kociak40
18.05.14, 13:46
Odpisując na post taniarada w jednym poście, napisało mi się pewne pytanie, które teraz zastanowiło mnie w odniesieniu do religii. Zadałem tam pytanie - "Czy niewiara w istnienie szatana jest grzechem?". Ktoś może wierzyć w absolut ale w anioły i diabły nie wierzy, to wtedy grzeszy? I przeciwko komu? Zaciekawiło mnie to pod względem odniesienia religijnego.
Bóg ma wynagradzać dobro i karać zło. Jak człowiek zachowuje wysoką moralność i etykę szeroko pojętą ale jest ateistą, to też grzeszy? Jak sprawiedliwy Bóg może wynagradzać odniesienie ludzkie do własnego siebie? Jest to próżność najwyższego stopnia. Przecież "dobry" człowiek to człowiek szlachetny w odniesieniu do innych ludzi i całej przyrody, a nie człowiek grzeszny wierzący. Jak to jest? Lepiej grzeszyć i wierzyć, czy być prawym człowiekiem ale niewierzącym? Czy Bóg może najwyżej cenić wiarę w siebie?