Dodaj do ulubionych

co mam myśleć???

16.08.11, 16:15
Na początku się witam.
Znalazłam Was i troszkę podczytuję. Chcę Wam opowiedzieć moją historię bo sama się już gubięuncertain Chcę usłyszeć Wasze opinie szczere choć na pewno bolące bo albo ze mną jest coś nie tak albo z moim mężem.
Jestem mężatką od 7lat znamy się 11lat mam 2kę dzieci 6 i 1,5 roku. pierwszy kryzys przechodziliśmy po narodzinach córki brak seksu i wieczne odmowy mojego małżonka. Jak byłam w ciąży twierdził że nie może się ze mną kochać bo może się coś dziecku stać OK zrozumiałam. Później nie mógł się przekonać bo byłam szyta i cały ten poród go przerósł(nie był przy porodzie, nie widział mojego krocza). Po 2ch latach jak zagroziłam że odchodzę bo mam dość żebrania o uczucia o miłość i o seks Pan doszedł do wniosku że się zmieni bo nie chce nas stracić. OK doszliśmy do wniosku że będziemy razem nad nami pracować. Było dobrze 2lata. Ja chciałam syna i zaszłam w ciąże mąż nie był zadowolony z tego faktu. Po drugim dziecku sytuacja się powtórzyła (więcej dzieci nie planujęwink) minęło 1,5roku i ja znów mam dosyć. Mój mąż nie ma potrzeby ze mną rozmawiać ze mną żyć. Sex uprawiamy raz na 2 miesiące. Nie śpię z nim w łózku 2,5roku i wcale mu to nie przeszkadza.
W ostatni weekend oddelegowałam dzieci z domu żebyśmy byli sami i w końcu porozmawiali. Dowiedziałam się że mnie kocha i spróbuje się zmienić a na pytanie dlaczego czy ma kogoś zaprzeczył. Spytałam czemu się nie kochamy stwierdził że nie ma już takiego popędu jak kiedyś a w trakcie rozmowy wyszło że się sam zaspokaja do 2lat podobno w pewnym momencie przestałam na niego działaćuncertain (zmienił orientację seksualną?????????)
Ja chcę rozwodu on twierdzi że się zmieni bo chce naprawić co spieprzył ale ile razy można robić promocję i zapominać co się stało.
Jedyne co nas łączy to dzieci i ważniejszy od przysięgi małżeńskiej kredyt.

Wyobraźcie sobie sytuację i oceńcie co o tym sądzić

Obserwuj wątek
    • homerowka Re: co mam myśleć??? 16.08.11, 17:42
      moze sie boi ze znowu zajdziesz w ciaze? choc napewno kocha dzieci,to swiadomosc mozliwosci go odpycha od Ciebie?
    • dziad47 Re: co mam myśleć??? 16.08.11, 22:36
      Witaj cięzko jest odpowiedzieć i doradzić obcej kobiecie, skoro swoje życie się "popsuło".
      Ja też po porodzie żony, starałem sie być nienatarczywy. I jej pozostawiłem decyzjie co do pozycia. To bedzie bolesne, ale jej zwlekanie z pozyciem miało podtekst zdrady. Może boi się kolejnej ciaży, napewno trzeba walczyc o związek. Bo kazdy nastepny jest gorszy od tego co był. Spróbujcie terapi, chodzenia nago po plaży byle tyko byc razem. Rozmowy spokojne i otwartość, szczerość, zaufanie do partnera pomaga. W moim zwiazku on mi nigdy nie zaufała, ja zamało sie starałem i jestem w bagnie zwanym "kofliktem okolo rozwodowym". Zanim podejmieś decyzjie emocjonalnie rozwodzę się, poczytaj czy warto. Może zapomniana i odnaleźiona na nowo miłość sprawi cud, juz dwa razy go dostapiłaś. Zostałas matka cóz jest lepszego na swiecie, daj jemu szanse zostać bohaterem ratujacym rodzinę,jak nie bedzie chciał to niech znika z twojego zycia tak szybko jak sie pojawił. Pozdrawim i wieże, ze ci sie uda.Pa
    • angel-marta Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 08:34
      Twoja historia to jakby część mojej. Byliśmy 4 lata małżeństwem , jedna córka. Mąż od początku miał "małe" potrzeby, ale byłam w ciąży, starałam się go zrozumieć. Po porodzie nie było lepiej, ciągłe odmowy, również miał problem z "przekonaniem" się do krocza po porodzie uncertain seks mniej więcej raz na dwa miesiące , zawsze z mojej inicjatywy. rozmawiałam, tłumaczyłam, pytałam, szukałam rozwiązania, płakałam, prosiłam się o uczuicia o bliskość. Zaproponowałam terapię, nie skorzystał, choć mówił, że problemu nie widzi, że kocha, ze nie ma nikogo. Po 4 latach nie wytrzymałam , chciałam rozwodu. Rozwód szybciutki, mąż nie zabiegał, nie chciał naprawiać. jesteśmy pól roku po rozwodzie i co dziś wiem, że od 1,5 roku ma kogoś. Dziś już nie mam z tym problemu, cieszę się, że mnie od niego uwolniła, jestem szczęśliwa, układam sobie życie na nowo, z córką, poznałam kogoś, jest dobrze!
      Nie wiem co ci radzić, rozmowa, rozmowa, rozmowa, ale dziś wiem napewno, że jak facet nie chce uprawiać seksu z żoną, to albo jest chory (ale to o tym się rozmawia, leczy) albo poprostu kogoś ma na boku. Życzę szczęścia i powodzenia!!
    • ania26a Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 08:39
      wiesz czytam jakby o sobie
      my jesteśmy razem 10 lat, 4 lata małżeństwem mamy 3 latka i ja jestem w kolejnej ciąży z tym że tą ciążę planowalismy razem już od kilku lat, mamy też mieszkanie w kredycie
      u nas sex zaczął szwankowac już przed I ciążą, potem wiadomo niewyspanie, maluszek w domku, jeszcze mieszkaliśmy na kawalerce, potem u rodziny.... brak warunków, jak już mieliśmy swoją sypialnie to ja musiałam inicjować zbliżenia którtko potem zdecydowalismy o staranich, mąż jakoś bez wiekszego problemu podszedł do sprawy...ciąża znów brak zainteresowania, wiecznie zmęczony woli oglądac TV i przychodzi do sypialny jak ja już spie, nawet mu proponowałam, żeby się przeniósł do pokoju z TV lub 2 kołdrę (ale nie chce - moze jest jeszcze nadzieje dla nas)
      ja uważam ze o problemach należy rozmawiać i wielkorotnie próbowałam dosiwedzieć się o co chodzi, ale słyszałm że wszytko ok, za kocha... dopiero na wakacjach mąż w dość nie miły sposób powiedział abym ogrniczała sie z jedzeniem słodkiego, hm... a ja w 27 tc .... nie powiem że zrobiło mi sie przykro bo jeszcze usłyszałm, że po I ciązy nie schudłam i zostały mi dodatkowe kg (nie jestem juz taka atrakcyjna dla niego )..... nie wiem sama co bardziej wtedy bolało to czy wytknął mi moje odwieczne ekompleksy czy to że czekał 3 lata żeby mi to powiedzieć ....
      nie wiem czy to dlatego u nas tak sie układa, było jak było, ja odpuściłam kompletnie, on mi nie okazałuje żadnych uczuć, a ja mam dość uciagani ręki pierwsza - okaże sie za pare miesięcy, wziełam teraz na przeczekanie, sama nie wiem także co robić bo ja także już mu mówiłam, że o miłośc i sex żebrac nie będę ...wole rodzwód nawet jak bym miała zostać sama z 2 dzieci,

      może twój mąż też jest nie do końca szczery z Tobą?
      • szizumami Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 09:17
        ginekologiczny esteta
        dzieci chce miec ale droga wyjscia mu sie nie podoba
        drogie panie-wokół roi sie od agencji a i samogwałt uzaleznia,..i przy okazji
        mozna sobie wyobrażac pamele [te z 10 lat wstecz!]

        zadbajcie o siebie dla siebie
        schudnijcie dla siebie!
        a zacznijcie od masażu erotycznego dla pań

        tak powinnam była zrobić i ja po kilku ciązach zamiast płakac w posciel
        ale wtedy nie było egipcjanin w salonach masażu!










    • gazeta_mi_placi Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 08:50
      A może ci Wasi mężowie to kryptogeje po prostu?
      Często takie osoby chcą mieć mimo wszystko dziecko, więc znajdują żonę, robią co do nich należy, a jak już dziecko jest na świecie (cel osiągnęli) to wiadomo...
      • errormix Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 09:14
        Jeśli kobietę boli głowa, to... boli ją głową. Jeśli faceta boli głowa, to jest gejem.
      • ajednakbeznadziejna Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 09:24
        No właśnie się nad tym bardzo zastanawiamuncertain skoro większą frajdę sprawia mu seks z facetem (bo z samym sobą) to o co kaman??? Zawsze twierdził że nie jest tolerancyjny i brzydzą go geje lub lesbijki a podobno tak jest że że zaprzeczają samym sobą.
        I jakoś wierzyć mi się nie chce że jak go nie pociągałam to teraz nagle w obliczu zagrożenia nagle mu się podobam i mnie pragnie po prostu wydaje mi się że będzie się zmuszał żebym się zamknęła i nie miała pretensji????
        Jeśli chodzi o mnie to ważę mniej niż jak się poznaliśmy. Myślę że wyglądam lepiej.
        • ewela1_1 Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 09:42
          Z tym gejem to trochę pojechałaś....Bardziej bym sie zastanawiała, czy nie ma kogoś.
          • szizumami Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 09:58
            bede brutalna dalej
            ale miałam okazje przebywac miedzy "kochajacymi" męzami..ostatnio
            w życiu bym nie przypuszczała jak bardzo perfidnie można kochac i szanowac żonę i jednocześnie mieć stała kochankę..jak wielkie można można miec pretensje do pulchności żony[i nie umieć jej zmotywowac by razem uprawiąc sport np,] mając piwny brzuch,sporo latek na karku..-
            nie widzieć tego ,że nie ma w tym szacunku i nie przecierac lustra
            -bo jeśli komuś sam mówiśz że ma za dużo to i na siebie spojrz--krytycznie
            NO ALE SĄ POTRZEBY I i to wyrafinowane..
            i jak to powiedziec żonie!TU TEZ JEST WILEKI PROBLEM--umiejetnośc wyrażania potrzeb
            albo sie nie chce wysilić zwyczajnie
            i paradoksalnie kochanki nie są ładniejsze i chudsze od żon--ale za to robi sie z nimi seks i zabawe
            nie gada o pieluchach kredytach......
            i zawsze to lepsza nowa duża pupa od opatrzonej dużej pupy...

            wiec---kobiety badzcie zdrow egoistyczne
            nad takimi samcami nie ma co sie rozczulać










            • heksa_2 Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 10:04
              Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości.
        • szizumami Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 09:47
          mam jeszcze raz powtórzyc --dobra ale inaczej
          załózmy że ma jakis odrzut--bo cos tam zobaczył,pomysłał--że to straszne--nie pociaga go-nie umie tego przełamac---a może gdzieś był[jestem brutalna-wiem ale wiem tez że TAK ROBIĄ]
          z kimś--spodobało mu sie ---
          twierdzi że kocha i chce byc--dobra
          trudna sytuacja go przerosła--można to zrozumiec ,naprawic..
          rozmowy wiele nie wnosza
          wiec zajmij sie sobą--zrób sobie dobrze, w jakikolwiek sposób[przecież nie bede sie rozwijac!]
          chodz do łazienki przed spaniem,albo naprawde --polecam masaże dla pan--jaki one mają zakres --ty decydujesz--DOPIEŚC SIEBIE--bedziesz przychodziła zadowolona--może coś ruszy w meskim mózgu--i wtedy okaże sie --na ile tej miłości i chcenia bycia razem było..

          co do powiedzenia --"ogranicz słodycze""nie pociagasz mnie jakoś"
          ilez w tym miłości? egoistycznej
          podobno jak sie naprawde kocha --to widzi sie głównie twarz ukochanej
          nie tłumacz sie --że wydaje ci sie że wygladasz lepiej,że schudłaś--wiec on ten towar powinien chcieć!
          TY NIE JESTEŚ RZECZĄ,która ma sie zmieniac dla niego,,przypomne ci że jesteś człowiekiem
          nie pochwa, nie tyłkiem, nie piersiami
          zajmij sie sobą! a w miedzy czasie wyjdzie szydło z worka i pomyślisz co dalej



          • malamelania Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 10:19
            > podobno jak sie naprawde kocha --to widzi sie głównie twarz ukochanej

            Podobno...wink
            i jeszcze podobno kocha się za charakter, albo intelekt
            tylko co to ma wspólnego z pociągiem seksualnym?
            O ile wiem, to panowie nie onanizują się przy oglądaniu zdjęć legitymacyjnych, ani podczas czytania kobiecych doktoratów
        • errormix Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 10:15
          Podejrzewam, że najmocniejszym w tym temacie byłby niejaki Zbigniew Lew Starowicz, tudzież Michalina Wisłocka. Niestety, pierwszy jest już w takim wieku, że może jedynie teoretyzować, a druga przechadza się po łąkach niebiańskich. Pozostaje więc nasze "gdybanie".

          No więc sobie "pogdybam"

          Według mnie seks i cała otoczka wokół niego koncentruje się nie w majtkach, ale w głowie. A głowy, jak powszechnie wiadomo, kobiety i faceci mają różne.

          Na początku w obydwu głowach jest mniej więcej to samo. A więc kolacje, świece, zalotne mruganie, jednoznaczne miny. Jest codzienne wołanie z łazienki "kochanie, umyj mi plecy", które jak wiadomo wcale nie ma polegać na szorowaniu szczotką, jest seksowna bielizna, jest długaśna gra wstępna, te wszystkie wzdychania, jęki, krzyki nawet. Dezodoranty wyczerpują się w oka mgnieniu, pasta do zębów znika w zastraszającym tempie. Efekt? Seks pięć razy dziennie, a i wieczorem w pokoju rozlega się zalotne mruczenie w stylu "kochanie mam niepokojące odczucie, że za chwilę testosteron mi łeb rozwali, masz jakiś pomysł?".

          Niestety, po jakimś czasie, sytuacja ulega zmianie.

          Te wołania z łazienki są coraz rzadsze, kolacja ogranicza się do kanapek, albo suchej pizzy, stara powyciągana koszula "robi" za dyżurny sexi komplecik, a dezodoranty i pasty do zębów leżą gdzieś pod zlewem. No i ten testosteron. Obniża się wprost proporcjonalnie do liczby zmarszczek.

          Do tego dochodzą owe różnice w głowach.

          Kobieta, choć rozczochrana, bogatsza w dodatkowe fałdy i zmarszczki, bez zastanowienia sięgająca po "dyżurny komplecik" nadal przed zaśnięciem chciałaby poczuć się jak bogini. Dla niej seks to wciąż te mrugania, mruczenia, wzdychania, jęczenia, drapania, przytulania. No i gra wstępna. Najlepiej jak najdłuższa. Obowiązkowo zakończona orgazmem i sakramentalnym "kocham cię".

          Facet ma nieco mniejsze wymagania. On chce tylko orgazmu.

          W efekcie w wielu małżeństwach dochodzi do kuriozalnej sytuacji: Ona chce się kochać, on chce się kochać, ale ona leży i płacze, a on zabawia się sam ze sobą pod prysznicem.

          Oczywiście może być tak, że on stał się nagle gejem, albo ona seksoholiczką, ale zazwyczaj jest tak, że to jednak w tych głowach leży problem.

          Bo facetom się po prostu nie chce. Oni lubią proste i nieskomplikowane rozwiązania. Orgazm to orgazm. Skoro można go mieć po kilku minutach pod prysznicem, to po jasną cholerę robić to przez godzinę w łóżku? I jeszcze się zastanawiać przy tym: "A czy jej jest dobrze? A czy ona przypadkiem nie udaje? A czy jak wstanę, zaciągnę ją do kuchni i położę na stole, to pomyśli, że mi na starość odbiło?"

          Już od samego takiego myślenia o tym może przejść ochota na seks. Najlepszym rozwiązaniem jest więc 5 minut pod prysznicem, ewentualnie 10 z panią w agencji. Zero gadania, gimnastykowania, myślenia.

          A teraz będzie tylko dla dorosłych, więc proszę, by dzieci odeszły od monitorów.

          Kiedyś gdzieś czytałem, że większość kobiet marzy o tym, by kochać się z mężczyzną, gdzieś w romantycznej scenerii, czuć jak jego ciałem wstrząsają dreszcze rozkoszy, jak jego ręce dotykają jej ciała....

          Tymczasem większość facetów marzy o tym, by po wejściu do domu, kobieta podeszła do niego, ściągnęła mu spodnie i zrobiła mu loda.

          Ot. taka subtelna różnica.
          • ewela1_1 Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 10:41

            Hahaha , tylko angielskie słowko mi tu pasuje - BRILLIANT!smile

            A tak na poważnie kobiety tez przecież myślą o takim szybkim seksie. Wszystko zalezy przecież od temperamentu, nastroju czy atmosfery pod wplywem ktorej jesteśmy.

            U męża autorki wszystko się u niego zmieniło po porodach, co nie jest jednoznaczne, ze nagle stala sie wielorybem i nie jest atrakcyjna. Ja bym go zaciagnela nie do łózka, ale do seksuologa.
            -------------
            "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • szizumami Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 14:24
            --jak sie kobiecie mocno chce i to i sama ma na loda ochote
            nie trzeba jej przypominac
            ale jak sobie wyobrażasz scenę -ona go łapie a on ucieka

            strasznie upadlajace!





          • mayenna Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 17:15
            errormix napisał:


            >
            > Kiedyś gdzieś czytałem, że większość kobiet marzy o tym, by kochać się z mężczy
            > zną, gdzieś w romantycznej scenerii, czuć jak jego ciałem wstrząsają dreszcze r
            > ozkoszy, jak jego ręce dotykają jej ciała....
            >
            > Tymczasem większość facetów marzy o tym, by po wejściu do domu, kobieta podeszł
            > a do niego, ściągnęła mu spodnie i zrobiła mu loda.

            A i tak nie ma gwarancji, że wkraczając do domu, po pewnym czasie nie będzie trzymał spodnie w garści i krzyczał od progu: boli mnie głowa.

            Moim zdaniem brakuje nam tego czego nie mamy w związku. To co mamy po prostu powszednieje. Uważamy, ze nam się to należy i jest oczywiste.
            Najlepsze małzeństwo jakie znam opiera się na wspólnocie wszelkich aspektów życia.
            >
            > Ot. taka subtelna różnica.
            >
          • 3-mamuska Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 03:22
            errormix napisał: > Podejrzewam, że najmocniejszym w tym temacie byłby niejaki Zbigniew Lew Starowi
            > cz, tudzież Michalina Wisłocka. Niestety, pierwszy jest już w takim wieku, że m
            > oże jedynie teoretyzować, a druga przechadza się po łąkach niebiańskich. Pozost
            > aje więc nasze "gdybanie"......i cala reszta.

            zgadzam sie i super napisane.
    • heksa_2 Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 10:02
      Uciekaj dziewczyno. Oczywiście, jeśli seks jest dla ciebie ważny. Umrzesz z frustracji. Albo gej, albo go w ogóle nie kręcisz. Tak czy siak, nie wrózy to dobrze na przyszłość. Po latach stwierdzisz, że twoje życie nie miało sensu.
      • ewela1_1 Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 10:10
        Spróbowałabym zaproponowac wuzyte u seksuologa razem. Wszyscy każa uciekać, a może facet ma emocjonalny problem, wbrew pozorom duzo jest mezczyzn. ktorzy po porodzie zony maja blokade, jesli nie stoi za tym kochanka to być moze warto sie zagłębić bardziej w temat?, ale to on musi chciec cos z tym zrobić....skoro kocha.
        -------------
        "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
    • malgolkab Re: co mam myśleć??? 17.08.11, 12:17
      u brata mojego ex tak było - miał niby opory w ciąży (a, że jest 2 dzieci w odstępie niecałych 2 lat to się przedłużało), po porodach itd. W tej chwili dzieci już chodzą do szkoły, opory zostały - wszyscy dookoła wiedzieli, że ją zdradzał - w tym jeden romans kilkuletni... nadal są razem - choć ona tez już wie (oficjalnie udaje, że nie wie).
      wg mnie są 2 wyjścia - albo kogoś ma, albo ma jakies problemy zdrowotne (to niech się leczy)
    • altz Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 08:18
      Pan wszystko spieprzył, Pani jest bez winy, Panu się nie podoba żona, może jest gejem, może ma kochankę, może ma muchy w nosie, albo się znudził? Pani ma potrzeby, Pan ma zadanie do wykonania, jak hydraulik. Przecieka, to musi założyć uszczelkę i dokręcić, raz dwa trzy i po sprawie, a przecież to tak nie działa.
      Bardzo agresywne i kastrujące podejście do faceta, mężczyźni też mają swoje potrzeby emocjonalne i o ile on nie jest masochistą, to się wcale nie dziwię, że w tym związku seks nie funkcjonuje. Ekstremalne podejście do faceta jest we wpisach Szizumami, mam nadzieję nigdy nie spotkać takiego biedaka funkcjonującego w podobnym związku. big_grin

      Rozumiem, że Pani ma potrzeby emocjonalne i seksualne, ale czy Pani kiedykolwiek zapytała o potrzeby męża? Czy tak po ludzku porozmawiała, bez stawiania zadań do rozwiązania w 5 minut? Myślę, że nigdy tak nie było, że facet od lat nie mówi prawdy, woli przemilczeć, niż ma się to skończyć awanturą.

      Ja bym proponował terapię małżeńską i mam nadzieję, że jeszcze jest na nią pora. Myślę, że obojgu jest ona potrzebna, a te problemy nie są zupełnie związane z samym seksem, tylko są głębsze.
      • ajednakbeznadziejna Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 10:07
        Jasne masz rację. Jestem "dyrektorem" w tym związku ale inaczej nie miało by to racji bytu. Mój mąż jest typem leniwca zalegającym na kanapie.Może to moja wina pozwalałam na wiele zbyt wiele i tolerowałam wszystko aby tylko utrzymać "rodzinę".
        Brak komunikacji. Tylko ja prowadziłam monologi on puszczał to koło uszu.
        Spytałam kiedyś czy wie co ja lubię. Bo będąc z kimś 10 lat można go poznać. odpowiedź była hmmmmm muszę się zastanowićuncertain
        Ja wiem że lubi np.lodzika(chyba jak każdy facet) ale on mi na toże nie da mi takiej samej rozkoszy bo uważa że robienie minetki dla niego jest mało przyjemne i nie będzie tego robiłuncertain i nigdy tego nie robił. Ja jakoś też nie pałam miłością do francuza (może dla tego że nie mam nic w zamian) robiłam wszystko żeby go zadowolić.
        A na pytanie dlaczego zabawiał się sam przez prawie 3lata przecież wiedział że ja mu nigdy nie odmówiłam powiedział że jest egoistą i było to dla niego wygodniejsze.

        Pytałam czy pójdzie ze mną do psychologa i seksuologa żeby może ktoś bezstronny nam pomógł stwierdził że jak 4lata temu mieliśmy kryzys i wszyscy mu psychologa doradzali nie poszliśmy bo doszedł do wniosku że sam sobie poradzi i naprawi. Tak k...wa ale dobrze było tylko rok
        • errormix Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 10:36
          Gdy czytam to co piszesz, przed oczami (przepraszam za wyrażenie), ale staje mi film pt. "Walka o ogień".

          Jest tam taka scena, kiedy pierwotni faceci widzą pierwotne kobiety, które schylają się nad strumieniem i piorą bodajże jakieś łachy.

          Faceci uśmiechają się do siebie, wyskakują z krzaków, po czym dobiegają do kobiet od tyłu, robią swoje i jakby nigdy nic odchodzą.

          Choć tam są ludzie pierwotni, którzy kierują się przede wszystkim instynktami, to jednak ich zachowania jak najbardziej przystają do naszych czasów, a co za tym idzie i małżeństw.

          W wielu związkach, po okresie, kiedy w brzuchu zdechną już ostatnie motyle, zaczyna dominować rutyna. Owo domaganie się tego co nam się należy, jak to napisała mayenna. I w tym momencie wiele małżeństw cofa się do ery kamienia łupanego, kiedy to facet w momencie, gdy ma ochotę na seks, najchętniej podbiegłby do kobiety, obowiązkowo od tyłu i po 5 minutach z ogromnym uśmiechem na szczerbatej paszczy, odszedł w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. I nieważne, że ona nawet nie zauważyła, że jakiś seks w ogóle był.

          Wielu facetom seks kojarzy się bowiem przede wszystkim z rozładowaniem napięcia seksualnego, a więc z tym przysłowiowym "lodem" na dzień dobry tuż po przyjściu do domu z pracy. Bo to, z punktu widzenia sporej grupy samców, to najlepszy sposób na relaks po ciężkim dniu. Ale kobiety teraz wyemancypowane są. Też chcą, by zrobić im "dobrze", by poświęcić im czas, dużo czasu...

          Powstaje więc dylemat - szybki prysznic czy strata czasu? Pytanie jest chyba retoryczne. Przynajmniej w przypadku faceta pierwotnego.

          Kobiety, choć też pierwotne, myślą inaczej. I tutaj znowu pozwolę sobie wrócić do "Walki o ogień", gdy pod koniec kobieta pokazuje samcowi, że seks polega nie tylko na błyskawicznym wytrysku podczas prania, ale można to zrobić o wiele ciekawiej. Np. przy świetle księżyca, w przytulnej jaskini i nie od tyłu, ale na "misjonarza". Pamiętacie, jak wtedy samcowi się oczy zaświeciły? Jak mu się poczerniałe zęby w jamie ustnej zaświeciły?

          Oczywiście, to tylko film. Podejrzewam, że gdyby nakręcili drugą część i przedstawili życie owej pary 20 lat później, na większości ujęć ów samiec znów podbiegałby do kobiety od tyłu, a jedyna różnica polegałaby tylko na tym, że już zębów podczas uśmiechu nie miałby żadnych.

          No, ale tacy są faceci.
        • ewela1_1 Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 10:54
          Ty wiesz, ze z niektórymi mężczyznami to jak z dziećmi i trzeba im pokazać drogę, nie pytaj się go, by uzyskać gotowa odpowiedź, bo jak sama widzisz jej nie uzyskasz. To, ze w jego odpowiedzi jest egiosta jest pojsciem na łatwiznę i zbycie Ciebie jak i tematu. W rzeczywistosći pewnie i tak jest, jest egoista zarowno w łozku jak i w życiu i nie chce mu sie z tym nic zrobić.

          Przedstaw mu swoje poglady, powiedz, ze seks jest dla Ciebie ważny, że lubisz sprawiać mu przyjemność wyłącznie pod warunkiem, że on stara się też Ciebie zaspokajać.

          Jesli nie chce isc do seksuologa, psychologa i jeśli Twoje starania spełzną na niczym, zastanów się: czy człowiek, któremu nie zależy na tym, by współżycie sprawiało Ci przyjemność, rzeczywiści Cię kocha?


          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
        • altz Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 11:38
          Tutaj jak dla mnie jest za dużo techniki, a za mało emocji.
          Zdominowałaś go i facet odpowiada na odczepnego, nie sądzę, żeby tak naprawdę myślał.
          Z każdego faceta można wykrzesać aktywnego partnera, musi mieć tylko odpowiednią motywację.
          Jaki on ma cel w tym związku? Usiąść na kanapie przed telewizorem? Wrócić do domu i zjeść obiad? Mało ciekawe, myślę, że on może potrzebować adrenaliny, z inną kobietą pewno by darł ziemię, walczył o byt, a tutaj co? Nuda!

          Czy on nie ma jakiegoś zainteresowania? Jakiegoś pomysłu na ciekawe spędzenie życia?
          Może ma jakieś marzenie do którego mógłby dążyć, ale to jest na tyle wstydliwe i dziecinne, że zawsze na to szkoda pieniędzy? Pomyśl i może się umówcie, że połowa pójdzie ze wspólnych pieniędzy, a połowę musi gdzieś dorobić poza pensją? Potem Ty zrobisz to samo i oboje będziecie szczęśliwsi.

          Z zadowoloną osobą z pasją seks jest udany, z ponurakiem nie ma takich szans i myślę, że to się tyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet.
          Albo coś z niego wykrzeszesz, jakąś aktywność i zainteresowanie życiem, albo z seksu będą nici i daj sobie z nim spokój, bo lepiej nigdy nie będzie.
    • lejla81 Re: co mam myśleć??? 22.08.11, 11:13
      Twój mąż niekoniecznie jest kryptogejem, niekoniecznie problem jest w Tobie (Twoim wyglądzie itp.) i wcale nie musi wchodzić w grę ta trzecia. Rośnie niestety grupa mężczyzn oziębłych, uzależnionych od onanizmu i bardzo łatwo dostępnego porno. Mężczyznom tym ciężko jest osiągnąć satysfakcję z kobietą, w seksie wolą skoncentrować się na sobie, niż na partnerze. Ot, taka nowa choroba cywilizacyjna. Że coraz częściej to mężczyznę boli głowa. Interesowałam się tematem, bo miałam podobny problem z byłym. Próbowałam go zaciągnąć do seksuologa, niestety bezskutecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka