Dodaj do ulubionych

Kochany Tatusiu,

01.02.07, 18:20
Smutno mi, że tata do nas nie przyjedzie tak szybko.
bardzo Cię kochamy i chcę, żebyś nas interesował.
żebyś z nami pojechał nad morze.
żebyś nagrał filmy.
czuję się, że nas nie kochasz.
żebyś nas woził na sanki.
żebyś nas kochał.
żebyś nas bardzo chwalił.
żebyś nam czytał bajki.
bardzo Cię kochamy.
żebyś szybko do nas przyjechał.
wyślemy Ci zdjęcia z urodzin Szymka.
Kochany tatusiu, chciałabym, żebyś się nami zachwycał i nas chwalił.

N.

To mail naszej 5-letniej córki do taty.
Chce mi się wyć.
Obserwuj wątek
    • mja-1 Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 19:05
      A jak była reakcja tatusia?
      Wziął sobie te słowa do serca?
      Jeśli tak, to chyba się poprawi i będzie ojcem "bardziej obecnym" w życiu dzieci.
      Jeśli nie, to... zgodnie z mottem: co nas nie zabije to wzmocni albo co nas nie
      zabije, to zrobi z nas kaleki.
      • erzsi Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 21:05
        Reakcja tatusia była taka, że odpisał córce: oczywiście bardzo ich kocha i też
        tęskni itd. Wcześniej do niej dzwonił. No właściwa jak najbardziej.
        Tu nawet nie idzie o niego, bo jak na istniejące warunki to robi ile może,
        przyjeżdża co drugi weekend, po mojej uwadze, że mała bardzo tęskni częściej
        dzwoni, pisze maile. Ale parę godzin co 2 tygodnie to naprawdę śmiesznie mało
        dla 5-latki, która bardzo kocha ojca - taki klasyczny przykład 'córeczki
        tatusia'. najgorsza jest bezradność, bo niewiele tu mogę zrobić. nie mogę
        przecież oczekiwać, że będzie przyjeźdżał co weekend. zaproponowałam, że może
        przyjechać w piątek po południu i przenocować - obiecał, że się postara zostać
        te 2 dni. wiem, że to nie jest pomysł idealny, ale trudno, dzieci są ważniejsze.
        na wyjazdy weekendowe dzieci musimy poczekać do wiosny /z powodu skazania na
        komunikację publiczną/, chociaż już teraz kombinuję, że zabiorę je do Warszawy
        przy okazji jakiegoś spotkanka forumowego smile jeszcze zimą.
        No nie można mu nic niby zarzucić ... a z drugiej strony wiem, że mógłby jednak
        zrobić więcej, zwłaszcza na początku, póki dzieci nie przyzwyczają się do jego
        nieobecności. w każdym razie ja na jego miejscu zrobiłabym więcej i starała się
        częściej widywać dzieci.
    • maza15 Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 19:17
      Erzsi-co tu pisać,jak łzy same lecą...Mam córkę niewiele starszą i widzę,że Ona
      też nie radzi sobie z naszym rozstaniem,choć widuje ojca dość często.Ostatnio
      też pytała go czy pojedzie z nami nad morze i kiedy znowu będzie z nami
      mieszkał.To jest dla mnie najgorsze.No i rozryczałam się na dobre,cholera...
    • blue_a2 Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 20:25

      *

      bolesne. wiesz co, erzsi? Twoi Malcy (bo jest jeszcze synek, prawda? tak wywnioskowałam z postu) mają wujków? chociaż podobną rolę może spełniać
      dziadek - ojca nie zastąpi im nikt, ale sanki/rowerek/czytanie bajek -
      jakiś mężczyzna z rodziny

      tak było w pewnym momencie w mojej rodzinie
      co prawda Malcowi się ubzdurało w końcu, że jest dzieckiem rodzeństwa,
      ale miłość, zainteresowanie czuł.

      Uściski.
    • fiducia_32 Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 20:53
      Droga Erzi,scisnelo mnie...Teksty, ze male dzieci latwiej przechodza rozstanie
      to wierutna bzdura. Na kazdym etapie, dla kazdego to trudne. Ta mala
      dziewczynka, ma wspaniala czula matke. I w niej ma oparcie smile Calusy
      Ps. Mam nadzieje ze tato sie pojawi po takim mailu..
    • nanga.nanga jednak to napiszę 01.02.07, 21:02
      choc nie jest mi łatwo, ale jednak napisze szczerze, że ten mail budzi we mnie
      mieszane uczucia. Niepokoj. Że cos nie tak -
      Jakby wbrew naturze - przeciez sama jestem samotna matką, i wiem, jak smutno,
      kiedy ex się dłuzej nie odzywał, nawalał - a mimo to (bez zadnej intencji, tak
      sie zadzialo) zidentyfikowałam sie z tym facetem i poczułam manipulowana.
      • erzsi Re: jednak to napiszę 01.02.07, 21:17
        myślisz nanga, że powinam mu tego maila nie wysyłać?
        po prostu młoda poprosiła, że chce napisać do taty. więc po obiedzie usiadłyśmy
        i ona dyktowała, a ja pokazywałam jej literki smile - jak zawsze.
        dwa dni temu obudziła się nad ranem z płaczem, że śniło jej się jak ich /znaczy
        ją i jej brata/ zostawiłam.
        nigdy nie mówię przy dzieciach źle o ojcu. robię wszystko, żeby umożliwić im jak
        najczęstsze i spokojne kontakty.
        zapewne nie potrafię ukryć do końca swojego żalu i poczucia krzywdy.
        ludzka psychika ma jednak pewne ograniczenia.
        wysłałam, żeby wiedział jak bardzo córka za nim tęskni. ostatnio o tym
        rozmawialiśmy i prosił mnie, żeby mówić mu o takich rzeczach.
        • nanga.nanga Re: jednak to napiszę 01.02.07, 22:14
          Jesli sam prosił - no nie wiem.
          Ja exowi mowiłam: ona bardzo na ciebie czeka, bardzo tęskni. Ale starałam sie
          nie dramatyzować, szczerze sie przyznam, ze moze była to i manipulacja - nie
          dramatyzować, zeby nie wpuszczać go w tak głebokie poczucie winy, kiedy juz
          tylko zechce sie od nas obu odciać.
          Ale jesli on prosił, zeby mu o tym mówić, to znaczy, ze nie jest mu wszystko
          jedno..
          Przez jakis czas bywałam tu z doskoku, nie zawsze wszystko czytam i nie
          pamietam, dlaczego on za rzadko widzi sie z dziećmi - a mail jest taki, jakby
          facet sie wypiął. Tak to odczytałam.
          Więc jeśli rzadkość spotkań wynika z czegos innego niz jego zła wola, to ja bym
          na tym sie skupiła. Wtedy dzieciom tez by bylo łatwiej.
          • erzsi Re: jednak to napiszę 02.02.07, 11:03
            Częstotliwośc kontaktów wynika przede wszystkim z logistyki, czyli 140 km
            odległości między nami o mężem.
            nie zmienia to jednak faktu, że można by wydłużyć te spotkania o nocleg i
            następny dzień. rozumiem jednak opory męza w tej sprawie, mieszkamy u moich
            rodziców no a mąż nabagnił starszliwie i zwyczajnie takie rozwiązanie wymaga
            odwagi, której nie posiada. może zresztą też myśli, że nim manuipuluję i nie
            jest aż tak źle?
            • nanga.nanga Re: jednak to napiszę 02.02.07, 12:11
              Mój specjalnie nie nabagnił (komentarz mojej mamy, gdy powiedziałam o
              rozstaniu: obojescie siebie warci - i miała rację), ale na myśl o spotkaniu
              twarza w twarz mego ojca z eksem po prostu cierpne ze strachu (bo taka prawda,
              ze tatko nabagnił, też). Wiec rozumiem, ze Twoj moze miec z tym prawdziwy
              problem.
              A nie ma jakichs znajomych, ktorzy by go od czasu do czasu przenocowali? Na
              przyklad wtedy, kiedy jest jakaś ważna uroczystość, typu urodziny któregos z
              dzieci?
    • mira_pb Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 21:04
      ogromnie mi smutno, nie wiem jak jesteśmy w stanie (matki) wytrzymać takie
      rzeczy. współczuję Twojej małej z całego serca i Tobie także. mam podobną
      sytuacje, choc trochę inną. ojciec moich dzieci jak na razie interesuje się
      jedynie naszą 5,5 letnia córką (tzn. stara się z nią widywać raz w tygodniu na
      kilka godzin) natomiast nasze 2-letnie bliźniaki widuje przy okazji zabierania
      starszej. oni już pytają o niego, ale jakoś na razie nie są w stanie przykuć
      jego uwagi.
      nie mogę się z tym pogodzić, nie wiem jak rowiązać sytuację, cały czas liczę,
      że rozwiąże się sama tzn. że pewnego dnia on zechce także i ich.
      to co ja próbuję robić, to organizować jakoś zastępczych mężczyzn. na szczęście
      mam ojca, który prawie codziennie odwiedza moje dzieci, jak chorują ( a chorują
      dość często) leczy je facet, jak potrzebowałam opiekunki (bo moja mama była już
      bardzo zmęczona) to znalazłam chłopaka do opieki.
      Moja najstarsza też miewa gorsze dni i wtedy pyta się o ojca i płacze za naszym
      wspólnym życiem, ale na szczeście zdarza się jej to coraz rzadziej (to są
      straszne chwile dla mnie), nie jesteśmy razem już ponad dwa lata.
      może z czasem i u Ciebie będzie lepiej, nie wiem jak Cię pocieszyć, rozumiem
      Twoj ból i płaczę razem z Tobą nad listem Twojego dziecka.
      • alexolo Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 21:18
        bardzo mi prezykro.... wiem co czujesz rok temu...ja w imieniu swojego
        2,5 letniego dziecka napisałam list apel do ojca o tym ż e tesknimy,
        czekamy że wybacze .. że kochamy...i że dom bez niego nie jest już
        tym samym miejscem!!!

        umiescilam len list na aukcji w allegro na koncie męza !!!
        na skrzynke dostałam ok 80 listów od allegrowiczów,,, z zyczeniami i
        pozdrowieniami...a mój mąż .... skasował aukcje ,, i syknoł " głupia idiotka"

        teraz staram sie o odzyskanie tego tekstu na potrzeby sadu

        tatuś sie nie wzruszył
        • erzsi Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 21:28
          widzisz, ale ja nie pisałam w imieniu dziecka, to pisało dziecko.
          • alexolo Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 22:10
            tak..ponieważ małay miał 2,5 lata...i płakał w domu szukając taty po
            katach i szafach!!!!
        • nanga.nanga Droga Alexolo 01.02.07, 22:19
          Ty to sie marnujesz w tym Twoim biurze czy czyms tam - powinnas pisać
          scenariusze telenoweli albo romanse dla dam smile
          • alexolo nanga.. 01.02.07, 22:45
            w czym rzecz..o co chodzi!!?
            czemu telenowele...
            jakie biuro?
            pisałaś do mnie?
            • nanga.nanga Re: nanga.. 01.02.07, 23:22
              Przepraszam, Alex, czasem mnie nosi i sie wyglupiam smile
    • mira_pb Re: Kochany Tatusiu, 01.02.07, 21:15
      jeszcze tylko jedno, kiedyś próbowałam przekonywać go do spotkań ze starszą, bo
      tego też mu się nie chciało ( a ona często płakała), ale odpuściłam.
      stwierdziłam, że lepiej dla dzieci nie mieć ojca niż mieć go na siłę. to też
      związek, jeśli jest na siłę to nic z tego nie będzie. uznałam, że wiele nie
      stracą jeśli on ich nie chce, to znaczy, że jest cholernie słabym gościem, a od
      takiego lepiej z daleka.
      teraz stoję przed decyzją, albo przestanę mu dawać starszą, albo ..... nie wiem
      co dalej. rozwalił już raz naszą rodzinę, nie mogę pozwolić żeby zrobił to
      drugi raz
    • sbelatka Re: Kochany Tatusiu, 02.02.07, 08:47
      Nie moge jeszcze zabracglosu w tej sprawie.
      Moje mlode (10 i 8) za 2 tygodnie usłysza słowo "rozwód" Za jakies 4 -
      spodziewam sie - ich ojciec sie wyprowadzi.

      narazie DEKLARUJE wiele... codzinne spotkania i takie tam.

      Ja WIEM, ze jego deklaracje są szczere ale NIEREALNE.

      Będa cierpieć moje dzieci.
      wiem.
      Japatzrąc na ich cierpienia - razem z nimi. To pewne.

      Ale starm sie sama ze soba dojśc jak najszybciej do ładu - po to żebym w
      trudnym dla nich czasie mogła zajmowac sie nimi i ich emocjami a nie swoimi.

      jakos wydaje mi sie, ze jestem na dobrej drodze.

      gdy rok temu usłyszalam slowo - rozwód - prawie umarłam. i wtedy umeiralam
      myśląc o moich dziecich.

      dziś juz nie umieram. Troche sie boje nowego, nieznanego, trudniejszego.

      I tak tez - z wieksza wiara w dobry pzrebieg i koniec - myślę o tym jak dzieci
      sobie poradza.

      Bo czuje, ze znajda WE MNIE siłę. Do wspierania ich.

      jasne.
      Łatwo mi sie narazie mówi - bo to jeszcze teoria.
      I bo ojciec młodsych - NAPRAWDE chce. pzrynajmniej narzie.

      Ale nie będe zakładać złego scenariusza.

      Ale bez względu na to w jaki sposób ojcowie o nasze mlode dbaja - czegoś nie
      dostaja na pewno.
      I zal mi ich..
      Moich i waszych.

      Ja zrobie co będe mogła żeby im dac tak duzo milości i uwagi jak będą
      potrzebować. Tle moge zrobic.

      Pozdrawiam.
    • phimamdosc Re: Kochany Tatusiu, 02.02.07, 09:45
      niesamowicie smutno piękny list

      ciekawa jestem reakcji tatusia..

      wszystkiego najpiękniejszego Wam kiss
    • yo-anna84 Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 11:34
      Mam ponad 20 lat ROdzice sa po rozwodzie 2 lata a jak tak samo się czuję jak ta
      5letnia dziewczynka. I choć tato finansowo daje mi wszystko, czego mi potrzeba.
      Dzwoni, czasem się widujemy...
      To rozmowy już nie są takie jak wcześniej... Brakuje mi Jego na codzień.
      Brakuje mi poczucia, że wracam do domu po ciężkim dniu na uczelni a w tym domu
      mam słowa otuchy, mam wsparcie. Bo poczucie, że jest gdzieś tam ktoś kto chce
      dla mnie jak najlepiej nie wspiera już tak bardzo.
      Zawsze byłam taka córeczką tatusia, teraz nie mamy za wiele o czym rozmawiać,
      suche co słychać -wszystko ok. Nie załatwia sprawy. Wujkowie wiedzą więcej o
      moim codziennym życiu niż Tato. I wcale nie z braku chęci któregokolwiek z nas.
      Po prostu - codzienność powoduje że brakuje czasu na wszystko.
      I może też dobija mnie taka zwykła zazdrość o to, że Tato ma kogoś innego, komu
      woli poświęcać swój czas... Ma nową kobietę i to z nią planuje wszelkie urlopy,
      wyjazdy... O dzieciach nie pomyśli... Bo przecież wielokrotnie Mu mówiliśmy (z
      bratem) że z tą panią nie chcemy nigdzie bywać tylko z Nim...
      To tak wiele , chcieć mieć od czasu do czasu Tatę "na wyłączność"??
      Podsumowując, ból po rozstaniu rodziców, gdy któregoś z nich nie ma na codzień
      jest taki sam, bez względu na wiek dziecka, na czas który upłynął...
      Nigdy nie będzie tak dobrze, jak wtedy gdy rodzice byli razem...
      • nanga.nanga Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 11:55
        Bo przecież wielokrotnie Mu mówiliśmy (z
        bratem) że z tą panią nie chcemy nigdzie bywać tylko z Nim...
        >>>

        Wiele zalezy od tego, jak sie sformułuje prosbę. Jeśli tak jak to napisalas
        tutaj, rzuca sie w oczy wrogość do "tej pani", dążenie do zawładnięcia ojcem.
        Nie dziw się, ze stawia opór. "Ta pani" pewnie jest dla niego ważną osobą,
        prawdopodobnie nigdy nie bedzie rownie wazna jak Wy, jego dzieci, ale to nie
        znaczy, że nie ranicie go mówiac o niej w ten sposob.
        Ludzie zazwyczaj dziela swój czas miedzy tych, ktorzy sa dla nich wazni. Im
        młodsze dziecko, tym więcej tego czasu potrzebuje, to oczywiste. Ale Ty nie
        jestes już dzieckiem - Twój ojciec (a podejrzewam niesmiało, że i matka) ma
        rozne potrzeby, nie tylko kontaktowania sie z dorosłymi dziećmi. I całe
        szczęście, bo nie ma gorszej rzeczy niz gdy rodzice (dziadkowie) chcą "zyc
        życiem swoich dzieci".
        Ja bym probowała połozyc akcent na wadze czasu spedzanego przez Was sam na sam,
        a nie na tym, ze nie zyczycie sobie jeszcze kogoś. Niby to samo, a całkiem
        inaczej.
        • yo-anna84 Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 12:39
          Wlasnie tak został postawiony Akcent Na to że potrzebujemy Taty naszego Taty...
          Nawet jak byli rodzice razem, nie zawsze mama wisiała Tacie na ramieniu, gdy
          Dzieci potrzebowały pogadać z Tatą...
          Nie mam wrogiego nastawienia do Tej Pani. Raczej Obojętny. Ale przecież nie
          zmuszamy Ojca do wyboru Ona -czy My Mamy świadomość, że Tato nie powinien być
          sam przez resztę życia Że każdy ma prawo kogoś kochać.
          Akcent został właściwie postawiony, ale cóż z tego jak w odpowiedzi pada,
          że "no tak, ale my dziś mamy inne plany, jutro również inne... To się zdzwonimy
          za tydzień." A w sumie to jak już wyczekany telefon to brzmi to mniej więcej
          tak że "Bo my (Tato z tą panią) wybieramy się tu i tu więc może z nami
          pojedziesz /pojedziecie?? " i zdziwienie że odmawiamy takiej eskapady...
          • nanga.nanga Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 13:10
            Moja córka tez ma z tym problem - lubi macoche, przywiazała sie do niej, nawet
            była z nią i przyrodnia siostra na wakacjach, ale nie lubi wspolnych eskapad.
            Poświecam dużo czasu mediacjom, bo z ojcem kochaja się bardzo, ale rozmawiać
            nie potrafią. ale cos mi mowi, ze Wasza mama nie podjelaby sie roli mediatorki.
            a moze spróbowac parę razy wspólnych wypadów, zblizyc sie do tej pani i z nia
            szczerze pogadać?
            • anja_pl Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 13:37
              nango,
              dlaczego maja na siłe zbliżac sie do tej pani?
              czy dlaczego, że tato zmienia obiecane spotkania sam na sam na spotkanie z JEGO
              partnerką?
              nie mają obowiązku spotykania sie z nią, polubienia,

              Twoja córka lubi macochę, ale jednak nie lubi wspólnych wypadów,
              prowadzisz mediacje, żeby jakos to grało,
              ale dla mnie to jest na siłę,
              chca sie spotykac z tatą,, a tata z nimi też, to powinien znaleźć czas tylko
              dla NICH,
              sorry,
              ja już nie prowadzę mediacji, jak mi po oststniej wpadce ojca, dziecko
              powiedziało: " dlaczego mamy mu dawać jeszcze jedną szansę, tyle razy już
              dostał i z żadnej nie skorzystał"
              zrezygnowałam,
              niech teraz on się stara, podobno mu na dzieciach zależy...
              obrażony po ostatniej wpadce nawet nie dzwonił,
              zadzwonił, ale jak wysłałam mu sms'a, żeby koniecznie, od razu zadzwonił do
              córki,
              nawet nie chce mi sie o tym pisać
              nie chcę od niego słyszeć: "mam inne plany..."
              • nanga.nanga Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 14:31
                Anju,
                robiłam co mogłam, zeby:
                - samej zaakceptowac nową towarzyszke zycia Exa
                - ulatwic tę akceptacje corce.
                Bo: Ex juz zawsze bedzie naszą (a tak, naszą)_ rodziną - mamy wspolne dziecko,
                bedziemy pewnie miec wspolne wnuki. Jego nowa rodzina jest tez rodziną mojej
                corki - wiec w jakis sposób i moją. Dziewczynki sa do siebie bardzo podobne,
                bardzo do siebie przywiazane - i uważam, ze tak jest dobrze.
                Next jest sensowną osobą, pochlebiam sobie ze mój były mąż dobrze wybiera. jest
                tez do mnie podobna (zwłaszcza wg Exa - mamy dokładnie te same rozliczne wady).
                Ex robio jej te same idiotyczne numery które robił mnie - zdarza nmi sie
                wspierać ją w takich chwilach.
                Jak wiesz, od rozstania (7 i 1/2) jestem praktycznie całkiem sama - ale nie
                widzę powodu, by miało to wpływac w jakikolwiek sposob na decyzje Exa co do
                jego zycia. Zresztą - powiedziało mi sie wczoraj "straciłam złego (od pewnego
                momentu) męża, zyskałam dobrego przyjaciela". Mnie to zadowala.
                Córka nie lubi rodzinnych espakad, wiec tłumaczę Exowi, ze powinien odpuscic i
                wiecej czasu poświecać jej sam na sam, bo ona bardzo tego potrzebuje. To o te
                mediacje chodzi.
                • julka1800 Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 14:58
                  "Wiele zalezy od tego, jak sie sformułuje prosbę. Jeśli tak jak to napisalas
                  tutaj, rzuca sie w oczy wrogość do "tej pani", dążenie do zawładnięcia ojcem.
                  Nie dziw się, ze stawia opór. "Ta pani" pewnie jest dla niego ważną osobą,
                  prawdopodobnie nigdy nie bedzie rownie wazna jak Wy, jego dzieci, ale to nie
                  znaczy, że nie ranicie go mówiac o niej w ten sposob."

                  oj oj cos tu nie tak nowa Kobieta wkroczyla niejako na miejsce matki i to chyba
                  oczywiste ze dzieci stawiaja lekki /lub ciezszy/ opor, a szczegolnie dzieci w
                  tym wieku.
                  Dziwie sie temu panu, ze na sile niejako chce zaprzyjaznic obie strony, sorry
                  ale na wspolny wyjazd gdziekolwiek obie strony powinny juz niezle sie znac.
                  Moze mniejszymi kroczkami mniej bolesnie, doszedlby do kompromisu.
                  • nanga.nanga Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 16:30
                    julka1800 napisała:

                    > "Wiele zalezy od tego, jak sie sformułuje prosbę. Jeśli tak jak to napisalas
                    > tutaj, rzuca sie w oczy wrogość do "tej pani", dążenie do zawładnięcia ojcem.
                    > Nie dziw się, ze stawia opór. "Ta pani" pewnie jest dla niego ważną osobą,
                    > prawdopodobnie nigdy nie bedzie rownie wazna jak Wy, jego dzieci, ale to nie
                    > znaczy, że nie ranicie go mówiac o niej w ten sposob."
                    >
                    > oj oj cos tu nie tak nowa Kobieta wkroczyla niejako na miejsce matki i to
                    chyba
                    >
                    > oczywiste ze dzieci stawiaja lekki /lub ciezszy/ opor, a szczegolnie dzieci w
                    > tym wieku.
                    Nie, no sorki, w tym wieku ludzie juz po prostu nie powinni mieszkac z
                    rodzicami. Nie powinni wcale miec ich na co dzień. Czas stanać na własnych
                    mogach.
                    Ja nie mówie, zeby dzieci na siłę wypychac z domu - ale wydaje mi sie, ze to
                    juz czas na uniezaleznienie sie , autonomie, jedyny na w pełni samodzielne
                    zycie - juz nie z rodzicami, a jeszcze nie ze stałym partnerem. I dobry trening
                    przed załozeniem rodziny - okazuje sie wtedy, ze trzeba o siebie zadbać, tego
                    właśnie sie mozna nauczyć.
                    Ja bardzo kocham moje dziecko, w dużej mierze własnie z jej powodu jestem wciąż
                    sama, ale kiedy miała 10 lat dowiedziala sie ode mnie, ze tato ma prawo do
                    swojego zycia, do nowej milosci, skoro zdecydowalismy sie żyć osobno. I ze to
                    dobrze, ze jest szcześliwy. Zawsze lepiej miec szczęśliwego ojca niz
                    zgnebionego.
                    Oczywiscie mogło byc tak, ze pani, o ktorej mowa w poscie, była powodem rozpadu
                    małżeństwa rodziców - i wtedy rzeczywiscie kiepsko, nie ma sie co dziwic
                    niecheci czy nawet nienawiisci. Ale to z postu nie wynika.
                    Moze byc i tak, ze "macocha" w obecnosci dorosłych dzieci ładuje sie "panu" na
                    kolana -
                    znam taki przypadek. naprawdę. Wtedy zachecałabym dzieci do zachowania powagi,
                    zeby biedactwa nie rozpekły sie ze smiechu.

                    > Dziwie sie temu panu, ze na sile niejako chce zaprzyjaznic obie strony, sorry
                    > ale na wspolny wyjazd gdziekolwiek obie strony powinny juz niezle sie znac.
                    > Moze mniejszymi kroczkami mniej bolesnie, doszedlby do kompromisu.

                    Tylko małymi kroczkami, jasne. Ale panu mozemy sie co najwyzej dziwić, pisze do
                    nas jego corka - a zmienic moze tylko siebie, tylko własne zachowanie.
                    • julka1800 Re: Kochany Tatusiu, 03.02.07, 18:27
                      "Nie, no sorki, w tym wieku ludzie juz po prostu nie powinni mieszkac z
                      rodzicami. Nie powinni wcale miec ich na co dzień. Czas stanać na własnych
                      mogach.
                      Ja nie mówie, zeby dzieci na siłę wypychac z domu - ale wydaje mi sie, ze to
                      juz czas na uniezaleznienie sie , autonomie, jedyny na w pełni samodzielne
                      zycie - juz nie z rodzicami, a jeszcze nie ze stałym partnerem. I dobry trening
                      przed załozeniem rodziny - okazuje sie wtedy, ze trzeba o siebie zadbać, tego
                      właśnie sie mozna nauczyć."

                      Nie powinni Nango, zgadzam sie ale z tego co slysze wsrod ludzi czesto
                      mieszkaja, nawet do 30tki.

                      "Ja bardzo kocham moje dziecko, w dużej mierze własnie z jej powodu jestem
                      wciąż
                      sama, ale kiedy miała 10 lat dowiedziala sie ode mnie, ze tato ma prawo do
                      swojego zycia, do nowej milosci, skoro zdecydowalismy sie żyć osobno. I ze to
                      dobrze, ze jest szcześliwy. Zawsze lepiej miec szczęśliwego ojca niz
                      zgnebionego.

                      Tato ma prawo do wlasnego zycia i do szczescia oczywiscie i jak kazdy tylko
                      uwazam ze zupelnie niepotrzebne jest tu usilowanie zaprzyjaznienia dzieci i
                      nowej kobiety gdy ktoras ze stron tego nie chce.
                      I powiem szczerze, czasami jest tak, ze mamy np wspaniala kolezanke, na wypady
                      do kina, wspolne wyjscie rodzinne wszystko ok, a gdy np spedzamy z nia urlop
                      okazuje sie ze jest ... powiedzmy "mecząca' i nie planujemy dalszych wspolnych
                      urlopow, a wypady do kina pozostaja bez zmian.
                      Mozna to odniesc do tej opisywanej przez corke sytuacji.

                      "Oczywiscie mogło byc tak, ze pani, o ktorej mowa w poscie, była powodem
                      rozpadu
                      małżeństwa rodziców - i wtedy rzeczywiscie kiepsko, nie ma sie co dziwic
                      niecheci czy nawet nienawiisci. Ale to z postu nie wynika.
                      Moze byc i tak, ze "macocha" w obecnosci dorosłych dzieci ładuje sie "panu" na
                      kolana -
                      znam taki przypadek. naprawdę. Wtedy zachecałabym dzieci do zachowania powagi,
                      zeby biedactwa nie rozpekły sie ze smiechu."

                      zgadzam sie
                • sonrisa3 Re: Kochany Tatusiu, 04.02.07, 03:18
                  Nanga,widzę, że nasze podejście do ex i next i do wspólnego z ex dziecka ma
                  wiele podobieństw. Cieszę się bo już myślałam, że jestem jakimś dziwoloągiem big_grin
                  • nanga.nanga Re: Kochany Tatusiu, 04.02.07, 16:41
                    sonrisa3 napisała:

                    > Nanga,widzę, że nasze podejście do ex i next i do wspólnego z ex dziecka ma
                    > wiele podobieństw. Cieszę się bo już myślałam, że jestem jakimś
                    dziwoloągiem :-
                    > D

                    Nie łudź się. Po prostu obie jestesmy dziwolągami.
    • tricolour Wysłanie tego listu to manipulacja. 03.02.07, 15:49
      Nie ze strony dziecka, ale z Twojej strony. Jeżeli bardzo chcesz, to poczekaj na
      wizytę ojca i wtedy pokaż mu list w obecności córki.
      • julka1800 Re: Wysłanie tego listu to manipulacja. 03.02.07, 18:41
        Kiedys bylam mozna rzec w podobnej sytuacji:
        Dzieci codziennie wpominaly tatę "mamo zadzwonmy do taty", "mamo moze wyslemy
        tacie smsa" "ciekawe co teraz tata robi'. Lawirowalam tak, ze raz rzeczywiscie
        dzwonilismy do taty, raz nie, raz wysylalismy smsa, raz nie. A tresc byla
        zawsze ta sama "kochamy cie tatusiu, kiedy przyjedziesz"
        Serce mi sie kroilo na kawalki. To byly cale tygodnie.
        Nie chcialam wzbudzac w bylym mezu poczucia winy, jeszcze wiekszego.

        Teraz sytuacja sie unormowala, dzieci wiedza ze tata mieszka 300 km dalej,
        dzwonimy, piszemy, ale rzadziej, jakby obraz taty zatarl sie w ich pamieci.
        Odswieza sie kiedy tata przyjezdza, ale to 4-5 wizyt w roku.

        Dlatego rozumiem zalozycielke watku
        • julka1800 Re: ps 03.02.07, 18:43
          i jeszcze jedno czasami Tri nie da sie porozmawiac z Ex, poczekac i porozmawiac,

          czasmi wizyty z dziecimi wygladaja tak ze Ex nie chce rozmawiac, albo staje w
          drzwiach /doslownie/ bierze lub oddaje dziec w progu
          • erzsi Re: ps 03.02.07, 21:03
            tri, ja tego maila od razu wysłałam. zawsze tak robię. czy mąż dostrzeże problem
            - nie wiem, ma zwyczaj bagatelizować tego typu sprawy /czy raczej przypisywać im
            mniejsze znaczenie/. Myślę, że poprostu rozłoży ręce, że nie może tu wiele
            pomóc. póki co od tego maila dzwoni co drugi dzień. Dzieci nie przekazujemy
            sobie w progu - mąż normalnie spędza ten czas w naszym mieszkaniu, ostatnio
            byliśmy wszyscy razem na sankach, jemy razem obiad, rozmawiamy.
            Po prostu jest gościem, a nie ojcem. Odwiedza dzieci, a nie wychowuje ich. Jak
            ktoś powyżej napisał - wujek jest bardziej na bieżąco. Nie umiem jakoś z tym
            sobie poradzić sad.
            • tricolour I dlatego właśnie taki mail jest manipulacją, bo: 04.02.07, 01:45
              1. Nie używa się netu do załatwiania tak poważnych spraw. Równie dobrze (a
              raczej źle) można sie oświadczyc mailem...
              2. List dziecka odwołuje sie do poczucia winy, że ojciec nie zajmuje sie
              odpowiednio dzieckiem. Jest to wymuszenie określonego zachowania. Podejrzewam,
              że ojciec przez jakiś czas będzie kontaktował się częściej, ale to szybko minie...

              Z drugiej strony ojcowie z biegiem czasu (czasem kilku lat) powracają do
              kontaktów z dziećmi. Może dojrzewają do ojcostwa - nie wiem.
              • erzsi Re: I dlatego właśnie taki mail jest manipulacją, 05.02.07, 08:44
                1. Wiesz, no to miał być jeden z wielu maili jakie młoda pisze do taty, treść
                wyszła w trakcie. Niby mogłam nie wysłać, ale wtedy pytałaby gdzie odpowiedź.
                2. Jesli mam po jedenj stronie poczucie winy ttusia, a po drugiej ogromną
                tęsknotę dziecka .... to mam gdzieś poczucie winy tatusia. Może i faktycznie
                jest to jakiś przymus, ale nawet jeśli da to czasowy efekt to już coś - ona
                potrzebuje częstszego kontaktu właśnie teraz, zanim nie przyzwyczai się do
                sytuacji. Może potem będzie jej łatwiej.
                Nie mogę napisać, że on olewa dzieci czy obiektywnie za rzadko je widuje -
                widuje je tak często jak może, to dla córki jest dużo za mało.
                Dziś spała ze zdjęciem taty. Wieczorem o nie poprosiła.
                Boję się, że zacznę go nienawidzić za jej tęsknotę.
                • nanga.nanga Re: I dlatego właśnie taki mail jest manipulacją, 05.02.07, 11:52
                  Erzsi,
                  tęsknota sama w sobie nie jest niczym złym, chyba jedyne co w tej sprawie można
                  by sensownego zrobić, to zaakceptować tęsknotę - ktoś mieszka daleko, więc zza
                  nim tęsknimy, i tyle. Jesli Ty sie nie uporasz z zaakceptowaniem tego uczucia
                  córeczki, skrzywdzisz ją.
                  I jeszcze mam takie pytanie - pisałaś, ze on się teraz częściej odzywa - czy
                  powiedziałaś mu, że dziecko się cieszy, że dobrze, że tak jest?
                  Bo ja mam obsesję na tym punkcie - że tak łatwo nam m ówić ludziom co robią
                  źle, a tak trudno, że cos zrobili dobrze. I nie w formie "No raz ci sie
                  wreszcie udało!"
                  • erzsi Re: I dlatego właśnie taki mail jest manipulacją, 05.02.07, 12:00
                    nanga, no nie da się ukryć, żeś trafiła w sedno wink- mojej osobowości bardziej
                    niż tej konkretnej sytuacji wink, ale i tak trafiłaś dziesiątkę smile.
                    Co do sytuacji - ani nie chwalę, ani nie mam pretensji. Pewnie to źle, ale mój
                    mąż to typ, który po pochwałach rozpływa się w samouwielbieniu i odpuszcza.
                    Najgorzej, że mimo częstych telefonów z młodą wcale nie jest lepiej. Właściwie,
                    to chyba jest coraz gorzej i zastanawiam się nad jakimś specjalistą.
                    • nanga.nanga Re: I dlatego właśnie taki mail jest manipulacją, 05.02.07, 14:39
                      Młoda moze mieć oprócz problemu Waszego rozstania jeszcze 100 innych, w tym
                      takie, których nie jest w stanie nazwać, i wyraża je na przykład poprzez tę
                      tesknote.
                      Sam rozwój jest trudny, w ogóle trudno byc dzieckiem, nawet w najlepszej
                      rodzinie, tylko jakos nie chcemy o tym pamietać.
    • mira_pb przepraszam, ja z podobnym problemem 03.02.07, 21:20
      erzsi: przepraszam, że wcinam się w Twój wątek ze swoim problemem, ale jest
      podobny. jak wczesniej pisałam mam trójkę, najstarsze 5,5 lat i bliżniaki 2,2
      latka. tatuś interesuje się tylko najstarszą, maluszków nie bierze. właściwie
      jego rodzina w ten sposób postępuje, jego matka i siostra tak samo.
      no i mam problem, maluchy jak to dzieci są rozgarnięte i pytają się, gdzie
      najstarsze?, wyraźnie mówią, że chcą też do babci i do tatusia.
      jak pozwole zabierać najstarszą, to źle odbije się na malcach, jak będę robiła
      problemy nieszcześliwa będzie najstarsza? jestem w kropce, boję się, że w
      przyszłości to poróżni moje dzieci, za wszystko pewnie obarczą winą mnie.
      powinnam pewnie poradzić się psychologa dziecięcego, ale niestety na razie brak
      gotówki.
      mnie samą stresuje to koszmarnie i pewnie dlatego jestem znowu w dołku, może
      macie sensowne wyjście z tej sytuacji?
      • julka1800 Re: przepraszam, ja z podobnym problemem 04.02.07, 11:16
        Miro, proszę Cie porozmawiaj z mezem, to nie moze sie dluzej tak ciągnąc,
        bo "porózni" to dzieci.

        U nas maz odszedl gdy corka miala pol roku, syn 3 latka. Z corka wlasciwie nie
        zdazyli nawiazac zadnej wiezi ze soba. Staralam i staram sie bardzo by
        odwiedziny czy wyjazdy ex meza dotyczyly syna i corki a nie tylko syna.

        Wiem ze trojka dzieci dla mezczyzny powiedzmy szczerze do troche wysilku, ale
        mim zdanie nie mozna wizyt dziecic na ja-jedno dziecko, ja-blizniaki. Moze
        niech wizyty czy zabieranie trwa krocej ale dla calej trojki.
        Tym bardziej ze blizniaki chca i pytaja sie o tate.
    • brzoza75 Re: Kochany Tatusiu, 05.02.07, 09:09
      Erzsi,

      ja tez miałam w weekend podobne zdarzenie, patrząc na moją półprzytomna córkę
      (choroba ją rozebrała) pomyślałam o ojcu, kuriozalnie zupelnie, napisałam mu
      smsa, że mała jest chora, że rozbudził w niej nadzieje i znów opuścił, zero
      reakcji, wyszłam na spacer, poszłam sie przejść, poryczałam się, pogadałam z
      dziewczyną swoją i wszystko wróciło do normy.
      • erzsi Re: Kochany Tatusiu, 05.02.07, 09:55
        Mnie wczoraj bardzo pomógł telefon od starego przyjaciela. Gadał ze mną pół
        godziny. Rozbawił. Poprzekomarzał się /w czasach licealno-wczesnostudenckich
        byliśmy parą/. Podtrzymał na duchu.
        Szkoda, że jest daleko.
        A może to i lepiej wink.
        Boże, dzięki Ci za przyjaciół.
        • alexolo Re: Kochany Tatusiu,!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.02.07, 12:01
          mój syn jest cho0ry..napisał ojcu sms że przekąłdam ich spotkanie z
          powodu choroby.

          milczał 4 dni i odpisał " nowy termin akceptuje, trza coś małemu?"

          nic nie trza....on już wszystko ma ale tego mu nie napisałam..bo
          uważam ż e mimo naszej niecheci z własnej inicjatywy powinien zakupić
          owoców..i pod drzwi podrzucić...lub wyrazić wiecej zainteresowania.......

          .......nawet nie zapytał o zdrowie , samopoczucie i na co chory

          ech ...ale za to ma 2 tyg wonnego...w to mi graj
          • 374.4w Re: Kochany Tatusiu,!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.02.07, 14:42
            alexolo napisała:

            > > uważam ż e mimo naszej niecheci z własnej inicjatywy powinien
            zakupić
            > owoców..i pod drzwi podrzucić...lub wyrazić wiecej
            zainteresowania.......
            >
            >


            przecież zapytał czy coś jest potrzebne, jak nie pasuje odpisz żeby owoców pod
            drzwi podrzucił
            • yo-anna84 Re: Kochany Tatusiu,!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.02.07, 11:16
              CO do powyższych komentarzy które podejrzewam były na temat mojej sytuacji to
              wyjaśniam:
              1. Pani faktycznie była powodem który dołożył gwóźdź do trumny do rozwodu
              rodziców
              Więc uważam że średnio rozgarnięty Szympans by na Jej miejscu domyślił się że
              Dzieci bądź co bądź dorosłe i świadome sytuacji niekoniecznie muszą mieć ochotę
              zaprzyjaźniania się z Nią...

              2. Fakt to że mamy po Dwudziestce z bratem nie oznacza jeszcze
              dojrzałości "społecznej" Żeby się usamodzielnić tzn jak tu ktoś sugeruje
              wyprowadzić się i w ogóle rodziców odwiedzać co któryś weekend to trzeba w
              Polsce niestety się nagimnastykować A Mamie naszej dobrze z nami Szczególnie
              gdy są dni że potrzebuje pogadać z życzliwą osobą i nie uważam abyśmy wobec
              tego mieli koniecznie się wyprowadzać i żyć swoim broń boże nie rodziców
              życiem. Wbrew pozorom Rodziców życie to też część naszego, dziwne że ktoś w
              ogóle uważa inaczej. Jednakże nie jest to jakiś chory układ w którym każde z
              przecież dorosłych ludzi wie o sobie wszystko, wybiera sobie nawzajem osoby z
              którymi ma się wiązać, czy decyduje o czyimś życiu.
              Odcięliśmy poępowinki jak o to komuś w jednym z powyższych komentarzy chodzi.
              Studiujemy i sami szukamy celów w życiu...
              3. Ale to że Dzieci są dorosłe nie oznacza jeszcze, że nie należy już w ogóle
              szukać z Nimi kontaktu. Przecież jesteśmy ludźmi! TO u zwierząt matka wypuszcza
              młode jak podrastają i już się nimi nie interesuje...
              Mam wrażenie że niektórzy w komentarzach powyżej prawo do czasu spędzonego z
              Ojcem przyznają tylko dzieciom małym które należy zabrać na huśtawki na sanki
              na lody.
              A co z dorosłymi Dziećmi?? One już nie mają prawa mieć potrzeby pobycia z
              Ojcem, porozmawiania w sprawach błahych i mniej błahych?? Przecież nie wymagam
              od Ojca żeby dwa razy w tygodniu spędzał ze mną po trzy godziny... Po prostu
              żeby dostrzegał że jesteśmy nadal rodziną że przez całe życie będziemy
              potrzebować jako Jego dzieci , jego rodzina troski zainteresowania czasem
              wsparcia... Rodzicielstwo nie kończy się z dniem odebrania przez Dzieci dowodów
              osobistych!!!! Być może przecież i On będzie nas potrzebował jak to w
              rodzinie... Zaznaczam że to działa w osbie strony bo zaraz rzucą się na mnie
              głosy że pewnie chcemy ciągnąć kase od Ojca i takie inneuncertain Ale głównie chodzi
              mi o sferę uczuć bo finansowo to mamy teraz więcej od niego niż przed rozwodem
              Rodzicówuncertain Ale za kasę nie da się kupić serdecznego pogłaskania po głowie jak
              nawet dorosłemu dziecku jest źle!!!
              Pisząc swój post to właśnie chciałam zaznaczyć że każde dziecko w każdym wieku
              potrzebuje czuć że ma rodzica!! KOgoś kto je kocha - mimo wszystko...
              I te Panie które wszelkimi sposobami (smsami, mailami, jakkolwiek) walczą o
              zainteresowanie dziećmi przez Ojców mają świętą rację i święte prawo!!!!!
              Nie jest to żaden szantaż emocjonalny czy cokolwiek Bo dzieci które nie
              potrafią nawet pisać tak samo czują pustkę w serduszkach jak tato obiecuje a
              później jednak GO nie ma i nie ma i nie ma....

              Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka