mary_ann
18.04.16, 11:34
Tak to od wczoraj za mną chodzi.
Jak kilku pijanych gówniarzy poroztrąca świeczniki na ołtarzu czy rozrzuci komunikanty - krzyk wielkim głosem, że profanacja. Odbywa się nabożeństwa przebłagalne z procesjami i śpiewami.
Gdy bohaterka książki dla dzieci, wiedziona dziecięcą ciekawością, eksperymentuje z hostią - rozkręca się protest medialny, bo profanacja.
Gdy za zgodą księży, pod sztandarami ze znakiem, od którego skóra cierpnie, w bazylice jednego z większych miast kraju odbywa się się msza w intencji faszystowskiej organizacji - kościół pozostaje nieskalany, okadzać go nie ma potrzeby, a jedyne, czym następnego dnia zajmuję się pasterze (i katolicka prasa), to "modlitwa od powołania". Git.