Dodaj do ulubionych

Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel?

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.08.10, 18:53
zalezy dla kogo w sumie. jako osoba, ktora nie miala najmniejszych szans
dostac walutowego, musze przyznac, ze jednak do przyjaciol sie nie zalicza.
dodatkowo spready potrafia dac popalic. zalatwienie zlotowego z doradca jest o
niebo latwiejsze, a do tego nieco taniej wychodzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: franciszek Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.10, 12:45
      Ludzie piszą na stronach serwisu
      kupfranki
      jak to na prawdę jest z tymi kredytami
      walutowymi.
      Ryzyko kursowe to każdy wie co to jest ale dowolność w kształtowaniu
      spreadu to już ostre cięcie Polaków po kieszeni.
      Rekomendacje S II kiedy umożliwiła samodzielną spłatę od 07.2009
      banki obeszły wprowadzjąc opłaty. A
      KNF wyraża
      jedynie
      ubolewanie banki nie wykorzystały szasy. Żałosna niemoc.

      Dla tego popieram zakaz udzielania kredytow walutowych w Polsce.
      Wystarczy zę ponad 700 tys. rodzin już zostalo obutych w buty na
      dziesięciolecia.
      • Gość: Meluzyna Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: *.bayer.de 12.08.10, 09:53
        5 lat temu wzięłam kredyt walutowy denominowany we frankach. Dwa
        miesiące temu go spłaciłam - ogólna kwota w złotówkach, którą
        spłaciłam do banku była mniejsza niż ta, którą pożyczyłam.
        Absolutnie nie czuję się obuta w żadne buty na dziesięciolecia,
        raczej odczuwam dużą satysfakcję!
        Uważam, że w perspektywie 25-30 lat, ryzyko walutowe jest
        rzeczywiście duże, ale jeśli ktoś bieże taki kredyt z zamierem
        całkowitej jego spłaty za kilka lat - ryzyko jest juz dużo bardziej
        ograniczone. Poza tym, nie chce mi się teraz liczyć, ale w którymś
        momencie okresu kredytowania liczyłam sobie, że kurs franka musiałby
        pójśc w górę o niemal 40%, żeby mi się przestał opłacać kredyt
        walutowy w stosunku do takiego samego złotowego. Oczywiście wynikało
        to z różnic w LIBOR i WIBOR.
        Ponadto uważam, że zakazywanie udzielania kredytów w walucie godzi w
        moje prawo do swobodnego decydowania o sobie. Nie czuję się
        osobiście małym dzieckiem, które nie pojmuje, co to jest ryzyko
        kursowe i nie bieże go pod uwagę i dlatego musi być prowadzone przez
        rząd za rączkę, żeby niegrzeczna dzidzia nie wpakowała się w
        kłopoty.
        Co do spreadu - rzeczywiście się zgadzam, jest to bandytyzm.
        Ale po pierwsze - ten proceder hamuje konkurencja na rynku bankowym,
        a po drugie - nawet z tym bandyckim spreadem, nadal mi się opłacało:-
        )
        • Gość: pieti Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: 57.66.195.* 12.08.10, 10:15
          "Uważam, że w perspektywie 25-30 lat, ryzyko walutowe jest
          > rzeczywiście duże, ale jeśli ktoś bieże taki kredyt z zamierem
          > całkowitej jego spłaty za kilka lat - ryzyko jest juz dużo
          bardziej
          > ograniczone."

          Moja droga - absolutna nieprawda, jest dokładnie na odwrót. Warto
          pamiętać, że ryzyko to również szansa (raz tracisz, raz zyskujesz),
          u Ciebie właśnie się zrealizowało poprzez ekstra zarobek.

          Polecam przeprowadzić symulację w arkuszu kalkulacyjnym, okazuje się
          że kurs "bezpieczeństwa", czyli taki, przy którym zrównuje się rata
          w PLN i CHF (EUR lub inne) jest tym wyższy im dłuższy jest okres
          kredytowania - przy założeniu niezmienności stóp procentowych
          zarówno tych w PLN jak i tych w walucie (lub niezmienności ich
          wzajemnej relacji). Zależy to oczywiście mocno od kursu po którym
          dostało się transze - im wyższy tym wyższy również ten kurs
          bezpieczeństwa.

          Pozdrawiam
          • Gość: piter Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: 193.201.36.* 12.08.10, 10:23
            KNF powinna zrobić to już w 2006 roku przewidując kryzys na kształt
            skandynawskiego. Bo ten skandynawski to my już będziemy powtarzać na 100%.
            • wlodzimierz_nowak Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. 19.08.10, 23:33
              A jak on się rozwijał?

              Słyszałem tezy o tym, że etap wzmacniania PLN wobec EUR od 3,7 do 3,3 oraz
              wybuch w tym czasie akcji finansowania tzw. kontraktów opcyjnych, którymi 5
              banków wyprowadziło parę mld PLN do central, to był właśnie efekt stałego
              strumienia walut, które wypływały poprzez pożyczki między bankowe.
              • Gość: Jand Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: 212.180.172.* 15.07.11, 12:36
                Ciekawe że 3 lata temu, wg doradców kredyt walutowy był przyjacielem...
          • Gość: Meluzyna Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: *.bayer.de 12.08.10, 13:20
            Istonie, źle się ywraziłam. Istotnie teoretycznie w okresie dłużysz
            większa szansa, że wyjdzie się na róznicach kursowych na zero, bo
            wahania się niwelują. Jednak ja mam nieco mniej optymistyczny obraz-
            uważam że z czasem, w perspektywie 20-30 lat będzie się powiększała
            przepaść między naszą gospodarką a gospodarką np. szwajcarską, co w
            długim okresie wróży raczej osłabienie złotego w stosunku do ich
            waluty. I oczywiście clou sprawy to po jakim kursie się zaciąga
            kredyt - jeśli ktoś go zaciąga po meganiskim kursie, po dość długim
            okresie nieuzasadnionego dość spaku - to wiadomo. I w dodatku kupuje
            mieszkanie w szczycie boomu budowlanego. Uważam jednak, że przy
            każdej inwestycji trzeba używać mózgu. Ale powtarzam, że jeśli ktoś
            tego nie robi - to sam powinien za to odpowiadać, a nie rząd
            wszystkim chce zamknąć drzwiczki do kucni, bo paru głupków się
            skaleczyło nożem...
            • wlodzimierz_nowak kilka błędów 19.08.10, 23:22
              Gość portalu: Meluzyna napisał(a):
              > Jednak ja mam nieco mniej optymistyczny obraz-
              > uważam że z czasem, w perspektywie 20-30 lat będzie się powiększała
              > przepaść między naszą gospodarką a gospodarką np. szwajcarską, co w
              > długim okresie wróży raczej osłabienie złotego w stosunku do ich
              > waluty.

              Niestety tu nie popełniasz błędu. Także z zażenowaniem patrzę na to co w Polsce
              się dzieje tak od 9 lat. Jakimś przebłyskiem był plan Hausnera, jakimś było
              pierwsze półrocze rządów PO, ale skończyło się z demonstracyjnym odejściem
              ministra Gomułki. Polska gospodarka steruje na najtańsze technologie, brak
              stymulacji, przyjmujemy model amerykański nie mając amerykańskiego kapitału ani
              nawyku ryzyka inwestycyjnego.

              I oczywiście clou sprawy to po jakim kursie się zaciąga
              > kredyt - jeśli ktoś go zaciąga po meganiskim kursie, po dość
              kupuje
              > mieszkanie w szczycie boomu budowlanego. Uważam jednak, że przy
              > każdej inwestycji trzeba używać mózgu.

              I tu błądzisz. Zakładasz, że to inwestycja. Ale dla większości ludzi to towar
              pierwszej potrzeby. Co gorsza towar, na który większości nie stać, gdyż nie
              możemy - chyba się zgodzisz - traktować jako pełnoprawnego klienta człowieka,
              który kupuje kawalerkę na kredyt na 40 lat mając przeciętnie 35 lat życia
              zawodowego przed sobą w momencie brania kredytu. A to jest 30% dzisiejszego
              rynku. Drugi 30% jest niewiele bogatsze. Powiesz, że każdy jest odpowiedzialny
              za siebie. A ja wskażę Ci palcem Twoich sąsiadów w domach komunalnych w
              Niemczech, gdzie 55% populacji, a ok. 65% w dużych miastach, nigdy w życiu nie
              kupi mieszkań na własność. Nie z biedy, ale dla utrzymania elastyczności życia,
              możliwości zmiany dzielnicy albo miasta przy zmianie pracy, przez możliwość
              zaspokojeniu potrzeb w inny sposób w powszechnym systemie czynszowym, który
              sprawia, że czynsze są na poziomie polskich. Tu jest klucz do problemu. Patrzysz
              na rynek oczyma inwestora. Ale nie powinnaś go oceniać, gdyż stanowisz 1/3
              rynku, a ceny napędzają 2/3 ludzi, którym wmówiono, że zakup mieszkania za
              wszelką cenę jest synonimem sukcesu i potrzebą absolutną.

              > tego nie robi - to sam powinien za to odpowiadać, a nie rząd
              > wszystkim chce zamknąć drzwiczki do kucni, bo paru głupków się
              > skaleczyło nożem...

              Niestety jest to proces masowy przez skalę nacisku zer strony popytu i luki
              między podażą, a popytem (tak naprawdę błąd systemowy leży w braku nacisku na
              podaż, gdyż nie ma podatku katastralnego, a podatki na grunty niezabudowane są
              takie same jak na zabudowane, co sprawia, że chętnie kupują je deweloperzy
              ładujący 50-70% swoich środków w grunty, a także chętnie pod zabezpieczenie
              biorą je banki. W Polskim systemie gospodarczym premiujemy zupełnie ekstensywną
              gospodarczo działalność handlową (spekulacyjną) polegającą na przetrzymaniu
              gruntu - bezpieczne i rentowne, ale nic społeczeństwu nie daje, a zwiększa
              koszty. Niestety nie mam wątpliwości, że to przeoczenie systemowe jest celowe,
              tak samo jak luzowanie przepisów budowlanych, które robimy od kilkunastu lat by
              inwestorom indywidualnym łatwiej się budowało, ale nic z tego nie wychodzi, nic
              się nie poprawia, ale poprawa idzie w ręce deweloperów. Polecam poczytać
              polskich urbanistów jak Billert, Byrx, Markowski, Jędraszko i ich ocenę sytuacji
              nie tylko w kontekście chaosu inwestycyjnego i kosztów jakie na nas z tego
              tytułu spadną w przyszłości, ale także pod kątem oceny rynku inwestycyjnego.
              • wlodzimierz_nowak Re: kilka błędów 19.08.10, 23:28
                wlodzimierz_nowak napisał:
                gdyż nie
                > możemy - chyba się zgodzisz - traktować jako pełnoprawnego klienta człowieka,
                > który kupuje kawalerkę na kredyt na 40 lat mając przeciętnie 35 lat życia
                > zawodowego przed sobą w momencie brania kredytu.

                Spieszę wyjaśnić ten sąd, który zabrzmiał zapewne szorstko. Nie jest dla mnie
                pełnoprawnym klientem na Mercedesa, człowiek kupujący taki samochód w salonie na
                kredyt za 50% swojego miesięcznego wynagrodzenia. Nie bronię nikomu oczywiście
                podejmować takich decyzji. Każdy ma prawo na swoje głupoty na swój rachunek
                (poza paleniem papierosów i niezapinaniem pasów, gdyż to potem my wszyscy
                składamy się na leczenie tych ludzi). Jednak postrzeganie Mercedesa jest takie a
                nie inne, a postrzeganie mieszkania już nie. Dopóki sytuacja w Polsce się nie
                wyrówna (stworzenie systemu mieszkań czynszowych i wdrażanie przez 2 dekady),
                dopóty nie można przyjmować takiej optyki.
              • Gość: king-a Re: kilka błędów IP: *.wroclaw.mm.pl 25.08.10, 11:41
                jeden z najlepszych postów jakie przeczytałam w ostatnim czasie.
                zgadzam się w 100%.
                pozdrawiam
        • Gość: dc Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: 74.63.85.* 12.08.10, 10:22
          Tzw. "eksperci od rynków finansowych" zawsze straszyli kredytami walutowymi i
          przypisywali im wszystko co najgorsze. I nic się do dzisiaj nie zmieniło. Szkoda
          tylko, że fakty dotyczące spłacalności kredytów przeczą ich bajkom. Odsetek
          zagrożonych kredytów w PLN wynosi ponad 2%, podczas gdy w CHF - 0,7%.
          kredyt.ogar.pl/
          • eustachy.s Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. 12.08.10, 10:32
            A teraz wyobraź sobie taki scenariusz, złotówka się nie umacnia, frank kosztuje
            3 PLN, ale jednocześnie rosną stopy procentowe w Szwajcarii. Jeśli ludzie nie
            odkładali różnicy pomiędzy wysokością raty w PLN a CHF to w krótkim czasie będą
            ugotowani. Znam kilka osób które mają kredyty w CHF dlatego że mogą dzięki temu
            więcej odłożyć/zainwestować. Ale znam też osoby które wzięły kredyt w CHF bo na
            złotówkowy nie było ich stać, na szczęście jak brały kredyty to CHF nie
            kosztował 2 PLN tylko około 2.50.
            • Gość: Meluzyna Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: *.bayer.de 12.08.10, 13:29
              Kurcze, właśnie o tym mówię.
              Przecież pisałam o braniu pod uwagę ryzyka walutowego, prawda? I o
              włączaniu myślenia.
              I nie kupowałam po 2-3 średnie krajowe - wtedy sprzedawałam:-)
              Oczywiście też mam znajomych, którzy kupili na szczycie przy
              meganiskim kursie, co ciekawsze paru z nich pracuje w agencjach
              nieruchomości, co już kompletnie mnie dziwi.
              A teraz żeganam na razie, bo lecę zarabiać euro, żeby za nie kupić
              złotówki, a potem franki. Wszak banki muszą też z czegoś zyć:-)
              PS. Wiem, że rekomendacja jest dla banków, ale jeśli banki ją wezmą
              pod uwagę i akcja kredytowa w walutach znacznie się zmniejszy, to
              nie będę mogła zaciągnąć takiego kredytu - i to uderza w moją
              swobodę decydowania. To kwestia odwiecznego pytania - czy rząd
              powinien chronić ludzi przed ich własną głupotą, czy choćby brakiem
              rozsądku. Ja uważam, że niekoniecznie.
              • Gość: king-a Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. IP: *.wroclaw.mm.pl 25.08.10, 11:47
                To kwestia odwiecznego pytania - czy rząd powinien chronić ludzi przed
                ichwłasną głupotą, czy choćby brakiem rozsądku.


                brzydko mówiąc - rząd nie chroni głupców przed ich własną głupotą - ale chroni
                resztę narodu przed głupotą głupców.

                bo wszyscy bekniemy finansowo za błędy ekonomicznych głupków. wyższymi
                podatkami/dopłatami/dofinansowaniami, żeby wspomóc ludzi wyssanych z gotówki,
                którzy będą ciągnąć gospodarkę w dół.
        • mara571 cos krecisz 12.08.10, 11:10
          po pierwsze radze zrezygnowac z pisania jako gosc, kiedy sie siedzi przy kompie
          w domenie firmy Bayer. Moga byc klopoty.
          po drugie: jak sie zarabia w euro to jednak ryzyko zmiany kursu jest znacznie
          mniejsze anizeli w przypadku zarabiania w polskich zlotych.
          Na koniec pytanie:
          ile kosztowalo to ciagle sprzedawanie i kupowanie walut?

          • heine-ken Re: cos krecisz 12.08.10, 11:23
            a co masz dokładnie na myśli z tym ciągłym sprzedawaniem / kupowaniem? Przy
            spreadzie 8% jesteś w d... 4% przy kupnie oraz 4% dla całkowitej kwoty spłaty,
            tzn. jeśli bierzesz 200 KPLN na 20 lat, i w ciągu 20 lat zaniesiesz w zębach do
            banku 400 KPLN, to koszty przewalutowań wyniosą w uproszczeniu 15 KPLN. Plus
            grosiki na odsetkach. To nie jest mało, ale z powodzeniem może się opłacać.
            • mara571 miejsce zalogowania (bayer.de) 12.08.10, 11:41
              wskazuje, ze Meluzyna zarabia w euro.
              Czyli jedzie do Polski, przelewa na polskie konto euro, potem kupuje albo
              zlotowki albo franki i splaca kredyt we frankach.
              Interesuje mnie jakie sa koszty tego ciaglego przewalutowania.
              • heine-ken Re: miejsce zalogowania (bayer.de) 12.08.10, 12:09
                aha. no to jeśli masz rację, to szczyt głupoty, taka ścieżka EUR - PLN - CHF.
                ostatnio na Okęciu próbowałem wymienić funty na euro, ale żaden z kantorów nie
                widział takiej operacji inaczej, niż przez złotówkę po drodze.
              • Gość: Meluzyna Re: miejsce zalogowania (bayer.de) IP: *.bayer.de 12.08.10, 13:22
                Ot i zagadka dropsa:-)
              • mozdzins Re: miejsce zalogowania (bayer.de) 12.08.10, 14:28
                > wskazuje, ze Meluzyna zarabia w euro.
                ROTFL
                wskazuje li tylko że bramka do internetu w firmie Bayer jest zlokalizowana w
                Niemczech. A Maluzyna może pisać z Polski Rosji Szwecji i pewnie jeszcze kilku
                krajów które w sieci korporacyjnej łączą się z tą bramką.
        • steamtrain Re: Dowolność w ustalaniu spreadu - wróg nr 1. 12.08.10, 11:34
          5 lat temu wzięłam kredyt walutowy denominowany we frankach

          o kuzwa kolejna bzdzwiagwa forumowa! :D

          I co kupilas w 2005 i placilas 2-3 srednie za m2 ?


          > Ponadto uważam, że zakazywanie udzielania kredytów w walucie godzi
          w
          > moje prawo do swobodnego decydowania o sobie

          Buhahaha - reko jest dla bankow rozumiesz juz czy trzeba napisac ci
          drukowanymi ? Bank NIE MUSI dostosowywac sie do rekomendacji. Tak
          samo jak nie musi korzystac z BFG. To jest rekomendacja a nie
          polecenie. Juz zrozumialas czy dalej uraczysz nas tym potokiem ?

          > Uważam, że w perspektywie 25-30 lat, ryzyko walutowe jest
          > rzeczywiście duże, ale jeśli ktoś bieże taki kredyt z zamierem
          > całkowitej jego spłaty za kilka lat - ryzyko jest juz dużo
          bardziej
          > ograniczone

          Jak narazie jedynie to ograniczone jest twoje myslenie. Osoby
          splacajace kredyt 30-40 letni w kilka lat to garstka osob bioracych
          kredyt.

          Trafilas na dobry czas ze swoim kredytem i dlatego uwazasz sie za
          wybitnie madra w tej dziedzinie ? To wylacznie szczescie sadzac po
          twoim poscie.
    • psoldack Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? 12.08.10, 09:37
      Ankieta zamieszczona przy artykule jest bardzo tendencyjna. Wymienia
      wiele metod inwestowania poprzez instytucje finansowe, a pomija inne
      rodzaje metod zabezpieczenia emerytury, np. założenie własnej firmy
      (która daje dochody nawet jak przestanie się w niej pracować), inwestycje
      w kruszce i surowce itp
      • heine-ken Re: Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? 12.08.10, 10:51
        "rodzaje metod zabezpieczenia emerytury, np. założenie własnej firmy
        > (która daje dochody nawet jak przestanie się w niej pracować)"

        Dobre, się uśmiałem. Mam jeszcze jedną propozycję zabezpieczenia: wziąć kredyt i
        pójść do kasyna, grać na ruletce, odłożyć zysk. W obecnych czasach zacząć od
        zera i zbudować taki biznes, który będzie przynosił sensowne, stałe dochody bez
        ingerencji właściciela (lub z minimalną), to sztuka dla ludzi wybitnych.
        Pozostałych 99%:
        a. zbankrutuje / upadnie,
        b. nigdy nie przekroczy granicy, gdzie samemu tylko zarządza się pracą innych.
        c. nawet jeśli przekroczą granicę z punktu b., praca polegająca na zarządzaniu /
        sprzedawaniu będzie pochłaniała po kilkanaście godzin dziennie.

        Podsumowując, bajki o własnej działalności, gdzie się mało pracuje i dużo
        zarabia, to sobie można na studiach opowiadać. O ile nie odziedziczyło się
        biznesu albo pieniędzy po ojcu, absolutna większość prędzej czy później będzie
        szukała etatu, albo pogodzi się z jego pośledniejszą formą - samozatrudnieniem.
    • Gość: e Dlaczego mamy wam wierzyć !!!!!!!!!!! IP: *.189.220.2.skyware.pl 12.08.10, 09:47
      Tyle było waszych prognoz które się nigdy nie sprawdziły dlaczego
      teraz mamy wam wierzyć . Dlaczego siejecie panike. Jak będzie
      oficjalna opinia Komisji nadzoru wtedy będę się martwił.
    • paininthebass Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? 12.08.10, 12:28
      Aby tylko utrudnić ludziom życie, co za kraj!
    • pandora-online ach jak ja sie ciesze 12.08.10, 15:16
      Idzie tez POdwyzka chleba
    • Gość: Iwona Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? IP: *.datatelecomm.net 17.08.10, 14:58
      Co za kraj: będą mi mówić w jakiej walucie brać kredyt, kiedy wolno
      mi chodzić na zakupy (w święta kościelne sklepy są pozamykane).
      Totalitaryzm pełną gębą...
    • Gość: Irmina Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? IP: *.bestgo.pl 18.08.10, 09:53
      Moja siostra wzięła kredyt mieszkaniowy kilka ładnych lat temu w euro. Jeśli
      ją dziś zapytacie czy dobrze zrobiła to odpowiedź będzie jednoznaczna.Patrząc
      na jej raty i stres każdego miesiąca przed godziną 0 wiem, że wolę mniej
      ryzykować. Ja pod koniec tego roku też planuję wzięcie kredyt i na pewno
      będzie to kredyt w pln.
      • Gość: zwany soba Re: Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? IP: *.icpnet.pl 19.08.10, 16:31
        walutowe, to rzeczywiscie moze byc niezla poracha, wiec lepiej sie juz decydowac
        na krajowa walute. jak dobrze pogadasz w openfinance, to powinno im szybko to pojsc.
        • Gość: olek Re: Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? IP: *.182.4.54.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.08.10, 23:02
          Chętnie wezmę kredyt w PLN. Tylko dlaczego rata jest o tyle droższa
          niż w Euro ?
          • Gość: kredytobiorca O tyle - znaczy się: o ile? IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.10, 17:11
            Spójrz na to tak: to nie jest kwestia różnicy 2000zł-1500zł. To jest 2% rocznie od wartości kredytu. Ok, niby "zyskujesz" te 2% rocznie biorąc w EUR - ale EUR podrożeje o 8% i cztery lata "zysków" poszło się paść. Jak dla mnie (brałem kredyt w 2005 roku) różnica była za mała, żeby ryzykować sytuację, w której kwota kredytu przewyższy (i to znacząco) kwotę, jaką wziąłem.
    • deccoarts Re: Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? 15.07.11, 14:25
      Nikt nikogo nie zmusza brać kredyt we frankach.
      Poza tym ci co spłacają kredyty złotowe płacą więcej niż waluciarze i im jakoś nikt nie spieszy z pomocą.
      I dobra rada, zaciągaj kredyt walutowy, kiedy waluta jest droga czyli tak jak dzisiaj i w najbliższych tygodniach. Za rok będzie taniej.
    • Gość: anita Re: Kredyt walutowy: wróg czy przyjaciel? IP: *.ip.netia.com.pl 15.07.11, 15:22
      zalezy jak dla kogo ja posiadam kredyt walutowy i poki co nie jest zle:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka