Dodaj do ulubionych

jak dlugo?

15.12.05, 16:11
dzis ktos zadal mi pytanie:
czy zamierzam dlugo tak byc sama?
jak tak sie powaznie zastanowic - napewno jeszcze jakis czas. ex dal mi tak w
ciry przez te 14 lat, ze jeszcze z checia poodpoczywam...
a wy?
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: jak dlugo? 15.12.05, 16:23
      a jak dlugo odpoczywasz?
      • gotyma Re: jak dlugo? 15.12.05, 16:31
        tak zupelnie i calkowicie prawie bez kontaktow wzrokowo sluchowych od 1
        czerwca!
        • gotyma Re: jak dlugo? 15.12.05, 16:32
          ale dlugo wczesniej byl tzw. rozpad jakies z dwa lata...
          • julka1800 Re: jak dlugo? 16.12.05, 09:50
            oj to ja "odpoczywam" /nie z własnej inicjatywy/ juz 4 latka,
            a 2 latka z okładem od momentu kiedy nam odpoczynek "zagwarantowany" na papierze

            czy polskie prawo przewiduje jakieś dodatki za staż smile))))))))))))))
    • vertigo5 Re: jak dlugo? 15.12.05, 16:46
      długo !
      bo ja już Wam babom zwyczajnie nie wierzę !
      wink
      • porucznikk Re: jak dlugo? 15.12.05, 21:21
        Koszmarne uczucie totalny brak zaufania w większych rzeczach i zwyczajnych
        drobiazgach. Sam się zastanawiam, czy nie popadam w paranoję posądzeń i
        podejrzliwości, a tego bym nie chciał dla siebie i ze względu na córkę.
        por.
    • maheda Re: jak dlugo? 15.12.05, 16:56
      A ja jestem związana z facetem, którego poznałam dwa lata przed wyprowadzeniem
      się od męża. Nie był to żaden mój kochanek wtedy. Był kolegą, przyjacielem,
      powiernikiem, wsparciem i vice versa - ja pomagałam się zebrać do kupy Jemu.
      Dwa lata przed wyprowadzką miałam okres półrocznego rozbratu z mężem - wtedy po
      raz pierwszy podjęłam decyzję o rozwodzie.
      Po namowach wielu ludzi ("pamiętajcie o dziecku!") zdecydowaliśmy się na jeszcze
      jedną próbę, ale i ona zawiodła.
      Po niecałym roku od wyprowadzki (tej drugiej, definitywnej) od męża, został
      orzeczony rozwód. Wtedy dowiedziałam się, że mój Eks okazało się, że ma od
      miesiąca kogoś - było to dla mnie błogosławieństwo, bo martwiłam się o Jego stan
      psychiczny. Kilka miesięcy potem ta pani wprowadziła się do niego, a rok później
      wzięli ślub, obecnie są rodzicami półrocznego bobasa.
      Ten mój przyjaciel (który w trakcie mojego jeszcze małżeństwa i potem rozwodu
      akurat mieszkał półtora tysiąca km dalej) wrócił z kontraktu mniej więcej wtedy,
      kiedy mój mąż brał ślub, czyli rok po orzeczeniu rozwodu.
      Obecnie jesteśmy ze sobą i okazuje się, że można być szczęśliwym ze sobą, że
      potrafimy iść na kompromisy i tak dalej.
      Mała jest przeszczęśliwa, że w końcu w domu jest mężczyzna, któremu może zaufać,
      któremu może wskoczyć na głowę w każdej chwili i nawet, jeśli przeszkadza w
      danej chwili, będzie to wyjaśnione rzeczowo, ale dopiero po przytuleniu jej.

      Naprawdę się da.

      Trzeba tylko (?!), żeby znalazł się na naszej drodze życia ktoś, komu zaufamy i
      kto wart tego zaufania będzie. smile Czego Wam też życzę.
    • akacjax Re: jak dlugo? 15.12.05, 18:08
      Od sierpnia ubiegłego roku traktuję się jak singla. Separacja jest prawomocna od października tego roku. ex-m. nadal na stanie lokalowym. I póki co nie widzę w sobie nawet znaku chęci, konieczności, czy samoprzyzwolenia na nowy związek. A kiedyś myślałam zupełnie przeciwnie...
      • tricolour A czy wiesz... 15.12.05, 18:19
        ... że "jestem" singlem od 9 lat?
        Na związek zdecydowałem sie po 5-6 latach samotności, a dopiero od 2 mam kogos
        na stałe?

        Nie straszę - jedynie opowiadam o sobie...
        • akacjax Re: A czy wiesz... 15.12.05, 18:34
          No to jest dowód, że najlepiej nic nie zakładać, poddać się sytuacji.
          Ja nie zakładam, że nie zmienię zdaniasmile tylko oceniam swój stan na teraz.
          W końcu zakładałam, że to ma być związek po ziemski kres, z byciem razem zespól-wespółsmile i niestety stadło się rozpadło.
        • gotyma Re: A czy wiesz... 16.12.05, 08:19
          Tri, gratuluje! bardzo!
          tym bardziej, ze Twoja kobitka musi byc aniolem i miec wprost anielska
          cierpliwoscsmile to zartem...
          ale gdzies te nasze polowki na nas czekaja zapewne...
          • tricolour Aniołem to ona rzadko bywa... 16.12.05, 21:31
            ... cierpliwość to chyba raczej ma...

            Ale wiesz, że gdyby do tych moich chłodnych literek dołożyć zawiadiacki uśmiech...
    • czekolada72 Re: jak dlugo? 15.12.05, 22:54
      A ja sobie poprostu nie wyobrazam, ze moglabym jeszcze kiedykolwiek zaufac
      jakiemus facetowi, zeby z nim byc. I tyle.
      • tricolour Hahaha... 15.12.05, 22:58
        ... a nie pomyslałaś o jednym? Że to "cholerne" forum, to prawie gwarancja
        znalezienia sobie kogos ponownie? Że wszyscy tak tu kończą?

        Na co zresztą mam już gotową "naukową" teorię...
        • gotyma Re: Hahaha... 16.12.05, 08:21
          a ta gwarancja wcale bym sie tak nie rozpedzala...
          jednak z checia uslysze ta teorie tzn. gadaj mi tu zaraz!!!!
          • tricolour "Naukowa" teoria: 16.12.05, 11:08
            Ludzie piszący na tym forum obdarzeni są odwagą. Uczą się krytykować i
            przyjmować krytykę. Nie mają zbyt cienkiej skóry.
            Poznają nowe poglądy, uczą się wyrażać swoje odmienne zdanie i bronić zasad.
            Uczą się zmieniać zdanie!
            Dlatego rośnie ich szansa na zbudowanie trwałego związku, który zasadza sie na
            tym, co powyżej.

            Wszelkie tchórze skazują się na niepowodzenie.
            • gotyma Re: "Naukowa" teoria: 16.12.05, 11:28
              podoba mi sie ta teoria i mysle, ze masz racje
              • czekolada72 Re: "Naukowa" teoria: 16.12.05, 13:21
                A ja wrecz przeciwnie!
                Forum jest wspaniałym punktem do "ukrycia sie".
                Mozesz sobie wchodzic, wychodzic, nikt Cie nie widzi, krytyka, opwszem, ale w
                razie paniki - odpowiednie klikniecie i .. po nerwach.
                • tricolour Każdy ma takie chwile... 16.12.05, 21:30
                  ... Kiedys poznawałem Panie - na chwile wchodziłem, potem wychodziłem i znikałem
                  do kolejnej... tongue_outP

                  Wymagania rosną, także wobec siebie, i dochodzi się do wniosku, że znikanie nie
                  prowadzi do niczego. Wtedy zaczyna sie na poważnie...

                  smile)
    • maggie11 Re: jak dlugo? 16.12.05, 11:29
      Ja sie czuje tak potwornie zraniona, ze na razie nie mysle o nowym zwiazku.
      Przez cztery lata ufalam komus, kto w ciagu paru tygodni "zauroczyl" sie pania
      15 lat starsza ode mnie i oznajmil mi, ze juz mnie nie kocha i odchodzi.
      Zrozumialabym latwiej gdybysmy byli po prostu para a nie rodzina z dzieckiem.
      Myslalam, ze o rodzine sie walczy. A tutaj "wygaslo uczucie wiec ja koncze ten
      zwiazek". Tego sie chyba nie da zapomniec sad
      • porucznikk Re: jak dlugo? 16.12.05, 11:33
        maggie11 napisała:

        > Myslalam, ze o rodzine sie walczy.
        I myślałaś błędnie, walczy się w obronie rodziny, ale nie o nią. Nawet ja to wiem.
        por.
        • maggie11 Re: jak dlugo? 16.12.05, 13:56
          Niech bedzie w obronie rodziny. Tak czy inaczej nie sadzilam, ze tak poprostu
          sie ja rozwala bo sie znudzila.
          • porucznikk Re: jak dlugo? 16.12.05, 22:01
            Musiały być głębsze przyczyny niż nuda. Przynajmniej ja tak myślę, że z takiego
            nikt się nie rozwodzi. Ktoś postawił sprawę uczciwie, mówiąc że wyczerpała się
            miłość. Taka szczerość do bólu może zabić. Nie sądzę, abym ja umiał na nią się
            zdobyć. Cenię parę staroświeckich wartości, zdarza się za bardzo, bo bywały
            pętlą.
            por.
            • maggie11 Re: jak dlugo? 16.12.05, 22:30
              Tak, tylko milosc wyczerpala sie nagle w ciagu paru tygodni po poznaniu
              starszej pani.
              • porucznikk Re: jak dlugo? 17.12.05, 09:11
                A w to absolutnie nie wierzę. Albo wcześniej wygasła, albo jej nigdy nie było.
                por.
            • akacjax gorzej 16.12.05, 23:25
              Jeżeli nigdy nie było miłości, tylko jej ułuda (zauroczenie).
              Bo czy są jednoznaczne dowody na miłość?
              Bo po ślubie to tylko odpowiedzialność się wzywa na pomocsmile
      • shimmya Re: jak dlugo? 17.12.05, 03:08
        "wygaslo uczucie wiec ja koncze ten
        zwiazek".

        Mnie potwornie irytuje ta wszechobecna hegemonia uczuć. Jak można wchodzić w
        związek utożsamiając miłość z uczuciem. Takie coś (takie rozumienie miłości)
        można usprawiedliwić chyba tylko u gimnazjalistów.
        Naprawdę współczuję Ci Maggie11....
        • maggie11 Re: jak dlugo? 17.12.05, 11:07
          Masz racje shimmya. Moj jeszcze maz ma dojrzalosc emocjonalna 12-stolatka.
          Nawet jego najlepsi przyjaciele mnie o tym uprzedzali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka