Dodaj do ulubionych

ciekawa strone znalazlam...

10.09.05, 00:03
www.lmm.pl/porady/karmienie/index.html
Obserwuj wątek
    • maxijo Re: ciekawa strone znalazlam... 10.09.05, 20:42
      super strona, a ty lenkaa karmisz piersia? a jak dlugo zamierzasz?
      • lenkaaa Re: ciekawa strone znalazlam... 10.09.05, 21:44
        Aha, karmie piersia i planuje kontynuowac do 6-tego miesiaca na pewno, a potem
        zobaczymy. Pozniej zaczne wprowadzac inne jedzonko i wtedy piers coraz rzadziej
        ale nie zamierzam odstawic z dnia na dzien. Takie mam plany, a jak bedzie to
        sie dopiero okaze...
        Dzisiaj zostawilam Mala z mezem a sama pojechalam do Haarlem do fryzjera,a
        potem pomyslalam sobie, ze nie bede tak od razu wracac do domu na leb na szyje -
        maz mial moje odciagniete mleko w butelce - i postanowilam przejsc sie po
        sklepach. Mala tym czasem odmowila wspolpracy z Tatusiem, wkurzyla sie na
        butelke i dala czadu na calego drac sie za piersia...no i musialam w te pedy
        wracac. Moge sobie ten laktator do kosza wyrzucic, bo Emilia musi byc w bardzo
        dobrym humorze, zeby laskawie zgodzic sie wypic mleko z butelki. Ech, taki
        lajf : )
        A jak Twoj synek zapatruje sie na kwestie butelki ? : )
        • maxijo Re: ciekawa strone znalazlam... 11.09.05, 21:40
          moj synek od 1 dnia ssie wszystko wiec butelke tez, tyle ze u mnie ze
          sciaganiem nie najlepiej. Ja jestem mleczarnia, ale mam tlute geste mleko i
          maly tez sie musi nameczyc zeby sie najesc. Takze nie oddalam sie na dlugo,
          wytrzymam jakos, bo on tak czesto je, ladnie przybiera (260 g na tydzien) i nie
          za bardzo mam co sciagac. W nocy robi sobie nawet 6 godz przerwy i moze wtedy
          cos sciagnelabym, ale mi sie nie chce
    • lenkaaa Tym razem ciekawy artykul z Newsweeka 33/2005 13.09.05, 12:37
      Geniusze w kołysce

      Nowe badania nad niemowlętami dają w końcu odpowiedź na pytanie: co też one
      sobie myślą.
      Bezradne, na pozór niemające o niczym pojęcia niemowlę, śliniące się i
      wymachujące rączkami i nóżkami, ma w głowie znacznie więcej, niż nam się dotąd
      wydawało. Zanim wymówi pierwsze słowa lub podejmie próbę siadania jest zdolne
      do przeżywania złożonych stanów uczuciowych: zazdrości, utożsamiania się z
      uczuciami innej osoby (empatii), frustracji. Dotychczas myślano, że dziecko
      uczy się tego wszystkiego dopiero w wieku przedszkolnym.
      Badania pokazują, że rozwój emocjonalny dzieci przed pierwszym rokiem życia ma
      ogromne znaczenie dla ich zdrowia w przyszłości. Niemowlę, które ma problemy z
      rozwojem emocjonalnym, kiedy dorośnie, będzie prawdopodobnie miało kłopoty z
      nauką mówienia, czytania, a w konsekwencji może gorzej radzić sobie w szkole.
      Obserwując reakcje emocjonalne małych dzieci, można wykryć ich skłonności do
      depresji, stanów lękowych, przyszłych trudności w nauce, a także - być może -
      autyzmu. - Lekarz zamiast pytać rodziców jedynie o raczkowanie czy siadanie,
      powinien być ciekaw, czy dziecko np. wskazuje przedmioty. Jak reaguje, gdy
      widzi nową osobę. - mówi dr Chet Johnson, przewodniczący komitetu ds.
      najmłodszych dzieci w American Academy of Pediatrics.
      Psycholog William James w 1890 r. dokonał słynnego opisu świata przeżyć
      niemowlęcia jako "wielkiego wielobarwnego, brzęczącego zamętu". Przez blisko
      sto lat utrzymywało się przekonanie, że oseski to istoty o ograniczonym umyśle,
      naśladujące jedynie otaczające je osoby i zdolne do najprostszych emocji -
      zadowolenia, smutku, złości. Wyniki nowych badań skłaniają lekarzy i
      psychologów do rewizji dawnych przekonań na temat emocjonalnych i
      intelektualnych zdolności dzieci - nawet bardzo małych.
      Dzisiaj okazuje się, że umiejętności maluchów są znacznie bardziej
      wyrafinowane, niż sądzono. Już czteromiesięczne niemowlęta dysponują
      zdumiewającymi zdolnościami dedukcji i rozszyfrowywania zawiłych wzorców. Są
      niewiarygodnie spostrzegawcze, dzięki czemu zauważają nawet minimalne różnice i
      szczegóły, zwłaszcza jeśli chodzi o twarze. I, co ciekawe, umiejętności takich
      nie mają ani dorośli, ani starsze dzieci. Do ukończenia trzeciego miesiąca
      życia niemowlęta rozpoznają matkę równie szybko zarówno na normalnej
      fotografii, jak i na zdjęciu złożonym z pociętych i wymieszanych fragmentów. I
      niech starsze rodzeństwo ma się na baczności: małe dziecko ma świetną pamięć, a
      urazę chowa długo.
      Jedną z najwcześniejszych - i godnych podziwu - zdolności emocjonalnych małych
      dzieci jest umiejętność utożsamiania się uczuciowego z innymi, czyli empatia.
      Jeśli położymy noworodka obok płaczącego bobasa, to za chwilę oba będą ryczeć
      wniebogłosy. - Od zawsze było wiadomo, że niemowlęta płaczą, kiedy słyszą
      szlochy innych. Nie rozumieliśmy tej reakcji. Sądziliśmy, że może przejmują się
      losem drugiej istoty albo po prostu denerwuje je hałas - mówi prof. Martin
      Hoffman, psycholog z New York University. Eksperymenty przeprowadzone
      niedawno we Włoszech w znacznej mierze udzieliły odpowiedzi na te pytania.
      Naukowcy odtwarzali niemowlętom taśmy z odgłosami płaczących dzieci. To
      wystarczało, by popłynęły łzy. Ale kiedy dzieci słyszały własny płacz - takiej
      reakcji nie obserwowali. Wniosek? - Od urodzenia dziecko jest zdolne do pewnej
      podstawowej empatii - twierdzi Hoffman. Natężenie tej reakcji z czasem maleje.
      Ponadpółroczne niemowlęta już nie płaczą, a tylko krzywią się na odgłos
      cierpienia innych. W wieku 13-15 miesięcy zaczynają brać sprawy we własne ręce.
      Próbują pocieszyć płaczącego towarzysza. - Wzruszało mnie zawsze to, że nawet
      wtedy, gdy obecne są matki obojga dzieci, to każdy maluch będzie się starał
      skłonić własną mamę, by pocieszyła drugie dziecko - mówi Hoffman.
      Zdolność do empatii częściowo bierze się z innej niemowlęcej umiejętności,
      odczytywania stanu emocjonalnego na podstawie wyrazu twarzy osoby z otoczenia. -
      Z większości podręczników nadal wynika, że niemowlęta niemające pół roku nie
      rozróżniają emocji - mówi prof. Diane Montague, psycholog z LaSalle University
      w Filadelfii. Chcąc to twierdzenie sprawdzić, prof. Montague wymyśliła odmianę
      ulubionej dziecięcej gry, "a kuku!", i zaprosiła do zabawy dziesiątki
      czteromiesięcznych maluchów. Zaczęła od tego, że wychylała się zza zasłonki z
      szerokim uśmiechem na twarzy. Jak łatwo przewidzieć, dzieci były zachwycone i
      przyglądały się jej uważnie. Za czwartym razem pani profesor wyłoniła się zza
      zasłonki ze smutnym wyrazem twarzy. Tym razem reakcja dzieci była zupełnie
      inna. Maluchy odwracały wzrok. Nie chciały też na nią patrzeć, gdy następnym
      razem wychyliła się ponownie uśmiechnięta.
      Niechęć do nawiązania kontaktu wzrokowego to u niemowląt oznaka niepokoju.
      Gniewny wyraz twarzy znów wywoływał ich zainteresowanie, ale na ich buziach nie
      było widać zadowolenia. - Robiły wrażenie czujnych, jakby były w stanie
      pogotowia. Moim zdaniem widać, że niemowlęta przed ukończeniem 6. miesiąca
      życia rozumieją znaczenie wyrazu twarzy - mówi prof. Montague.
      W tym miejscu warto powiedzieć o kłopotach z badaniami nad psychiką
      niemowlaków. Badani nie umieją mówić o tym, co się dzieje w ich głowach. Zatem
      wnioskuje się z ich min i mowy ciała. Może się wydawać, że w takim razie są to
      jedynie domysły. Tak jednak nie jest. Po dziesiątkach lat doskonalenia
      umiejętności obserwacyjnych metodą prób i błędów naukowcy poznali różne stałe
      reakcje niemowląt na rozmaite bodźce. Doświadczony badacz na podstawie tego,
      jak długo dziecko przygląda się czemuś, do czego sięga, przed czym się cofa z
      lękiem lub odrazą, potrafi wywnioskować wszystko. Ostatnio naukowcy dodali
      takie metody, jak elektroencefalografia i laserowe śledzenie ruchów oczu,
      dzięki którym wyniki są dokładniejsze. W niedalekiej przyszłości będą stosować
      zaawansowane technicznie metody obrazowania mózgu za pomocą
      rezonansu magnetycznego, które umożliwią zajrzenie w głąb umysłu.
      Gdy dzieci zbliżają się do pierwszych urodzin, uczą się coraz bardziej
      wyrafinowanych zachowań społecznych. Za pomocą śledzenia spojrzeń osób w ich
      otoczeniu domyślają się tego, co myślą inni. - Obserwując oczy drugiego
      człowieka, można się o nim mnóstwo dowiedzieć: co go interesuje, co zaraz
      zrobi. Wygląda na to, że nawet niemowlęta o tym wiedzą. W ten sposób stają się
      doskonale zorientowanymi członkami społeczeństwa - mówi prof. Andrew Meltzoff,
      psycholog z University of Washington, który badał tysiące niemowląt pod kątem
      umiejętności śledzenia spojrzeń.
      Meltzoff i jego współpracownica Rechele Brooks ustalili, że umiejętność ta
      pojawia się w wieku 10-11 miesięcy. Jest ważną oznaką emocjonalnego i
      społecznego dojrzewania dziecka oraz pozwala przewidywać późniejszy rozwój
      umiejętności językowych. Z ich eksperymentów wynika, że kiedy roczne dzieci nie
      umiały dobrze śledzić spojrzeń innych ludzi, w wieku dwóch lat były opóźnione w
      mówieniu. Zdaniem prof. Meltzoffa to wyjaśnia, dlaczego mówienie rozwija się z
      opóźnieniem u dzieci niewidomych, a także u dzieci matek cierpiących na
      depresję, które zazwyczaj mniej obcują ze swoimi dziećmi.
      Zdolności obserwacyjne już kilkumiesięcznych bobasów są wprost niezwykłe. Bez
      trudu dostrzegają różnice między ludzkimi twarzami. Neurolog z University of
      Minnesota (dziś pracownik Harvardu) Charles Nelson chciał sprawdzić, jak daleko
      posunięta jest spostrzegawczość niemowląt. Półrocznym maluchom pokazywał
      zdjęcia szympansów. Pozwalał przyglądać się zdjęciu tak długo, aż przestawały
      się nim interesować. Następnie pokazywał zdjęcie innego szympansa. Niemowlęta z
      zaciekawieniem oglądały nowe fotografie.
      Bez trudu rozróżniały poszczególne szympansy. Każda nowa małpia twarz je
      fascynowała. Żaden dorosły człowiek nie rozróżni na pierwszy rzut oka
      poszczególnych szympansów z grupy (chyba że jest stałym bywalcem miejscowego
      zoo
    • lenkaaa C.D. 13.09.05, 12:40
      Jednak po paru miesiącach niemowlęta tracą tę zdolność. Dzieci 9-
      miesięczne nie umiały już dostrzec różnicy między szympansami. Równocześnie
      jednak widziały więcej szczegółów w twarzach ludzi.
      Nelson postanowił pójść w badaniach o krok dalej. Sprawdzał, w jakim wieku
      niemowlęta są w stanie wykryć drobne różnice w wyrazie twarzy. Rozpoznawanie
      tych detali to podstawowa cegiełka w rozwoju społecznym. Nelson wymyślił
      eksperyment, w którym spróbował zajrzeć głęboko do głowy malucha - zastosował
      metodę pomiaru aktywności fal mózgowych.
      Do badania zaprosił rodziców wszystkich niemowląt w okolicy. Dzieciom założono
      na główki specjalny czepek wyposażony w 64 gąbkowe czujniki. Asystentka
      profesora Nelsona, doktorantka Meg Moulson, zaczęła wyświetlać na ekranie
      zdjęcia kobiety. Na każdym z nich miała nieco inny wyraz twarzy -
      reprezentujący odmienny odcień zadowolenia lub lęku. Dzieci mogły się
      przyglądać każdemu zdjęciu tak długo, aż znudzone odwracały wzrok. W tym czasie
      komputer rejestrował aktywność ich mózgu i mierzył najdrobniejsze reakcje na
      każde zdjęcie.
      Gdy po obejrzeniu dziesiątek fotografii dzieci miały dość zabawy, zaczynały się
      wiercić i marudzić, kończono badanie. Celem doświadczenia było sprawdzenie, czy
      obrazy pracy mózgu niemowląt przypominają te u ludzi dorosłych. - Chcieliśmy
      się dowiedzieć, czy dzieci klasyfikują stany emocjonalne podobnie jak dorośli.
      Dorosły widzi leciutki uśmiech i uznaje to za objaw zadowolenia - mówi Moulson.
      Odpowiedzi na to pytanie jeszcze nie uzyskali. Jednak Nelson jest zdania, że
      dzieciom, u których obserwuje się wczesne oznaki zaburzeń rozwojowych, takich
      jak autyzm, można będzie pomóc, jeśli uda się u nich rozwinąć ważne
      umiejętności obserwacji i emocjonalnego zaangażowania.
      Psycholog Su-hua Wang z University of California w Santa Cruz obaliła jeszcze
      jeden obiegowy pogląd na temat niemowląt - koncepcję "trwałości obiektów". Jej
      zdaniem już dziesięciotygodniowe dzieci, a nie jak dotychczas sądzono dopiero
      dziewięciomiesięczne, wiedzą, że jeśli mama wyszła z pokoju, to nie zniknęła na
      zawsze. Su-hua Wang pracuje z maluchami dwu- i trzymiesięcznymi i odgrywa przed
      nimi małe przedstawienie kukiełkowe. Każde dziecko widzi na scenie kaczuszkę.
      Doktor Wang zakrywa kaczuszkę, przesuwa ją przez scenę, po czym zdejmuje
      przykrycie. Czasami kaczuszka jest. Czasami jej nie ma - bo schowała się pod
      zapadnią. Gdy kukiełki nie ma, niemowlęta wpatrują się intensywnie w pustą
      scenę. Szukają jej. W wieku dwóch miesięcy wiedzą już, że dany przedmiot
      istnieje
      trwale.
      Silna, dobrze rozwinięta więź ze światem - zwłaszcza z rodzicami - jest
      szczególnie ważna w okresie, gdy dzieci próbują się uczyć mówienia, a
      gaworzenie to coś znacznie więcej niż papugowanie. Psycholog z Cornell
      University Michael Goldstein ubrał dwie grupy ośmiomiesięcznych niemowląt w
      śpioszki wyposażone w bezprzewodowe mikrofony i nadajniki. Matkom bobasów z
      pierwszej grupy polecono, by reagowały natychmiast, gdy ich dzieci zaczną
      gruchać lub gaworzyć - nagradzając je uśmiechem i poklepywaniem. Drugiej grupie
      matek także polecono się uśmiechać, ale bez związku z wydawaniem przez dzieci
      odgłosów. Jak należało się spodziewać, maluchy, które otrzymywały
      natychmiastową nagrodę za odgłosy, gaworzyły więcej i czyniły szybsze postępy
      niż te, które nie były nagradzane. Najciekawsze dla Goldsteina było jednak co
      innego. Rodzice nie zdając sobie z tego sprawy, podnosili swoim
      dzieciom "poprzeczkę gaworzenia". - Proste dźwięki, które zwracały uwagę
      rodziców, gdy niemowlaki miały cztery miesiące, nie wywoływały już reakcji, gdy
      dzieci podrosły i miały osiem miesięcy. A to dawało maluchom motywację do
      eksperymentowania z różnymi kombinacjami dźwięków. Próbowały dotąd, aż odkryły
      takie odgłosy, które przyciągnęły uwagę rodziców - mówi Goldstein.
      Prof. Patricia Kuhl, specjalistka od rozwoju mowy i słyszenia z University of
      Washington, czołowy autorytet od rozwoju wczesnych umiejętności językowych, już
      10 lat temu udowodniła, że małe dzieci mają wyjątkowe zdolności uczenia się
      języków obcych. Wyniki jej badań zdobyły szeroki rozgłos - rodzice puszczali
      dzieciom kasety z obcojęzycznymi nagraniami w nadziei, że ich mali geniusze
      nauczą się rosyjskiego lub francuskiego jeszcze w kołysce. Ta metoda nie
      przynosiła jednak efektów. Nowe badania profesor Kuhl pokazują dlaczego.
      Kuhl umieszczała dziewięciomiesięczne niemowlęta w pomieszczeniu z dorosłymi
      rozmawiającymi po chińsku, którzy mówiąc do nich w tym języku, pokazywali im
      zabawki. Po 12 takich sesjach niemowlęta nauczyły się rozróżniać dźwięki języka
      chińskiego, których nie zauważały niemowlęta z drugiej grupy, mające styczność
      wyłącznie z językiem angielskim. Prof. Kuhl przeprowadziła kolejny eksperyment,
      ale tym razem odtwarzała dzieciom lekcje chińskiego z kaset magnetofonowych i
      wideo. Ta grupa dzieci nie nauczyła się żadnych dźwięków chińskiego. Profesor
      Kuhl twierdzi, że nagrania nie pobudzały dzieci do zaangażowania emocjonalnego
      i były przez nie traktowane jak każde inne tło dźwiękowe, na przykład hałas
      odkurzacza. - Byliśmy zaskoczeni wynikami tych doświadczeń. Wszyscy
      zakładaliśmy, że gdy dzieci oglądają telewizję i wyglądają na zainteresowane
      tym, co widzą, to się uczą - opowiada. Zdaniem prof. Kuhl potrzeba wielu badań,
      by wyjaśnić, dlaczego jest inaczej. - Ale pierwszy wniosek jest taki, że
      ludzie, a przynajmniej niemowlęta, uczą się tylko od innych ludzi - dodaje.
      To warto zapamiętać. I jeszcze jedno: maluch w jednej tylko skarpetce i z
      marchewką rozmazaną na buzi to prawdziwa indywidualność, człowiek dysponujący
      niezwykłą spostrzegawczością, wybitną wrażliwością emocjonalną i budzącymi
      podziw zdolnościami intelektualnymi. - Co najmniej od 15 lat zajmujemy się
      umiejętnościami niemowląt, dowiadujemy się, co wiedzą i od kiedy. Teraz
      chcielibyśmy się nauczyć przewidywać, jak będzie przebiegał ich dalszy rozwój.
      Co te umiejętności oznaczają dla danego dziecka - mówi Meltzoff z University of
      Washington.
      Na niektóre z tych pytań odpowiedzi już są, np. kwestia nieśmiałości. Od dawna
      było wiadomo, że 15-20 proc. dzieci jest z natury nieśmiałych i lękliwych.
      Lekarze nie wiedzieli jednak, dlaczego niektóre z tego wyrastają, a dla innych
      nieśmiałość staje się poważną dolegliwością w wieku dorosłym. Nowe badania
      autorstwa Nathan Fox z University of Maryland pokazują, że w początkowym etapie
      nieśmiałość jest uwarunkowana biologicznie. Udowodniono to, podłączając do
      aparatury EEG grupę dziewięciomiesięcznych niemowląt poddawanych prostemu
      doświadczeniu. Gdy podchodziła do nich obca osoba, dzieci nieśmiałe reagowały
      napięciem, a część mózgu związana z reakcjami lękowymi wykazywała podwyższoną
      aktywność. Natomiast maluchy o towarzyskim usposobieniu chętnie zawierały
      znajomość z obcą osobą. Ich elektroencefalogram wykazywał podwyższenie
      aktywności w obszarach mózgu, które są związane z przyjemnymi stanami
      emocjonalnymi.
      Fox, który kontynuował obserwację tych dzieci przez następne 15 lat, twierdzi,
      że na to, co z dziecka wyrośnie, wielki wpływ ma charakter sprawowania opieki
      rodzicielskiej. Dzieci, których rodzice są nadopiekuńczy albo nie zachęcają ich
      do przezwyciężania nieśmiałości i dziecięcych lęków, pozostają nieśmiałe i
      zalęknione również w późniejszym wieku. Natomiast te, których rodzice są na
      tyle pewni siebie i wrażliwi, by łagodnie nakłonić je do podejmowania ryzyka
      emocjonalnego i wychodzenia ze skorupy, na ogół przezwyciężają swoje wczesne
      zahamowania. To ważne odkrycie - dzieci lękliwe są bowiem bardziej narażone na
      kłopoty w życiu dorosłym niż maluchy pewne siebie.

      Prof. Stanley Greenspan, psycholog kliniczny i lekarz pediatra z George
      Washington University Medical School, uważa, że dobrze byłoby, gdyby lekarze
      sprawdzali już bardzo małe dzieci pod kątem osiągania umiejętności i mówili
      rodzicom, co należy r
    • lenkaaa C.D. 13.09.05, 12:42
      Prof. Stanley Greenspan, psycholog kliniczny i lekarz pediatra z George
      Washington University Medical School, uważa, że dobrze byłoby, gdyby lekarze
      sprawdzali już bardzo małe dzieci pod kątem osiągania umiejętności i mówili
      rodzicom, co należy robić, jeśli maluchy ich nie spełniają: - Jeden z
      największych problemów polega na tym, że rodzice często wyczuwają intuicyjnie,
      gdy coś jest nie w porządku, ale zazwyczaj za późno biorą się do pracy nad
      naprowadzeniem dziecka na właściwe tory.
      Co w związku z tymi rewelacjami powinni robić rodzice? Po pierwsze: zachować
      spokój. To, że nasze dzieci są bardziej spostrzegawcze, niż nam się wydawało,
      nie oznacza, że wyrządzimy im krzywdę na całe życie, jeśli pozwolimy im
      popłakać w kołysce minutę czy dwie, dopóki nie skończymy rozmowy przez telefon.
      Fakt, że od czasu do czasu będą świadkami sprzeczki między rodzicami, nie musi
      się też skończyć tym, że w przyszłości wylecą ze szkoły i skończą jako
      złodzieje samochodów.
      Dzieciom najbardziej potrzebny jest kontakt z rodzicami - czas spędzony sam na
      sam z matką czy ojcem i częsty kontakt wzrokowy. To jest ważne. Nie ma powodu,
      żeby wypełniać pokój niemowlęcia zabawkami i plakatami edukacyjnymi. Społeczny,
      emocjonalny i intelektualny rozwój zaczyna się od pierwszych rozmów między
      matką lub ojcem i dzieckiem. Od pierwszego spojrzenia w oczy. Od pierwszego
      uśmiechu - którym obdarzamy dziecko i ono obdarza nas. Nasze dzieci mówią do
      nas od urodzenia, bez przerwy. Trzeba tylko wiedzieć, jak ich słuchać.
      Pat Wingert, Martha Brant; Współpraca: T. Trent Gegax, Margaret Nelson, Karen
      Breslau, Nadine Joseph i Ben Whitford



    • lenkaaa grafika dla niemowlat 16.09.05, 17:29
      www.envisagedesign.com/ohbaby/infstim/graphics.html
    • lenkaaa Re: ciekawa strone znalazlam... 24.10.05, 11:05
      jeszcze jeden link : )
      www.poradnik.rodzinny.pl/index.html

      ----------\\--//-----------
      --------(@ @)---------
      --o00o--(_)--o00o--

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka