cetka
22.10.05, 15:53
mam kilka guzkow w tarczycy i 1 torbiel. 1 guzek przekroczyl magiczne 2 cm,
wiec lekarz zrobil biopsje. okazalo sie, ze mam rzadki rodzaj guzka, ktory
nie oporny na biopsje tj. nie wiadomo nadal, czy jest to zmiana zlosliwa czy
nie. z netu wyczytalam jednoglosnie i jednoznacznie, ze jedyna forma leczenia
tego guzka jest ... wyciecie go z calym platem tarczycy. dopiero badanie
histopatologiczne takiego wycinka pokazuje, czy jest to rak, czy nie. jesli
rak - 2 tygodnie pozniej 2 operacja i dalsze leczenie. jesli nie rak -
zostaje z blizna na szyi, ale i pewnoscia, ze jestem zdrowa.
lekko zalamana z wizja I w zyciu operacji poszlam do endokrynologa i okazalo
sie, ze powiedzial mi, ze gdybym miala 45 lat (jestem po 30-tce) - od razu
poszlabym pod noz, ale teraz moje zycie bedzie wygladalo tak, ze co pol roku
usg i biopsja, zeby zobaczyc jak to rosnie. powiedzial tez, ze rak w tym
przypadku wystepuje niezwykle rzadko, zas nawet jesli wystapi, to zwykle ma
laodny przebieg.
z badan dodatkowych - wyszlo mi tsh w normie, wiecej nie mialam badan, lekarz
nie widzial potrzeby.
co o tym sadzicie? czy ktos z was byl w podobnej sytuacji?