >Tez słyszałam o tym, co napisała, aldonakatarzyna, że często tak
                  >bywa w wypadku dzieci bardzo żądnych wiedzy, inteligentnych.
                  >Przekonamy się za parę lat!

                  Ja już się o tym przekonałam. Moja Lidzia zadziwia mnie czasami
                  swoją inteligencją. Rok temu, gdy była w drugiej klasie (poszła rok
                  wcześniej) miałyśmy taką rozmowę:
                  -Lidziu, jak będziesz starsza, to nauczę Cię czytać nie poszczególne
                  słowa, ale całymi zdaniami, tak że czyta się o wiele szybciej.
                  -Mamusiu, ale ja tak właśnie od dawna czytam!
                  No i rzeczywiście czyta od dawna o wiele szybciej ode mnie
                  (np. "Krzyżaków w 3 dni, kiedy oprócz tego chodziła do szkoły,
                  bawiła się z rodzeństwem, koleżankami)! To w ramach pocieszenia i co
                  by nie spisywać malucha na straty- wyrośnie z tego! Na pewno w wieku
                  2,5 i 3 lat zasypiała już o wiele lepiej.

                  > niby chcial, zeby po karmieniu go hustac (bo teraz to on sie naje
                  zanim zasnie)
                  > ,
                  > ale potem sie wkurzal i wreszcie sie okazalo,z eon chce do
                  lozeczka.

                  Mam taką teorię i z tego, co czytałam też takie wnioski wyciągam, że
                  po kilku/kilkunastu miesiącach w umiejętnościach/zdolnościach do
                  zasypiania wiele się zmienia. O ile w pierwszych miesiącach widzę
                  taką prawidłowość: więcej bodźców, więcej bujania > szybsze
                  zasypianie. O tyle po jakimś czasie powoli to się zmienia. Owszem
                  bujanie dalej ma działanie uspokajające, ale to nie znaczy, że
                  dziecko podczas niego będzie chciało/potrafiło usnąć. Podobnie
                  dzieje się ze ssaniem, ale to raczej może jeszcze dłużej się
                  ciągnąć. Też w pewnym momencie dziecko chce (bo jest przyzwyczajone)
                  i nie chce (bo zaczyna to utrudniać zaśnięcie) ssać w trakcie samego
                  zaśnięcia. Trzeba mu wtedy pomóc przejść na dalszy etap, a więc
                  nauczyć zasypiać bez ssania.

                  >on nie wi
                  > e
                  > czego chce, a ja razem z nim sad

                  No ale Ty powinnaś wiedzieć czego chcesz, bo nie ułatwiasz wtedy
                  zadania maluchowi będąc sama niezdecydowana ;o)
                  A w ciągu dnia masz możliwość odpocząć trochę od lubej dzieciny?-
                  może łatwiej wtedy byłoby na spokojnie do tego całego usypiania
                  podejść wieczorem.
                  O granicach może jutro coś wymyślę, jak to wyjaśnić.
                  • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 22:26
                    Kukulko jeszcze mi się przypomniało. U mnie czasem działało moje głębokie
                    odprężenie, tzn. gdy zasypiałam przy karmieniu. Wtedy córcia się lepiej
                    wyciszała. Nie zawsze, ale czasem się tak udawało.
                  • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 08:41
                    " fizula napisałasurprised ile w pierwszych miesiącach widzę
                    taką prawidłowość: więcej bodźców, więcej bujania > szybsze
                    zasypianie. O tyle po jakimś czasie powoli to się zmienia. Owszem
                    bujanie dalej ma działanie uspokajające, ale to nie znaczy, że
                    dziecko podczas niego będzie chciało/potrafiło usnąć. Podobnie
                    dzieje się ze ssaniem, ale to raczej może jeszcze dłużej się
                    ciągnąć. Też w pewnym momencie dziecko chce (bo jest przyzwyczajone)
                    i nie chce (bo zaczyna to utrudniać zaśnięcie) ssać w trakcie samego
                    zaśnięcia. Trzeba mu wtedy pomóc przejść na dalszy etap, a więc
                    nauczyć zasypiać bez ssania. "
                    tez to widze, ale pojecia nei mam , jak nauczyc spac bez ssania. moj od 3mies
                    zycia stosuje kciuka. no i teraz niby chce piers, niby kciuka i tak sobie
                    zmienia, a zasypia i tak dopiero jak pada i ejst wyczerpany.
                    ale mam podobne obserwacje jak Ty - ze chyba przechodiz na kolejny etap -
                    zasypiania bez ruchu na lezaco przy mamie. a pewnie z akilka lat bedzie
                    zasypianie na lezaco bez ruchu bez mamy. jak to fajnie widac, ajk rozwoj dziecka
                    postepuje. a niektorzy mowia, zeby na sile uczyc zasypiania. w takich sytuacjach
                    widac, jak bardzo jest to bez sensu
            • basiak36 Re: Tez macie takie wariactwa? 29.09.08, 21:55
              Tez mam takie wariactwa, i w nocy po prostu zabieram mala do nas. Byc moze maly
              wie ze sobie pojdziesz i dlatego takie szopki odstawia... W koncu czlowiek to
              tez zwierze stadnesmile
              Ja sie dzieki temu wysypiam, mimo tego ze wstaje po 5 rano do pracy.
              • mruwa9 a ja kukulke rozumiem 29.09.08, 23:49
                i nie mam pocieszajacych wiadomosci sad My sie tak bujalismy przez
                dluuugi czas z pierworodnym, podejrzewajac (i slusznie sad,
                potwierdzona diagnoza), ze sa to wczesne objawy ADHD + zaburzenia
                integracji sensorycznej. Maly czlowiek pelen sprzecznosci: im
                bardziej zmeczony, tym trudniej zasypial. Domagal sie piersi, choc
                mleko przebieralo gora. Sprawial wrazenie nadwrazliwosci na
                neutralne bodzce (swietlne, dzwiekowe, dotykowe), jednoczesnie
                domagajac sie hyperstymulacji (zadne delikatne kolysanie czy
                przytulanie: zamiast lagodnego kolysania maszerowanie krokiem
                defiladowym, z zolnierska piosenka na ustach, zamiast kolysanki.
                Przytulac sie nie dal,tylko odpychal z wszystkich sil, ale
                jednoczesnie nie pozwolil sie odlozyc, jedynym skutecznym wyjsciem
                bylo bardzo silne przytulenie go do siebie, wrecz unieruchomienie,
                dociskajac do wlasnego ciala i usypianie na rekach, maszerujac. Tak
                trwalo to ponad poltora roku, gdy odstawilam go od piersi i jakos
                wreszcie nauczyl sie zasypiac w lozku, choc nie sam. To, co mnie
                ratowalo a wlasciwie moja psychike), to powrot do pracy i mozliwosc
                opuszczenia tego domu wariatow na kilka godzin dziennie, na
                zasadzie: niech sie dzieje, co chce,. zamykam za soba drzwi i nic
                mnie nie obchodzi. Moze to okrutne, ale desperacja moja i zmeczenie
                (zwlaszcza psychiczne) bylo przeogromne. Wrogowi nie zycze sad
                • kukulka11 Re: a ja kukulke rozumiem 30.09.08, 10:27
                  mruwa, u mojego dziala jednak spokojne uspokajanie, tylko jak sie zdązy przed
                  przemeczeniem. no i nadwrazliwy na bodzce tez nei jest.
                  jest za to bardzo komunikatywny i spostrzegawczy. zreszta widziala go kilka
                  razy w sytuacjahc codziennych moje przyjaciolka-psycholog, ona tam ADHD zadnego
                  nawet nei podejrzewa
                  fizula, to nie tak,z e ja nei wiem, czego ja chce. ja wiem czego aj chce, ale
                  nie wiem, czego on chce. i on tez nei wie. to mialam a mysli
              • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 10:23
                nie pomaga zabieranie do siebie, bo on nie nauczony. od zawsze spal w swoim
                lozeczku.
                wczoraj zasnal mi na 3 drzemke spal 1,5h a po 1,5h czuwania juz mu sie spac
                chcialo. w nocy super, tylko pobudki na jedzenie. im ladniej spi w dzien, tym
                lepiej w nocy potem.
                inna sprawa,z e widze, z eon w tym wieku potrezbuje 3 drzemek. serio.
                ale od urodzenia lubil duzo spac.

                ADHD? tez tak myslalam, ale chyba raczej nie. potrafi sie dosc dlugo
                koncentrowac na 1 czynnosci
    • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 17:24
      a w tym kontekscie - zdazra wam sie, jak dziecko nie mogace zasnac doprowadza
      was do odstatecznosci - wyjsc z pokoju na krociutki moment? ja ostatnio musialam
      tak zrobic (maz od rana do nocy w pracy, a ja nawet noszac w chuscie
      rozhisteryzowane dziecko przerzucalabym na nei swoje nerwy. ja po rpostu,zeby
      sie uspokoic, jak jestem do dostatecznosci doprowadzona, musze pzrez krociutki
      moemnt w ogole dziecka nei ogladac. bo po godzinie jego bezskutecznego rzucania
      sie, chcenia i odmawiania piersi czasem moje nerwy siegaja zenitu, tlumienie ich
      w sobie powoduje, ze zaczynam myslec w kolko o tym: kiedy on wreszcie zasnie, a
      on czuje presje i klops.
      nie bardzo mi sie usmiecha wychodzic z pokoju i zostawiac go ryczacego, ale
      czasme nei mam wyjscia. oczywiscie nie trwa to 20 minut ani nawet 5, ale i tak
      mam moralnego kaca.
      ale po prostu jak przez moment go nie ogladam, choc slysze, nerwy ze mnei
      opadaja i wracam do niego spokojna. gdyby tata byla akurat w domu, on by go
      wzial na ten krociutki zcas, a tak....
      odwrocenie uwagi dziecka w postaci zabawy tez nei zadziala, bo on sie wtedy
      nakreci i ze spaniem ejszcze gorzej bedzie.
      dzis po poludniu przed chwila strasnzie mu sie chcialo spac, ale ja chyba
      przedobrzylam i zamiast po godzinei czuwania, gdy zaczal trzec oczy, zaczelam go
      usypiac po poltorej. no i godzine byl cyrk crying
      wasze dzieic tez maja taki krotki a intensywny czas czuwania? U nas to jest 1-2h
      jak slysze z eneiktorym dzieckiom polrocznym po 4h dopiero sie spac hce to oczy
      wytrzeszczam ze zdumienia.
      tyle pytan naraz, mzoe troche chaotycznie - wybaczcie, ale czuje sie bardzo
      zagubiona i nei chce robic krzywdy emocjonalnej dziecku
      • mruwa9 teraz latwo mi sie wymadrzac 30.09.08, 20:55
        choc sama bylam, zwlaszcza przy påierworodnym, malo konsekwentna (na
        zasadzie: tonacy brzytwy sie chwyta i cel uswieca srodki), ale moze
        po prostu w twoim zachowaniu brakuje konsekwencji? Tzn. sama nie
        wiesz, czego chcesz, ani twoj synek nie wie, czego chcesz, podczas
        usypiania. U nas te cyrki nieco sie uspokoily (choc idealnei nigdy
        nie bylo) wtedy, gdy podchodzilam do dziecka z nastawieniem, ze
        chocby sie walilo i palilo, nie odejde, dopoki nie zasnie.
        Dokoncze mysl pozniej, musze uciekac.
        • mruwa9 koncze szybko 30.09.08, 22:02
          tzn. zamiast zachowywac sie niekonsekwentnie (ni to usypiam, ni to
          pozwalam sie bawic, ni to jestem z dzieckiem, ale za chwile wychodze
          i zostawiam malego samego), wyciszalam, zaciemniony pokoj,
          tlumaczenie, ze teraz spimy i koniec zabawy. Przy probie wstawania
          czy krzyku- znow klade, tlumacze, ze teraz zasypiamy, ostentacyjnie
          obracalam sie plecami do dziecka, jesli juz nie karmilam, a
          glaskanie i tulenie przynosilo odwrotny skutek, do zamierzonego.
          I w ogole,przydaloby Ci sie troche odpoczynku od dziecka, dla
          zregenerowania sil ( wyjscie bez dziecka do fryzjera, na zakupy
          ciuchowe, na plotki do kolezanki).
          • abiela Re: koncze szybko 30.09.08, 22:11
            Mruwa ja się starałam podobnie, ale mnie dosłownie szlag trafiał jak ona to
            olewała i mi się w twarz śmiała albo szczebelkiem bawiła. Wtedy musiałam wyjść,
            żeby dziecka do lodówki nie włożyćtongue_out
            A tak na serio, to ja też wiem, co to za horror i podejrzewam, że nasze rady
            sobie, a kukulka i tak ma dość. Kukulko trzymaj się!
            • mruwa9 Re: koncze szybko 30.09.08, 22:15
              abiela napisała:

              > podejrzewam, że nasze rady
              > sobie, a kukulka i tak ma dość. Kukulko trzymaj się!


              Nasze rady sobie, a mlody wczesniej czy pozniej i tak wyrosnie z
              upiornych obtyczajow zasypianiowych i zycie znow stanie sie piekne :-
              ) I tego sie trzymajmy..
              Rowniez ode mnie: 3maj sie, Kukulko
            • kukulka11 Re: koncze szybko 01.10.08, 08:38
              mnie dosłownie szlag trafiał jak ona to
              > olewała i mi się w twarz śmiała albo szczebelkiem bawiła. Wtedy musiałam wyjść,
              > żeby dziecka do lodówki nie włożyćtongue_out
              o to to.
              a tak sobie ejszcze mysle - z emoze klucz do tego to nie dopuscic do
              przemeczenia. tylko jak? moj maly dzis rano o 6 wstal na cyca. no i ok, ale ze
              sie powietrza nalykal, musialo mu sie odbic, a to juz jest atrakcja i juz nei8
              bedzie spania. no i ziewa i na starcier przemeczony, ale nei zasnie. jako ze
              nie zasnie, czekam 2 godz, czyli jego normalny czas czuwania i probuje uspic,
              ale wscieklizny dostaje jak: cyc - zle, lezec z nim, zle , hustac zle, nie
              hustac zle. 40 min czekalam (na zmiane akrmiac, noszac itp, bo 1 rzecz to za
              malo zeby zasnal, ciagle mu cos nei pasowalo), az go wreszcie zmogło. i tak
              krotko te 40 min, wczoraj po kapieli to bylo 1,5h, az wreszcie byl tak padniety,
              z emoglam sie obok niego polozyc i wtedy zasnal. wczesniej by mnei ciagnal za
              wlosy, wsadzal palec do oka/nosa mojego i ogolnie sie bawil. grrrrrrrrrrrrrrr
              • abiela Re: koncze szybko 01.10.08, 10:59
                kukulka11 napisała:


                > a tak sobie ejszcze mysle - z emoze klucz do tego to nie dopuscic
                do
                > przemeczenia. tylko jak?

                To było właśnie problemem. Bo zaczynałam usypiać zanim to nastąpiło,
                ale usypianie tak długo trwało, że przemęczenie nadchodziło.
                A próbowałaś do fotelika i jeździć autem? U nas CZASEM się tak
                udawało.
      • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 22:09
        Oj jasne, wiele razy, wychodziłam i dotąd tak robię i nakrzyczałam i różne
        takie. Tylko nigdy nie uderzyłam i nie zamierzam. Do wszystkiego nmam
        cierpliwość, ale jak mi dziecko nie chce zasnąć to mi psychika strasznie siada.

        Co do czsu czuwania, moje dziecko w tym wieku miało jedną drzemkę, 40 minut, na
        którą nawet do godziny usypiałam....no comments, co?
      • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 22:11
        nie miej kaca moralnego. ty tez masz swoja wytrzymalosc. ja sie przerazam soba,
        bo czasami mam ochote trzasnac mojego trzylatka tak zeby sie o sciane odbil, bo
        mnie wpienia. wpienia mnie tak, ze mam ochote rzucic mlodzszym. trzeba nauczyc
        sie jakos zyc ze swiadomoscia tego co sie w twojej glowie dzieje smile a im
        bardziej jestem zmeczona tym mniej cierpliwosci mam i tym gorzej reaguje na te
        same rzeczy.
        ja ze starszym robilam tak. pory kladzenia spac co do 10 min. przy czym w wieku
        ok roku (nie pamietam ile twoj ma) od wstania do I drzemki bylo ok 4h (szedl
        spac ok 11). natomiast wczesniej ok. 2-max 3.
        wrzucalam do lozeczka i pozwalalam sie kotlowac do bolu. kladlam sie obok i albo
        udawalam ze spie, albo odwracalam tylkiem i udajac ze spie czytalam. i zero
        reakcji chyba ze juz byl jakis placz albo usilne wolania. nazywalam to godzinny
        program nudy. czasmi trwalo to 2h. ale on sie czul bezpiecznie, ja wiedzialam ze
        sobie krzywdy nie zrobi i nie zwieje. i w koncu padal. po jakims czasie sie tak
        ustawial ze zasypial po 10-15 min. ale tak samo kazde "pierdniecie" w trakcie
        "prawie spania" powodowalo ze kolejna godzina z bani.
        grunt to wrzucic sobie: leje na to, leje na to ile mi to czasu zajmie, nie mam
        planow. leje na to czy usnie. ma odsiedziec w lozeczku 2h smile a ja mam odpoczac
        • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 30.09.08, 22:13
          monicus napisała:

          > grunt to wrzucic sobie: leje na to, leje na to ile mi to czasu zajmie, nie mam
          > planow. leje na to czy usnie. ma odsiedziec w lozeczku 2h smile a ja mam odpoczac

          Monicus świetnei to napisałaś, tyle że ja tego programu nie mamsmile I tym większa
          ch..ra, za przeproszeniem, mnie brała, im więcej punktów programu na wieczór w
          myślach skreślałam. A przyznajcie, że jak człowiek przez 2 lata nie zjadł
          spokojnie nawet kolacji, to ma serdecznie dośćsmile
          • aldonakatarzyna Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 09:38
            przypomnialo mi sie ze bylismy z mlodym u chiropraktyka jak mial 4 tygodnie i to
            pomoglo w popoludnowo-wieczornych rykach interpretowanych jako kolka
            teraz ma pol roku i znow zamowilam mu wizyte
            w dalszej kolejnosci bedzie terapia kranio-sakralna

            sama robie refleksoterapie i trening rozluzniajacy

            wykluczylam ze swojej diety wszelkie pobudzacze w tym cukier

            • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 09:48
              dzieki, ale nie uznaje medycyny niekonwencjonalnej smile
              • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 11:01
                A szkoda, bo właśnie osteopatia bardzo pomaga - widziałam na własne
                oczy cuda! Może faktycznie ma w skutek porodu jakoś przesnuięty kręg
                czy coś i go to denerwuje.
                Niestety medycyna konwencjonalna bardzo często jest do bani, a
                jeszcze lekami organizm rujnuje. Odkąd przestałam stosowac, jestem o
                wiele zdrowsza.
                • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 13:01
                  pozostanę jednak przy swoich przekonaniach.
                  a na marginesie - kreg nie przesunięty na pewno wskutek porodu, bo było cc smile
                  własnie przed chwila ze stoickim spokojem usypialam go przez godzine. i spal...
                  15 min. wrrrrrrrr. ide sie pochlastac
                  • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 13:37
                    kukulka11 napisała:

                    > pozostanę jednak przy swoich przekonaniach.
                    > a na marginesie - kreg nie przesunięty na pewno wskutek porodu,
                    bo było cc smile
                    > własnie przed chwila ze stoickim spokojem usypialam go przez
                    godzine. i spal..
                    > .
                    > 15 min. wrrrrrrrr. ide sie pochlastac


                    Osteopaci głównie zajmują się dziećmi po cc. Właśnie taki poród może
                    być powodem różnych dolegliwości, problemów z układem nerwowym,
                    ponieważ nie nastąpiło przesunięcie się płytek czaszkowych, które
                    naturalnie przechodzi każde dziecko podczas porodu siłami natury.
                    Znany mi osteopata zajmuje się niemal w 100% dziećmi po cc - poprawa
                    wręcz niesamowita.

                    BTW terapia kranio-sakralna z medycyna niekonwencjonalna wiele
                    wspólnego nie ma. Cokolwiek by pod tym określeniem rozumiałaś?

                    Zobacz tu:
                    Caesarean delivery
                    Can present a number of problems;
                    1) If a normal delivery has been attempted, but not successful, the
                    baby will have already gone through the problems associated with a
                    difficult 1st stage
                    2) Caesarean sections produce a very sudden birth for the baby,
                    which can be very shocking; one moment they're in the familiar
                    comfort of the womb, the next they're being pulled out into the
                    bright clinically lit operating room, whilst their mother (who is
                    still supplying them with oxygen, blood and hormones) is cut (
                    causing her to produce the hormones of stress) and anaesthetised.
                    3) Caesarean's can also cause as many problems as a difficult 2nd
                    stage ; by missing out the natural process that normally occurs as
                    the baby passes through the birth canal the head never gets
                    correctly moulded.
                    Caesarean's are a life saving procedure ( although it is thought
                    that the dramatic increase in their numbers in recent years is due
                    to doctors fears of litigation ) but the problems outlined above can
                    result in difficulties after birth which can often be redressed.
                    www.hands-on-london.com/craniosacral_osteopathy.html
                    www.triuneosteopaths.co.nz/pages/kids_life05.html
                    www.osteopathireland.com/children.htm
                    itd. W googlu tego mnóstwo, ale nie wiem jakimi władasz językami.

                    Powinnam właściwie wyjść z założenia, że dobrze znasz temat, skoro
                    te metody odrzucasz. Coś mi jednak mówi, że to raczej odrzucanie na
                    zasadzie, czego nie znam, to złe.
                    • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 15:16
                      nie, to nie jest tak, ze nie znam i odrzucam
                      • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 15:48
                        kukulka11 napisała:

                        > nie, to nie jest tak, ze nie znam i odrzucam


                        Naprawdę orientujesz się w osteopatii? Terapii karnio-sakralnej? To
                        jesteś pierwszą Polką, którą spotykam, która z marszu wie z czym się
                        osteopatia je, na czym polega itd. Duży respekt. Ciekawiłoby mnie w
                        takim razie, dlaczego odrzucsz ten rodzaj terapii?

                        Poród s.n. zupełnie inaczej wygląda, niż wydzieranie dziecka za
                        głowę przy cesarce. Nie bez przyczyny natura taki poród "wymyśliła".
                        • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 16:13
                          > Poród s.n. zupełnie inaczej wygląda, niż wydzieranie dziecka za
                          > głowę przy cesarce. Nie bez przyczyny natura taki poród "wymyśliła".
                          wiem, wiem, troche zartem pisalam
                          masz priva
                        • jola_ep Re: Osteopatia i terapia kranio-sakralna 08.10.08, 13:48
                          > Naprawdę orientujesz się w osteopatii? Terapii karnio-sakralnej? To
                          > jesteś pierwszą Polką, którą spotykam, która z marszu wie z czym się
                          > osteopatia je, na czym polega itd.

                          Znam ogólnie. Liczy się? smile

                          Oczywiście to medycyna konwencjonalna. Ale w Polsce fizjoterapia jest zacofana.
                          Stosuje się metody, które na świecie są odrzucone ze względu na wątpliwą
                          skuteczność, np. balneoterapię. Za to mało znane są te, które już zdobyły
                          uznanie. (już chyba zupełnie nieznane dla tych z NFZ)

                          To się zmienia. Na razie w dużym stopniu w leczeniu prywatnym.

                          O tych metodach słyszałam, bo moje dzieciaki mają skoliozę. Akurat tych metod
                          nie stosowałam. Ale np. terapię powięziową i terapię manualną i widzę efekty smile

                          Dodam jednak, że z fizjoterapią jest tak, że są to niesłychanie trudne rzeczy do
                          naukowego usystematyzowania i udowodnienia na zasadzie EBM

                          Pozdrawiam
                          Jola
                  • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 14:58
                    oni przecie za glowe je wyciagaja. brrr moje tez wyrwali rzezniki.
                    ja sie po drugim cc odcianam od lekarzy.
                    • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 15:24
                      silami natury tez głową wychodzi smile
                      • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 20:48
                        ale to znaczna roznica stac na glowie i wisiec za glowe. to drugie zle sie konczy
        • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 13:04
          > grunt to wrzucic sobie: leje na to, leje na to ile mi to czasu zajmie, nie mam
          > planow. leje na to czy usnie. ma odsiedziec w lozeczku 2h smile a ja mam odpoczac
          nie da rady, po 2 minutach bedzie darcie, bo on chce do ammy albo na podloge
          (ma prawie rok w tej chwili)
          • aldonakatarzyna Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 19:18
            alez kukulko, medycyna manualna to jak najbardziej konwencjonalna metoda! to
            samo medycyna krzyzowo-czaszkowa!

            moj maly byl na sile pociagniety vacum i to w dodatku z boku glowki, mial
            naciagnieta szyjke, wzmozone napiecie karku i szyi
            juz po 1 zabiegu spal tak dlugo ze czulismy sie dziwnie bezrobotni a cisza
            dzwieczala w uszach, plulismy sobie tylko w brody ze nie wpadlismy wczesniej na
            ten pomysl ( natchnela nas pielegniarka na emeryturze )

            ale cesarka jest rowniez bardzo niezdrowa dla dziecka

            badz elastycznasmile)( chodzi mi o swiadomosc )



            • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 01.10.08, 20:24
              ale przeciez moj ma napiecie w porzadku. zreszta mniejsza o te metode
              przed chwila nakarmilam, odbilo sie 2 razy tak,z e zmiemia zardzala, pogadal sam
              do siebie w lozeczku ze 20 min i spi. sam zasnal. i badz tu madry czlowieku smile
    • styczniowamamahani Re: Tez macie takie wariactwa? 04.10.08, 13:56
      u nas to samo sad od jakiegoś czasu, mała tak się zachowuje jakby
      bała się że coś straci jak zaśnie, i czasem na prawdę pada już na
      twarz prawie zasypia przy cycu i nagle się zrywa podnosi , wstaje ,
      przewraca turla po całym łóżku, zaczyna marudzić i wraca do cyca i
      sytuacja się powtarza aż w końcu pada i zasypia ...
    • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 05.10.08, 07:59
      kiedys tu było o środkach homeo,m wiec znalazlam takie cos:
      STANOWISKO NACZELNEJ RADY LEKARSKIEJ
      z dnia 4 kwietnia 2008 r.
      w sprawie stosowania homeopatii i podobnych metod przez lekarzy
      i lekarzy dentystów oraz organizowania szkoleń w tych dziedzinach
      Naczelna Rada Lekarska negatywnie ocenia zjawisko stosowania
      homeopatii i pokrewnych nienaukowych metod przez niektórych lekarzy
      i lekarzy dentystów, a także organizowanie szkoleń w tych
      dziedzinach przez instytucje i organizacje mające sprawować pieczę
      nad prawidłowym wykonywaniem zawodów medycznych.
      Stale narasta liczba dowodów oraz przekonanie środowisk
      naukowych w medycynie, że homeopatię należy zaliczać do
      nienaukowych metod tzw. medycyny alternatywnej, która proponuje
      stosowanie bezwartościowych produktów o niezweryfikowanym naukowo
      działaniu.
      Rada wyraża zaniepokojenie, że część lekarzy i lekarzy
      dentystów jak również niektóre organizacje lekarskie i uczelnie
      medyczne angażują się w popularyzację homeopatii i pokrewnych
      metod, służąc pomocą w organizacji szkoleń i działań mających na
      celu legitymizowanie oraz promocję homeopatii.
      Naczelna Rada Lekarska uważa, że działania takie stoją w
      sprzeczności z art. 57 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który mówi:
      ,,Lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za
      szkodliwe lub bezwartościowe. Nie może także współdziałać z osobami
      zajmującymi się leczeniem, a nie posiadającymi do tego
      uprawnień.’’, jak również ze stanowiskiem Naczelnej Rady Lekarskiej
      Nr 24-02-IV z dnia 8 listopada 2002 r. w sprawie tzw. medycyny
      alternatywnej.
      Zapisy te zobowiązują Naczelną Radę Lekarską, inne organy
      samorządu lekarskiego oraz wszystkich jego członków nie tylko do
      przeciwstawiania się w/w tendencjom, ale również do popierania
      działań tych lekarzy, lekarzy dentystów i organizacji lekarskich,
      których celem jest troska o zachowanie racjonalnego charakteru
      medycyny praktykowanej w naszym kraju oraz racjonalnego
      wydatkowania prywatnych i publicznych środków przeznaczanych na
      leczenie.
      SEKRETARZ PREZES
      Mariusz Janikowski
      Konstanty Radziwiłł
      www.nil.org.pl/doc/702/homeopatia.pdf
      17 wrzesień 2008
      • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 05.10.08, 19:04
        jasne. mozna nie uznawac, ale pelno tu na przyklad watkow o tym, ze 30lat temu
        LEKARZE zalecali karmic co 3h, i ze LEKARZE twierdza ze pokarm po roku jest
        bezwartosciowy.
        ja uwazam i w kolko powtarzam, ze w medycynie jest zbyt wiele pychy.
        kiedys wysmiewali bańki a teraz zalecaja. moznaby wymieniac i wymieniac co
        LEKARZE i MEDYCYNA uwazala a co uwaza.
        • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 06.10.08, 15:42
          Aż zal ściska. Chodziłam na zajęcia do lekarki, ordynatora działu
          noworodków wielkiego szpitala w Berlinie, która leczy te dzieci
          homeopatią. W Polsce by ją pewnie za to ścigali...ech...

          MNie bardziej przeraża fakt, że niemal każdy pediatra przepisuje
          cebion, vigantol, wit. k, a przy kaszelku bactrim.....nie mówiąc już
          o szczepieniu tuż po urodzeniu. Jak te dzieci mają być zdrowe.
          A rada sobie ustala.....
          • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 06.10.08, 20:09
            dlatego niektorzy (patrz: ja) leja zgrubsza na to co doktory mowio. luuudzie
            uciekajta!!! doktory ido!!! to moje motto ostatnio hehe
      • fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 00:51
        A ja Ci, Kukulko11, bardzo dziekuje za przytoczony cytat z Naczelnej
        Rady Lekarskiej (wykorzystam w najblizszym czasie na Szkole
        Rodzenia, bo ten temat wlasnie ostatnio wyszedl- skoro tak wiele
        jest reklamy homeopatii juz u niemowlat). I popieram Cie w calej
        rozciaglosci odnosnie homeopatii. Wolalabym moim dzieciom szklanke
        wody prosto z jeziora podac niz 1 lekarstwo homeopatyczne. Uwazam,
        dziewczyny, ze nie powinnyscie sie z nikogo natrzasac, troche mi sie
        zal zrobilo Kukulki. Nie podalyscie ze swej strony zadnych
        argumentow naukowych. Ja tez jestem w wielu punktach krytycznie
        nastawiona do lekarzy, ale w tym punkcie maja racje i chwala im za
        to, ze osmielaja sie to mowic glosno. A dlaczego mieliby polecac
        stosowac leki, ktore sa niezweryfikowane, nie daja zadnych naukowych
        uzasadnien co do ich stosowania? Wystarczy przyjrzec sie obiektywnie
        sposobowi ich >produkcji<. Dawka lecznicza jest taka jakgdyby w
        jeziorze rozpuscic kilka lyzek i wielokrotnie (w "cudownie" magiczny
        sposob) zamieszac. Dlaczego wiarygodny lekarz mialby polecac takie
        cos? Niestety, ale w moich oczach sa skompromitowani lekarze, ktorzy
        polecaja mi homeopatie, unikam takowych. A juz dno osiagnela pewna
        lekarka, ktora zapisala mi kiedys dla dziecka chyba ze 12 lekow na
        zwykle zapalenie gardla (zwykle leki plus homeopatyczne)- jeszcze
        bylam niedoswiadczona mama, niechcacy wykupilam, na szczescie nie
        podalam tego "ustrojstwa".
        I bez homeopatii da sie nie truc dzieci. Ja stosuje najczesciej
        domowe tradycyjne leczenie, ktore z pewnoscia nie jest truciem
        dziecka, ani zadnym hokus-pokus: herbatki ziolowe, inhalacje ziolowe
        i z olejkow, syropy cebulowe, czosnkowe, ogorkowo-czosnkowe. Zreszta
        teraz tez w aptece jest sporo lekarstw bazujacych na naturalnych
        skladnikach: propolisie, aronii, echinacei, czosnku, wyciagach
        ziolowych. Nauczylam starszaki juz od dawna plukac gardlo, gdy boli.
        Masowanie, kompresy, oklepywania, banki nie sa mi obce- w razie
        lekkich chorob zwykle to wystarcza. Takze homeopatia to nie zaden
        cud, jak dla mnie zwykle oszustwo, ktorego warto unikac.
        Dzieki jeszcze raz za oswiecenie nas.
        • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 10:18
          Podałam przykład lekarki, ordynatora naprawdę wielkiego szanowanego
          szpitala, która stosuje homeopatię, jako niejedna z resztą.
          Szarlatanka? Robi ludziom wodę z mózgu? W szpitalu, w którym
          rodziłam (klinika) podawano mi w czasie porodu homeopatię.
          Na własne oczy widziałam jak homeopatia działa, wystarczy mi.
          Widziałam też kupkę dziecka po podaniu antybiotyku, kupkę, która
          zawierała śluzówkę jelita.
          Nie znam chyba ani jednego trzyletniego polskiego dziecka, które by
          dotąd nie brało antybiotyku. Za to widziałam recepty matek, które
          były u lekarza z przeziębionym niemowlęciem: bactrim opiewany jako
          nieantybiotyk (!!!), syropki, kropelki i do tego cała bateria
          podobno homeopatycznych leków typu drossetux itp.
          Bo pewnie o takich piszesz.
          Chwalisz za to echinaceę, która np. uźywana jest również w
          homeopatii. Gdzie ta ogormna róznica?

          Trochę przykro, gdy ktoś odrzuca bezpardonowo coś, czego NIGDY sam
          nie wypróbował. Stąd ten "naskok" na kukulkę.

          Dla nmie rachunek jest prosty, gdy mam do wyboru lek ze skutkami
          ubocznymi oraz lek, który żadnych skutków ubocznych nie czyni, to
          oczywiste, co wybiorę? Nie rozumiem zupełnie skąd bierze sie to
          zupełne odrzucenie homeopatii. Niewiedza?
          BTW oczywistym jest, że nie używam li tylko homeopatii, stosuję
          zawijania, wszelkie domowe środki, aromaterapię. I nie szczepię - za
          co pewnie też zostanę zlinczowana, bo przecież Naczelna Rada
          Lekarska zaleca.
          BTW ciekawa jestem co by owa rada powiedziała w takim razie o
          szarlatańskich lekarzach, choćby w Niemczech, bo homeopatię stosuje
          ich bardzo wiele.
          • fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 13:08
            abiela napisała:

            > Podałam przykład lekarki, ordynatora naprawdę wielkiego
            szanowanego
            > szpitala, która stosuje homeopatię, jako niejedna z resztą.
            > Szarlatanka? Robi ludziom wodę z mózgu?

            Według mnie, tak. Chociaż nie musi sobie z tego zdawać sprawy.

            W szpitalu, w którym
            > rodziłam (klinika) podawano mi w czasie porodu homeopatię.
            > Na własne oczy widziałam jak homeopatia działa, wystarczy mi.

            Placebo też działa, nie dziwię się, że widziałaś. Chciałaś zobaczyć,
            to zobaczyłaś. Co nie zmienia faktu, że badania naukowe nie
            potwierdzają ŻADNYCH leczniczych właściwości homeopatii- na tej
            podstawie Naczelna Rada Lekarska wydała powyższe oświadczenie. Za to
            naturalne pozytywne oddziaływanie roślin i ziół leczniczych, np.
            czosnku, czarnego bzu nauka potwiedza.

            > Widziałam też kupkę dziecka po podaniu antybiotyku, kupkę, która
            > zawierała śluzówkę jelita.

            A to już zupełnie inna sprawa, stosowanie antybiotyków, które jest
            zbyt rozpowszechnione. Też nie jestem ich miłośniczką, ale
            sięgnęłabym po antybiotyki, gdyby to była sprawa życia i śmierci
            mojego dziecka albo ciężkiej choroby. W najczęściej spotykanych
            chorobach udaje mi się ich unikać i moje dzieci bez nich się obywają
            zazwyczaj.

            > Trochę przykro, gdy ktoś odrzuca bezpardonowo coś, czego NIGDY sam
            > nie wypróbował. Stąd ten "naskok" na kukulkę.

            Ale my wielu rzeczy nie musimy używać, bo po prostu wiemy, że są złe
            albo są oszustwem (jedno i drugie można powiedzieć o homeopatii).
            Nie odrzucam z góry homeopatii, ale po przeanalizowaniu, np.
            przemyśleniu, poczytaniu tu i ówdzie (chociażby powyższego linku).

            I nie szczepię - za
            > co pewnie też zostanę zlinczowana, bo przecież Naczelna Rada
            > Lekarska zaleca.

            Ja Cię akurat nie zlinczuje, bo sama jestem trochę zdystansowana do
            szczepionek (mój Daniel znosił je jak najgorzej). Ale dziwię się
            takiemu połączeniu: homeopatia+odrzucenie szczepionek, bo często
            spotykam się z taką reklamą, że homeopatia działa podobnie do
            szczepionki, tylko że z mniejszą dawką, wiekszym rozcieńczeniem.
            Tyle że różnica jest taka, że homeopatia to dosłownie WIELKIE NIC,
            bo tyle jest w niej środka leczniczego. Za to wielką rolę gra w niej
            mieszanie w tą i ową stronę dokładnie tyle a tyle razy- po prostu
            >Powrót Magii II<, tyle że w gorszym wydaniu. No a ja w magię wierzę
            (że jest zła opierając się na Słowie Bożym) i nie wierzę (bo to
            najczęściej zwykłe oszukaństwo).
            Może załóżymy nowy wątek o leczeniu dzieci, bo zmieniłyśmy temat
            tego wątku w międzyczasie? Mogłybyśmy w nim sobie podyskutować i
            powymieniać się naszymi receptuarami, dobrymi ksiazkami.
            • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 21:19
              fizula - ale ja napisalam co ja uwazam i nie nasmiewam sie z kukulki tylko pisze
              ze medycyna sie czesto myli. poza tym piszesz podobnym tonem co my. ze wielkie
              nic. ja tam uwazam, ze nawet jesli to nic ale dziala jak placebo ze skutkiem
              pozytywnym to tym lepiejsmile nie truje i leczy.
              a co do skutecznosci - ja jestem dziecko wojny, od malenkiego faszerowane
              lekami. ostatnio olalam leki z grubsza, stosuje ziola, propolis i homeopatie i
              czuje sie lepiej.
              • fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 21:27
                >ja tam uwazam, ze nawet jesli to nic ale dziala jak placebo ze
                >skutkiem
                > pozytywnym to tym lepiejsmile

                No ale tańszym placebo będzie szklanka wody, nieprawdaż?
              • fizula Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 21:29
                > nie truje i leczy.

                Co do tego nie ma właśnie w świecie medycznym żadnych dowodów. To ja
                już wolę szklankę wody- nie otruje mnie, a nerki przeczyści ;o)
                • monicus Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:11
                  aaa to zalezy skad pijesz smile bo tu gdzie jestem lepiej homeo stosowac.
                  zaciekawila mnie kukulka tym egzorcysta.
            • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:05
              fizula napisała:


              > Ja Cię akurat nie zlinczuje, bo sama jestem trochę zdystansowana do
              > szczepionek (mój Daniel znosił je jak najgorzej). Ale dziwię się
              > takiemu połączeniu: homeopatia+odrzucenie szczepionek, bo często
              > spotykam się z taką reklamą, że homeopatia działa podobnie do
              > szczepionki, tylko że z mniejszą dawką, wiekszym rozcieńczeniem.

              I właśnie te słowa świadczą, że o homeopatii poza zasłyszanymi i gdzieś
              przeczytanymi informacjami, niewiele wiesz. Stwierdzenie jest totalnie bzdurne.

              No a ja w magię wierzę
              > (że jest zła opierając się na Słowie Bożym) i nie wierzę (bo to
              > najczęściej zwykłe oszukaństwo).

              Wplątanie tu Słowa Bożego totalnie mnie rozwaliło...nie skomentuję.
          • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 16:44
            o przepraszam, a jaka masz pewnosc,z enei stosowalam homeo?
            zastosowalam raz, nie sprawdziwszy ulotki. moje dziecko bylo tak niespokojne,z
            eodstawilam. teraz ulotki czytam i homeo nie zastosuje nigdy , bo:
            a) niesie zagrozenia duchowe
            b) jest naukowo nieskuteczne

            czym innym jest krytykowanie lekarzy za zalecenai karmienia co 3h (wszak mamy
            naukowe podstawy, by to krytykowac, -skłąd mleka, fizjologia laktacji itp), a
            czym innym negowanie homeo.

            Ordynator- czlowiek jak kazdy inny, ot co. dla mnei nei jest autorytetem ktos
            tylko dlatego,ze ma takie czy inne stanowisko.
            zreszta ja homeo nie stosuje z tego samego powodu, z ktorego np nie uprawiam
            jogi czy zen. wolę leki konwencjonalne albo naturalne (czosnek miod i tam takie)
            i gimnastyke bez obciazen ideologicznych.

            Poza tym - z takim homeo to tez jest dziwna sprawa z czysto ludzkiego pktu
            widzenia - no bo co w takim oscilococcinum np ma piernik do wiatraka. w sensie
            co ma wyciag z watroby i serca kaczki rozcienczony x razy do grypy?

            i nei mieszajmy prosze tego z antylekarskim ruchem prolaktacyjnym, bo to
            zupelnie inna bajka. za postawa prolaktacyjna stoja DANE.
            za homeo - moda i moze i skutecznosc, ale jakiego pochodzenia ta skutecznosc jest?
            Prosty przykłąd
            O. James Manjackal (wpiszcie w google, się dowiecie kto to, bo duzo by pisac),
            zostal poproszony kiedys przez dyr jakiegos szpitala homeo, by pomodlil sie za
            ten szpital, zeby nie bylo,z ehomeo to szatanskie okultystyczne itp. i wiecie
            co? gosc sie pomodlil, poblogoslawil. z ajakis tydzien do tego ojca leci ten dyr
            i mowi: co ojciec zrobil? wszytskie leki w spzitalu przestaly dzialac! sa do
            wyrzucenia! co ojciec zrobil.?
            Manjackal na to - ja sie tylko modlilem, skoro potem te leki stracily moc, to
            cyzjego pochodzenia moc to musiala byc?

            i dyr bez slowa zamknal szpital.

            Każdy niech to osadzi we włąsnym sumieniu, ja sie tylko tłumacze ze swoich
            pogladów - ze ja poza naukowa nieskutecznoscia z diabłem w romanse nie wchodze.
            i tyle.
            i do tego nie trzeba wytrwale stosowac homeo, zeby do takiego wniosku dojsc.
            wystarczy uczyc sie na szkodach duchowych innych (a takich swiadectw w necie
            jest pelno, kto nie wierzy, moge zalinkowac). tak samo jak nie musze byc x lat
            satanista, zeby potem satanizm negowac.
            • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:09
              kukulka11 napisała:

              > o przepraszam, a jaka masz pewnosc,z enei stosowalam homeo?
              > zastosowalam raz, nie sprawdziwszy ulotki. moje dziecko bylo tak niespokojne,z
              > eodstawilam. teraz ulotki czytam i homeo nie zastosuje nigdy , bo:
              > a) niesie zagrozenia duchowe
              > b) jest naukowo nieskuteczne
              >

              A co to był za lek? Tak sobie jakiś kupiony w aptece? Homeopatii nie stosuje się
              w ten sposób. Leki homeopatyczne nie mają ulotek. Bo dobierane sa do pacjenta a
              nie do choroby.


              >
              > Poza tym - z takim homeo to tez jest dziwna sprawa z czysto ludzkiego pktu
              > widzenia - no bo co w takim oscilococcinum np ma piernik do wiatraka. w sensie
              > co ma wyciag z watroby i serca kaczki rozcienczony x razy do grypy?

              Tego nie rozumiem.

              > Prosty przykłąd
              > O. James Manjackal (wpiszcie w google, się dowiecie kto to, bo duzo by pisac),
              > zostal poproszony kiedys przez dyr jakiegos szpitala homeo, by pomodlil sie za
              > ten szpital, zeby nie bylo,z ehomeo to szatanskie okultystyczne itp. i wiecie
              > co? gosc sie pomodlil, poblogoslawil. z ajakis tydzien do tego ojca leci ten dy
              > r
              > i mowi: co ojciec zrobil? wszytskie leki w spzitalu przestaly dzialac! sa do
              > wyrzucenia! co ojciec zrobil.?
              > Manjackal na to - ja sie tylko modlilem, skoro potem te leki stracily moc, to
              > cyzjego pochodzenia moc to musiala byc?

              Przyznam szczerze zbaraniałam. Aż mi mowę odjęło wobec takiego argumentu.
              Jesteśmy w XXI wieku??


              > Każdy niech to osadzi we włąsnym sumieniu, ja sie tylko tłumacze ze swoich
              > pogladów - ze ja poza naukowa nieskutecznoscia z diabłem w romanse nie wchodze.
              > i tyle.


              Diabeł??? Sorry, odpadam. Idę pomodlić się do diabła czy coś....a tak na serio,
              to śmiać mi się chce. Przepraszam.
              • mruwa9 Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 23:57
                abiela napisała:

                Homeopatii nie stosuje si
                > ę
                > w ten sposób. Leki homeopatyczne nie mają ulotek. Bo dobierane sa
                do pacjenta a
                > nie do choroby.


                terefere kuku...
                A swistak siedzi i zawija sreberka...
                sorry, ale to "dobieranie leku" to dorabianie ideologii do
                nieskutecznej metody.
                • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 08.10.08, 08:41
                  mruwa9 napisała:

                  > abiela napisała:
                  >
                  > Homeopatii nie stosuje si
                  > > ę
                  > > w ten sposób. Leki homeopatyczne nie mają ulotek. Bo dobierane sa
                  > do pacjenta a
                  > > nie do choroby.
                  >
                  >
                  > terefere kuku...
                  > A swistak siedzi i zawija sreberka...
                  > sorry, ale to "dobieranie leku" to dorabianie ideologii do
                  > nieskutecznej metody.
                  Jasne, to raz.
                  a dwa - tym gorzej to dla leku podszytego okultyzmem. działa na cąła osobę a
                  nie tylko an jej sferę phisis..
                  abiela.
                  tak, jestesmy w XXI wieku i co z tego?
                  czy to ma wykluczać racjonalnośc (tak, racjonalnośc!) chrześcijańskiej wiary?
                  niby na jakiej podstawie?

                  z wątrobą kaczki - nie rozumiesz, abiela. juz wyjaśniam.
                  Jak może wyciąg z wątroby kaczki leczyć grypę? niby na jakiej podstawie? jakie
                  substancje aktywne? po co to rozcieńczanie?
                  pomijając aspekt duchowy - toz to czysta szarlataneria i tyle
              • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 08.10.08, 08:38
                nikt ci nie każe w diabła wierzyć. mozesz sie śmiać albo nie. z diabłem juz tak
                jest - chodzi mu o to, zebysmy w niego nei wierzyli. czytałaś Lewisa?

                PS ja się nei smieję z tego, w co Ty wierzysz. szacunku trochę wink
          • jola_ep Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:41
            > Nie znam chyba ani jednego trzyletniego polskiego dziecka, które by
            > dotąd nie brało antybiotyku.

            Moje. Choć miało antybiotyk, jak już ukończyło trzy lata - raz. Miał ropne naloty na migdałkach i uznałam, że nie będę ryzykować - może to angina ropna. Teraz ma 9 lat i ten był jedyny.
            Moja starsza też od 9 lat nie brała antybiotyków.
            Odkąd zmieniłam lekarza smile

            Ale. Rozmawiałam kiedyś z moją mamą, że dzieci trują tymi antybiotykami. Mama odpowiedziała: kiedyś antybiotyków nie było, ale za to dzieci umierały...

            To nie jest zło. To dobro, które powinno być rozsądnie stosowane.

            W nowej przychodni powtórzyła się stara procedura: idę z dzieckiem, pani osłuchuje - zapalenie oskrzeli - i antybiotyk. Grzecznie wyjaśniłam, że miałam wypraktykowane w poprzedniej przychodni, że czekamy parę dni, zanim sięgnie się po antybiotyk. Pani z pewnym niedowierzaniem, ale ostatecznie przyznała mi rację. Na kotroli mój synek był zdrowy i antybiotyk okazał się niepotrzebny.

            > Chwalisz za to echinaceę, która np. uźywana jest również w
            > homeopatii. Gdzie ta ogormna róznica?

            Piszesz, jakbyś nie wiedziała, na czym polega homeopatia smile

            > Trochę przykro, gdy ktoś odrzuca bezpardonowo coś, czego NIGDY sam
            > nie wypróbował.

            Do homeopaty nie trafiłam. "apteczna" homeopatia chyba nie się liczy? Osobiście przejechałam się na "Tharteophedril" czy jakoś tak. Działało. I to jak. Świetnie pomagało na atak nocnego kaszlu... Dopóki nie przeczytałam, że w astmie stosuje się alkohol...
            Następnym razem podałam córze zamiast kropelek leku parę kropelek wódki na łyżce wody... Efekt ten sam. Mam ufać lekarzowi, który przypisał maleńką buteleczkę alkoholu za ciężkie pieniądze?

            > BTW ciekawa jestem co by owa rada powiedziała w takim razie o
            > szarlatańskich lekarzach, choćby w Niemczech, bo homeopatię stosuje
            > ich bardzo wiele.

            Przychodzi matka do lekarza i oczekuje leku. Na większość dziecięcych chorób pomaga czas, macierzyńska troska itp. Leki są niepotrzebne. Ale matki oczekują pomocy - więc proszę bardzo, homeopatia. Jak nie zadziała, to nie zaszkodzi. A w dodatku drogie, opakowane, przepisane przez lekarza spełnia wszystkie warunki, aby zadziałał efekt placebo. Bo w tym celu szklanka wody niestety nie wystarczy...

            Nie spotkałam się z poważnymi badaniami, które wykazałyby skuteczność homeopatii większą od placebo. Ale zwracam uwagę, że placebo ma całkiem niezłą skuteczność.

            Pozdrawiam
            Jola
            • abiela Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 22:57
              jola_ep napisała:


              > Przychodzi matka do lekarza i oczekuje leku. Na większość dziecięcych chorób po
              > maga czas, macierzyńska troska itp. Leki są niepotrzebne. Ale matki oczekują po
              > mocy - więc proszę bardzo, homeopatia. Jak nie zadziała, to nie zaszkodzi. A w
              > dodatku drogie, opakowane, przepisane przez lekarza spełnia wszystkie warunki,
              > aby zadziałał efekt placebo. Bo w tym celu szklanka wody niestety nie wystarczy
              > ...


              Nie widzę prawie żadnej różnicy w cenie między lekami homeopatycznymi, a
              chemicznymi, że tak to ujmę. Co do czasu i troska to się absolutnie zgadzam i
              przeraża mnie, jak wiele ludzi o tym zapomina a wręcz to neguje.

              Pozwólcie, że po postach o diable i okultyzmie wyłącze się z dyskusji na temat
              homeopatii, bo jednak za mało o niej wiem, z resztą nie widzę potrzeby
              rozpisywania się, bo po postach oponentek widzę, że o klasycznej homeopatii
              jeszcze dużo mniej ode mnie wiedzą a i dokształcić się nie zamierzają. Powyższe
              argumenty są dla mnie jednak tak absurdalne, żeby nie powiedzieć śmieszne (na
              myśl by mi nigdy w życiu nie przyszyły i kojarzą mi się ze znajomym Baptystą,
              który głosił nadejście szatana, gdy koleżanka horoskop w jakimś czasopiśmie
              sobie czytała), że odbierają mi jakąkolwiek płaszczyznę do prowadzania dyskusji.
              Ogranicze się wiec li tylko do laktacji.
              • jola_ep Re:Homeopatia 08.10.08, 13:56
                > bo po postach oponentek widzę, że o klasycznej homeopatii
                > jeszcze dużo mniej ode mnie wiedzą a i dokształcić się nie zamierzają.

                Serio? Czego nie wiem? Wydaje mi się, że rozumiem ideę homeopatii (leczenie
                całego organizmu, bardziej oddziaływanie na jego układ odpornościowy, a nie na
                samą chorobę, leczenie środkiem wywołującym chorobę, aby pobudzić te mechanizmy).

                Rozumiem działanie leków, które zawierają środek chemiczny inny niż woda i
                cukier. (przy niektórych potencjach w przyjętym leku może się akurat nic innego
                nie trafić)

                Nie twierdzę też, że stosowanie homeopatii należy porównywać z odprawianiem
                czarów. Na magii za bardzo się nie znam. Choć doskonale tłumaczyłaby, dlaczego
                homeopatia działa smile

                Pozdrawiam
                Jola
          • mruwa9 Re: Tez macie takie wariactwa? 08.10.08, 00:03
            No i wlasnie twoj przyklad o lekarce i oddziale stosujacym w klinice
            homeot´patie jest bardzo drastycznym przykladem, jak dyplom lekarski
            nieuzasadnienie nobilituje szarlatanerie. I wlasnie dlatego to jest
            nieetyczne, bo pacjent ma prawo sie na tym nie znac. Psim
            obowiazkiem lekarza jest sie na tym znac.
            Zadne badania , zgodne z EBM (Evidence Based Medicine- medycyna
            oparta na faktach) nie udowodnily skutecznosci homeopatii. Lekarz w
            swojej pracy powinien bazowac na EBM a nie na FBM (Faithful Based
            Medicine- medycyna oparta na poboznych zyczeniach).Cala homeopatia
            miesci sie w tej drugiej kategorii.
            • mruwa9 chore..sama ze soba gadam,.. 08.10.08, 08:56
              ale chce dopiac komentarz, do tego, co namazalam w nocy:
              pacjent przychodzacy do lekarza ma prawo oczekiwac, ze lekarz,
              podejmujac decyzje diagnostyczno-terpeutyczne kieruje sie
              obowiazujaca wiedza , poparta naukowo. Lekarz zlecajacy homeopatie
              celowo (lub nieswiadomie, co tym gorzej swiadczy o kompetencjach
              lekarza) wprowadza pacjenta w blad, zlecajac terapie nieskuteczna
              (co jest udowodnione, albo odwrotnie- skutecznosc homeopatii nie
              jest udowodniona naukowo), co jest nieprofesjonalne, nieuczciwe i
              nieetyczne. Nieetycznosc takiej postawy poglebia jeszcze
              nieuzasadnione nabijanie kasy producentom preparatow (bo przeciez
              nie lekow) homeopatycznych.
              • kukulka11 Re: chore..sama ze soba gadam,.. 08.10.08, 09:45
                mruwa9 napisała:

                > ale chce dopiac komentarz, do tego, co namazalam w nocy:
                > pacjent przychodzacy do lekarza ma prawo oczekiwac, ze lekarz,
                > podejmujac decyzje diagnostyczno-terpeutyczne kieruje sie
                > obowiazujaca wiedza , poparta naukowo. Lekarz zlecajacy homeopatie
                > celowo (lub nieswiadomie, co tym gorzej swiadczy o kompetencjach
                > lekarza) wprowadza pacjenta w blad, zlecajac terapie nieskuteczna
                > (co jest udowodnione, albo odwrotnie- skutecznosc homeopatii nie
                > jest udowodniona naukowo), co jest nieprofesjonalne, nieuczciwe i
                > nieetyczne. Nieetycznosc takiej postawy poglebia jeszcze
                > nieuzasadnione nabijanie kasy producentom preparatow (bo przeciez
                > nie lekow) homeopatycznych.
                dokładnie
    • kukulka11 cos jeszcze 07.10.08, 16:48
      www.psychomanipulacja.pl/akt/225.htm
    • kukulka11 Re: Tez macie takie wariactwa? 07.10.08, 16:51
      i na koniec:gdyby ktoschcial poczytac, jak rozwinela sie podobna dyskusja, gdy
      temat zapodałam gdzie indziej
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=85374885
      • jutycha kukulka11 08.10.08, 11:15
        Nie przeczytalam wszystkiego bo nie jestem w stanie. Po prostu nie wierze w to
        co jest tu pisane. Mamy XXI wiek a dla niektorych homeopatia=diabel i szatan.
        Wystarczylo napisac ze nie wierzy sie w te metode. Toz to jakies sredniowiecze,
        zaraz zaczniesz wzywac do palenia na stosie tych, ktorzy stosuja homeopatie.
        Szanuje Twoje poglady ale to jest forum dotyczace DLUGIEGO KARMIENIA PIERSIA a
        nie rozwrzn na temat wiary i slusznosci stosowania lub nie stosowania
        homeopatii. Kazdy zrobia jak uwaza ake straszenie diablem, szatanem i zlem to
        jak dla mnie przegiecie.
        A w takim przypadku to ja musze poddac swoje dzieci jakims egzorcyzmom.
        • jola_ep Homeopatia 08.10.08, 13:31
          > Po prostu nie wierze w to
          > co jest tu pisane. Mamy XXI wiek a dla niektorych homeopatia=diabel i szatan.

          XXI wiek nie oznacza, że z powierzchni ziemi zniknęła wiara.
          Dlatego normalne jest, że wierzymy w diabła i szatana. Idąc trochę dalej
          dochodzimy do magii i tego, czy jej unikamy, czy nie. Jeśli nasza wiara ma
          korzenie chrześcijańskie, to w nie powinniśmy stosować praktyk magicznych (złe
          moce itp.)

          Z homeopatią jest taki problem, że stosuje się w niej tak małe stężenia środka
          leczniczego, że czasem można w naszym leku nie otrzymamy nawet jednej dawki
          środka leczniczego. Jednym słowem nie powinno działać. A działa. Dlaczego?
          Lekarze homeopaci twierdzą, że na przykład potrząsanie dynamizuje roztwór i
          dlatego działa. Ktoś, gdzieś chlapnął, że zachowuje "ducha" leku i poooszło.

          (oczywiście to "działa" jest wątpliwe: nie znam wiarygodnych badań, które
          wykazałyby skuteczność homeopatii większą od placebo)

          > A w takim przypadku to ja musze poddac swoje dzieci jakims egzorcyzmom.

          Odpowiedź dla wierzących:
          " Chrześcijanin całym swoim sercem zawierza siebie Chrystusowi Panu i paktowanie
          z jakimikolwiek „alternatywnymi” siłami duchowymi nawet nie przychodzi mu do
          głowy. Zawierzywszy zaś całego siebie Chrystusowi, chrześcijanin czuje się
          bezpiecznie w Jego ramionach i nie lęka się żadnych sił obcych Chrystusowi.

          Zatem na pytanie, czy wolno chrześcijaninowi korzystać z takich form medycyny
          niekonwencjonalnej, w których nie ma powodu podejrzewać obecności magii, czarów
          ani bałwochwalstwa, odpowiedziałbym słowami z Listu do Tytusa: „Dla czystych
          wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz
          duch ich i sumienie są zbrukane”.

          Jacek Salij OP"
          mateusz.pl/wdrodze/nr363/17-wdr.htm
          Pozdrawiam
          Jola
          • kukulka11 Re: Homeopatia 08.10.08, 13:50

            Dziekuje, jolu.
            \ to jest dokładnie to, co miałam na mysli
        • kukulka11 Re: kukulka11 08.10.08, 13:48
          ja nie strasze, ja strwierdzam fakty. kazdy robi jak uwaza, juz pisalam

          i nie ma to nic wspolnego z paleniem na stosie
        • fizula Re: kukulka11 08.10.08, 14:04
          jutycha napisała:
          > Nie przeczytalam wszystkiego bo nie jestem w stanie.

          A to błąd, bo nie przeczytałaś, że Kukulka zaczęła od podania
          stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej odnośnie homeopatii i ta
          stwierdziła, że (w skrócie) poważni lekarze ani dentyści nie powinni
          jej stosować, propagować itd. Ale że dziewczyny dalej drążyły temat,
          więce dokopały się do diabła czyli głębszych powodów.
          • joannaiwa Re: kukulka11 08.10.08, 14:24
            Przeczytałam tak w większości, bo długi wątek. Moja pediatra -
            bardzo wierząca osoba, matka czwórki dzieci, jest homeopatką, ale i
            też zwolennikiem czosnku, cebuli, szałwii, mięty itd. Mój mały
            generalnie nie choruje (odpukać), ze dwa - trzy razy trafiły się
            większe katary (czosnek + syrop cebulowy + herbata z malin +
            engystol zrobiły swoje), trzydniówkę (pierś + paracetamol na zbicie
            temperatury), afty w buzi- pędzlowanie rumiankiem i szałwią (lekarka
            przekonała mnie żeby nie stosować żadnych sterydów). Antybiotyku
            dzięki Bogu nie dostał jeszcze nigdy (ma prawie 3 lata). Na ząbki
            (kiepsko znosił) stosowaliśmy chamomille za poradą lekarki
            (homeopatyczne oparte na rumianku), a w stanach ciężkich nurofen.

            Szczerze mówiąc nie wiem, jak homeopatię moja lekarka godzi ze swoją
            głęboka wiarą i zaleceniami NRL. Jej porady zawsze działały, choć
            oczywiście nie były to stany ciężkie. Myślę, że lepiej nie mieszać
            diabła w metody leczenia, bo diabeł raczej szkodzi niż pomaga i to
            chyba nie domena jego działalności.
            • kukulka11 Re: kukulka11 08.10.08, 14:43
              joannaiwa napisała:

              > bo diabeł raczej szkodzi niż pomaga i to
              > chyba nie domena jego działalności.
              czasem nie do końca jest to takie proste. nei chce tu drążyć, więc
              zainteresowanych odsyłam do książek C.S. Lewisa.
              w temacie homeopatii powiedziałąm juz wszytsko co miałam do powiedzenia.
            • mruwa9 joannaiwa 08.10.08, 14:57
              zwroc uwage, w jakich chorobach najchetniej stosuje sie homeopatie:
              w banalnych infekcjach, dolegliwosciach, ktore zwykle same ,
              nieleczone, mijaja w krotkim czasie.jak latwo wowczas sukces
              samoistnego wyzdrowiena zrzucic na cudowne granulki...
              Czy naprawde nie budzi waszego podejrzenia haslo, ze homeopatia nie
              ma dzialan niepozadanych? Ze nie szkodzi? Przeciez na logike biorac,
              tam , gdzie jest akcja, tam musi byc i reakcja. Preparat aktywny
              farmakologicznie ZAWSZE ma jakies dzialania niepozadane. Chyba, ze
              nie wykazuje absolutnie zadnej aktywnosci farmakologicznej, ani
              pozadanej, ani niepozadanej. Argumentm, ze moze nie pomoze, ale
              przynajmneij nie zaszkodzi? No to po co nabijac kabze producentom
              preparatow , kupowaniem najdrozszej wody / najdrozszego cukru
              swiata? Dasz dziecku kostke cukru z cukierniczki, do popicia wody z
              czajnika i efekt terapeutyczny bedziesz miala tozsamy z preparatem
              homeopatycznym. O, przepraszam, kostke cukru trzeba rozkruszyc i
              dawac co 2 godziny okruszek pod jezyk, do tego co godzine 3 krople
              kranowy zakraplaczem...do tego sprowadza sie dzialanie homeopatii. A
              o ile taniej!
              • joannaiwa Re: joannaiwa 08.10.08, 15:04
                Tak naprawdę nie upieram się, bo nie mam tematu homeopatii dokładnie
                zbadanego (szczęśliwie nie było takiej potrzeby i więcej stosowałam
                naturalnych uodparniaczy i ziół niż preparatów homeopatycznych) -
                zaufałam lekarce, która stosowała to wobec swoich dzieci. Generalnie
                najlepiej jakby dzieci były zdrowe i nie trzeba byłoby nic
                stosować smile
                • mruwa9 Re: joannaiwa 08.10.08, 15:11
                  No, ale dzieci choruja..a rodzice, zwlaszcza matki, nie potrafia
                  czekac na naturalny bieg wydarzen i naturalne zdrowienie. Chca
                  dzialac! Sprawic, zeby dziecko bylo zdrowe, juz! natychmiast! I tu
                  homeopatia wychodzi naprzeciw owym potrzebom: dzialac , nie dziala,
                  ale matce sie wydaje, ze robi wszystko, co mozna, a moze nawet
                  wiecej, zeby przywrocic dziecko do zdrowia. Dlaczego przy kazdym
                  banalnym katarze (wejdzcie na forum zdrowie dziecka lub male
                  dziecko, tam widac, o co chodzi) musza podawac wapno,
                  rutinoscorbin, syropy cebulowe,czosnkowe (sorry, fizula!),
                  euphorbium, echinacee, kilka innych syropow, i innych preparatow,
                  ktorych nie wpamietam zamias pozwolic sie dziecku wysmarkac , jak
                  nalezy? Bo pozostawienie chorego dziecka bez leczenia jest tozsame
                  z zaniedbaniem obowiazkow rodzicielskich? Wiem z autopsji, ze
                  nicnierobienie i bierne towarzyszenie dziecku w (banalnej) chorobie
                  bywa trudniejsze od dzialania. nawet nieskutecznego, byle dzialania.
                  No, ale wszystkiego mozna sie nauczyc smile
                  • joannaiwa Re: joannaiwa 08.10.08, 15:18
                    Ale wiesz co, część z tych działań ma na celu po prostu ulżenie
                    dziecku. Np. przy mocnym katarze dziecku trudniej jest ssać pierś.
                    Jak mu trochę udroznisz nosek, to po prostu jest mu łatwiej. Ja sama
                    jak mam problemy z katarem i zatokami, to też nie zostawiam tego,
                    żeby się wysmarkać, tylko próbuję sobie ulżyć i udrażniać nos. Po to
                    są różne pomocne preparaty żeby z nich korzystać przecież i
                    spróbować przynajmniej ułatwić sobie życie (te które nie działają
                    skreslamy).
          • jutycha fizula 08.10.08, 14:34
            fizula napisała:

            > jutycha napisała:
            > > Nie przeczytalam wszystkiego bo nie jestem w stanie.
            >
            > A to błąd, bo nie przeczytałaś, że Kukulka zaczęła od podania
            > stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej odnośnie homeopatii i ta
            > stwierdziła, że (w skrócie) poważni lekarze ani dentyści nie powinni
            > jej stosować, propagować itd. Ale że dziewczyny dalej drążyły temat,
            > więce dokopały się do diabła czyli głębszych powodów.
            >
            To akurat czytalam. O homeopatii doczytalam wszystko. Ja ja stosuje, ale nie
            taka apteczna tylko dobiera mi te specyfiki< bo przeciez to nie sa leki>
            pediatra indywdualnie do potrerzeb moich dzieci. Ja rozumiem ze sa ludzie mniej
            lub bardziej wierzcy ale to podobno forum o DLUGIM KARMIENIU PIERSIA.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka