Dodaj do ulubionych

Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador ....

13.02.08, 13:13
... byłby w stanie kogoś ugryźć?

to tak a propos watku na emamie i informacji o tym, że rotweiler
zagryzł małe dziecko.
wywiązał sie dyskusja o nieprzewidywalności psów.
baa, nawet pojawiły się głosy, o tym, że na widok dziecka
zostawionego na podwórku czy gdziekolwiek sam na sam z dzieckiem
należałoby wezwać policję.

wyobraziłam sobie wezwanie policji do mojego dziecka i psa, które
bawią się w ogrodzie przy domusmile
kurcze, niby nie można być pewnym zachowania zwierzęcia tak na 100% -
ale nie wyobrażam sobie Binga gryzącego nas, domowników, a w
szczególności dziecka. kogos innego raczej tez (pomijam może kwestię
gdyby go ktoś brutalnie zaatakował... nie wiem).
Brak mi wyobraźni?(dodam że pytam o labradory, a nie rotweilery,
amstafy i inne rasy agresywne).
Obserwuj wątek
    • paenka Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 13.02.08, 13:52
      Trudne pytanie i temat. Napewno obcemu psu nie zxaufalabym ani
      takiemu ktorego mam dajmy na to od momentu gdy on juz mialam 1 albo2
      lata a ja nie wiedzialam jaki on byl wczesniej. Swojemu psu ym
      zaufala aczkolwiek nie zostawialabym napewno malego dziecka samego z
      psem, co innego dziecko juz kilkuletnie, wieksze a pies zna to
      dziecko juz bardoz dlugi czas.
      Czasami mam mysli czy moze KAiserowi na starosc cos sie we lbie nie
      poprzewraca i po prostu za choroby, ze starosci zacznie np warczec
      gdy bede go glaskala np po grzbiecie.
      Generalnie uwazam ze to kwestia indywidualna, wybor rodzicow a nie
      sprawa uregulowania prawnego, wzywania policji itp. To rodzic
      odpowiada za swoje dziecko, tym bardziej w swoim ogrodzie. Life is
      brutal.


      A np co w sytuacji gdy dziekco bawi sie pod blokiem a sasiedzi
      wypuszczaja swoje ratlerki samopas przed blok?
    • tenshii Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 13.02.08, 14:08
      Ja jestem pewna, że moja Daisy mogłaby ugryźć.
      Ale tylko w obronie jedzenia czy innej ważnej dla niej rzeczy lub samej siebie.
      Niestety została wystraszona na szkoleniu i od tamtej pory nie ufa za bardzo obcym ludziom i np potrafi warknąć gdy ktoś obcy za mocno ją ściśnie. Do tego wszystkiego ma silny charakter, a jedzenie jest dla niej bardzo ważne. Cały czas jest w trakcie "oduczania" takich zachowań, ale każdy kto przychodzi do mnie do domu jest ostrzegany: nie podchodzimy do psa gdy je.
      Na co dzień jednak łasi się do każdego człowieka, wywraca na plecy, bawi i daje buzi. Z pieskami również dobrze się dogaduje. smile
      • ddb2 Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 13.02.08, 16:47
        Sadze, ze ten rottweiler mogl byc bezpapierowy, a w tej rasie
        pseudohodowcy klada nacisk na agresje.
        W dobrych gniazdach rottweilerow, eliminuje sie z hodowli osobniki
        agresywne. Te psy zawsze beda umialy sie zachowac w obliczu
        rzeczywistego zagrozenia, maja to w genach, nawet te bardzo lagodne
        i zsocjalizowane.
        Kara, rottweilerka, byla z dobrego zrodla, bardzo przyjacielska, ale
        i pewna siebie, umiejaca obronic swego terytorium. W stosunku do
        dzieci lagodna jak ciele, pozwalala na wszystko i bala sie poruszyc,
        aby swa masa dzieciaka nie przewrocic. Mala Zuzanna, moja corka,
        mogla sie na niej polozyc, sciskac ja, zagladac w zeby i wyciagac z
        gardla jedzenie albo zabawki.
        Bora jest impulsywna i nieobliczalna, nie jesli chodzi o gryzienie,
        ale o poruszanie sie. Tak samo cieszy sie do doroslego, co i do
        dwulatka. A wage przepisowa posiada.
        Ani jednego, ani drugiego psa nie zostawilabym samego z malym
        dzieckiem, bo jednak nadzor jest bardzo wazny.
        Syn znajomych probowal wsadzic swojemu lagodnemu psu, patyk pod ogon
        i zostal ugryziony.
        Niezbadane sa pomysly dzieci.
        A dlaczego w tym przypadku byla taka tragedia? Bardzo niewiele mozna
        sie dowiedziec z notatki. Stalo sie wielkie nieszczescie, ale jak
        bylo naprawde? Nie wiemy.
        • tenshii Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 13.02.08, 16:59
          Moja Daisy też nie ma rodowodu.
          Nie została jednak kupiona na bazarku czy z niepewnego źródła.
      • kawuel Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 14.02.08, 00:21
        tenshii napisała:
        > Ja jestem pewna, że moja Daisy mogłaby ugryźć.
        > Ale tylko w obronie jedzenia czy innej ważnej dla niej rzeczy lub
        > samej siebie.

        Mój Onyks jest nieposłusznym chultajem i niszczycielem, ale nie mogę
        sobie wyobrazić aby mógł ugryźć człowieka z agresją. Jest bardzo
        impulsywny i szalony, a przy tym wielki, ciężki i bardzo silny, ale
        agresji nie ma w nim absolutnie żadnej, nawet w najbardziej ku jej
        okazaniu sprzyjających sytuacjach. Można mu zabierać jedzenie z pod
        nosa lub próbować mu wyrwać z pyska jego ulubioną kość czy zabawkę,
        a on nigdy nawet nie warknie. Wszystko uważa za zabawę, merda ogonem
        i rozdziawia pysk oraz wywala język z radości. Jedyna zabawa przy
        której można usłyszeć jego warczenie, to przeciąganie szmaty, ale
        gdy mu się ta szmata jakimś cudem wymknie z pyska albo się urwie to
        natychmiast przestaje powarkiwać i stara się ją złapać ponownie. Nie
        jest to napewno warczenie ze złości, tylko takie dodawanie sobie
        animuszu w zabawie. Poza tym zauważyłem że jest on mało wrażliwy na
        ból, i bardzo trudno nawet dorosłemu człowiekowi jest mu go zadać.
        Mimo wszystko moje pogryzione, i połamane meble oraz inne domowe
        przedmioty świadczą o potencjale jaki tkwi w jego wielkich, i
        silnych szczękach. Mimo wszystko jest on nieobliczalny w swym
        spontanicznym zachowaniu, i głównie z tego powodu obawiał bym się go
        zostawić bez nadzoru z małym dzieckiem, a nie dlatego że mógł by je
        agresywnie zaatakować, bo to wydaje się być wykluczone.
        • joanna_poz Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 14.02.08, 10:00
          > Można mu zabierać jedzenie z pod nosa lub próbować mu wyrwać z
          > pyska jego ulubioną kość czy zabawkę, a on nigdy nawet nie
          > warknie. Wszystko uważa za zabawę, merda ogonem i rozdziawia pysk
          > oraz wywala język z radości.

          Bingo jest taki sam.
          Ostatnio był u nas znajomy i nagle krzyknął z przerażenia, że za
          chwilę pies może ugryźc synka, bo synek (3,5 roku) oświadczył, że
          idzie zabrac Bingowi kość, którą tamten miał w pysku (taką do
          zabawy, którą mały mu rzuca i mają uciechę z ganiania).
          Po czym znajomy oniemiał totalnie z wrazenia, jak zobaczył, że Bingo
          grzeczniutko oddaje małemu kość (np. skubaniec z nami się siłuje,
          ale małemu oddaje bez protestu).
          • paenka pogryzł szesnastoletnią dziewczynę, straciła... 15.02.08, 00:06
            "Pitbull pogryzł szesnastoletnią dziewczynę
            wczoraj
            Szesnastoletnia tomaszowianka i jej ojciec cudem uniknęli śmierci.
            Zostali zaatakowani przez własnego psa - rozwścieczonego pitbulla.
            Dziewczyna ostatkiem sił zabiła nożem rozjuszone zwierzę.

            Dwuletni pitbull rzucił się na swoją panią wczoraj przed południem.
            Dziewczyna z rozległymi ranami kąsanymi lewego ramienia i
            przedramienia trafiła do szpitala. Przewieziono ją do Kliniki
            Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Ręki w Trzebnicy w województwie
            dolnośląskim, gdzie chirurdzy przeszczepili jej uszkodzone żyły
            przedramienia z nogi.

            - Beata chciała wyprowadzić psy na dwór - mówi Łukasz Tomczyk,
            narzeczony dziewczyny, który mieszka z jej rodziną. Suki wyszły
            spokojnie, ale pies - pitbull, odwrócił się w drzwiach i bez
            wyraźnego powodu rzucił się na Beatę. Rozwścieczony zaczął szarpać
            jej rękę, wygryzając mięśnie z przedramienia. Krzyk córki usłyszał
            chory ojciec.

            ::: Reklama :::


            Mężczyzna, choć ma problemy z chodzeniem, ruszył córce na pomoc.
            Potknął się, uderzył głową w futrynę drzwi, upadł i zemdlał. Jego
            córka się nie poddała. Walczyła o życie swoje i ojca.

            - Nie wiem, skąd Beata znalazła tyle sił - opowiada Łukasz łamiącym
            się głosem. - Widziała, jak pies rzucił się na ojca. Choć straciła
            mnóstwo krwi, pobiegła do kuchni po nóż. Zabiła psa jednym ciosem.

            Pogotowie zabrało pogryzioną szesnastolatkę. Jej ojciec, mimo urazu
            klatki piersiowej i rany przedramienia, odmówił przyjęcia pomocy
            sanitariuszy. - Zdrowiu narzeczonej nie grozi niebezpieczeństwo -
            zapewnia Łukasz Tomczyk.

            - Dla naszej nienarodzonej córeczki było za późno. Pod wpływem
            silnych doznań kruszynce stanęło serduszko - załamany Łukasz z
            trudem powstrzymuje łzy.

            Pogryziona tomaszowianka przeszła wczoraj po południu bardzo
            skomplikowaną operację. Lekarze z Ośrodka Replantacji Kończyn im.
            św. Jadwigi w Trzebnicy musieli zrekonstruować 25 cm tętnicy
            ramiennej.

            - Mięsień w tym miejscu został wygryziony. Ponadto dziewczyna miała
            zmiażdżony łokieć i zwichnięte stawy - tłumaczy dr Adam
            Domanasiewicz, który operował Beatę W. - Wydaje się, że sytuacja na
            razie jest opanowana. Udało się przywrócić krążenie w kończynie -
            cieszy się dr Domanasiewicz.

            Jednak o sukcesie lekarzy będzie można mówić dopiero za kilka dni.

            - Uszczerbki spowodowane przez psa były poważne. Boimy się jeszcze
            komplikacji związanych z możliwymi infekcjami bakteryjnymi -
            zastrzega dr Jerzy Jabłecki, który także operował tomaszowiankę.

            Nie wiadomo, jak długo 16-latka zostanie pod opieką specjalistów w
            szpitalu w Trzebnicy. Na pewno czeka ją długa rekonwalescencja.

            Wczorajszej tragedii przy ul. Diamentowej w Tomaszowie nikt się nie
            spodziewał. Nie wiadomo, dlaczego dwuletni pitbull rzucił się na
            nastolatkę.

            Trzy psy mieszkały z rodziną W. od lat. Miały doskonałe warunki -
            troskliwych właścicieli i ogród, w którym mogły do woli biegać.
            Zwierzęta - dwa mieszańce amstaffa i pitbull - na co dzień trzymane
            były w domu. Nie sprawiały kłopotów. Na furtce posesji przy ul.
            Diamentowej wisi tabliczka ostrzegająca przed złym psem. Jednak
            sąsiedzi podkreślają, że psy zawsze były spokojne.

            - Nigdy nie widziałem, żeby były agresywne - mówi pan Andrzej,
            mieszkaniec ul. Diamentowej. - Nawet nie szczekały na obcych
            przechodniów. Nie mogę uwierzyć w to co się stało - dodaje
            zszokowany sąsiad rodziny W.

            Wytłumaczenia nagłego napadu agresji psa nie znajdują nawet
            specjaliści od zachowań zwierząt. - Z tego co ustaliła wstępnie
            policja wynika, że nie doszło do zaniedbań ze strony właścicieli
            psów - mówi Krzysztof Zając, powiatowy lekarz weterynarii w
            Tomaszowie. - Jednak trzeba pamiętać, że zachowania psów są niekiedy
            bardzo skomplikowane i trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego
            akurat ten pitbull tak się zachował.

            Głowa zabitego psa została wysłana do Zakładu Higieny Weterynarii w
            Łodzi do badania na wściekliznę. Właściciel nie dostarczył policji
            zaświadczenia o szczepieniach.

            W ustawie o ochronie zwierząt wymienionych jest 11 psich ras
            uznanych za szczególnie agresywne. Na posiadanie psa jednej z tych
            ras trzeba mieć zezwolenie od psychologa, wydawane w trybie podobnym
            jak pozwolenie na broń. Na liście agresywnych ras nie ma jednak
            amstaffów ani pitbulli.

            Arkadiusz Wojciechowski - POLSKA Dziennik Łódzki "

            sieradz.naszemiasto.pl/wydarzenia/818382.html
            • joanna_poz Re: pogryzł szesnastoletnią dziewczynę, straciła. 15.02.08, 10:16
              wyjatkowo paskudna sprawasad
              ale amstaffa to bym się bała kupić i miec w ogóle, a cóz dopiero w
              domu z dzieckiem...
              • tenshii Polactwo... 15.02.08, 10:50
                Wiecie co, od kilku dni na forum "zwierzęta" toczy się dyskusja na temat pogryzionego rpzez boksera psa. Do tej pory sie nie wypowiadałam, ale po przeczytaniu artykułu tutaj postanowiłam go wkleić tam, żeby pokazać, że każdy pies nagle może zaatakować niewiadomo dlaczego.
                Wiecie co jest najbardziej smutne? Że na tych cholernych forach siedzą głównie ludzie, którzy potrafią tylko krytykować, czepiać się i nie widzieć tego co najważniejsze.
                Sami zobaczcie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=75516615
                Chodzi mi głównie o część dyskusji rozpoczynającej się własnie od tego artykułu.
                Piszę to wszystko bo chciałam równieź powiedzieć, że przeniosłam się tu, bo atmosfera na TYM forum jest zupełnie inna i o wiele lepiej się tu pisze niż tam. Mam nadzieję, że TO forum zawsze takie będzie, a my - właściciele labradorów i często pewnie nawet labradoromaniacy - będziemy się wspierać, a nie na siebie naskakiwać...
                • tenshii Błąd.... 15.02.08, 10:50
                  Nie pogryzionego rpzez boksera psa tylko pogryzione przez psa dziecko... Emocje - wybaczcie
                  • joanna_poz Re: Błąd.... 15.02.08, 10:57
                    no poziom dyskusji w tym watku.... bez komentarza...
                    • paenka Re: Błąd.... 15.02.08, 11:38
                      hmm...dobór słow po prostu cud miód...no ale fakt faktem, że matka
                      nie zachowała należytej ostrożnościsad

                      Szkoda,że niektorymi ludzi tak targaja emocję, że nie potrafią
                      trzeźwo spojrzeć na sytuację, przeanalizować ją. Co z tego jej teraz
                      przyszło, że się pieni na tym forum o tym psie? Czy to wróci jej
                      córce sprawność i zniweluje uraz psychiczny? Napewno nie i
                      podejrzewam, że teraz dziecko będzie chowane pod kloszem, z dala od
                      psów i będzie wypaczone pod tym względem. Takla jest psychika fakt,
                      ale myślę, że matka zamiast robić awantury na forum powinna
                      zastanowić się poważnie jak pomóc dziecku aby wiedziało jak się
                      zachowywać przy psach a nie na zasadzie, że widzi psa i od razu w
                      panikę, bo obawiam się ,że tak teraz będzie.

                      Człowiek różni się od zwierzęcia tym ,że może analizować sytuacje i
                      zdarzenia, wyciagać wnioski i w sytuacjach podobnych zamiast unikać
                      to postępować inaczej, odpowiedzialniej. Zwierze po prostu ucieka,
                      panikuje a w ostateczności regauje agresją. To samo robi właśnie
                      mama tego dziecka sad
                      • joanna_poz Re: Błąd.... 15.02.08, 11:42
                        no mama po prostu odreagowała swoją złośc i żal na wszystkich
                        właścicielach psów i psach w sposób wyjatkowo prymitywny..
                        mówię to przy całym współczuciu dla jej tragedii i tragedii jej
                        dziecka.
                        • tenshii Re: Błąd.... 15.02.08, 11:47
                          Wiecie co? Macie rację w sprawie tej mamy - postapiła źle.
                          Co do tego nie ma wątpliwości.
                          Mnie jednak bardziej chodziło o język, styl, o to co jest dla nich ważne, a co nie.
                          Widziałyście reakcję dwóch pań na artykuł o pitbulu? Nie obchodzi ich pies, obchodzi je to kto z kim, kiedy, dlaczego, jak i w jakim celu.
                          Oceniają, krytykują i złośliwią !!
                          • paenka Re: Błąd.... 15.02.08, 13:07
                            No ale wiesz taki juz stereotyp jest odnośnie psów ras agresywnych.
                            Tym bardziej, że tę rasę upodobali sobie akurat ludzie, których
                            życie wyjątkowo nie oszczędza. Nie wiem czy to oni już smai sobie
                            takie życie wybieraja czy taki ich los...ale dziwnym trafem te rasy
                            przyciągają się z tego typu ludźmi.

                            Nie chce generlaizować, że ta dziewczyna była tak czy owaka. Tylko
                            chciałam jakoś może wytłumaczyć reakcję tych pań, o któych
                            wspomniałaś. Niekórzy się mniej hamują, nie przebierają w słowach.
                            Ja się przyznaję szczerze, że mnie też przez głowę przeleciała taka
                            myśl. Tak samo jak idę sobie na spacerze i spotykam dziewczynę na
                            obcasach z mini ledwo okrywająca 4 litery z psem rasy agresywnej na
                            smyczy(do tego zeby bylo bardziej fikusnie to smycz i obroza maja
                            cwieki...taki baaad style) to mam jedno tylko skojarzenie i raczej
                            sie tego nie wyzbędę. Jedynie mogę nie wypowiadać się głośno.
                            DLatego robię to cichutko wink tu...
                            • tenshii ... 15.02.08, 13:23
                              Tak paenka, ja również ulegam stereotypom, bo np boję się takich psów, i nawet bałabym się takiego pogłaskać choćby należał do kogos znajomego.
                              Jednak nie oceniam kogoś po informacjach znalezionych w artykule.
                              Co z tego, że ona była w ciąży? Czy ma jakiś wpływa na psa to, że mieszka z ojcem? Nie....

                              Jakiś czas temu zamieściłam posta na Weterynarii, zapytałam w nim "czy sterylizacja suki działa na nią samą podobnie jak kastracja na psa i czy może ograniczyć zachowania agresywne i chęć dominacji?"

                              Proste pytanie, prawda?

                              Ale zamiast odpowiedzi na pytanie dostałam aluzję apropo tego, że moja suka przejawia oznaki agresji dlatego, że jest nieodpowiedno traktowana... O zgrozo !!

                              Forum powinno służyć do wymiany informacji na dany, konkretny temat, a nie do obrzucania ludzi błotem.
                              • paenka Re: ... 15.02.08, 13:32
                                Zgadza sięsmile
                                Niestety ludzka natura jest taka, że jak nie mają z czym wypocić
                                posta to zaczynają atakować z nudów. Czepiają się a to słówek, a to
                                ortografii a to wyszukują innych aspektów, kruczków i haczyków w
                                wypowiedzi...no cóż...no ok ale schodzimy z tematu...


                                APEL ( mam nadzieje, ze sama bede sie do niego stosowala w
                                przyszlosci gdy bede miala dziecko albo znajomego z dzieckiem w
                                poblizu mojego psa)

                                Pilnujcie sie wszyscy na wazjem.
                                Pies nie powie ci pelnym zdaniem odejdz, zostaw mnie. PIes pokaze ci
                                to swym zachowaniem, bo nie umie inaczej. Zawarczy, a w
                                ostatecznosci ugryzie.
                                Dziecko i pies to sa dwie istotny, ktore nie ogarniaja swiata na
                                zasadzie przyczynowo skutkowej. One po prostu robia to co czuja i
                                dlatego my powinnismy stac miedzy nimi i dbac o ich wzajemne
                                bezpieczenstwo. Zarowno pies moze zrobic krzywde dziecku, jak i
                                dziecko psu. I trzeba tu przyznac, ze najczesciej to jedno wynika z
                                drugiego a raczej drugie z pierwszego.
                                Jeszcze jedna rzecz. Dziecko nie robi krzywdy psu bo tak mu sie
                                podoba i odwrotnie. Aczkolwiek zdarzaja się przypadki, ze dzieci są
                                wyjatkowo nieznośne i bawi je bicie pieska po glowce szpadelkiem.
                                Zas psy bywaja tez z roznymi urazami psychicznymi. I koniec kropka.

                                Ludzie to istoty rozumne wiec powinny umiec wykorzystywac swoje
                                cechy.

                                • paenka Re: ... 20.02.08, 00:06
                                  www.wiadomosci24.pl/artykul/co_w_psiej_glowie_siedzi_58392.html
                                  • ddb2 Re: ... 20.02.08, 16:05
                                    Bardzo fajny artykul, gratuluje.
      • krechu Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 20.02.08, 12:53
        Witam

        A ja mam takie wrażenie (znowu się dostanie, że się mądrze), że psy,
        szczególnie te rasy tzw inteligentniejsze to są istoty, które
        również mają swój mózg a co za tym idzie coś na kształt charakteru.
        Rudymentalne zasady postępowania z psami (niezależnie od rasy) są
        takie, że:
        1. nie przeszkadza im się w jedzeniu - oczywiście jedzeniu tego co
        jest dla nich przeznaczone.
        2. pies komunikuje się na swój sposób i bardzo mało jest psów, które
        atakują bez ostrzeżenia - najczęściej jest nim warczenie i/lub
        charakterystyczne merdanie ogonem - zupełnie inne niż z
        radości/akceptacji czy innych.
        3. generalnie powinno się w pewnym stopniu szanować "osobowość"
        zwierzęcia, i nie tępić od razu pewnych odruchów tylko robić to
        stopniowo, jeżeli któreś są uciążliwe czy może potencjalnie
        niebezpieczne.

        Mam w tej kwestii własne doświadczenie bo zostałem przez własnego 6-
        ścio mies labka ugryziony w sytuacji, gdy ignorując wyraźne
        ostrzeżenia wydłubywałem mu z pyska tabliczkę czekolady, którą nie
        wiadomo skąd sobie gwizdnął. Każdy wie jak mogłoby się skończyć dla
        szczenięcia zjedzenie tabliczki czekoladywięc musiałem działać
        szybko i głupio. Poza tym mam nawyki z postępowania z psami na
        wsiach gdzie czasem zdarza mi się asystować czynnie przy sezonowych
        szczepieniach, ale tam psotępuje się z konieczności czasem mało
        delikatnie.
        Doświadczenie było dla mnie tyleż bolesne (labrador ma ogromną siłę
        w szczękach) co bardzo pouczające. Od tego momentu nauczyłem się
        powolutku tłumić nawet odruch warczenia czy nawet szczekania u psa.
        Jest to praca wymagająca (przynajmniej u mojego) sporo wkładu
        uczucia i czasu. W momoencie gdy coś wywołuje u zwierzaka negatywne
        emocje zaczynam go spokojnie uspokajać i tłumaczyć - działa. W ten
        sposób nauczyliśmy się przechodzenia przez parki i place zabaw nie
        przejmując się ganiającymi dzieciakami, rowerami i psami.

        Podsumowując:
        1. szanujmy osobowośc psa ale też miejmy dla niego szacunek i w
        pewnych sytuacjach coś na kształt respektu.
        2. Mimo wszystko nawet najlepiej ustawione psy nie są w 100% pewne i
        niektórych sytuacji należy po prostu unikać. Niespodziewane
        zachowanie może wynikać jak już ktoś napisał np z powodu choroby czy
        nawet jak twierdzą niektózy psi psychologowie "złego samopoczucia"
        chociarz dla mnie jest to teoria już trochę naciągana.

        Pozdrawiam
        Krechu
        • krechu Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 20.02.08, 12:55
          Oczywiście jako osoba wykształcona przynaję się do błędu:
          nie "chociarz" tylko "chociaż" - z reguły piszę choć i jest
          spokój smile


          Pzdr
        • joanna_poz Re: Czy zakładacie ewentualność, że Wasz labrador 20.02.08, 14:39
          tym bardziej uwielbiam naszego psa, który w codziennym obcowaniu z
          moim dzieckiem wykazuje mega spokój, cierpliwośc i wyrozumiałośc
          wobec takich "wyczynów" synka jak:

          - ugryzienie go w ucho
          - ugryzienie go w te zwisające fafle z pyska
          - walnięcie w łeb kubkiem-niekapkiem
          - wyjmowanie mu prawie z gardła czegoś tam.

          Warknięcie? a gdzie tam - nigdy.

          z góry oświadczam, ze moje dziecko nie ma skłonności sadystycznych;
          ot poprostu głupie pomysły z wieku kiedy miał ok. 2 lat (teraz ma
          3,5 i na szczęście wyrósł z tego).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka