maryanna212
11.12.12, 11:21
Bardzo mi miło znaleźć się w tak zacnym gronie, choć nie jest to miejsce, w którym kiedykolwiek planowałam, że będę musiała szukać porady...
Po krótce moja historia - banał. schemat. kicha na własne (??/) życzenie.
Latem rozstałam się z mężem, przemocowcem, typowym psychopatą. Na skraju depresji, z poważnymi problemami ze sobą, z poczuciem własnej wartości poniżej zera, z dwójką dzieci i ogromnymi długami po szanownym, które zaciągnęłam dla niego (teraz wiem, że on mi te pieniądze po prostu ukradł)
Zresztą - okradł mnie z wielu innych rzeczy - poczucia godności, wspomnień, przyjaciół, rodziny, najlepszych lat życia, przedmiotów należących do mnie.
Typowy wampir, leń, pasożyt, roszczeniowiec, skonfliktowany z całym światem, wszytkie swoje niepowodzenia i wady projektujący na otoczenie, znęcający się nade mną psychicznie i fizycznie.
Ale - to już za mną. Na szczęście!
Teraz rozpoczęliśmy walkę. Ja chcę orzeczenia o jego winie (szanowny nie pracuje i obawiam się alimentów na niego w innych okolicznościach, poza tym wiem, że będzie mnie całe życie oczerniał, chcę aby dzieci jak dorosną mogły poznać prawdę). Sprawa rozwodowa, sprawa karna. Walka o dzieci. Manipulacje. Złośliwości. Same klasyczne kwiatki...
Nieważne.. Po co tu jestem? Czasem pewnie po poradę, szczególnie formalną (choć na szczęście mam adwokata), czasem aby się wyżalić, a czasem aby oddać trochę wiedzy i siły, jaką czerpię z innych miejsc, innym kobietom w takiej jak ja sytuacji. U mnie wszystko się dobrze układa (oby tak zostało!) mam ogromne wsparcie rodziny, przyjaciół (bardzo szybko relacje udało się naprawić, wystarczyło że ex zniknął z pola widzenia...) i duże doświadczenie w uciekaniu od przemocy.
zatem... witam.