grgkh
18.10.05, 21:46
W mediach pojawiła się informacja o planowanym grupowym pochówku ciał dzieci, które urodziły się martwe lub zmarły wkrótce po porodzie i pozostały w szpitalu. Przechowywano je z niewytłumaczonych przyczyn długo, nie poddając kremacji, tak że nazbierało się ich kilkanaście, a może kilkadziesiąt (nie pamiętam ilości). Pewna pani, we współpracy z kimś z dyrekcji szpitala, niewątpliwie oboje o "chrześcijańskim sercu", postanowiła zrobić wokół sprawy szum medialny. Pojawili się dziennikarze. Poleciały gromy na kogo trzeba (i nie trzeba, bo Bogu ducha winny), że rodzice nie pochowali swych pociech "po bożemu" i nie mają grobu, który można by odwiedzać.
Nie mogę zrozumieć pomieszania pojeć i emocji tego świata.
Mogę, i jest to moim udziałem, współczuć matkom, rodzicom, jeśli ich spotka takie nieszczęście, ale kompletnie nie rozumiem intencji robienia podwójnego igrzyska ze sprawy. Jedno - organizatorzy, drugie - dziennikarze, którzy w imię "ludzkich" (albo nieludzkich) uczuć robią z tego "kawałek" do serwisu wiadomości rozgrzewając się do czerwoności z emocji podczas jego prezentacji.
Ja to odbieram, tak mi się wydaje, normalnie. Po śmierci jesteśmy tylko martwymi tkankami, które wracają do świata biologii. Tlen i wodór będą zapewne wodą, którą może ktoś wypije; węgiel może stanie się cząstką ciał innych istot żywych. Z ludzi, którzy odeszli pozostaje pamięć wśród żywych. Ci, którzy żyją, którzy jeszcze nie zdążyli odejść, są między nami. Czyż to nie o nich chodzi? Co nam po czczeniu nagrobków, rytuałach odprowadzania na cmentarze, stawianiu piramid, pomników, gdy nie widzimy ludzi wokół nas?
Każdy taki, jak widziany dziś w TV, spektakl budzi moje obrzydzenie i chęć odcięcia się od bezmózgich tłumów poddających się manipulowaniu.
Nie byłoby tego igrzyska, gdyby nie zaistniał wykreowany przez "dawcę powszechnej moralności" popyt.
Kiedyś i ja zniknę z tego świata. Chcę by moje zwłoki spalono i rozrzucono po świecie - tak jak się to robi standardowo obecnie z ludzkimi szczątkami ze szpitali. I nie będzie w tym niczego złego.