Dodaj do ulubionych

Slut-shaming

14.07.12, 15:20
Anna Dryjańska nt o tym, ze wszystkie jesteśmy zdzirami - nie tylko te z plastrami antykoncepcyjnymi na ramionach:

Dziennikarz TVN24 zastanawia się, czy nieukrywanie plastra antykoncepcyjnego to zaproszenie do stosunku seksualnego. Jedna z twitterowiczek, która poczuła się urażona “estetycznie”, porównuje noszenie plastra na odsłoniętym ramieniu do “wywalania cycków”. Dla innego komentatora taki plaster oznacza, że kobieta komunikuje wszystkim (!) mężczyznom “zerżnij mnie”. Kuriozalne niczym usprawiedliwianie gwałtu krótką spódniczką? Tak. I wypróbowane narzędzie z arsenału mizoginii: slut-shaming.

Slut-shaming to zawstydzanie, ośmieszanie, piętnowanie i wywoływanie poczucia winy u kobiet z powodu ich faktycznej lub domniemanej aktywności seksualnej lub ubioru. Zła wiadomość: jeśli nie jesteś dziewicą, czerpiesz przyjemność z seksu, miałaś więcej niż jednego partnera seksualnego, stosujesz antykoncepcję, nie chodzisz w burce albo - o zgrozo - nie jesteś hetero, to możesz zostać uznana za zdzirę.

Oto krótki test, który pozwoli Ci ocenić czy możesz zostać uznana za zdzirę:


(sorry, ale żeby się przetestowac, dziewczęta i chłopcy, będziecie musieli zajrzeć do tekstu zródłowego :D

Biedny Skórzyński - czemu ludzie nie zastanowią się pięć razy, zanim chlapną ozorem w necie? Czy on nie widzi, jak bardzo i żałośnie się obnażył?

Swoją drogą - uwielbiam polszczyznę, ale angielski też jest fantastyczny. Jak to slut-shaming przetłumaczyc? Nie mam pojecia, niestety.
Obserwuj wątek
    • rekreativa Re: Slut-shaming 14.07.12, 16:06
      Są, niestety, mężczyźni, którzy każdy gest i zachowanie kobiety interpretują jako zaproszenie do seksu i to oczywiście seksu z nimi.
      Mnie zawsze zadziwia, jak w dyskusjach na forach faceci uparcie twierdzą, że kobiety eksponują ciało ubraniem i robią makijaż wyłącznie po to, by przyciągnąć uwagę owych facetów. I żeby im sto kobiet odpisało, że jest inaczej, to i tak nadal będą twierdzić, że są pępkiem kobiecego świata.
      Co do plastrów, to spostrzeżenia i skojarzenia męskie w tym temacie, przytoczone choćby przez Ciebie, są z jednej strony przerażające (bo nawet głupi, aseksualny plaster może być dla niektórych pretekstem do seksualnych zaczepek), świadczące o męskim egocentryzmie i w końcu trochę nielogiczne (jeśli kobieta stosuje antykoncepcję hormonalną, to większe jest prawdopodobieństwo, że już ma faceta niż że jest do wzięcia).
      W każdym razie co można zrobić i trzeba robić to wylewać na takich Skórzyńskich wiadro zimnej wody, choćby w postaci komentarzy pod jego głupawym tekstem. Może następnym razem ugryzie się w palec, zanim kolejną głupotę wystuka na klawiaturze.
      • bene_gesserit Re: Slut-shaming 14.07.12, 16:54
        rekreativa napisała:

        > Są, niestety, mężczyźni, którzy każdy gest i zachowanie kobiety interpretują ja
        > ko zaproszenie do seksu i to oczywiście seksu z nimi.

        Imo to nie całkiem tak.
        Są mężczyźni, którzy każdy gest i zachowanie chcieliby traktować jako zaproszenie do seksu. Dla nich. Ale niestety, dociera do nich bolesna świadomość, ze to nie jest zaproszenie do seksu dla nich (bo swiadomosc, ze np krótka spodniczka czy uśmiech nie musi byc zaproszeniem do seksu raczej nie dotrze nigdy). Stad agresja - frustracja niespełnienia pt 'nie mogę, chociaż bardzo bym chciał' spełnia się w obrażaniu obiektu żądzy. Najłatwiej w sugerowaniu, ze to dziwka. Tak to imo działa. Stąd oczywiscie krok do mówienia o ofiarach gwałtu ze się same prosiły albo odziewania kobiet w pokrowce, zeby 'nie kusiły', jak w wielu krajach islamskich.

        Najsmutniejsze jest to, ze tego typu perspektywa - skrajnie maczo - zawsze znajdzie potakiwaczki, które jadą na tym samym slut-shaming, ale z innych, tajemniczych przyczyn.

        > Co do plastrów, to spostrzeżenia i skojarzenia męskie w tym temacie, przytoczon
        > e choćby przez Ciebie, są z jednej strony przerażające (bo nawet głupi, aseksua
        > lny plaster może być dla niektórych pretekstem do seksualnych zaczepek), świadc
        > zące o męskim egocentryzmie i w końcu trochę nielogiczne (jeśli kobieta stosuje
        > antykoncepcję hormonalną, to większe jest prawdopodobieństwo, że już ma faceta
        > niż że jest do wzięcia).

        No, jak się jest - ze uzyję ulubionego słowka trolli forum feminizm - niedoru...ym, to tego typu sygnał, ze dziewczyna - ojej! - robi te rzeczy, można uważać za zaproszenie do seksu, czemu nie. Tylko czemu swoje niedoru...ie trzeba ogłaszac publicznie i pod własnym nazwiskiem tego nie rozumiem :)

        > W każdym razie co można zrobić i trzeba robić to wylewać na takich Skórzyńskic
        > h wiadro zimnej wody, choćby w postaci komentarzy pod jego głupawym tekstem. Mo
        > że następnym razem ugryzie się w palec, zanim kolejną głupotę wystuka na klawia
        > turze.

        No, po tej fali krytyki na pewno. Co nie zmienia faktu, ze wielu facetow - i kobiet - mysli jak on.
        • zak_szirak facet z wysypujacymi sie kondomami z kieszeni 16.07.12, 14:59

          Antykoncepcyjne plastry eksponowane na dziwnych nieraz - byleby widocznych miejscach, jak dla mnie to wiesniactwo.

          ciekawe cobyscie powiedzialy, gdyby faceci zaczeli eksponowac noszone przy sobie prezerwatywy... np poprzez wysypywanie ich z portfela przy kazdej okazji, czy wystajace z kieszeni zapasy na wieczor.
          • rekreativa Re: facet z wysypujacymi sie kondomami z kieszeni 16.07.12, 15:34
            No właśnie ja np. nic bym nie powiedziała, bo mnie g... obchodzi, co tam facetowi wystaje z portfela czy z kieszeni. Tak samo g... mnie obchodzi plaster na ramieniu jakiejś laski.
            Ostatnio widziałam, jak facet z półki w sklepie wziął kilka paczek durexów i żel intymny.
            Wg Ciebie powinnam zemdleć z oburzenia na tę ostentację?
            • zak_szirak Re: facet z wysypujacymi sie kondomami z kieszeni 16.07.12, 16:04
              to chyba niezbyt dobre porownanie, co innego dokonywac zakupu w miejscu do tego przeznaczonym, a co innego demonstrowanie biernym obserwatorom antykoncepcji w uzyciu.


              rekreativa napisała:

              > No właśnie ja np. nic bym nie powiedziała, bo mnie g... obchodzi, co tam faceto
              > wi wystaje z portfela czy z kieszeni. Tak samo g... mnie obchodzi plaster na ra
              > mieniu jakiejś laski.
              > Ostatnio widziałam, jak facet z półki w sklepie wziął kilka paczek durexów i że
              > l intymny.
              > Wg Ciebie powinnam zemdleć z oburzenia na tę ostentację?
          • cytrynowe Re: facet z wysypujacymi sie kondomami z kieszeni 16.07.12, 19:40
            zak_szirak napisał:

            >
            > Antykoncepcyjne plastry eksponowane na dziwnych nieraz - byleby widocznych miej
            > scach, jak dla mnie to wiesniactwo.

            A konkretniej: jakie miejsca cię zdziwiły? Bo mnie się wydawało, że widoczne miejsca na plaster to ramiona i fragmenty pleców, ale żadne z nich jest dla mnie dziwne.
            • zak_szirak Re: facet z wysypujacymi sie kondomami z kieszeni 16.07.12, 21:48
              no na plecach to jak dla mnie troche dziwne, bo jak sie w czasie snu pacjentce odklei i pod lozko spadnie, to gwiazda antykoncepcji moze sie nie zorientowac.

              Antykoncepcje trzeba po prostu stosowac z glowa, a nie dla feministycznych ideologii.

              cytrynowe napisała:

              > zak_szirak napisał:
              >
              > >
              > > Antykoncepcyjne plastry eksponowane na dziwnych nieraz - byleby widoczny
              > ch miej
              > > scach, jak dla mnie to wiesniactwo.
              >
              > A konkretniej: jakie miejsca cię zdziwiły? Bo mnie się wydawało, że widoczne mi
              > ejsca na plaster to ramiona i fragmenty pleców, ale żadne z nich jest dla mnie
              > dziwne.
              • cytrynowe Re: facet z wysypujacymi sie kondomami z kieszeni 16.07.12, 22:21
                zak_szirak napisał:

                > no na plecach to jak dla mnie troche dziwne, bo jak sie w czasie snu pacjentce
                > odklei i pod lozko spadnie, to gwiazda antykoncepcji moze sie nie zorientowac.
                >

                Mamy w XXI wieku taki fajny wynalazek, nazywa się "lustro", jak staniesz tyłem do takiego lustra i spojrzysz za siebie, to widzisz praktycznie całe plecy. Serio! I możesz wtedy sprawdzić, czy masz plaster. Co zwinniejsze osoby potrafią nawet sięgnąć ręką w prawie dowolne miejsce pleców, czasem dzięki tej niesamowitej zwinności nawet nie potrzebują czyjejś pomocy do przyklejania plastra. Wtedy mogą sobie przejechać ręką i sprawdzić, czy mają plaster.
                Czyli pisząc "Antykoncepcyjne plastry eksponowane na dziwnych nieraz - byleby widocznych miejscach, jak dla mnie to wiesniactwo" miałeś na myśli tylko jedno miejsce, plecy (zaiste, niesamowicie eksponowane), i przyklejanie tam plastra to wieśniactwo, bo może się odkleić w nocy. Aha.
    • berta-death Re: Slut-shaming 14.07.12, 16:41
      Ciekawe dlaczego antykoncepcja nie kojarzy się nikomu z posiadaniem stałego partnera, od którego w ryj można dostać za zaczepianie jego dziewczyny. Na co osobie puszczalskiej plastry albo tabletki, zwłaszcza jak chce być safe. A jak już używa prezerwatyw, to piguły raczej nie są jej potrzebne. Ludzie to kompletnie nie potrafią myśleć.
      Na tej samej zasadzie to każdej kobiecie mającej obrączkę na palcu można by jakieś propozycje dawać, wszakże ta obrączka też świadczy o tym, że dziewicą nie jest i jest aktywna seksualnie.
      • bene_gesserit Re: Slut-shaming 14.07.12, 16:58
        Pamiętasz może akcję z 'obrączkami czystości przed małżeńskiej' (pisownia z netu ;) - było kiedyś o tym na forum. Czemu nikt nie zaczepia i nie czepia się dziewczyn (i chłopaków), którzy uważają za stosowne ogłaszać coś światu nt swojego życia seksualnego, tzn konkretnie jego braku? Przecież to tak, jakby podchodził do ciebie nieznajomy i mówił 'cześć, jestem Marek, jestem prawiczkiem'.
      • easz Re: Slut-shaming 15.07.12, 02:49
        berta-death napisała:

        > Na tej samej zasadzie to każdej kobiecie mającej obrączkę na palcu można by jak
        > ieś propozycje dawać, wszakże ta obrączka też świadczy o tym, że dziewicą nie j
        > est i jest aktywna seksualnie.

        Bingo!
        Jak w emiratach talibańskich, wniosek, jesteśmy już o krok od rzeczonych.
        • bene_gesserit Re: Slut-shaming 15.07.12, 10:03
          Otóż to.
          Bo co może powiedzieć plaster oprócz 'przyjmuję środki antykoncepcyjne'?
          Np: 'przyjmuję, bo mam problemy hormonalne i w ten sposób się leczę' albo 'od 10 lat jestem wierną żoną, przed ślubem byłam dziewicą, mamy 4 dzieci i na tym chcemy skończyć' albo 'mam depresję, leki przyjmuję w postaci plastra'. Itd itd

          Jakoś nie widzę tu miejsca na postulowaną przez niektórych pewność, że każdy plaster mówi 'pie...się ze mną, jestem napalona i łatwa'.

          Kim trzeba być, żeby akurat tak to odczytać? I czemu ktoś taki uważa, że tego typu interpretacja świadczy cokolwiek o dziewczynie z plastrem, zamiast uznać, że upierając się przy takiej interpretacji opowiada w żenujący sposób o sobie?
          • berta-death Re: Slut-shaming 15.07.12, 11:01
            > Jakoś nie widzę tu miejsca na postulowaną przez niektórych pewność, że każdy pl
            > aster mówi 'pie...się ze mną, jestem napalona i łatwa'.
            >
            > Kim trzeba być, żeby akurat tak to odczytać?

            Jak to kim, katolikiem. Oni mają jakieś seksualne obsesje i wszystko im się z jednym kojarzy. Jakiś psychoanalityk powinien tym się zająć, być może doszedłby przyczyny tego stanu rzeczy.
            • bene_gesserit Re: Slut-shaming 15.07.12, 14:50
              Wyznanie może się z tym łączyć, ale nie musi. Raczej stopień niezaspokojenia albo chutliwości. Oczywiście, jesli ktoś, oceniający w jednoznaczny i negatywny sposób kogokolwiek na bardzo słabych postawach jest katolikiem, powinien się wstydzić podwójnie. Jezus doskonale sobie poradził z tego typu hipokrytami.
            • turysta_amator Re: Slut-shaming 16.07.12, 11:05
              no "rence opadajo", na forum feminizm żart (bo mam nadzieję żartowałaś z tymi katolikami) rodem z porannego WF-u.
          • easz Re: Slut-shaming 15.07.12, 22:03
            bene_gesserit napisała:

            > Otóż to.
            > Bo co może powiedzieć plaster oprócz 'przyjmuję środki antykoncepcyjne'?
            > Np: 'przyjmuję, bo mam problemy hormonalne i w ten sposób się leczę' albo 'od 1
            > 0 lat jestem wierną żoną, przed ślubem byłam dziewicą, mamy 4 dzieci i na tym c
            > hcemy skończyć' albo 'mam depresję, leki przyjmuję w postaci plastra'. Itd itd
            >
            > Jakoś nie widzę tu miejsca na postulowaną przez niektórych pewność, że każdy pl
            > aster mówi 'pie...się ze mną, jestem napalona i łatwa'.

            Czy plaster w ogóle coś musi mówić? To Alicja w Krainie?
            I dlaczego się zawsze kobieta musi niby komuś tłumaczyć - ichnie 'komunikować', i zwykle ze swojego życia seksualnego?

            Ale idźmy dalej jak jest okazja:) Na forum kobieta padł argument, dziewczyna napisała, a jak, że taki plasterek, jakby się zastanowić, to na dobrą sprawę jest jak obrączka, gdyby już na upartego chcieć wyciągać jakieśtakieś wnioski, to wręcz odwrotne, jak tu piszecie, że się owszem seksi, ale jest w związku i mono. Czyli nie ma to jak brzuch - ciężarna, to dopiero w oczach pana S. dziwka i komunikatywna, o! Przypomniało mi się, jak to kiedyś w towarzystwie, pewnie czasy wiktoriańskie, laski przy nadziei się nie pokazywały, bo brzucho ewidentnie oznajmiało wszystkim, że "robiła te rzeczy". Inaczej ludziska nie robili i nie wiedzieli, że inni to robią. Było już kiedyś tu o tym.
            Ale idziemy jeszcze dalej. Miałam raz kiecę odcinaną pod biustem i jakaś pani miejsca mi chciała ustąpić. Z tego wyciągam wniosek, że nie byłoby większego burdelu w mniemaniu pana S. obecnie, niż dom państwa Bennett, a dziwek większych i chętniejszych, niż Bennettówny!
            I czym my się tak właściwie przejmujemy? Taki facet musi myśleć mniejszą głową, skoro w dużej wiatr hula.

            Najlepsze jest jednak to, że wchodzimy w gadkę panów S. i to ich językiem. A jakby taka laska chciała wszem i wobec oznajmiać? A gdyby była dziwką? To qwa CO? Co mnie to obchodzi? Ja mam to gdzieś.


            > Kim trzeba być, żeby akurat tak to odczytać? I czemu ktoś taki uważa, że tego t
            > ypu interpretacja świadczy cokolwiek o dziewczynie z plastrem, zamiast uznać, ż
            > e upierając się przy takiej interpretacji opowiada w żenujący sposób o sobie?
            • bene_gesserit Re: Slut-shaming 16.07.12, 19:25
              easz napisała:


              > Czy plaster w ogóle coś musi mówić? To Alicja w Krainie?

              Ależ to jak najbardziej normalne interpretować wygląd człowieka - w tym, to, co ma na sobie - w jakiśtam sposób. Najbardziej nienormalne jest jednak kurczowe trzymanie się swojej interpretacji czyjegos wyglądu albo szczególu wyglądu jako jedynie właściwej. Bo to mówi nie o wyglądającym, ale o kurczowo się trzymającym. W wypadku Skorzynskiego i kolorka - zapewne o niezaspokojonej chuci i skrywanej rozwiązłości.

              > Najlepsze jest jednak to, że wchodzimy w gadkę panów S. i to ich językiem. A ja
              > kby taka laska chciała wszem i wobec oznajmiać? A gdyby była dziwką? To qwa CO?
              > Co mnie to obchodzi? Ja mam to gdzieś.

              Bo nie masz fiutoperspektywy, to proste.
    • wersja_robocza Re: Slut-shaming 14.07.12, 17:05
      Mnie dziwi, że takim Skórzyńskim przychodzi do głowy tylko to, że plaster to demonstracja albo zachęta. Tak, jestem aktywna seksualnie. Tak, robię te rzeczy. Są ukierunkowani na jedno i uznają, że to na pewno komunikat. Zupełnie ignorują fakt, że zwyczajnie ten plaster trzeba gdzieś przykleić i latem czasem jest on widoczny dla otoczenia. Zachowują się jednak jak Jasio w czasie dojrzewania, któremu wtedy wszystko kojarzyło się z doopą.
    • triismegistos Re: Slut-shaming 14.07.12, 17:16
      Ciekawe, czy odróżnia plasterki antykoncepcyjne od np. nikotynowych....
      • rekreativa Re: Slut-shaming 14.07.12, 17:29
        Słuszne pytanie, szczególnie że plasterki nikotynowe wyglądają identycznie.
        No ale cóż, głodnemu chleb na myśli.
        • triismegistos Re: Slut-shaming 14.07.12, 18:38
          Skórzyński to jeszcze pikuś, jego opinia jest bardzo wyważona. To, co na Frondzie pisali o plasterkach to dopiero zgroza...
          • rekreativa Re: Slut-shaming 14.07.12, 18:48
            A co? Frondzia postraszyła piekłem nierządnice z plasterkami?
    • tricolour A po co taki plaster na widoku? 14.07.12, 20:58
      Bo jeśli plaster ma jakieś działanie terapeutyczne, to można go nosić w dowolnym miejscu, także niewidocznym i niech sobie działa z ukrycia. A jeśli dodatkowo wystawia się toto na widok publiczny, to pewnie jakiś dodatkowy cel jest. I chodzi o ten cel. Jaki?

      Bo zasmarkanej (a nawet czystej) chusteczki na głowie nie nosimy. Podpasek też w zębach raczej nie widziałem, a można przecież pochwalić się tym, że się jeszcze może. Bandaże też nie stanowią ozdoby.

      To po co ten plaster?
      • bene_gesserit Re: A po co taki plaster na widoku? 14.07.12, 21:09
        No plaster jest takim komunikatem do ciebie, ze dziewczyna z plastrem chce ci dać do zrozumienia, ze jest gotowa na pukanko z tu i teraz. Z tobą na twoich warunkach. O to chodzi.

        Zastanawiam się, jaki cel przyświeca prymitywom w ogłaszaniu światu 'jestem prymitywem i wszystko mi się kojarzy z pie...niem niczym czternastoletniemu prawiczkowi'. Może nam to tu jakoś treściwie wyjaśnisz gwoli rozrywki, bo zaczął się sezon ogórkowy. Z góry dzięki.
      • rekreativa Re: A po co taki plaster na widoku? 14.07.12, 21:28
        Pytanie:a co Ci to przeszkadza, że plaster na widoku? I dlaczego niby ma być nie na widoku?
        To jest plaster, ani nie wygląda odrażająco, ani nie wydziela brzydkich zapachów, ani w ogóle w niczym nie wadzi postronnym, więc dlaczego właściwie miałabym go za wszelką cenę ukrywać?
        Bo jakiemuś tumanowi jednemu z drugim się kojarzy z dupczeniem?
        A może to plaster nikotynowy jest?
        Twoje porównania do podpasek czy chusteczek higienicznych na głowie są bez sensu.
        W instrukcji plastra masz wymienione miejsca, gdzie go należy przylepiać, ramię jest jednym z nich, więc w plastrze na ramieniu nie ma nic nienaturalnego.
        • tricolour A niech będzie nikotynowy... 15.07.12, 00:04
          ... wszystko jedno jaki.

          I taki plaster nikotynowy nosiłabyś na widoku żeby wszyscy widzieli, że nie radzisz sobie z fajkami? Że doprowadziłaś się do uzależnienia od jakiegoś śmiecia, że niszczysz zdrowie, że skórę masz jak jaszczurka, że cuchnie ciało i ubranie?

          To byś tym plastrem chciała zakomunikować?
          • bene_gesserit Re: A niech będzie nikotynowy... 15.07.12, 00:20
            goo.gl/f9tBD
          • cytrynowe Re: A niech będzie nikotynowy... 15.07.12, 00:33
            tricolour napisał:

            > To byś tym plastrem chciała zakomunikować?

            Co za pomysł, że człowiek chce zawsze coś komunikować swoim wyglądem i wszystkim co ma na sobie. Jak zakładam spódniczkę, to zwykle dlatego, że właśnie na tę spódniczkę mam ochotę albo że wszystkie inne mam niewyprasowane i nie chce mi się prasować. Niczego nie chcę ci komunikować moją spódniczką. Jak wychodzę z domu z przedziałkiem po prawej stronie, to dlatego, że tak mi się włosy ułożyły po spaniu, niczego nie chcę ci moim przedziałkiem przekazać, nie stoję przed lustrem z grzebieniem i nie obmyślam wiadomości przekazywanej ludziom na ulicy przez mój przedziałek.
            I tak samo z plastrem, jak ktoś sobie przylepił plaster w miejscu, które widzisz, to nie znaczy, że ten plaster do ciebie mówi. Może i mógł przylepić w miejscu niewidocznym, ale akurat miał kaprys na miejsce widoczne, i czemu nie. Nie musiał mieć celu, mógł mieć po prostu głęboko w nosie, czy ktoś jego plaster widzi czy nie. Tylko osoba przejmująca się cudzymi spojrzeniami mogłaby brać je pod uwagę przy przyklejaniu plastra.
            • tricolour Sama sobie przeczysz... 15.07.12, 00:47
              ... gdybyś niczego nie chciała mi komunikować spódniczką, to na pupę zakładałabyś byle jaką. Ty jednak dbasz o wizerunek - bo o tym piszesz - że zakładasz tylko wyprasowane spódniczki. Wynika z tego, że oprócz ubioru spódniczka musi mieć także odpowiedzi wygląd (bo wyprasowana i pomięta działają identycznie), a ten wygląd to już nie jest tylko Twoja sprawa, ale także otoczenia.

              Innymi słowy: zakładasz takie, by także odpowiednio się prezentowały. To jest ten komunikat: chcesz określonego odbioru swojej osoby.
              • cytrynowe Re: Sama sobie przeczysz... 15.07.12, 01:31
                tricolour napisał:

                > ... gdybyś niczego nie chciała mi komunikować spódniczką, to na pupę zakładałab
                > yś byle jaką. Ty jednak dbasz o wizerunek - bo o tym piszesz - że zakładasz tyl
                > ko wyprasowane spódniczki.

                Bo lubię, nie bo dbam o wizerunek i nie bo komunikuję. Dopowiadasz sobie do mojej spódniczki rzeczy jak do tego plastra, ale są tak samo chybione.

                >a ten wygląd to już nie jest tylko Twoja sprawa, ale także otoczenia.

                Tylko moja. Patrzę na siebie i lubię się widzieć w takim a nie innym ciuchu, takiej a nie innej fryzurze. Mój wygląd należy do mnie, nie do otoczenia.

                >
                > Innymi słowy: zakładasz takie, by także odpowiednio się prezentowały. To jest t
                > en komunikat: chcesz określonego odbioru swojej osoby.

                Nie chcę. Sam widzisz, jakie głupoty potrafią wydedukować ludzie z plastra na ramieniu i jak różnią się te głupoty w zależności od patrzącego i jak sprzeczne są z zamiarami właścicielki plastra. Jak będę chciała cokolwiek komunikować setkom ludzi, których mijam na ulicy, to nie omieszkam ich o tym poinformować słowami, a nie spódniczką i plastrem.
                Rzecz w tym, że ja nie mam żadnego komunikatu dla tych setek ludzi. Nawet jak ubiorę się bardziej wyzywająco dla narzeczonego, to jest to ubranie-wiadomość dla niego, a nie dla kierowcy tramwaju, nie dla mijanej na klatce sąsiadki i nie dla Skórzyńskiego.
                • bene_gesserit Re: Sama sobie przeczysz... 15.07.12, 09:48
                  Przede wszystkim nie odpowiadasz za to, że jakiemuś wiecznie napalonemu gosciowi plaster skojarzy się z plastrem antykoncepcyjnym, czy że wysyłasz plastrem do niego zaproszenie do niewybrednych zaczepek.
                  Leczy się plastrami nałóg nikotynowy, ADHD u dzieci, depresję, chorobę Alzheimera u ludzi starszych, dla ktorch przyklejany raz na jakiś czas plaster jest błogosławieństwem, bo mają problemy z pamięcią. Leczyć się będzie o wiele wiecej jeszcze innych chorób, bo to jest dobry sposób na przyjmowanie leków.

                  Ale są ludzie, którzy lubią obnosić się ze swoją ignorancją i wszystko, ale to wszystko kojarzyć się im będzie z pie...niem. Ubiór, sposób przyjmowania leków, 'prowokacyjny' sposob wkładania klucza do dziurki, to jak jesz, stoisz, siedzisz czy mówisz 'dzien dobry'. Prowokujesz, suko. Sama się prosisz.
            • bene_gesserit Re: A niech będzie nikotynowy... 15.07.12, 09:38
              Bardzo dobrze to ujełaś.
              Własnie o to chodzi: o obarczanie kobiet odpowiedzialnością za domysł jakiegoś palanta. TY masz się tłumaczyć z tego, co on sobie pomyśli nt twojej spodnicy czy jak zinterpretuje plaster na ręku.

