xxwieczna
24.02.07, 17:37
Mam dylemat. Pisałam tu już kiedyś, że ortodonta (właśnie pani Kostrzewa)
stwierdziła, że jedyną skuteczną metodą leczenia dziecka (11 lat) jest
założenie hyraxa + aparat stały na dół, a potem, po zdjęciu hyraxza - aparat
stały na górę. Ponieważ trochę mnie ten hyrax przeraża, postanowiłam się
skonsultować z zachwalaną tu Panią Tołłoczko. Poszłam do niej ze
zdjęciami.Zdjęcia miałam swoje, ona powiedziała, że nic na tej podstawie nie
może stwierdzić, że musi mieć wyciski. Zrobiła wyciski i kazałą się zapisać
natępny taz na plan leczenia. Zapłaciłam 250 zł i nic się nie dowiedziałam.
Oczywiście pójdziemy tam raz jeszcze, żeby coś usłyszeć konkretnego. Tylko
zastanawia mnie jak to jest, że jedna lekarka w czasie jednej wizyty
wyliczyła wszystko ze zdjęć, dała mi cały swój plan leczenia i zapłaciłam 50
zł. Natomiast inna właściwie nic nie powiedziała i zapłaciłam 250. Czy
rzeczywiście pani Tołłoczko jest tyle warta? Nie mówiąc o tym, że jest mało
sympatyczna. Czy ktoś leczył się u doktor Kostrzewy? Przyjmuje koło Ronda
ONZ. Jeśli tak, to chętnie dowiedziałabym się jak wyglądało leczenie i czy
jest skuteczne? Nie ukrywam, że bardziej pasowałaby mi cenowo pani Kostrzewa.
No i lokalizacyjnie też. Ursynów to dla nas drugi koniec miasta. Poradźcie
coś!!!