kociak40
15.03.14, 19:42
Jakoś nie bardzo rozumiem o co tu chodzi. Rozumiem to w ten sposób, że jest to nakaz ziemskiej biurokracji kościelnej dla biurokracji w niebie. Według KK JPII przebywa już w niebie ale jakoś nie zadowala go to. Tam w niebie widać też są równi i równiejsi. Działanie jest sprzężone między ziemią, a niebem. Tu kler go przedstawia do godności w niebie, a JPII z nieba ma przesłać sygnał, że pragnie tego. Tym sygnałem (jak ogłosił Watykan) było uzdrowienie jakiejś kobiety w Kostaryce (jakby nie miał już gdzie?). W Polsce był goszczony 9 razy, państwowych pieniędzy poszło na to bardzo dużo, a on cud robi gdzieś w Kostaryce? To taka jego wdzięczność? O co tu chodzi? Jak nie wiadomo o co, to na pewno o pieniądze. Jeżeli tak przyjąć, to cała ta kanonizacja robi się zrozumiała, bardzo dobry interes dla Watykanu i nie ważne dla tej instytucji, gdzie ten JPII jest, nikt tego nie sprawdzi. W przeciwieństwie do dochodów materialnych dla kleru, które są realne i sprawdzane.
Czy ktoś inaczej rozumie tą kanonizację? Wierzy w to, że JPII taki jest skory do robienia cudów i to we własnym interesie w niebie?