Ksiądz Węcławski odchodzi

12.03.07, 13:07
Chyba powinniśmy w tym miejscu to zauważyć.

"Z racji sumienia nie powinienem już w swoim działaniu reprezentować
instytucji i wspólnoty kościelnej" - napisał w swoim oświadczeniu.

Ale także:

"Dzisiaj jestem gotowy na śmierć - bez lęku"

Stracił "łaskę" wiary? Tak wybitny teolog? O takiej przeszłości? Czy jest
instytucja kościoła dla tych, którzy w niej pozostali i nią rządzą? Czy oni
naprawdę wierzą? W co?

-=-=-=-

Link www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3977552.html
Ks. prof. Tomasz Węcławski, jeden z najwybitniejszych polskich teologów,
zrezygnował z kapłaństwa.

O swojej decyzji poinformował w specjalnej deklaracji, przesłanej wczoraj
rano Katolickiej Agencji Informacyjnej: "Po wieloletnim i gruntownym
zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem
już w swoim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej.
Zakończyłem i zamknąłem działalność kapłańską" - napisał. Podkreślił też, że
jego decyzja jest całkowicie świadoma i niezależna, oraz że nie ma zamiaru
dodatkowo się z niej tłumaczyć. I zapowiedział, że dalszą działalność
publiczną prowadził będzie na "własną odpowiedzialność".

W swoim oświadczeniu ks. Węcławski apeluje też do tych, którzy trwanie w
kapłaństwie uzależniali od jego postawy. "To nie są sprawy, w których można
decydować (...), opierając się na decyzjach czy autorytecie kogoś innego" -
przekonuje.

Ostatnia część deklaracji jest najbardziej dramatyczna. "Dzisiaj jestem
gotowy na śmierć - bez lęku" - pisze ks. Węcławski. "Tak wybieram, jestem z
tym wyborem gotów dzisiaj umrzeć bez lęku i pragnę, by taka powaga wszystkich
moich istotnych wyborów trwała do godziny mojej śmierci".

Wybitny i kontrowersyjny

Ks. prof. Tomasz Węcławski ma 55 lat, urodził się i mieszka w Poznaniu.
Uważany jest za jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych
polskich teologów. Napisał kilkanaście książek. Był rektorem poznańskiego
Seminarium Duchownego i dziekanem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im.
Adama Mickiewicza. W latach 1997-2002 był członkiem Międzynarodowej Komisji
Teologicznej w Rzymie.

W roku 2000 włączył się w sprawę rozwiązania skandalu, który pustoszył
poznański Kościół: niektórzy klerycy i młodzi księża oskarżyli ówczesnego
metropolitę abpa Juliusza Paetza o seksualne molestowanie. Na początku 2002
r. sprawę ujawniły media, a ks. Węcławski udzielił "Tygodnikowi Powszechnemu"
wywiadu, w którym zdemaskował postawę abpa Paetza oraz niektórych ludzi
Kościoła, tuszujących skandal. Wkrótce stracił stanowisko dziekana Wydziału
Teologicznego UAM.

W ubiegłym roku założył na poznańskim uniwersytecie Pracownię Pytań
Granicznych (jednostkę międzywydziałową), jednocześnie rezygnując z pracy na
Wydziale Teologicznym, na co przed kilkunastoma dniami wyraził zgodę
poznański metropolita abp Stanisław Gądecki.

W styczniu tego roku, po oskarżeniach o współpracę abpa Stanisława Wielgusa z
SB, ks. Węcławski na prośbę rzecznika praw obywatelskich wziął udział w
pracach trzyosobowej komisji, która przeglądała akta IPN dotyczące tego
biskupa. Na podstawie jej prac rzecznik stwierdził, że fakt świadomej
współpracy abpa Wielgusa jest oczywisty.

- Już pół roku temu ks. Węcławski zaczął ubierać się wyłącznie "po
cywilnemu" - mówi jeden z poznańskich księży. - Niedawno wyprowadził się z
kościelnego mieszkania, bo kupił sobie własne. I co najważniejsze: przestał
odprawiać msze święte.

Strata dla wspólnoty

Mimo że plotki o możliwości porzucenia sutanny przez ks. Tomasza Węcławskiego
krążyły po Poznaniu od kilku miesięcy, to wczorajsze oświadczenie zszokowało
jego mieszkańców. Sam kapłan sprawy nie komentuje, a i inni duchowni
niechętnie się na ten temat wypowiadają. Rzecznik poznańskiej kurii ks.
Maciej Szczepaniak powiedział: - Każde odejście kapłana to strata dla
wspólnoty. W tym wypadku tym większa, że ksiądz profesor aktywnie
współtworzył poznański kościół.

Z kolei brat księdza profesora - proboszcz poznańskiej parafii pw. Maryi
Królowej - ks. Marcin Węcławski, był wczoraj załamany: - O oświadczeniu brata
dowiedziałem się dzisiaj z mediów. Wyrażam wielki smutek i ubolewanie. Proszę
wszystkich ludzi wierzących o modlitwę za mojego brata, a w szczególności za
jego zdrowie.

Dominikanin o. Paweł Kozacki, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze": -
Zawsze ceniłem ks. Węcławskiego za to, co robił i za jego postawę. Modliłem
się, by takiej decyzji nie podejmował. Chciałbym zawołać: "Księże Tomaszu,
nie rób tego!". To wielka strata dla Kościoła, choć nam nadzieję, że ksiądz
profesor dalej będzie mu służył.

Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego": - To człowiek
głęboko refleksyjny, nie działa pod wpływem impulsu. Z jego oświadczenia
wynika, że są sprawy, o których sam zainteresowany nie chce publicznie mówić.
Dlatego sądzę, że wszelkie komentarze dotyczące decyzji ks. Węcławskiego
byłyby w złym guście.
    • lolek94 Re: Ksiądz Węcławski odchodzi 12.03.07, 13:13
      W Brazyli jesli popatrzycie co sie dzialo jeszcze 10 lat temu tak samo bylo smile
    • jabeta Re: Ksiądz Węcławski odchodzi 12.03.07, 17:01
      Do licha, to przecież Tomasza Węcławskiego obraził Kiki!
      Nie zauważyłeś, Grgkh?
      • jotkajot49 Re: Ksiądz Węcławski odchodzi 12.03.07, 19:02
        > Do licha, to przecież Tomasza Węcławskiego obraził Kiki!

        Równe lub większe autorytety są na forach obsmarowywane i nie protestujesz.
        Kiki przyznał sie do błędu i wyraził skruchę (co zdarza się stosunkowo rzadko),
        więc po co dalsze bicie piany?
        • jabeta Re: Ksiądz Węcławski odchodzi 12.03.07, 19:36
          A czy Ty nie rozumiesz, że zareagowałam w tym wątku na to, że Grgkh nie
          zauważył, iż poprzednio rozmawiał właśnie o T. Węcławskim? Nie idzie już o Kiki,
          ale o to, iż Grgkh najpierw o kimś rozmawia, apotem postuluje...zauważyć go.
          Ech....
      • grgkh Co ma piernik do wiatraka? 12.03.07, 19:21
        jabeta napisała:

        > Do licha, to przecież Tomasza Węcławskiego obraził Kiki!
        > Nie zauważyłeś, Grgkh?

        On JEGO nie obraził. Czy Ty tego nie rozumiesz?

        Ks. Węcławski nie jest dla mnie autorytetem. JA NIE MAM ŻADNYCH AUTORYTETÓW w sensie potocznie rozumianym. Oceniam zdarzenia, w których uczestniczą ludzie. Przyglądam się historii. To człowiek, który być może przebył ewolucję poglądó, może w kierunku ateizmu nawet, ale nikt tego otwarcie nie powiedział, a więc nie można mu tego przypisywać. A możliwych innych powodów jest mnóstwo.

        W jego sprawie ciekawe jest to, że to człowiek wysoko ustawiony w hierarchii kościelnej, wysokiej klasy teolog oraz... to, w jaki sposób zareagował na jego decyzję kościół.

        Ale co to ma do dziwnie pojmowanej przez was "ochrony dóbr osobistych" na tym forum. Gorszej jakości żart może świadczyć tylko o wypowiadającym go, ale być może ma on coś na swoje usprawiedliwienie.

        A więc CO MA PIERNIK DO WIATRAKA?
        • jabeta Re: Co ma piernik do wiatraka? 12.03.07, 19:39
          Jak nie masz autorytetów, to po co zakładasz wątek o "wysokiej klasy teologu"?
          I nie o to teraz chodzi, patrz moja odpowiedź wyżej. Zwyczajnie- kropnąłeś się,
          i nie umiesz się przyznać.
          • grgkh Re: Co ma piernik do wiatraka? 13.03.07, 07:05
            jabeta napisała:

            > Jak nie masz autorytetów, to po co zakładasz wątek
            > o "wysokiej klasy teologu"?
            > I nie o to teraz chodzi, patrz moja odpowiedź wyżej.
            > Zwyczajnie- kropnąłeś się, i nie umiesz się przyznać.

            Kropnąłem się stawiając kropki na końcu zdań. I z tym się zgadzam. Oczywiście
            Ty masz prawo mówić, że jestem fantomem albo klaczą, a ja nie zamierzam z tak
            idiotycznymi poglądami polemizować.

            Na dyskusję z resztą twojej wypowiedzi najzwyczajniej szkoda mi czasu, gdyż
            pewne sprawy, jak widzę, są dla Ciebie za trudne do pojęcia. A sprowokować do
            pyskówki się nie dam. wink
    • miriam_73 Re: Ksiądz Węcławski odchodzi 12.03.07, 17:45
      aleś ty "konsekwenty" grgkh...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=58809526&a=58863937
      • grgkh Wiem o tym 12.03.07, 19:03
        miriam_73 napisała:

        > aleś ty "konsekwenty" grgkh...

        Być może różnię się od Was. Może właśnie tym, że raczej nie identyfikuję się z czymś, co można uznać za ideę lub za - według Was - obelgę. Już to powiedziałem - tam właśnie, ale nie umiecie tego odczytać i pojąć - to nie była obelga, to był żart, a ponieważ potwierdził tę interpretację Kiki, więc nie mam powodu, by to inaczej traktować. Przeczytajcie jeszcze raz, co TAM napisałem i postarajcie się pójść tropem mojej myśli. Czy to takie niemożliwe?

        A konsekwentny jestem wtedy, gdy czuję tego potrzebę, gdyż nie uważam, bym nie mógł kiedyś zmieniać poglądów. Wszak zależą one od zasobów moich informacji o temacie, a te się czasem zmieniają.
        • jabeta Re: Wiem o tym 12.03.07, 19:49
          Widać, że Twoje zasoby sie zmieniają, z wątku na wątek. Teraz przynajmniej
          wiesz, o kim rozmawiasz, I to jest dobre. Twoje memy wzrastają na jakości (albo
          na ilości).

          A....o jakiej reakcji kościoła mówisz? Bo, jak dotychczas, nie ma żadnej
          publicznej, zatem o żadnej nie możesz wiedzieć. Kuria odmówiła wszelkich
          komentarzy. Prywatne wystąpienia duchownych też nie są jakieś specjalnie
          negatywne. Najgłupiej gadają, trza przyznać, świeccy dziennikarze, głównie z
          Rzepy, no ale to nie dziwne.
          Jutro pierwsze reakcje w TP. Też będą niespecjalnie atakujące Profesora. Także-
          rozwiń myśl, bo narazie ona niespecjalnie jasna.

          Ps. O jakiej idei w moim wykonaniu mówisz? To też niejasne.
          • xxara Re: Wiem o tym 13.03.07, 00:14
            Jabeto, czy możesz spokojnie wytłumaczyć, o co Ci chodzi? Atakujesz juz
            drugiego człowieka z nieznanego mi powodu. Ksiądz W. zrzucił sutannę. Cieszę
            się! Jest wykształconym, odważnym, uczciwym człowiekiem. Widocznie nie było mu
            wygodnie w tej zakłamanej, złodziejskiej i zboczonej instytucji, jaką jest KK.
            Im więcej takich decyzji, tym sytuacja Koscioła słabsza. Alleluja!
            • jabeta Re: Wiem o tym 13.03.07, 08:21
              Xxaro, mogę. Niemniej zostanę oskarżona o bicie piany.
              Tłumaczę:
              1. Kiki wypowiedział się bardzo niestosownie o osobie Tomasza Węcławskiego w
              kontekście najgorszym z możliwych, tzn w kontekście sytuacji, która swego czasu
              ściągnęła na owego człowieka poważne reperkusje ( historia abpa Paetza, w
              obnażeniu której ten człowiek ma największe zasługi). Możliwe, iż Kiki zrobił to
              w żarcie, przyjmuję, niemniej w okolicznościach życiowych, w jakich znajduje się
              ostatnio T.W. jest to żart straszny. Zareagowałam, ponieważ nie pojmuję, jak
              można żartować w sposób tak bardzo uogólniony ( to jest podstawą wszelkich kpin
              osadzonych na poniżeniu jakiejś grupy- tak się wyśmiewa Żydów w dyskursie
              wykluczającym ( żydek), Murzynów ( asfalt, brudas), kobiety ( świnia, dupa,
              lala), chorych psychicznie ( wariat), itd. Nie rozumiem też, jak można w
              odniesieniu do NAZWISKA ( a padło konkretne nazwisko) odnieść się w tak
              deprecjonująco-protekcjonalny sposób.
              Glosa: nie raz już występowałam na tym forum o minimum godnego traktowania
              przedmiotu krytyki ( vide casus wypowiedzi Leny), ponieważ inaczej poważna i
              dobra rozmowa nie jest możliwa, możliwe jest tylko instrumentalne poniżanie.
              2. Nie sposób było zatem nie zareagować. Ale Kiki również moje oburzenie
              potraktował w sposób protekcjonalny i zbył je "żartobliwym" niuansowaniem, które
              pokazało, jak bardzo nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje słowo. Jeżeli tak
              ma przepraszać, to niech niech czyni tego w ogóle. To smarkateria. I to starałam
              sie pokazać.
              3. Na to wtrącił się Grgkh z totalną krytyką mnie. Nie pojmuję, jak bardzo może
              formuła zabawy an forum przerosnąć meritum sprawy. Zatem to idzie o to, by się
              fajnie bawić cudzym kosztem ( tutaj osobą tego ekskapłana). Jaki fajny jest
              Kiki, bo potrafi tak śmiesznie polecieć sobie po kimś. Ech ci żydzi, katole,
              sukienkowi, itd). Tutaj- sukienkowi, czyli tacy, którym sutanna spada sama, gdy
              gonią kleryków. Widzisz to, Xxaro? A zatem już i nie Kiki, ale i Grgkh uważa to
              za świetny żart. Ja jestem jędzą, która nie ma poczucia humoru. Więcej- idea
              zeżera mi mózg według Grgkh. No tak...
              5. Niedługo potem sam Grgkh zakłada wątek o ...T.W, wzmiankując, że ...warto
              zauważyć tę postać i jej ostatnie posunięcia. To nie koniec: określając go jako
              odważnego i kontrowersyjnego. Nie jest to śmieszne? Nie wiedział, o kim tak
              sobie milutko gaworzyliśmy z Kiki w poprzednim wątku? Aż takie dyletanctwo? W
              czym zreczony ekspłan jest zatem tak odważny_ w gonieniu kleryków ( stosuję
              poetykę żartu Kiki). Zwróciła mu uwagę na tę niekonsekwencję Miriam, za co ONA
              została zaatakowana ( wespół ze mną).
              Pytanie zatem brzmi: kto tu jest zaatakowany? Gdzie tu konsekwencja? O co tak
              naprawdę chodzi na tym forum- by wykazywać się umiejętnością niskiego "żartu"?
              A potem ja pozwoliłam sobie na uszczypliwość, mianowicie kontekst reakcji
              instytucjonalnej, który starał się "zadekretować" Grgkh rzeczonej sytuacji
              odejścia T.W. z kapłaństwa jeszcze sie nie rozwinął. To tylko wykazałam Grgkh,
              za co spotkał mnie stek obelg.

              Tyle mojego "bicia piany", Xxary. Jeszcze jedno- ja to miejsce swego czasu
              traktowałam z pewnych względów poważnie. Nie miałam racji. Zaraz sie o tym
              przekonasz.
              Pozdrawiam.
              • jabeta Re: Wiem o tym 13.03.07, 08:26
                Jeszcze jedno, Xxaro -ależ tak, o to właśnie chodzi, że decyzja T.Węcławskiego w
                oczywisty sposób wielka, została tu poniżona. A gdzie jak gdzie, ale spodziewać
                sie można było innej na nią reakcji.
              • xxara Re: Wiem o tym 13.03.07, 10:10
                Ok, teraz rozumiem, ale i tak wydaje mi się, że jego żart był obok tematu i
                obok osoby tego księdza, co zresztą Kiki przyznał. Zresztą nie ma to już chyba
                większego znaczenia.
                Widzę, że znasz sprawę tego księdza. Czy był on persona non grata w kurii (?
                chyba) poznańskiej. Czy jego rezygnacja pociągnie następnych?
                • jabeta Re: Wiem o tym 13.03.07, 11:05
                  Dla kurii osobą non grata jest tylko ten, który atakuje wymiar instytucjonalny
                  kościoła. Spory teologiczne czy doktrynalne w żadnym razie kurii "nie ruszają".
                  Dlatego np. T. Bartoś mógł mówić sporo kontrowersyjnych rzeczy, i nie znajdywało
                  to odzewu formalnego. Podobnież było ze St. Obirkiem, jak i z rzeczonym T.
                  Węcławskim. Dopiero publiczna krytyka czy odejście, powoduje owo przesuniecie w
                  kierunku non grata.
                  Nie, dla kurii był wręcz flagą, którą mogli pomachać w celu pochwalenia się.
                  Ikona teologii fundamentalnej. A że ta ikona myślała samodzielnie, i że tego nie
                  taiła- cóż. Dopiero jej urwanie sie z łańcucha spowoduje- wlaśnie....co? Tegom
                  ciekawa.

                  Czy pójdą za nim inni? Pewnie się tacy znajdą, którym dodał odwagi. Takie
                  decyzje chyba nigdy nie pozostają bez echa. Jednakże on sam przestrzega przed
                  błędem, jakim jest uzależnianie własnego życia od cudzych decyzji u cudzego
                  autorytetu.

                  Co do meritum- owszem, rozumiem, ze żart był "obok" osoby. Ale taka konstrukcja
                  pozwala powiedzieć np. o przechodzącej dziewczynie- "lubię takie dupy". Też niby
                  obok. Konga Dunin opisała kiedyś cechy takiego dyskursu. Warto być ich świadomym.
                  • grgkh Re: Wiem o tym 13.03.07, 12:43
                    Bartoś, Obirek, a teraz Węcławski - ludzie, którzy mądrze mówią, POZNALI czym
                    jest kościół i właśnie dlatego, że doszli do jakiegoś etapu poznania, odeszli.
                    Kontrą dla aureoli cudowności otaczającej religię jest odchodzenie od kościoła
                    ludzi naprawdę mądrych, mądrzejszych zapewne nawet od waszego idola, JP2. I to
                    was boli. Ziarno prawdy. Z trudem, ale przebija się ona ku powszechnej
                    świadomości.

                    Religia jest ZŁEM i ucieczka ludzi mądrych potwierdza. Bo odchodzą jako dobrzy.

                    smile))
              • grgkh Do jabety 13.03.07, 12:31
                jabeta napisała:

                > zostanę oskarżona o bicie piany.

                Cała ta dyskusja, podtrzymywana sztucznie przez Ciebie, "pachnie" mi maglem.

                A teraz troszkę faktów:

                > 1. Kiki wypowiedział się bardzo niestosownie o osobie Tomasza Węcławskiego

                Nie wystarczyło Ci go 1 (słownie: jeden) raz postrofować. Zrobiłaś to potem
                jeszcze trzy razy. A przecież on już w pierwszej odpowiedzi napisał:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=58809526&a=58829941
                "Widzisz, a w moim zamierzeniu niewinny bezdenny żarcik sad"

                [...]

                "No i ta niefortunna nazwa forum...jakkolwiek moim zamiarem nie jest nigdy
                nikogo obrazić, dociera do mnie , ze wiele osob czytajacych kikowe posyty moze
                czuc się smiertalnie urażonymi.Koszmar sad((
                Moim celem nie jest i nie było antagonizowanie, nie chcę , aby komuś przeze
                mnie robilo sie smutno sad"

                Ja to rozumiem jako przeprosiny. Ty, będąc niebiańskim uosobieniem anioła
                mściciela (ale nie anioła sprawiedliwości), nie potrafisz pojąć o co chodzi i
                wybaczyć.

                Jeśli się wtrąciłem w tę dyskusję to dlatego, że posty kiki zawsze chętnie
                czytam, a na samą myśl, że mógłbym "dostąpić zaszczytu" kontaktu z żółcią
                wylewającą się z twojego postu, doznaję obrzydzenia. [Jestem szczery]. Jeśli
                ktoś miałby odejść z tego forum, to wolałbym byś to była Ty. [Znów jestem
                szczery]. Ale Ty rób co chcesz, a ja nie zamierzam Cię stąd wyganiać, a
                nawet "proszę" byś została. Ale... jeśli rzeczywiście kiki przestanie tu
                przychodzić, to Twoja prywatna, osobista akcja rozpieprzania tego forum, w tym
                jednym elemencie, okazała się skuteczna. Możesz sobie pogratulować.

                > 3. Na to wtrącił się Grgkh z totalną krytyką mnie.

                Totalna krytyka Twojej niewinnej niczemu osoby znajduje się tutaj
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=58809526&a=58863937 i
                przekopiowuję ją:

                -=-=-=-=-

                No to i ja dodam parę słów...

                Ja również odczułem pewną niestosowność żartu kiki, ale to jest jego styl.
                Lubię go. To odrobina czegoś innego poza sztywniactwem śmiertelnie poważnych
                dysput, które zniechęcają w większej dawce do czytania, bo po prostu nużą. I
                apeluję do kiki, nie zrażaj się tym wystąpieniem jabety, zaglądaj tutaj i pisz.
                Forum wtedy będzie atrakcyjne, jeśli będzie oferowało rozmaitość.

                I do jabety... Nie wiem, czy zetknęłaś się kiedyś z memetyką? Jeśli nie, to
                bardzo Ci zalecam ten kontakt. WSZYSCY jesteśmy pewnego rodzaju automatami. Ale
                niektórzy bardziej. A najbardziej ci, którzy w imieniu idei, słowa, gotowi są
                niemal zabić człowieka. Idee nie są tego warte. Liczy się tylko nasza, wspólna
                obecność i gotowość do tolerowania wypowiedzi.

                Ale Ty masz swoją satysfakcję. Czytałem to z prawdziwym niesmakiem, większym
                niż "żart" kiki. Rozumiem, że JEDEN raz zdobyłaś się na strofowanie kogoś, kto
                jednak próbował coś wyjaśnić (już wobec Ciebie, konkretnej osoby, a nie
                bezosobowego forum), ale Ty MUSIAŁAŚ to ciągnąć dalej. Znajdujesz dziwną
                przyjemność w okazywaniu swojej wyższości, przewagi, choć nie wiadomo, czy
                uzasadnionej. Czy to jest chrześcijańska miłość człowieka? Dla Ciebie pewnie
                tak. Żałosne.

                -=-=-=-=-

                Powiedziałaś prawdę? Wygląda mi to raczej na małe kłamstewko.

                > A zatem już i nie Kiki, ale i Grgkh uważa to
                > za świetny żart. Ja jestem jędzą, która nie ma poczucia humoru.
                > Więcej- idea zeżera mi mózg według Grgkh. No tak...

                Kłamiesz tak jak Ci jest wygodnie. Przekręcasz intencje. Oczerniasz innych.
                Brak Ci elementarnej zdolności obiektywizmu i dochodzenia do kompromisu. I
                dowody są tutaj, "czarne na białym".

                > 5. Niedługo potem sam Grgkh zakłada wątek o ...T.W,
                > wzmiankując, że ...warto zauważyć tę postać i jej ostatnie posunięcia.
                > To nie koniec: określając go jako odważnego i kontrowersyjnego.

                Założyłem ten wątek wtedy, gdy przeczytałem informacje o tym księdzu i uznałem,
                że warto poruszyć pewien aspekt tej sprawy. Wydało mi się oczywiste, że lepiej
                będzie jeśli znajdzie się on poza niestosownym żartem kiki oraz rozpętaną przez
                Ciebie pyskówką.

                Nie określałem księdza słowami, które tutaj wkładasz w moje usta. A więc znów
                kłamiesz, ponieważ dosłownie
                brzmiało_to_tak:

                -=-=-=-=-

                Chyba powinniśmy w tym miejscu to zauważyć.

                "Z racji sumienia nie powinienem już w swoim działaniu reprezentować
                instytucji i wspólnoty kościelnej" - napisał w swoim oświadczeniu.

                Ale także:

                "Dzisiaj jestem gotowy na śmierć - bez lęku"

                Stracił "łaskę" wiary? Tak wybitny teolog? O takiej przeszłości? Czy jest
                instytucja kościoła dla tych, którzy w niej pozostali i nią rządzą? Czy oni
                naprawdę wierzą? W co?

                -=-=-=-=-

                Reszta tekstu jest wyraźnie wyodrębnioną KOPIĄ tekstu z GW. Nie są to MOJE
                słowa. W razie wątpliwosci mogłaś sobie kliknąć w link, którym ten fragment
                poprzedziłem. Należało tak zrobić przed rzucaniem oskarżenia. Tak robi ten, kto
                gra uczciwie. Grasz uczciwie, czy chodzi Ci o to, by kogoś oczernić?

                Poza tym mnie bardziej chodziło nie o TĘ postać (wyraźnie to zaznaczyłem), ale
                o zjawisko, które dotyczy tak wysoko postawionej w kościelnej hierarchii osoby,
                a przede wszystkim o reakcję LUDZI ZWIĄZANYCH Z KOŚCIOŁEM. Osobą związaną z
                kościołem w tym znaczeniu jesteś także i Ty. I Twoja reakcja WPISUJE SIĘ w ten
                schemat. Potwierdzasz to, że kościół i religia bazują na nieuzasadnionym
                przywileju żądania dla siebie praw specjalnego traktowania, jakiegoś
                autorytetu, na który nie zasługują, bo są od początku do końca tylko kłamstwem
                i obłudą, jakiejś wyidealizowanej "świętości", która w ogóle nie istnieje, bo
                prawda, bez uprzywilejowania POWINNA móc się sama obronić, właśnie tym, że jest
                prawdą. Tacy jak Ty gorliwcy są gotowi w imię idei ZABIJAĆ. Jesteś do tego
                zdolna, choć sobie może nie zdajesz z tego sprawy, nie chcesz się przed sobą do
                tego przyznać. I Ty też, gdyby to były czasy mroków średniowiecza, nie
                spoczęłabyś dopóki nie doprowadziłabyś do całkowitego zniszczenia (zapewne ze
                spaleniem na stosie włącznie). Nienawidzisz i nie wybaczasz. Jesteś zła. Taka
                jest moja subiektywna ocena, choć możesz się z nią nie zgadzać.

                > Nie wiedział, o kim tak sobie milutko gaworzyliśmy
                > z Kiki w poprzednim wątku?

                Tak, wtedy jeszcze nie miałem tej wiedzy.

                > Aż takie dyletanctwo?

                Obrażasz mnie. Robisz to celowo. Mnie to nie dotyka. Tak jak powiedziałem to
                nie raz, ten kto mnie niesłusznie oczernia daje świadectwo przede wszystkim o
                sobie.

                > W czym zreczony ekspłan jest zatem tak odważny_ w gonieniu kleryków ( stosuję
                > poetykę żartu Kiki).

                > Zwróciła mu uwagę na tę niekonsekwencję Miriam, za co ONA
                > została zaatakowana ( wespół ze mną).

                Obie z Miriam popełniacie ten sam błąd, ale Ty jesteś bardziej zapalczywa.
                Występuj w swojej sprawie. Właśnie analizuję twoje postępowanie. Nad sobą więc
                się zastanawiaj.

                Moja odpowiedź jest przede wszystkim odpowiedzią. Nie będąc usłużnym
                przytakiwaniem zawsze może być odczytana przez niedotykalskich i przekonanych o
                swojej wszechwiedzy jako atak. Tak jest z Tobą.

                > Pytanie zatem brzmi: kto tu jest zaatakowany? Gdzie tu konsekwencja? O co tak
                > naprawdę chodzi na tym forum- by wykazywać się umiejętnością niskiego "żartu"?
                > A potem ja pozwoliłam sobie na uszczypliwość, mianowicie kontekst reakcji
                > instytucjonalnej, który starał się "zadekretować" Grgkh rzeczonej sytuacji
                > odejścia T.W. z kapłaństwa jeszcze sie nie rozwinął. To tylko wykazałam Grgkh,
                > za co spotkał mnie stek obelg.

                Początek mojej rozmowy z Tobą jest tutaj, powyżej do wglądu i nie jest stekiem
                obelg. To, że Ty nie potrafisz wink - czy to teraz, to obelga, jeśli tak naprawdę
                jest? - r
                • grgkh Do jabety - ciąg dalszy 13.03.07, 12:33
                  Początek mojej rozmowy z Tobą jest tutaj, powyżej do wglądu i nie jest stekiem
                  obelg. To, że Ty nie potrafisz wink - czy to teraz, to obelga, jeśli tak naprawdę
                  jest? - rozróżnić wymiany informacji od lżenia, to Twoja ułomność. Cóż, zmień
                  to, popracuj nad sobą lub zaakceptuj. Taki jest świat. Nie każdy jest
                  geniuszem. wink Nie każdy, komu się tak wydaje. wink I co? Znów "potraktowałem Cię
                  stekiem obelg", czy nie? Potrafisz to właściwie zinterpretować? wink Chyba jednak
                  mała jest na to szansa. smile

                  > Tyle mojego "bicia piany", Xxary. Jeszcze jedno- ja to miejsce swego czasu
                  > traktowałam z pewnych względów poważnie.
                  > Nie miałam racji. Zaraz sie o tym przekonasz.

                  Tego się spodziewałaś? smile Kiepska z Ciebie prowokatorka. I nie tylko
                  prowokatorka. W ogóle "cienka" jesteś. Szczerze i prywatnie. A Kiki mi szkoda,
                  ale sam sobie jest winien. Ale też ja bym tak po sobie, jak on Tobie, jeździć
                  nie pozwolił.
                • jabeta Re: Do jabety 13.03.07, 17:20
                  Wypowiedziałeś się "szczerze". Gratuluję formy, intencji, wyczucia, taktu oraz
                  tego wszystkiego, czego brak mi zarzucasz.

                  Spokojnie, Grgkh, usunę się. Nawet najgorszego najbardziej ksenofobicznego
                  żartu. Nie musisz się już brzydzić. Nawet anioła mściciela.

                  Na pożegnanie jedno- skoro podziwiasz tak bardzo T.W., to Ci powiem że
                  umożliwiłam Ci rozmowę z nim. Zgaduj- zgadula, kiedy. Tyle, że ja Ci już nie
                  odpowiem.

                  Żegnam wszystkich.

                  Żegnam.




                  • grgkh Re: Do jabety 13.03.07, 17:39
                    Nikogo nie czczę. Cenię w ludziach ich dokonania. I tylko tyle. A sugestie, że coś, że ktoś, że nie wiadomo co... ech, świat jest ogromny i pełen innych ciekawych rzeczy. Za chwilę nie będę pamiętał o tym, co tu mówiłaś. Pa, kotku wink
                    • dunajec1 Re: Do jabety 13.03.07, 20:34
                      No i widzisz grgkh jak prawda boli?
                      Poszla jabeta? poszla.No i dobrze.
                    • kociak40 Re: Do jabety 13.03.07, 22:12
                      "Na dyskusję z resztą twojej wypowiedzi najzwyczajniej szkoda mi czasu, gdyż
                      pewne sprawy, jak widzę, są dla Ciebie za trudne do pojęcia. A sprowokować do
                      pyskówki się nie dam. wink" - grgkh

                      Słusznie, czas to pieniądz. Podejrzewam, że jest tu więcej takich osób, dla
                      których "wywody" grgkh są zbyt trudne do pojęcia, tylko boją się do tego
                      przyznać. Ja przyznaję się do tego otwarcie i śmiało. Nie jest to ujmą (tak
                      uważam), że niekiedy nie można pojąć człowieka, który sam o sobie pisze w
                      takich stwierdzeniach - "jestem logiczny, posługuję sie tylko logiką, ja
                      wszystko wiem, rozumiem itd.". Takie zdecydowane i szczere stwierdzenia
                      powodują, że już jesteśmy "na kolanach" wobec logicznych wywodów grgkh, łącznie
                      ze mną. Podnoszę się tylko z kolan, jak czytam wywody grgkh z tematów - fizyki,
                      mechaniki, matematyki, bo jak widzę w tych zakresach, te jego stwierdzenia nie
                      obowiązują.
                      Pani Jabeto, proszę sie nie przejmować i nie "znikać", może Pani przyklęknąć
                      tylko na jedno kolano.
Pełna wersja