              Jak pisałam - dokładnie tego samego typu myślenie towarzyszy gwałcicielowi (suka sama sie prosiła) i filozofii zakładania burek przez kobiety w krajach islamu. Dziwne, ze są meżczyźni, którzy bez grama wątpliwości stają akurat po tak mrocznej stronie.
          • rekreativa Re: A niech będzie nikotynowy... 15.07.12, 11:06
            Kiedy patrzę na ludzi, to nie przychodzą mi do głowy najczarniejsze scenariusze na ich temat i nie obrzucam ich w myśli obelgami.
            Osoba z plastrem wywołuje we mnie myśli:
            -osoba dba o zdrowie i jest odpowiedzialna
            -jeśli to nikotynowy, to fajnie, że ta osoba poszła po rozum do głowy i chce rzucić nałóg, kibicuję.

            No i sprawa najważniejsza: nakładając plaster NIE MAM INTENCJI komukolwiek czegokolwiek komunikować. Nakładam, bo mi potrzebny.
            Jak się skaleczę, to też nakładam plaster i naprawdę, nie zastanawiam się w tym momencie, co inni pomyślą o moim plastrze.
      • berta-death Re: A po co taki plaster na widoku? 14.07.12, 21:41
        Pomijając osoby, które robią to dla lansu, bo np widziały w TV celebrytkę, która uprawiając kryptoreklamę tych plastrów, nakleiła go sobie na odsłoniętym ramieniu, to cała reszta pań nakleja go w pierwszym lepszym miejscu, które jest dla niej wygodne. A spośród wszystkich miejsc, gdzie można taki plaster nakleić, ramię jest najwygodniejsze. Nie zgina się, nie ma zwijków, nie poci się, ma stosunkowo najmniejszy kontakt z przesuwającą się po nim odzieżą i jest łatwo dostępne do samodzielnego naklejenia, odklejenie i sprawdzenia czy się nie odkleił.
        A, że od czasu do czasu jest wystawione na widok publiczny, bo raz na ruski rok wystrzelą takie upały, że odsłania się co się da, to już problem tych co się lubią wszystkim gorszyć.
        • tricolour To nie jest rzecz jednodniowa... 15.07.12, 00:29
          ... takie plastry to używa się wręcz tydzień. Chcesz mi powiedzieć, że przez tydzień nie myje się ramienia, bo się jeszcze plaster odklei pod prysznicem czy w kąpieli? Albo inaczej: taka rzecz noszona przez tydzień na ramieniu, brudzona, myta, moczona, suszona, spocona, pocierana, to po tygodniu dalej jest czysta i wygląda świeżo? A może tygodniowe plastry wymienia się po każdym myciu gdy stary się odmoczy?

          No, nie wierzę, że garderobę zmienia się codziennie lub częściej z konieczności i estetyki, a jakiś kawałek plastiku będzie przyklejony tydzień na ramieniu, bo to najwygodniejsze - jak twierdzisz - miejsce do noszenia takiej syfiastej z wymęczenia rzeczy.
          • berta-death Re: To nie jest rzecz jednodniowa... 15.07.12, 00:50
            Gdziekolwiek byś to nie przykleił to i tak się zbrudzi, sfatyguje i trafi pod prysznic. Ale zewnętrzna część ramienia jest najmniej eksploatowaną częścią ciała, na której można przykleić taki plaster. Na plecach będzie dodatkowo traktowany potem i jeszcze ruszany przez poruszającą się skórę, bo to się człowiek pochyli, to skręci, to wyprostuje. A w nocy jeszcze śpi na tych plecach. Z brzuchem jest podobnie. Uda i pośladki są traktowane bielizną i spodniami, które też ciągle ocierają się o plaster, bo to się siada, to wstaje, to chodzi albo biega, a to idzie do toalety, gdzie się przeciąga majtami i spodniami po tym plastrze tam i z powrotem.
            • easz Re: To nie jest rzecz jednodniowa... 15.07.12, 02:52
              Nie wiedzą nic o plastrach, niewiele o pigułach, ciekawe czy o prezerwatywach ciut więcej? A się wypowiadają, zwykle jeszcze z pozycji autorytetu. Coś jak ten pan S. o obcych sobie kobietach.
              Co to jest?
              • bene_gesserit Re: To nie jest rzecz jednodniowa... 15.07.12, 09:55
                To jest ignorancja. Tym bardziej przygnębiająca, ze z góglem w zasięgu sekundy. Siedzi jeden z drugim przy internecie, wypowiada się na tema, na który nie ma pojęcia, ale nie ma odruchu przeczytania czegokolwiek, chociaż znalezienie 51 800 źródeł wiedzy ma w zasięgu kliknięcia. Może dlatego, że nie chce klikać myszką?
              • berta-death Re: To nie jest rzecz jednodniowa... 15.07.12, 10:59
                > Nie wiedzą nic o plastrach, niewiele o pigułach, ciekawe czy o prezerwatywach ciut więcej?

                A skąd niby mają wiedzieć. Jak się czyta w tych wszystkich komentarzach wypowiedzi facetów na temat przechowywania gumek, to nic dziwnego, że nie zawsze działają. Podejrzewam, że jakby je przemieścić z męskich kieszeni i portfeli do damskich torebek, to od razu skoczyłyby im wskaźniki skuteczności. Tylko, że wtedy to taki Skórzyński chyba by umarł jakby zauważył prezerwatywy w torebkach dam spotkanych w letnim kurorcie.
            • tricolour No właśnie w tym rzecz... 15.07.12, 15:19
              ... że gdzie by ten plaster nie był przyklejony, to po kilku dniach używania jest najzwyczajniej brudny. Myślę, że on na tym ramieniu to jest czysty tylko przez pierwszy dzień, a po śnie jest zwyczajnie wymemłany jak każda rzecz przewleczona przez łóżko.

              Więc skoro ma wygląd nieświeży, to mnie dziwi chęć jego eksponowania. I nie ze względu na jego działanie tylko ze względu brudny wygląd.
              • bene_gesserit Re: No właśnie w tym rzecz... 15.07.12, 15:46
                Zwyczajnie nie masz pojęcia, o czym piszesz. Od razu widać, ze nigdy nie widziałeś takiego plastra z bliska, nie wiesz, jak jest zrobiony, jak działa, jak zachowuje się pod prysznicem, jak wygląda pod koniec noszenia.

                Trochę to głupie pisać o czymś, o czym nie masz pojęcia, co?

                > Więc skoro ma wygląd nieświeży, to mnie dziwi chęć jego eksponowania. I nie ze
                > względu na jego działanie tylko ze względu brudny wygląd.

                Brudny i nieświeży wygląd mają twoje myśli. Dziwi mnie chęć ich eksponowania.
                • easz Re: No właśnie w tym rzecz... 15.07.12, 21:55
                  Ale co może zrobić taki ktoś? Przecież nie przyzna, że nie wiedział, czy pobłądził. Musi brnąć.
                • tricolour No pacz pani... 15.07.12, 22:29
                  ... plaster jest jedyną rzeczą, która można nosić tydzień, a w dalszym ciągu wygląda kwitnąco świeżo, wręcz na pokaz. Szkoda, że majtek albo choć chusteczki z tego nie robią.

                  W sumie, to przy odrobinie ideologii przykleicie, wsadzicie, wytniecie, podwiążecie, połkniecie każde świństwo. Może nawet to zabawne?
                  • cytrynowe Re: No pacz pani... 15.07.12, 22:58
                    tricolour napisał:

                    > ... plaster jest jedyną rzeczą, która można nosić tydzień, a w dalszym ciągu wy
                    > gląda kwitnąco świeżo, wręcz na pokaz. Szkoda, że majtek albo choć chusteczki z
                    > tego nie robią.

                    Naprawdę jesteś niesamowicie głupi. Tłumaczono ci już, że kluczowy jest nie materiał (chociaż też ważny), ale miejsce przyklejenia plastra, że ma być na ramieniu właśnie dlatego, że tam się najmniej brudzi i poci. Jak będziesz z jakiegoś powodu nosił majtki na ramieniu, to na pewno nie będziesz musiał ich zmieniać codziennie. Mnie na przykład zdarza się nosić bluzkę przez dwa dni bez prania. A płaszcz albo szalik to nawet parę miesięcy! Rzeczy brudzą się różnie, zależy gdzie są i z czego są. Plaster jest w takim miejscu i z takiego materiału, że przez tydzień nie zdąży się zauważalnie pobrudzić. Twoje zdanie "skoro ma wygląd nieświeży [...]" to jakaś fantazja kogoś, kto w życiu na oczy nie widział plastra antykoncepcyjnego lub antynikotynowego, ale mimo ignorancji koniecznie musi wyrazić swoje zdanie.
                    Majtek ani chustek nie mogą robić z takiego materiału, bo majtki i chustki spełniają inną funkcję, ale wątpię, żebyś był w stanie to zrozumieć.
                  • berta-death Re: No pacz pani... 15.07.12, 23:03
                    Dlaczego nie zapytasz wujka gugla jak taki plaster wygląda. To nie ma nic wspólnego z tym co się na rany nakleja. To jest taki żelowaty twór, który jedną stroną przywiera do skóry i wydziela do niej jakiś medykament. Z drugiej strony jest gładki, można go myć tak jak resztę ciała i nie przyklejają się do niego żadne paprochy. Natomiast mechanicznie bez problemu można go w każdej chwili odkleić, dlatego nie na każdą część ciała można go aplikować.
                    Idź do apteki i kup sobie jakiś parafarmaceutyk w plastrach i przekonaj na własnej skórze jak to wygląda po tygodniu noszenia.
                    • davidsilva tricolour - człowiek wartości 16.07.12, 00:03
                      berta-death napisała:

                      > Dlaczego nie zapytasz wujka gugla jak taki plaster wygląda.

                      nie zapyta, ponieważ aktywność forumowa kolegi tricoloura, acz pozornie motywowana wyłącznie bezinteresowną i praktyczną potrzebą dania odporu ponurym i tryumfującym plagom permisywizmu, promiskuityzmu, aborcjonizmu, nikotynizmu i nie-higienizmu, ma pewien, nie tyle dodatkowy, ile nadrzędny cel, jest bowiem podporządkowana i służyć ma przede wszystkim forsowaniu pewnego metakomunikatu czy też infrakomunikatu, realizacji określonej strategii autoprezentacyjnej, inscenizacji tożsamościowego spektaklu, ma zaświadczyć i dowieść (głównie jemu samemu), że obcujemy oto z człowiekiem stojącym po stronie wartości, z gatunku tych, jakich coraz mniej na tym hedonistyczno-konsumpcjonistycznym, infantylnie ateistycznym, bezideowym i zdegradowanym świecie. wobec tego wzniosłego celu pomniejsze detale - takie jak rzeczywiste właściwości rzeczonego plastra i czysto praktyczne powody umieszczania go w tym, a nie innym miejscu - muszą często zejść na dalszy plan.

                      człowiek wartości - to jest ten komunikat.
                      • cytrynowe Re: tricolour - człowiek wartości 16.07.12, 00:06
                        davidsilva napisał:

                        > człowiek wartości - to jest ten komunikat.

                        Ha, oto mamy kolejny przykład, jak można odczytać komunikat zupełnie inaczej niż planował to komunikujący. Ja odczytuję komunikaty kolegi tricoloura jako "człowiek głupek".
                        • davidsilva Re: tricolour - człowiek wartości 16.07.12, 08:23
                          niestety, swoją fałszywą interpretacją po prostu poświadczasz (komunikujesz nieintencjonalnie) własną przynależność do obozu wrogów wartości. tym samym tylko utwierdzasz człowieka wartości w jego autodefinicji :-)
                      • tricolour Dzień bez wazeliny dniem straconym... 16.07.12, 00:23
                        ... tak chciałeś wylizać na forum, a dostałeś po nosie.

                      • maitresse.d.un.francais Re: tricolour - człowiek wartości 16.07.12, 18:16
                        nie zapyta, ponieważ aktywność forumowa kolegi tricoloura, acz pozornie motywowana wyłącznie bezinteresowną i praktyczną potrzebą dania odporu ponurym i tryumfującym plagom (...) ma pewien, nie tyle dodatkowy, ile nadrzędny cel, jest bowiem podporządkowana i służyć ma przede wszystkim forsowaniu pewnego metakomunikatu czy też infrakomunikatu, realizacji określonej strategii autoprezentacyjnej, inscenizacji tożsamościowego spektaklu

                        chapeau bas! rozumiem, ale sama tak nie umiem ;-)
                    • tricolour To właśnie wujek gugiel napisał... 16.07.12, 00:18
                      ... o tym, że jedną z wad jest brudzenie się takiego plastra. Ze są trudności nie tylko podczas kąpieli pod prysznicem, ale także w basenie, o często robimy latem.
                • benek231 Czasem nalezy doedukowac ciemniaka, Bene :O) 16.07.12, 00:21
                  wyborcza.pl/1,76842,12117799,Czy_plaster_antykoncepcyjny_na_ramieniu_to_zaproszenie.html
                  Tylko co to da, skoro chodzi wylacznie o to was zmusic do uleglosci i nie afiszowania sie z tymi cholernymi plasterkami. No bo nie dosc, ze (o zgrozo!) stosuje taka jedna z druga antykoncepcje, to jeszcze ma (o zgrozo!!!) czelnosc obnosic sie z tym skaraniem boskim.

                  Kolorek nie zdzieralby sobie jezora gdyby to byl plasterek dla rzucajacych palenie.
                  • tricolour Mnie to guzik obchodzi, palancie. 16.07.12, 00:29
                    Niech sobie naklejają nawet te plasterki na kije od szczotek, a całość wkładają do dupy - mnie to zwisa. Gdyby te zwolenniczki plastrów miały tylko plaster i jego działanie na celu, to by lały z góry czy kogoś to jara, czy tylko podnieca, czy obrzydza, czy rozśmiesza, czy mu śmierdzi czy jeszcze co innego. Tak właśnie robi dorosły człowiek: ma w dupie co o jego plastrze myśli Skórzewski, Tricolour czy Benek-wazeliniarz.
                    • benek231 Sam jestes palant i guzik wiesz :O) 16.07.12, 00:38
                      A jeszcze mniej rozumiesz. Bo tym kobietom, i nie tylko tym, wolno jest nosic takie plasterki jakie im sie podobaja, oraz gdzie uwazaja za stosowne. Wprawdzie takiemu Skorzewskiemu nic do tego, zatem, ale jest wolnosc slowa, i wyrazania opinii, wiec ja wyrazil. Najwyrazniej nie przyszlo mu do lba, ze inni maja takie samo prawo do wyrazania opinii, w tym na jego temat oraz na temat jego opinii. No i wlasnie tu te wszystkie opinie sa wyrazane. Lacznie z Twoja, czyli z opinia kropielnicowej glizdy.
                      • benek231 PS: Sam jestes palant i guzik wiesz :O) 16.07.12, 00:41
                        Oczywiscie zauwazyle, ze bylbys w niebo wziety gdyby nikt nie reagowal na opinie Skorzewskich. Ile by ich nie bylo. Bo mielibysmy wtedy do czynienia wylacznie z ich opiniami.
                  • kocia_noga Re: Czasem nalezy doedukowac ciemniaka, Bene :O) 16.07.12, 07:33
                    benek231 napisał:

                    > wyborcza.pl/1,76842,12117799,Czy_plaster_antykoncepcyjny_na_ramieniu_to_zaproszenie.html
                    > Tylko co to da, skoro chodzi wylacznie o to was zmusic do uleglosci i nie afisz
                    > owania sie z tymi cholernymi plasterkami. No bo nie dosc, ze (o zgrozo!) stosuj
                    > e taka jedna z druga antykoncepcje, to jeszcze ma (o zgrozo!!!) czelnosc obnosi
                    > c sie z tym skaraniem boskim.
                    >
                    > Kolorek nie zdzieralby sobie jezora gdyby to byl plasterek dla rzucajacych pale
                    > nie.

                    Myślę podobnie, Benek, że przede wszystkim chodzi o atawistyczną chęć KONTROLOWANIA samic. Plaster antykoncepcyjny wzbudza niepokój, bo dowodzi przejęcia kontroli nad swoją płodnością przez samicę, a to znaczy, że nie można jej będzie usadzić i uzależnić, a to jest stresujące i powoduje chęć ukarania poprzez sankcje społeczne - tutaj slut shaming.
                    Stare, znane i banalne; nowa w tym jest reakcja. Cholerne samice już się wyrwały spod kontroli :)
                    Albo to planują.
          • princess_yo_yo Re: To nie jest rzecz jednodniowa... 16.07.12, 14:20
            widziales kiedys w zyciu jakikolwiek plaster? niedawno mialam pooperacyjna rane na plecach i przez prawie dwa tygodnie szwy byly okryte specjalnym wodoodpornym plastrem. plaster zostal w ciagu tego czasu zmieniony raz glownie dlatego ze w ciagu pierwszych kilku dni mial slady krwi - nie bylo potrzeby zeby robic to czesciej.

            porownywanie jakiegokolwiek plastra z ubraniem jest cokolwiek paradne.

            co do reszty plastry wydaja sie srednio wygodna metoda antykoncepcji ale co kto lubi. tu gdzie mieszkam ich popularnosc jest akurat znikoma.
    • easz Re: Slut-shaming 15.07.12, 02:42
      Fiuthinking?
      • easz Re: Slut-shaming 15.07.12, 02:44
        Fiut-thinking, sori, hehe.
        • bene_gesserit Re: Slut-shaming 15.07.12, 09:56
          Przecież to tez po angielsku :(
          Fiutoperspektywa?
          • easz Re: Slut-shaming 15.07.12, 21:55
            Ale przecież zgadzamy się, że angielski jest ok. Slut-shaming=fiutoperspektywa, o to szło mniej więcej.
            Teraz czekam na marsze dziwek, podczas których mężczyźni wspomagani mniej lub bardziej licznie przez kobiety będą protestować przeciwko kreowaniu takiego wizerunku mężczyzny przez pana S. i jemu podobnych.
    • znana.jako.ggigus Re: Slut-shaming 15.07.12, 15:09
      bo najgorzej jest robic cos, co nie odpowiada jakiejs wydumanej, zbiorowej normie.
      Poza tym trzeba byc naprawde narcystycznym psycholem, zeby komunikaty innych odbierac ksobnie. Czyli laska nosi plasterek na ramieniu, bo ma jakies powody (zapocenie, zawiniecie sie folii, dostep powietrza). Nie, ona go nosi tam, zeby mi pokazac, ze ma chetna. Na mnie.
      to jest naprawde chore.
    • benek231 A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie :O) 15.07.12, 23:26
      dostrzegasz, Bene?

      Plasterek antykoncepcyjny to zupelnie inny wymiar niz krotka spodniczka. Jest o wiele bardziej niezgodny z tzw. "nauczaniem kosciola", ktory najchetniej wolalby by samo to slowo zniknelo ze slownikow, oraz jezyka potocznego.

      Noszenie plasterkow antykoncepcyjnych to dla bezmozgich katoli wyzwanie czy tez prowokacja. To obnoszenie sie z czyms z czym w zadnym wypadku obnosic sie nie wolno. A najlepiej gdyby to bylo zabronione. Jedyny problem w tym, ze oni nie powiedza Ci tego wprost. Dlatego czepiaja sie estetyki, seksu, i wszystkiego innego. Dlatego staraja sie nakrecac atmosfere zawstydzania. By odstraszac i zniechecac potencjalne zwolenniczki plasterkow.

      Jedynym gorszym problemem bylyby T-szirty z napisem Mialam Aborcje, bo zdaniem tych debili byloby to lansowanie "mordowania nienarodzonych". Panie z plasterkami lansuja wprawdzie stosowanie antykoncepcji, ale wiesz przeciez, ze od antykoncepcji wszystko sie zaczyna :)
      • kocia_noga Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 16.07.12, 07:38
        Benek, pełna zgoda, jak to między paranoikami.
        Ech, doczałam się i ja wroga osobistego, za czym skrycie od dawna tęskniłam, bo bez wroga sama przed sobą wychodziłam na osobę nijaką i mdłą. Alleluja.
        Wpływ ponaddwudziestoletni "nauczania" katolickiego jest, niestety olbrzymi.
        • benek231 A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie :O) 17.07.12, 18:36
          I niniejszy problem jest dosc zlozony, Kociu. Bo owszem jest pelno facetow ktorzy wszystko w kontekscie seksu interpretuja, i bardzo podniecaja sie widzac taki plasterek. Traca jeden drugiego lokciem i puszcza oko: "widzisz, kolejna reklamuje sie, ze ma czas". Tej grupie facetow plasterki nie przeszkadzaja jednak w niczym. Ba wrecz przeciwnie, bardzo by im ich brakowalo, gdyby mialy nagle zniknac.

          Byc moze w powyzszej grupie znajduja sie i zwolennicy zawstydzania dla zasady: bo baby nalezy ciagle dolowac. Sa i tacy debile. Nie sadze jednak by glosy jednych i drugich nalezalo powaznie traktowac.

          Ja mowie o trzeciej grupie (choc pewnie jest ich wiecej niz trzy). O tej samej ktora w krajach arabskich (dotkliwie) szczypie w tramwajach, badz na ulicy, te kobiety ktore dopuscily sie najdrobniejszego wylomu w obowiazujacym stroju. Przywolywali je do porzadku, w ten sposob. Nie da sie jednak ukryc, ze powyzsze ma miejsce na grucie religijnym. Przeciez ci sami faceci ie mieliby nic przeciwko ogladaniu tych samych kobiet na golasa, w jakims zacisznym miejscu.

          W Polsce nie szczypali, ale kasliwe i wulgarne wycieczki slowne byly czestym zjawiskiem jeszcze w latach 50ch i 60ch. Gdy dana panienka wymalowala sie, odpicowala, i wskoczyla "nieprzyzwoita" sukienke. Bo panienka winna wygladac skromnie i schludnie, a nie z wymalowanymi pazurami, itp. Albo tez baby koscielne z obrzydem spluwaly na widok swoich zameznych sasiadek, ktore wylamaly sie z szyku i kontynuowaly ubieranie sie na kolorowo, zamiast - jak pan Bog przykazal - w czernie.

          Ale przypomnij sobie moze Kociu skad, jesli nie z ambon, slychac bylo potepianie tego wszystkiego co "nieskromne". I nic dziwnego bo kk od zawsze bardzo czujny byl jesli idzie o rozluznianie obyczaju, jako ze od zawsze - i slusznie , zreszta - odbieral takowe jako zagrozenie dla swej egzystencji.

          W przypadku plasterkow masz do czynienia z afiszowaniem sie z antykoncepcja (zgin przepadnij silo nieczysta). Bo zamiast odrzucic antykoncepcje, badz przynajmniej stosowac ja bardzo sekretnie, by przypadkiem pochwala praktyki nie wpadla w ucho publiki, to te bezczelnie tego diabla wcielonego pokazuja, i chwala sie nim. Deprawuja mlodziez - szerza rozpuste. No wiec jak tu nie napadc na takie.

          Jedyny problem w tym, ze nie mozna wprost, bo duzo katoliczek i tak stosuje srodki, wiec czepiaja wszystkiego inego - czego tylko sie da. Usiluja zawstydzac, jako ze czuja zagrozenie dla swojego swiata, ktory chieliby zakonserwowac na zawsze.
          • kocia_noga Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 17.07.12, 19:17
            benek231 napisał:

            > Jedyny problem w tym, ze nie mozna wprost, bo duzo katoliczek i tak stosuje sro
            > dki, wiec czepiaja wszystkiego inego - czego tylko sie da. Usiluja zawstydzac,
            > jako ze czuja zagrozenie dla swojego swiata, ktory chieliby zakonserwowac na za
            > wsze.

            Kościoły są takie jak społeczeństwa, tzn reprezentują społecvzną konserwę z założenia (są oczywista wyjątki, skwapliwie tępiopne przez naczalstwo), a społeczeństwa jak ich kościoły.

            Ponieważ społeczeństwa ewoluują, możliwe jest wywieranie wpływu i KK ten wpływ posiada zagwarantowany konkordatem.
            Całe szczęście istnieje internet, TV, oraz wycieczki zagraniczne. Nie da się już paść baranów.
            • benek231 A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie :O) 19.07.12, 18:16
              kocia_noga napisała:


              > Kościoły są takie jak społeczeństwa, tzn reprezentują społecvzną konserwę z zał
              > ożenia (są oczywista wyjątki, skwapliwie tępiopne przez naczalstwo), a społecze
              > ństwa jak ich kościoły.
              >
              >
              *To nie calkiem jest tak, Kociu. Bo owszem konserwatywna czesc spoleczenstw zyczy sobie konserwatywnego kleru, ktorego bedzie sie sluchac, ale to kler wymysla durnoty ktorym konserwatywny laikat podporzadkowuje sie. I nie tylko konserwatywny laikat.

              To nie Twoja sasiadka dewotka wymyslila zakaz antykoncepcji, zakaz in vitro i jeszcze pare. Ona sama nie wpadlaby na ten pomysl. Powyzsze wymyslil kler i ci tzw. "profesorowie", na katolickich uczelniach.
              • kocia_noga Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 19.07.12, 18:41
                benek231 napisał:

                > To nie Twoja sasiadka dewotka wymyslila zakaz antykoncepcji, zakaz in vitro i j
                > eszcze pare. Ona sama nie wpadlaby na ten pomysl. Powyzsze wymyslil kler i ci t
                > zw. "profesorowie", na katolickich uczelniach.

                Nie byłabym taka pewna. Kler moim zdaniem tak jest uformowany, że prochu nie wymyśli, a do postulatu karalności in vitro tzreba ciut kreatywności.

                Co do mojej sąsiadki dewotki, to nie znam takiej.
                • benek231 Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 20.07.12, 06:22
                  Znowu nie ta. Bo wprawdzie taki np. Kaczynski wymysli karalnosc za aborcje, czy in vitro, ale jego myslenie jest wtorne do ksiezowskiego, ktorego owocem jest postulat wprowadzenia danego zakazu. Fundamentalny laikat chetnie wprowadzilby zakaz dla antykoncepcji, ale to nie on wymyslil, ze antykoncepcja winna byc zakazana. Oczywiscie nie wprowadzil bo na razie nie ma na to widokow. Ale daj im tylko szanse...

                  Podsumowujac glownym zrodlem wszelkiego kretynizmu jest kler. Zakazy to dopiero konsekwencja kreatywnosci tych pierwszych.

                  A sasiadka dewotka byla retoryczna figura. :)
                  • kocia_noga Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 20.07.12, 08:36
                    benek231 napisał:

                    Fundamentalny laikat chetnie wprowadzilby
                    > zakaz dla antykoncepcji, ale to nie on wymyslil, ze antykoncepcja winna byc zak
                    > azana.


                    Trochę to przypomina rozważania o jajku i kurze. Kler reprezentuje najbardziej wsteczne skłonności męskiej części publiki; męskiej, bo kobiety mają g. do gadania, bez względu na religię. Nawet tam, gdzie dopuszcza się istnienie bogiń. A te najprymitywniejsze ciągoty to chęć kontrolowania. Organizacja - im silniejsza, tym bardziej - jest w stanie te ciągoty wprowadzać w życie. U nas jest silna, ale słabsza niż np w niektórych krajach muzułmańskich, więc i praw kobiety mają więcej. Pasąc instytucje religijne odbieramy kobietom prawa.

                    >
                    > A sasiadka dewotka byla retoryczna figura. :)
                    Wiem. Ale dlaczego sąsiadka a nie np sąsiad? Skoro wszystkie dane z badań świadczą o tym, że to faceci są bardziej za zbranianiem, karaniem i przeciw prawom?
                    Jak widzisz, nie całkiem retoryczna ta figura. Znam te figury do porzygania. "Sąsiadka" i inna baba zawsze ilustruje cechę odbierającą jej (nam) prawo do decydowania.
                    • benek231 Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 21.07.12, 04:54
                      Moze i przypomina jajko i kure, ale tylko wtedy gdy probujesz dojsc skad biora sie takie seksualnie porabane indywidua w Episkopacie. I wtedy mowisz, ze spoleczenstwo jest konserwatywne, a mezczyzni sa za patriarchatem w calym spolecznym przekroju, wiec nie dziwmy sie, ze tacy sa i w Episkopacie. Tyle, ze mnie akurat niewiele to interesuje, Kociu mila.

                      Ja wiem, ze te kretynizmy wymyslaja w Episkopacie i okolicach, a nie u Kowalskiego pod swietym obrazem. I dopiero w nastepnej kolejnosci Kowalski popiera te kretynizmy, bo to mu starannie od dziecinstwa wklepywali w pustak - aby popieral i nie zadawal pytan.
                      • kocia_noga Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 21.07.12, 08:24
                        benek231 napisał:

                        > Moze i przypomina jajko i kure, ale tylko wtedy gdy probujesz dojsc skad biora
                        > sie takie seksualnie porabane indywidua w Episkopacie. I wtedy mowisz, ze spole
                        > czenstwo jest konserwatywne, a mezczyzni sa za patriarchatem w calym spolecznym
                        > przekroju, wiec nie dziwmy sie, ze tacy sa i w Episkopacie.

                        Nie wiem, skąd to wytrzasnąłeś, ale zawsze możesz sprawdzić, że nie ode mnie.
                        Przypomnę - w każdym społeczeństwie, nawet w małych grupach a nawet w pojedynczym człowieku istnieją siły konserwatywne i dążące do rozwoju. Rzecz w proporcjach.
                        To, że statystycznie mężczyźni wolą rządzić i to rządzić kobietami jest niekwestionowalnym faktem. Nie wymyślił tego ani nasz episkopat, ani muzułmańskie czy inne jego odpowiedniki.Skąd ta tendencja się wzięła - nie mam zamiaru dociekać, bo nie widzę w tym większego sensu praktycznego.
                        Religie instytucjonalne zaś wszędzie i zawsze służą rządzącym i wyrażają ideologię rządzących facetów. Przy czym niektóre instytucje, jak np kościoły protestanckie raz już ruszone reformą mają zdolność do zmian, a katolib polski - nie. Podobnie z islamem. Tak więc zabetonowany system religijny wspiera konserwę w najtwardszym wydaniu, a to zaburza proporcje i funkcjonowanie całości.
                        A wpływ społeczeństwa? Wpuść do jakiejś parafii zachodnich europejczyków i zaraz polecą do proboszcza organizować radę parafialną, będą się chcieli konsultować, ukrócą chamstwo, nie będą składać jaśniepanu danin itp. Proboszcz albo poprosi o przeniesienie albo się dostosuje. U nas też ludzie organizują się w szczególnie drastycznych przypadkach, ale wciąż to bardziej przypomina chłopskie rebelie - bo z pozycji klęczącej.
                        -
                        No dobra, dobra.
      • zak_szirak Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 16.07.12, 16:51
        o matko ???

        tez chyba sobie nalepie plasterek antykoncepcyjny - tylko poradzcie mi gdzie. bo jak widze nie o dobre wchlanianie hormonow "forumowym feministkom" chodzi tylko o 'elegancki lans'.

        • kotek.filemon Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 16.07.12, 19:10
          Możesz na głowie, na pewno nie zaszkodzi...
          • zak_szirak Re: A wplywow tego zlodziejskiego kosciolka nie : 16.07.12, 21:50
            spoko, umieszcze go sobie pod warkoczem albo przetne na pol i wkleje starannie za uszami.


            kotek.filemon napisał:

            > Możesz na głowie, na pewno nie zaszkodzi...
            >
    • rekreativa Re: Slut-shaming 16.07.12, 12:06
      Śledzę te dyskusje o plastrach na różnych forach i szczerze mówiąc dziwi mnie ogrom emocji i skojarzeń z tym związanych.
      W swojej wielkiej naiwności myślałam, że w roku 2012 w Europie plasterek antykoncepcyjny jest traktowany jak szczoteczka do zębów - po prostu przyrząd do dbania o higienę i zdrowie.

      Natomiast pohukiwania męskie, że taki plaster należy ukryć sugerują, że to jest coś wstydliwego (ale co konkretnie? Fakt antykoncepcji, uprawianie seksu czy jeszcze co innego?) tudzież że wodzi mężczyzn na pokuszenie, więc jeżeli taka jedna z drugą plaster pokazuje, to niech się nie dziwi, kiedy jakiś facet zacznie zaczepiać w celach wiadomych.
      Dla mnie takie myślenie jest bardzo blisko myślenia męskiego w krajach typu Arabia Saudyjska czy Afganistan, gdzie jak wiadomo, kobieta kusi nawet pojedynczym włosem głowowym, więc trzeba ją zawinąć w czarną szmatę, a najlepiej w ogóle zamknąć w domu i nie wypuszczać samopas.
      A jeśli jakaś się jednak odważy wyjść i podnieść nieco zasłonę, żeby cokolwiek zobaczyć, to ją mają za taką, którą można wulgarnie zaczepiać. A jeśli kobietę rzeczywiście ktoś zaatakuje, to oczywiście sama sobie winna, bo po co, dziwka jedna, wychodziła z domu???
      Smutne to jest, że u nas też takich panów nie brakuje, którzy zawsze zrzucają winę za swój własny brak kontroli na kobietę.

      • zak_szirak Re: Slut-shaming 16.07.12, 16:48
        fuj, to znaczy, ze zamiast sie podmywac to w ramach "dbania o higiene" przylepiasz sobie plaster antyknocepcyjny na ramie ??? bleeeee

        mycie zebow - owszm jest dbaniem o zdrowie i higiene, ale przyklejanie plastra antykoncepcyjnego w miejsce narazone na odklejenie czy zgubienie dbaniem o higiene nie jest. tym bardziej nie jest dbaniem o zdrowie. Wiele kobitek przejechalo sie myslac ze stosujac antukoncepcje hormonalna sa 'zabezpieczone' przed horobami wenerycznymi.

        mysle, ze meska reakcja na takie pojmowanie antykoncepcji jako srodka 'higieniczno-zdrowotnego' jest wlasciwa.

        facet obwieszony prezerwatywami w banku, szkole czy w tramwaju tez budzilby raczej politowanie niz podziw 'ze dba o higiene'.

        rekreativa napisała:

        > Śledzę te dyskusje o plastrach na różnych forach i szczerze mówiąc dziwi mnie o
        > grom emocji i skojarzeń z tym związanych.
        > W swojej wielkiej naiwności myślałam, że w roku 2012 w Europie plasterek antyko
        > ncepcyjny jest traktowany jak szczoteczka do zębów - po prostu przyrząd do dban
        > ia o higienę i zdrowie.
        >
        • rekreativa Re: Slut-shaming 16.07.12, 17:13
          Używanie jakiejkolwiek antykoncepcji hormonalnej wymaga wizyty u lekarza, który te pigułki czy plastry zapisze. To się wiąże z badaniem, albo przynajmniej rozmową, czyli ma jak najbardziej do czynienia ze zdrowiem.
          Poza tym hormony bierze się nie tylko po to, by nie zajść w ciążę, ale też po to, by unormować cykl.
          Kolejna rzecz, widząc osobę z plastrem nie wiesz, jaki to plaster. Może antykoncepcyjny, a może nikotynowy albo po prostu jakiś lek.

          Twoje porównania do obwieszania się prezerwatywami są bez sensu. Po pierwsze kobieta, jeśli już ma ten plaster, to jeden, a nie jest nimi oblepiona od stóp do głowy. Po drugie plaster służy do tego, żeby go przylepić na skórze, między innymi na ramieniu -to masz w instrukcji obsługi, a prezerwatywy chyba nie służą do obwieszania się? (Gdyby sobie kobieta nalepiła plaster na czole albo na policzku, to by mnie zdziwiło, owszem).
          Innymi słowy przylepienie plastra na ramieniu to normalny, zgodny ze wskazaniem sposób jego użycia, a obwieszenie się prezerwatywami raczej normalne nie jest, bo nie służą one do ozdoby i nie są dodatkiem ubraniowym.

          A to:
          fuj, to znaczy, ze zamiast sie podmywac to w ramach "dbania o higiene" przylepi
          > asz sobie plaster antyknocepcyjny na ramie ??? bleeeee
          jest idiotyczne.
          Gdzie Ci ktokolwiek napisał, że plaster zamiast podmywania się? Gdzie Ty widzisz nawet najlżejszą sugestię w tym kierunku? Wg Ciebie plaster wyklucza mycie? Nie rozumiem meandrów Twego myślenia.
          • zak_szirak Re: Slut-shaming 16.07.12, 17:50
            ja rozumiem w jaki sposob otrzymuje sie antykoncepcje hormonalna i jakie sa jej dzialan ia wlasciwe i uboczne. Rzecz jasna lepiej, jak kobieta/dziewczyna decyduje sie na hormony pod wplywem decyzji w gabinecie lekarskim, a nie po dyskusji z koleznakami (nieraz hormony da sie zalatwic 'zaocznie', wiec z takim az eleganctwem w kazdym przypadku antykoncepcji hormonalnej nie zawsze sie zgodze - ale owszem wymaga to wiekszego wkladu pracy niez zakup prezerwatywy.

            Ramiona i ogolnie skora - faktycznie sluza do przylepienia plastra, ale wiesz, jak na zewnatrz jest +30 stopni obklejanie sie w miejscach odslonietych nie tylko na ludzkie oczy, ale i na dzialanie ostrych promieni slonecznych - nie jest zdrowe. Plastry wymyslono dla wygody ale zaden producent palstrow nie przyzna sie, ze generalnie jest to produkt sezonowyi nie powinien byc stosowany w tropikach czy goracych miesiacach letnich. Ja po prostu jak widze sorry za wyrazenie - 'polskie dziunie' pakujace sie na samolot do Egiptu czy wypakowujace sie z takowych wakacji oblepione rzecz jasna plastrami niemalze na czole to sie zastanawiam, gdzie to cos ma rozum.

            Sa wkladki hormonalne - jeszcze latwiejsze, jeszcze trwalsze, nie odkleja sie to gdy klima wysiadzie, nie szpeci i nie daje powodow do zaczepek. No fakt, wkladka jest drozsza, ale jak sie wezmie na raty to po roku wyjdzie na to samo, a wkladka zostaje na 5.

            Zas nawiazanie do faceta ostentacyjnie komunikujacemu swiatu uzywanie antykoncepcji - jasne ze jest przerysowane, ale tylko troche. Po prostu facet obwieszony antykoncepcja wygladalby moze ciut bardziej wiesniacko niz kobieta obklejona antykoncepcja.
            • cytrynowe Re: Slut-shaming 16.07.12, 19:53
              zak_szirak napisał:

              > Ja po prostu jak widze sorry za wyrazenie
              > - 'polskie dziunie' pakujace sie na samolot do Egiptu czy wypakowujace sie z ta
              > kowych wakacji oblepione rzecz jasna plastrami niemalze na czole to sie zastana
              > wiam, gdzie to cos ma rozum.

              Po co takie niedopowiedzenia, napisz wprost, ile mają tych plastrów i gdzie je mają
              • zak_szirak Re: Slut-shaming 16.07.12, 21:46


                a wiec sama uwazasz ze niektore miejsca sa odpowiednie, inne nie.

                optymalna to chyba nie znaczy ze na pokaz. Jak Twoj chlopak wozilby sie po wiosce z wystajacymi z kieszeni prezerwatywami - czy to tez nazwalabys optymalna antykoncepcja ?

                sa rzeczy po prostu pozbawione smaku, ale widze ze smakowe to ty jedynie masz logo
                ;)
                • cytrynowe Re: Slut-shaming 16.07.12, 22:29
                  > a wiec sama uwazasz ze niektore miejsca sa odpowiednie, inne nie.

                  Policzek jest nieodpowiedni, wszyscy to wiedzą. Miejsca wymienione w ulotce plastrów (ramiona, plecy, pośladki) są odpowiednie.

                  >
                  > optymalna to chyba nie znaczy ze na pokaz.

                  Że się na nie ze Skórzyńskim gapicie, nie czyni z nich rzeczy na pokaz. Widoczne dla wszystkich są też moje okulary, mój plecak, moje sandały i żadna z tych rzeczy nie jest na pokaz.

                  > Jak Twoj chlopak wozilby sie po wios
                  > ce z wystajacymi z kieszeni prezerwatywami - czy to tez nazwalabys optymalna an
                  > tykoncepcja ?

                  O rany, naprawdę potrzebna jest edukacja seksualna w tym kraju :( Już tłumaczę, zanim wpadniesz, nieszczęsny chłopcze: prezerwatywy używa się nakładając na penisa tuż przed penetracją. Plastra używa się naklejając na któreś z przeznaczonych do tego części ciała (m.in. ramion). Zawsze czytaj ulotki! Prezerwatywa w kieszeni nie chroni przed wpadką!


                  To gdzie te kobiety mają plastry, że napisałeś "niemal na czole"?
                  • zak_szirak Re: Slut-shaming 17.07.12, 22:28
                    a dlaczego policzek jest nieodpowiedni ?

                    Jak dla mnie dressing code dotyczy miejsc publicznych: praca, szkola, biura, urzedy. W tych miejscach pojawic sie obwieszonym czy obklejonym antykoncepcja to buractwo. Ale owszem mozna.

                    Zakazu przeciez ofickjalnego ani tym bardziej karnego nie ma, wiec po co ten feminiostyczny szal propagujacy buraczane wiesniactow?

                    tego nie rozumiem.
                    • cytrynowe Re: Slut-shaming 17.07.12, 22:37
                      zak_szirak napisał:

                      > a dlaczego policzek jest nieodpowiedni ?

                      Jest za często dotykany, za bardzo się marszczy, za bardzo poci i wydziela dużo sebum, zwłaszcza przy cerze tłustej. Ma wszystkie cechy, których trzeba unikać przy wyborze miejsca na plaster. Skóra w miejscu plastra ma być rzadko fałdowana, ma nie wydzielać zbyt dużo potu i ma być możliwie rzadko obcierana i dotykana. Ramię spełnia te warunki doskonale, policzek wcale.

                      > Jak dla mnie dressing code dotyczy miejsc publicznych: praca, szkola, biura, ur
                      > zedy. W tych miejscach pojawic sie obwieszonym czy obklejonym antykoncepcja to
                      > buractwo. Ale owszem mozna.

                      Jak dla mnie mówienie o jednym małym plastrze, że to "obklejanie się" albo "obwieszanie" to debilizm. Ale owszem, można być debilem.

                      Znowu zapomniałeś napisać, gdzie widziałeś przyklejone plastry antykoncepcyjne "niemal na czole".
                      • easz Re: Slut-shaming 22.07.12, 23:11
                        cytrynowe napisała:

                        > zak_szirak napisał:
                        > > Jak dla mnie dressing code dotyczy miejsc publicznych: praca, szkola, biura, ur
                        > > zedy. W tych miejscach pojawic sie obwieszonym czy obklejonym antykoncep
                        > cja to
                        > > buractwo. Ale owszem mozna.
                        >
                        > Jak dla mnie mówienie o jednym małym plastrze, że to "obklejanie się" albo "obw
                        > ieszanie" to debilizm. Ale owszem, można być debilem.

                        Jak dla mnie gadanie o dressing codzie też wiązać się powinno z tym, że się wie o czym się mówi, tak, zupełnie jak w przypadku antykoncepcji. W normalnym świecie dress code oznacza, że do pracy, szkoły, biura, urzędu nie odkrywamy ramion, czyli żadnych plasterków nie widać. Można być i obwieszonym pod rękawkiem, hehe.
    • tad9 Re: Slut-shaming 16.07.12, 22:30
      proponuję zacząć od podstaw... stawiam pytanie:
      czy - zdaniem bywalczyń FF - w ogóle istnieje coś takiego, jak wyzywające ubrania, zachowania, gadżety? A jeśli tak - co nimi jest?
      • cytrynowe Re: Slut-shaming 16.07.12, 22:49
        Serio, serio, potrzebujesz aż takich podstaw, żeby stwierdzić, że plaster antykoncepcyjny nie jest wyzywający?
      • rekreativa Re: Slut-shaming 17.07.12, 11:41
        Moim zdaniem ubranie czy gadżet może być co najwyżej wulgarne lub nieodpowiednie do sytuacji i okoliczności.
        Zachowanie, owszem, może być prowokacyjne.
        Dajmy na to niebieski, brokatowy garnitur sam w sobie nie jest żadną prowokacją, świetnie pasuje na szaloną imprezkę czy bal przebierańców.
        Natomiast gdyby ktoś się w niego ubrał na pogrzeb, to można podejrzewać, że jakaś intencja prowokacyjna u niego zaistniała, że chciał wywołać konkretną reakcję.
      • policjawkrainieczarow Re: Slut-shaming 17.07.12, 15:57
        tad9 napisał:

        > proponuję zacząć od podstaw... stawiam pytanie:
        > czy - zdaniem bywalczyń FF - w ogóle istnieje coś takiego, jak wyzywające ubran
        > ia, zachowania, gadżety? A jeśli tak - co nimi jest?
        >

        na przykład sranie postami o sytuacji sprzyjającej.
    • evita_duarte Re: Slut-shaming 17.07.12, 18:17
      Z drugiej strony trzeba sie niezle nagapic na ludzi, zeby taki plaster zauwazyc. Przeciez to nie jest cos co widac ot tak na pierwszy rzut oka nawet jesli jest na odkrytym ramieniu. To tak jakby zauwazyc na pierwszy rzut oka jaki kolor oczu ma nasz rozmowca. JA nie zwrocilabym uwagi, chyba, ze specjalnie bym tego szukala.
      • benek231 Re: Slut-shaming 17.07.12, 19:02
        Pewnie, ze tak, Evito. Ja sam nie bede zauwazal i teraz i pozniej. Po prostu mnie to nie interesuje. Nie wnikam. Nie jestem az tak dociekliwy, czy wscibski. Ale sa tez inni ludzie, czyli plasterek musial byc w koncu dostrzezony i skomentowany. Byc moze byla to prowokacja ze strony tego Skorzewskiego(?) Co za roznica. Teraz o im sie mowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka