Dodaj do ulubionych

Dylemat wynagrodzen

14.02.11, 03:19
czy ktos mi to wyjasni?
Zalozenie/twierdzenie #1.
Kobiety zarabiaja 25-30% mniej od mezczyzn na tym samym stanowisku.
Zalozenie/twierdzenie #2.
Kobiety sa TAKIMI SAMYMI jakosciowo (jesli nie lepszymi) pracownikami co mezczyzni na tym samym stanowisku.

A teraz moj dylemat.
Za wyjasnienie ktorego bede wdzieczny.

- - - -
Skoro kobiety pracuja tak samo lub nawet lepiej niz mezczyzni, to dlaczego pracodawca nie zatrudnia SAMYCH kobiet?
Przeciez to TANSZY pracownik ktory wykona ta sama prace....
Dlaczego woli 'doplacic' i miec mezczyzn to wykonania TEJ SAMEJ pracy, ale po WYZSZYCH kosztach?
- - - -

Dziekuje za uswiadomienie.

PS. Jak to wyglada w firmach prowadzonych przez kobiety?
Ktos wie, ktos sie wypowie?
Obserwuj wątek
    • nihil-istka kobiety sa gorszymi pracownikami 14.02.11, 09:06
      Kobiety sa pod kazdym wzgledem gorszymi pracownikami niz mezczyzni.
      Kapitalistyczni pracodawcy to nie idioci i do niczego zmusic ich nie mozna.
      Wniosek: Kobiety beda zawsze zarabialy mniej niz mezczyzni. I bardzo dobrze.
    • tigertiger Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 09:29
      Skoro kobiety pracuja tak samo lub nawet lepiej niz mezczyzni, to dlaczego pracodawca nie zatrudnia SAMYCH kobiet?
      Po pierwsze dla tego, że to by była dyskryminacja mężczyn:) a poważnie poczawszy od rozmowy kfalifikacyjnej kobiety rzadko walczą o swoje, naiwnie sądzą, że najważniejsze jest to jak pracują i co potrafią. Nie robią sobie PR-u. Mężczyna nie chodzi na wychowawczy, na chorobowe związane z dzickiem, ponieważ męzczyna zatrudnia się na jedne etat, akobieta ma jeszcze drugi w domu jej dyspozycyjność jest mniejsza. Pozatym w całej UE zatrudnienie kobiet w stosunku do mężczyzn jest mneijsze, a dodtakowo kobiety po 40 maja problem z zatrudniemim, bo wciaż promowana jest w stosunku do kobiety młodosć i atracyjność. Naszczęście w korporacjach międzynarodowych zjawisko dskryminacji kobiet jest mniej zauważalne, ale i kobiety zatrudniajce sie tam nie wymawiają sie ze wzgedu na dziecko, i powoli uczą się, ze o swoje trzeba zawlacyzć. Tylko ile jest tych korporacji.

      Przeciez to TANSZY pracownik ktory wykona ta sama prace....
      Dlaczego woli 'doplacic' i miec mezczyzn to wykonania TEJ SAMEJ pracy, ale po WYZSZYCH kosztach?
      To sterotypy silnie zakorzenione, to przejaw zwykłej dyskryminacji. Męzczyn nadal postrzega się za krestywniejszych i efektywniejszych. Ponadkto konieczne jest stworzenie takich regulacji, które ułatwiałyby kobietom powrót na rynek pracy po urodzeniu dzieci, tak jak ma to miejsce we Francji i w Szwecji. Podczas przyjmowania kobiet do pracy zdarzają się przypadki dyskryminacji ze względu na płeć lub wiek. I należy zmienic te tendencje gdzie wiek i płeć sa ważneijsze niż kfalifikacje.
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dyskryminacja-kobiet-w-pracy,wid,7903426,wiadomosc.html?ticaid=1bc7a
    • tully.makker Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 11:35
      Dziwie sie, ze mozna zadawac tak glupie pytania . Pracodawcy podejmuja decyzje takie, jakie podejmuja, poniewaz nie kieruja sie wynikami badan, ktorych na ogol nie sa w stanie intelektualnie ogarnac tak czy inaczej, tylko stereotypami, ktore sa latwe, proste i od dziecinstwa znajome.
      Rozmanawiam kiedys z klesiem, dosc mlodym, na wysokokierowniczym stanowisku w maerykanskiej firmie. Koles, bez zenady stwierdzil - NO JA to sobie nie wyobrazam, zeby moim szefem byla kobieta. Abstrahujac od tego, czy koles mialby jakikolwiek wplyw na wybor szefa, to myslisz, ze w swoje glupocie kierowal sie dobrem firmy, interesami akcjonariuszy albo wynikami wydajnosci pracy? Czy tez wylacznie tym, co mu podpowiadala jego glowka?

      Ponadto mezczyzni w pracy raczej nie zajmuja sie praca, tylko wzajemnym udowadnianiem sobie, ktory lepszy i wazniejszy, czyli polityczka. A czescia udowadnianie sobie, ktory wazniejszy, jest zabieganie o jak najwyzsze zarobki. Kobiety w swej naiwnosci mysla, ze wyniki ich pracy obrobnia sie same.

      Zwiekszona ilosc kobiet w srodowisku biznsowym sprawi - z czasem, ze polityczka przestanie yc wazna, bo trudno ja bedzie uprawiac z szefowa kobieta. Ale zmiany paradygmatu dzialania zwlaszca w sferze w 90% tak intelektualnie prymitywnej, jak biznes, niestety trwaja ...
      • kocia_noga Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 15:24
        tully.makker napisała:

        > Dziwie sie, ze mozna zadawac tak glupie pytania .
        Debill właściwie zadał swoje pytanie, następnie na nie odpowiedział i jeszcze podziękował sam sobie za uświadomienie. Nie sądzę też, żeby zadał sobie trud czytania odpowiedzi.
        I to jest klucz do całej sprawy; w innym wątku maruder stwierdza o wartości pracy wg płci, a nie jest on jakimś szczególnym seksistą, ot, zwyczajny faxcet.
        Tak to działa.
        • marouder.eu Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 15:33
          Wcale nie.
          Tyle, ze w firmami rzadzi rachunek ekonomiczny, co na polskie warunki przeklada sie zazwyczaj jako maksymalizacja zyskow przy minimalizacji kosztow.
          Przyznam, ze sam nie jestem zwolennikiem podobnych strategii ale w naszym kraju tzw. zysk wystarczajaco dobry nie znajduje entuzjastow.
          Zreszta nie tylko u nas.
          • tully.makker Re: Dylemat wynagrodzen 15.02.11, 15:35
            Tyle, ze w firmami rzadzi rachunek ekonomiczny, co na polskie warunki przeklada
            > sie zazwyczaj jako maksymalizacja zyskow przy minimalizacji kosztow.

            Doprawdy rozsmieszyles mnie do lez. Polskimi firmami nie rzadzi rachunek ekonomiczny. SME ktore znam zajmuja sie wylacznie jednym - maksymalizacja ktorkoterminowych zyskow wlasciciela, kosztem jakichkolwiek dluzszych niz pare miechow z okladem strategii rozwoju, czy inwestycji w personel. Bo zawsze mozna go cycyckac i zastapic nowym,,liczac ze jeszcze glupszy niz wlasciciel robol nie pojdzie sie sadzic w sadzie pracy, bo nie ogarnie tego swoim umyslem. Zwlaszcza ze profilaktycznie nie dalo mu sie zadnej umowy.
            Co do duzych korporacji, to glownym zajeciem managierow z bozej laski jest czerpanie maksymalnych profitow z pelnionego stanowiska poprzez pobieranie lapowek od kontrahentow, ktorym zleca sie wykonanie jakichkolwiek prac na rzecz owej korporacji, zy tez od ktorych zamawia sie jakiekolwiek towary.
            Powyzszy proceded, powszechny w korporacjach, nie ogranicza sie zreszta do polskich firm, ja akurat znam mnostwo niemieckich "gigantow" w ktorych rowno biora managerowie obu nacji. Muyslesz, ze ktorys dopusci kobiete do zlobu, albo zaryzykuje, ze naiwna frajerka sie zgorszy i zrobi dym?
      • misiu-1 Re: Dylemat wynagrodzen 15.02.11, 06:55
        tully.makker napisała:

        > Dziwie sie, ze mozna zadawac tak glupie pytania .

        A ja się dziwię, ze można dawać tak głupie i prostackie odpowiedzi. Pracodawca może być głupi i kierować się stereotypami, ale ekonomii nie da się oszukać. Firmy, których właściciele kierują się uprzedzeniami i fałszywymi stereotypami, przegrają na konkurencyjnym rynku z firmami, których właściciele tego nie czynią. A skoro nie przegrywają, to znaczy, że stereotyp wcale nie jest fałszywy.
        • takisobienik Re: Dylemat wynagrodzen 15.02.11, 14:37
          Khekhehe, to może też znaczyć tylko tyle, że wszyscy jadą na tych samych stereotypach.
          • misiu-1 Re: Dylemat wynagrodzen 15.02.11, 15:31
            Otwórz firmę i jeśli stereotypy są fałszywe, wykosisz szowinistyczną konkurencję w pień.
            • takisobienik Re: Dylemat wynagrodzen 16.02.11, 09:28
              A po co mi druga firma? Jedną już mam.
    • tigertiger Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 14:25
      "Patriarchat poklepuje kobietę protekcjonalnie po plecach, często ośmiesza, podważa autorytet i w końcu z pogardą nazywa feministką. Jeśli miałabym być skutecznym"
      "W potocznej świadomości kobiety nie miewają dylematów moralnych, przemyśleń filozoficznych, są "relacyjne". To obiekty, które stanowią jakiś punkt odniesienia dla mężczyzny - wszystko jedno, czy będzie to syn, mąż albo kochanek; fascynują, przyciągają, odpychają, ale nie mają własnego bytu. " to cytaty z Olgi Tokarczuk, laureatka tegorocznej Nagrody Nike. Wywiad jest zatytułowany "Lepiej byłoby urodzić się mężczyzną". Prawda jest taka, ze wiele kobiet chciało by się urodzić mężczynami aby mieć łatwiej w życiu, niewielu mężczyn (pominając osby transsekuslne) chcialo by się zamienic na role z kobietami.

      wiadomosci.wp.pl/kat,1345,title,Olga-Tokarczuk-lepiej-byloby-urodzic-sie-mezczyzna,wid,10467499,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1bc7f

      • marouder.eu Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 15:14
        A skąd dane po temu?
        Czy jako poczatkujaca terapeutka Olga T. otrzymywala np. mniejsza wyplate, nizli jej kolega, rownie sprawny terapeuta?

        A co z pan wspolna autorytetka, obywatelka Hupalo?
        Jako koafiuressa, Hupalo bierze circa 700 peelenow za przyciecie grzywy na skos.

        Wyobrazmy sobie, ze fryzjer Zenobi glosi na podstawie przypadku w/w pani, szowinistyczna niesprawiedliwosc oraz nierownosc placowa pci!
        • kocia_noga Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 15:30
          Mógłbyś chociaż się wysilić i posprawdzać jak wyglądają zarobki najmodniejszych fryzjerów pci obojga, ale ty przecież wiesz.
          A tak a'propos, na głównej wisi njus o wyrównaniu opłat za ubezpieczenia komunikacyjne.
          Faceci powodują 10(dziesięć) razy więcej wypadków i stłuczek, a więc dotychczas kobiety płaciły - dzie4sięć?, nie dwa razy mniej za ubezpieczenie. Otóż i to wydało się firmom zbyt mało i teraz kobiety będą fundować facetom wypłatę dwukrotnie częściej.
          Pod sztandarem "równouprawnienia". Pod njusem ankieta - większość jest za, tzn za fundowaniem facetom przez kobiety. Domyślam się, że głosowali faceci.
          • marouder.eu Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 15:43
            To zle z tymi skladkami?
            Przeciez oznacza to tylko tyle, ze w praktyce znizka bedzie zalezna od indywidualnej "historii drogowej" ubezpieczonego.
            • kocia_noga Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 16:21
              Skąd wywnioskowałeś o tym indywidualnym szacunku i ryzyku?
              • marouder.eu Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 16:34
                A stad, ze zeby przyciagnac klienta, trzeba mu bedzie cos zaoferowac, nieprawdaz?
                Na rynku ubezpieczen komunikacyjnych ni ma letko.
    • mijo81 Re: Dylemat wynagrodzen 14.02.11, 20:10
      Feministki wszystko tłumaczą w jeden i ten sam sposób: patriarchat, dyskryminacja itp. Przecież to komunistki po pedagogice, filozofii, politologi itp, za cholerę nie zrozumieją kapitalistycznych idei
      • aron2004 Re: Dylemat wynagrodzen 15.02.11, 15:17
        W Szwecji tez mlode kobiety zarabiaja mniej niz mezczyzni w ich wieku ( dotyczy to pierwszych kilku lat po studiach glownie).
        Wyglada na to ze pracodawcy po prostu mniej chetnie zatrudniaja mlode kobiety, bo istnieje duze prawdopodobienstwo ze urodza one dzieci. W Szwecji moze mniejsze to prawodpodobienstwo niz u nas ale tez jest.
    • gotlama Re: Dylemat wynagrodzen 15.02.11, 21:23
      Bo np. "kobieta na tym stanowisku nie wygląda prestiżowo" czyli być źle postrzegana przez kontrahentów/klientów, "kobieta nie może się znać na technice", "kobieta nie może prowadzić ciężarówki"
      Stereotypy? To prawda, ale stereotypy rządzą......
      Zamiast np. mieć posłuch wśród podwładnych z racji bycia mężczyzną (tu trzeba się powołać na prawo naturalne* dotyczące wrodzonego ducha przywódczego mężczyzn) musi udowadniać że jest równie, a nawet bardziej kompetentna od przeciętnego mężczyzny.
      A jeszcze dochodzi taki drobiazg - pracowałam w krajach umiarkowanie islamskich (lekko nie było, ale jakoś to szło) , natomiast w krajach "prawdziwie islamskich" nie mam szansy na wykonywanie swego zawodu ( no cóż, nie jestem ginekologiem czy modystką ; ) I w tym momencie dla mojego pracodawcy niestety nie jestem już w pełni dyspozycyjnym pracownikiem. Więc ani z winy pracodawcy, ani z powodu moich niższych kompetencji - nie jestem dla niego równie cennym pracownikiem jak moi koledzy o podobnym doświadczeniu i wiedzy. Czyli jeszcze raz - z powodu stereotypów, tym razem uprzejmie zwanych "odmiennością kulturową" - stoję na z góry przegranej pozycji.
      A czemu kobiety, które są tak dobre, że bez problemu znajdują pracę mają mniejsze wynagrodzenie? - kobieta zgodzi się na niższą płacę - więc po co w czasie negocjacji nie zbijać stawki....( bo kobieta często ma na utrzymaniu dzieci i czasem faceta, który w imię tzw. męskiej dumy pierdo.nął kolejną pracą, bo on za takie marne pieniądze nie będzie tyrał i słuchał tego idioty, a już nie daj Boże idiotki na wyższym stanowisku, zaś od pięciu lat nikt go z złotej lektyce do pracy jakoś nie chce nosić)

      *prawo naturalne - argument na który najłatwiej się powołać, chcąc upupić kobiety mimo braku argumentów racjonalnych.
      • tricolour Ja bym to nazwał inaczej... 15.02.11, 21:47
        ... zwyczajnie wykonujesz taki zawód, który ma swoje ograniczenia do krajów nieislamskich. To takie samo ograniczenie (tym razem terytorialne) jak ograniczenie związane z wysiłkiem fizycznym (pewnie nie przyjęliby Ciebie do ręcznego rozładunku wagonów) czy też podczas pracy w środowisku promieniowania jonizującego (uszkodzenie potencjalnej ciąży).

        Możesz to rzeczywiście odbierać jako dyskryminację (bo rzeczywiście masz "zakaz" pracy), ale możesz odebrać jako ochronę. Ochronę zdrowia lub wręcz życia.
        • gotlama Re: Ja bym to nazwał inaczej... 16.02.11, 00:01
          Proszę nie opowiadać bajek co do ograniczeń związanych z promieniowaniem jonizującym. Zakaz obejmuje wyłącznie ciążę i karmienie. Poza tym wyjątkiem dawki graniczne dla pań i panów są takie same ( w każdej kategorii - nie ma zróżnicowania na płeć - czy to pracownik czy np. praktykant). Przynajmniej w Polsce.
          Co do chronienia - ceną za ochronę jest wolność. Ile tej wolności jesteś gotów oddać w zamian za chronienie cię przy podejmowaniu zatrudnienia? Ochrona - dobra rzecz, byle tylko nie zamieniała się w nadmierne ubezwłasnowolnienie.
          No i nie rozróżniasz ograniczeń związanych z ciążą , karmieniem i udokumentowanymi badaniami medycznymi od ograniczeń wynikających z czyjegoś "widzimisię" (stąd ten przykład krajów ortodoksyjnie islamskich w których ze względu na lokalne stereotypy dotyczące kobiet nie mam możliwości pracy i nie jest to ani moja wina ani mojego pracodawcy).
          • mijo81 Re: Ja bym to nazwał inaczej... 16.02.11, 20:11
            To idź zwlaczać ograniczenia co do "dźwigania ciężarów" przez kobiety np. w sklepie .... bo to ubezwłasnowolnienie
            • gotlama Re: Ja bym to nazwał inaczej... 16.02.11, 22:15
              Oczywiście mężczyźni kręgosłupy mają jak terminator - im norma ponad dwukrotnie wyższa - nigdy nie szkodzi.
              Efekt jest taki, że zdrowiuteńkiej pani o krzepie Agaty Wróbel nie wolno jednorazowo podnieść 50 kg, ale mężczyzna któremu tak naprawdę nie wolno podnosić nawet 20 kg - dyga worki z cementem, bo w czasie badania lekarskiego (o ile było przeprowadzone) starannie w obawie o pracę zataił swój stan zdrowia. A odpowiedzialność lekarza medycyny pracy - jest zerowa w takiej sytuacji, bo to badana osoba podpisuje arkusik, że nie ma np.epilepsji, plecy nie bolą itd itp. Lekarz się pyta o bóle kręgosłupa, ale jeśli nie jesteś pilotem myśliwca - nie wysyła na badania które potwierdzą lub obalą twe słowa.
              Widzisz mijo - mądry człowiek zazwyczaj wie, na ile można zrezygnować z części wolności dla "odgórnego" bezpieczeństwa, a kiedy zwalczać traktowanie go jak kompletnego idioty.
    • tigertiger Re: Dylemat wynagrodzen 17.02.11, 08:02
      Stare przeświadczenie, że to mężczyzna jest głową rodziny i to on musi tę rodzinę utrzymać, w związku z czym musi wypracować solidną pensję, wciąż jest w obiegu.
      Natomiast kobiety postrzegane, jako „kury domowe”, powinny siedzieć w domu i wychowywać dzieci, a nie pchać się do świata biznesu, niegdyś zarezerwowanego tylko dla mężczyzn, wystarczy jak zarobią na przysłowiowe „waciki”, bo przecież ich mężowie zarabiają solidnie i odpowiadają za utrzymanie rodziny. Wygodniej jest więc trzymać się przeświadczenia, że pracownik ten (mężczyzna) jest bardziej przedsiębiorczy i szybciej się rozwija. Tak poukładan świat, gdzie kazdy ma swoje miejsce i swoją role do odegrania według płci dla mężczyn i czesci kobiet daje złudne poczucie bezpieczenswa. Bo gdyby te zarobki wyrównać i okazało by się, ze w rodznie zarabia lepiej kobieta od mężczny to role automatycznie by się odwróciły. Strach pomyśleć co by sie działo gdyby to kobiety przejeły role mżczyn, a mężczni zajeli by sie prowadzeniem domów i wychowaniem dzici- sodoma i gomora :). Tylko, że mimo wszytko takie małżenswa się zdarzają, a świat nieuchronie pędzi do przodu, to co nas gorszyło 20 lat temu dziś sie wydaje normą, i tak już jest, że mentalność się zmienia nei wymuszana przez żadne lobby feministyczne, a przez wzykłe życie. No bo co z tymi kobietami, które samotnie wychowują dzici? a co w przypadku kiedy mąż jest bezrobotny, bądź zarabia mniej od żony? Kto ma łożyć na rodzinę i dlaczego kobieta wykonująca tą samą prace co jej kolega ma zarabić mniej? Naszczęscie wszytko sie zmienia i choć walka z patriarchatem wydaje się z góry przegrana to pomału bo zaledwie od kilkudziesięciu lat kobiety wytrwale i z godnością walczą o swoje prawa z patiarchatem zakorzenionym od setek lat. Zarabijący mniej zajmuje się dizćmi i żadne sterotypy nie mają na to wpływu. Więc komu zależy aby kobiety zaczeły zarabiac na równi z mężczynami? wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9100957,Raport__Zarabiasz_mniej__Zajmuj_sie_dziecmi.html
      • ewelina_1 Re: Dylemat wynagrodzen 17.02.11, 16:44
        Coś w tym jest.

        www.hotmoney.pl/artykul/masz-dziecko-zapomnij-o-wymarzonej-pracy-18234
        "Jasno i brutalnie mówi to szef średniej wielkości firmy handlowej z Warszawy (oczywiście bez podawania nazwiska): - U kobiet opieka nad dzieckiem jest oczywista. Jeśli pracownica nie przegina ze zwolnieniami, wszystko da się zaplanować. Sam mam dziecko i żonę, więc to rozumiem. Ale jak przychodzi do mnie facet i mówi mi o zmianach grafiku ze względu na przedszkole, to mnie jasny szlag trafia. Wiem, że jego żona zarabia jedną trzecią jego pensji, a on mi się w nowoczesnego tatusia bawi. Idiotyzm! - mówi."
        www.edziecko.pl/aktywnerodzicielstwo/1,104070,8611571,Jak_pogodzic_tacierzynstwo_z_praca_.html
    • facet123 Re: Dylemat wynagrodzen 21.02.11, 09:07
      > Zalozenie/twierdzenie #1.
      > Kobiety zarabiaja 25-30% mniej od mezczyzn na tym samym stanowisku.
      > Zalozenie/twierdzenie #2.
      > Kobiety sa TAKIMI SAMYMI jakosciowo (jesli nie lepszymi) pracownikami co mezczy
      > zni na tym samym stanowisku.

      Wyjaśnic to jest bardzo prosto. W ogóle sam pomysł, że coś tu trzeba wyjaśniać wynika z Twojego założenia #3, przyjętego nie wprost i nieprawdziwego, że pracownicy są wynagradzani wprost proporcjonalnie do jakości wykonywanej pracy - a to przecież jakiś utopijny farmazon.
      Pracownicy są wynagradzani odwrotnie proporocjonalnie do tego jak łatwo wymienialni są na rynku pracy. Jeżeli na jakieś stanowisko ustawia się kolejka chętnych, to płaca odrazu spada. Kobiety w naszym kraju cieszą się, jeżeli uda im się dorwać jakąkowiek pracę powyżej sprzadawcy albo nauczycielki, więc godzą się na niższą płacę. Zresztą pracodawca wygrywa na tym podwójnie - ma solidnego pracownika, któremu może płacic mniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka