mary_ann 16.05.14, 09:39 foch.pl/foch/1,132039,15936642,Patrz__jaka_mialam_fajna_aborcje_.html#Cuk Podążacie za rozumowaniem autorki? Bo ja jednak odpadłam. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
justyna.ada Re: chyba nie rozumiem 16.05.14, 13:07 nie podążam. To znaczy nie wiem, jaka jest jej teza. Żeby w ogóle mówic o aborcji bez żadnych emocji, znaczy się, jak o wizycie u kosmetyczki? Eeee.:/ Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 16.05.14, 13:28 No ja to tak rozumiem. Ale jeśli tak mam to rozumieć, to... właśnie nie rozumiem (jeśli mnie rozumiesz:-))) Odpowiedz Link
luna15 Re: chyba nie rozumiem 16.05.14, 14:07 No ja to zrozumiałam że można temat aborcji "oswoić" pokazując coś pomiędzy plakatami z rozerwanym na strzępki płodem a manifą p.Bratkowskiej. Dla mnie osobiście nie można. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 17.05.14, 14:18 Zaraz, zaraz, oswojenie to chyba co innego. Nie twierdzisz chyba, że nie da się czy nie powinno w ogóle mówić o aborcji inaczej niż epatując zdjęciami lub urządzając kretyńskie happeningi? Tertium non datur? No bez przesady. Mnie artykuł nawet w oderwaniu nie wydawałby się głupi (jeśli za jego główne przesłanie uznać, że o aborcji należy rozmawiać spokojnie i w atmosferze zrozumienia, nie potępienia), gdyby nie to, że stanowi rodzaj pozytywnego komentarza do inicjatywy, którą uważam za ekstremalną (i dla mnie już nie do strawienia) -patrz wideo. I tego już nie pojmuję. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: chyba nie rozumiem 16.05.14, 14:13 Oj po prostu. Autorka chce przekazać czytelniczkom, że aborcja jest OK, tylko bardzo owija w bawełnę, bo wie, że wiele czytelniczek się z tym nie zgodzi, jeśli powiedzieć to wprost. Stara się jednocześnie powiedzieć swoje, ale też zrobić dobrze czytelniczkom, które uważają, że to poważny dylemat moralny. Odpowiedz Link
verdana Re: chyba nie rozumiem 16.05.14, 18:24 No tak, to ma przekonać kobiety, że aborcja jest normalnym , spokojnym, nietraumatycznym zabiegiem medycznym. Cóż jak przekonywanie, aby nie bać sie dentysty - nie będzie bolało, potem poczujesz sie lepiej. Mam jednak wrażenie, ze właśnie pomija problem dylematu moralnego - pokazuje, że przecież to nie jest dylemat moralny, tylko takim go uczyniła propaganda antyaborcyjna. Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 17.05.14, 16:14 > Mam jednak wrażenie, ze właśnie pomija problem dylematu moralnego - pokazuje, ż > e przecież to nie jest dylemat moralny, tylko takim go uczyniła propaganda anty > aborcyjna. Dokładnie. Wydaje mi się, że dla znacznej większości kobiet decyzja o aborcji to jest ogromny dylemat, który nie musi mieć nic wspólnego z rozważaniami od kiedy zaczyna się życie. Jak każda nieodwracalna decyzja, która wpływ ma nie tylko na osobę ją podejmującą i której długofalowe skutki jednak dosyć trudno przewidzieć. Niestety w Polsce dylemat aborcyjny to wyłącznie temat moralny. Pozbędziesz się przekonania, że płód to człowiek - problem zniknie. No nie zniknie niestety. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: chyba nie rozumiem 17.05.14, 16:34 ding_yun napisała: > Niestety w Polsce dylemat aborcyjny to wyłącznie temat moralny. Pozbędziesz się > przekonania, że płód to człowiek - problem zniknie. No nie zniknie niestety. Może sama robię tu jakiś błąd, ale nie wiem - myślałam, że właśnie chodzi o przekonanie (bądź jego brak), że płód to człowiek. Możesz napisać dokładniej, co masz na myśli mówiąc, że problem pozostaje nawet bez przekonania, iż płód to człowiek? Odpowiedz Link
verdana Re: chyba nie rozumiem 17.05.14, 16:53 Proste - plod nie jest czlowiekiem, ale jest jednak, jakby nie bylo, potencjalnym czlowiekiem. Moge usunac ciaze nie czujac sie zabojczynia, ale jednoczesnie moge miec swiadomosc, ze gdyby ciaze utrzymac, to urodzilby sie czlowiek, Innymi slowy mam poczucie, ze zmarnowalam czyjes szanse na bycie czlowiekiem i na zycie. Nie mam przekonania, ze wczesna ciaza to dziecko. Ale z powodu swiadomosci, ze jesli nie przerwe ciazy, to za pare miesiecy urodzi sie czlowiek, ktory bedzie sie cieszyl, martwil, bawil - mam teraz w domu 19 latka. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 17.05.14, 19:36 Dla mnie to w ogóle w tym kontekście nie jest istotne, człowiek czy nie człowiek. Tak samo nie popieram tzw. sterylizacji aborcyjnych bezdomnych kotek (wyłapywania kotek w ciąży i sterylizacji poprzedzonej aborcją). Budzą we mnie opór. I ten opór jest dla mnie w jakiś sposób ważny. Nawet jeśli dopuszczam, że w życiu czasem są sytuacje, kiedy trzeba taki opór pokonać, to nie uważam za coś złego, że to boli. Odpowiedz Link
verdana Re: chyba nie rozumiem 18.05.14, 13:00 O, to własnie. Tak samo nie rozumiem tej aborcyjnej sterylizacji przez miłośników kotów. W imię szczęścia kotów. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: chyba nie rozumiem 18.05.14, 16:30 Poruszasz ciekawy temat. Bo rzeczywiście, środowiska pro-choice używają nieraz argumentu racjonalności: Że embrion to nie "dzieciątko", jak chciałaby to emocjonalnie określać prawica. Że racjonalnym kryterium dopuszczalności aborcji jest stopień rozwoju układu nerwowego. Z argumentacji tej wynika konsekwentnie, że jeśli ktoś ma co do aborcji zastrzeżenia natury emocjonalnej, to właściwie myli się, tkwi w przesądach. W dyskusjach internetowych spotykałam się z takim zarzutem, gdy mówiłam, że z przyczyn czysto emocjonalnych mam "wewnętrzne fuj" na uśmiercanie istot mających ręce i nogi, niezależnie od tego, czy racjonalnie rzecz biorąc ma to sens. Ale znów z drugiej strony, postępowcy nie zarzucają nikomu ciemnogrodu, gdy ten ktoś np. ratuje zwierzątka, które z przyrodniczego punktu widzenia nie mają prawa przeżyć. Parę dni temu zadzwoniłam na Ekopatrol straży miejskiej, żeby przyjechali do wrony ze złamanym skrzydłem. Zapytałam od razu, czy w ogóle przyjmują takie zgłoszenia (przyjmują), bo zdawałam sobie sprawę, że z przyrodniczego punktu widzenia ratowanie jednej wrony nie ma sensu. Po prostu tak mi się jej żal zrobiło, bo przyleciały inne wrony i ją dziobały. Zatem ratując zwierzę jedynie ja sobie zrobiłam dobrze emocjonalnie. I jeśli Ekopatrol jeździ do takich przypadków, to też wyłącznie ze względów emocjonalnych - przy okazji miasto wyrabia sobie dobry wizerunek u mieszkańców. I to mi dało do myślenia - w kwestii zwierzątek jeśli postąpię emocjonalnie i nieracjonalnie, to nikt mi złego słowa nie powie. Przeciwnie, wielu będzie mi gratulować wrażliwości. Ale na przykład - jeśli zwolennikom pro-choice mówię, że aborcja byłby to dla mnie duży dylemat ze względów czysto emocjonalnych - to niektórzy by mi powiedzieli, że mam wyprany mózg przez prolajferską ciemnogrodzką propagandę. Ale jak tak się zastanowić, to przecież wiele decyzji podejmowanych jest przez ludzi wyłącznie z pobudek emocjonalnych, i uważane jest to za uprawnione. Niektórzy zwolennicy pro-choice chyba wylewają dziecko z kąpielą, nie dając prawa ludziom czuć tego "wewnętrznego fuj". Jeśli ja mam prawo czuć "wewnętrzne fuj" na to, że wrony dziobią inną ranną wronę, do dlaczego nie na to, że w zabiegu aborcji uśmierca się organizm mający ręce i nogi? (Nie muszę chyba przypominać, że nie żądam ograniczania innym ludziom prawa czucia inaczej. Jestem za liberalnym prawem państwowym w kwestii aborcji. Mówię tu tylko o klimacie argumentacji w dyskusjach.) Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 18.05.14, 20:13 Anuszka, podpisuję się pod Twoim postem (w całości). Odpowiedz Link
katriel Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 03:44 > wnione. Niektórzy zwolennicy pro-choice chyba wylewają dziecko z kąpielą, nie d > ając prawa ludziom czuć tego "wewnętrznego fuj". Jeśli ja mam prawo czuć "wewnę > trzne fuj" na to, że wrony dziobią inną ranną wronę, do dlaczego nie na to, że > w zabiegu aborcji uśmierca się organizm mający ręce i nogi? Mądrze piszesz, Anuszka. Z tym że "wewnętrzne fuj" ma chyba jednak rangę niższą niż racjonalny osąd moralny i w sytuacji konfliktu powinno ustąpić. Ma więc sens zwalczać tego fuja nie z pozycji pro-choice, ale z pozycji postrzegania aborcji jako - w określonych okolicznościach - najlepszego, pożądanego rozwiązania, czy wręcz powinności moralnej. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 11:49 katriel napisała: > Z tym że "wewnętrzne fuj" ma chyba jednak rangę niższą niż racjonalny osąd moralny > i w sytuacji konfliktu powinno ustąpić. Ma więc sens zwalczać tego fuja nie z pozycji > pro-choice, ale z pozycji postrzegania aborcji jako - w określonych okolicznościach - > najlepszego, pożądanego rozwiązania, czy wręcz powinności moralnej. Właśnie nie mam tu jasności. Bo chyba zdarzają się takie sytuacje, że ktoś robi coś maksymalnie racjonalnego, a i tak ma wyrzuty do końca życia, że postąpił okropnie. Albo że robi coś racjonalnego, a otoczenie mówi mu, że to nie po ludzku. Zdaje mi się, że wyrzutów sumienia nie zawsze da się uspokoić racjonalnością. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 20.05.14, 17:25 > Właśnie nie mam tu jasności. Bo chyba zdarzają się takie sytuacje, że ktoś robi > coś maksymalnie racjonalnego, a i tak ma wyrzuty do końca życia, że postąpił o > kropnie. Ależ oczywiście. Klasyczny dylemat - jako lekarz czy ratownik możesz uratować tylko jedna osobę, wiec ratujesz osobę lepiej rokującą. A ta druga latami stoi Ci przed oczyma. Albo że robi coś racjonalnego, a otoczenie mówi mu, że to nie po ludzk > u. Zdaje mi się, że wyrzutów sumienia nie zawsze da się uspokoić racjonalnością > . Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Moim zdaniem dobrze. Albo inaczej: to jest nieunikniony efekt uboczny czy - inaczej - koszt posiadania wrażliwości moralnej w ogóle. Odpowiedz Link
katriel Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 01:35 > Właśnie nie mam tu jasności. Bo chyba zdarzają się takie sytuacje, że ktoś robi > coś maksymalnie racjonalnego, a i tak ma wyrzuty do końca życia, że postąpił o > kropnie. Dla ciebie to pewnie żaden argument, ale mnie w liceum na katolickiej katechezie uczyli, że sumienie moralne jest z definicji sądem rozumu; a więc za owe wyrzuty, o których piszesz, nijak nie odpowiada. I dalej: że katolik winien jest posłuszeństwo przede wszystkim sumieniu, a więc własnemu rozumowi, a kto pod wpływem emocjonalno-estetycznej reakcji typu "fuj" działa wbrew rozumowi, ten grzeszy. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 17:20 > Dla ciebie to pewnie żaden argument, ale mnie w liceum na katolickiej katechezi > e uczyli, że sumienie moralne jest z definicji sądem rozumu; a więc za owe wyrz > uty, o których piszesz, nijak nie odpowiada. I dalej: że katolik winien jest po > słuszeństwo przede wszystkim sumieniu, a więc własnemu rozumowi, a kto pod wpły > wem emocjonalno-estetycznej reakcji typu "fuj" działa wbrew rozumowi, ten grzes > zy. Ależ jasne, wiem jak katolicyzm definiuje sumienie. Ale to nie zmienia faktu, że ktoś może czuć problem z emocjami pomimo tego, co mówi mu racjonalność. I jeszcze po drugie - wiele pozornie racjonalnych sądów może się okazać sądami estetycznymi. Kościoł np. nie akceptuje seksu gejowskiego i daje na to liczne racjonalizujące argumenty, ale naprawdę to tylko kwestia estetyki. Więc wielu ludzi może mieć problem z rozpoznaniem, co pochodzi od rozumu, a co od wszczepionych w tyle głowy emocji. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 25.05.14, 10:11 > Ależ jasne, wiem jak katolicyzm definiuje sumienie. Ale to nie zmienia faktu, ż > e ktoś może czuć problem z emocjami pomimo tego, co mówi mu racjonalność. Oczywiście. Co więcej, po latach można uważać, że w tej samej sytuacji dokonałoby się ponownie tego samego wyboru, a jednak nadal odczuwać wyrzuty sumienia czy żal za utraconą opcją. Jedno miejsce w szalupie, ratujesz dziecko, a nie osiemdziesięciolatka. Wybór słuszny z każdego punktu widzenia, ale starszy człowiek na tonącym statku do końca życia stoi Ci przed oczami. Co w tym dziwnego? (Pamiętacie "Kartotekę" Różewicza i motyw powodzi?) I jes > zcze po drugie - wiele pozornie racjonalnych sądów może się okazać sądami estet > ycznymi. Kościoł np. nie akceptuje seksu gejowskiego i daje na to liczne racjon > alizujące argumenty, ale naprawdę to tylko kwestia estetyki. Więc wielu ludzi m > oże mieć problem z rozpoznaniem, co pochodzi od rozumu, a co od wszczepionych w > tyle głowy emocji. Dokładnie! Odpowiedz Link
maadzik3 Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 09:16 10/10, zgadzam się w pełni z Twoim postem Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 18.05.14, 17:26 Możesz napisać dokładniej, co m > asz na myśli mówiąc, że problem pozostaje nawet bez przekonania, iż płód to czł > owiek? Chodzi mi konkretnie o dylematy przed którymi staje kobieta decydująca się na usunięcie ciąży: Czy nie będę żałować, że jednak nie urodziłam dziecka? Czy nie wystąpią powikłania medyczne? Czy powiedzieć o mojej decyzji ojcu dziecka nawet jeśli niewiele mnie z nim łączy? Czy ta decyzja nie odbije się negatywnie na moim związku? Niektóre z tych pytań to są dylematy moralne, ale nie stricte religijne, nie mają nic wspólnego z pytaniem kiedy zaczyna się życie. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: chyba nie rozumiem 18.05.14, 18:59 Dzięki za sprecyzowanie. Chyba jednak pośrednio część z tych pytań ma związek z ludzkim statusem płodu. > Czy nie będę żałować, że jednak nie urodziłam dziecka? Może to być żal polegający na wyrzutach sumienia, że zabiło się płód. Wtedy ma to związek z jego ludzkim statusem. Może to też być żal, że po prostu nie wykorzystało się okazji, żeby mieć dziecko. Ale wówczas jest to dylemat: teraz czy później (lub czy wcale), a nie dylemat moralny. > Czy nie wystąpią powikłania medyczne? To jest chyba rzadkie. Statystycznie aborcja jest bezpieczniejsza podobno niż donoszenie ciąży. I też nie jest to dylemat moralny. Tu rzeczywiście nie ma związku ze statusem płodu. Chyba że ktoś podświadomie uważa powikłania medyczne za karę za grzech. > Czy powiedzieć o mojej decyzji ojcu dziecka nawet jeśli niewiele mnie z nim łączy? Wbrew pozorom chyba jest tu związek z tym, czy uważamy płód za człowieka, czy nie. Jeśli nie, to łatwiej jest uważać, że to nasza sprawa i ojcu nic do tego. Nie wiem, czy pamiętacie taką aferę na Krytyce Politycznej, kiedy to jedna lewicowa publicystka napisała artykuł, jak to nie żałuje aborcji, a na to w komentarzach odezwał się jej były chłopak: "Dziękuję Basiu, że dowiaduję się z gazety, że byłaś ze mną w ciąży". > Czy ta decyzja nie odbije się negatywnie na moim związku? Podobnie, ma to związek z tym co uważamy o statusie płodu - my i partner. Gdyby oboje nie uważali płodu za dziecko, to oboje nie mieliby wielkiego problemu. Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 08:36 > Dzięki za sprecyzowanie. Chyba jednak pośrednio część z tych pytań ma związek z > ludzkim statusem płodu. Może mieć z nim związek, ale nie musi. Może to też być żal, że po prostu nie wykor > zystało się okazji, żeby mieć dziecko. Ale wówczas jest to dylemat: teraz czy p > óźniej (lub czy wcale), a nie dylemat moralny. Oczywiście, wtedy jest to po prostu dylemat. Może nie moralny, ale jednak realny. Co po prostu pokazuje, że jednak problem z aborcją nie znika nawet przy uznaniu, że płód to nie człowiek. I może nie mieć nic wspólnego z antyaborcyjną propagandą. > > Czy ta decyzja nie odbije się negatywnie na moim związku? > > Podobnie, ma to związek z tym co uważamy o statusie płodu - my i partner. Gdyby > oboje nie uważali płodu za dziecko, to oboje nie mieliby wielkiego problemu. Nie do końca. To jest decyzja o tym, czy chcemy mieć teraz dziecko. Nawet jeśli kobieta tego nie chce bo uważa, ze poniesie zbyt wysoką cenę, to nie gwarantuje, że partner myśli tak samo i również tego dziecka nie chce. Może zgodzić się z partnerką teraz, ale czy nie będzie żałował tej decyzji później? Trudno nie brać tego pod uwagę, gdy jest się z kimś, kogo się kocha. Moje wnioski są takie, że dylematy moralne rzeczywiście w dużej mierze zależą od naszego przekonania o tym kiedy zaczyna się życie. Natomiast istnieją inne dylematy związane z aborcją, które nie znikają z horyzontu nawet jeśli sie założy, że płód to tylko płód. Odpowiedz Link
slotna Re: chyba nie rozumiem 18.05.14, 23:22 > Dokładnie. Wydaje mi się, że dla znacznej większości kobiet decyzja o aborcji t > o jest ogromny dylemat, który nie musi mieć nic wspólnego z rozważaniami od kie > dy zaczyna się życie. A ja nie jestem przekonana, czy dla wiekszosci. Chcialabym zobaczyc jakies statystyki, np. z UK, gdzie z aborcja nie ma problemu. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 00:18 Na pewno psychiczna reakcja na aborcję wynika bardziej z tego, jak tę procedurę medyczną postrzega konkretna kobieta, a nie z tego, co się z nią faktycznie dzieje. Szybkie googlanie wykazało, że aborcja farmakologiczna czy wczesne poronienie przypominają zwykle bardziej bolesną miesiączkę. A przy miesiączce nikt nie ma dylematów moralnych, najwyżej można się złościć, że @ wypadła akurat w środku urlopu. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 09:36 slotna napisała: / Dokładnie. Wydaje mi się, że dla znacznej większości kobiet decyzja o abo rcji t o jest ogromny dylemat, który nie musi mieć nic wspólnego z rozważaniami od kiedy zaczyna się życie./ > A ja nie jestem przekonana, czy dla wiekszosci. Chcialabym zobaczyc jakies stat > ystyki, np. z UK, gdzie z aborcja nie ma problemu. Podejrzewam, ze to jest silnie uwarunkowane kulturowo. Jeśli żyjesz w społęczeństwie, w którym aborcja jest nie tylko legalna, ale i postrzegana jest jako coś moralnie neutralnego (pomijam roboczo związek obu tych czynników), to na pewno rzadziej "wewnętrzne fuj" będzie miało statystycznie mniejszą szanse wystąpienia. Choć wszędzie są jednostki bardziej wewnątrzsterowne niż otoczenie. BTW, widziałyście taki amerykański film fabularny (oczywiście nie pamiętam tytułu ani nic:-) o trzech kobietach decydujących się (lub nie!) na aborcję w trzech różnych dekadach: latach 50. , 70. i bodajże na początku 90.? Za każdym razem ich decyzja ma dość luźny związek z panującym ustawodawstwem i oczekiwaniami otoczenia. Odpowiedz Link
mary_ann film 19.05.14, 09:50 To ten ("If the walls could talk", ale z 1996, a nie z 2000). Pewnie znacie. Przypomniałam sobie obsadę:-) www.cda.pl/video/10140199/Gdyby-sciany-mogly-mowic-_1996_-napisy-PL Odpowiedz Link
slotna Re: chyba nie rozumiem 19.05.14, 20:04 No wlasnie, zdaje mi sie, ze to przekonanie, ze wiekszosc kobiet aborcje jakos tam przezywa, moze sie w Polsce brac z klimatu wokol niej. Wrecz nietaktownie jest nie przezywac. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 20.05.14, 17:29 mary_ann napisała (a dziś ze zgrozą przeczytała): >>to na pewno rzadziej "wewnętrzne fuj" będzie miało statystycznie mniejszą szanse wystąpienia.>> I zaręcza, że nie pisała tego po pijaku. Zwykłe zmęczenie albo niechlujstwo. A fe, mary. Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 20.05.14, 08:49 > A ja nie jestem przekonana, czy dla wiekszosci. Chcialabym zobaczyc jakies stat > ystyki, np. z UK, gdzie z aborcja nie ma problemu. > W UK na pewno istnieje cała gama "counselling services" dostępnych dla kobiet rozważających aborcję (jak i tych po aborcji), także w ramach NHS. Większość klinik oferujących przerwanie ciąży oferuje rozmowę z personelem, który może odpowiedzieć na różne - niekoniecznie ściśle medyczne - pytania związane z aborcją. Co pokazuje moim zdaniem, że popyt na takie usługi jest i że decyzja o przerwaniu ciąży nie zawsze jest czarno-biała. Odpowiedz Link
slotna Re: chyba nie rozumiem 23.05.14, 18:12 > Co pokazuje moim zdaniem, że popyt na takie usługi jest i że decyzja o przerwan > iu ciąży nie zawsze jest czarno-biała. Truizm. Oczywiscie, ze nie zawsze jest czarno-biala, mnie interesuje ile realnie kobiet ma az "ogromny dylemat". Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 13:19 > Truizm. Oczywiscie, ze nie zawsze jest czarno-biala, mnie interesuje ile realni > e kobiet ma az "ogromny dylemat". Szczerze mówiąc mnie tak naprawdę interesuje nie tyle ile kobiet ma dylemat ile to, co robimy z faktem, że dylemat można mieć. Sprzeciwiam się uznawaniu, że przy całkowicie niereligijnym podejściu do aborcji decyzja jest już zawsze prosta bo pozostają czynniki z religią czy pojęciem początku życia nie mające nic wspólnego. W Polsce problemem oczywiście jest zapewnienie kobietom prawa do bezpiecznej i legalnej aborcji, a żeby do tego doprowadzić nie można dzielić włosa na czworo. Ja wybiegam myślą trochę wprzód i myślę, że idealnym systemem byłby taki w którym zapewniony jest nie tylko dostęp do aborcji, ale również podstawowa opieka psychologiczna, taki brytyjski "counselling". Ale to oczywiście jest piesń przyszłości. Odpowiedz Link
slotna Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 14:33 Mnie zainteresowalo, bo napisalas, ze znaczna wiekszosc ma. Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 17:56 Poszperałam chwilę za badaniami, na szybko udało mi się znaleźć stosunkowo nowe ze Szwecji. onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1363/4117309/abstract?deniedAccessCustomisedMessage=&userIsAuthenticated=false "The abortion decision was accompanied by mixed emotions, and was seen as a natural yet difficult choice" Na pewno jest więcej, ale to wymaga dokładniejszego przejrzenia Google scholar. Odpowiedz Link
slotna Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 19:59 Z tego to wynika, ze te nastolatki wcale niekoniecznie w ogole chcialy miec te aborcje. Tez niefajnie. Szkoda, ze proba tak mala. Odpowiedz Link
ding_yun Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 22:26 Czy ja wiem? Skoro to był "natural choice"? Większość badań, jakie przejrzałam była prowadzona na stosunkowo niewielkiej grupie kobiet. Nieco większe są próby na których prowadzono badania dotyczące tego, jak kobiety oceniają swoją decyzję już po aborcji, ale to już inne pytanie. Odpowiedz Link
slotna Re: chyba nie rozumiem 24.05.14, 22:30 Chodzi mi o te dwa zdania: "Pregnancy prevention was perceived as the woman's responsibility" i "Social norms and the negative attitudes of family and friends strongly influenced the decision". Skoro juz zaszla, to jej wina i powinna usunac, bo nie moze byc w tym wieku w ciazy. Mielismy juz o tym watek. Odpowiedz Link
mary_ann Re: chyba nie rozumiem 17.05.14, 14:19 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Oj po prostu. Autorka chce przekazać czytelniczkom, że aborcja jest OK, tylko b > ardzo owija w bawełnę, bo wie, że wiele czytelniczek się z tym nie zgodzi, jeśl > i powiedzieć to wprost. Stara się jednocześnie powiedzieć swoje, ale też zrobić > dobrze czytelniczkom, które uważają, że to poważny dylemat moralny. Tak, to jest chyba jedyne logiczne wyjaśnienie. Odpowiedz Link