22.06.07, 14:48
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=64572869&v=2&s=0
Bardzo ciekawy watek.
UWAGA: WARTO CZYTAĆ CAŁY, SA CO NAJMNIEJ SWIE ZASKAKUJACE POINTYwink
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: zdrada 22.06.07, 15:54
      jak dla mnie to raczej jakis malolat sie nudzi.
    • tricolour Wątek ciekawy jak ciekawy... 22.06.07, 16:28
      ... dla mnie odrobinkę dziecinny, bo:

      1. Człowiek powinien miec swoje tajemnice. Nie mozna sie podac na talerzu, bo
      nikie cała prywatność. Poza tym każdy ma na sumieniu jakis seks obok, a jak nie
      seks, to onanizm więc nie ma o czym gadać po latach.

      2. Na co liczy osoba, która opowiada o takich swoich przeżyciach? No na to, że
      bedzie jej lżej bez noszenia takiej nielojalności. I rzeczywiście jest lżej...
      kosztem ciężaru dla drugiej strony - więc wyłazi egoizm jak cholera.

      To tyle.
    • nangaparbat3 resume 22.06.07, 21:12
      Facet przez 16 lat uważal, ze zyje w udanym małzeństwie. Po jakichs osmiu
      latach zona zaczęła sie obawiac, ze on ma romans - przekonana o tym romansie
      (tkwiła w tym przeswiadczeniu przez 3 lata), dwuktornie go zdradziła. On nie
      miał o tym pojecia, co do własnego romansu zapenia, ze to urojenia zony. Żona
      po zdradzie wpadla w poczucie winy, tak poważne, ze skończyło sie załamaniem
      nerwowym i leczeniem w szpitalu psychiatryczny. w czasie tego załamania
      przyznala sie meżowi do zdrady - po 7 latach.
      Mąż twierdzi, ze ona jest wspaniałą zoną, dokładnie taką, jakiej chce. ale nie
      wie, czy jej nie opusci, z powodu tamtej zdrady sprzed 7 lat.
      Mnie ta historia wydaje sie bardzo ciekawa, a wypowiedzi dyskutujacych
      pouczajace. Na przykład o tym, ze sa ludzie, którzy odwet zawsze przedlożą nad
      wszystko inne.
      • rozwodnica Re: resume 22.06.07, 21:48
        Dla mnie jak najbardziej realne.
        Smutne.
        Przerażające.
        I co do schematu - chyba nawet dość częste.
      • z_mazur Re: resume 22.06.07, 21:48
        A ja to trochę inaczej zrozumiałem.

        Żona zdradziła faceta 7 lat temu.
        Potem zaczęła mieć podejrzenia co do jego wierności i zarzucała mu zdradę, której nie było, w końcu przeżyła załamanie nerwowe.

        Jest coś takiego w psychologii jak projekcja. "Skoro ja zdradziłam, to on też napewno zdradził". W tym przypadku widać jak czasem dalekosiężne skutki może dać poczucie winy.
        • nangaparbat3 Re: resume 22.06.07, 23:43
          Masz rację, najpierw zdradziła, potem sobie wyobraziła.
          Mozna by rzec: sumienie ja pokarało.
          • em120777 Re: resume 22.06.07, 23:45
            no tylko szkoda, ęe pokarało również nic nieświadomoego męża ...
    • glos_z_offu Re: zdrada 23.06.07, 00:56
      Nangaparabat, piszesz o dwóch pointach. Jakich?
      Mnie uderzył przerażający brak wiary tej kobiety w mężczyznę, którego ma obok
      siebie. Który ją kocha. I w siebie też. Jak wiele związków rozpada się przez
      fakt, że z ang. zwane self-esteem u wielu ludzi jest zatrważająco niskie. P.S.
      Nad podniesieniem swojego pracuję wink
      • nangaparbat3 Re: zdrada 23.06.07, 15:55
        Rzeczywiscie, z tymi dwiema pointami to palnełam, bo pobieznie w pierwszym
        podejsciu czytałam.
        ale jedna została - facet zastanawia sie nad porzuceniem zony, do ktorej nie ma
        absolutnnie nic poza zdrada sprzed siedmiu lat - nad porzuceniem jej w czasie,
        kiedy oan przechodzi kryzys nerwowy, w dodatku wywolany poczuciem winy
        związanym z tamta zdradą.
        I w swietle tego - myśli o porzuceniu żony w kryzysie - jej brak wiary w meza
        nie jest znowu taki bezzasadny.
        • anula36 Re: zdrada 23.06.07, 16:01
          mysle ze w rozwiazaniu tych problemow pomoglaby nieszczesnemu mezowi kochanka znajaca swoje miejsce.Odbudowalby by biedak swoje poczucie wartosci i mogl spokojnie zostac z wiarolomna zona.
          Moze byc jeszcze tak ze domniemane wiarolomstwo zony to jej urojenie z okresu epizodu psychotycznego nie majace zbyt wiele wspolnego z rzeczywistoscia.
          • maza15 Re: zdrada 23.06.07, 16:42
            Anula,kochanka znajaca swoje miejsce?
            O czym Ty piszesz?
            W nastepne bagno ma sie wpakować? Następne wyrzuty po czasie?
            • anula36 to tak w lekkim nawiazaniu do: 23.06.07, 16:47
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=63325399&a=63325399
              • maza15 Re: to tak w lekkim nawiazaniu do: 23.06.07, 16:54
                Niby rozumiem,ale nie uważam,że "kochanka znająca swoje miejsce" to rozwiązanie.
                To następne oszustwo.
                Żadne rozwiązanie problemu.
              • nangaparbat3 Re: to tak w lekkim nawiazaniu do: 23.06.07, 18:56
                A jednak bedę sie upierac przy swoim - jeśli zostaje się kochanką (czy
                kochankiem) - w znaczeniu związku z osoba zonatą (zameżną) - trzeba się
                samoograniczac, biorąc pod uwagę potrzeby stałych partnerów swoich ukochanych,
                a zwlaszcza ich dzieci.
                a jak sie nie zamierza, nie nalezy wchodzic w ogole w takie zwiazki.
    • czamon Re: zdrada 23.06.07, 17:08
      zdrada była jest i będzie. Skoro ten pan kocha bardzo swoją żonę to z nią
      zostanie i jej przebaczy. Jezeli odejdzie to znaczy ze nie do konca ta jego
      miłośc była prawdziwa. Wydaje mi się z tego co przeczytałam (ale zaznaczam ze
      nie czytałm całego wątku) że obie strony tego zwiazku są silnie z sobą zwiazane
      uczuciowo.
      • salemka1 Re: zdrada 23.06.07, 22:10
        Czamona, co Ty gadasz?? Jak facet odejdzie od babki, która go zdradziła, tzn,
        że JEGO miłość nie była prawdziwa?? To chyba raczej znaczy, że on po prostu nie
        umie jej wybaczyć. Sama dobrze wiesz, że są ludzie, którzy umieją żyć z
        partnerem, który zdradził, a niektórzy nie potrafią. I nie wiem, przypadkiem,
        czy ci, co nie potrafią, to właśnie nie dlatego, że kochają...
        • goodwish Re: zdrada 23.06.07, 22:15
          salemka1 napisała:

          > ... To chyba raczej znaczy, że on po prostu nie umie jej wybaczyć...

          i to jest własnie dowód na to, że jego miłość nie była prawdziwa
          • salemka1 Re: zdrada 23.06.07, 22:22
            goodwish napisał:

            > i to jest własnie dowód na to, że jego miłość nie była prawdziwa

            Mówisz? hmm... znaczy, że ja naprawdę nie kochałam męża, skoro mu nie
            wybaczyłam? No, nie... pewnie różne są przypadki i różne historie... mi się
            wydaje, ale to na własnym przykładzie, że to jednak trochę inaczej, a może to
            bardziej kwestia nieumiejętności zaufania po czymś takim? No, tak, ale też
            pewnie jest różnica w zdradzie dwa razy, jak u autora tamtego wątku, a zdradzie
            ciągnącej się przez rok, rok po ślubie i żoną w ciąży... a jeszcze wybaczyć..
            to chyba da sie, ale i tak to się zawsze pamięta a pamięc, cholera robi takie
            psikusy, że daje znać o tym, o czym nie powinna w najmniej oczekiwanych
            momentach..
            • goodwish Re: zdrada 23.06.07, 22:31
              > ... znaczy, że ja naprawdę nie kochałam męża, skoro mu nie wybaczyłam? ...
              > ... a może to bardziej kwestia nieumiejętności zaufania po czymś takim?...

              wybaczenie i zaufanie to dwie różne sprawy... Można wybaczyć, ale już ponownie
              nie zaufać i wtedy to jest powód do rozstania. Wybaczenie daje spokój własnej
              duszy. Wtedy łatwiej żyć.
              • fankaaa Re: zdrada 23.06.07, 22:51
                Ta sytuacja to jakieś straszne zapętlenie.
                I pewnie, są ludzie, którzy potrafią wybaczyć i tacy, którzy tego nie potrafią.
                Ale tu, tak sobie wyobrażam, nie chodzi tylko o wybaczenie zdrady. Chodzi też
                trochę, a może przede wszystkim, o te 7 lat, które od zdrady upłynęły. Nagle
                okazało się, że tak kobieta, która jest dla niego optymalną partnerką, nie do
                końcą jest tą osobą, za którą ją uważał. Kochał i żył z kimś, kogo nie do końca
                znał (jeśli w ogóle można poznać kogoś do końca ...). A przynajmniej po kim nie
                spodziewał się, że go zdradzi i jeszcze będzie w stanie tę zdradę ukrywać przez
                wiele lat. Myślę, że taka świadomość obciąża podwójnie.
                • nangaparbat3 Re: zdrada 24.06.07, 00:07
                  A mnie by to specjalnie nioe ruszyło, a moze nawet odebrałabym calą sprawe
                  pozytywnie - przy założeniu rzecz jasna, ze zdradziła raz, a potem przez te
                  siedem wszystko było OK. Dla mnie by to znaczyło, ze świadomie chce być ze mna.
                  a fantazje, na ile kogo znamy i co kto moze, nasze wyobrazenia o tym, co kto
                  moze i do czego jest zdolny, spekulacje - to wszystko funta kłaków nie warte.
                  • salemka1 Re: zdrada 24.06.07, 08:23
                    a ja w sumie sama nie wiem,ja dotarłam do tej jego zdrady jak jeszcze trwało,
                    może było w fazie końcowej. To chyba żadna różnica kiedy to było, mało tego, nie
                    widzę absolutnie nic pozytywnego w zdradzie. A czy świadomie chce być ze mną to
                    chyba gdzieś w okolicach ślubu zdecydować... może ja jestem jakaś dziwna i
                    naiwna.. ale tak to widzę. Szkoda tylko, że taka mądra w teorii jestem tylko a
                    własne życie jakoś się mi komplikuje, a raczej sama je komplikuję.
              • salemka1 Re: zdrada 24.06.07, 08:25
                goodwish napisał:


                > wybaczenie i zaufanie to dwie różne sprawy... Można wybaczyć, ale już ponownie
                > nie zaufać i wtedy to jest powód do rozstania. Wybaczenie daje spokój własnej
                > duszy. Wtedy łatwiej żyć.

                tylko jeszcze może przytocz mi definicję wybaczenia? tak naprawdę co to oznacza?
                kiedy się objawia, że wybaczyłam? tak, spokój ducha na pewno bym odzyskała, ale
                ja chyba po prostu nie umiem. I właśnie wydaje mi się, że gdybym męża mniej
                kochała, to tak by mnie ta zdrada nie ruszyła, bardziej by po mnie spłynęła... a
                tak...
                • z_mazur Re: zdrada 24.06.07, 23:37
                  > tylko jeszcze może przytocz mi definicję wybaczenia? tak naprawdę co to oznacza
                  > ?
                  > kiedy się objawia, że wybaczyłam?

                  Kiedy przestajesz odczuwać żal i złość na tego kogoś kto zrobił to co zrobił.
                  I kiedy potrafisz myśleć, że jego czyn (czyny) były jedynie konsekwencją tego, że ten ktoś jest taki jaki jest.
                  • em120777 Re: zdrada 24.06.07, 23:39
                    Jak zwykle dobrze powiedziane ...
                  • salemka1 Re: zdrada 25.06.07, 13:44
                    no tak.. to jest wybaczenie, kurcze, ale czy to jest aż tak zależne od nas? czy
                    można powiedzieć sobie: tak, teraz wybaczam i koniec? nie chyba, to proces jest
                    i to moim zdaniem dość długotrwały.
                    • 13monique_n Re: zdrada 25.06.07, 14:06
                      pewnie, że proces. I z_mazur też tak napisał w jednym z postów. Warto jest
                      podjąć taką próbę.
        • czamon Re: zdrada 24.06.07, 22:16
          salemka1 napisała:

          > Czamona, co Ty gadasz?? Jak facet odejdzie od babki, która go zdradziła, tzn,
          > że JEGO miłość nie była prawdziwa?? To chyba raczej znaczy, że on po prostu
          nie
          >
          > umie jej wybaczyć. Sama dobrze wiesz, że są ludzie, którzy umieją żyć z
          > partnerem, który zdradził, a niektórzy nie potrafią. I nie wiem, przypadkiem,
          > czy ci, co nie potrafią, to właśnie nie dlatego, że kochają...

          to co myślę na ten temat! Skoro nie potrafi wybaczyć to gdzie ta wielka
          prawdziwa miłośc ?????????
          • nangaparbat3 Re: zdrada 24.06.07, 23:37
            Ja tez myslę, ze dopoki jest milość, wybaczamy. I nierzadko gorsze rzeczy niz
            seksualna zdrada.
            Ale myslę też, że zdrada moze spowodować, ze miłość wygasnie.
            • czamon Re: zdrada 25.06.07, 09:33
              Pewnie że może a nawet często to robi (przynajmniej w moim przypadku tak było )
              ale jezeli kocham to wiele wybaczam. Jak długo jestem w stanie wybaczac zalezy
              od tego jak bardzo kocham.
              • 13monique_n Re: zdrada 25.06.07, 12:24
                czamon napisała:

                > Pewnie że może a nawet często to robi (przynajmniej w moim przypadku tak było
                > )
                > ale jezeli kocham to wiele wybaczam. Jak długo jestem w stanie wybaczac
                zalezy
                > od tego jak bardzo kocham.
                Dokładnie też tak myślę. I jeszcze bym dodała, czy chodzi "tylko" o zdradę, czy
                tak naprawdę o ogólny brak porozumienia najgłębszego, rozumienia nawzajem
                swoich potrzeb, wyrażania miłości (i nie myślę tu tylko o jej fizycznym
                aspekcie).
                Samą zdradę warto, mimo bólu, spróbować wybaczyć. Jak to tutaj często
                mówimy "dać drugą szansę". Jednak od razu zwracam uwagę, że "druga" szansa może
                być tylko jedna. Trzeciej i więcej ja osobiście dać bym chyba nie potrafiła. To
                znaczy, nie potrafiłam i nie przypuszczam, że dałabym radę.


            • aron95 Tam nie ma zdrady 25.06.07, 12:10
              Ot, incydent miała z facetem i nie wiadomo czy sobie tego nie uroiła tak jak
              zdrade męża .
              • nangaparbat3 Re: Tam nie ma zdrady 25.06.07, 14:17
                aron95 napisał:

                > Ot, incydent miała z facetem i nie wiadomo czy sobie tego nie uroiła tak jak
                > zdrade męża .

                A wiesz, to jest całkiem prawdopodobne.
          • salemka1 Re: zdrada 25.06.07, 13:45
            czamon napisała:

            > to co myślę na ten temat! Skoro nie potrafi wybaczyć to gdzie ta wielka
            > prawdziwa miłośc ?????????

            ło matko, nie krzycz tak, lepiej pocztę odbierz wink
            • czamon Re: zdrada 25.06.07, 18:46
              salemka1 napisała:

              > czamon napisała:
              >
              > > to co myślę na ten temat! Skoro nie potrafi wybaczyć to gdzie ta wielka
              > > prawdziwa miłośc ?????????
              >
              > ło matko, nie krzycz tak, lepiej pocztę odbierz wink


              nie krzyczę nie krzyczę słonko, odebrałam i odpisałam smile))
    • scriptus Re: zdrada 26.06.07, 12:58
      Kto nic nie robi, nie popełnia błędów.... ja bym tam żonie wybaczył po tylu
      latach, gdyby dalszym swoim życiem udowodniła, ze to był tylko wyskok...
      • der1974 Re: zdrada 27.06.07, 00:16
        Ja drugi raz nie zdzierżyłem i nie żałuję. Lepiej zaufać na nowo innej osobie
        niż znowu życie sobie marnować. Nie można być wiecznym męczennikiem. Niby w
        imię jakich racji? Jak się nie podoba to drzewo. Nikt do nikogo nie jest
        uwiązany w końcu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka