7poszukiwacz7
14.07.11, 07:42
Poniżej przedstawię przykłady kilku cudów ( choć nie wszystkich ), które miały miejsce w moim życiu. Ale zanim to zrobię, kilka słów, jak do tego doszło.
Przez 28 lat byłem normalnym praktykującym katolikiem, uczęszczałem regularnie na msze, modliłem się... a jednak czułem się nieszczęśliwy, sam i bez żadnego wsparcia. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że coś jest nie tak, a dopiero później dotarło do mnie: "Źle mnie nauczono o Bogu". Postanowiłem to zmienić. Odrzuciłem ograniczenia i fałszywe przekonania, a zacząłem poszukiwać. Gdzie jest Bóg. Jak się z Nim połączyć. Jak Go poczuć. Zainteresowałem się różnymi religiami, metodami samodoskonalenia, rozwojem duchowym. To, co było w nich wspólne, połączyłem w jedno, to, co było sprzeczne i dzielące, odrzuciłem. I tak doszedłem do prostej prawdy, wręcz banalnej o której wszyscy wiedzą, a której 99% ludzi nie wyraża w życiu. Wszystko jest Jednością. Bóg jest Jednością. Wszystkie religie, systemy i metody prowadzą w Jedno Miejsce, ku Prawdzie. Nie ma żadnych podziałów. I najważniejsze: Bóg jest w naszym wnętrzu, nie na zewnątrz. Nie można do Niego dotrzeć zewnętrznymi środkami, można Go znaleźć wyłącznie w sobie. Bardzo mi w tym pomogły medytacje. A kiedy to wszystko zrozumiałem - a trzeba to zrozumieć całym sobą, a nie tylko o tym wiedzieć - w moim życiu zaczęły dziać się cuda:
1) Miałem bardzo krzywy kręgosłup, tak że nie mogłem się nawet wyprostować i cały czas "brało" mnie na lewą stronę, tak że lewa część ciała bardziej wysuwała się do przodu. "Taka uroda" - powiedzieliby lekarze. Teraz mam całkowicie prosty kręgosłup.
2) Byłem krótkowidzem. Lekarze mówią, że wzrok może się już tylko pogarszać. Ale to nieprawda. Odłożyłem okulary... i teraz widzę doskonale.
3) Łysiałem, miałem zakola i pojawiającą się łysinę na czubku głowy. Lekarze mówią, że łysina jest nieuleczalna. Nieprawda. Włosy mi odrosły.
4) Miałem wadę wymowy. To też się zmieniło. Teraz mówię wyraźnie.
To tylko kilka przykładów, które dowodzą, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pomogło mi nie to, że znalazłem Boga ( bo Bóg się nie ukrywa ), ale to, że uświadomiłem sobie, gdzie jest ( w naszym wnętrzu i że działa poprzez nas ).
A teraz krótko, jak to osiągnąć:
1) Nie możesz czuć się grzesznikiem i połączyć się z Bogiem. To, co święte nie połączy się z tym, co grzesznym. Zarzuciłem więc wszystko co związane jest z winą.
2) Nie połączysz się w z Bogiem, jeżeli widzisz w innym człowieku wroga. Atakując inną osobę, atakujesz Boga i tracisz świadomość Jego istnienia w sobie.
3) Nie połączysz się z Bogiem, jeżeli widzisz wokół oddzielne rzeczy i oddzielnych ludzi. Wszystko jest połączone i jest Jednością, więc jeśli nie widzisz wszystkiego jako całość, w ten sposób atakujesz Jedność i się z niej wyłączasz. Trzeba nauczyć się patrzeć na wszystko wokół nas ( martwe i żywe ), jak na Jedność.
4) Nie połączysz się z Bogiem, jeśli wierzysz równocześnie w Boga i diabła, bo istnieje tylko Jedna Siła i Jedno Źródło. Nauczyłem się, że trzeba się zdecydować wyłącznie na Boga, by Go poczuć, a odrzucić diabła jako fałszywe przekonanie.
5) Zrozumiałem, że wszystko, co jest złe ( choroby i nieszczęścia ) nie pochodzą od Boga, tylko wynika z naszej ograniczonej świadomości. To co powszechnie się uważa za prawdę, że Bóg doświadcza kogoś chorobą lub nieszczęściem lub wystawia go na ciężką próbę, jest błędem w myśleniu, fałszywym i tragicznym. Bo jakże to tak? Jak dobro mogłoby przejawiać się pod postacią zła? Gdzie tu logika? Czy nie byłoby wówczas oszustwem? Bóg może i przejawia się wyłącznie poprzez dobro, a ten kto jest chory nieświadomie oddziela się od Boga, ponieważ gdyby się z Nim połączył, nie mógłby być chory.
W podsumowaniu dodam: Nie można wierzyć we wszystko, czego nas uczą, tylko samemu przekonać się na własnej skórze, co jest słuszne, a co nie. Niedouczeni nauczyciele źle uczą, a jeśli będziemy ich słuchać, źle się nauczymy. Musimy sami doświadczyć prawdy i jeśli jest ona prawdą - przyniesie owoce.
Mogę dodać, że oprócz zewnętrznych zmian, wiele zmieniło się też w moim wnętrzu. Zaobserwowałem, że jestem teraz spokojny, cierpliwy, tolerancyjny, nie atakuję. Życie mnie cieszy, każdego dnia budzę się zadowolony z myślą, co dobrego może mnie spotkać. Przestałem się bać świata, pokochałem siebie i innych. I tego samego życzę Wam wszystkim.
Jeśli ktoś ma jakieś pytania, chętnie odpowiem.