mary_ann
21.10.17, 17:40
Jestem przerażona tym, co dzieje się wokół wczorajszej próby samospalenia na Placu Defilad.
Na moich oczach rodzi się kolejny chory mit narodowy.
Żeby było jasne:
- zgadzam się z każdym słowem listu niedoszłego samobójcy;
- na podstawie tego, czego dane było mi się dowiedzieć od wczoraj, człowiek, który dokonał tego desperackiego czynu, jest niesłychanie wrażliwym, dobrym i ciekawym człowiekiem, którego bardzo mi szkoda;
- nie uważam, żeby z powodu depresji był niepoczytalny - nie na tym polega depresja,
jednak...
... nie zmienia to faktu, że jego czyn uważam za wynikający z choroby, nieadekwatny do sytuacji, a przede wszystkim tragicznie bezsensowny, gdyż kompletnie nieskuteczny.
To, co przeraża mnie jednak najbardziej, to erupcja niewyobrażalnej, jednomyślnej, stadnej agresji wobec wszelkich prób dyskusji o sensowności tego czynu.
Powodują one natychmiast oskarżenie o "brak elementarnej empatii", "bycie pisowskim trollem", ba, "poniżanie bohatera narodowego" (!).
Po raz kolejny mam przemożne wrażenie, że jesteśmy kompletnie niedojrzali jako społeczeństwo. Emocjonalni, stadni i najbardziej ze wszystkiego szanujący destrukcyjne i bezsensowne, byle symbolicznie nośne i wymagające doraźnej odwagi działania.