Dodaj do ulubionych

Spowiedz ?

15.06.07, 10:13
Czy Holendrzy chodza do spowiedzi a potem do komunii?
Brat mojego meza ma byc ojcem chrzestnym i wszyscy robia wielkie oczy kiedy
mowie, ze ma isc do spowiedzi i, ze potrzebujemy potwierdzenie tego faktu dla
ksiedza w Polsce. Sa katolikami - tak twierdza :)
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Spowiedz ? 15.06.07, 10:43
      Nie chodza. Spowiedz w Wiatrakowie zlikwidowali jakies 30 lat lemu. Watpie, czy
      zmusisz jakiegos Holendra, zeby specjalnie sie przygotowywal do spowiedzi i
      szukal miejsca, gdzie jest to mozliwe:-/ W Holandii, zeby byc chrzestnym
      wystarczy zaswiadczyc, ze chrzestny sam jest ochrzczony. Mysle, ze musisz sobie
      poradzic z zaswiadczeniem z parafii chrzestnego, ze jest katolikiem i albo
      urobic ksiedza w Polsce, albo szukac innego chrzestnego:-( No i musisz sie
      zastanowic, czy chcesz na chrzestnego kogos, kto jest katolikiem, ale kosciol
      odwiedza 2 razy w roku. Niestety, takie sa tu realia, zawsze mowilam, ze jest
      kosciol rzymsko-katolicki i holendersko-katolicki:-( Do komunii wszyscy chodza
      bez wyjatku, jest rozgrzeszenie ogolne, ale do spowiedzi to mozna najwyzej w
      polskim kosciele.
      • lenkaaa a lekcje religii dla dzieci ? 15.06.07, 12:15
        to ja się wtrącę w temat i zapytam: istnieje coś takiego jak lekcje religii dla
        dzieci w wieku szkolnym ???
        A ze spowiedzią to nie wiedziałam, że tak to w Holandii wygląda....
        • maxijo Re: a lekcje religii dla dzieci ? 15.06.07, 13:12
          tak tak, pamietam jak opowiadalam Holendrom jak wyglada konfesjonal. I jakie
          mialam opory kiedy ot tak podczas mszy wzielam komunie.
        • mad_die Re: a lekcje religii dla dzieci ? 15.06.07, 13:21
          Lekcje religii są, ale w kościele polskim. Choć może w bardziej religijnej prowincji (jak Limburgia) istnieją też jakieś zajęcia przy kościele. Ale w szkole to raczej nie ma takich lekcji.
          Ostatnio na mszy z okazji Bożego Ciała (msza była łączona, dla Polaków i Holendrów - po polsku i holendersku, w Horst) po czytaniu dzieci zostały zaproszone do salki w kościele, gdzie miały mieć wyjaśnioną Ewangelię. Jak dla mnie pomysł fajny.
          • flucha Re: a lekcje religii dla dzieci ? 15.06.07, 14:19
            W szkole mojego syna, katolickiej, nie ma lekcji religii, ale pani opowiada o
            Jezusie, wyjsnia co oznaczaja i jakie maja znaczenie wszystkie swieta itd.
            Na pewno nie jest to tak szczegolowo jak w Polsce.
    • kubek_w_kubek Re: Spowiedz ? 15.06.07, 22:18
      Nie zgodze sie z Tijgertje, ze spowiedz zniesiono i nie ma czegos takiego. W
      Hadze np. mozna isc do spowiedzi tzw. nausznej, czyli odbywajacej sie w
      konfesjonale, mozliwe jest to w kosciele przy Parkstraat. Kosciol jak
      najbardziej katolicki, bardziej niz inne, bo ksiadz tamtejszy jest bardzo
      prowatykanski (w przeciwienstwie do niektorych czy wrecz wiekszosci ksiezy
      katol. w Holandii). To prawda za to, ze oni ogolnie sie nie spowiadaja, ze jest
      spowiedz powszechna "Spowiadam sie Bogu Wszechmogacemu i Wam bracia i
      siostry..." etc. i te uwazaja za wystarczajaca i tlumami przystepuja do Komunii
      sw. Nawiasem mowiac, polecam ten kosciol, kazania na wysokim poziomie, ksiadz na
      mszy a nie jakis swiecki zastepca (z czym spotkalam sie w innych kosciolach),
      dzieci maja specjalne kazanie rownolegle w innej salce, dostosowane do swojego
      wieku i mozliwosci zrozumienia.
      • tijgertje Re: Spowiedz ? 15.06.07, 22:57
        Kubek, czy piszesz tylko na przykladzie jednego kosciola? Chyba wiem, o jaki
        kosciol chodzi, nigdy tam nie bylam, ale jest to jeden z nielicznych wyjatkow.
        U mnie w poblizu tez jest "wyjatek", klasztor, gdzie liturgia mszy jest
        identyczna do watykanskiej. Niestety, sa to wyjatki, a nie reguly i jezeli masz
        mozliwosc nalezec do takiej parafi, to szczesciara jestes:-) Pracowalam w kilku
        tubylczych parafiach, wiec troszke poznalam sytuacje z drugiej strony,
        zwlaszcza, ze z Polka chetnie wszyscy gadali albo ubolewajac nad tutejsza
        sytuacja, albo usilujac udowodnic, ze zmiany tutejsze byly niezbedne, a
        sytuacja w Polsce za 50 lat bedzie dokladnie taka sama, tzn koscioly zacznie
        sie burzyc zamiast budowac. Niestety ciekawie tu nie jest i na lepsze sie nie
        zanosi:-( Taki ksiadz w duzej parafii moze wywierac presje na biskupa i byc
        sobie panem. Co innego na wsi, jak u mnie, gdzie parafia, 4 wsie nie maja ani
        jednego ksiadza. Co drugi tydzien mamy msze ale z "pozyczanym" ksiedzem i jest
        to maximum, na ktore godzi sie biskup. Mielismmy bardzo fajnego ksiedza, ktory
        chrzcil Kaspra, ale krotko potem biskup przeniosl go do wiekszej parafii, bo u
        nas przeciez i tak ludzie do kosciola nie choddza... Oj, boli...
        Jezeli chodzi o przystepnosc dla dzieci, to wole tutejsze nabozenstwa dla
        dzieci, niz te w Polsce. Pamietam, ze dlugo poza ttym, co zrozumialam z kazania
        z mszy wlasciwie niewiele kumalam. Tu albo dzieci maja spotkanie na plebanii i
        z wolontariuszami robia jakis projekt omawiajac zagadnienie z danej mszy i na
        jej koncu przychodza zdac relacje, albo sa naborzenstwa rodzinne, gdzie teksty
        nie sa zywcem wyjete z biblii, ale ta sama tresc jest opowiedziana w jezyku
        dzieci, a maluchy biora czynny udzial we wszystim, co sie w kosciele dzieje.
        Wlasciwie, to uwazam, ze troche za bardzo odchodza od liturgii, ale taki 5-6
        latek po tutejszym nabozenstwie na pewno wiecej zrozumie i zapamierta niz z
        mszy w Polsce, nawet tej dla dzieci, gdzie tylko kazanie jest zmienione pod ich
        katem.
        Z tego, co mowilo mi kilku ksiezy tutejszych, to spwiedz indywidualna episkopat
        Holandii zniosl rzeczywiscie, sa wyjatki od reguly, ale w wiekszosci kosciolow
        albo nie ma konfesjonalow wcale, albo robia za magazyny na miotly.
        • andevi Re: Spowiedz ? 20.06.07, 15:40
          Mnie to tez na poczatku strasznie szokowalo,co tu sie w Kosciele wyprawia, tak
          jakby Vaticanum II wogole tu jeszcze nie dotarlo:liturgia po lacinie, ksiadz
          sobie, ludziska sobie, i tylko piekny koncert choru z repertuarem klasycznym
          typu Mozart i Bach.No i jedna jedyna msza raz na dwa tygodnie.Moja mamuska jest
          przyzwyczajona do wieczornych mszy na tygodniu, tu niestety tego nie
          uswiadczysz...
          A spowiedz? Moj maz nalezy do tych bardziej gorliwych, wiec do spowiedzi
          chodzil... raz na trzy miesiace, gdy sie prywatnie z zakonnikiem-emerytem
          umowil w jego mieszkaniu! Proboszcz nigdy czasu nie ma, nawet w "czasie
          Wielkanocnym" koscielnie na spowiedz przepisanym:)W Wielkim Tygodniu, bodajze w
          Wielka Srode, jest tu raz do roku cos jak liturgia pokutna.Sa czytania, a potem
          jakies rozwazanie w rodzaju rachunku sumienia, potem spowiedz powszechna albo
          inne "zmiluj sie nad nami" -i po imprezie.A do komunii wala rzeczywiscie
          wszyscy chmarnie. Spotkalam kiedys pewna dziewuszke, ktora zyje na kocia lape z
          facetem, ksiadz we wspolnocie odmowil jej komunii.Byla swiecie oburzona, bo
          w "normalnym kosciele" to ona do komunii moze, wiec dlaczego we wspolnocie nie.

          Mysmy tez chrzcili niedawno malego, ale chrzestnych bralismy z Polski.Swoja
          droga, w rodzinie mojego meza katolikow nie ma, a jesli nawet sa, to zapomnieli
          o tym.Wazne dla nas bylo, by chrzestnymi byli ludzie swiadomi tego, czym jest
          wiara, i ktorzy ta wiara zyja na co dzien.Co do wymogow, musieli tylko odbyc
          cos w rodzaju rozmowy kwalifikacyjnej z ksiedzem, ktory mial chrzcic
          malego.Acha, chrzcilismy w Holandii. Swoja droga, chrzestni nie przyjechali, w
          ostatniej chwili dzieci im sie pochorowaly na rozyczke.Delegowali wiec
          chrzestnych z Holandii, ale i ci delegowani nie musieli isc do spowiedzi,
          jedynym wymogiem bylo to, by byli to katolicy.
          • beba3 Re: Spowiedz ? 20.06.07, 16:00
            I kto jest oficjalnie chrzesnym Polak czy Holender delegowany, bo sie
            zgubilam...
            Moim papciem tzem mial byc ktos inny ale nie mogl przyjechac bo costam. Zostal
            na predce dokoptowany maz mojej mamuski chestnej i jest troche nitypowo.
            • flucha Re: Spowiedz ? 20.06.07, 16:41
              U nas ma byc chrzestnym brat meza, bo jedyny brat itd., ale rodzice meza juz
              nie przyjada do Polski, ponoc po slubie dochodzili do siebie cztery tygodnie,
              tak byli zmeczeni podroza ( po srodku drogi mieli nocleg)!!!!!! No nie wiem czy
              pokonuja ok.900 km trzeba az tyle dochodzic do siebie??? Ale to taka mala
              dygresja:)
              No nic teraz musimy zalatwic formalnosci, dostalam nasza polska karteczke do
              spoewiedzi, zobaczymy co ksiadz holenderski na to powie. Jak maz dzwonil z
              prosba o wydanie zaswiadczenia, ze brat jest katolikiem i moze byc ojcem
              chrzestnym, bardzo sie zdziwil. Po co jakiekolwiek zaswiadczenia, rece opadaja,
              dam znac w przyszlym tygodniu jak sie sparwa skonczyla. Chrzest 1 lipca, wiec
              duzo czasu nie mamy:)
            • andevi Re: Spowiedz ? 21.06.07, 12:25
              Beba, oficjalnie chrzestnymi sa ci, ktorych wybralismy, a wiec Polacy, i ich
              nazwiska stoja w akcie chrztu.Delegowani byli tylko obecni jako swiadkowie w
              trakcie ceremonii, a prosilismy samego ksiedza, ktory chrzcil, no i jedna
              znajoma. Tak wiec nasz Christian ma czworo chrzestnych, bo i ci delegowani
              poczuwaja sie do prezentow, zwlaszcza wujek ksiadz:)))))
            • andevi Re: goscie na chrzcinach 21.06.07, 12:30
              Flucha, mysmy nawet rodzinki meza nie zapraszali:) Po tym, jak sie popisali u
              nas na weselu, drugi raz obciachu robic nie chcielismy, ani sobie, ani im.Z
              Polski byla tylko moja mama, ktora i tak przyjechala pomoc nam przy
              dziecku.Swoja droga, Holendrzy sa wygodni, ale i bez wyobrazni.Sami beda
              jeczec, ze podroz dluga i niewygodna, ale jak kogos po tak dlugiej podrozy
              trzeba ugoscic, to ten zmeczony nie jest. Na nasze wesele przyjechala rodzina z
              Polski, mieli nocowac u mojej tesciowej.Kobieta ani cieplego posilku nie
              przygotowala, ani o poslanie sie nie zatroszczyla, no i zaraz na drugi dzien
              wyganiala ich spowrotem do Polski, no bo tu "logeren" to nie wakacje! Dobrze,
              ze wzieli sobie bigos w sloiku:))
              • beba3 Re: goscie na chrzcinach 21.06.07, 14:04
                To dziecko dobrze wyszlo na tych komplikacjach z przyjazdem. ;-)
                • flucha Re: goscie na chrzcinach 21.06.07, 14:43
                  Andevi, wiem, ze musze sie przyzwyczaic do tutejszych zwyczajow i ludzi, ale
                  jest mi strasznie ciezko. A do tego mam okropny charakter - biale to biale a
                  czarne to czarne.Lubie szczerosc i juz, i nie bede nic udawac.
                  • andevi Re: flucha 24.06.07, 21:09
                    Flucha, Holendrzy to Holendrzy, nic dodac, nic ujac.Narod, ktory wlasciwie
                    wlasnej kultury juz nie ma, za tradycje robi im rodzina Oranje, a zwyczaje? No
                    coz, tu wiekszosc w pokoleniu naszych rodzicow wychowywala sie albo na farmie,
                    albo w slumsach.Malo kto otrzymal wyksztalcenie, bo trzeba bylo isc do pracy w
                    wieku 16 lat, gdy sie bylo najstarszym z 10 - ga rodzenstwa.Stad sa to ludzie
                    prosci, a nawet prostaccy.No, juz ci okolo 40 to inne pokolenie, z tymi juz
                    mozna i o sztuce, i o filmie czy troche na wyzszym poziomie pogadac.Mlodziez?No
                    chyba taka, jak wszedzie: piwko, seks, ziolo i wszystko ma byc latwe i
                    przyjemne.Nieliczni maja jakies wyzsze ambicje.Dzieci? Wyszczekane i
                    nieposluszne.Pracuje akurat w szkole, to z roznymi sie spotykam:)
                    Wiesz, wsrod Holendrow rodowitych przyjaciol raczej nie znajdziesz.Trudno
                    wchodza w kontakty, a zeby sie zaprzyjaznic, to naprawde trzeba z nimi beczke
                    soli zjesc:)No i kazdy sobie rzepke skrobie.Cenia sobie prywatnosc, cisze,
                    odgradzaja sie jak moga i nawet wiezi rodzinne maja plytkie.Mnie to strasznie
                    boli, ze w rodzinie meza, ktora jest niezwykle liczna, nie mam kogo poprosic,
                    by mi zostal z dzieckiem, gdy my nie mozemy...No ale coz, oni juz tacy sa:
                    twoje dziecko, twoj problem. Przyzwyczaisz sie, tylko nie miej zbyt duzych
                    oczekiwan:))) Tu trzeba przede wszystkim na siebie liczyc.No i na Pana Boga.
                    Najbardziej niszczy nas na emigracji samotnosc.Potem odrzucenie.Na koncu
                    niesprawiedliwe osady.Ratuj sie wiec, jak mozesz, miej co robic i do kogo
                    pojsc.Bedzie dobrze:))
                    • a.polonia Re: flucha 24.06.07, 21:15
                      No ale coz, oni juz tacy sa: twoje dziecko, twoj problem.

                      ----przepraszam, a czyj to ma byc problem?

                      Poza tym niezwykle doglebna analiza spoleczenstwa holenderskiego, gratuluje,
                      tylko, ze z takim podejsciem to ja bym chyba zwariowala, chyba strasznie musisz
                      cierpiec zyjac w tym okropnym kraju wbrew sobie?
                      • ada9611 Re: flucha 24.06.07, 22:05
                        Poczulam sie jakby ktos mi naplul w twarz,czyli jesli wszysstkich do jednego
                        worka wkladasz to ja z rodzina prostacy jestesmy,moje dzieci chamskie ?czy jak?
                        Gdybym mieszkala w polsce tez bym chyba sama na siebie polegala ,a nie na
                        innych,a myslisz ze moja rodzina dzwoni do mnie codzienie aby sie spytac czy
                        pomoc?ktos cie mocno skrzywdzil z prostkow?sorry,ale to juz ponizej
                        pasa,holendrzy swieci nie sa ale zeby tak analizowac spoleczenstwo,?ah szkoda
                        pisac
                        • tijgertje Re: flucha 24.06.07, 23:55
                          Flucha, nic sie nie przejmuj:-) Andevi ma dosc specyficzne spojrzenie na wiele
                          spraw, zycie tutaj i Holendrow, trzeba do jej osadow wziasc poprawke do
                          wlasnego punktu odniesienia:-) Czy ty w Brabancji przypadkiem nie mieszkasz?
                          To, co andevi napisala, akurat do mieszkancow Brabancji ma sie nijak.
                          Mieszkalam w innych regionach Wiatrakowa i mentalnosc ludzi w Brabancji
                          najbardziej mi odpowiada. Chyba jest najblizsza mentalnosci Polakow. Podobaja
                          mi sie wlasnie te wiezy, ktorych Holendrom ponoc brakuje. Ludzie przyjaznia sie
                          i po 50 lat, pracowalam ze starszymi ludzmi, niektorzy po 70-tce przyjaznili
                          sie jeszcze ze szkoly, gdy mieli po kilka lat. Wiezi rodzinne, zwlaszcza na wsi
                          sa bardzo silne, wystarczy przejrzec ksiazke telefoniczna, okolice zamieszkuja
                          cale klany:-) Ludzie osiadaja przez pokolenia w jednym miejscu, sa przywiazani
                          do miejsca, do rodziny i maja spore poczucie przynaleznosci do danej
                          spolecznosci. Podejrzewam, ze dziewczyny mieszkajace w Limburgii czy Fryzji
                          maja podobne odczucia. Chyba Randstad jest najbardziej "zepsuty", ale tak jak
                          wszedzie mozna trafic na wspanialych ludzi, tak samo wszedzie przytrafia sie
                          gilemptoki:-)
                          • tijgertje Re: flucha 24.06.07, 23:56
                            Ups, Ada mialo byc. W tytule postu byla flucha, a pora niewczesna i dlugi
                            weekend za mna:-/
                            • flucha Re:spowiedz 25.06.07, 14:31
                              Wracam do pierwotnego wątku. Maz mnie nie chcial zabrac ze soba, wiec nie wiem
                              jak to wygladalo na zywo, ale karteczka ze spowiedzi podpisana:) i ksiadz wydal
                              zaswiadczenie, ze przyszly ojciec chrzestny ma chrzest katolicki. Nie jest to
                              moze konkretnie to co chcial polski ksiadz, ale moze nie bedzie sie czepiac.

                              Najbardziej chcialo mi sie smiac jak tesciowa tlumaczyla mi dlaczego ludzie nie
                              chodza tu do kosciola, bo jak byli mali to ich zmuszano hihihihi a w maju to
                              nawet codziennie musieli chodzic, wyobrazacie sobie ???? No starszne meczarnie,
                              myslalam, ze padne ze smiechu. Nie kontynuowalam tematu bo nie ma zkim
                              dyskutowac na temat wiary i spraw wyzszych.
                              Najwazniejsze, ze w koncu moje polroczne dziecko bedzie ochrzczone! Wypedzimy
                              tego diabla uuuuaaahauua :)
                          • femke81 Re: flucha 25.06.07, 17:03
                            :) no to ja chyba mam szczescie...bo moj maz jest z Brabancji i faktycznie moge
                            powiedziec, ze zgadzam sie z tigertje...Mamy teraz grupe przyjaciol z ktora maz
                            zna sie od praktycznie dziecka, szukamy domu w poblizu, bo mi tez sie tutaj
                            podoba no i do tesciow niedaleko, ktorzy nie moga sie doczekac kiedy wreszcie
                            zaczniemy wnuki planowac;)
                            Ps. moi tesciowie pochodza z rodzin wielodzietnych (ja zreszta tez mam 7
                            rodzenstwa) i takich relacji jak oni maja pozazdroscic moze niejedna polska
                            rodzina...
                            co do "kultury wyzszej", maz, chociaz rodzice pochodza obydwoje z rodzin co
                            najmniej 10-osobowych sam ma tylko brata - widze ze dbali o wychowanie w pelnym
                            znaczeniu tego slowa. Co do kosciola i spowiedzi - przed naszym slubem w Polsce,
                            zaprzyjazniony tutaj ksiadz (po 60) przeprowadzil szczera rozmowe z moim slubnym
                            , bylismy na naukach przedmalzenskich no i zrobilismy wszystko co sie dalo,
                            zgodnie z naszym sumieniem - czyli to o co nas prosil ksiadz w Pl.
                            Teraz chodzimy razem do kosciola w niedziele - chociaz moj robi to chyba ze
                            wzgledu na mnie i nasze poczucie bliskosci, w koncu wzmacniaja sie nasze wiezi
                            malzenskie;)
                            No i w ogole jak tak czytam - to mam chyba szczescie:) trafilam bardzo dobrze
                            jesli chodzi o rodzinke holenderska...
                            Pozdrawiam
                            Basia
                            • beba3 Andevi! 13.07.07, 07:56
                              Jestem ciekawa jak bys podsumowala polskie spoleczenstwo i polskie
                              dzieci/mlodziez.
                              Czym sie roznia od holenderskich rowniesnikow i dlaczego sa lepsi. ;-)
                              A tak powaznie to chyba nie nalezy traktowac serio Twojej wypowiedzi? ;-P

                              Ja sie nie dziwie ze ktos z rodziny nie chce zostac i pilnowac cudzego dziecka.
                              Nawet jesli sa wiezy krwi. Ludzie naprawde maja co robic a jak znajda wolna
                              chwile chce odpoczac. Co w tym dziwnego?
                              Za opieke nad dzieckiem sie placi. Nalezy poszukac godnej zaufania opieknki i
                              jej podziekowac i zaplacic.
                              Nie stac Cie na opiekunke szukasz innego wyjscia. My na imprezy chodzilismy
                              osobno i na zmiany lub, jesli bylo mozna z dziecmi i wychodzilismy wczesniej.
                              Do tej pory nam sie jakos - takos ale udaje.
                              Z pomocy babci w Polsce chetnie skorzystam ale nie wymagam stalej opieki nad
                              moimi dziecmi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka