bene_gesserit
28.10.08, 12:42
"Dziennikarz: Dopiero w drugiej połowie lat 20. lekarze zaczęli
podejrzewać, że niepłodność może być także problemem mężczyzny.
Wcześniej zawsze winna była kobieta. Znajomy ginekolog mówił mi, że
przychodzą do niego mężczyźni. Znalezienie gabinetu androloga
graniczy z cudem...
Lekarz: Rzeczywiście jest nas mało, bo w Polsce nie istnieje
specjalizacja z andrologii. Wiedzę zdobywa się na kursie. Robią go
ginekolodzy położnicy, urolodzy, endokrynolodzy i pediatrzy
chirurdzy. Andrologia pochowana jest w różnych dziedzinach
medycyny. Podobnie jest w całej Europie: w Anglii to domena
urologów, w Niemczech - dermatologów wenerologów. Tylko w USA
andrologia funkcjonuje jako osobna i pełnoprawna dziedzina wiedzy
medycznej.
D: Skąd te różnice?
L: Andrologia do lat 70. ubiegłego stulecia praktycznie nie
istniała, a dopiero w drugiej połowie lat 20. lekarze zaczęli
podejrzewać, że niepłodność może być też problemem mężczyzny.
Pojawiły się pierwsze próby policzenia plemników w spermie i
ocenienia ich jakości. Wcześniej zawsze winna była kobieta. A
problem męskiej niepłodności i niesprawności tak narasta, że
podręcznik do andrologii, którego jestem współautorem, choć miał
już dwa wydania, ma być teraz opublikowany w wersji internetowej."
Calosc tu:
tinyurl.com/6zslaa