03.10.04, 14:30
Przyszli do mne nie wiem skąd,
Zawrócili w głowie tak dokładnie,
Teraz rozumiem - to jest to!
Poczytamy biblię i juz przepadłem...

To taka parafraza znanej (nie małolatom) piosenki. Ostatnio mnie odwiedzili. Amerykańscy mormoni. Mówili dobrze po polsku, ale z silnym amerykańskim akcentem. Zachęcali do dyskusji. Jak Jehowici. Pierwszy raz ich widziałem. Nawet przystojne z nich chłopaki byli. Gdyby równie fajne laski przyszły, to zaraz bym się z nimi na dyskusje umówił. A tak, to im podziękowałem. Muszą przemyśleć strategię, jak chcą nawracać hihi. Aaaa, zachęcali oczywiście do wstąpienia w ich szeregi. Zapytałem więc, czy jak zostanę mormonem, to będe mógł mieć kilka żon. Odrzekli, że nie. Bueeee. To się nie zapisuję.
Obserwuj wątek
    • sliwka1977 Re: Mormoni 04.10.04, 13:24
      He, he szkoda, że do mnie nie przyszli przystojniacy. Kiedyś ich pełno biegało
      po mieście, ubranych w garniturki, białe koszule, z plecakami i z plakietkami
      przypiętymi do marynarki, a teraz jakoś nie widać.....
      • bez_senna Re: Mormoni 05.10.04, 17:12
        Ale żaden nie miał na imię Andzia? big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka