nagietek123
06.07.17, 22:13
Kilka dni temu miałam dziwny sen. Jestem na jakimś cyplu, wysepce - wokół jest woda, a ja jestem w kostiumie kąpielowym. Zapada zmrok i robi mi się coraz zimniej. Jeszcze niedawno podpłynęła łódź, ludzie - w tym koleżanka z pracy dawnej, śmiali się i żartowali, mogłam wsiąść do tej łodzi, ale z jakiś powodów nie wsiadłam. Przedtem ktoś się kapał niedaleko, nurkował, a ja nie miałam pewności: czy zniknął pod wodą, bo się utopił, czy też była to zabawa - tak było przed zachodem słońca - we śnie przyjęłam wersję beztroskiej zabawy w wodzie. Od jakiegoś czasu obserwowałam samotnego mężczyznę na łodzi. Siedział nieruchomo, jak posąg, zakapturzony i trochę jakby nie z tego świata. Doszłam do wniosku, że muszę go prosić o pomoc w celu wydostania się z tej nieprzyjemnej już sytuacji. Wołałam w jego kierunku o pomoc. Nic się nie odezwał, ale zaobserwowałam, że w moim kierunku płynie metalowa strzała, płynęła tuż pod powierzchnią wody, a uwiązana była na linie. Mimo zapadającej ciemności widziałam ją dokładnie. Myślałam, że będę musiała wejść do zimnej wody, chwycić ten metalowy przedmiot i ten mężczyzna doholuje mnie do brzegu. Myślałam o tym jako o czymś koniecznym, ale już na samą myśl czułam przenikliwe zimno i dyskomfort... Rano analizowałam sen i ten kształt "harpuna" wydał mi się znajomy, to była runa Tiwaz, a mężczyzna na łodzi wydał mi się podobny do Eremity.
Dodam, że boję się głębokiej wody.
Jakieś pomysły interpretacyjne ma ktoś? Wszelkie sugestie mile widziane - odwdzięczę się kartami.