Dodaj do ulubionych

domowa wizyta z CB

05.08.05, 09:02
czy kots takie cos przezywal? bo ja wlasnie oczekuje i nie wiem czy np
posprzatac jakos szczegolnie czy raczej tylko miec kawe i ciasteczka w
pogotowiu. czego sie spodziewac? lustracji czy raczej rzeczywiscie pomocy. tzn
nie zebysmy byli bardzo w potrzebie;) po prostu w trakcid poprzedniej wizyty
mlody nie dal sie skontrolowac, wogole nie wspolrpacowal, a ja na dodatek
mialam duzo pytan...no i babka sie uparla (zapropnowala ale nie wyczulam ze
moge odmowic..)ze mnie odwiedzi. coz lubie gosci wiec nie ma sprawy;)
jakby co to zrelacjonuje. pozdr.zuzka
Obserwuj wątek
    • martaj7 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 10:37
      U mnie do tej wizyty nie doszlo, aczkolwiek za kazdym razem podczas kontroli w
      CB pani pielegniarka oswiadczala, ze na jej oko to taka wizyta jest niezbedna.
      Nie wiem czemu, ale bardziej interesowaly sie mna niz Agata, pewnie na taka
      bidule wygladam. Ze jestem przemeczona, ze sobie nie radze, ze jak ze mna cos
      nie wporzadku to to sie odbija na dziecku. No niby pawda, ale paradoksalnie
      moze to sie wam wydac smieszne, chodzilam do CB bez makijazu. A wtedy wygladam
      jakbym miala anemie (taka juz moja uroda, a raczej jej brak...)Jak raz sie
      wymalowalam, to mnie nie poznali! Sorry Zuzka, ze tak abstrahujac od tematu...
      I wtedy sie problemy skonczyly...Bo z dzidzia bylo OK, rosla po kg na miesiac,
      a ja od tego karmienia chudlam po 3... Jeszcze potem, to juz na pewno sie ode
      mnie odganiali bo zalewalam ich pytaniami, na ktore sobie sama odpowiadalam (po
      uprzedniej konsultacji z netem)...
      M.
      • zuzka71 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 13:10
        hihi dzieki za podzielenie sie przezyciami z cb. wyszlo ze u mnie bylo troche
        podobnie. tzn ja sie bardzo martwilam wiec chceili pomoc, a biorac pod uwage ze
        wtedy na wizyte w cb sie spoznilam zpol godziny plus wizyta jakies drugie pol to
        juz musieli sie mnie jakos pozbyc i umowili na domowa..a ze pielegniarka bardzo
        sensowna i lubie ja to sie nie mialam nawet ochoty podejmowac prob odmowy;))
        a wtedy na tej wizycie bylam padnieta, no i mlody taki niesubordynowany byl.
        w sumie to wyglsdalo ze sie przejela wtedy i teraz bylo tylko rozwiniecie
        tematu. a mnie raptem chodizlo o porozmawianie o jedzeniu, spaniu i problemach z
        zasnieciem i wstawaniem nocnym i przychodzeniem do nas i z nocnikiem. wiekszosc
        problemow przez ten miesiac sie sama rozwiazala, wiec wiele ta wizyta nie
        wniosla,a le juz wiem o co w niej biega. ale zadowolona jestem, acha i nawet nie
        byla zainteresowana otoczeniem zyciowym malego, mialam tylko wrazenie ze mnie
        bacznie obserwuje. chyba tez wygladm na bidule;)) martaj nie damy sie tym
        'psycholozkom' jednym! pozdrowka.zuzka
        • kasia157 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 15:03
          Zuzka,
          Napisz jak Ci sie rozwiazal problem ze wstawaniem nocnym iprzychodzeniem do
          wAS. Mnie sie jeszcze nie rozwiazal i bede wdzieczna za kazda sugestie.
          • zuzka71 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 15:44
            kasia to pech bo wlasnie ten nasz problem sie sam nie rozwiazal...;( tak kole 4
            czasem 5 przylazi takie male ze swoja foczka kochana, a ja jestem taka zaspana
            ze nie mam sily protestowac, bo przynajmniej razem w 3, sobie mozemy dluzej
            pospac, szkoda tylko ze mlody sie wierci i ja i tak sie budze przy kazdym jego
            wiekszym ruchu...pani mi powiedziala ze to z wiekiem minie...acha i zasugerowala
            ze dobrze byloby sie zajac jego zasypianiem dziennym, bo zle nawyki rzutuja na
            zasypianie wieczorne, ktore tez u nas kuleje...mlody moj zasypia bez problemu
            tylko na wozku (na ktorym go w tym celu zabieram na spacer...) rowerze lub w
            samochodzie..na palcach jednej reki moge policzyc kiedy sam bez duzego
            namawiania zasnal w dzien...czyli witam w klubie...
            • martaj7 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 17:01
              A ja bym chciala zeby powrocily czasy, kiedy kazdy dzien zaczynal sie o
              plaskania malych stopek i wpychania sie do naszego lozka. Tak bylo przez kilka
              miesiecy, a teraz od okolo misiaca Agata przezywa okres bania sie. Tzn lezy w
              lozeczku i placze, wzywa nas do siebie i krzyczy ze sie boi. Boi sie czegos
              nieokreslonego, nazywa to po swojemu i zeby przyszla do nas, musze stanac w
              drzwiach, zeby mnie widziala...Wiem, ze wiele dzieci to przezywa, czy wy znacie
              to z autopsji?
              Marta
              • kasia157 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 17:15
                No u mnie to raczej tak jak u Zuzy. Noc w noc ( z malymi wyjatkami) gdzies ok 3-
                4 nad ranem nasz synek laduje sie nam do lozka. Jeszcze przynosi picie ze soba,
                ktore nastepnie laduje na stoliku nocnym, a my musimy mu podawac (bo sam lezy w
                srodku). Niby powinno sie go w takiej sytuacj od razu odstawic do jego
                lozeczka, ale gdzie ktos ma na to sile o 3 nad ranem. Czasmi tez zdaza sie, ze
                sie obudzi i zamiast przyjsc do nas placze i wzywa nas sam. Ja mysle, ze to
                zdarza sie wtedy jak mu sie cos przysni i sie czegos przestraszy. Niedajboze
                zapomne zostawic zapalonego swiatla w korytarzu to juz na mur beda placze jak
                sie obudzi.
                U mnie nie ma za to problemu z usypianiem w ciagu dnia, klade go i wychodze,
                wiec to tez chyba nie jest rozwiazanie na nocne wedrowki.
                • zuzka71 Re: domowa wizyta z CB 05.08.05, 22:00
                  coz bedziemy sie zatem wspierac babeczki. dzielcie sie jak cos wam madrego przyjdzie do glowy. ja tymczasem mojego dzis przetrzymalam tzn zadnego wozka na spacerze coby nie spal i grzecznie bez problemu sobie zasnal po 15 minutach od polozenia sie. ja nawet zgodnie z sugestia pielegniarki z cb poczytalam mu co chcial ale potem buzi, tulimy i zaczelam czytac wlasna fascynujaca powiesc i mlody zasnal momentalnie bez zadnych protestow..co z tego, jak znow bedzie mial pewnie niejedna okazje zasnac w dzien w jakims srodku lokomocji i juz tak latwo wieczorem nie bedzie. zreszta bywa i tak ze bez wzgledu na to ze nie spi w dzien wieczorem spac muj sie wczesniej nie chce. coz, zobaczymy co bedzie jutro z rana pomiedzy 4-6 rano...pozdrowka.zuza
                  • beba3 Re: domowa wizyta z CB 06.08.05, 19:23
                    Zuza!
                    U nas pierwsza wiazyta z obecnego Livio to byla wlasnie domowa. We troje
                    rozszyfrowywalismy zapiski szczepien i badan Jagody robione w Niemczech i
                    Polsce. Trwalo to ponad godzine. Wysprzatane mialam dzien wczesniej, obiad
                    przyszykowany w garach, zabawki rozlozone, dziecko ladnie sie bawilo...
                    Tez ja podkarmilismy ciastkami i kawa. Wygladalo to jak spotkanie towarzyskie
                    ale jednak pani bardzo starannie i dyskretnie rozgladala sie po domu i
                    wypytywala o to jak sie mieszka, o relacje z sasiadami, kontakt z innymi
                    dziecmi itp. Potem chcialam zasypac ja pytaniami ale po 2 wymiekalm. Zbyt
                    ogolinkowe rady mi dawala, choc madrze kobieta mowila. Do tej pory podlegamy
                    pod nia i jestem zadowolona.
                    U Jagody nocne budzenia wynikaly z alergii. Nagle przebudzenie, placz bez
                    powodu. Kiedy doszly dusznosci pospieszylismy do lekarza....
                    Czasmi dzieciaczki budza sie tez z zimna. Odkopia kolderke i gotowe. Zawsze
                    przed pojsciem spac jeszcze do nich zgladam i poprawiam posciel. Mysle aby
                    znowu powrocic do spiworkow, mimo, ze to sierpien....
                    Generalnie placze Jagody ustaly, czasmi tylko zakwili i wiem, ze ma jakies sny.
                    Glaszcze ja wtedy i uspokajam. Czasmi sie przebudzi i przytuli ale zaraz
                    zasypia i dalej jest ok.
                    Pyska wciaz przychodzi do naszego lozka. Zdecydowanie blizej 6 a czasmi nawet
                    7. Lubie to bardzo. Czasmi udaje mi sie ja odeslac po porcji przytulania do jej
                    lozeczka, czasami ja zanosze ale zazwyczaj zostaje. Kiedy budzi sie Jaga tez
                    przychodzi ale wtedy wytrzymujemy juz tylko kilka minut i albo obie panny
                    wedruja do swoich lozek/wzglednie sie pobawic, albo wszyscy wstajemy aby
                    rozpoczac nowy dzien...;-)
                    • kasia157 Re: domowa wizyta z CB 07.08.05, 11:47
                      Beba,
                      Zaintrygwalas mnie. Jaka alergie miala Jagoda?
                      U mojego odkryli lekka reakcjE alergiczna na roztocza, czyli kurz. Teraz mu
                      lepiej odkurzam pokoj itp., ale zmian nie widze.
                      Pozdrawiam
                      • beba3 Alergia 07.08.05, 21:40
                        Kasiu!
                        Szczerze mowiac to juz mi sie myli co napisalam na Forum a co chcialam ale nie
                        mialam czasu itp.
                        Juz rok temu Jagoda budzila sie w nocy z krzykiem wydawaloby sie, ze bez
                        powodu, nie mogla zlapac oddechu. Nie dusila sie jeszcze co prawda ale uspokoic
                        bylo ja bardzo trudno. Dostalismy dwa inchalatory ale dzialaly wybiorczo i
                        czasmi tylko psychologicznie.
                        Wreszcie po ukonczeniu 4 lat moglam z nia pojsc na testy krwi. Z wywiadu
                        lekarka wyznaczyla kilka rzeczy na ktore trzeba ja przebadac. Niestety nie na
                        wszystko... Wyniki: Jest uczulona na drzewa, trawy, orzechy i przyprawy.
                        Lekarz zastepca stwierdzil, ze na drzewa i trawy nic nie mozna poradzic. Jak
                        znowu bedzie nawrot dusznosci to mamy sie zglosic a orzechow nie podawac.
                        Przyprawy przemilczal bo nie znal angielskiego slowa... Na szczescie poprosilam
                        o wyniki na papierze i sobie doczytalam... Na wysypke dostala mocna masc gdyz
                        drapie krostki az do krwi, nawet przez sen. Na szczescie ma je tylko na
                        zgieciach lokci i pod kolanami...
                        Dowiedzialm sie od kolezanki, ze w miescie sasiadujacym, Hengelo, odczulaja
                        alergikow! W przyszlym tygodniu wybieram sie do mojej lekarki wymusic na niej:
                        odczulanie dla Jagody, testy dla mnie, odczulanie i 'otwarta'recepte ne
                        tabletki (bez nich zupelnie sie rozlozylam...). Mam nadzieje, ze nie odesle
                        mnie z kwitkiem....
                        Co do dusznosci to sami doszlismy, ze powodem byl grzyb na scianie.
                        Kiedy wyjechalismy na Boze Narodzenie do Polski i objawy zniknely,
                        zrozumielismy, ze cos nie tak jest w naszym domu, ew w Holandii, cos czego w
                        Polsce, zarowno u moich rodzicow, tesciow i brata nie ma.
                        Po odsunieciu polki oazalo sie ze jest tam mala plama grzybka. Byla to sciana
                        sasiadujaca z lazienka. Skulam to i 'wypalilam' jakas zraca farba. Okolice
                        plamy tez. Wtedy te nawracajace po powtocie do Holandii objawy zniknely....
                        Niestety lakarka nie przebadala ja na uczulenie na grzybki ale jest to pewne.
                        Teraz ogladamy sciane regolarnie...

                        Znowu sie rozpisalam ale tak to w _skrocie_ wyglada...
                        Czy ktos przechodzil odczulanie w Holandii? Wasze dziecko, moze znajomy?
                        Mieliscie problemy ze zdobyciem skierowania?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka