grgkh
12.03.07, 13:07
Chyba powinniśmy w tym miejscu to zauważyć.
"Z racji sumienia nie powinienem już w swoim działaniu reprezentować
instytucji i wspólnoty kościelnej" - napisał w swoim oświadczeniu.
Ale także:
"Dzisiaj jestem gotowy na śmierć - bez lęku"
Stracił "łaskę" wiary? Tak wybitny teolog? O takiej przeszłości? Czy jest
instytucja kościoła dla tych, którzy w niej pozostali i nią rządzą? Czy oni
naprawdę wierzą? W co?
-=-=-=-
Link www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3977552.html
Ks. prof. Tomasz Węcławski, jeden z najwybitniejszych polskich teologów,
zrezygnował z kapłaństwa.
O swojej decyzji poinformował w specjalnej deklaracji, przesłanej wczoraj
rano Katolickiej Agencji Informacyjnej: "Po wieloletnim i gruntownym
zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem
już w swoim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej.
Zakończyłem i zamknąłem działalność kapłańską" - napisał. Podkreślił też, że
jego decyzja jest całkowicie świadoma i niezależna, oraz że nie ma zamiaru
dodatkowo się z niej tłumaczyć. I zapowiedział, że dalszą działalność
publiczną prowadził będzie na "własną odpowiedzialność".
W swoim oświadczeniu ks. Węcławski apeluje też do tych, którzy trwanie w
kapłaństwie uzależniali od jego postawy. "To nie są sprawy, w których można
decydować (...), opierając się na decyzjach czy autorytecie kogoś innego" -
przekonuje.
Ostatnia część deklaracji jest najbardziej dramatyczna. "Dzisiaj jestem
gotowy na śmierć - bez lęku" - pisze ks. Węcławski. "Tak wybieram, jestem z
tym wyborem gotów dzisiaj umrzeć bez lęku i pragnę, by taka powaga wszystkich
moich istotnych wyborów trwała do godziny mojej śmierci".
Wybitny i kontrowersyjny
Ks. prof. Tomasz Węcławski ma 55 lat, urodził się i mieszka w Poznaniu.
Uważany jest za jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych
polskich teologów. Napisał kilkanaście książek. Był rektorem poznańskiego
Seminarium Duchownego i dziekanem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im.
Adama Mickiewicza. W latach 1997-2002 był członkiem Międzynarodowej Komisji
Teologicznej w Rzymie.
W roku 2000 włączył się w sprawę rozwiązania skandalu, który pustoszył
poznański Kościół: niektórzy klerycy i młodzi księża oskarżyli ówczesnego
metropolitę abpa Juliusza Paetza o seksualne molestowanie. Na początku 2002
r. sprawę ujawniły media, a ks. Węcławski udzielił "Tygodnikowi Powszechnemu"
wywiadu, w którym zdemaskował postawę abpa Paetza oraz niektórych ludzi
Kościoła, tuszujących skandal. Wkrótce stracił stanowisko dziekana Wydziału
Teologicznego UAM.
W ubiegłym roku założył na poznańskim uniwersytecie Pracownię Pytań
Granicznych (jednostkę międzywydziałową), jednocześnie rezygnując z pracy na
Wydziale Teologicznym, na co przed kilkunastoma dniami wyraził zgodę
poznański metropolita abp Stanisław Gądecki.
W styczniu tego roku, po oskarżeniach o współpracę abpa Stanisława Wielgusa z
SB, ks. Węcławski na prośbę rzecznika praw obywatelskich wziął udział w
pracach trzyosobowej komisji, która przeglądała akta IPN dotyczące tego
biskupa. Na podstawie jej prac rzecznik stwierdził, że fakt świadomej
współpracy abpa Wielgusa jest oczywisty.
- Już pół roku temu ks. Węcławski zaczął ubierać się wyłącznie "po
cywilnemu" - mówi jeden z poznańskich księży. - Niedawno wyprowadził się z
kościelnego mieszkania, bo kupił sobie własne. I co najważniejsze: przestał
odprawiać msze święte.
Strata dla wspólnoty
Mimo że plotki o możliwości porzucenia sutanny przez ks. Tomasza Węcławskiego
krążyły po Poznaniu od kilku miesięcy, to wczorajsze oświadczenie zszokowało
jego mieszkańców. Sam kapłan sprawy nie komentuje, a i inni duchowni
niechętnie się na ten temat wypowiadają. Rzecznik poznańskiej kurii ks.
Maciej Szczepaniak powiedział: - Każde odejście kapłana to strata dla
wspólnoty. W tym wypadku tym większa, że ksiądz profesor aktywnie
współtworzył poznański kościół.
Z kolei brat księdza profesora - proboszcz poznańskiej parafii pw. Maryi
Królowej - ks. Marcin Węcławski, był wczoraj załamany: - O oświadczeniu brata
dowiedziałem się dzisiaj z mediów. Wyrażam wielki smutek i ubolewanie. Proszę
wszystkich ludzi wierzących o modlitwę za mojego brata, a w szczególności za
jego zdrowie.
Dominikanin o. Paweł Kozacki, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze": -
Zawsze ceniłem ks. Węcławskiego za to, co robił i za jego postawę. Modliłem
się, by takiej decyzji nie podejmował. Chciałbym zawołać: "Księże Tomaszu,
nie rób tego!". To wielka strata dla Kościoła, choć nam nadzieję, że ksiądz
profesor dalej będzie mu służył.
Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego": - To człowiek
głęboko refleksyjny, nie działa pod wpływem impulsu. Z jego oświadczenia
wynika, że są sprawy, o których sam zainteresowany nie chce publicznie mówić.
Dlatego sądzę, że wszelkie komentarze dotyczące decyzji ks. Węcławskiego
byłyby w złym guście.