Dodaj do ulubionych

Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieniu )

14.07.11, 07:42
Poniżej przedstawię przykłady kilku cudów ( choć nie wszystkich ), które miały miejsce w moim życiu. Ale zanim to zrobię, kilka słów, jak do tego doszło.
Przez 28 lat byłem normalnym praktykującym katolikiem, uczęszczałem regularnie na msze, modliłem się... a jednak czułem się nieszczęśliwy, sam i bez żadnego wsparcia. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że coś jest nie tak, a dopiero później dotarło do mnie: "Źle mnie nauczono o Bogu". Postanowiłem to zmienić. Odrzuciłem ograniczenia i fałszywe przekonania, a zacząłem poszukiwać. Gdzie jest Bóg. Jak się z Nim połączyć. Jak Go poczuć. Zainteresowałem się różnymi religiami, metodami samodoskonalenia, rozwojem duchowym. To, co było w nich wspólne, połączyłem w jedno, to, co było sprzeczne i dzielące, odrzuciłem. I tak doszedłem do prostej prawdy, wręcz banalnej o której wszyscy wiedzą, a której 99% ludzi nie wyraża w życiu. Wszystko jest Jednością. Bóg jest Jednością. Wszystkie religie, systemy i metody prowadzą w Jedno Miejsce, ku Prawdzie. Nie ma żadnych podziałów. I najważniejsze: Bóg jest w naszym wnętrzu, nie na zewnątrz. Nie można do Niego dotrzeć zewnętrznymi środkami, można Go znaleźć wyłącznie w sobie. Bardzo mi w tym pomogły medytacje. A kiedy to wszystko zrozumiałem - a trzeba to zrozumieć całym sobą, a nie tylko o tym wiedzieć - w moim życiu zaczęły dziać się cuda:
1) Miałem bardzo krzywy kręgosłup, tak że nie mogłem się nawet wyprostować i cały czas "brało" mnie na lewą stronę, tak że lewa część ciała bardziej wysuwała się do przodu. "Taka uroda" - powiedzieliby lekarze. Teraz mam całkowicie prosty kręgosłup.
2) Byłem krótkowidzem. Lekarze mówią, że wzrok może się już tylko pogarszać. Ale to nieprawda. Odłożyłem okulary... i teraz widzę doskonale.
3) Łysiałem, miałem zakola i pojawiającą się łysinę na czubku głowy. Lekarze mówią, że łysina jest nieuleczalna. Nieprawda. Włosy mi odrosły.
4) Miałem wadę wymowy. To też się zmieniło. Teraz mówię wyraźnie.
To tylko kilka przykładów, które dowodzą, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pomogło mi nie to, że znalazłem Boga ( bo Bóg się nie ukrywa ), ale to, że uświadomiłem sobie, gdzie jest ( w naszym wnętrzu i że działa poprzez nas ).
A teraz krótko, jak to osiągnąć:
1) Nie możesz czuć się grzesznikiem i połączyć się z Bogiem. To, co święte nie połączy się z tym, co grzesznym. Zarzuciłem więc wszystko co związane jest z winą.
2) Nie połączysz się w z Bogiem, jeżeli widzisz w innym człowieku wroga. Atakując inną osobę, atakujesz Boga i tracisz świadomość Jego istnienia w sobie.
3) Nie połączysz się z Bogiem, jeżeli widzisz wokół oddzielne rzeczy i oddzielnych ludzi. Wszystko jest połączone i jest Jednością, więc jeśli nie widzisz wszystkiego jako całość, w ten sposób atakujesz Jedność i się z niej wyłączasz. Trzeba nauczyć się patrzeć na wszystko wokół nas ( martwe i żywe ), jak na Jedność.
4) Nie połączysz się z Bogiem, jeśli wierzysz równocześnie w Boga i diabła, bo istnieje tylko Jedna Siła i Jedno Źródło. Nauczyłem się, że trzeba się zdecydować wyłącznie na Boga, by Go poczuć, a odrzucić diabła jako fałszywe przekonanie.
5) Zrozumiałem, że wszystko, co jest złe ( choroby i nieszczęścia ) nie pochodzą od Boga, tylko wynika z naszej ograniczonej świadomości. To co powszechnie się uważa za prawdę, że Bóg doświadcza kogoś chorobą lub nieszczęściem lub wystawia go na ciężką próbę, jest błędem w myśleniu, fałszywym i tragicznym. Bo jakże to tak? Jak dobro mogłoby przejawiać się pod postacią zła? Gdzie tu logika? Czy nie byłoby wówczas oszustwem? Bóg może i przejawia się wyłącznie poprzez dobro, a ten kto jest chory nieświadomie oddziela się od Boga, ponieważ gdyby się z Nim połączył, nie mógłby być chory.
W podsumowaniu dodam: Nie można wierzyć we wszystko, czego nas uczą, tylko samemu przekonać się na własnej skórze, co jest słuszne, a co nie. Niedouczeni nauczyciele źle uczą, a jeśli będziemy ich słuchać, źle się nauczymy. Musimy sami doświadczyć prawdy i jeśli jest ona prawdą - przyniesie owoce.
Mogę dodać, że oprócz zewnętrznych zmian, wiele zmieniło się też w moim wnętrzu. Zaobserwowałem, że jestem teraz spokojny, cierpliwy, tolerancyjny, nie atakuję. Życie mnie cieszy, każdego dnia budzę się zadowolony z myślą, co dobrego może mnie spotkać. Przestałem się bać świata, pokochałem siebie i innych. I tego samego życzę Wam wszystkim.
Jeśli ktoś ma jakieś pytania, chętnie odpowiem.
Obserwuj wątek
    • psi-arz [...] 14.07.11, 09:59
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • aeki Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 10:13
        To nie kretyn, lecz chodząca relikwia.
      • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 11:15
        Proszę uzasadnij Swoją wypowiedź. Bo rzucanie wyzwiskami nie świadczy źle o mnie, tylko o Tobie i o tym, jak Siebie postrzegasz. Przykro mi, że uważasz Siebie za kretyna. Poza tym stwierdzanie czegoś bez żadnego uzasadnienia to cecha przedszkolaków, którzy nie potrafią przytoczyć żadnych argumentów na poparcie swojej tezy. Uzasadnij zatem Swoją wypowiedź, chyba że nie potrafisz.
        • a.g9910 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 13:28
          Soryyy ale ty chyba Jehowa jesteś!!!!!
          Ostatnio dostałam takie broszurki do poczytania o wierze w Boga, o istnieniu szatana itp..i powiem tylko tyle, że trzeba być całkiem nienormalnym otumamionym by w to wierzyć!!!!!
          Przecież mój 10-letni syn by tego już nie łyknął !!! czytałam to ...i się śmiałam, jak sekta umie wyprać mózg!!!!
          Ja wierzę po swojemu, jestem optymistką, pogodną, zawsze niosącą pomoc innym a mimo to doświadczam w życiu przykrych spraw, a nie wierzę w szatana!!
          • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 14:12
            a.g9910 napisała:

            > Soryyy ale ty chyba Jehowa jesteś!!!!!
            > Ostatnio dostałam takie broszurki do poczytania o wierze w Boga, o istnieniu sz
            > atana itp..i powiem tylko tyle, że trzeba być całkiem nienormalnym otumamionym
            > by w to wierzyć!!!!!
            > Przecież mój 10-letni syn by tego już nie łyknął !!! czytałam to ...i się śmiał
            > am, jak sekta umie wyprać mózg!!!!
            > Ja wierzę po swojemu, jestem optymistką, pogodną, zawsze niosącą pomoc innym a
            > mimo to doświadczam w życiu przykrych spraw, a nie wierzę w szatana!!

            A czy ja napisałem, że wierzę w diabła? Nic takiego nie napisałem, wręcz przeciwnie wierzę w Jedną Siłę, która nas stworzyła i Jedno Źródło, z którego pochodzimy my wszyscy. Uważam wiarę w diabła właśnie za pomyłkę.
            Każdy ma prawo do własnego zdania i możesz wierzyć w Boga ( czy jakkolwiek nazwiesz tę Siłę: Życiem/Jednością/Energią itd.) lub w Niego nie wierzyć - zresztą Bogu jest to obojętne - ale czy naprawdę myślisz, że sama się stworzyłaś, że poza Tobą nie ma nic więcej? I jak wytłumaczysz, skąd wzięło się uzdrowienie moich dolegliwości?
            A nazywanie kogoś nienormalnym dlatego, że wierzy w coś, w co Ty nie wierzysz - bo tylko wydaje Ci się, że Tego nie ma i nie masz żadnych dowodów na poparcie Swojej tezy - jest po prostu dziecinne. Ja mam dowód na istnienie uzdrawiającej Siły, którą w sobie wzbudziłem dzięki zmianie myślenia i medytacjom, a tym dowodem jest moje uzdrowienie. Jaki natomiast Ty masz dowód na nieistnienie uzdrawiającej Siły?
            Jeśli zaś chodzi o to, że doświadczasz w życiu nieprzyjemności pomimo tego, że jesteś optymistką, to przykro mi, ale poradzę Ci, byś nie oceniała innych. Ponieważ jak osądzisz, tak Ciebie osądzą.
          • kociak40 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 16.07.11, 01:33
            Masz rację, te broszurki śJ są przeznaczone na bardzo niski poziom umysłowy, taki poniżej lat 10. Z ciekawości utrzymywałem kontakt ze ŚJ polegający na tym, że przynosili mi do domu te swoje publikacje. Też się śmaiłem i dziwiłem się, że są tacy ludzie co mogą to "połknąć".
            Osoby, ktore mi przynosiły te pisemka, to takie starsze panie, takie "gospodynie domowe", znające się być może na robieniu naleśników ale nie na fizyce. Chciały mnie wyjaśniać funkcjonowanie wszechświata, a nie wiedziały dlaczego Ksieżyc na Ziemie nie spadnie.
    • kociak40 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 16:26
      7poszukiwacz7

      Jak mnie, to bardzo się Twój tekst podoba, poruszasz w nim dość skomplikowne sprawy i to w sposób przemyślany i dający pozytywny przykład dla innych "poszukujących". Mnie najbardziej podoba się to, że przestałeś wierzyć w diabła, to tak jak i ja. Zawsze diabeł wydawał mi się podejrzany, może trochę mniej niż anioł, ale nie widziałem zastosowania ich u siebie. Co zbędne dla nas to trzeba odrzucać. Masz całkowitą rację, do wiary wystarcza sam Bóg.
      Bardzo podoba mi się to, że nie odnosisz się do Biblii, do jakichś świętych, ceremoniałów, mszy itd. Sam jesteś kapłanem dla siebie. Tak trzymaj. Też tak uważam.
      O poprawności Twojego przekonania świadczą cuda jakich doznałeś na sobie. Właśnie ze względu na te cuda, ten Twój tekst muszę przekazać znajomemu, który przez pewną swoją dolegliwość, ma nie tylko utrudnione ale nawet zagrożone życie. Lekarze są bezradni, więc może medytacje mu pomogą, tak jak u Ciebie. Warto aby i on spróbował. Ściśle mówiąc, on doznał też cudu ale takiego połowicznego, niepełnego. Cud mógłby być lepszy. O co chodzi? Jak najkrócej. Mój znajomy, kiedyś pełnego zdrowia, a będąc "trumkowym", zaczął mieć nieprzyjemne scysje z teściową, na zasadzie - "uderz żonę, a teściowa się odezwie". Nawet podejrzewa, że przez modlitwy tej teściowej dostał tej uporczywej dolegliwości - po każdym wypiciu zaczyna go męczyć czkawka i to przez kilkanaście dni. Nie może wtedy mówić (tylko musi słuchać tesciową), nie może jeść, spać, nic nie może zrobić, a co najważniejsze, nie może zrobić "klina" na męczącego go kaca. Nawet kilkakrotnie zabierało go pogotowie do szpitala, bo sprawa robiła się niebezpieczna dla życia. Ktoś mu podpowiedział o cudach w jakiejś Świętej Lipce (to chyba gdzieś na Mazurach, jest takie miejsce do realizacji cudów).
      Pojechał tam, zaliczył wszystko co trzeba, modlitwy, chodzenie na kolanach, litanie, koronki itd.
      Spędził tam dwa dni prosząc o zniknięcie tej dolegliwości i w pewnym zakresie się to spełniło.
      Czkawka nie występuje po wypiciu do ćwiartki (a przed tym już była po piwie "Mocny Strong").
      Niestety, po pół litrze dalej się pojawia. Cud mogłby być trochę lepszy. Cytając Twoje wywody, pomyślałem sobie, że jak przeczyta je on, dołączy te medytacje, to i do litra może będzie dobrze. W końcu usunięcie uporczywej czkawki jest łatwiejsze niż wyprostowanie kręgosłupa, usunięcie krótkowzroczności i łysienia razem wziętych. Powstaje także pytanie - czy nie powinien przestać pić? On woli jednak liczyć na cud. Wydaje mu się to łatwiejsze.
      • dunajec1 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 17:32
        Kociak, ja mysle ze ten Twoj znajomy jednak nie dopelnil wszystkich mozliwosci co do "cudow"
        Bo, gdyby rozdal zn. przekazal wszystko co posiada kosciolowi, nie mial by za co kupic i piwa ze o litrze nie wspomne, tak ze nie kupujac i nie pijac cud by sie stal bo czkawki by nie bylo,
        logiczne? Tak mysle, a kosciol zn. ksiadz ktoremu by byly przekazane te dobra juz by poswiadczyl o "cudach".Pozdr.
        • kociak40 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 14.07.11, 20:40
          Co do cudów, to jestem sceptykiem. Miszkam obok kościoła-sanktuarium i o żadnym cudzie nie było słychać. Sanktuarium, jak sama nazwa wskazuje, to właśnie miejsce do cudów.
          Sanktuarium jest bardzo dobrze wyposażone. Ma na zewnątrz drogę krzyzową z 12 stacjami, jest odpowiednich rozmiarów kapliczka NMP na terenie kościelnym przy samej zewnętrznej bramie aby cud mógłby być szybszy, jest ogromna płaskorzezeżba z mosiądzu JPII na zewętrznej ścianie koscioła (to już trochę jak dwa grzybki w barszcz), a nawet jest niewielkie pomieszczenie na eksponaty cudów, na kule, protezy (bo nigdy nic nie wiadomo!), wózki inwalickie itd. Na rondach w dzielnicy są ogromne drogowskazy - "do sanktuarium". Wszystkie drogi prowadzą do tego sanktuarium, a cudów nie ma. Poniesiono ogromne nakłady finansowe aby cuda były, coś jak ta stacja śp. Gosiewskiego we Włoszczowej, stacja jest, a pociagi się nie zatrzymują. Tu dość podobna sytuacja, aż trudno w to uwierzyć, wszystko jest, a cudów nie ma. To po co to sanktuarium? Pielgrzymów też nie widać, oni jadą i idą tam gdzie są cuda. Ogromne nakłady finansowe nie spełniły oczekiwań. Zapewne i sam kustosz ks. prałat jest zawiedziony, zrobił duży wydatek, wierząc, że przy cudach mu się to zwróci, a tu nadzieja zawiodła. Być może prałat intensywnie myśli jak samemu "zorganizować" taki pierwszy cud, później juź będzie łatwiej. Sam jestem ciekawy jak to dalej będzie.
          • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 15.07.11, 10:46
            kociak40 napisał:

            > Co do cudów, to jestem sceptykiem.

            Bo widzisz do cudów nie potrzeba niczego z zewnątrz. Bóg jest doświadczeniem wewnętrznym, poznaniem, które możesz odkryć jedynie w sobie. Wszystkie zewnętrzne rytuały: msze, mantry, odpowiednie pozycje przy medytacji - ogólnie wszystko, co zewnętrzne - jest tylko po to, by wzbudzić w sobie uczucie jedności z Bogiem, ale to właśnie to uczucie jest celem, a reszta tylko środkami do niego.
            Dlatego rodzaj religii, którą praktykujesz ( choć możesz nawet żadnej nie praktykować ) nie jest istotny, cuda zdarzą się i wierzącym i ateistom, jeśli tylko dotrzesz w sobie do wewnętrznej prawdy i ją przyjmiesz.
            To, że cuda nie są zależne od zewnętrznych czynników, potwierdza fakt, że jest tak wielu księży ( i nie tylko księży, mówię tu również o przedstawicielach innych wyznań ), a tak mało cudotwórców. Skoro duchowni są tak blisko Boga ( w każdym razie tak się wydaje ), dlaczego tak niewielu z nich dokonuje cudów, oczywiście pomijając świętych. Czy nie powinni właśnie dokonywać cudów, skoro sam Jezus zapowiadał, że przyjdą po Nim inni, którzy będę robić większe rzeczy niż On?
            Brak cudów nie oznacza, że cuda są niemożliwe ( wszak wiele jest przykładów cudów z całego świata, które miały miejsce w różnych społeczeństwach i wyznaniach ), oznacza to po prostu, że "coś poszło nie tak". I że gdzieś popełniono błąd.
            • kociak40 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 15.07.11, 14:38

              W dużej części zgadzam się z Twoim wywodem. Wszystkie tz. cuda polegające na uzdrowieniach mają swą przyczynę w silnym uczuciu "wiary", która powoduje pewne zmainy w procesach zachodzących w organiźmie ludzkim. Co to są "uczucia"? To pewne oddziaływanie w naszej psychice i podświadomosci powodujące szczególne procesy przebiegów fal elektromagnetycznych, impulsów elektrycznych oraz reakcji chemicznych, ktore powodują rózne reakcje w naszych ciałach i są wysyłane przez mózg ludzki poza świadomością. Np. uczucia - miłość, strach, lęk, złość, itd. mogą wywoływać pewne reakcje w działaniu naszego organizmy. Masz rację, cuda są we wszystkich religiach świata, najwięcej w hinduiźmie i pierwotnych religiach afrykańskich gdzie uczycia wiary są największe. Bardzo silna wiara w coś może wywołac takie zmiany w ludzkim organiźmie, że dana choroba może ustąpić, Masz rację, że "cud" to nasze wnętrze, działanie zewnętrzne może tylko dostarczyć impuls do większych reakcji wewnętrznych. Na całym świecie jest masę dowodów na cuda uzdrowień, w świątyniach indyjskich są specjalne pomieszczenia na laski, kule, wóżki inwalickie itd. Jednocześnie nie ma na świecie ani jednego dowodu w postaci protezy. Nie było cudu, że ktoś nie miał ręki czy nogi, był na rencie, a tu proszę, pomodlił sie i noga jest, rente odebrali.
              • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 15.07.11, 15:22
                kociak40 napisał:

                > Jednocześnie nie ma na świecie ani jednego dowodu w post
                > aci protezy. Nie było cudu, że ktoś nie miał ręki czy nogi, był na rencie, a tu
                > proszę, pomodlił sie i noga jest, rente odebrali.

                A wiesz dlaczego tak jest? Bo cuda pojawiają się po to, byś wyzbył się całkowicie lęku, odkrył, że strach jest wyłącznie twoim własnym przekonaniem. To jest właśnie przesłanie cudów. Dlatego też cud nie może sprowadzić na ciebie większego przerażenia, gdyż nie jest to jego celem. Wyobraź sobie jednak, co by się stało, gdyby nagle człowiekowi bez nogi w ciągu nocy ona odrosła. Czy nie wzbudziłoby to w nim paniki i jeszcze większego lęku? Momentalnie cały system jego wierzeń zachwiałby się i rozpadł jak domek z kart. Cud przejawia się poprzez ludzi, którzy są na to gotowi, zwłaszcza psychicznie. Nie pojawi się w stanie zwątpienia i strachu. A pomyśl co by się stało, gdyby nagle ludzie zaczęli chodzić po wodzie, lewitować, przewidywać przyszłość itd. Czy ich psychika by to wytrzymała?
                • kociak40 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 15.07.11, 17:40

                  Bardzo dobrze piszesz, jak widzę można z Tobą podyskutować.
                  Cały wszechświat, wszystko z nim związane i my sami, istniejemy
                  w obszarze gdzie jest przestrzeń, czas, energia, materia oraz korelacja między
                  tymi czynnikami zawarta w prawach natury. Nic nie może się wydarzeyć, nic
                  zaisnieć, bez działania siły. Jeżeli są jakieś wypoadki, ktore są niezgodne
                  z prawami fizyki, to tylko dlatego, że my tych praw jeszcze nie poznaliśmy.
                  Mamy pewne tylko przesłanki np. zakrzywienie czasoprzestrzeni udowodnione przez
                  Einsteina, mamy wiedzę, że tz. rzeczywistość może być inna dla obserwatorów
                  z ukladu nieruchomego i ruchomego. Jeśli masz w swoim samochodzie GPS (nawigacja
                  satelitarna) to masz dowód na dyletację czasu. Na orbicie gdzie są satelity do nawigacji
                  czas jest szybszy dokladnie o 8 milisekund na trzy doby i trzeba wprowadzać korekcję
                  do pozycji na ziemi. Dlaczego? Bo czas zależy od prędkosci i grawitacji, a tam na orbicie siła grawitacyjna jest mniejsza itd. Mało tego, jeżeli jakieś dwa zdarzenia są równoczesne dla jednego obserwatora, wcale nie muszą być takie dla innego obserwatora. ("scieżka czasowa" i "ścieżka przestrzenna" - teoria względności). Nauka rozwija się już w postępie geometrycznym i nie ma końca.
    • 0golone_jajka odetnij se palec i daj znać jak odrośnie 17.07.11, 10:49
      To będzie, z medycznego punktu widzenia, prawdziwy cud. Nie bardzo wierzę w te Twoje rewelacje o wyprostowaniu się kręgosłupa, odzyskaniu włosów i cofnięciu się wady wymowy!
    • a.g9910 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 18.07.11, 11:32
      Piszesz jak wytłumaczyć twoje cuda? więc:
      Włosy odrosły...bo są maści, kremy, i inne cuda na porost włosów,
      wada wymowy się cofła...bo pewnie byłeś u logopedy, lub zastosowałeś inne ćwiczenia, które pomogły w zwalczaniu tego....
      kręgosłup też się wyprostował pewnie po ćwiczeniach w wodzie, to są takie cuda, które samemu idzie zniwelować, poopowiadaj więc o innych cudeńkach bo na takie to i radę znam.
      • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 18.07.11, 12:12
        a.g9910 napisała:

        > poopowiadaj więc o innych cudeńkach bo na takie
        > to i radę znam.

        No cóż, osoba, która chce wątpić zawsze będzie wątpiła. Jednak każdy ma prawo do własnej opinii, nie wszyscy musimy wierzyć. Piszesz, że te cuda Ci nie wystarczają, a jakie by Ci wystarczyły? Mogę Ci opisać, że poza tym, o czym tu wspomniałem, miały miejsce inne wydarzenia, których nie sposób wytłumaczyć racjonalnie. Choćby to, że zdarzyło mi się wiele razy mieć sny o przyszłości, które się sprawdziły. Sny, w których np. podano mi wyniki wyścigów konnych i doradzono jak zainwestować na giełdzie, przepowiedziano w nich spadek i wzrost cen akcji. Dzięki jednemu ze snów wyleczyłem bliską mi osobę, która na tydzień całkowicie ogłuchła, ponieważ podano mi w nim sposób, jak mogę jej pomóc. Jak to wytłumaczysz?
        Niezależnie jednak ile podam cudów, które mnie spotkały, zawsze możesz napisać, że to nieprawda, bo nie mam na to dowodu. Ale jaki ten dowód ma być? Poza tym nie piszę, że jestem cudotwórcą. Żeby osiągnąć mistrzostwo w cudach, trzeba poświęcić pewnie na to wiele lat życia. Mimo, że pracuję nad sobą i rozwijam się duchowo już 3 lata, tak naprawdę są to dopiero 3 lata i wciąż jestem na początku mojej drogi. W 10 minut nie nauczymy się obcego języka, ani nie opanujemy całego szkolnego materiału, tak samo jak nie możemy przejść do ostatniej klasy, jeśli wcześniej nie ukończymy klas niższych. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, to też dotyczy rozwoju duchowego. Uważam, że moje osiągnięcia są znakiem, że kroczę właściwą drogą. Najpiękniejsze w moim życiu jest to, że każdego dnia budzę się, pytając samego siebie, co mnie jeszcze zaskoczy i co dobrego jeszcze mnie spotka. I właśnie to uważam za mój największy sukces.
        A dla wszystkich niedowiarków rada: Tak bardzo chcecie, żeby ktoś inny dokonał cudu, a powinniście skupić się na sobie i samemu spróbować go dokonać. Jeśli tego nie zrobicie, spędzicie życie zapatrzeni w osoby równie niedojrzałe duchowe jak wy i nie nauczycie się, że cała Moc potrzebna, by mógł zaistnieć cud, jest w was, a nie gdzieś na zewnątrz. A to właśnie jest lekcja, której mamy się nauczyć, gdy przychodzimy na ten świat.
        • a.g9910 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 18.07.11, 13:02
          Wierzę w ciebie!!!!
          skoro wyleczyłeś głuchą osobę cisnę do ciebie bo też mam ten problem, wierzę, więc przybedę, gdzie , kiedy??/ dokonasz kolejnego cudu, a to za sprawą mojej wiary, tym razem w ciebie.
          • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 18.07.11, 13:48
            a.g9910 napisała:

            > Wierzę w ciebie!!!!
            > skoro wyleczyłeś głuchą osobę cisnę do ciebie bo też mam ten problem, wierzę, w
            > ięc przybedę, gdzie , kiedy??/ dokonasz kolejnego cudu, a to za sprawą mojej wi
            > ary, tym razem w ciebie.

            Czy przemawia przez Ciebie teraz wiara, czy po prostu drwina? Sama powinnaś odpowiedzieć Sobie na to pytanie.
            Poza tym nie rozumiesz zasad, którymi kierują się cuda. Cud NIGDY nie pojawi się w umyśle, w którym przebywa nienawiść, atak i gniew. Cud pojawia się wyłącznie wtedy, gdy umysł jest spokojny, cichy i miłujący. Żeby go doświadczyć, musisz kochać innych i siebie. Nie możesz atakować. Nigdy. Jeśli tak nie jest, nie jesteś gotowa. Cud jest bowiem oznaką równości wszystkich ludzi, rozpoznaniem, że jesteśmy wzajemnie połączeni i stanowimy Jedność. I to nie jest banał, tylko prawda, którą odkrywasz w chwili prawdziwego oświecenia. Cichy i miłujący umysł doświadczy cudu, bo go zaprosił. Umysł nienawistny i atakujący blokuje jego pojawienie się i nigdy nie będzie jego świadkiem.
            Teraz spójrz wokół na świat, jak wygląda. Czy ludzie się nawzajem kochają, czy przebaczają sobie wszystkie urazy? To że kochasz Swoją rodzinę, nie znaczy, że potrafisz kochać i że jesteś gotowa na cud. Możesz bowiem kochać Swoją rodzinę, a nie znosić ( żeby nie powiedzieć nienawidzić ) obcych ludzi, co jest oznaką, że nie kochasz wcale. Kochasz albo wszystkich jednakowo, albo tylko wydaje Ci się, że kochasz.
            Dopiero kiedy spełni się te warunki, możliwe jest zaistnienie cudu. W przeciwnym razie w przypadku, gdy zachorujesz ( czego Ci nie życzę ) nie uzdrowi Cię nawet Bóg, ponieważ sprzeciwiasz się Jego woli atakując to, co On stworzył, a co za tym idzie po prostu nie przyjmiesz Jego uzdrowienia, bo będziesz je blokowała swoim brakiem harmonii i uczuciem oddzielenia.
            I dziękuję bardzo za to, że we mnie wierzysz, ale wierz też w Siebie, ponieważ Twoje ograniczone myślenie wynika wyłącznie z Twojego braku wiary.
            • a.g9910 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 10:08
              Dlaczego mówisz że atakuję, czy nienawidzę??? mylisz się DROGI człowieku, nie ma u mnie czegoś takiego. Jestem osobą wierzącą, niosącą pomoc kazdemu, kto jej potrzebuje, i to całkiem bezinteresownie. Nie mam gniewu, nienawiści. Wierz mi że nawet tym co czasami chcą mną manipulować, wykiwać na swój sposób przebacza..od reki...uznając ich słabości. Kocham nie tylko swoją rodzine, ale wszystkich do okoła, tak całkiem bezinteresownie, mam bardzo wielu znajomych, przyjaciół, dobrze mi jest w życiu i jestem ze swojego życia bardzo zadowolona, chodź doskonalę swoje życie cały czas.
              Tak więc twoje cuda można uznać za cuda, ale dla mnie są to normalne życiowe sytuacje.
              Wierzę w cuda mimo wszystko.....bo sama doznałam cudu, dzieki Bogu, wierze i zawsze optymistycznemu nastawieniu.
              • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 10:43
                a.g9910 napisała:

                > Dlaczego mówisz że atakuję, czy nienawidzę??? mylisz się DROGI człowieku, nie m
                > a u mnie czegoś takiego. Jestem osobą wierzącą, niosącą pomoc kazdemu, kto jej
                > potrzebuje, i to całkiem bezinteresownie. Nie mam gniewu, nienawiści. Wierz mi
                > że nawet tym co czasami chcą mną manipulować, wykiwać na swój sposób przebacza.
                > .od reki...uznając ich słabości. Kocham nie tylko swoją rodzine, ale wszystkich
                > do okoła, tak całkiem bezinteresownie, mam bardzo wielu znajomych, przyjaciół,
                > dobrze mi jest w życiu i jestem ze swojego życia bardzo zadowolona, chodź dosk
                > onalę swoje życie cały czas.
                > Tak więc twoje cuda można uznać za cuda, ale dla mnie są to normalne życiowe sy
                > tuacje.
                > Wierzę w cuda mimo wszystko.....bo sama doznałam cudu, dzieki Bogu, wierze i za
                > wsze optymistycznemu nastawieniu.

                Wcale nie napisałem, że nienawidzisz i atakujesz. Jeśli takie wnioski wyciągnęłaś z mojej wypowiedzi, to przepraszam, może źle coś sformułowałem. Mój post nie odnosił się konkretnie do Ciebie, pisałem tylko ogólnie o tym, jakie warunki są potrzebne, by cud mógł zaistnieć, tzn. o wyzbyciu się złych uczuć. Z Twojego opisu wynika, że jesteś bardzo mądrą i dobrą osobą i cieszę się z tego powodu. Oby ludzi takich jak Ty było każdego dnia coraz więcej.
          • kociak40 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 18.07.11, 18:19

            Tak czytam sobie o tych cudach i choć jestem sceptykiem, muszę przyznać, że coś jest na rzeczy. Znany jest mi osobiście przypadek sąsiadki, która mieszka 2 pietra wyżej, ktora z wypiekami na twarzy opowiedziała mi ten swoj przypadek cudu. Być może to dopiero początek u niej i cuda będą większej miary ale jak na pierwszy cud, to i tak dużo.
            Od bardzo wielu lat zaniedbywała "obowiązki" religijne, odkładała je na poźniej, ma jeszcze czas. Niespodziewanie, została poproszona aby była matką chrzestną dla jakiegoś dziecka podczas jego chrztu. Odmowić nie można ale wiąże się to z pewnym nakładem. Trudno, trzeba to zrobić, trzeba iść do spowiedzi, komunii, zaliczyć msze, odbyć rekolekcje. Wtedy dopiero dostanie się kartkę od księdza, że może być matką chrzestną. Jak trzeba, to trzeba.
            Wypełniła to wszystko, dostała kartkę, a będąc po spowiedzi i nie mając na tą chwilę grzechów postanowiła tą okoliczność wykorzystać dla siebie. Od wielu lat cierpi na dość poważną dolegliwość - uporczywy ból głowy związany z brakiem pieniedzy. Jak wiadomo najlepszym lekiem na ból głowy jest - przybytek, od którego głowa nie boli. Krótko mówiąc postanowiła przed uroczystością chrzcin, zagrać w totolotka. Były modlitwy w intencji, wszystko jak trzeba. Zagrała i trafiła! Trójkę, koszt zakładu się zwrócił. Może to tylko początek cudów? Ta pani jest samotna i na inne zapewnienie przybytku w rodzaju pewników - stara, chora i bogata teściowa oraz ksiądz proboszcz w rodzinie, liczyć nie może, pozostaje tylko liczyć na cud, no i na swoją wiarę w niego.
            • 0golone_jajka Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 01:18
              Kociak, mógłbyś przestać się nabijać z naszego nowego, interesującego forumowicza. Bo ucieknie i znów będzie marazm na forum.
        • 0golone_jajka podaj publicznie jakąś przepowiednię 19.07.11, 01:15
          jakiś swój proroczy sen, byle konkretny, a nie np. komuś na forum nagle wpadnie do ręki większa gotówka w najbliższej przyszłości, bo to jest bez sensu. Powiedz np. ile będzie wynosił Wig20 w najbliższy piątek na zamknięciu albo podaj liczby jakie padną w piątek w jakimś losowaniu totolotka i jeśli to się sprawdzi, to uwierzę nie tyle w jakiegoś boga, ile w to, że faktycznie miewasz prorocze sny.

          Założę się jednak, że nic takiego nie zrobisz!
          • 7poszukiwacz7 Re: podaj publicznie jakąś przepowiednię 19.07.11, 09:29
            0golone_jajka napisał:

            > jakiś swój proroczy sen, byle konkretny, a nie np. komuś na forum nagle wpadnie
            > do ręki większa gotówka w najbliższej przyszłości, bo to jest bez sensu. Powie
            > dz np. ile będzie wynosił Wig20 w najbliższy piątek na zamknięciu albo podaj li
            > czby jakie padną w piątek w jakimś losowaniu totolotka i jeśli to się sprawdzi,
            > to uwierzę nie tyle w jakiegoś boga, ile w to, że faktycznie miewasz prorocze
            > sny.
            >
            > Założę się jednak, że nic takiego nie zrobisz!

            Dobrze, już Ci wszystko mówię... Uruchomię tylko swoją kryształową kulę... Poczekaj tylko chwilkę... Widzę kataklizmy i nieszczęścia, powodzie i trzęsienia ziemi... I coś związanego ze Słońcem, jakieś wybuchy na nim...
            A tak na poważnie to w przeciwieństwie do wróżek telewizyjnych i prasowych, które potrafią w ciągu minuty przewidzieć przyszłość 5 osób, dodam tylko, że to nie działa w ten sposób. Gdy człowiek jest już wystarczająco rozwinięty duchowo, to z pewnością może na zawołanie przepowiadać przyszłość ( w co wierzę ), ale jak napisałem ja jestem dopiero na początku mojej drogi. Gdyby to byłoby takie proste, to dlaczego ludzie ( np. jogini ) poświęcają większość swojego życia na medytacjach i pracy nad sobą? Mogliby przecież tak od razu przejść szybki kurs prekognicji i już.
            To jednak, że Ty wątpisz w podobne możliwości ( pewnie jesteś człowiekiem nauki ), to nie znaczy, że są one niemożliwe. Są ludzie wiary i ludzie nauki. Według mnie człowiek nauki zawsze przegra, ponieważ posługuje się wyłącznie zmysłami fizycznymi i próbuje zbadać świat jedynie na poziomie fizycznym, pomijając świat duchowy. A to świat duchowy jest światem nadrzędnym. Skąd bowiem przychodzą Twoje myśli, wizje i sny? Jak rodzą się w Tobie uczucia? Świat fizyczny jest tylko odbiciem świata duchowego, nic poza tym.
            Jeśli zaś chodzi o prorocze sny, jak i wszystkie cuda, są one zesłane w pewnym celu - aby uzmysłowić Tobie, że jesteś kimś więcej, niż myślisz. Że nie jesteś ofiarą tego świata, ale możesz na niego wpływać rozmyślnie. Tak się dzieje zawsze, gdy człowiek wprowadza w swoje życie i życie swoich najbliższych to, czego się nauczył. Poza tym to nie sam cud jest istotny, bo w gruncie rzeczy one są bez znaczenia, ale To co poza nim. Cuda są bowiem wyrazami Miłości, a to właśnie Miłość, która za nimi stoi jest najważniejsza. Gdy o tym zapomnisz, zamiast na Niej będziesz skupiał Swoją uwagę na nich i nie nauczysz się po co w ogóle zostały zesłane.
            Poczytaj sobie o człowieku, który nazywał się Edgar Cayce. Może to zmieni Twój punkt widzenia. Człowiek ten robił rzeczy, których nie sposób wyjaśnić racjonalnie. A na czym polegały jego zdolności? Zapadał w trans i kiedy był nieprzytomny odpowiadał na pytania. W ten sposób wyleczył tysiące ludzi, nic o nich nie wiedząc. Podawano mu po prostu imię i nazwisko osoby chorej oraz miejsce jej przebywania, a on w transie mówił na co jest ona chora i jak można ją wyleczyć, podawał lekarstwa i posługiwał się terminami medycznymi, choć nie był w ogóle lekarzem, a nawet człowiekiem wykształconym, skończył tylko parę klas podstawówki. Na jawie nie posiadał żadnej wiedzy, tymczasem w transie swobodnie operował łacińskimi nazwami ciała, ale nie tylko leczył ludzi. Opisywał dzieje człowieka, skąd przybył, dlaczego jest na Ziemi. Mówił o poprzednich cywilizacjach ( które były równie zaawansowane technologicznie jak my teraz, zanim nie zostały zniszczone przez światowy kataklizm - to zresztą ocalali z tego kataklizmu przedstawiciele tych cywilizacji wybudowali piramidy ) To on stwierdził, że człowiek jest na Ziemi 10 mln lat, mimo, że w jego czasach uważano, że dopiero kilka tysięcy lat i uważano jego słowa za śmieszne. Tymczasem okazało się, że miał rację, bo długo po tym jego stwierdzeniu, znaleziono szczątki człowieka datowane na kilka milionów lat. To on stwierdził, że Nil płynął kiedyś innym korytem, z czasem też udowodniono, że miał rację. Przewidywał również przyszłość ( krach na giełdzie w 29 ). Posługiwał się obcymi językami, których nie znał. Mówił o snach, że można w nich dostać odpowiedź na każde pytanie. A wszystko to robił, kiedy był nieprzytomny, a jego świadomość była całkowicie wolna od jego ciała. I trwało to kilkadziesiąt lat, pozostawił po sobie kilkanaście tysięcy odczytów, które są dostępne dla każdego. Możesz o tym poczytać. Osoba jednak wątpiąca, która nie chce uwierzyć, i to nazwie oszustwem, albo głupotami. Jakikolwiek bowiem dowód na to, że jest "Coś" więcej, potraktuje z góry jako nieprawdziwy.
            Co jest najważniejszym przekazem płynącym z odczytów Cayce'ego? A to, że każdy ma w sobie zdolności, których nie jest świadomy. Cayce mówił wyraźnie, że wszyscy mogą robić to, co on, jeśli tylko odłożą na bok swoje ego i zrozumieją, że są częścią Jedności, Źródła, z którego pochodzi wszelkie życie. Mówił o Jezusie i o Jego cudach, o tym, że cuda są naturalne i że w każdym z nas kryje się potencjał tak wielki, że aż niewyobrażalny. Że możemy dokonywać cudów, bo nic nas nie ogranicza, poza naszymi fałszywymi przekonaniami co do siebie. Widzimy się bowiem bezradnymi i słabymi, podczas, gdy uśpiona w nas Moc tylko czeka, byśmy z Niej skorzystali. Ale jak wielu z nas jest zdolnych by odłożyć na bok swoje ego i na chwilę pogrążyć się i stopić się z Całością ( Bogiem )? Kierują nami jedynie nasze prywatne pobudki, a to właśnie jest ego - skupianie się wyłącznie na sobie i zapominanie o tym, że nie tylko jesteśmy połączeni z innymi ludźmi, ale że to MY jesteśmy innymi ludźmi. I to, co robimy innym, robimy tylko sobie. Nieważne czy wyrażamy to w myślach, czy czynach, to nie jest istotne. Gdy nienawidzimy innych, tak naprawdę nienawidzimy SIEBIE. Gdy gardzimy innymi, tak naprawdę gardzimy SOBĄ. I to jest największa prawda, której musimy się nauczyć. Jeśli bowiem odmówimy komuś ciepła i miłości, odmówimy tego SOBIE. Ludzie dziwią się później, że cuda tak rzadko się zdarzają - bo kto myśli w ten sposób? Nie można wyłączać żadnej części z Całości, gdyż wtedy sami się z Niej wyłączymy. I nie można też mieć cudu dla siebie, jeżeli wcześniej nie podzielisz się nim z inną osobą.
            Czy potrafisz żyć w ten sposób? Czy chcesz chociaż spróbować żyć w ten sposób? Jeśli tak, droga do cudów stanie dla Ciebie otworem: pojawią się w Twoim życiu, bo zrozumiałeś sens Swojego pobytu na Ziemi. Jeśli nie, wyłącznie Sam będziesz winny temu, że nie przejawiają się poprzez Ciebie, ponieważ nie chciałeś, by się przejawiały. Masz wybór. Tak jak każdy z nas.
            Możesz przeczytać te słowa i wyciągnąć z nich jakąś naukę. Możesz też przeczytać je i napisać, że nie odpowiedziałem na Twoje pytanie, nie przewidziałem, co się stanie dzisiaj z Wigiem20. Ale co Ci to da, jeśli napiszę Ci, że dzisiaj wzrośnie i to się spełni, czy nauczysz się czegoś z tego? I czy wpłynie to jakoś znacząco na Twoje życie?
            Sam cud bowiem nie nauczy Cię Miłości, jeśli wcześniej nie pojmiesz, że to właśnie Miłość jest największym cudem.
            • 0golone_jajka ple ple, a konkretów brak 19.07.11, 11:24
              Ja rozumiem takie ogólnikowe ple-ple-ple, ale czy dysponujesz jakimś konkretem? Mówisz, że nie na zawołanie. OK. Poczekamy. Jak będziesz miał sen prekognicyjny, to po prostu daj nam znać na forum. Może przekonasz wówczas niedowiarków.
              • 7poszukiwacz7 Re: ple ple, a konkretów brak 19.07.11, 11:41
                0golone_jajka napisał:

                > Ja rozumiem takie ogólnikowe ple-ple-ple, ale czy dysponujesz jakimś konkretem?
                > Mówisz, że nie na zawołanie. OK. Poczekamy. Jak będziesz miał sen prekognicyjn
                > y, to po prostu daj nam znać na forum. Może przekonasz wówczas niedowiarków.

                Tak myślałem, że coś podobnego napiszesz. Zarzucasz mi jednak brak konkretów. Ale napisałem Ci konkrety: opisałem człowieka ( Edgar Cayce ), który dokonywał rzeczy niemożliwych, a które są udokumentowane w postaci kilkunastu tysięcy odczytów. W takim razie nie wiem już, jakiego potrzebujesz dowodu. Daję Ci dowód, a Ty Swoje - że nie podaję żadnych konkretów. Tak samo byłoby, gdybym powiedział Ci, czy na koniec tygodnia WIG20 wzrośnie, czy spadnie i to by się sprawdziło. Napisałbyś, że udało mi się przez przypadek. Gdybym dwa razy dobrze przewidział, napisałbyś, że miałem szczęście. I tak w kółko. Mógłbym dawać Ci różne przykłady, Ty na to, że nie mam żadnego dowodu. Osoba, która nie chce uwierzyć, nigdy nie uwierzy, choćby nawet stanął przed nią Sam Jezus z krwi i kości i tak by Go nie zauważyła.
                Wracając do Edgara Cayce'go, skoro jesteś taki przekonany, że cuda nie istnieją, wyjaśnij mi w takim razie, jak on to robił - jak będąc w całkowitym transie mógł odpowiedzieć logicznie na KAŻDE pytanie, a jego odpowiedzi znalazły naukowe potwierdzenie w przeróżnych badaniach. I dlaczego, choć nie był lekarzem, choć nawet nie był człowiekiem wykształconym, Uniwersytet w Chicago nadał mu w czerwcu 1954 r. honorowy tytuł Doktora Medycyny ze względu na ogrom jego zasług na polu medycyny. Czy jesteś w stanie to wyjaśnić? Czy napiszesz ulubione słowa każdego niedowiarka, że to "brednie"?
                • 0golone_jajka Re: ple ple, a konkretów brak 19.07.11, 15:43
                  Ależ nie dajesz mi jakichś WŁASNYCH konkretów, tylko powołujesz się kogoś sprzed ponad 50 lat. Owszem, jest w tym coś, ale TY skoro utrzymujesz, że sam masz takie prorocze wizje i potrafisz uleczyć siebie i innych, to UDOWODNIJ TO. I nie chodzi o napisanie że Wig wzrośnie bądź spadnie, bo masz na to praktycznie 50% szansy. Powiedz ile wyniesie z dokładnością do jednego punktu. Jak to zrobisz, to głęboko się zastanowię nad krytykowaniem Ciebie.
    • psi-arz [...] 19.07.11, 10:20
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 10:53
        psi-arz napisał:

        > Wprawdzie mój post został zlikwidowany,ale ja nadal twierdzę,że nie jesteś posz
        > ukiwacz,lecz kretyn!
        >
        > nazwanie kretyna kretynem nie uważam za obelgę.

        No cóż, Twoja opinia - Twoja sprawa. Przykro mi tylko, że tak nisko się cenisz i w taki sposób o Sobie mówisz. To jedynie przejaw Twojego niskiego poczucia wartości, nad którym powinieneś popracować. Jeśli się bowiem nie zmienisz, Twoje życie po prostu nie będzie nic znaczyło. I odejdziesz z tego świata, tak samo jak na niego przyszedłeś - jako osoba nieświadoma, o bardzo małym rozumku dziecka.
        • psi-arz Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 12:43
          Wszystko mi pasi,ale przynajmniej napisz,co ci w moim poście się nie podoba !
      • 0golone_jajka Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 11:26
        Ale ja uważam. Jak Ci nie pasi, to nie pisz.
        • psi-arz Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 12:44
          przepraszam ! Pomyliła mi się kolejność !
    • jerzyblazej [...] 19.07.11, 12:49
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • 7poszukiwacz7 Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 19.07.11, 13:03
        jerzyblazej napisał:

        > poszukiwacz, faktycznie,wygląda na kretyna - niezależnie od opinii admina!

        Wiesz, zachowujecie się jak dzieci z tymi Waszymi obelgami pod adresem innych. Te Wasze wpisy są wręcz uroczo niedojrzałe. A tak na poważnie, myślisz, że przejmuję się tym, jak ktoś mnie nazwie? Słyszałem w życiu o wiele gorsze przezwiska i w ogóle mnie one nie ruszały. Przeoczam po prostu ich głupotę i nie biorę ich do siebie.
        • 0golone_jajka proponuję 19.07.11, 15:45
          ignorować takie wpisy, a ja będę je cenzurował. Oczywiście to tylko propozycja, jeśli wolisz, możesz na nie odpisywać, ale to chyba tylko i wyłącznie strata czasu i energii.
    • psi-arz Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 20.07.11, 10:20
      Ogolone,dla mnie ty już nie jesteś ogolone lecz łyse...
      Jeżeli na tym forum nie wolno mieć niepoprawnej opinii o jakimś uczestniku,i półgłówka nazwać półgłówkiem,to ja je wyrzucam z "ulubione".


      Z kretynem,przyznaję,przesadziłem,ale żeby wypisywać bzdury,jakie wypisuje Poszukiwacz,
      trzeba być conajmniej półgłówkiem.
      • 0golone_jajka na tym forum nie wolno obrażać rozmówców 20.07.11, 10:46
        Można powiedzieć, że uważa się coś co ktoś wypisuje za bzdury i brednie, ale nie można napisać, że ten ktoś jest kretynem i półgłówkiem. Łapiesz różnicę?
        • psi-arz Re: na tym forum nie wolno obrażać rozmówców 20.07.11, 10:55
          moja culpa !

          moja culpa !

          moja b.duża culpa !!!

          pociesz się : ja jestem jeszcze gorszy !!!
          • psi-arz Re: na tym forum nie wolno obrażać rozmówców 20.07.11, 10:58
            będę za to się smażył w ogniu piekielnym !




            żeby obrazić co poniektórych,wystarczy mieć inne poglądy .
            • 0golone_jajka Re: na tym forum nie wolno obrażać rozmówców 20.07.11, 13:30
              Fakt, czasem KULTURALNIE wyrażone poglądy moga obrażać różnych ludzi. Na to nic nie poradzimy. Na tym forum NIEDOPUSZCZALNE jest jednak bezpośrednie obrażanie rozmówców. Mam nadzieję, że jest to jasne.
        • a.g9910 ogolone_jajka 20.07.11, 12:05
          Witam, muszę się przyznać iż bardzo lubię czytać twoje wypowiedzi, czekam na nie z utęsknieniem każdego dniasmile)
          Pozdrawiam Cię serdeczniesmile)))
          • 0golone_jajka ogolone_jajka 20.07.11, 14:19
            Bardzo się cieszę i dziękuję.
        • kociak40 Re: na tym forum nie wolno obrażać rozmówców 20.07.11, 16:02
          Zostałem też skarcony przez admina, chociaż nie używam słów niecenzuralnych, a tylko opisuje prawdę. Jestem bardzo zainteresowany cudami, bo mieszkam obok kościoła-sanktuarium, a więc obok miejsca przeznaczonego do cudów. Niestety, od nagłej zamiany kościoła na sanktuarium (odbyło się to nocą, na wieczór jeszcze zwykły kosciół, rano już sanktuarium), żadne cuda się nie dzieją. Jak tak dalej pójdzie, cudów nie będzie, jako niepotrzebne, sanktuarium może być zlikwidowane. Jakoś tak się składa, że na cuda oczekuje więcj pań, zaangażowanych religijnie, niż panów. Mozna to zrozumieć, obok jest sklep monopolowy czynny non-stop (o nazwie "24h") i widać skutecznie zagradza drogę panów do tego sanktuarium. Rozumiem zatem, że pierwsze cuda bedą dla pań i dlatego zacząłem sledzić co dzieje się w najblizszej okolicy, i to właśnie z paniami tak intensywnie chodzącymi do tego sanktuarium. Cuda przecież mogą być w najbliższej okolicy, niekoniecznie w samym sanktuarium. Pierwsze takie oznaki mogą wskazywać, że coś się zaczęło w tym kierunku dziać.
          Jedna pani, powiedziała mi, że dotąd modliła się w tym sanktuarium, aż poczuła wolę bożą.
          Inna (też dewotka) wyznała, że dlatego grzeszy, bo lubi się spowiadać u ks. łukasza w tym sanktuarium. Tylko z czystej ciekawości postarałem się zobaczyć tego ks. Łukasza podejrzewając u niego jakieś cechy anielskie. Dla mnie nic z tych anielskich cech, raczej stary grzyb i w dodatku jeszcze udaje szatana. Jak jest szatan, to i cuda mogą być. Jest ciepło, okna otwarte, i w nocy słyszałem jak jakaś pani krzyczała - "Idz precz szatanie, bo ci ulegnę!!!!", a trochę poźniej, widać jakiś cud już się zaczął realizować - "Jeeeszcze!!!, Jeeeszcze!!!". Cudów jest zawsze zbyt mało.
    • psi-arz Re: Przykłady cudów w moim życiu ( ku pokrzepieni 20.07.11, 17:28
      nie możesz mnie wreszcie zabanować ? - czekasz pewnie,aż się zmęczę,lub spali mi się klawiatura ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka