Dodaj do ulubionych

i co wy na to???

15.12.06, 21:45
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3796108.html
PiS znów liderem z 33%smile
na nic wasze darcie ryjów libertyńscy troglodycismileczekam dnia aż zamkną wasze
forum.
Obserwuj wątek
    • xxara Re: i co wy na to??? 15.12.06, 21:49
      Nie masz wazniejszych spraw do zalatwienia?
    • kociak40 Re: i co wy na to??? 15.12.06, 21:59
      Mnie tylko dziwi, że Samoobrona ma tak samo, sądziłem, że więcej.
      W końcu A.Lepper, to gość w każdym "calu" i jako polityk i jako "chłop".
      Liczyłem, że jego elektorat kobiecy się znacznie zwiększy. Anetka Krawczyk,
      zeznała, że jego osobiste cechy fizyczne, to silne owłosienie ciała. Mogę na to
      tylko napisać, że też mam na imie Andrzej i też silne owłosienie. Świadczy to o
      tym (to owłosienie), że nasi prapraprzodkowie później zeszli z drzew. To cecha
      ostrożności, lepszego myślenia (niech inni zejdą wcześniej, zobaczymy co się
      stanie, czy warto już schodzić, czy nie?). Urodzeni politycy.
      • adam81w Re: i co wy na to??? 15.12.06, 22:08
        nic i dalej robimy swoje.
      • cross-patch Re: i co wy na to??? 19.12.06, 09:45
        kociak40 napisał:

        Mogę na to
        tylko napisać, że też mam na imie Andrzej i też silne owłosienie. Świadczy to o
        tym (to owłosienie), że nasi prapraprzodkowie później zeszli z drzew. To cecha
        ostrożności, lepszego myślenia (niech inni zejdą wcześniej, zobaczymy co się
        stanie, czy warto już schodzić, czy nie?). Urodzeni politycy.



        Po zielonej łączcce,kociak sobie chodzi..ja,dalej idę przed siebie, po co to
        wszystko gówno mnie obchodzi?
        Aleś głupi kociak,tak jak twój imiennik,eeeeeeeeeeeee!
    • rkcb Re: i co wy na to??? 15.12.06, 23:23
      Kropla drąży kamień nie siłą, ale ciągłym padaniem. Ten naród dał sobie radę z
      kumuchami to i da sobie radę z żałosna PiSowską bandą. Możesz się podniecać
      sondażami, na które odpowiada 545 osób. Ostatnie WYBORY pokazały jaka jest
      rzeczywista skala poparcia dla was. Do zobaczenia za trzy lata, jak sądzisz, że
      macie choć najmniejszą szansę je wygrać, to lepiej poszukaj talibów w Klewkach -
      odniesiesz większy sukces. Jeszcze parę latek koalicji z faszystami i
      gwałcicielami i nikt w tym kraju nie będzie chciał nawet patrzeć na wasze ...
      twarze, a co mówić o głosowaniu na was.
      > czekam dnia aż zamkną wasze forum.
      Czekaj tatka latka.
      A tak na marginesie to KTO miałby je zamknąć??? Sugerujesz, że twoje ulubione
      kaczuszki wprowadzą cenzurę??? Do tego to chyba musieli by wystąpić z Unii, a
      wiesz co by wtedy było? Ci wszyscy co teraz tam pracują musieli by wrócić i byli
      by zachwyceni. Myślę, że w ciągu dwóch tygodni kaczuszki z całym towarzystwem
      wisiały by na latarniach.
      > na nic wasze darcie ryjów libertyńscy troglodycismile
      I jeszcze jedno - nie używaj słów, których nie rozumiesz - ośmieszasz się.
      • xxara Re: i co wy na to??? 16.12.06, 06:23
        >KTO miałby je zamknąć???

        No, jak Lepper zamknie GW, to chyba forum tez.
    • grgkh Re: i co wy na to??? 16.12.06, 12:51
      Wszyscy kiedyś umrzemy. Ty też. Ale ja na to nie czekam.
    • cross-patch Re: i co wy na to??? 19.12.06, 09:53
      mlot.na.czarownice1 napisał:

      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3796108.html
      > PiS znów liderem z 33%smile
      > na nic wasze darcie ryjów libertyńscy troglodycismileczekam dnia aż zamkną wasze
      > forum.



      Ja,zaś czekam dnia mastodoncie,aż się zamknie twój ryj!!!!!!!!!!
      • mlot.na.czarownice1 Re: i co wy na to??? 19.12.06, 11:22
        i co jeszcze powiesz śmieciu?smile
        • grgkh Re: i co wy na to??? 19.12.06, 12:07
          Czy Ty w ogóle umiesz mówić cokolwiek z sensem, czy tylko bluzgać potrafisz?
          • mlot.na.czarownice1 Re: i co wy na to??? 19.12.06, 13:34
            Dziwi mnie twoja niekonsekwencja zbyszku.Z jednej strony z twoich postów
            wyjawiasz się jako fan dawkinsa......szanuję to ale bądz chociaż spójny,dawkins
            jest określany jaka czołowy przedstawiciel tz neodarwinizmu.......Pytasz czy
            umiem napisać coś mądrego....pytanie moim zdaniem jest postawione niepotrzebnie
            wkleję ci fragment z wikipedii o policji politycznej tzw "CZEKA"

            "W Piotrogrodzie wydano tak wiele wyroków śmierci, że skazanych wiązano parami,
            ładowano wieczorami na drewniane barki, które wyprowadzano na wody Zatoki
            Fińskiej, i tam zatapiano. Kiedy powiewał zachodni wiatr, ciała wpływały do
            portu w Kronsztadzie. Oprawcy z WCzK w Charkowie skalpowali ofiary w ten
            sposób, że z rąk ściągano im żywcem skórę robiąc tzw. "krwawe rękawiczki".

            Oprawcy WCzK z Woroneża umieszczali torturowanych w specjalnie przygotowanych
            wcześniej beczkach, naszpikowanych kilkucalowymi gwoździami z ostrzami
            skierowanymi do wewnątrz beczki, które następnie toczono przez kilka minut,
            dziurawiąc w ten sposób torturowaną ofiarę. Zaprowadzanie wewnętrznego porządku
            wiązało się często z bezmyślnymi, przerażającymi okrucieństwami ze strony
            Czeki. Opisał je w swym pamiętniku Sidney Reilly, który przebywał w Rosji w
            czasie rewolucji październikowej:

            "Akcje CzeKa prowadzone były z taką brutalnością i bezwzględnością, jakich nie
            może pojąć cywilizowany umysł. Pewnego razu, gdy lokatorzy ze strachu nie
            zdjęli łańcucha z drzwi, czekista rzucił przez szparę granat. Innym razem nikt
            nie odpowiadał na łomotanie, stara kobieta była przykuta do łóżka z powodu
            paraliżu, który nastąpił gdy na jej oczach zamordowano jej męża, jeden z
            czekistów zniecierpliwiony czekaniem rzucił w drzwi granatem, który eksplodując
            za blisko ciężko ranił pięciu funkcjonariuszy. Powrócili tej samej nocy i w
            odwecie zarżnęli starą kobietę."
            Myślisz że nie było większych intelektualistów niż tamci czekiści???
            a kto zdobył władzę?????
            Jedynym logicznym wnioskiem wynikającym z twoje myślenia jest koniecznośc
            stwierdzenia iż:
            1)w życiu rządzi ten kto ci może obić ryja,wykorzystać,oszukac,wyrolować
            2)twój intelekt jest ci tyle przydatny o ile służy do wygrania z twoimi
            konkurentami w darwinowskiej "walce o byt"
            Wyjaśnij mi proszę dlaczego przyjmując darwinizm za światopogląd(nie mówię o
            teorii ewolucji)trzeba się bawić w jakieś zasady etyczne?????odpowiedz po
            co??????
            i po co ci te gatki tutaj na forum????
            rozumiem że to dla ciebie forma psychoterapii na forum, wynikającej z
            frustracji...jesteś strasznie niepraktyczny no bo powiedz co wynika z twojego
            gadania poza szacunkiem kilku ludzi z tego forum,których generalnie mówiąc
            większa część ludzi ma w dupie,większości ludzi nie interesuje twoja walka z
            kościołem gdyż zastanawiają się jak zarobić kasę,fajnie pociupciać,zdobyć dobra
            materialne,zwiedzić fajne miejsca i mają w nosie ciebie,dawkinsa i resztę tej
            pseudpofilozoficznej paplaniny....zobacz na gazecie są rózne fora np dla
            chorych na schizofrenię,tam też twoje wpisy napewno znalazłyby wielu
            entuzjastów i był byś jak powiedział Andrzej na "świeczniku"tylko co z
            tego???.... ano gówno jaśnie Paniesmile

            • grgkh Credo 19.12.06, 16:53
              O, zacząłeś mówić ludzkim głosem. I od razu nabrałem dla Ciebie sympatii. smile

              Zadajesz mi pytania. Jaki jest tego cel? Chcesz wiedzieć, czy wiesz (ale takie to tam ćwiczenia poligonowe)?

              Zakładam, że to przeczytasz, zrobię wysiłek wink i postaram się Ci odpowiedzieć, bo tematyka jest naprawdę bardzo ciekawa. Nie będzie po kolei, ale to nie ma znaczenia.

              Dlaczego w ogóle tu piszę? Czy na coś liczę?

              To jest prawie jak pytanie o sens życia. Piszę, bo coś w życiu trzeba robić. Niekoniecznie celowo, jak w przypadku zabawy i niekoniecznie w oczekiwaniu na wieki efekt. Po prostu kiedyś spróbowałem odezwać się na jakimś forum, spodobało mi się i tak już zostało. Czy to Cię satysfakcjonuje? Mam też, jak to bywa w wypadku czynności sprawiającej przyjemność, odrobinę satysfakcji.

              Co jeszcze... Rozmawiam z ludźmi. No, bo poza domownikami (można mówić o pierdołach i broń boże jakiegoś poważnego tematu, bo się zacznie awantura), znajomymi (także i tymi z musu, z pracy), przyjaciółmi (jak niewielu można do tej kategorii zaliczyć) trzeba mieć miejsce, gdzie można wyrzucić z siebie swoje przemyślenia NAJCZĘŚCIEJ TE BĘDĄCE W OPOZYCJI do porąbanej rzeczywistości. Ty pewnie też się z tym i owym nie zgadzasz i masz miejsce lub kogoś, gdzie możesz to wyartykułować, prawda?

              A celowość tego, co Ty odczułeś jako, hm... działalność ku zmianie czegoś? Wiesz, ocean składa się z wielu kropli wody. Jedna, wobec reszty nic nie znaczy, ale bez żadnej oceanu by nie było. A ja chcę być we właściwym oceanie. Bo jest też taki, który jest normalnym rynsztokiem. To moja kwalifikacja, wiem, ale to także moje prawo wyboru wolnego człowieka. Bez przesady, nie zmienię świata, ale dodam swój głos do głosu tych, którzy chcą go zmieniać w akceptowanym przeze mnie kierunku.

              Poza tym ja lubię się dzielić swoją wiedzą. Nie dla siebie. Chcę coś przekazać, zostawić. PO SOBIE. To właśnie jest konsekwencja tej zasadniczej tezy mojego światopoglądu. Człowiek żyje po to, by dowiedzieć się najwięcej, poukładać to sobie, wybrać, co najlepsze i oddać innym. To jest nieśmiertelny łańcuch międzypokoleniowy. Gdy mnie już nie będzie, zostaną te mikroślady, zmiana rzeczywistości przesiąkniętej marazmem, nihilizmem i egoizmem jednostki.

              O mnie wystarczy.

              Czaisz bluesa? wink

              Do stołu podano. Reszta po obiedzie. wink
            • grgkh Credo 19.12.06, 18:32
              mlot.na.czarownice1 napisał:

              > Dziwi mnie twoja niekonsekwencja zbyszku.
              > Z jednej strony z twoich postów wyjawiasz się jako fan dawkinsa......
              > szanuję to ale bądz chociaż spójny,dawkins
              > jest określany jaka czołowy przedstawiciel tz neodarwinizmu.......

              Nie jestem NICZYIM fanem. smile
              Szukam wiedzy. Dawkins zaoferował mi pewną jej dawkę, naprawdę ślicznie poukładanej, a ja ją (ze zrozumieniem) zaakceptowałem. Jeśli Dawkins powie coś, z czym się nie będę chciał zgodzić, to się nie zgodzę. Ale nic się w moim stosunku do niego nie zmieni. Autorytety nie istnieją. To jest nadawanie ludziom NA ZAWSZE prawa do tego, by ich wypowiedzi traktować jako prawdę objawioną, a ja jestem krytyczny wobec wszystkich. Chcę mieć prawo do oceny na podstawie cząstkowych wypowiedzi. I dlatego rozumiem, że Stalin w układach rodzinnych mógł być całkiem przyzwoitym i kochającym człowiekiem, ale "zasłużył" sobie swoją działalnością polityczną na negatywną ocenę politycznej działalności. Zauważasz takie niuanse?

              > wkleję ci fragment z wikipedii o policji politycznej tzw "CZEKA"

              Mam wiele przeżytych lat i dużo więcej, niż tu cytujesz, o tym słyszałem.

              Zapewne chciałeś coś mi zasugerować. Nie wiem, czy to ma związek z tym forum (a więc z tematem religii), czy chodzi Ci o coś zupełnie innego?

              > Myślisz że nie było większych intelektualistów niż tamci czekiści???

              To nie ma nic do rzeczy. Czy uważasz, że istnieje zależność między wiedzą i kulturą osobistą, a pozytywnym moralnie zachowywaniem się? Nie ma żadnej. Oczywiście mówimy tu o czystej, w sensie definicji wiedzy oraz kulturze, czyli akceptowanym i okazywanym zewnętrznie w danej społeczności sposobie zachowywania się wobec innych cżłonków tej społeczności.

              > a kto zdobył władzę?????

              A kto obecnie stara się przejąć sto procent władzy w Polsce i przy czyjej współpracy? Jeśli Ci nie przeszkadza, że robi to siejący nienawiść złodziej Rydzyk, nacjonalistyczno-faszystowski Giertych, cwany burak Lepper i zakłamany wodzuś Kaczyński, to jakiej moralności spodziewasz się w IV RP? Tylko w czasach stalinowskich było tak źle z moralnością polityki jak jest teraz. To jest dno dna.

              > Jedynym logicznym wnioskiem wynikającym z twoje
              > myślenia jest koniecznośc stwierdzenia iż:
              > 1)w życiu rządzi ten kto ci może obić ryja,wykorzystać,oszukac,wyrolować
              > 2)twój intelekt jest ci tyle przydatny o ile służy do wygrania z twoimi
              > konkurentami w darwinowskiej "walce o byt"
              > Wyjaśnij mi proszę dlaczego przyjmując darwinizm za światopogląd
              > (nie mówię o teorii ewolucji)trzeba się bawić w jakieś zasady
              > etyczne?????odpowiedz po co??????

              Czy gdy podły wilk zjada niewinnego zajączka to jest dobrze, czy źle?

              Czym jest etyka? Kompromisem, który ustala jak postępować ma każda z istot żyjących, by osiągnąć DŁUGOFALOWY sukces - dla gatunku lub populacji. Opiera się na nietrwałej równowadze, w której ustala się wciąż na nowo, w jednostkowych decyzjach przewaga napastników lub ofiar i w których rekonstruują oni swoje strategie, wybierając takie, które w dalszej perspektywie eliminują egoizm jednostkowy.

              Nikt zwierzaków tego nie uczy. Od miliardów lat przyroda zjada się i krzywdzi tylko tyle ile potrzeba jej do przetrwania i rozwoju (doskonalenia gatunków). I dopiero pojawienie się cżłowieka z jego koślawą, przypisywaną bogom moralnością sprawiło, że w hekatombie wyginęło tyle gatunków, co niemal w epokach "wielkiego wymierania". Czym jest ta ludzka moralność? "Nie zabijaj"? A więc nie jedz mięsa. Ale rośliny to też żywe organizmy, może więc i ich nie należy dotykać, by trawki nawet nie zdeptać?

              Moralność jest współistnieniem. Nie takim korzystnym dla jednostki, na teraz, ale takim, by trwać w czasie jako gatunek pomiędzy innymi gatunkami.

              Zacytowani przez ciebie czekiści (domyślam się, że był to gest w kierunku ich bezreligijności) w niczym, nie są lepsi od Azteków wyrywających bijące serca jeńców wojennych na ofiarę dla bóstwa oraz zagończyków białej rasy, którzy z imieniem Chrystusa na ustach wyrzynali potem w pień "niewiernych" mieszkańców prekolumbijskiej Ameryki. Dziś islamscy fundamentaliści, nauczeni moralności prosto od swojego boga, potrafią w jednym momencie skazać na śmierć tysiące niewinnych ludzi, którzy przypadkiem znaleźli się w WTC.

              W imię ludzkiej moralności. W imię ludzkiego, popieprzonego, domagającego się wciąż większej władzy boga. PARSZYWA IDEA. PASOŻYT, który odbiera nam człowieczeństwo.

              Bądźmy ludźmi takimi, jak są dla siebie zwierzęta, a będzie lepiej. To jest wzorzec, wypróbowany, wyeksperymentowany od miliardów lat, najlepszy jaki jest nam dostępny. Dzięki niemu biosfera nie zjadła się od razu i do końca, ale trwa i rozwija się.

              I to znajdziesz u Dawkinsa także.

              > i po co ci te gadki tutaj na forum????

              Choćby dla Ciebie. Może coś zrozumiesz? A jak nie, to może ktoś inny przeczyta. A ja w to wierzę, bo to jasno i wyraźnie widzę, i taki tutaj zostawiam ślad.
              • mlot.na.czarownice1 Re: Credo 19.12.06, 20:53
                jutro Ci odpowiem bo dziś nie mam czasu,skrobnę tylko lakonicznie, piszesz:

                "Zacytowani przez ciebie czekiści (domyślam się, że był to gest w kierunku ich
                bezreligijności) w niczym, nie są lepsi od Azteków
                wyrywających bijące serca jeńców wojennych na ofiarę dla bóstwa oraz
                zagończyków białej rasy, którzy z imieniem Chrystusa na
                ustach wyrzynali potem w pień "niewiernych" mieszkańców prekolumbijskiej
                Ameryki. Dziś islamscy fundamentaliści, nauczeni
                moralności prosto od swojego boga, potrafią w jednym momencie skazać na śmierć
                tysiące niewinnych ludzi, którzy przypadkiem
                znaleźli się w WTC."

                jeśli chodzi o czekistów ZUPUŁNIE nie chodziło mi o ich bezwyznaniowość...znam
                wielu bezwyznaniowych i bardzo wielu dobrych ludzi wśród nich.....czekistów
                przywołałem żeby pokazać że w świecie rządzi SIŁĄ,a nie jakaś tam etyka ( w
                praktyce tak jest choć w teorii różnie)
                popatrz na świat współczesny....w Polsce robi się tragedię o zakaz dla marszu
                równości,a ten sam marsz w rosji 2 tyg później został rozbity przez OMON,a
                niemiecki "zielony" parlamentarzysta z Bundestagu dostał od jakiegoś tępego
                OMON-owca pałą po mordzie do krwi.....i wiesz kto stanął w obronie gejów?????
                nikt a wiesz dlaczego???bo się boją silniejszego....dlatego się milczy o
                ludobójstwie w Czeczeni,gdzie specnaz robi CELOWE pogromy(w przeciwieństwie do
                nieudanych bombardowań amerykanów w iraku),dlatego można otruć
                Litwinienkę,Juszczenkę ostatnio Gajdara,Chodorkowskiego wsadza do łagru i
                zabiera firmę, a Politkowskiej strzela w głowę.....świat na to przymyka
                oczy...a wiesz czemu????bo rządzi siła...żadna etyka o której mówisz zwykła
                tępa siła,tak toporna jak morda tego czekisty co rzucał granat w drzwi

                • xxara Re: Credo 19.12.06, 22:47
                  O dziwo! Zgadzam sie z Toba. (chcialam npisac: mlocie, ale przemilcze smile
                • grgkh Re: Credo 20.12.06, 09:46
                  Bardzo dobrze to opisałeś. Rządzi siła, bezwzględna i z pozoru okrutna. Dzięki
                  niej ginie słabszy, a wygrywa silniejszy. I tak właśnie ma być. Tak MUSI być.
                  Tak było zawsze, bo dzięki temu słabsi byli eliminowani, a silniejsi, lepiej
                  przystosowani przeżywali. To jest główny motor napędowy ewolucji.

                  Marzenie o raju, w którym nie ma konkurencji, w którym zatrzymujemy nagle
                  ewolucję, w którym odbiera się ludziom szansę na zmianę, to utopia. To
                  nakazanie im rezygnacji z dążenia do poprawy swego losu, z jedzenia,
                  oddychania, poszukiwania wiedzy nawet, to śmierć na własne życzenie. A
                  musiałaby ona nastąpić, bo wszechświat wokół nas ewoluuje, doskonali i naciska
                  na nas, a my rezygnując z aktywności rezygnujemy ze wszystkiego.

                  Co można zrobić? Czy powinniśmy się godzić na jaskrawe okrucieństwo?

                  Nie powinniśmy. Temu służy ewolucja systemów współistnienia między ludźmi i
                  tworzenie zabezpieczeń przed ich wynaturzeniami. Należy zdawać sobie sprawę, że
                  w świecie, w którym zmieniają się technologie będzie dochodziło do ich
                  wykorzystywania przez tych, którzy szybciej je DLA SWOICH PRYWATNYCH,
                  EGOISTYCZNYCH CELÓW wykorzystają, niż powstaną zabezpieczenia przeciwko temu.
                  Systemy społeczne ewoluują wolno i prawie zawsze pozostają o mały krok za
                  możliwościami ludzi, którzy chcą je wykorzystywać tylko dla siebie.

                  > świat na to przymyka oczy...a wiesz czemu????
                  > bo rządzi siła...żadna etyka o której mówisz zwykła
                  > tępa siła,tak toporna jak morda tego czekisty co rzucał granat w drzwi

                  Nie tylko dlatego, że rządzi siła lecz przede wszystkim dlatego, że nie
                  istnieje atruizm. Jest to tylko grupowy egoizm. Także i dlatego, że Ty
                  oczekujesz po tym egoiźmie absolutnego podporządkowania celów jednostki celom
                  ludzkości, a człowiek jest istotą wolną i dzięki tej wolności tak dużo dotąd
                  osiągnął.

                  Nie wolno narzucać. Tam gdzie tak się dzieje powstają od razu systemy
                  totalitarne, bo w nich znów zaczyna zbyt dużą rolę odgrywać egoizm jednostek,
                  które sobie te systemy podporządkowują.

                  A więc najważniejsza jest WOLNOŚĆ. Zabezpieczeniem przed wynaturzeniem może być
                  WYŁĄCZNIE wiedza, jej powszecność, wychowywanie następnych pokoleń po to, by
                  były jak najmądrzejsze i najbardziej odczuwające potrzebę integracji.
                  Pozostawienie tego zagadnienia na przykład tradycji musi się bardzo szybko
                  zemścić, bo pozwala na powrót do łask systemom takim jak religia, nacjonalizm,
                  szowinizm, rasizm itp

                  A świat przymyka na to oczy, bo świat składa się tylko z pojedyńczych ludzi, a
                  mądrość i "sprawność" zbiorowa jest sumą tych cech u każdego z nas. Czy Ty nie
                  zrezygnowałeś kiedyś z jakiejś aktywności, bo Ci się nie chciało, bo nie
                  wierzyłeś, że to ma sens?

                  Jeśli będziemy bardziej zaangażowani w życie społeczne, to będąc mądrzejszymi,
                  nie dopuścimy do największego zła. Bo "mniejsze zło" zawsze musi istnieć,
                  ponieważ jest ono tylko tłem dla jego przeciwieństwa. A więc wybierajmy.
                  Chciejmy wybierać. I znów to samo powraca - mądrość, wiedza i poczucie
                  istnienia grupowego, ale nie wybranej pod jakimś szczególnym względem grupy,
                  ale całej ludzkości, a więc z nakreśleniem i akceptacją celów jej istnienia.
                  Małe grupy - naród, wyznanie, rasa, cokolwiek... - mają wpisane dobro tej
                  grupy. Wszystko jest natomiast naprawdę wszystkim. To WSZYSTKO trzeba umieć
                  rozumieć, zauważać, akceptować jako swoje.

                  Podałeś kilka przykładów takich "grup". Każda z nich istnieje po to, by
                  uzyskiwać coś KOSZTEM reszty spoza tej grupy, by mieć jakiś przywilej. Cała
                  ludzkość, cała biosfera jest wszystkim i nie ma miejsca na przywileje. Bądźmy
                  wszystkimi jak sobą, ale - co najważniejsze - wychowujmy tak młodych ludzi.
                  Jeśli będzie się im mówić, że są narodem wybranym, bo króluje im Jezus, to
                  uczynimy z nich kaleki i wrogów reszty świata. Siejemy nienawiść, której owoce
                  będziemy zbierać, gdy wejdą oni z granatami do naszych domów, by zaprowadzić w
                  nich swoje porządki, odebrać nam nasze dobra (bo jako gorszym nie należą się
                  nam), wstawić nas jako podporządkowane trybiki systemu, z którego oni, jako
                  jego zarządzający nim czerpią profity.

                  Wiem, że w tym co tu mówię jest zbyt dużo "teorii", ale to ledwie zarys,
                  rozumienie przyczyn i skutków. Naprawdę chcę paru rzeczy, które są łatwe do
                  akceptacji dla nas, ale gdy już to wszystko wcześniej powiedziałem, to widać,
                  dlaczego są one ważne. Są to: wolność myślenia (nie wolno zabijać jej
                  narzucaniem ludziom schematów) i wiedza (człowiek ma naturalną jej potrzebę,
                  ale też jest ona tłumiona poprzez niewłaściwe wychowanie). Społeczeństwa, które
                  o to dbają mają szansę na lepsze (szczęśliwsze) życie dla swoich członków, ale
                  zawsze będą istniały takie miejsca na świecie, gdzie te warunki nie będą
                  spełniane i one będą rozsadnikiem największego zła.


                  Dlaczego wolność? Bo wolność jednostki to zagłada systemów, którymi można
                  narzucać.

                  Dlaczego wiedza? Bo świat ewoluuje i musimy być w czołówce - albo my przegonimy
                  innych, albo oni nas.

                  Takie to wszystko proste. smile
                  • grgkh Re: Credo 20.12.06, 09:56
                    Zapomniałem na końcu dodać coś bardzo ważnego...

                    NIE MA ZŁYCH LUDZI.

                    To warunki, systemy, tradycje, układy prowokują ich do takiego zachowania.

                    To do Ciebie.
                  • mlot.na.czarownice1 Re: Credo 20.12.06, 10:14
                    Generalnie masz dużo racji.....ale w takim razie zadam Ci inne pytanie.
                    Mówisz,że wiedza jest fundamentem pokojowego współistnienia.....moim zdniem,
                    zależy jaka wiedza.....to piekielnie trudne zagadnienie,czy Twoim zdaniem
                    wiedza puszczona samopasem nie zniszczy nas???Masz przykład techniki
                    nuklearnej,niby szlachetna idea a przy okazji powstały bomby
                    atomowe,wodorowe,termojądrowe niespotykane wszcześniej narzędia
                    zagłady.....słyszałeś może o popularnej w latach 30-tych XX wieku nauce
                    eugeniki???przecież nieukrywajmy że z punktu widzenia postępu w medycynie
                    (zaznaczam że tylko i wyłącznie z tego punktu widzenia) doświadczenia Dr
                    Josipha Mengele były bardzo pożyteczne.Chciałby się od Ciebie dowiedzieć co
                    Twoim zdaniem powinno ograniczać naukę,jeśli jakaś bliżej nieokreślona etyka to
                    zapytam skąd ją wywodzisz???A wracając do postępu jak oceniałbyś sytuację w
                    której w wyniku postępu genetyki,poprzez manipulacje genowe będzie można
                    uzyskać nadczłowieka (lepsze cechy fizyczne,intelektualne,mnijsza podatnośc na
                    okreslone choroby) zakładam na wychodowanie takiego dziecka stać będzie tylko
                    najbogatszych rodziców (przynajmniej w pierwszym okesie),powstanie być
                    może "rasa panów" a reszta będzie masą słabych i głupich podludzi.....taki
                    scenariusz moim zdaniem jest zupełnie zgodny z "duchem ewolucji"......czy w
                    Twoim prywatnym pojęciu etyki i moralności jest miejsce na taką sytuację?jeśli
                    tak to dlaczego,a jeśli nie to też dlaczego?smile
                    pozdrawiam szczerze
                    • grgkh Jacy jesteśmy? 20.12.06, 12:58
                      mlot.na.czarownice1 napisał:

                      > Mówisz,że wiedza jest fundamentem pokojowego współistnienia.....moim zdniem,
                      > zależy jaka wiedza.....

                      Wiedza jest całkowicie obojętna, to tylko informacja. Jej wykorzystanie,
                      zastosowanie DO OKREŚLONYCH CELÓW, jest już związane z oczekiwanym skutkiem
                      (bezmyślność też jest taką AUTOMATYCZNĄ konsekwencją).

                      A więc rozdzielmy to.

                      Pozostaje do jeszcze do uwzględnienia koszt uzyskania wiedzy. Doświadczenia...
                      w ogóle i na zwierzętach, na ludziach. To ostatnie wydaje nam się najbardziej
                      naganne, bo poprzez empatię wyobrażamy sobie cierpienia innych istot, podobnych
                      do nas. Tymczasem w tej chwili kaczyzm i religia przeprowadzają na ogromną
                      skalę doświadczenia na Polakach. Dlaczego tego tak nie odczuwamy? Bo nas mamią?
                      Obiecują szczęście, gdyż jako namaszczeni "wiedzą" coś, czego my nie mamy prawa
                      pojąć? Nadludzie? Czy naprawdę posiadają jakąś szczególną wiedzę? Nie. To spora
                      część Polaków, którzy są w opozycji do nich wie lepiej wink. Być może...

                      Bush też "wiedział" coś o Iraku i jakże się pomylił...

                      Ja WIEM, że religia jest zła. Kaczyński WIE, że jest dobra. Musi istnieć
                      miejsce, gdzie można dokonać rzetelnej oceny i muszą być ludzie, którzy się
                      tego podejmą. Ale oni też mogą się mylić. Trzeba im lub komuś, kto ich zastąpi
                      dać szansę na skorygowanie fałszywego rozpoznania, błędnej oceny...

                      Najniebezpieczniejsze jest NARZUCANIE poglądów, bo ono odbiera szanse na
                      dokonanie następnego, dobrego wyboru, jeśli poprzedni był chybiony.

                      O niektórych systemach wiemy, przekonaliśmy się, że służyły one zawsze ludziom
                      do zniewalania umysłowego, choć bywał czas, że trwały w uśpieniu, czekając na
                      taką szansę dla siebie. Ale gdy tylko pojawią się odpowiednie warunki, znajdą
                      się ludzie, którzy po nie sięgną. Jednym z nich jest religia. A jedną z jej
                      wyspecjalizowanych, ulubionych metod działania jest zakłamywanie.

                      Czy wiedza jest fundamentem? Raczej nie o to chodzi. Ona nie sprawi, że będzie
                      idealnie, ale bez niej stajemy się bezwolnymi kukłami. A z nią, po prostu, mamy
                      szansę. Dlaczego tylko tyle? Bo żyjemy w zmieniającym się świecie, w niestałych
                      warunkach.

                      Popatrz jak to działa...

                      Nauka wymaga nakładów, a najłatwiej o to, gdy zaistnieje ogólnospołeczna
                      akceptacja, czasem sprowadzająca się do wyrzeczeń, a więc... największą siłą
                      napędową nauki jest rywalizacja i wojna. Może być to rywalizacja czysto
                      ekonomiczna jak ta prowadzona z drenażem mózgów przez USA od bardzo dawna lub w
                      okresie powojennym przez np. Japonię. Taka rywalizacja pogrążyła system
                      komunistyczny w ZSRR i umożliwiła skok technologiczny z podbojem kosmosu i
                      rozwojem technologii telekomunikacyjnych.

                      Zapłaciliśmy za to cenę, bo nie ma nic za darmo. Wydawałoby się, że
                      bardziej "ludzkie" było wydanie tych pieniędzy na biedną Afrykę, Azję, może
                      Amerykę łacińską. Ale gdzie bylibyśmy wtedy pod względem technologii,
                      równolegle rozwiniętej medycyny, możliwości leczenia, komunikacji i
                      telekomunikacji, komputeryzacji i możliwości obliczeniowych, prognozowania
                      pogody, przewidywania trzęsień ziemi i tsunami, itd?

                      Kiedyś człowiek pierwotny wynalazł nóż. Bez niego i jego odmian nie potrafimy
                      sobie wyobrazić życia codziennego, a ileż razy służył on do zabijania?

                      A może to nie w narzędziach sprawa ale w tym, by wychować ludzi tak, aby ich
                      przeciwko sobie w bratobójczych wojnach nie wykorzystywali? Czyż to nie jest
                      znów postawienie na to, by być człowiekiem przez duże C między ludźmi, określić
                      wartość tego człowieczeństwa i dążyć do niej?

                      A w szczegółach...

                      > czy Twoim zdaniem
                      > wiedza puszczona samopasem nie zniszczy nas???

                      Zniszczy nas cokolwiek, co jest bezwzględną rywalizacją. W ostatniej wojnie
                      światowej przedostatni człowiek zabije ostatniego maczugą, bo będzie walczył o
                      ostatni kęs pożywienia ze zniszczonego przez siebie bezmyślnie świata. I nie
                      zostanie po nas nic. Ale to nie jest ważne. Gorsze jest, że nie zostanie już
                      dla nikogo, bo nikogo nie będzie.

                      > Masz przykład techniki
                      > nuklearnej,niby szlachetna idea a przy okazji powstały bomby
                      > atomowe,wodorowe,termojądrowe niespotykane wszcześniej narzędia
                      > zagłady.....

                      To nauka, wiedza, ale być może źródło energii, które pozwoli nam przeżyć, gdy
                      zabraknie innych. A zabić można nawet słowem. I dzieje się tak wokół nas. Nie
                      widzisz tego?

                      > słyszałeś może o popularnej w latach 30-tych XX wieku nauce
                      > eugeniki???przecież nieukrywajmy że z punktu widzenia
                      > postępu w medycynie (zaznaczam że tylko i wyłącznie z tego
                      > punktu widzenia) doświadczenia Dr Josipha Mengele były bardzo pożyteczne.

                      Eugenika zaczęła się znacznie wcześniej (zajrzyj do Wikipedii), a jeden z
                      większych programów segregacji, sterylizacji itp był prowadzony na początku
                      ubiegłego wieku w USA. Obecnie, starając się o "odpowiednie" dzieci, też
                      postępujemy zgodnie z pierwotnymi zasadami eugeniki i nie widzę w tym niczego
                      złego. To "świadoma" ewolucja, a być może kiedyś, w dalekiej przyszłości stanie
                      się normą. I znów: to jest narzędzie. KAŻDE narzędzie można przysposobić do
                      zbrodniczych celów. Ale my mamy rozum, którym rozpoznajemy cele. Używajmy go
                      tak, by celem była ludzkość. ALE TEGO TRZEBA SIĘ NAJPIERW NAUCZYĆ.

                      > Chciałby się od Ciebie dowiedzieć co Twoim zdaniem powinno ograniczać
                      > naukę,jeśli jakaś bliżej nieokreślona etyka to zapytam skąd ją wywodzisz???

                      NIC. wink

                      Ograniczeniem naturalnym i automatycznym jest rozumienie czym jesteśmy. Gdy
                      uznamy, że nie powinniśmy powodować cierpienia, to tak będziemy postępować w
                      stosunku do ludzi, ale także i zwierząt. Gdy uznamy, że powinny pozostać
                      naturalne, nieskażone krajobrazy, to zadbamy o to, by nie śmiecić i sprzątać po
                      sobie, a gdy uznamy, że nie jesteśmy sami lecz wszyscy mają mieć takie same
                      prawa, to nie będziemy agresywnie zawłaszczali tych dóbr dla siebie.

                      Teoria? Tylko do tej pory, dopóki wszyscy nie będą mądrzy i nie poczują się
                      członkami ludzkiego mrowiska. WSZYSCY. To tak mało możliwe, że aż
                      nieprawdopodobne. A więc nie łudźmy się, że utopia stanie się rzeczywistością.
                      Postawmy na to, co poprawi systuację - na wiedzę i wolność.

                      > A wracając do postępu jak oceniałbyś sytuację w
                      > której w wyniku postępu genetyki,
                      > poprzez manipulacje genowe będzie można
                      > uzyskać nadczłowieka (lepsze cechy fizyczne,
                      > intelektualne,mnijsza podatnośc na
                      > okreslone choroby) zakładam na wychodowanie takiego dziecka
                      > stać będzie tylko najbogatszych rodziców
                      > (przynajmniej w pierwszym okesie),powstanie być
                      > może "rasa panów" a reszta będzie masą słabych
                      > i głupich podludzi.....taki scenariusz moim zdaniem jest zupełnie
                      > zgodny z "duchem ewolucji"......czy w
                      > Twoim prywatnym pojęciu etyki i moralności
                      > jest miejsce na taką sytuację?jeśli
                      > tak to dlaczego,a jeśli nie to też dlaczego?smile

                      Od zawsze, każdego człowieka czeka to samo - śmierć. Sama ona nie jest bólem,
                      jest końcem. Bólem, cierpieniem bywa proces umierania. Cierpienia staramy się
                      unikać w życiu. Ewolucja wykształciła zdolność jego odczywania, by nas ratować
                      przed niebezpieczeństwem. Jest ono czymś naturalnym, ale... gdy pojawia się w
                      związku z niebezpieczeństwem. Inne sytuacje, prowokowane specjalnie przez
                      ludzi, w związku z ich działalnością, powinniśmy minimalizować, ponieważ
                      potrafimy współodczuwać. To też jest naturalne, tak jak naturalną wydaje nam
                      się ludzka zdolność myślenia. I teraz ważny wniosek: NIE ZABIJAJMY W LUDZIACH
                      TEJ ZDOLNOŚCI. Bo... jeśli ktoś został jej pozbawiony, to właśnie dlatego, że
                      mu ją ODEBRANO, a nie nie dano.

                      Wychowanie. Rozumiesz? Dzieci, z których mają powstać ludzie są materiałem, z
                      którego można zrobić wszystko.

                      Ktoś, kto umarł już nie cierpi. Cierpienie, które jest przeszłością, jest już
                      tylko pamięcią o nim, ale my składamy się właściwie wyłącznie z pamięci.

                      Może to zabrz
                      • grgkh Jacy jesteśmy? [c.d.] 20.12.06, 13:00
                        Może to zabrzmi nieco okrutnie, ale przeszłość mnie nie obchodzi bardziej niż
                        nauka, która płynie z tego, jak mam postępować w przyszłości. Morze cierpienia
                        miliardów ludzkich istot. Czy Ty się nad tym zastanawiasz na co dzień? Te
                        miliony przedstawicieli Hutu i Tutsi, które się ekstrminowały, a rzekami
                        płynęły jedno za drugim udręczone, pokaleczone ciała. To już historia.

                        Ta historia nie powinna się powtórzyć. To jest ważne.

                        Gdy tak na to spojrzeć, to ważne jest by (1) przetrwać, ale nie jako jednostka
                        lecz gatunek, lecz inteligencja, lecz kultura, lecz wiedza i (2) zminimalizować
                        cierpienie, fizyczne i psychiczne.

                        Możemy być różnymi gatunkami i podgatunkami. Możemy być lepsi i gorsi, sprawni
                        i kalecy lub zniedołężniali. Co to za różnica? Z współobecności ludzkiej mamy
                        czerpać maksimum korzyści i minimum strat. W tym kontekście szczęśliwy
                        niewolnik powinien pozostać niewolnikiem i nie należy go na siłę wyrywać z
                        układu, w którym tkwi.

                        Świat przyszłości, to świat ludzi zadowolonych z siebie i swojej roli pomiędzy
                        innymi. WSZYSTKICH. A więc potrzebne będą kompromisy i zdolność ich akceptacji.
                        Ale wiedza i wolność to dobra podstawa dla tej przyszłości. Ja się jej wcale
                        nie boję. Gorzej niż teraz być nie może (z takiego przekornego: przeszłość mnie
                        nie obchodzi, a teraz nie jest idealnie), a więc tylko dążmy do poprawy. A
                        przecież dążymy często nie tylko dla siebie, bo dla naszych potomków raczej,
                        więc stoimy na właściwej drodze i trzeba tylko nią iść.

                        A etyka? Nic sztywnego. Nieustający kompromis pomiędzy tym co "dla mnie" i "dla
                        nas", którego przecież częścią jestem. Wystarczy zauważyć, że uczymy się jak
                        postępować podpatrując. Dawajmy przykład. Dawania przykładu też tą metodą można
                        uczyć.

                        I tego wszystkiego co tu napisałem nikt mi nie wkładał do głowy jako
                        uporządkowanej teorii. Przeświadczenie, że jest to prawdziwe narastało we mnie,
                        bo obserwuję świat i ludzi. To nic niezwykłego i nienaturalnego. Świat taki
                        właśnie jest. To jest wiedza.

                        pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka